- Opowiadanie: Silva - Pieśń o sir Rodriku

Pieśń o sir Rodriku

Czegoś tak krótkiego jeszcze nie napisałam i pewnie już nie napiszę, więc zapraszam do lektury, bo to jedyna taka okazja :D

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Pieśń o sir Rodriku

Oto sir Rodrik Waleczny, wielki rycerz bez skazy

Znany na królestwo całe, wśród królów, panów i dam

Z wojami się potykał, lecz większej szukał chwały

Hen, hen daleko, w walce ze stworem, co ogniem ział

 

Dwaj jeźdźcy pięli się w górę łagodnego wzgórza. Słońce przyświecało ich wędrówce, odbijając się oślepiającymi plamami od pancerza pierwszego z podróżnych. Zakuty w zbroję mężczyzna jechał na grzbiecie rumaka białego jak śnieg, a trochę z tyłu jego śladem podążał towarzysz na objuczonym osiołku. Z daleka wyglądali na rycerza i giermka. Z bliska też, a nawet bardziej.

– Czemu przestałeś śpiewać, Pierre? – zapytał rycerz, gdy od paru minut słychać było głównie chrzęst jego zbroi.

– Słońce mocno dziś przygrzewa, sir Rodriku – odparł giermek. – To i pić się chce.

Sir Rodrik obejrzał się, by rzucić rozmówcy karcące spojrzenie spod wzniesionej przyłbicy.

– Pierre! To pierwsza z setek pieśni, które minstrele będą śpiewać po moim pojedynku ze smokiem! Nie obijaj się, chłopcze. Musisz należycie opisać każdy etap naszej wielkiej wyprawy.

Leniwy giermek rozejrzał się po okolicy: trawiastej równinie tu i tam urozmaiconej pagórkami.

– Tu nic nie ma, sir Rodriku. O czym mam śpiewać?

– Jak to o czym! O Mieczu Prawdy, oczywiście. O legendarnym mieczu, którym walczył król Henryk Nieustraszony na Polach Chwały! Miecz spoczywa tam jako artefakt i przypomnienie poświęcenia, jakim okupiono… Czy ty mnie słuchasz?

Pierre natychmiast odwrócił głowę w stronę rycerza.

– Tak, sir Rodriku.

– W każdym razie – śpiewaj o mieczu! To jedyna broń, jaką można powalić smoka. I zapewne – dodał po chwili namysłu – będzie bardzo ładnie wyglądać na ścianie nad kominkiem. Ale to w ostatniej zwrotce.

– Jak sobie życzysz, sir Rodriku – odpowiedział giermek i namyślił się.

A potem zaczął śpiewać:

 

Jeden jest oręż, zdolen smoka pokonać

Miecz Prawdy, co jak księżyc w pełni lśni

Na Polach Chwały, gdzie poległy król śni…

 

Na Polach Chwały wybudowano wioskę. Zamiast romantycznie pokrytych mchem kości i zardzewiałych zbroi zobaczyli błoto i tarzające się w nim świnie. Był to ciężki widok dla sir Rodrika.

Podjechali do najbliższego wieśniaka. Chłop opierał się o płot i żuł łodyżkę trawy.

– Kmieciu! – zagrzmiał rycerz. – Gdzie jest Miecz Prawdy? Mów!

– Miecz czego? – Zapytany podrapał się po brodzie. – Aaa. Pewnie taki duży i świecący? Mam go tutaj.

Poszli za wieśniakiem do chaty. Sir Rodrik stężał i bił od niego chłód, jakby przemienił się w bryłę lodu.

– Co to jest?

– Waszmości miecz. Tej, tam, prawdy, czy jak to było. No, przynajmniej jego część.

Sir Rodrik się trząsł. Pierre czuł narastające napięcie. Odważył się przerwać milczenie jako pierwszy.

– Czy… czy to nie łopata?

– No ba – rzekł chłop z dumą. – Najlepsza w obejściu, no. W ziemię włazi jak w masło. Tylko wciąż świeci, więc trzymam pod barłogiem.

– Ale… Jak…

– A, bitwa tu kiedyś była, potykali się na polach. Dużo żelastwa leżało, to co się ma zmarnować? Wzięliśmy, a co się dało, nasz kowal przetopił. Na co chłopu miecz? Za to łopata… Oo, łopata zawsze się przyda.

– Oddaj Mie… tę łopatę – wycedził sir Rodrik lodowato.

I wyrwał mu ją z rąk. Wieśniak oburzył się.

– To najlepsza, jaką mam!

– Zapłać mu, Pierre. I natychmiast stąd wyjeżdżamy.

Niedługo później jechali dalej. U siodła białego rumaka była uwiązana lśniąca srebrzyście łopata.

– Sir Rodriku?

– Czego? – burknął tamten.

– O czym mam teraz śpiewać?

– O smoku. Tylko, na litość boską, nie wspominaj o żadnych łopatach.

 

Bestia ogromna, w ciemnej pieczarze skryta

Dymem buchała, ze ślepi strzelały jej iskry

Rycerza dostrzegła, przed jamę wylazła

I bój się rozpoczął, zaryczał gad ognisty

 

Smok – wielki, skrzydlaty, pokryty łuską i cuchnący siarką – wyszczerzył zęby na rycerza. Sir Rodrik stał naprzeciw bestii, a giermek chował się za skałami.

– Jestem niepokonany – przemówił gad warkliwym, donośnym głosem, od którego trzęsła się ziemia. – Zginiesz, rycerzu, tak jak pozostali przed tobą.

– Nie tak prędko, potworze – odparł hardo sir Rodrik. – Nie polegnę jak moi poprzednicy, bowiem ja dzierżę broń, która za nic ma twój twardy pancerz! To oręż, który przebije twoje czarne serce i uleje ci gadziej krwi!

Jednak bestia tylko zaśmiała się.

– Cóż to za broń, o której mówisz?

– To… – Sir Rodrik zawahał się. – Otóż… to Miecz… Ło… Właściwie to… A, zresztą – machnął ręką z rezygnacją. – Miejmy to za sobą.

I ruszył do boju. Ze wzniesioną łopatą.

 

Krew bestii chlusnęła… od ciosów rycerza

Stal jak księżyc rozbłysła… ugodziła węża…

 

– Nie idzie ci śpiewanie, Pierre.

– Nie umiem znaleźć słów – przyznał giermek. – To wyglądało tak…

– Mówiliśmy o tym. Opisuj, że to był miecz.

– Jak mam opisać moment, w którym tłukliście smoka łopatą po łbie, sir Rodriku? Albo wsadziliście mu trzonek do oka?

– Coś wymyślisz.

Wracali przez wzgórza porośnięte trawą. Ostre słońce przyćmiewało blask, którym mieniło się zakrwawione ostrze łopaty.

– Trzeba przyznać – powiedział Pierre ostrożnie – że to rzeczywiście broń zdolna powalać smoki.

Sir Rodrik westchnął. Spojrzał na towarzysza.

– Masz miejsce nad kominkiem, Pierre?

Koniec

Komentarze

Biedny smok. Końcówka najlepsza. Przyjemna, lekka lektura. W sam raz na jeden raz :-).

Dream big.

I takie właśnie lekkie miało być. Dzięki! :)

No, skoro jest promocja na króciaki, grzech nie skorzystać.

Sympatyczna historyjka. Jednak prawdziwemu artefaktowi nawet przekucie nie zaszkodzi. Walka musiała być epicka… ;-)

Babska logika rządzi!

Cześć!

Krótkie, lekkie i o smoku. Łopata rządzi! Przez chwilę miałem nawet nadzieje na jakieś komunistyczne akcenty (sierpy, młoty i takie tam inne), ale sama łopata jest ekstra. Rycerz rycerski że aż strach, giermek trochę bardowaty, smok dumny. Szkoda trochę gadziny, łopatę ubita…

Pozdrawiam i polecam do biblioteki!

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Słyszałem te głuche uderzenia w twardy, smoczy łeb. W ogóle ta walka musiała być brutalna, bo ile trzeba bić łopatą, by ubić takiego gada? ;) Ale przynajmniej ładnie lśni od ognia w kominku. 

Bardzo fajny tekst nie ukrywam. :) Jednak mam zagwostkę. Kiedy historia z Widłami Ucisku i z Grabiami Losu?

Jak dla mnie – biblioteka. ;)

Betowanie to sztuka konstruktywnego zrzędzenia na wszystko.

Finklo, krar85, Sagitt – fajnie, że się podobało, no i dzięki za kliczki! Rzeczywiście, widok to musiał być brutalny i giermek na pewno nigdy o nim nie zapomni… A kto wie, czy o Widłach i Grabiach jeszcze nie usłyszymy. Wygląda na to, że wiele legendarnych artefaktów padło ofiarą niecnych chłopów, którzy potrzebowali rolniczych narzędzi ;)

Hej, Silva! Fajna łopata, tylko smoka szkoda. wink Zaciekawiła mnie historia tej wioski, chętnie poczytałabym o niej coś więcej. Jako, że czytało się przyjemnie i uśmiechnęło, też polecę.

Pozdrawiam

oidrin, miło, że się podobało! Choć obawiam się, że wioska jest zbyt mała i zbyt niedawno założona, by mogła się poszczycić jakimiś bardziej fascynującymi wydarzeniami ;)

Cześć!

Czytało się znakomicie. Swobodnie napisane i w punkt. Poezja Pierre’a rozkosznie beznadziejna. Nie jest to też typ opowiadania, od którego należałoby wymagać wielkiej spójności logicznej, ale dwie kwestie rzucają się w oczy:

Dużo żelastwa leżało, to co się ma zmarnować? Wzięliśmy, a co się dało, nasz kowal przetopił.

Magiczny miecz odporny na smoczy ogień powinien być akurat w ścisłej czołówce tego, czego nijak nie dało się przetopić.

– Masz miejsce nad kominkiem, Pierre?

Smak fantastycznej puenty leciutko psuje fakt, iż giermek – o ile mi wiadomo – zazwyczaj mieszkał razem z rycerzem, któremu służył.

Jak mówię, nie czynię z tego zarzutu, a raczej uznaję za rodzaj konwencji, której podlega tekst – konwencji, w której imperatyw narracyjny stanowi podstawowe prawo fizyki.

I tylko smoka żal. Co już zresztą zauważyli przedmówcy. Problem polega na tym, że napisanie szczęśliwego zakończenia (z punktu widzenia smoka) jest bardzo trudne, jeżeli świat przedstawiony mniej więcej przypomina nasz. Brakuje im sensownej niszy ekologicznej. Straty ekonomiczne, prestiżowe i moralne powodowane przez każdy smoczy posiłek są tak wysokie, że gad staje się rozpaczliwie niekompatybilny z zaludnieniem, a o miejsca kompletnie bezludne w miarę rozwoju cywilizacji coraz trudniej. Chyba spróbuję kiedyś rozwinąć ten wątek. “Nisza ekologiczna smoków”. To może być ciekawy pomysł na osobne opowiadanie.

Również kibicuję trafieniu do biblioteki!

Hej :)

Świetnie napisana, lekka historyjka, w sam raz na 02:39 w nocy ;)

Pomysł z łopatą przedni, bowiem widok potyczki musiałby być tak absurdalny, że nie powstydziłby się go Monty Python. Uśmiechnęło mnie, nawet bardzo.

Jedna tylko rzecz mnie męczy: wiem, że łopata ma ostrze, jednak dziwnie mi brzmi zdanie “Ostre słońce przyćmiewało blask, którym mieniło się zakrwawione ostrze łopaty.

 

Podobałosie, polecam do biblioteki :)

 

Pozdrawiam

Q

 

 

Known some call is air am

Czytało się świetnie, lekkie, zabawne, a poza tym miało morał by dobierać giermków z darem poetyckim i rezerwowym miejscem nad kominkiem dla oręży, które choć skuteczne z pewnych względów nie powinny się zajmować na widocznym miejscu u rycerza bez skazy. Gdy wyobraźnia malowała mi przed oczami sceny boju ze smokiem łzy zakręciły mi się w oczach albowiem dogłębnie mnie to wzruszyło. ;)

 

Warta uznania jest również kmieca pragmatyka, która dokonała przemiany bojowego oręża z frontu walki ze smokami w przedmiot przydatny do walki na froncie podnoszenia wydajności plonów. 

 

Jestem na tak i już lecę do działu nominacji :) 

 

 

Proste a cudowne. Wyobraziłem sobie tego rycerza w zbroi, jak biegnie z łopatą uniesioną nad głową XD  Krótkie, a poprawia humor :-)

 

 

fajne :)

Bardzo przyjemny, zabawny, sprawnie napisany szort. :)

 

 

Zabawne i przyjemne. Podoba się.

 

Tu czy tam, trochę bym się przyczepił (choć może nieszczególnie słusznie?) np.:

Dwaj jeźdźcy pięli się w górę łagodnego wzgórza.

Nie wiem czy to zdanie jest takie celowo, czy nie. Nie da się piąć w dół, i mamy obok siebue górę i wzgórza. Dałbym chyba "pieli się po zboczu wzgórza".

Duperele, czyli. Fajny tekst :-)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Ślimaku, dzięki za wizytę i rozbudowany komentarz – to zawsze miły widok! Cóż, miecz zapewne był odporny na smoczy ogień, ale tylko smoczy – nawet i magiczne bronie mają swoje kruczki… ;) Co do smoków, mi także żal – tak lubię te istoty, a jakoś tak wyszło, że jeszcze sama je zabijam w opowiadaniu. No cóż, poprawię się następnym razem. A co do tekstu o smokach – ja bym chętnie przeczytała!

 

Świetnie napisana, lekka historyjka, w sam raz na 02:39 w nocy ;)

Outta, zaczynasz mnie martwić :D Ale cieszę się, że opowiadanko zdołało rozerwać Cię o tej nieprzyzwoitej godzinie, i dzięki za wizytę!

 

MPJ 78, wiadomo, dobry giermek to połowa sukcesu. Drugą połową jest wytrwałość i determinacja, tak by ruszyć do boju pomimo takiego szczegółu, jak nieco inny kształt oręża, niż się rycerz spodziewał… Fajnie, że lektura się spodobała, no i dzięki! :)

 

Wilku – a na początku zastanawiałam się, czy nie pisać w przedmowie czegoś w rodzaju “dopuszczalne reakcje: lol i iks de”, ale stwierdziłam, że co ja będę ograniczać ekspresję czytelniczą. Więc cieszy mnie, że pojawił się oczekiwany iksdek :DD

 

nartrofie, Saro – cieszę się, że wam się spodobało, i dzięki za wizytę!

O, Mytrixie, z tym pięciem się to mnie zastanowiłeś… To akurat celowe nie było i fakt, chyba w górę piąć się nie da… a może da? W każdym razie, fajnie, że fajny tekst :)

Hmmm. Można robić trawersy podczas wspinaczki, więc może i da się prosto w górę…

Babska logika rządzi!

Outta, zaczynasz mnie martwić :

A to dlaczemu? :) Dlatego, że czytam, komentuję i pisuję nocą? Spokojnie, my nieumarli już tak mamy ;)

Known some call is air am

Spokojnie, my nieumarli już tak mamy

Chyba mnie tym nie uspokoiłeś… ;)

Sir Rodrik obejrzał się, by rzucić rozmówcy karcące spojrzenie spod wzniesionej przyłbicy.

Pewnie masz na myśli zasłonę, element przyłbicy. Przyłbica to rodzaj hełmu. Może być otwarta, uniesiona to pomyłka.

Rzeczka nieduża i niegłęboka, choć przebyć ją łatwo, bo tu wszędzie same płycizny, to most na niej. A na moście mytnik z kilkoma zbrojnymi pomocnikami.

Jastek Telica, wedle słownika PWN:

przyłbica

1. «hełm z zasłoną opuszczaną na twarz, używany w Europie w XIV–XVII w.; też: ruchoma zasłona w tym hełmie»

 

Także błędu nie ma. ;)

Betowanie to sztuka konstruktywnego zrzędzenia na wszystko.

Sagitt

za PWN 

przyłbica, 

wojsk. rodzaj zamkniętego hełmu z ruchomą zasłoną na twarz;

używany w Europie przełomie XIV i XV–XVII w. przez ciężkozbrojną jazdę rycerską; potocznie przyłbicą niesłusznie nazywa się nie cały hełm, lecz tylko jego ruchomą zasłonę opuszczaną na twarz.

https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/przylbica;3963883.html 

 

Rzeczka nieduża i niegłęboka, choć przebyć ją łatwo, bo tu wszędzie same płycizny, to most na niej. A na moście mytnik z kilkoma zbrojnymi pomocnikami.

A ja tam wolę wersję Sagitta. :P

Językoznawcy posługują się kategorią uzusu i ustępują, przyzwalając na używanie niepoprawnych form. Na podobnej zasadzie do języka potocznego weszło wyrażenie: kończ waść, wstydu oszczędź, w odwrotnym znaczeniu.

To nie jest moja wersja, a encyklopedyczna, w której mówi się o niesłusznym nazywaniu.

Rzeczka nieduża i niegłęboka, choć przebyć ją łatwo, bo tu wszędzie same płycizny, to most na niej. A na moście mytnik z kilkoma zbrojnymi pomocnikami.

Określenie kończ waść, wstydu oszczędź jest faktycznie źle przekazywane i rozumiane. Ale nie wiem, czy bym mieszał różne rzeczy, bo tak można mieszać wszystko. :P 

Odnośnie przyłbicy, tak znalazłem i to na kilku różnych stronach, więc może to być kwestia sporna. Aczkolwiek, kiedy ktoś podnosi przyłbicę to wiadomo o co chodzi. Jakby ktoś podnosił zasłonę, to nie wiem, kto by zrozumiał.

Betowanie to sztuka konstruktywnego zrzędzenia na wszystko.

Dlatego pojawił się ten błąd. Przyłbica, od samej nazwy, noszona przy łbie. Przez nieznajomość rzeczy, zaczęto posługiwać się formą opuszczonej przyłbicy. Przyłbica może być otwarta lub zamknięta jak konserwa.

Nie mieszam wstydu waści do przyłbicy, po to żeby wszystko ze sobą łączyć, tylko pokazuję jak do języka wchodzi niepoprawne sformułowanie, przez niewiedzę, a później jest używane coraz częściej i zyskuje sobie takie uznanie, że nawet szacowni językoznawcy przestają stawiać opór, encyklopedyści mają inaczej. Tu nie ma o co kopii kruszyć, choć pewnie historycy od uzbrojenia darliby szaty.

Kończę te uwagi, Autorka ma wolność w pisaniu.

 

Rzeczka nieduża i niegłęboka, choć przebyć ją łatwo, bo tu wszędzie same płycizny, to most na niej. A na moście mytnik z kilkoma zbrojnymi pomocnikami.

Zamiast czepiać się drobnostek, tak jak moi poprzednicy, napiszę po prostu, że czytało mi się to całkiem przyjemnie. Na tyle przyjemnie, że chciałbym przeczytać więcej o przygodach Sir Rodricka.

Życie jest zbyt krótkie, aby czytać słabe książki...

Czytało się świetnie, faktycznie, przydało by się więcej przygód Sir Rodricka. Magiczna łopata skradła moje serce :)

Ciekawostką w kwestii łopaty, a dokładniej jej odmiany zwanej popularnie ‘saperką” jest fakt, że była ważną bronią do walki wręcz podczas walk okopowych podczas I wojny światowej. Smok nie miał szans :)

Amadeusie, sabre77 – dziękuję! Więcej przygód na razie nie mogę obiecać, ale kto wie, może jeszcze o sir Rodriku usłyszymy ;)

Ciekawostką w kwestii łopaty, a dokładniej jej odmiany zwanej popularnie ‘saperką” jest fakt, że była ważną bronią do walki wręcz podczas walk okopowych podczas I wojny światowej. Smok nie miał szans :)

Ano, a rycerz nawet nie wiedział, jakiego to postępu technologicznego dokonał :D

…rzeczywiście XD

I weź tu człowieku staraj się być oryginalny :DD

Wychodzi na to, że stworzyłaś prequel ;-)

Następnym razem postawię na widły albo grabie, tak jak mówił Sagitt ;)

Widły miał Neptun. I cała banda gladiatorów…

Babska logika rządzi!

To może motyka, taka swojska ;-)

Dream big.

Nie dobijaj mnie XD

…to w takim razie będzie Pług Przeznaczenia!

 

edit: o, nie zauważyłam wcześniejszych odpowiedzi. Motyka właściwie też może okazać się morderczym narzędziem…

Kiedy to się stało, że pojawiło się tylu rycerzy uzbrojonych w narzędzia ogrodnicze?

Jak rycerze, to zakony rycerskie. Jak zakony to winnice. Jak winnice to ogrodnictwo. I jakoś to leci.

Czasem tylko się awanturują ze smokami.

A szaty ich szyte są z worków po ziemniakach. ;-)

Babska logika rządzi!

A co się robi z ziemniaków to już osobna historia ;-)

Myślę że podkaszarka może być jeszcze nie zajęta przez jakiegoś rycerza :)

Known some call is air am

Ale to spalinowe, gdzie w fantasy, w fantasy tankowali tylko rycerze, nie machiny.

Zawsze można przerobić fantasy na steampunk ;)

Może nie podkasiarka, ale już level wyżej:

Zaraz się okaże, że nawet torebka nasion rzodkiewki jest już zajęta…

Babska logika rządzi!

Wydaje mi się, że w komiksie “Hugo” był rycerz będący jednocześnie rzodkwią.

Ciężkie czasy nastały, panie, oj, ciężkie. Jak już nawet rycerza-rzodkiew wymyślono, to chyba nie zostało nic nowego do wymyślenia.

Nie no, trzeba przebranżowić rycerza. Nie słyszałem o rycerzach skręcających długopisy albo na przykłąd pracujących przy maszynie do szycia. A powinni, długopisem można podpisać pasowanie giermka, a na maszynie uszyć płaszcz z herbem szlacheckim.

Tylko jak tu zabić smoka długopisem? Chociaż… jak się dobrze w oko wyceluje… ;D

Tylko jak tu zabić smoka długopisem?

Nie rozśmieszaj mnie. Mało to pisarzy utrupiło smoka we własnym tekście? ;-)

Babska logika rządzi!

poza tym nie takie rzeczy robiono długopisem…

Nie rozśmieszaj mnie. Mało to pisarzy utrupiło smoka we własnym tekście? ;-)

A kto dzisiaj długopisem pisze? To już prędzej klawiaturą utrupiło… ;)

Smoki są starsze niż komputery.

Babska logika rządzi!

A kto dzisiaj długopisem pisze? To już prędzej klawiaturą utrupiło… ;)

Jeśli mechaniczną…

A i rysiki do iPadów są przecież!

 

Jestem rozciapkana i chcę coś wesołego.

 Oto sir Rodrik Waleczny, wielki rycerz bez skazy…

Nie rymuje się :(

 pięli się w górę łagodnego wzgórza

Powtórzony dźwięk, i czy można się piąć w dół wzgórza?

 Słońce przyświecało ich wędrówce, odbijając się oślepiającymi plamami od pancerza pierwszego z podróżnych.

Eeee… no, nie wiem.

 Z bliska też, a nawet bardziej.

Cute :)

 każdy etap naszej wielkiej wyprawy.

Naszej? Akurat :)

 równinie tu i tam urozmaiconej pagórkami.

Czyli to nie równina.

 Jak to o czym!

Jak to, o czym!

 Miecz spoczywa tam

Czyli gdzie?

 artefakt

Każdy miecz jest artefaktem.

 – W każdym razie – śpiewaj o mieczu!

Uwaga techniczna – myślniki w środku wypowiedzi trochę dezorientują.

 jedyna broń, jaką można powalić smoka

Błagam, Silva – którą.

ciężki widok dla sir Rodrika.

Czy widok może być ciężki? Hmm?

 Pierre czuł narastające napięcie.

Jakoś… nie pasuje to do fantasy.

 Odważył się przerwać milczenie jako pierwszy.

Telewizyjne.

 nasz kowal przetopił.

Lepiej przekuć.

 U siodła białego rumaka była uwiązana lśniąca srebrzyście łopata.

 stał naprzeciw bestii

Naprzeciwko, albo stanął naprzeciw.

 warkliwym, donośnym głosem

Hmm.

tak jak pozostali przed tobą.

Może lepiej "inni"?

 To oręż, który przebije twoje czarne serce i uleje ci gadziej krwi!

Czepiłabym się, gdyby to nie Rodrik mówił ;)

 Jednak bestia tylko zaśmiała się.

Tylko się zaśmiała.

 machnął ręką z rezygnacją

No… no, dobra.

 Wygląda na to, że wiele legendarnych artefaktów padło ofiarą niecnych chłopów, którzy potrzebowali rolniczych narzędzi ;)

Miecze przekujcie na lemiesze! XD Uroczy żarcik. I nie ma co go przycinać do realiów, toż widać, że nie o realizm tu chodzi, tylko o humor. Groosza rzuć wiedźminowi!

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Hej, Tarnino! Dzięki za odwiedziny i komcia :D Dobór gifów bezbłędny jak zawsze XD Parę z wyłapanych drobiazgów pewnie poprawię w najbliższym czasie, dzięki!

Jestem rozciapkana i chcę coś wesołego.

To mam nadzieję, że tekścik o uśmiech przyprawił.

Nie rymuje się :(

A to reklamacje do giermka. Niech wie, że musi popracować nad sobą, wierszokleta jeden! ;)

Powtórzony dźwięk, i czy można się piąć w dół wzgórza?

Hm… Czy jeśli na szczycie wyrosłaby pnąca roślina, której pędy rosłyby w dół, można by to uznać za pięcie się w dół…?

Każdy miecz jest artefaktem.

Ale czy wedle tej definicji miecz nie jest artefaktem dopiero wtedy, gdy zostanie odkryty przez archeologów?

Błagam, Silva – którą.

Baa… mój stały błąd. Już mnie kiedyś reg z tym goniła ;)

Czy widok może być ciężki? Hmm?

Przygniótł go, więc siłą rzeczy musiał być ciężki. XD Poszedł skrót myślowy – ciężki do zniesienia, oczywiście.

To mam nadzieję, że tekścik o uśmiech przyprawił.

A, przyprawił :)

Czy jeśli na szczycie wyrosłaby pnąca roślina, której pędy rosłyby w dół, można by to uznać za pięcie się w dół…?

Nie, wtedy roślina się płoży. Ulubiona_emotka_Baila.

Ale czy wedle tej definicji miecz nie jest artefaktem dopiero wtedy, gdy zostanie odkryty przez archeologów?

Aaa, złą definicję klikłam! Kuurczaczek. Powinna być ta: https://pl.wikipedia.org/wiki/Artefakt_(antropologia)

Przygniótł go, więc siłą rzeczy musiał być ciężki. XD Poszedł skrót myślowy – ciężki do zniesienia, oczywiście.

Wiem, wiem. Ale jak się nie poczepiam, to pomyślicie, że mnie kosmici porwali XD

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Sympatyczna opowiastka.

Pozdrówka.

O tak, taka krotochwila była mi teraz potrzebna, dzięki :D

Nie wiem czy bardziej podoba mi się sam tekst, czy rozmowy jakie pod nim prowadziliście. Pług Przeznaczenia i te motyki i w ogóle… :D

Jeden jest oręż, zdolen smoka pokonać

jak mi się słowo zdolen podoba hahaha <3 

 

Nie, wtedy roślina się płoży. Ulubiona_emotka_Baila.

A niech to, a już myślałam, że przechytrzę system xDD

Aaa, złą definicję klikłam! Kuurczaczek. Powinna być ta: https://pl.wikipedia.org/wiki/Artefakt_(antropologia)

To wszystko wina gier fantasy, przyzwyczaiły mnie, że jeśli coś nazywa się artefaktem, to jest już lepszym kawałem żelastwa!

 

Dzięki, Rogerze, Koimeodo!

Pług Przeznaczenia i te motyki i w ogóle… :D

Pługiem może trochę ciężko zabić, ale można nim zaorać XD *ba dum tss*

:D a jeszcze jakby takiego smoka do pługu zaprząc, to by było ostro zaorane! 

Fajna ta Twoja łopata! :xd

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Asylum, cóż za piękny w swojej prostocie komentarz, aż by się chciało powiedzieć taki łopatologiczny ;D 

Wszystko mi zagrało. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Wszystko mi zagrało. :-)

O, no to bardzo fajnie. Dzięki za wizytę, Asylum. :)

:D a jeszcze jakby takiego smoka do pługu zaprząc, to by było ostro zaorane! 

yes Jednorożca!

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Lekka, przyjemna i wywołująca uśmiech lektura. Bardzo przyjemnie mi się czytało :)

Wsiadł na konia Rodrik, dobrze mu się działo

Ruszył ku smokowi, w czerep mu zawiało

W dłoni ma łopatę, równo z wiatrem leci

Nagle zahamował!

< pełne napięcia oczekiwanie na rozstrzygnięcie>

Zleciał mu tupecik!

 

Ponieważ nie mam zbyt wiele do napisania, niechże za komentarz wystarczy Ci ta jakże durna rymowanka. ;-)

Sama opinia będzie krótka. Fajne. Naprawdę fajne. Lekkie, niewymuszone. Nawet szkoda, że takie krótkie, bo świetnie się bawiłem. Jasne, to nie jest materiał na długą opowieść, ale za to, że Pierre nie wymęczył jakiejś odpowiednio długiej i efektownej pieśni o bitwie (z naciskiem na mniej lub bardziej ambitne próby nadania podniosłości “łopacie”) to Cię Rodrik powinien w cymbał zdzielić.

Hańba Ci! ;-)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dzięki, belhaj :)

 

CM-ie, przepiękny wierszyk, wzruszyłam się!

za to, że Pierre nie wymęczył jakiejś odpowiednio długiej i efektownej pieśni o bitwie (z naciskiem na mniej lub bardziej ambitne próby nadania podniosłości “łopacie”) to Cię Rodrik powinien w cymbał zdzielić.

Biedak Pierre, jak sądzę, będzie czas jakiś leczył traumę, zanim znów zdoła coś skomponować ;)

Dzięki!

O, uśmiechnęło mi się :) Biedni oni tam wszyscy. Jak się ma Rodrik swoim wyczynem chwalić? Jak ma giermek ów wyczyn w podniosłe słowa ująć? O smoku, który stracił życie już nie wspomnę. Ale podobało mi się :)

 

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

“– Jak to o czym! O Mieczu Prawdy, oczywiście. O legendarnym mieczu, którym walczył król Henryk Nieustraszony na Polach Chwały! Miecz spoczywa tam jako artefakt i przypomnienie poświęcenia, jakim okupiono… Czy ty mnie słuchasz?

Pierre natychmiast odwrócił głowę w stronę rycerza.

– Tak, sir Rodriku.

– W każdym razie – śpiewaj o mieczu!”

 

“– W każdym razie – śpiewaj o mieczu!” – Wewnątrz dialogu, w którym na dodatek dalej jest wtrącona kwestia opisowa, używanie półpauzy jest mylące. Półpauza oddziela kwestię mówioną od opisu, nie powinna być wewnątrz kwestii mówionej, innymi słowy.

 

“A, zresztą – machnął ręką z rezygnacją. – Miejmy to za sobą.” –> Po “zresztą” kropka, a “Machnął” wielką literą.

 

Sympatyczna i lekka opowiastka, aż chciałoby się więcej historii o dzielnym rycerzu i jego leniwym giermku poczytać ;) Uśmiechnęłam się, a bardzo tego potrzebowałam. Klikałabym Bibliotekę, gdybym dotarła tu wcześniej (ale nie dotarłam, bo mi się dopiero dziś znienacka zmienił dzień dyżuru ;p).

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Cześć Silva:-)

ciekawa opowiastka, lekka i zabawna:-) 

pozdrawiam serdecznie

“A, zresztą – machnął ręką z rezygnacją. – Miejmy to za sobą.” –> Po “zresztą” kropka, a “Machnął” wielką literą.

Ja bym to zapisała inaczej, tak:

– A, zresztą – machnął ręką z rezygnacją – miejmy to za sobą.

Potraktowałabym didaskalia jak wtrącenie, bo “A, zresztą” nie nadaje się na zdanie, nie ma sensu. Ewentualnie “A, zresztą…”, a dalej jak proponowała Jose.

Babska logika rządzi!

Irko, joseheim, Olciatko – śliczne dzięki za wizytę i komentarze, cieszy mnie bardzo, że tekst przyprawia o uśmiech :)

Biedni oni tam wszyscy. Jak się ma Rodrik swoim wyczynem chwalić? Jak ma giermek ów wyczyn w podniosłe słowa ująć? O smoku, który stracił życie już nie wspomnę.

I tylko łopata jest zadowolona. Morał z bajki taki, że im mniej oczekiwań, tym mniejsze rozczarowanie. :D

Ja bym to zapisała inaczej, tak:

– A, zresztą – machnął ręką z rezygnacją – miejmy to za sobą.

Faktycznie, podoba mi się ten zapis bardziej od mojego. Aj, aj, musiałabym w końcu przysiąść i wprowadzić te wszystkie poprawki.

Morał z bajki taki, że im mniej oczekiwań, tym mniejsze rozczarowanie. :D

O, to, to :)

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Zabawne, choć krótkie, a rzecz wyłożona przy pomocy łopaty. Twórczość Pierre’a znalazłam szalenie podobną do niektórych wierszy portalowych poetów, czyli jest OK. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bo wiesz, reg, to ta sama nisza ekologiczna XD

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Tarnino, a według mnie to raczej ta sama nisza poetologiczna. ;)

Na korzyść Pierre’a przemawia jednak to, że on te swoje ballady i poema składa na rozkaz, czyli pod przymusem,

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Potrzebujemy kolejnego gifa z Jaskrem :D

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Na korzyść Pierre’a przemawia jednak to, że on te swoje ballady i poema składa na rozkaz, czyli pod przymusem

A może portalowych poetów też ktoś przymusza do pisania, a potem wrzucania na portal? Wy się śmiejecie, a tu się dzieją prawdziwe ludzkie dramaty. XD

Dzięki za wizytę, reg!

 

Nie widziałam Netflixowego “Wiedźmina”, ale im dłużej patrzę na te gify, Tarnino, tym coraz bardziej podoba mi się ta wersja Jaskra :D

Sugerujesz, Silvo, że portalowi poeci składają swoje rymowanki za sprawą osobistych sir Rodrików, grożących im mieczo-łopatą?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Wy się śmiejecie, a tu się dzieją prawdziwe ludzkie dramaty. XD

Hannibal Lektur ich ściga XD

Też nie widziałam Wiedźmina, ale nie mogę znaleźć gifów z Zamachowskim. Mówi się trudno i wkleja się dalej XD

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Sugerujesz, Silvo, że portalowi poeci składają swoje rymowanki za sprawą osobistych sir Rodrików, grożących im mieczo-łopatą?

Albo grabiami. Albo motyką. Albo widłami… Jak się okazało w toku dyskusji, możliwości jest sporo ;)

 

A Hannibal Lektur brzmi jak pomysł wart co najmniej własnego szorciaka. XD

A Hannibal Lektur brzmi jak pomysł wart co najmniej własnego szorciaka. XD

 

Popieram :)

Known some call is air am

Chcę dwadzieścia procent XD

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Hannibal ante portal! ;-)

Babska logika rządzi!

Lekko, sympatycznie i przyjemnie :) Podobało mi się, gdybym dotarła wcześniej z pewnością klikałabym bibliotekę :)

Dziękuję, katiu :)

Nowa Fantastyka