- Opowiadanie: UngardHandwick - 14278 b.a. (23517 a.o.), wymarła planeta OGLE-2005-BLG-390L b, refleksje „Bajania samotnych”, K. Yamamoto.

14278 b.a. (23517 a.o.), wymarła planeta OGLE-2005-BLG-390L b, refleksje „Bajania samotnych”, K. Yamamoto.

Opowiadanie jest jednym z kilkudziesięciu jakie powstało w ramach projektu Objawienie Apokalipsy. Cała dotychczasowa twórczość i zamysł artystyczny znajduje się na facebooku, gdzie można zgłębić resztę ponurego tworu graficzno/tekstowego. Zapraszam: 

https://www.facebook.com/objawienieapokalipsy/

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

14278 b.a. (23517 a.o.), wymarła planeta OGLE-2005-BLG-390L b, refleksje „Bajania samotnych”, K. Yamamoto.

Kosmos jest zimny. Biorąc pod uwagę miliony gwiazd rozgrzanych do nieskończonych temperatur i spieczone powierzchnie orbitujących wkoło nich planet, na których nie może istnieć życie; galaktyka obfituje w pustkę. Olbrzymie jej połacie nieskalane są światłem, a nawet te, które nieobjęte całunem ciemności pozostają w bliskości potężnej, jądrowej energii zostawione są częstokroć w lodowym uścisku stężałego gazu.

Egzoplaneta okrążająca czerwonego karła OGLE-2005-BLG-390L była jedną z miliona takich zimnych globów. Odległa o dziesiątki tysięcy lat świetlnych znajdowała się na skraju znanego świata, ale to właśnie stamtąd emanowało tajemnicze źródło. Wybudzona ze snu załoga wylądowała na martwym spłachetku ziemi wiedząc, że zakończyła ostatnią podróż ich życia. W trudzie, zmagając się z ekstremalną temperaturą, ustawiono prefabrykowaną placówkę i zaczęto odwiert.

W mroźnych jaskiniach, w podziemnych pieczarach skutych prastarym lodem, w jamach tak olbrzymich, że pomieściłyby całe metropolie, znajdowały się niejasne oznaki bytowania owego starożytnego gatunku, o którym tyle mówiono. Pradawne ich artefakty, o możliwościach tak nieograniczonych, że konkurować miały z Bogiem potencjałem tworzenia, leżały w poszarpanych lodem pojemnikach wciąż żywe i nietknięte czasem. Prześwietlały mityczne skrzynie promieniując jarząco niebieskobiałym blaskiem z tajemniczych, owalnych ambrazur. Wyciągnięto je sądząc, iż wizje unicestwienia wszechświata zdolne są rozpłynąć się pod ich samym jedynie ogromem.

Cóż za potęga, cóż za moc niesamowita emitowała ów sygnał straszliwej nadziei na wszelkie rubieże znanego świata? Cóż za wspaniałość być musiała ogniwem ich przepadłej cywilizacji wszechmocy skoro same tylko jej ochłapy taką niezwykłą siłą dysponowały? Cóż to za istoty władały przestrzenią, po których nie zostało się nic, poza radiacyjnym odpadem ich nic niewartego świata?

Koniec

Komentarze

Pomijając tytuł, którego nie zapamiętałbym nawet gdybym bardzo chciał, to nie czyta się tego źle. Tylko że z tego fragmentu nic nie wynika, więc może warto by było dodawać skończone, dłuższe opowiadanie? Wiem, że dałeś linka, ale jesteśmy na portalu, i tutaj komentujemy raczej to, co widzimy na portalu, a to raczej urywek większej całości.

Opowiadanie krótkie i fajnie zbudowane, tworzy klimat, zimny i mroczny, tylko trochę nie rozumiem ostatniego zdania, stojącego w sprzeczności pewnej do reszty tekstu (ale może nie zaglądnąłem na FB i czegoś nie wiem) Przydało by się choć słowo wyjaśnienia.

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Drodzy Czytelnicy!

Pragnę wyjaśnić parę dręczących Was kwestii związanych z moim tekstami, bowiem nie wszystko jest rzeczywiście jasne.

Na facebooku nie dostaniecie rozwinięć opowiadań, a jedynie więcej treści, która prędzej czy później pojawi się też na Fantastyce.

To co czytacie tutaj jest skończonym, przemyślanym tekstem, wciśniętym w bardzo krótką formę, trudną do odbioru, ale także bardzo wymagającą przy tworzeniu. Opowiadania “Objawienia Apokalipsy” tworzą integralną część wraz z fotografiami i należy je postrzegać jako odnalezione w kosmosie zapiski myśli, urywki dzienników, czy nagrań.

Tytuły opowiadań tworzą łączną całość z samą treścią i oczywiście nikt ich nie zapamięta. Mają przypominać zbiór w archiwum i z grubsza przedstawiają okoliczności przedstawionych zdarzeń.

Nic nie jest dziełem przypadku i każde zdanie powyższego może skrywać odpowiedź na zadawane przez Was pytania. Niekiedy dopiero powtórne przeczytanie pozwoli odkryć zawoalowane przesłania. Czytelnik, który zdecyduje się na umysłową gimnastykę, być może zostanie nagrodzony nietuzinkowymi przemyśleniami.

Jeśli ktoś chciałby zgłębić coś, czemu nie może podołać, to zapraszam do prywatnej konwersacji :)

 

Autorze, mam bardzo mieszane uczucia po czytaniu Twoich szortów.

Z jednej strony krótkie i efektowne. Z drugiej w sumie nie wiem o czym. Czasem są jakieś zajawki, jakieś początki ale nie ma rozszerzenia tego. Zostaje się z niczym.

Komentarze w innych tekstach tego typu tylko mnie utwierdzają w przekonaniu.

 

To co czytacie tutaj jest skończonym, przemyślanym tekstem, wciśniętym w bardzo krótką formę, trudną do odbioru, ale także bardzo wymagającą przy tworzeniu.

No ok, jest jakaś idea. Twoja idea. Czy słuszna?

Nic nie jest dziełem przypadku i każde zdanie powyższego może skrywać odpowiedź na zadawane przez Was pytania. Niekiedy dopiero powtórne przeczytanie pozwoli odkryć zawoalowane przesłania. Czytelnik, który zdecyduje się na umysłową gimnastykę, być może zostanie nagrodzony nietuzinkowymi przemyśleniami.

Pytanie, ile czytelnik wyciągnie z tekstu faktycznie, a ile sobie musi dopowiedzieć.

Jeśli ktoś chciałby zgłębić coś, czemu nie może podołać, to zapraszam do prywatnej konwersacji :)

Chyba nie o to chodzi w pisaniu. Chodzi o to, żeby czytelnik zrozumiał to, co autor miał na myśli, bo jak czytelnik nie rozumie (i odnoszę się znów do licznych komentarzy pełnych niezrozumienia), a autor upiera się, że ten sens jest, to jest to bezsens. Próba dorobienia wielkiego pomysłu do krótkiego zlepku słów.

To kilka takich moich czwartkowo-dyżurnych myśli.

Pozdrawiam

Sagitt

Zaciekawiło mnie, aż nagle.. Finito, skończyło się. Z opisu wnioskuję, że ten szort jest częścią umyślnie pociętej całości, ale na tym portalu ocenia się to, co dodane pod tytułem, o czym wcześniej wspomniał Corrinn ;) Lecz co do treści, to czyta się przyjemnie, czuć profesjonalizm, lekkość słowa. Szkoda, że rozwinięcie nie jest w planach.

Przyzwoicie napisane i nawet zaciekawiło. Niemniej, absolutnie nie “kupuję” tej idei prezentowania tekstów, z których w zasadzie nic nie wynika. Szkoda.

No i ten tytuł…

Rozumiem, że masz swoją wizję całości, której wycinki nam tutaj podrzucasz, ale ja oceniam ten jeden konkretny tekścik, opublikowany na moim dyżurze i widzę fragment, źle skomponowany szort, urywek bez zakończenia ze zbytnio rozbudowanym pierwszym akapitem, nie bardzo kompatybilnym z resztą tekstu.

Jako Autor zapewniasz nas o niezwykłości swojego dzieła i ukrytych w nim wspaniałościach, do których dotrzemy po uważnej lekturze, może nawet wielokrotnej, i głębokich przemyśleniach. Zupełnie nie kupuję takiej formy autopromocji i niestety niczego podobnego w tekście nie dostrzegam. Owszem, jest jakiś klimacik dobrego s-f, jest też spory rozmach i dużo WIELKICH SŁÓW. Do tego wyrywkowa, dziwna i napuszona stylizacja językowa (Olbrzymie jej połacie nieskalane są światłem; pod ich samym jedynie ogromem itp.) oraz pozbawiony puenty finał. Ogólnie kompozycja tekstu nieco kuleje i jako czytelnikowi nie wystarczą mi zapewnienia umieszczone w komentarzu, że to taka formuła urwanych zapisków itd. Akcji brak, bohaterów brak, przesłania i zaskoczeń brak. Ot opisik do obrazka i niewiele poza tym.

Technicznie jest poprawnie, ale bez zachwytów. Sporo nadętych przymiotników (nieskończonych, niesamowita, potężnej, nieograniczonych, ekstremalnych itp.), niektóre konstrukcje nie zawsze trafione, a nawet błędne np. zmiany form osobowych we fragmencie: Wybudzona ze snu załoga (ONA) wylądowała na martwym spłachetku ziemi wiedząc, że zakończyła ostatnią podróż ich (ICH) życia. W trudzie, zmagając się z ekstremalną temperaturą, ustawiono (bezosobowo) prefabrykowaną placówkę i zaczęto odwiert.

albo w zdaniu: (…) znajdowały się niejasne oznaki bytowania owego starożytnego gatunku, o którym tyle mówiono. – gdzie i kiedy mówiono? Niektóre z kolei niepotrzebnie komplikowane (w warstwie logicznej i gramatycznej): Wyciągnięto je sądząc, iż wizje unicestwienia wszechświata zdolne są rozpłynąć się pod ich samym jedynie ogromem.

O nadużywaniu zaimków i problemach z interpunkcją nie wspominając.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Nowa Fantastyka