- Opowiadanie: Corrinn - Najlepszy występ

Najlepszy występ

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Najlepszy występ

Stary król Dysonans poświęcił życie dwóm ważkim sprawom. Pierwszą była władza, panował bowiem umiejętnie i od trzydziestu lat nikomu nie udało się obalić ani nawet zachwiać pozycji monarchy. Druga wiązała się z jego miłością do sztuki.

Corocznie zapraszał na swój zamek najznamienitszych śpiewaków, grajków i koncertmistrzów, by ubogacali uczty, turnieje rycerskie i wszelakie zabawy. Za młodu Dysonans oczarowany był dworskimi pieśniami, lecz z biegiem lat zauważył, że piosnki podobne są do siebie, a muzyka nie sprawia mu już takiej samej radości, jak drzewiej. Przeto rozkazał puścić gońców po całym królestwie, aby rozgłosili, że oto wszystkich bogatych w muzyczny talent zaprasza na swój zamek, a kto by zagrał muzykę tak cudowną lub zaśpiewał pieśń tak anielską, że wprost nie z tego świata, temu postawić rozkaże pomnik złoty na środku dziedzińca, aby wszystkie przyszłe pokolenia wiedziały o tym wspaniałym czynie.

Tak oto po miasteczkach i siołach rozeszła się wieść, że Dysonans szuka prawdziwej harmonii.

 

*

 

– Kurwa, Blacha, daleko jeszcze do tej mety? Mówiłeś, że to dwie ulice dalej, a mnie już nogi w dupę włażą i w dodatku tracę chęć na tę całą imprę.

– Będzie dobrze, stary. Mówię ci, takich lasek, jakie przychodzą do klubu Harmonia, jeszcze nie widziałeś.

– Takie petardy czy pokemony? – powątpiewał Twardy.

– Nogi w kosmos i nie tylko. Nie rób obciachu, już powiedziałem DJ-owi, że będziemy i damy taki czadowy występ, że szyby popękają. Wszystkie będą nasze.

– No dobra, niech ci będzie.

– Patrz, to tutaj!

Klub Harmonia mieścił się pomiędzy starym, opuszczonym gimnazjum, a nowo otwartą biedronką. W środku było już sporo ludzi, którzy robili niezły hałas.

– Teraz dopiero będzie dym!

Pisk dziewcząt, dym papierosów i muzyka, która obudziłaby zmarłego – to wszystko i jeszcze więcej składało się na klub Harmonia. Blacha, jako że to on przyprowadził kolegę do tego miejsca, krzyknął do ucha DJ-owi, że Rapowe Bluzgi już są i palą się do wykonu, jakiego nie widział świat.

Nie zrobił oczekiwanego wrażenia.

– No dobra, ale musicie poczekać. Najpierw wystąpią Szalone Bity.

– Co, kurwa? – dociekał Blacha. – Przecież byliśmy umówieni!

– Sorry, oni mają wpływy na dzielni. Może potem.

– No nie wierzę! – Blacha spojrzał na Twardego, ale nie znalazł w jego oczach zrozumienia.

– Serio ściągnąłeś mnie tu, żebym słuchał jakichś ciot?!

– To nie tak miało być!

– Ja spadam, zanim wszyscy obczają jaka siara nas spotkała.

Twardy wyszedł przed klub. Blacha stanął przy nim, ale nie wiedział, co powiedzieć. To miał być ich występ, mieli zgarnąć cały fejm tylko dla siebie.

– Psst, wy dwaj, co robicie?

– Nie twoja sprawa. – Twardy spojrzał na nieznajomego, niskiego faceta z bródką i w ciemnych okularach.

– Szkoda, bo mam dla was dobry deal.

– No niby co?

Mały człowieczek zbliżył się i szepnął coś do ucha Twardemu.

– Dzisiaj już nic gorszego nie może mnie spotkać. Po tej cenie może być.

 

*

 

– Niebieski koks?! Już mi przekleństw brakuje na ten przeklęty dzień! Blacha, walnij mnie, bo nie wierzę, że to się dzieje naprawdę! Nie! Żartowałem, gamoniu!

– Jeśli mam mówić szczerze, to rzeczywiście dałeś się nabrać, to chyba nie jest to, czego oczekiwaliśmy.

Twardy rzucił na ziemię niedużych rozmiarów woreczek, który zawierał błękitny proszek.

– Może chociaż sprawdzimy?

– Okej, ty pierwszy…

– Czemu ja? To ty kupiłeś to dziadostwo!

– A ty zepsułeś mi dzień!

– Cholera. Dawaj to.

Później Blacha zrobił to, co zrobiłby każdy początkujący ćpun na jego miejscu. Wciągnął działkę, nie zastanawiając się długo.

– I jak? – zapytał Twardy.

Wtedy z Blachą stało się coś dziwnego. Zaczął robić się przezroczysty.

– Ja znikam! Znikam! Ja pierdolę, co to było za świństwo!

W porywie paniki złapał kolegę za rękaw, skutkiem czego on także zaczął zanikać.

– Puszczaj mnie!

– Ratuj mnie, ratuj, ratuj, ratuj!

– Puść mnie, bo obaj zginiemy, a tak to tylko ty!

Po chwili rozpłynęli się w powietrzu.

 

*

 

Dysonans był markotny. Wszyscy, którzy przybywali do jego zamku, prezentowali wprawdzie muzykę piękną i szlachetną, lecz nikt nie potrafił wznieść się na wyżyny wirtuozerii, by przyćmić konkurencję. Każdy był tak samo uzdolniony, a przez to nijaki.

Do sali tronowej wszedł posłaniec.

– Wasza miłość. – Skłonił się do samej ziemi. – Strażnicy złapali przy bramie dwóch ubranych w ciemne szaty cudzoziemców. Jeden z nich płacze jak niewiasta, a drugi pytał o drogę do miasta o dziwnej nazwie. Czy mam przyprowadzić ich przed oblicze waszej łaskawości?

– Zaprawdę nic mnie już dziś bardziej nie znuży. Niech ich przybycie będzie dobrą wróżbą. Prowadź ich.

Do sali weszli zdezorientowani raperzy.

Król skrzywił się. Nigdy w swoim życiu nie widział dżinsów i t-shirtów, ani tym bardziej szlochającego mężczyzny. Twardy upomniał Blachę na ucho:

– Zamknij ryja, bo nas wsadzą do lochu.

– To sen, prawda? Czy ja umarłem?

Król długo przyglądał się nieznajomym.

– Z czym przychodzicie do mojego zamku, nieznajomi? Strażnicy powiedzieli mi, że po prostu spadliście z nieba. Czy aby nie jesteście zatem na służbie u Belzebuba? Hę? Mówcie!

– O, królu złoty! – zaczął nieśmiało Blacha – jesteśmy tylko prostymi muzykami, nie palcie nas na stosie, no chyba że tego, który ze mną przyszedł, bo to jego wina.

– Zaraz ci… – zdenerwował się Twardy, ale szybko oprzytomniał. Byli w obcym miejscu, walczyli o życie, nie był to czas na bezsensowne kłótnie.

– Muzykami, powiadacie – zainteresował się Dysonans. – Szczodrze was wynagrodzę, jeśli zachwycicie mnie swoimi zdolnościami. Zamieniam się w słuch.

Raperzy przez chwilę wahali się, ale im dłużej to robili, tym bardziej nadworny kat zaczynał zdawać sobie sprawę, że jest potrzebny. Twardy znalazł w smartfonie podkład muzyczny (w pamięci telefonu, gdyż byli poza zasięgiem wi-fi) i rozpoczęła się improwizacja. Rapowali, a im bardziej porywał ich muzyczny szał, tym szło im lepiej.

 

My jesteśmy źli raperzy

Lecz kto w zamku nam uwierzy

Że królestwo to jest kicha

Bo król nie wypełnił pita.

 

My jesteśmy źli raperzy

Lecz kto w zamku nam uwierzy

Że królestwo jest do bani

A poddani obesrani.

 

My jesteśmy źli raperzy

Lecz kto w zamku nam uwierzy

Że królestwo to melina

A księżniczka pije klina

 

Na koniec Twardy zatańczył dziki taniec, stojąc na głowie, kręcąc piruety i pokazując do króla środkowy palec.

Dysonans sprawiał wrażenie zadumanego.

– Wystarczy! – zawołał dziwnie piskliwym głosem. Wstał z tronu, wznosząc ręce ku stropowi komnaty.

– Jak żyję, nie słyszałem czegoś podobnego! Jestem zachwycony. Niestety nie wszystko zrozumiałem z waszego języka. Rozkazuję wam wytłumaczyć, co znaczy kicha, do bani, i melina.

– Królu złoty! – odpowiedział Blacha, który po występie znacznie nabrał śmiałości. – Kicha to po prostu przepych, potęga i bogactwo. Do bani mówimy, gdy chcemy nadać czemuś wielką wagę, a melina pochodzi od słowa Millenium, czyli coś, co przetrwa tysiące lat.

– Zaprawdę, jesteście największymi artystami, jakich widział świat.

Raperzy skłonili się.

– Obiecałem pomnik każdemu, kto tego dokona.

Raperzy skłonili się tak, że włosy ich dotknęły posadzki.

– Straże! Związać ich i przygotować wrzące złoto. Nie pozwolę, aby ktokolwiek dowiedział się, że cudzoziemcy śpiewają lepiej od moich poddanych!

Następnego dnia na dziedzińcu stały dwa doskonale odlane pomniki. Gdzieś w odległej sali brzęczały cytry. Królowi wkrótce zaczęło się nudzić.

– Idź – rzekł do małego człowieka z bródką. – Przyprowadź najlepszego malarza, jakiego widział świat. To królestwo potrzebuje więcej pomników.

Koniec

Komentarze

Zabawna historia :) I bardzo dobrze napisana. Czyta się przyjemnie, jest i dysonans, i harmonia, i bynajmniej nie króla oraz nocny klub mam tutaj na myśli. Rapsy trochę jak u T. Raperów znad Wisły, mi się podobają, w sam raz dla takiego tekstu, napisanego z przymrużeniem oka. Całość zgrabnie nawiązuje do klasycznego Jankesa na dworze króla Artura oraz jego następców.

Twardy upomniał Blachę na ucho:

– Zamknij ryja, bo nas wsadzą do lochu.

 

Nawiązując do wspomnianego wyżej dysonansu, moje ulubione zdania z całego tekstu.

Myślę, że tutaj jakiś pro użyszkodnik wjechał w kapturze anonima :D

 

Edit: zgłosiłem do biblio też, jbc ;)

Che mi sento di morir

Podobało mi się :)  Zwłaszcza dialogi, są takie prawdziwe. Zakończenie też niezłe. 

Jest kilka fajnych fragmentów. Najbardziej spodobały mi się te:

Raperzy przez chwilę wahali się, ale im dłużej to robili, tym bardziej nadworny kat zaczynał zdawać sobie sprawę, że jest potrzebny.

oraz

– Zaprawdę, jesteście największymi artystami, jakich widział świat.

Raperzy skłonili się.

– Obiecałem pomnik każdemu, kto tego dokona.

Raperzy skłonili się tak, że włosy ich dotknęły posadzki.

:)

W jednym miejscu pojawiła się nadprogramowa kropka:

– Idź. – rzekł do małego człowieka z bródką

Pozdrawiam:)

Świetny szorcik z przewrotnym zakończeniem. Wyobraziłam sobie, jak Twardy pokazuje temu królowi środkowy palec… Zresztą cały ten występ musiał wyglądać komicznie. W świecie Wiedźmina (przynajmniej bazując na grze, bo akurat tam pamiętam, że to było) król doskonale zrozumiałby ten gest :P

Powodzenia w konkursie! 

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Sympatyczny, lekki tekst. Mimo tego, co spotkało bohaterów. No cóż, w szkole nie mówili, że narkotyki szkodzą? Złoty strzał wyszedł…

Fabuła mnie zadowoliła, twisty podeszły, puenta spoko. Mam nadzieję, że Dysonans nie weźmie się za poszukiwanie świetnych pisarzy, bo mógłby nam Anonima uprowadzić.

Babska logika rządzi!

Dobre, zabawne i przemyślane. Zakończenie zaskoczyło i mimo że krwawe uśmiechnęło :) sama piosenka też niczego sobie, podobnie jak bohaterowie, zarówno król Dysonans, jak i raperzy…

Ode mnie kliczek i piąteczka w konkursie :)

BasementKey

Pierwszy komentarz jest bardzo ważny, bo informuje autora, czy może spać spokojnie! :) A jak jest jeszcze z klikiem bibliotecznym, to już w ogóle fajna sprawa. Dzięki. :)

Oluta

Cieszę się, że dialogi przypadły Ci do gustu!

Kropkę zaraz usunę.

LanaVallen

Cóż, w Wiedźminie być może, ale Dysonans to stary król, ma prawo się nie orientować w takich młodzieżowych sprawach. Dziękuję. :)

Finkla

Jaki tam z Anonima świetny pisarz. :D Bardzo mi miło.

Katia72

Dziękuję za klika i ocenę. To dla mnie przyjemność, czytać takie opinie.

 

Jeszcze raz dzięki wszystkim za miłe słowa.

Dobre to było :) Podobały mi się zwłaszcza te fragmenty z innego świata i królem. Te w „naszym” i rozmowa pomiędzy oboma panami wydawały mi się trochę… sztywne i znacznie mniej ciekawe (ale może tylko mi). Co do zakończenia… cóż moja skrzywiona natura w momencie, gdy przeczytała:

temu postawić rozkaże pomnik złoty na środku dziedzińca

zrobiła „Hm, złoty pomnik powiadasz. To się dobrze nie skończy” i się nie zawiodłam ;)

kasjopejatales

Przeczucie Cię nie zmyliło. :) Co do sztywnych dialogów, trudno mi ocenić. Różne rzeczy podobają się różnym osobom, więc jakby nie pisać, nigdy nie będzie idealnie. :D

Nie, no jasne :) mówię tylko, że w moim odczuciu takie były. Może miało to coś wspólnego z tym, że w tych miejscach mniej zarysowana była sceneria oraz zachowanie obu panów. Bo nawet jeżeli częściowo wynikało to z samego dialogu, to jakoś nie wpłynęło to na moje wyobrażenie sytuacji i przestrzeni.

Cóż, w Wiedźminie być może, ale Dysonans to stary król, ma prawo się nie orientować w takich młodzieżowych sprawach.

A może właśnie się orientował i dlatego raperzy skończyli w taki sposób ;)

Anonimie, fajne to było!:-)

Lekkie, z poczuciem humoru. Dialogi naturalne, no i to tłumaczenie królowi czym jest kicha, do bani i melina;-) Dysonans szukał prawdziwej harmonii? Szkoda, że jego nie przeniosłeś do Klubu na koniec:-)

Świetne rymy złych raperów, naprawdę fajna historia i przewrotne zakończenie. Czego to się z nudów nie wymyśli, w dodatku jak jest się królem.

ode mnie piąteczka i polecam do biblioteki:-) i pozdrawiam też 

 

Czego to się z nudów nie wymyśli, w dodatku jak jest się królem.

Oj, królowie często tak mają. :) No bo siedzisz na tyłku, pierdzisz w złoty fotel, jeszcze ci wsadzą w łapę berło ciężkie jak cholera, no idzie zwariować. xD Ale jak się zarządzi jakieś rozrywki, to od razu robi się ciekawiej.

Pozdrawiam! :)

Fajni bohaterowie i ich imiona, fajna historia i naturalnie na koniec pomniki, wszystko zamieniamy w wężowe złoto. Bardzo sprawnie poprowadzona bajko-opowieść. Słów tyle, ile potrzeba, zero zbędnych. Końcówka zaskakująca goryczą. ;-) Przypomniały mi się bajki z królestwa Lailonii dla małych i dużych.

Życzę powodzenia w konkursie.

Jeszcze nie kliknę numerka, bo muszę sobie jakieś kryterium ustalić, a to możliwe po przeczytaniu większej liczby konkursowych opek.

pozdrowienia :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Asylum

Cieszę się, że Ci się podobało. Również pozdrawiam. :)

:D

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

I zostali chłopaki unieśmiertelnieni. Sztuka potrafi być groźna…

Krótkie, z pomysłem i ze spora dawką rapowo-blokowych klimatów. Krótki fragment z naszego świata iście blokersko napisany. Bardzo dobry pomysł ze zmianą “języka” pomiędzy światami.

Pozdrawiam i powodzenia w konkursie!

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

krar85

Dziękuję za pozytywny komentarz. :)

Również pozdrawiam.

Bardziej historyjka niż pełne opowiadanie, ale trzeba przyznać, że napisana całkiem zacnie. Ładnie wypadają zwłaszcza te fragmenty u króla. Bardzo przyjemnie stylizowane, konsekwentne, odpowiednio żartobliwe i obrazowe. Moim zdaniem najmocniejszy punkt tekstu. Kontrast między scenkami jest tu bardzo mocny, bo w przypadku Blachy i Twardego stosujesz z kolei obraz prostszy, mocno oparty na stereotypach. Tekst na pewno jest dzięki temu bogatszy i bardziej różnorodny, choć ja wolałbym, żebyś ich jednak jakoś lekko przerysował, może mocniej pobawił się słowem. Ten tekst pokazuje, że masz ku temu możliwości i warsztat.

Oczywiście, nie traktowałbym tego braku przerysowania jako zarzutu. Jest to raczej wola i pogląd jednego czytelnika. Wulgaryzmów nie lubię, ale ani myślę robić z tego jakichś zarzutów, bo to już wybitnie mój kaprys, a zdaję sobie sprawę, że można jest łatwo nie tylko wybronić, ale i uzasadnić.

Długość odpowiednia do koncepcji. Jak pisałem, dla mnie to bardziej historyjka niż pełne opowiadania, ale napisałeś to, Anonimie, z bardzo dobrym wyczuciem długości tekstu. Łatwo można było ten tekst niepotrzebnie przeciągnąć, więc na pewno plus, że umiałeś w odpowiednim momencie zamknąć tego szorta.

A zamknięcie, trzeba przyznać, wypada bardzo dobrze. Odpowiednio zaskakujące, trudne do przewidzenia, ładnie wieńczące historię.

Słowem, z lektury jestem kontent. Z oceną na razie się wstrzymam.

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

CM

Dziękuję za obszerny, miły komentarz!

 

Wesołe, przejżyste, przyjemne,

Witaj, znaczy!

 

Podobało mi się. Takie lekko komiksowe? No Miksowe na pewno, bo miksują się tu wymiary czy tam insze rzeczywistości i czasy.

Są twisty, są świadome żarty językowe.

Co do wykonu, to może drobne stylistyczne miałbym zarzuty, ale to kewstia bardziej gustu.

 

Takie rzeczy rzuciły mi się w oczy:

 

– O, królu złoty! – zaczął nieśmiało Blacha – jesteśmy tylko prostymi muzykami, nie palcie nas na stosie, no chyba że tego, który ze mną przyszedł, bo to jego wina.

→ Po Blacha dałbym kropkę i jesteśmy zacząłbym z dużej litery. (Mogę nie mieć racji)

 

– No nie wierzę!

– No niby co?

→ Moim zdaniem w obu wypadkach przecinek po “no”, ale to też raczej z kimś skonsultuj :D

 

Podobało się.

Pozdrawiam!

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Mytrix

Dzięki za opinię i ocenę. 

Pozdrawiam! :)

Hej :)

 

Przyjemny i całkiem zabawny szort. Założenia konkursowe nie tylko spełnia, ale przenosi rap na salony… jakie tam salony!? Na królewski dwór. Dobre zagranie, nie mogące przywodzić na myśl niczego innego niż “Jankesa na dworze króla Artura” oraz wszystkich innych wariacji na ten temat – od “Army of darkness” po “Black knight” z Martinem Lawrencem w roli głównej. Ja jak już tworzymy fabułę, mającą bazować w pewnej mierze na dziele Twaina, to i wykonanie musi być dobre, bo inaczej kicha… znaczy przepych :) I to wykonanie jest dobre, dialogi w miarę naturalne, choć “czadowy” raczej nie jest słowem, którego użyłby jakikolwiek szanujący się raper – zakładam jednak, że chłopaki z Rapowych bluzgów (nazwa kapeli, jakiej wstydziłby się każdy raper) się nie szanują, co wnioskuję nie tylko z ich głupoty ale również marnego poziomu zaprezentowanych rymów. Choć, muszę przyznać, że obesrani poddani i przeklinająca księżniczka mnie ubawili.

Równy, dobry szort, z wyraźnie zaznaczonym motywem konkursowym i plot twistem, który pozbawia historię happy endu – a jak wiemy, happy endów nikt nie lubi ;)

Na koniec chciałem jeszcze dodac, że czytałem kiedys takie opowiadanie fantastyczne, w którym tajemniczy mężczyźni, słudzy krolowej z innej planety, porywali dzieciaki z Ziemi, wmawiając im, że są jedyną nadzieją królestwa i będą mogli wrócić na Ziemię po jednym dniu. A dzieciaki trafiały na świat, na którym toczyła się wieczna wojna pomiędzy dwoma królestwami, a dzień trwał dłużej niż ludzkie zycie. Nie pamiętam tytułu, ani nawet w jakiej antologii znalazło się to opowiadanie, ale może ktoś będzie kojarzył. Po co to piszę? Bo ten szort do złudzenia przypomina mi miejscami konstrukcję fabularną tamtego opowiadania. Ale to nie jest zarzut, o nie. Tak tylko mi się przypomniało :)

 

Reasumując: za motyw rapowy szóstka, za fabułę czwórka, za rymy tylko dwójka (choć akurat pasują do durnowatych postaci, kojarzących mi się z naiwnymi rappaz wannabe). Dwanaście dzielimy przez trzy – dostajemy cztery. I taka jest ocena. A kawałkiem, jaki mam dla Ciebie anonimie jest ten oto:

 

De La Soul (ft. Redman) – Oooh

 

Pozdrawiam serdecznie

Q

Known some call is air am

Outta Serwe

Dziękuję zarówno za posłodzenie, jak i łyżkę dziegciu, bo to też jest ważne dla ukierunkowania rozwoju. Oczywiście rymy rzeczywiście nie są tu zbyt udane, ale to akurat zamierzone, bo Rapowe Bluzgi nie należą raczej do światowej czołówki… przynajmniej we własnym świecie.

Dzięki i pozdrawiam!

Hej, hej! Zawitałem na tę imprę. 

– Będzie dobrze, stary. Mówię ci, takich lasek, jakie przychodzą do klubu Harmonia, jeszcze nie widziałeś.

– Takie petardy czy pokemony? – powątpiewał Twardy.

→ Hah ;D 

 

No więc tak. Krótko, ale na przedstawioną historię w sam raz. Faktycznie, Rap wchodzi na zamki – superowo. Hmmm… co do postaci i ich “głupkowatości” nie mam zbytnio zarzutów, no bo tacy mieli być, a ich dialogi czy rapy potrafią ubawić. No właśnie, humorzatość, końcowa gra słów, czy siarczysty fuck dla króla, fajnie wypadły, tym się tekst mocno broni, no i samym stylem, który przypadł mi do gustu, czyli – elegancko napisane. 

Klikałbym, ale już nie można, więc zostaje mi tylko strzelenie noty – ode mnie piąteczka, jakby rapowe wersy trochę podszlifować, byłoby lepiej, choć i tak jest gitarka :D Dobry występ! 

Pozdro i dzięki za udział w konkursie! 

Do góry głowa, co by się nie działo, wiedz, że każdą walkę możesz wygrać tu przez K.O - Chada

Dziękuję za komentarz od jurora. :)

Również pozdrawiam!

Perfidne. Czyżby Autor nie lubił rapu? A może wprost przeciwnie? Uśmiechnąłem się :)

Fajne :)

Przynoszę radość :)

Nowa Fantastyka