- Opowiadanie: drakaina - Wiekuista cisza nieskończonych przestrzeni

Wiekuista cisza nieskończonych przestrzeni

Opowiadanie uczestniczy w konkursie „Granice Nieskończoności”.

Jeśli podoba Ci się ta inicjatywa, rozważ darowiznę na Fundację Wspierania Ratownictwa RK: https://fb.com/FundacjaRK/about/ (dane na dole strony).

 

Tekst ma 1000 słów plus 4x ***, co u mnie word liczy jako słowa.

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Wiekuista cisza nieskończonych przestrzeni

Wiekuista cisza tych nieskończonych przestrzeni przeraża mnie.

Blaise Pascal

 

– Po co mnie tu przyprowadziłeś? – Greta zacisnęła mocno powieki, choć po jej minie Hans zgadywał, że marzy jedynie o tym, by patrzeć.

Tuż nad nimi wznosiła się – nie, to nie było dobre określenie, podobnie jak: rozciągała się… Zasłona była. Nad wierzchołkami świerków, nad dymem z kominów we wsi, nad żywotami ludzi.

– Wiesz, że nie wolno. – Siostra szarpnęła go za koszulę. – Chodźmy, zanim ktoś nas tu złapie.

Ujął delikatnie dłoń Grety. Poczuł, że cała sztywnieje, nie wyrywała się jednak. Przez całe życie myślała o Zasłonie, jak każdy – Hans był tego pewny. Wprawdzie ojciec złościł się, tłumacząc, że nikt przy zdrowych zmysłach nigdy nie miałby ochoty zaglądać za materię osłaniającą Świat, on jednak wiedział swoje.

Wiedział też, że Zasłona niemalże dotknęła wzgórza za wioską specjalnie dla niego.

– Hansi. – Głos siostry był łagodny, choć dawała się w nim wyczuć nuta paniki. – Chodźmy do domu. Zasłona nie jest po to, by za nią zaglądać.

Jak mówiła Księga, setki lat temu kapłani otoczyli Świat – który wcześniej był tylko światem – nieprzeniknioną materią, wyznaczając granice, by ludzie mieli poczucie bezpieczeństwa. Żeby nie ogarniał ich strach, kiedy spoglądają w niebo. Żeby mogli spokojnie wędrować po szlakach i żeglować po wodach prowadzących do celu.

Znali to na pamięć. Jak każdy Mieszkaniec.

Według heretyków Zasłona odebrała ludziom wolność i marzenia.

– Nieskończoność jest przerażająca – szepnęła dziewczyna.

Tak brzmiała jedna z najważniejszych prawd zawartych w Księdze. Hans miał inne zdanie.

– Jest fascynująca, Gretchen.

Siostra odsunęła się od niego i wykonała znak odganiający złe myśli. Przekreśloną lemniskatę. Chłopak ukrytą za plecami ręką wykreślił w powietrzu poziomą ósemkę, nie dodając ostatniego, niszczącego ruchu. Wiedział, że gdyby zobaczył to ktoś z kolegium kapłańskiego, skończyłoby się to stosem dla niego i infamią dla wioski. Burzycieli porządku karano przykładnie – i skutecznie. Herezja rzadko podnosiła głowę.

– Nie wolno tak mówić.

Siostra otwarła oczy i patrzyła teraz na niego z pełną miłości naganą. Uśmiechnął się i rzucił tęskne spojrzenie w kierunku tego miejsca, gdzie Zasłona opadała kusząco prawie do samego wierzchołka góry.

Od dawna ją obserwował na tym wzgórzu nad wioską. Gdy był dzieckiem, majaczyła wysoko, jak wszędzie indziej. Potem zaczęła opadać, jakby zapraszała. Teraz znajdowała się niemal na wyciągnięcie ręki. Póki żył ojciec, nie odważyłby się na żadne heretyckie kroki, teraz jednak zostali tylko oni dwoje, bliźniaczy brat i siostra.

Odwrócił głowę i raz jeszcze spojrzał za siebie, na niedosięgłą granicę nieskończoności.

 

***

 

– Co jest za Zasłoną? – zapytał trzy lata temu.

– Nic – odparł ojciec. – Nie wolno o to pytać.

– Skoro nic tam nie ma – nie dawał spokoju – to czemu nie wolno?

Ojciec długo patrzył przed siebie, nic nie mówiąc.

– Nieskończoność jest przerażająca – wyrecytował w końcu beznamiętnie. – Pustka jest przerażająca.

Hans nie dawał za wygraną.

– Pewnego dnia zajrzę za Zasłonę – oznajmił.

Wtedy ojciec go uderzył. Nie bardzo mocno, ale tak, żeby zabolało. W oczach jednak nie miał gniewu, tylko strach. Po jego policzku spłynęła łza.

 

***

 

– Skoro zza zasłony prześwieca Słońce – powiedział Hans, kiedy wrócili do domu – to coś tam musi być.

– Słońce wędruje po Zasłonie, jest darem Boga dla ludzi, podobnie jak Księżyc i Gwiazda Polarna – odpowiedziała Greta wyuczoną lekcją. – Poza tym nie ma tam nic.

Nie lubiła, kiedy zaczynał te rozmowy. Wiedziała, że ludzie znikają od takich pytań. I dobrze, jeśli tylko znikają. Z wczesnego dzieciństwa zapamiętała swąd palonego ciała i przeraźliwe wrzaski młynarza.

– Słońce nie jest niczym.

– Nic poza trzema ciałami niebieskimi. – Greta przewróciła oczami.

– Pamiętasz pieśń starca? Tego, który szedł od wioski do wioski?

Wzdrygnęła się. Pamiętała, choć wolałaby zapomnieć. O takich rzeczach nie powinno się nawet myśleć.

Starzec odszedł, zanim go złapano.

Opowiadał, że za Zasłoną mieszkają słońca, księżyce i gwiazdy, niezliczone jak ziarna piasku i jak mrówki. I że są piękne.

– Piękno nie może być przerażające, Gretchen.

– Może – odpowiedziała. – Jeśli nie jesteś w stanie objąć go wzrokiem, wtedy…

Położył jej palec na ustach.

– Wtedy porywa cię ku nieskończoności…

– Hansi!

– …ku niepojętemu…

– Przestań!

– …ku marzeniom, wolności, ciekawości i nieskończonym możliwościom! – wykrzyknął.

Przycisnęła dłonie do uszu. Nie chciała słyszeć herezji, ale bardziej jeszcze bała się echa wycia skazańca, odzywającego się w jej głowie, ilekroć brat mówił takie rzeczy.

 

***

 

Znalazła Hansa żywego. Pobitego do nieprzytomności, porzuconego w rowie u stóp wzgórza, z rękami skrępowanymi czarną wstążką. Ostrzeżenie. Następnym razem nie będzie łaski, będzie stos albo inna śmierć w męczarniach. Dla przykładu.

– Prawie się udało – wycharczał. Z kącika ust spływała krew. – Prawie widzia…

Położyła mu palec na ustach.

A potem pomogła mu wstać i ruszyła przed siebie, prowadząc go, podtrzymując, ciągnąc. Pod górę. Ku miejscu, gdzie Zasłona prawie stykała się z ziemią, a jej strzępy powiewały nad wierzchołkami drzew.

Dotarli na szczyt, kiedy szary Księżyc zaszedł wysoko w podróży po nocnej Zasłonie. Gwiazda Polarna tkwiła w wyznaczonym jej miejscu na północy Świata.

Greta posadziła półprzytomnego brata pod drzewem, sama zaś wspięła się na najwyższy świerk i sięgnęła ku mrocznej materii opadającej w wyciągnięte dłonie. Chwyciła mocno i pociągnęła. Zasłona rozdarła się; z dołu dobiegł jęk Hansa.

W dziurze nad ich głowami zaczęły pojawiać się ogniki, światło księżyca nabierało blasku.

Od strony wioski rozległy się krzyki, w oddali błyskały zapalane pochodnie.

Strzępy Zasłony opadały ku ziemi, otulając leżącego na ziemi brata i zsuwającą się po gałęziach drzewa siostrę i unosząc ich ze sobą wysoko, ponad wierzchołki drzew, ponad tarczę Księżyca wędrującą po powierzchni otaczającej Świat. Hans patrzył przed siebie martwym, nieruchomym wzrokiem. Greta zacisnęła powieki.

Krzyki ludzi biegnących z wioski rozlegały się tuż pod nią, czuła żar ognia.

Ostatkiem sił spojrzała w górę, chcąc choćby przez jedno uderzenie serca zobaczyć, co jest poza Światem.

 

***

 

Otaczający ich mrok rozwiał się i nad głowami ujrzeli rój migoczących światełek, ciągnący się daleko i szeroko, na całej przestrzeni Zasłony – nie, nie Zasłony. W heretyckich pieśniach to, co mieli przed oczami, nazywało się niebem.

– Gwiazdy – szepnęła Gretchen z zachwytem. – Są piękne.

W głowie się jej kręciło, choć nie miała już wątpliwości, że piękno nie jest groźne. Było przerażające, ponieważ nigdy czegoś takiego nie widziała, ale nie groźne. Było zapraszające, bo kryło w sobie obietnicę, budziło marzenia.

– Nieskończoność – odparł Hans, uśmiechając się słabo.

Pomogła mu wstać i wesprzeć się na jej ramieniu. Razem zrobili krok przed siebie.

Koniec

Komentarze

Pięknie napisany retelling bajki o Jasiu i Małgosi.

Pięknie się czytało, ale pozostał jakiś niedosyt.

Ta zasłona, jakaś zbyt bliska była, prawie jak ta, którą mam w oknie.

A przecież, ona oddzielała ich świat od absolutu.

Dzięki, fizyku :) Zasłona celowo jest taka właśnie: namacalna, zwyczajna, a większości ludzi wydająca się czymś wzniosłym i niedosięgnionym. Bo ona jest nałożona na świat, żeby ludzi oddzielić od absolutu, jest tworem małych ludzi. Może to lekko podkręcę, bo parę słów do limitu mi zostało :)

http://altronapoleone.home.blog

Ładna opowieść. Jaś i Małgosia to ciekawy wybór, w pewnym sensie kojarzy się z Z(a)mianą.

Nie wolno wznosić takich zasłon, ale jakoś mimo to budowniczych nie brakuje…

Babska logika rządzi!

Piękna bajka. Bardzo podoba mi się materialna zasłona i tajemnica, którą skrywała. Czytało się więcej niż przyjemnie, więc trochę żałowałam, że opowieść jest taka krótka. Rozumiem, że limit. ;)

Szczerze mówiąc, sama nie wiem, czy moje skojarzenia wędrowały bardziej w stronę “Jasia i Małgosi” czy może jednak “Królowej Śniegu”. Drugą baśń lubię bardziej, więc mogę być nieobiektywna.

Bardzo to ładne, Drakaino. :)

Ale imiona pochodzą z oryginalnej wersji J & M.

Babska logika rządzi!

Rosso, “Królowa Śniegu” to w moim poprzednim z opublikowanych tu opowiadań – zapraszam :)

 

Finklo, exactement, choć użyłam nieco innych zdrobnień niż u Grimmów: Gretchen zamiast Gretel i Hansi zamiast Hänsel :) [czemuż, och czemuż, w tym edytorze nie ma obcej diakrytyki…]

No i wprawdzie zawsze znajdą się budowniczowie, to na szczęście również zawsze znajdą się buntownicy… Myślę, że ta Zasłona w tym świecie w końcu podrze się całkowicie :)

 

A wszystkim wam dziękuję za miłe słowa.

http://altronapoleone.home.blog

Bardzo przyjemna lektura oparta na ciekawym pomyśle. Materialna zasłona odcinająca nas od nieskończoności. Nieskończoność – piękna, przerażająca, fascynująca… Budząca strach.

Interesujący, dający do myślenia tekst, z pewnością wart bibliotecznego klika.

Powodzenia w konkursie :)

No, najgorsze są te Zasłony, które sobie fundujemy sami. Takie, pozornie na wyciągnięcie ręki. Łatwo się do nich przyzwyczaić, uwierzyć, że tak jest bezpieczniej. Ładna bajka, wysyłam do Biblioteki :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Pomysł przypadł mi do gustu, podobnie jak prowadzenie narracji. W tym tekście widać, że potrafisz zrównoważyć dialogi, opis i akcję, choć oczywiście przy tak krótkim tekście trudno rozwinąć skrzydła. Zasłona rzeczywiście pełni tu rolę konkursowej “granicy nieskończoności”.

Widać pisarskie doświadczenie. :)

Pozdrawiam!

 

Chciałbym zobaczyć w opowiadaniu coś, co uzasadnia lęk społeczeństwa przed nieskończonością. Obecnie historia to taki elitystyczny pean na cześć nonkonformizmu; a gdyby okazało się, że za Zasłoną czają się nie tylko obietnica, ale też zagrożenia, wymowa tekstu byłaby niejednoznaczna.

The fair breeze blew, the white foam flew, The furrow followed free: We were the first that ever burst Into that silent sea.

Wybacz, wisielcze, ale podobnie jak w przypadku poprzedniego opowiadania, znów chciałbyś, żeby mój tekst był czymś innym niż jest. Tu – mam wrażenie – nie zrozumiałeś dwuznaczności zakończenia, nie zajarzyłeś, skąd tytuł, choć jest to w motcie… Oraz tego, co myśli o tym, co widzi, Gretchen. Albo.

http://altronapoleone.home.blog

Hmmm. My żyjemy w świecie bez osłony i zagrożenia chyba nie są takie straszne? A gdyby miała walnąć asteroida, to zasłonka nie pomoże.

Babska logika rządzi!

Bo to nie taka zasłonka… Za tą zasłonką jest po prostu ogrom kosmosu – po to jest ten cytat z Pascala, którego chyba przedmówca nie zauważył ;)

http://altronapoleone.home.blog

No właśnie. Jak się założy koniowi klapki na oczy, to nie będzie widział zagrożeń z boków, więc będzie szedł spokojnie. Ale to wcale nie znaczy, że klapki uchronią konia na przykład przed rozpędzonym motocyklem.

A poprzedni komentarz był do Wisielca.

Babska logika rządzi!

Domyśliłam się :)

http://altronapoleone.home.blog

Wybacz, wisielcze, ale podobnie jak w przypadku poprzedniego opowiadania, znów chciałbyś, żeby mój tekst był czymś innym niż jest. Tu – mam wrażenie – nie zrozumiałeś dwuznaczności zakończenia, nie zajarzyłeś, skąd tytuł, choć jest to w motcie… Oraz tego, co myśli o tym, co widzi, Gretchen. Albo.

No może poumierali, ale wciąż motłoch pozostaje tępym motłochem, a konformistyczne społeczeństwo antagonistą bez mocnych racji.

Tabu nakładane przez społeczeństwo wynika zwykle z dobrze umotywowanych lęków przed realnymi zagrożeniami, a przekraczający metaforyczną Zasłonę buntownik musi się z tymi zagrożeniami skonfrontować.

W tym, jak sądzę, leży szlachetność buntu – trzeba zapłacić cenę za odrzucenie korzyści płynących z uczestnictwa w głównym nurcie kultury.

The fair breeze blew, the white foam flew, The furrow followed free: We were the first that ever burst Into that silent sea.

W tym, jak sądzę, leży szlachetność buntu – trzeba zapłacić cenę za odrzucenie korzyści płynących z uczestnictwa w głównym nurcie kultury.

Gdzie Ty widzisz w baśniowym tekście miejsce (już pomijając limit w tym konkursie) na takie rozkminy i historie?

 

Tabu nakładane przez społeczeństwo wynika zwykle z dobrze umotywowanych lęków przed realnymi zagrożeniami, a przekraczający metaforyczną Zasłonę buntownik musi się z tymi zagrożeniami skonfrontować.

Nie. nie musi. NIE MUSI!!!! Znowu zaczynasz z tym, co musi. Znowu coś narzucasz. Na dodatek najwyraźniej całkowicie nie zrozumiałeś tego tekstu i tego świata. Tu zasłona jest przecież sztucznie narzuconym konstruktem, który ma społeczeństwo ujarzmić, a nie bronić przed czymkolwiek. Finkla Ci to też powiedziała. Dlatego za zasłoną NIE MA REALNEGO NIEBEZPIECZEŃSTWA. Nie ma Aliena z zębami ani deszczu meteorytów, ani demonów. Jest kosmos. Może być metafizyka, jeśli ktoś się uprze. Koniec, kropka.

 

Czy mógłbyś przyjąć do wiadomości, że ludzie piszą opowiadania o innych rzeczach, niż Ty sobie wyobrażasz, a także inaczej niż Ty sobie wyobrażasz? Czy możesz darować mi kolejny popis besserwisserstwa i prób przerobienia sonetu na epopeję?

http://altronapoleone.home.blog

Napisałem, że “zwykle wynika”, nie, że “musi”…

To tylko moje przemyślenia, jeśli się z nimi nie zgadzasz, w porządku. Chciałem podyskutować, a nie zmieniać Twój zamysł. A że lubię historie o doktrynach i buncie przeciw nim, to pomysł przyciągnął moją uwagę. Przepraszam, jeśli sprawiłem Ci przykrość.

Tu zasłona jest przecież sztucznie narzuconym konstruktem, który ma społeczeństwo ujarzmić, a nie bronić przed czymkolwiek.

Może bronić społeczeństwo choćby przed rozkładem, dysydentami, chaosem – niekoniecznie przed fizycznym zagrożeniem. Ale w porządku, przyjmuję do wiadomości, że tekst nie miał być o tych rzeczach.

The fair breeze blew, the white foam flew, The furrow followed free: We were the first that ever burst Into that silent sea.

Chyba zacznę screeny robić. Gdzieś było “musi”.

 

Edyta: w tym kawałku, który zacytowałam jest “musi” – w kontekscie buntownika – i o to mi chodziło.

 

Moja Zasłona PRZED NICZYM NIE CHRONI – to jest podstawowe założenie tego tekstu. Jest ściemą, oszustwem, usypianiem ludzi. Propaganda wokół niej jest po to, żeby nikt nie podważył systemu. Ale nie ma też straszenia obcymi czy potworami – bo to było milion razy – jest straszenie strachem Pascala. Przeczytaj sobie motto, pliz, ono JEST KLUCZEM.

http://altronapoleone.home.blog

Ładne opowiadanie, dosyć gwałtownie i metaforycznie się kończy. Ten tysiąc słów jest paskudny, w coś się człowiek wczuje, wyobraźnia już zaczyna pracować, a tu finish. Cóż, konkurs, powodzenia.

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Bardzo ciekawe ujęcie nieskończoności i urzekający prostotą retelling bajki o Jasiu i Małgosi. Motto z Pascala to taka wisienka na torcie. Podobało mi się.

Wprawdzie ojciec złościł się, tłumacząc, że nikt przy zdrowych nigdy nie miałby ochoty… – umyślnie pominęłaś słowo zmysłach? :)

 

Cześć, Drakaino :) Piękny tekścik. Coś, co wydaje się nieosiągalne, dla jednych może być groźne, dla innych cudowne. Jednym może ucinać skrzydła, innych zaś pchać ku marzeniom. Czytałem już wiele wizji skupiających się na kontroli społeczeństwa. Twoja niby nie jest jakaś nowatorska, ale ładnie namalowana. Ta zasłona, która muska wierzchołek, taka symboliczna… Ładnie napisana baśń z fajnymi przesłaniami, co tu więcej zrzędzić.

A, jedno tylko przeszkadzało. Z niewiadomych mi powodów jestem uczulony na pojawiające się w tekstach imię Hans. Ale to tylko takie własne zboczenie :P

Pozdrawiam!

Dzięki wam wszystkim, cieszę się, że bajka się sprawdziła :)

 

Hans jest ze względu na Jasia i Małgosię – niestety eksperyment z polską wersją imion spalił na panewce, brzmiało to infantylnie. A z kolei dawanie z innych języków niż oryginał byłoby bez sensu…

 

Zmysły opuściłam przez przypadek, zapytam Wilka, czy mogę akurat to wyedytować, bo trzeba wyrzucić jedno słowo ;)

http://altronapoleone.home.blog

Dobrze się czytało, koncepcja zasłony pokazana baśniowo zamiast dosłownie, co ładnie współgra ze stylem.

Mogę też podpisać się pod tym, co zauważył ktoś wyżej – trochę szkoda tego limitu. Tekstów ze sztucznym ograniczaniem społeczeństwa czymś w stylu „Zasłony” (i strachem przed światem na zewnątrz) jest naprawdę sporo, koncepcja sama w sobie ma duży potencjał. A przy takich limitach naprawdę trudno wbić się do pamięci czytelnika oryginalną, „zapamiętywalną” wizją. I właśnie przez to Twoje opowiadanie pewnie dość szybko wyleci mi z głowy.

Ale taki już urok szortów, nic na to nie poradzimy :)

 

chcąc choćby przez jedno bicie serca zobaczyć

Jedno uderzenie brzmiałoby chyba lepiej.

Perruxie, być może napiszę coś dłuższego o tym świecie – kto wie? Podobnie jak w przypadku tekstu z poprzedniego konkursu snowego planuję rozwinięcie w pełnowymiarowe opowiadanie.

 

Tak, masz rację z uderzeniem, a że konkurs dopuszcza kosmetykę na tym etapie (upewniłam się u głównego orga), poprawię.

http://altronapoleone.home.blog

Ładne. Przede wszystkim bardzo udane połączenie konwencji z konceptem. Taka baśniowość połączona z motywem, nazwijmy to, “bohaterów w klatce” bardzo fajnie działa na wyobraźnię.

Jest w tym szorcie pewna tęsknota za czymś, co jednocześnie bliskie i niedostępne. Jest motyw pewnej bariery – zasłony – przeciw której czytelnik będzie się buntował. A będzie, bo ludzie z natury nie lubią barier i ograniczeń. Skoro zaś będzie się buntował, znaczy to, że swoim tekstem pobudziłaś czytelnika do reakcji. Sprowokowałaś do odczuć. To bardzo dużo i jednocześnie jedna z największych zalet opowiadania.

Pasuje też do niego ta baśniowa konwencja, bo i nie ma dzięki temu takiego “szarpania” w tekście. Usilnego podkreślania motywu tej bariery – zasłony, poprzez uderzanie mocnymi, bezpośrednimi słowami czy paskudnymi obrazami, by na siłę pobudzić w czytelniku określone odczucia.

Tutaj jest inaczej. Stawiasz na subtelność i wyczucie. Czytelnik płynie przez baśniowy tekst, a Ty pozwalasz, by odczucia budziły się same. By obrazy działały same. Słowem, nic na siłę. :)

Skończę więc tak, jak zacząłem – bardzo dobry tekst przede wszystkim dzięki świetnemu połączeniu konwencji z pomysłem.

Tyle.

Pozdrowił i poszedł.

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

konkurs dopuszcza kosmetykę na tym etapie (upewniłam się u głównego orga)

Dobrze, że nie ogra.

W każdym razie potwierdzam, kosmetyka dozwolona, ponieważ zgodnie z wątkiem zasad:

Q: Czy można poprawiać tekst w trakcie konkursu?

A: W zakresie literówek, czy drobnych, kosmetycznych modyfikacji – tak. Poważne zmiany (fabuły, zakończenia, formy tekstu itp.) – nie. Czyli: pościeranie kurzu i umycie naczyń jest w porządku, przemeblowanie nie wchodzi w grę

Przy czym jurorzy nie mają obowiązku czytać ponownie – czytana jest wersja zastana.

Nie wiem, czy to wystarczające na retelling, raczej na wstęp do bardzo oryginalnego retellingu, ale i tak mi się podobało. Czyżbym zauważył inspirację coboldowym awatarem? :P

Dobry tekst, choć czuć trochę, że tu i ówdzie narracja została przycięta, a wiem, że umiesz tworzyć bardzo rozbudowane opisy. Może ciut zbyt często narrator wspomina, o tym, że to Zasłona i że to zakazane – te słowa można było przeznaczyć na coś innego. 

Mimo to, tekst mnie oczarował, chciałbym dowiedzieć się więcej o tym, co spotkało Hansa i Gretę, chyba przez wykorzystanie tych imion nie mogę pozbyć się wrażenia, że to wstęp do jakiejś magicznej historii. :)

Dziękuję, Gekikaro :) Powtórzenia miały budować nastrój osaczenia, autentycznego lęku, ale może ich za dużo, istotnie. Mam pomysł na dłuższą historię w tym świecie, być może ojca tych młodych, a może kogoś zupełnie innego, tego jeszcze nie wiem.

 

Natomiast zaskoczyłeś mnie tym “umiesz tworzyć bardzo rozbudowane opisy”, bo zawsze miałam wrażenie, że to moja słaba strona :D

http://altronapoleone.home.blog

Miałem na myśli nie tylko opisy miejsc, ale zdarzeń i przeżyć.

…a pod poporzednim Twoim tekstem marudziłem, że zbyt obszerny. Maruda ze mnie, weź tu traf. 

 

Ten tekst zdecydowanie zasługuje na dakszy ciąg, ale nie o ojcu, o Jasku i Małgosi i Babie Jadze zza zasłony. :P

Tylko że za Zasłoną nie ma Baby Jagi… ;)

http://altronapoleone.home.blog

To zależy, jak się zdefiniuje Babę Jagę… ;-)

Babska logika rządzi!

No dobra, dla mnie powieściowo ciekawy jest ten świat pod Zasłoną…

http://altronapoleone.home.blog

Ładne, nawet bardzo, ale…

No właśnie. Co jest za Zasłoną? Czy to rzeczywiście obskurantyzm kazał zasłonić niebo, czy jednak cos realne zagrożenie? I mimo, że to bajka, to ja sobie wyobrażam, że Zasłona tylko lekko się ugięła, teraz wraca na wyżyny i…

Jaś i Małgosia po prostu się uduszą. Taki był zamysł ;) ?

Podsumowując – przepięknie napisana bajka, w której zakończeniu czegoś mi zabrakło.

 

Oraz standardowe czepialstwo:

– “żeglować po wodach prowadzących do celu” – wody prowadzą do celu? chyba rzeki, ale przecież nie otwarte akweny;

– “samego wierzchołka góry” – wcześniej i później jest “wzgórze”; góra i wzgórze to nie to samo – wiem, że chcesz uniknąć powtórzeń, ale wzniesienie czy pagórek byłyby bliższe wzgórzu niż góra.

 

Uspokajająca lektura :). W sam raz na dzisiejsze czasy!

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Staruchu, za Zasłoną jest przerażająca Pascala wiekuista cisza nieskończonych przestrzeni… Założenie jest takie, że nie ma tam realnego zagrożenia, więc Zasłonę zbudował obskurantyzm, ponieważ dawno temu jakaś kasta postanowiła wziąć ludzi za mordy. I dlatego wszelkie wody prowadzą do celu – to jest świat, w którym wedle oficjalnej Księgi nie ma zagrożeń :)

 

Z górą masz rację!

http://altronapoleone.home.blog

Pascala zauważyłem, ale jednak przerażająca cisza – no, tu już miałem inne skojarzenia. 

Ale ok, taką interpretację też rozważałem, choć zdała mi się… zbyt oczywista?

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Jakie miałeś skojarzenia?

Cytat z Pascala dałam w motcie (tracąc na to cenne słowa…), bo bałam się, że inaczej tytuł będzie niezrozumiały, no i żeby dać znać, co jest za Zasłoną ;)

http://altronapoleone.home.blog

Że za tą ciszą czai się coś…

Pewnie śmierć, ale myślałem, że czymś zaskoczysz. Kosmicznym Cthulhu? Kolejną warstwą Zasłony? Quasiniebem dla wtajemiczonych?

Nie wiem, to Twoje opko :P.

 

Bo wiesz, Pascal zderzył się z Absolutem. I małość człowieka go przytłoczyła.

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Kosmos. Dla mnie Pascal zderzył się z wszechświatem, w którym nie znalazł Boga, mógł co najwyżej założyć, że Bóg tam może być, ale milczy. Zderzył się z pustką, z nieskończonością, która przeraża, bo jest nieogarnialna. Czy to Absolut? Nie wiem, ja to czytam nieco inaczej.

Co do zaskoczenia – nie chciałam efektu “Osady” czy nawet “Truman Show”. Właśnie nic na zewnątrz. Nieskończoność i milczenie.

http://altronapoleone.home.blog

Ładne. Jest w tym tekście bajkowe (czy raczej baśniowe) okrucieństwo – historia jest napisana bardzo miękko, a przecież opisywane są rzeczy naprawdę straszne (wszechobecny strach, pobicia, spalenie żywcem) i w tym kontekście pragnienie zajrzenia za zasłonę nabiera dodatkowego znaczenia – z jednej strony ciekawość nieznanego (i w tej ciekawości Hans jest bardzo ludzki, szczególnie w zderzeniu z pozostałymi mieszkańcami tego świata), z drugiej ucieczka przed rzeczywistością. Bo tak naprawdę jaki los/ życie czekał ich oboje, jeśliby zdecydowali się zostać? (Bo decyzję wbrew pozorom podejmują oboje). Co by za zasłoną nie było, przekroczenie jej jawi się jako szansa na zmianę (nawet jeśli finalnie czeka ich śmierć).

Mnie nie przeszkadza, że nie masz tu uzasadnienia dla zachowań ludzi i ich strachu przed zasłoną (poza świętymi księgami) – po pierwsze za krótki tekst, żeby szczegółowo zarysować sytuację; po drugie opko wpisuje się dla mnie w konwencję baśni z charakterystyczną dla niej pewną czarno-białością świata oraz uproszczeniami.

 

Zgrzytnął mi powtórzony gest uciszania poprzez położenie palca na ustach (nie swoich) – najpierw on jej, potem ona jemu. To dość mocny i potencjalnie dwuznaczny gest.

 

– Słońce nie jest niczym.

– Nic poza trzema ciałami niebieskimi. – Greta przewróciła oczami.

– Te dwie wypowiedzi nie składają mi się w sensowną całość.

 

Siostra odsunęła się od niego i wykonała znak odganiający złe myśli. Przekreśloną lemniskatę. Chłopak ukrytą za plecami ręką wykreślił w powietrzu poziomą ósemkę, nie dodając ostatniego, niszczącego ruchu.

– Tutaj brzmi jakby chłopak wykonywał inny gest niż siostra, przez to że używasz dodatkowego określenia. Zamieniłabym na:

Chłopak ukrytą za plecami ręka powtórzył gest, nie dodają ostatniego niszczącego ruchu.

Albo pokombinowała jakoś inaczej.

 

Uśmiechnął się i rzucił tęskne spojrzenie w kierunku tego miejsca, gdzie Zasłona opadała kusząco prawie do samego wierzchołka góry.

Jak dla mnie kusząco już niepotrzebne, wystarczy że spojrzenie jest “tęskne”. Ale to czep nie zarzut ;-)

Dream big.

Coboldzie, dziękuję za śliczny obrazek – dopiero teraz zobaczyłam, co masz w awatarze :) W miniaturce nie bardzo widziałam szczegóły. Czyje to?

 

Dogs – dzięki za uwagi, są słuszne :)

 

Bo decyzję wbrew pozorom podejmują oboje

Bardzo mi zależało na tym, żeby tak to wyszło :)

http://altronapoleone.home.blog

Sympatyczne :)

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

Ciekawy pomysł na świat oraz bohaterów i wyszło zgrabnie. Przez cały tekst wyobrażałam sobie ową zasłonę jako stworzoną z dymu i skojarzyło mi się to ze smogiem i tym, że w końcu zasłoni nam gwiazdy, ale pewnie nie taki był Twój zamysł ;) W końcówce coś nie do końca zrozumiałam: siostra rozdarła zasłonę i pojawiły się ogniki, a dopiero później pierwszy raz ujrzała gwiazdy. To co to były za ogniki?

Hmm… technicznie napisane tak, że czyta się samo, ale niestety nie zachwyciło, bo ta piękność tekstu robi wyraźnie naciąganej czy też jakby na siłę albo sztucznej. Dlatego bajka nie ujęła… a może po prostu jestem gruboskórny. 

Tak się złożyło, że znowu zaglądam do Twojego opowiadania. Choć to poniekąd przypadek, ot trafiłem tu po porzuconych kilkunastu innych utworach, jednak tu przeczytałem tekst do końca.

Brawo, brawo. Bardzo ładne. I cieszę się, że pojawiło się akurat u Ciebie. Ja lubię “specjalizację”, ale każda specjalizacja w końcu się nudzi i człowiek chciałby czegoś innego, nowego. A ten szort jest inny i przyznaję, trochę zaskakujący. Teraz bardziej rozumiem Twój “zachwyt” Teatrem Mistrza T.

Oryginalny pomysł, piękne zdania, piękna miłość rodzeństwa, połączona z niewinnością, ciekawością i chęcią odkrywania świata. Kupiłaś mnie już pierwszym zdaniem, drugim wciągnęłaś. Nie muszę pisać nic więcej. Wszystko, co chciałaś utworem przekazać – przekazałaś.

Nadal jestem zaskoczony, w tym bardzo pozytywnym znaczeniu. A to ostatnio zdarza mi się na portalu coraz rzadziej.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Piękna symboliczna opowieść o strachu przed nieznanym i próbie wytaczania granic rzeczywistości celem jej ujarzmienia, znormalizowania. Na krótkiej przestrzeni udało Ci się zawrzeć wiele emocjonalnych refleksji na temat prześladowań, próbie narzucania innym swojego sposobu widzenia, ograniczania ich horyzontów. Na uwagę zasługuje również ładny język. Choć świat przedstawiony czy nawet to, co kryje się za zasłoną, nie jest szczególnie oryginalne – jakoś tak to chyba już jest, że motyw przewodni konkursu niejako automatycznie kojarzy się z przestrzenią kosmiczną – to całość utworu prezentuje się w ujmujący sposób.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fantastyka: jest.

Motyw konkursowy: jest.

 

Aż się kojarzyły sufity akustyczne. Choć motyw zawieszonej płachty wymaga, by zawiesić również niewiarę, to jednak to się trzyma całości, w jakiś taki mango-anime sposób. Jest w tym potencjał bardziej skomplikowanej opowieści. Tu jednak coś mi przeskoczyło między momentem, gdy na postacie opadła płachta, a tym, jak bohaterowie lecieli. Zupełnie jakby w tym miejscu coś wycięto albo za zbyt wiele razy przeredagowano i to chyba coś, co popsuło wrażenia z całego tekstu – a zapowiadały się na naprawdę bardzo dobre. Gdyby podobny problem był gdzieś w środku, pewnie wrażenia byłby znacznie lepsze…

Za to końcówka o dziwo spodobała mi się – mimo że jakimś specjalnym fanem bajek nie jestem, to było ok. Prawie jak lot na psie-smoku w „Niekończącej się opowieści” (jeśli to było celowe, to brawa za dodatkowe nawiązanie do nieskończoności).

 

Jeśli wrażenie cięć w końcówce jest trafne… Masz gdzieś wariant sprzed wycinania?

(swoją drogą jeśli to wrażenie jest trafne, to szkoda, ze nie poszło w B, gdzie limit był większy…)

Jeśli wrażenie cięć w końcówce jest trafne…

Nie jest trafne :( Tam jest zawieszenie, żeby czytelnik nie wiedział, czy oni umarli, czy udało im się wspiąć po tym urwanym kawałku Zasłony, czy może to Zasłona ich uniosła do góry. Ten tekst w ogóle nie był dużo cięty – pojedyncze słowa.

Nikt zresztą wcześniej nie miał tu problemu, więc mnie też nie przyszło do głowy, że tu coś może być niejasne ;)

Natomiast tak, być może napiszę coś większego w tym świecie.

 

Prawie jak lot na psie-smoku w „Niekończącej się opowieści” (jeśli to było celowe, to brawa za dodatkowe nawiązanie do nieskończoności).

Nie, niecelowe, w ogóle nie pamiętam tego filmu ;)

 

Choć motyw zawieszonej płachty wymaga, by zawiesić również niewiarę

A gdzie jest napisane, że to płachta? To jest materia, ale nie płachta, chyba nie posądzasz mnie o coś tak prostackiego?

 

No i przyznam, że po tym, z jakim przyjęciem tekst spotkał się na portalu, werdykt jury lekko mnie zaskoczył :(

http://altronapoleone.home.blog

Tam jest zawieszenie, żeby czytelnik nie wiedział

Ale przez końcówkę miałem na myśli nie już sam moment lotu, tylko całą końcową scenę, zaczynając od zrywania “plandeki”. Do tego momentu szło świetnie, a w finale… No nawet nie wiem co. Dynamika dobra, pomysł dobry, niepewność “co będzie dalej” fajna, a coś i tak nie zagrało :( 

Ale podtrzymuję, ze świat aż się prosi o eksploatację. Podtrzymuję i zachęcam :) 

Wyedytowałam poprzedni komentarz z dodatkowymi uwagami. I nadal jestem zaskoczona, bo jeśli nie liczyć jednego komentatora, którego uważam za nieobiektywnego wobec wszystkiego, co piszę, to jesteś pierwszym, który miał tu problem :( To miała być baśń i wszyscy tę baśń zobaczyli, a nie historia z jakimś dopowiedzeniem i wytłumaczeniem. Po raz pierwszy w życiu niski limit mi nie wadził.

http://altronapoleone.home.blog

Nie wiem czy płachta byłaby tu “prostacka”… Abstrahując od użycia tego słowa z braku innego (tekst w żadnym miejscu nie wyjaśnia czym jest zasłona, ale kojarzy się własnie z takim zakrywającym materiałem), konwencja sprawia, ze mamy tu coś pośredniego między baśnią, a historią świata post_postapo – więc pole do interpretacji jest tu spore i żadna odpowiedź nie wydaje sę zła, ani upraszczająca.

Co do werdyktu jury – niezakwalifikowanie nie oznacza, ze tekst został oceniony źle. Specyfika głosowania w ścieżce A jest taka, że każdy juror ma swoje “sloty” do wypełnienia głosami i starcza jeden głos, jeśli z listy jednego jurora wpadł dany tytuł, to głos kolejnego się nie marnuje, tylko przechodzi na kolejną pozycję z jego listy. W tej edycji różnice początku list jurorskich były na tyle znaczące, że teksty znajdujące się na listach rezerwowych na wysokich pozycjach i tak mogły nie wpaść.

Natomiast moja opinia absolutnie NIE oznacza, że tekst oceniam źle, bo oceniam go bardzo dobrze. Po prostu w scenie finałowej na moment się pogubiłem. Gdyby stało się to scenę wcześniej – zdążyłbym wrócić do wrażeń całościowych. No nie poradzę, czasem jedna osoba na pięćdziesiąt czegoś nie wychwyci i tym razem pech chciał, ze tą osobą byłem ja :-(

 

 

No, pech.

 

PS. Tu nie ma postapo. To świat w kreacji bliższy temu, co zrobił Dukaj w “Innych pieśniach”, bo też oparty na pewnej filozoficznej podstawie.

http://altronapoleone.home.blog

W ogóle właśnie spojrzałem na komentarz Cobolda :D

Pięknie wkomponowane :D

Bonjour :)

choć po jej minie Hans zgadywał, że marzy jedynie o tym, by patrzeć.

Mmmm… no, nie wiem. Na pewno jest tu rym, ale poza tym coś jeszcze mi nie pasuje.

nikt przy zdrowych zmysłach nigdy nie miałby ochoty

"Nigdy" w sumie zbędne.

Zasłona niemalże dotknęła wzgórza za wioską specjalnie dla niego

I znowu – hmm. (Oraz: For the World is Hollow and I Have Touched the Sky?)

łagodny, choć dawała się w nim wyczuć nuta paniki.

Czyli?

kapłańskiego, skończyłoby się to stosem dla niego

Rym, ale znośny.

Pustka jest przerażająca.

Komentarz filozoficzny – a czy to źle?

zajrzę za Zasłonę

Aliteracja – wspominam dla porządku, bo niezbyt razi.

– Skoro zza zasłony prześwieca Słońce – powiedział Hans, kiedy wrócili do domu – to coś tam musi być.

Tak na chłopski – babski rozum, jak mawia pan Michał Krzywicki, musi tam być Słońce. Nie? :)

ludzie znikają od takich pytań

Zrozumiałe, ale jakieś niezręczne.

Z wczesnego dzieciństwa zapamiętała swąd palonego ciała i przeraźliwe wrzaski młynarza.

Ło, jeny. Klisza na kliszy :P

Słońce nie jest niczym.

Dwuznaczne.

– Piękno nie może być przerażające, Gretchen.

Komentarz filozoficzny – oczywiście, że może. Patrz: romantyzm. Ale, jako się rzekło – co w tym złego?

mrocznej materii opadającej w wyciągnięte dłonie

Hmm.

 

From a Closed World to the Infinite Universe. Kliszowate okropnie, ale piękne zakończenie to wynagradza – a skoro potrzebuje kliszowatego fundamentu, żeby na nim stać. Trudno.

Nie domyśliłam się za to, że chodzi o Jasia i Małgosię. Choć w sumie powinnam, po imionach, ale to wszystko, co bohaterowie mają wspólnego z wyżej wymienionymi. Moimi głównymi skojarzeniami były Star Trek, Koyre i ten obraz z człowiekiem wyglądającym poza granice świata, którego tytułu zapomniałam i nie mogę go teraz znaleźć, żeby wkleić, argh. (A cobold pamiętał i wkleił.)

Bo – tak, nieskończoność jest straszna i piękna, a ludzie chcą nawet nie bezpieczeństwa, tylko spokoju i wygody. Owszem. Tak właśnie jest. To jest poważny problem (zwłaszcza, kiedy tę wygodę osiągają kosztem innych) choć, zdaje się, raczej w protestanckiej, mechanicystycznej części cywilizacji łacińskiej (okazuje się, że to nasze fiu-bździu jest potrzebne, chociaż cały jego sens znika, kiedy na tę potrzebę zwracamy uwagę – oto paradoks, na którym opiera się świat, i nie jedyny). Ale czy można o tym przyzwoicie opowiedzieć na przestrzeni niecałych siedmiu tysięcy znaków? Chyba nie.

Tabu nakładane przez społeczeństwo wynika zwykle z dobrze umotywowanych lęków przed realnymi zagrożeniami,

A to niby dlaczego?

Moja Zasłona PRZED NICZYM NIE CHRONI – to jest podstawowe założenie tego tekstu. Jest ściemą, oszustwem, usypianiem ludzi. Propaganda wokół niej jest po to, żeby nikt nie podważył systemu. Ale nie ma też straszenia obcymi czy potworami – bo to było milion razy – jest straszenie strachem Pascala.

Hmm. Chyba jednak chroni. Ale nie tyle ludzi, co właśnie system – przed ludźmi. Bo się rozlezą (kolejne skojarzenia: OsadaParadyzja) i nie będą słuchać. Inna rzecz, że nie wszyscy odczuwają lęk metafizyczny. Tych, którzy go nie czują, zasłona ani by ziębiła, ani grzała.

 

Tak czy siak, to jest ziarno, z którego może wyrosnąć coś ciekawego. Ale na razie dławi je limit. Jak Hansa – Zasłona :)

Dla mnie Pascal zderzył się z wszechświatem, w którym nie znalazł Boga, mógł co najwyżej założyć, że Bóg tam może być, ale milczy.

Pascal był bardzo wierzący – nie załamał się, o ile pamiętam, w obliczu deus absconditus, tylko uznał, że rozum to nie wszystko.

Właśnie nic na zewnątrz. Nieskończoność i milczenie.

A gwiazdy to pies? :P

Mnie nie przeszkadza, że nie masz tu uzasadnienia dla zachowań ludzi i ich strachu przed zasłoną (poza świętymi księgami) – po pierwsze za krótki tekst, żeby szczegółowo zarysować sytuację; po drugie opko wpisuje się dla mnie w konwencję baśni z charakterystyczną dla niej pewną czarno-białością świata oraz uproszczeniami.

Otóż to.

Choć motyw zawieszonej płachty wymaga, by zawiesić również niewiarę

Bo wszystko musi być doskonale realistyczne?

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Hmm. Chyba jednak chroni. Ale nie tyle ludzi, co właśnie system – przed ludźmi

W pewnym sensie i samych ludzi, bo jak to kiedyś jakiś filozof powiedział – niektórzy ludzie gdy zyskają wolność, nie wiedzą co z nią zrobić… Pionierzy są dla nich burzycielami porządku.

 

Też prawda. Ale i nie każdy pionier wiedzie nas ku szczęśliwości.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Drakaina, bardzo lubię takie historie:-) o nieznanym, które jednych przeraża, a drugich fascynuje. O odwadze, wytrwałości. Opłaciło się posłuchać brata:-) pozdrawiam

Nowa Fantastyka