- Opowiadanie: All - Oczy Agleaca’i

Oczy Agleaca’i

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Oczy Agleaca’i

Oczy Agleaca’i

 

Za życia nie wiedziałem że może czekać na mnie gorszy los od piekła. Myślałem że diabeł był metaforą a mym największym odkryciem – jednocześnie – najbardziej zadziwiającym faktem, ilość krwi jaką ciało może pomieścić. Powtarzałem sobie jedynie by mnie zabito, tak bardzo nie chciałem patrzeć w jego oczy. A on za wszelką cenę chciał mnie pozyskać, stałem przed drzwiami, uderzając czołem o drewno, wbijając coraz to większe ilości małych kawałków w moje czoło. Aż krew kapała. A za nimi słyszałem jedynie błagania, bym otworzył te drzwi, bym uratował dusze niewinnych istnień. Jakież to smutne, krew zmieszana z łzami, moje stękania, rozpacz. Kto był za tymi drzwiami? Daj nam wejść, daj nam wejść, a ja jedynie błagałem o śmierć.

Ułamki piekła zaczęły mnie wchłaniać, stare bóstwa nawoływały moje imię, chciały bym nie otwierał drzwi. Żeby dać tym wszystkim nieszczęśnikom umrzeć w agonii. A na mnie czekały jedynie piekielne orgie, władza nad legionem, wszystko co dusza mogła sobie wymarzyć. / A czego chce dusza? Ludzkie życie przekłada się na utwierdzanie się kłamstwie oraz akceptacje. Nigdy nie dowiemy się co tak naprawdę jest naszym sensem istnienia. Chciałbym zerknąć w czysty mrok, nieskończone krańce możliwości. / Bardzo chciałem z nią być, lecz nie mogłem żyć ze swoim sercem na półce. Jedyne co pozostało to pokój, pusty. Bo byłem w nim ja i jej ciało. Zmieszane z bielą jej sukni. Tak bardzo boli. Te stworzenie jest gorsze od mojego dotychczasowej definicji zła. Skąd aż tak spaczone istnienia się wzięły.

Śmierć przychodzi w trójce, pierw ma miłość potem ma duma. Na końcu ja sam. Nawet gdy próbuje schować swoją hańbę, jego oczy widzą wszystko. Spróbuj ignorować ból, na końcu i tak nie wytrzymasz. Przynajmniej ja zaczynam powoli tracić swoje zmysły. W mojej głowię słyszę głosy, tyle ich jest, nie wszystkie zrozumiałe, nie wszystkie w znanym mi języku. / Powiedziano że mielibyśmy być na zawsze, ale to nie była prawda. Czemu mnie okłamano. Uderzam tylko w drzwi, błagając o ratunek ale nikt nie odpowiada. Kim jesteś, ty, który nie okazuje mi pomocy. / Tak samo było ze mną, powiedziano mi żebym nie popełniał samobójstwa. Nie zrobiłem tego, zadźgano mnie w uliczce. I co teraz. Dalej cierpię, nawet po śmierci. Ty, który jest po drugiej stronie tych drzwi, uratuj nas.

Stałem przy tych drzwiach już tyle lat, mijały wieki, wyobrażasz sobie jak to jest, odczuwać wolny przepływ czasu jedynie stojąc w płaczu, bólu psychicznym jak i fizycznym. Tego właśnie chciał, bym otworzył drzwi. Zacząłem zastanawiać się w jakim stanie istnienia się znajdowałem, czy żyłem, może byłem martwy. Miałem mnóstwo czasu, słuchając wszystkich tych jęków. Nagle wszystko ucichło, a po chwili jedynie głosem potwornym, samym w sobie rżnącym mi dziąsła, powiedziane zostało bym otworzył drzwi, jednak po to bym został zabity. Nikt nie może wiedzieć jak to jest, żyć bądź nie żyć, w desperacji by przestać znajdować się moim stanie. Otworzyłem drzwi a moją szyję przeszyła ogromna włócznia. Boże – pomyślałem, więc tak to było w coś wierzyć. Słodkie objęcia nieistnienia. Prawda była mroczniejsza, jednakże mi się kłamstwo podobało. Przynajmniej przez chwilę.

 

Czarna postura stanęła naprzeciw krzyża, złamała go rękoma.

Następnie spojrzała za okno, blask czerwonego księżyca.

Nie było już istnienia, jednakże historia była pisana.

Otworzyła drzwi, a do niej wybiegli ludzie.

Wtedy wszystko zaczęło się psuć./

 

 Spojrzenie na obracającą się sferę w przestrzeni, obracała się ciągnąc za sobą białe nici. Z czarnej dziury wyłonił się to, język przestał mieć znaczenie. To wtedy stało się wszystkim z niczego, a kosmos powiły gwiazdy. Nagle z niczegąd, powielił się blisk, blask, cień rzucił się w planetoidalne stworzenie. I wtedy, wtedy, kosmarz, kosmraz, koszmar.

Prawda wrzucona na siłę, ogromne oko spoglądało na małą namiastkę energii unoszącej się w kosmosie. Nic nie znaczący pył, próbujący zrozumieć rzeczy nie do zrozumienia dla jego rasy. Ogniste żyły krwistego oka, o źrenicy w kształcie diamentu, z nikąd usłyszeć można było okropny śmiech, drwienie.

-To jak paskudne tworzywo twe, gubiące się w przestrzeni tak dużej. Perfidny język. I’a’a N’aa’n.

 Rozumiał i ponownie zaczynał istnieć. Ponownie zacząłem istnieć. Wróciłem do narracji tak smutnego losu. Obśmiany przez istnienie poza moje rozumowanie. Cykl życia się kończy. Nie wiemy tego i nigdy się nie dowiemy ale gdzieś tam, w gwiazdach, przestrzeni przez nas niezbadanej są istoty, stworzenia, tak o wiele bardziej zaawansowane od nas. To oczywiste że nie ma dla mnie ratunku. Wróciłem do swojego domu. Wróciłem i nie chciałem otwierać tych drzwi, nie chciałem wychodzić. Nie chciałem widzieć, słyszeć tych wszystkich ludzi. A i on to wiedział, miał swoją rolę. A jaka jest moja rola. Tylko tyle chciałbym wiedzieć…

 

 

Zaokrąglone Kontinuum

 

Wiele dusz na naszym świecie, w tym ja, nie może znaleźć swojego miejsca. Nie może poczuć tego czegoś co daje motywacje by wstać z łóżka i móc powiedzieć że cieszy się że wyjdzie z domu. Wiele osób przechodzi przez nie do opisania sytuacje. Jesteśmy stawiani naprzeciw stresu, agresji czy zwykłego ignorowania. Na co dzień w samotności zamknięci, próbujący znaleźć w życiu coś więcej. Czasem zastanawiam się czy moje sny miały miejsce czy nie, czy istoty pojawiające się w moich historiach są prawdziwe. Od dwóch dni czułem wołanie by opisać stworzenie o imieniu Agleaca.

Wszystko co zostało dotąd przeczytane może zostać zinterpretowane w nieskończenie wiele opcji.

Kiedyś marzyłem by moje twory dotarły do ludzi, by stanąć na tym samym miejscu co mój mentor. Bo wiem że widział, słyszał rzeczy, których nie każdy może doświadczyć. By stworzyć. Piszę wciąż, idąc przed siebie, nie tylko dlatego że lubię. Gdy zasypiam coś do mnie mówi, chce bym napisał kolejny twór. Różne są to wizje, różne sny. Raz podczas snu myślałem że nie śpię, czułem jak się poruszałem. Raz widziałem swój los, pogrążony w szaleństwie, zamknięty w szpitalu – tym razem na dobre. Czy chciałbym coś powiedzieć, nie, moje istnienie jest, trudne…

 

 

Sam zdecyduj co jest prawdą, a co fikcją.

Figh’thnr’tagahnarhgahra,’hruhgtygrafhgfa

-Agleaca

Koniec

Komentarze

Cześć!

Przeczytałem i zastanawiam się o czym to jest. Ni do końca rozumiem, co chciałeś pokazać tym tekstem. Mam wrażenie, że widzę tu ból istnienia, koszmary senne, pewną jakby gorycz czy może zawód i (niestety) całkiem sporo brakujących przecinków. Nie widzę niestety zbytnio fantastyki. Są sny, tak, jest świat wewnętrzny i królestwa myśli, są, ale fantasy nie widzę.

Pozdrawiam!

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Hej :)

Przeczytałem. Ale zanim odniosę się do fabuły, albo jej braku, poniżej garść uwag:

 

Myślałem że diabeł był metaforą a mym największym odkryciem – jednocześnie – najbardziej zadziwiającym faktem, ilość krwi jaką ciało może pomieścić.

Źle wygląda to zdanie, a głównie z powodu wtrącenia. Gdybyś zamiast pierwszej półpauzy wstawił “i” a drugą wywalił, to już zdanie zyskiwałoby na czytelności, której w obecnej formie brak.

 

uderzając czołem o drewno, wbijając coraz to większe ilości małych kawałków w moje czoło.

Powtórzenie. A gdybyś zamiast “małych kawałków” wstawił “drzazg”? To tylko sugestia, ale te małe kawałki jakoś słabo współgrają z resztą zdania.

 

A za nimi słyszałem jedynie błagania, bym otworzył te drzwi, bym uratował dusze niewinnych istnień.

Pogrubione do usunięcia. I dla mnie lepiej brzmiałoby “dusze niewinnych istot”. Ale to też raczej kwestia gustu.

 

A na mnie czekały jedynie piekielne orgie, władza nad legionem, wszystko co dusza mogła sobie wymarzyć.

Pogrubione do usunięcia IMO. Podkreślone brzmi jakoś niezręcznie, ale nie wiem jak to poprawić, bez przebudowy zdania.

 

Jedyne co pozostało to pokój, pusty. Bo byłem w nim ja i jej ciało.

Te zdania IMHO brzmią źle.

 

Te stworzenie jest gorsze od mojego dotychczasowej definicji zła.

To stworzenie jest gorsze od mojej dotychczasowej…

 

Śmierć przychodzi w trójce, pierw ma miłość potem ma duma. Na końcu ja sam.

A to brzmi dziwnie :)

 

Przynajmniej ja zaczynam powoli tracić swoje zmysły. W mojej głowię słyszę głosy, tyle ich jest, nie wszystkie zrozumiałe, nie wszystkie w znanym mi języku.

Słowa śmiecie. Do usunięcia.

 

Powiedziano że mielibyśmy być na zawsze, ale to nie była prawda. Czemu mnie okłamano.

Mieliśmy? Chyba będzie lepiej. Po okłamano chyba powinien być pytajnik zamiast kropki.

 

I co teraz. Dalej cierpię, nawet po śmierci. Ty, który jest po drugiej stronie tych drzwi, uratuj nas.

Pierwsze zdanie chyba też pytajnikiem powinno się kończyć. Który jesteś albo któryś jest.

 

Stałem przy tych drzwiach już tyle lat, mijały wieki, wyobrażasz sobie jak to jest, odczuwać wolny przepływ czasu jedynie stojąc w płaczu, bólu psychicznym jak i fizycznym.

Pogrubione do usunięcia. Wiemy o jakie drzwi chodzi. Końcówka zdania brzmi bardzo niezgrabnie.

 

Tego właśnie chciał, bym otworzył drzwi. Zacząłem zastanawiać się w jakim stanie istnienia się znajdowałem, czy żyłem, może byłem martwy.

Tego właśnie chciał. Bym otworzył drzwi. Zacząłem zastanawiać się w jakim stanie istnienia się znajdowałem – czy żyłem? A może byłem martwy? ← Taki zapis jest o wiele czytelniejszy. Ale to tylko moja sugestia.

 

Miałem mnóstwo czasu, słuchając wszystkich tych jęków. Nagle wszystko ucichło, a po chwili jedynie głosem potwornym, samym w sobie rżnącym mi dziąsła, powiedziane zostało bym otworzył drzwi, jednak po to bym został zabity.

Powtórzenie. Drugie zdanie znów mi się nie podoba.

 

Boże – pomyślałem, więc tak to było w coś wierzyć.

Tutaj masz poradnik o zapisywaniu myśli postaci: Klik!

 

Czarna postura stanęła naprzeciw krzyża

Postać.

 

Spojrzenie na obracającą się sferę w przestrzeni, obracała się ciągnąc za sobą białe nici. Z czarnej dziury wyłonił się to, język przestał mieć znaczenie. To wtedy stało się wszystkim z niczego, a kosmos powiły gwiazdy. Nagle z niczegąd, powielił się blisk, blask, cień rzucił się w planetoidalne stworzenie.

Powtórzenie. Podkreślonego zdania nie rozumiem. Kosmos powił gwiazdy, a nie gwiazdy powiły kosmos. Czym jest “planetoidalne stworzenie”?

 

Obśmiany przez istnienie poza moje rozumowanie.

Moim rozumowaniem.

 

są istoty, stworzenia, tak o wiele bardziej zaawansowane od nas.

Pogrubione do usunięcia.

 

A jaka jest moja rola.

Znów brak pytajnika.

 

Wiele osób przechodzi przez nie do opisania sytuacje.

Szyk zdania do poprawy.

 

Mnóstwa przecinków brakuje w całym tekście. A samo opowiadanie jest o śnie, który miałeś? Czy mam sam zdecydować, co jest prawdą a co nie? To, że tekst stara się być lovecraftowy, widać od razu. Ale brak mu fabuły, która mogłaby mnie zainteresowac. Ot, przeczytałem i za kilka dni nie będę raczej pamiętał o czym Twoje opowiadanie było. Bo nie wiem o czym konkretnie ono jest. O bólu istnienia? O samotności? Naprawdę, nie wiem, opcji jest zbyt wiele.

 

Pozdrawiam

Q

 

Known some call is air am

Odbieram ten tekst jako bardzo enigmatyczny. Miejscami styl wydaje mi się niemal biblijny, jak z Apokalipsy Św. Jana. Przydałoby się, IMHO, nieco więcej standardowych narzędzi narracyjnych: sceny, dialogi, opisy + wstęp rozwinięcie, punkt kulminacyjny, zakończenie + bohater pierwszoplanowy, bohaterowie poboczni, czas, miejsce akcji. Nazwij mniej staroświeckim ;)

O czym jest ten tekst? O niespełnionej miłości, o myślach samobójczych?

Exit light

Nie lubię zdradzać o czym jest tekst, jest to pojedynek zwykłego człowieka z istotą spoza naszego świata. Fabuła jest przedstawiona, jak zawsze, w sposób zawiły i niezrozumiały – ponieważ bohater sam nie wie co się wokół niego dzieje. Jest to o człowieku, który nie chce wychodzić do świata jaki dotąd znał, poszukiwał czegoś więcej od życia. Po drodze, jak sam mówił, słyszał szepty innych, co powinno być zrozumiałe. Gdy istota – Agleaca, wyrzuca go w nicość, dosłownie można powiedzieć – zabiera mu narracje nad tekstem, bohater gubi się i zostaje skonfrontowany z namiastką stworzenia jakim jest Agleaca. Gdy ponownie odzyskuje narracje dowiadujemy się że żyje, ale wciąż nie chce wyjść do świata ludzi (otworzyć drzwi), domyśla się że rolą Agleaca’i jest trzymanie niegodnych istot w bólu i cierpieniu jakim jest niewiedza, samemu ostatecznie dołując się że nie zna swojej roli. 

Dlaczego nie lubię? Bo chciałbym aby czytelnik sam się domyślił albo wymyślił, zamysł gdy piszę jest taki żeby nie dało się napisać o czym jest tekst. Nie jest to typ dla każdego co jest zrozumiałe. Niemniej doceniam każdą osobę, która poświęciła czas by spróbować się z moim tekstem. 

 

Kontinuum jest zrzutem myśli, w nieskończoności obracających się wokół linearnego świata (naszego).By zadrwić z autora – ze mnie – oraz innych ludzi, Agleaca zebrał owe myśli i przedstawił je w Kontinuum. Ostatni cytat jeśli można to tak nazwać, jest bezpośrednim kontaktem Agleaca’i do czytelnika, mówiący mu w prost, że to on decyduje co czyta. 

 

Co do pierwszego komentarza – zależy jak widzisz fantasy, dla mnie pogrążanie się w mrocznych realiach, zawikłości i można powiedzieć bajzlu jest zaliczalne do fantazji. 

 

Co do drugiego długiego komentarza, zapomniałem dodać w opisie że moje twory specjalnie są pisane w sposób trudny i nawet nie zrozumiały. Chce również stosować jak najbardziej archaiczny sposób tworzenia oraz używać słownictwa już nie używanego. Nie chce by przechodzenie przez moje teksty było łatwe i przyjemne dla czytelnika, chce żeby się męczył – jakkolwiek dziwnie i niecodziennie to brzmi. Przecinki to moja zakała, mimo że staram się jak mogę nadal jest ich za mało, być może to przez mój styl pisania i intencje z jakimi piszę. Oczywiście nie zaprzeczam że błędy są – wprowadze poprawki i dziękuję za ich wytknięcie. Drzazgi właśnie tego słowa mi brakowało :D. 

 

Co do trzeciego komentarza – dialogów staram się unikać, choas i nieład oraz brak formułki jaką poznawałem w szkole jest zamierzony :D Czas i miejsce akcji jest zazwyczaj w moich tworach nieistniejący. Ja lubię staroświecko, współczesności nie trawię, nie lubię. Tekst jest o czym zechcesz. 

 

 

All

Zdecydowanie tekst ma jakieś przesłanie, ale… ja również nie mam pojęcia o czym on jest. Styl pisania mi się podoba, ale to wszystko. Miałeś autorze jakąś wizję i nam ją pokaż! Nie zniechęcaj się. Popraw, dodaj pewne wątki, co koledzy wyżej napisali, skorzystaj może z bety (sam ostatnio zaczerpnąłem tej pomocy).

Tekst jest o czym zechcesz. 

Hehe, no nie do końca :) Ale rozumiem, też nie lubię tłumaczyć swoich tekstów.

 

Jeszcze do moich interpretacji dorzuciłbym depresję. Ten strach przed wychodzeniem z domu, kiedy już myślisz, że jest lepiej, ale jednak nie. Też to trzymanie drzwi, wydaje mi się ciekawe i związane z takim strachem przed innymi, co także wiązałbym z jakimś rodzajem, sam nie wiem, depresji czy paranoi.

 

Jeżeli chodzi o sposób pisania, ciekawy jest strumień świadomości, najsłynniejsze zastosowanie bodajże w Ulissesie Joyce’a. Może uznasz za warte spróbowania…

Exit light

Zgubiłem się.

Nic nie rozumiem.

Idę spać.

Może coś mnie w nocy olśni.

Dobranoc.

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Rozumiem, że możesz nie lubić tłumaczyć fabuł swoich opowiadań. Ale jeśli są do tego stopnia niezrozumiałe, to ciężko mnie, jako czytelnikowi, wyłapać o co konkretnie Ci chodzi. Nie siedzę w Twojej głowie i tak głęboko zakopana symbolika pozostawia mnie skonfundowanym. Łopatologia nie jest wskazana, jednak wskazówki w Twoim tekście nie prowadzą mnie na tory interpretacji, jaką przedstawiłeś w komentarzu – są zbyt ogólnikowe, zbyt hemetyczne albo niedopowiedziane.

BK rzucił Ci strumieniem świadomości, ale – o ile wcześniej myślałem nad takim samym sposobem narracji – po Twoich wyjasnieniach tego strumienia nie widzę. Za to widać, że jest to przemyślane opowiadanie, jednak napisane tak, żeby czytelnik się męczył i niekoniecznie zrozumiał zamysł. Co tez własnie miało miejsce w moim przypadku :)

 

Pozdrawiam serdecznie

Q

Known some call is air am

All, twoje teksty z pewnością nie są dla każdego i pewnie tylko mała garstka prawdziwie je polubi i zrozumie. Ja wolę mniej chaotyczne opowiadania, lecz całkiem podobałoby mi się, gdyby nie popełnione przez ciebie podstawowe błędy. Trochę wygląda, i jakoś zgaduję, że tak było, jakbyś pisał pod wpływem impulsu/inspiracji i po postawieniu ostatniej kropki od razu wstawił tutaj. Bez choćby jednego sprawdzenia. Choć wielce szanuję ludzi z ogromną weną twórczą, to jednak po skończeniu tekstu, dobrze gdyby ostygła i na spokojnie, zimnym okiem podejść ponownie do pracy.

 

 

A on za wszelką cenę chciał mnie pozyskać, stałem przed drzwiami, uderzając czołem o drewno, wbijając coraz to większe ilości małych kawałków w moje czoło.

Lepiej: wbijając w nie coraz to większe ilości małych kawałków.

 

 

Przynajmniej ja zaczynam powoli tracić swoje zmysły. W mojej głowię Słyszę głosy, tyle ich jest, nie wszystkie zrozumiałe, nie wszystkie w znanym mi języku.

 

 

Za życia nie wiedziałem[+,] że może czekać na mnie gorszy los od piekła. Myślałem[+,] że diabeł był metaforą a mym największym odkryciem – jednocześnie – najbardziej zadziwiającym faktem, ilość krwi jaką ciało może pomieścić. Powtarzałem sobie jedynie[+,] by mnie zabito, tak bardzo nie chciałem patrzeć w jego oczy.

 

Outta podał ci mnóstwo rzeczy do poprawy, ale chyba nie poprawiłeś z tego, co widzę? Zrób to, proszę, bo tekst będzie lepszy no i trochę się napracował ;)

 

Powodzenia w dalszym pisaniu!

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Akurat ten i następne twory zostały napisane jakis czas przed wstawieniem, nie idzie mi ta korekta plus jak bardzo tego nie lubię używać jako wymówki mam te dysleksje – której widać i sam widzę efekty. 

Ostatnio chorowałem i pracowałem więc nie miałem chwili zajrzeć, poprawię błedy tutaj wypisane w wolnej chwili. Dzięki :*

All

Kolejny tekst napisany w sposób, mocno utrudniający lekturę. Niestety, zupełnie minął się z moimi oczekiwaniami, choć nie wykluczam, że to mój rozum nie sprostałam wymaganiom tekstu. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka