- Opowiadanie: mr.maras - Kolejność pytań

Kolejność pytań

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Kolejność pytań

W poszukiwaniu odpowiedzi na najważniejsze pytania bez odpowiedzi Zunta Dociekliwy przemierzył wszerz i wzdłuż całą Drogę Mleczną. Wreszcie, po wielu latach spędzonych w podróży oraz po licznych rozmowach z największymi mędrcami galaktyki zrozumiał, że pomóc mu może jedynie Wielki Wytatuowany Zabójca. Skierował się więc na Ragardian, krążący wokół jednego z dwóch słońc układu podwójnego Scalii, gdzie zdaniem owych mędrców przebywał WWZ.

Gdy tylko Mózg skokowca wytyczył bezpieczną trasę i ustalił punkty wejścia-wyjścia, Zunta położył się w sarkofagu. Zasypiając błogo w ramionach hiberfazy, marzył o symbolicznej chwili przebudzenia, która miała być zarazem jego Przebudzeniem i Oświeceniem. A kiedy zakończyła się podróż wielu skoków i Zunta zawitał pod turkusowe ragardiańskie niebo, był już pewien, że właśnie na ten dzień czekał całe swoje życie.

Jeszcze tego samego poranka stanął przed obliczem istoty, która znała odpowiedzi nieznane nikomu innemu. Od razu też zrozumiał, że wszystkie pogłoski na temat WWZ są absolutnie prawdziwe. Wielki Wytatuowany Zabójca był potężnym samcem Phatii, którego tłuste ciało pokrywały wielobarwne tatuaże, zaś kwaterę WWZ zaśmiecały kości przedstawicieli wszystkich ras galaktyki posiadających szkielet.

Wszechwiedzący WWZ spoczywał na ogromnym łożu, a u jego obfitego boku czuwał wierny gruokański asystent.

– Przejdźmy do rzeczy, mój czas jest bowiem cenny i ograniczony – oznajmił WWZ, gdy tylko Zunta złożył stosowaną daninę.

Po tych słowach przybysz zmieszał się nieco, ale zaraz odzyskał rezon, przyznając w duchu rację gospodarzowi. Sam wszak umierał z niecierpliwości.

– Chciałbym zadać trzy pytania… – zaczął, ale WWZ przerwał mu w pół zdania.

– Zanim zadasz owe pytania, dobrze przemyśl ich kolejność. Twoi poprzednicy poprzestawali zazwyczaj na jednej, góra dwóch odpowiedziach. Trzeciej nie zdołali doczekać.

– Mam trzy pytania i pragnę poznać trzy odpowiedzi – odparł pewnie Zunta.

Słysząc to WWZ pokiwał wielką głową i rzekł:

– Mimo wszystko sugeruję, abyś zapisał swoje pytania i przekazał mojemu wiernemu asystentowi. Może się bowiem okazać, że poprzestaniesz na jednej lub dwóch odpowiedziach, a ja nie poznam ostatniego pytania, co zawsze napawa mnie smutkiem i irytuje…

Zunta poruszył się nerwowo, trochę przestraszony i zarazem już mocno zniecierpliwiony. Przyjął jednak tabliczkę oraz kredę, napisał, co miał napisać, po czym oddał zestaw gruokowi.

Asystent WWZ spojrzał na tabliczkę, potem na gościa, znów na pytania i przeczytał pierwsze z nich:

– Czy wszechświat jest nieskończony, czy jednak ma swoje granice, które mógłbym ujrzeć?

Ciało WWZ zafalowało niespokojnie.

– Jesteś jak wszyscy inni. Naciągasz reguły, zadając dwa albo trzy pytania w jednym, a do tego jeszcze ukrywasz w nich prośbę…

Zanim jednak Zunta zdążył zaprotestować, WWZ rzekł:

– Najprawdziwszą prawdą jest fakt, że wszechświat jest nieskończony i otacza nas ze wszystkich stron. Ale prawdą jest również, że ma on swoje granice. To twoja skóra jest granicą wszechświata. W jej obrębie jesteś bowiem ty i tylko ty, a wszechświat jest wokół ciebie. Każdy z nas wytycza więc granice owej nieskończoności.

Po tych słowach WWZ uśmiechnął się i poklepując po brzuchu, dodał:

– Jak pewnie zauważyłeś, ja skutecznie przesuwam swoje granice. Zabieram przestrzeń wszechświata jednocześnie poszerzając własne dominium.

Zunta zerknął na ogromne cielsko i wydało mu się, że na ramieniu WWZ dostrzega wytatuowany w języku uniwersalnym napis „teren prywatny”. 

Cóż za mądrość! – pomyślał, z nadzieją oczekując kolejnej odpowiedzi.

Gruokański pomocnik ponownie spojrzał na tabliczkę. Chrząknął głośno i przeczytał na głos:

– Czy czas jest nieskończony, czy ma swoje granice, które mógłbym zobaczyć?

Słysząc jego słowa, WWZ prychnął z oburzeniem.

– I znowu… Ale niech ci będzie… Czas płynie nieskończenie w nieskończonym wszechświecie, zarazem jednak ma swoje granice. Dla każdego z nas, żyjących w obrębie własnego dominium, czas płynie bowiem wtedy, gdy mamy jego świadomość. Więc tylko ten czas istnieje… Jego granicami są nasze narodziny, które już widziałeś i kres życia, który zaraz ujrzysz. Pewnie już wiesz, że to pytanie powinieneś zadać na końcu.

Zunta zdążył tylko unieść brwi w zdumieniu i uchylić usta do krzyku. W tej samej chwili jego ciało runęło na podłogę pomiędzy sterty kości, a WWZ odłożył miotacz pulsacyjny i westchnął.

– Dwie odpowiedzi udzielone, dwie prośby spełnione. Co tam jeszcze masz na tej tabliczce, drogi Fufanie?

Wierny asystent również westchnął i odczytał:

– Czy istnieje Bóg i czy mógłbym go spotkać?

– Znowu lekko oszukiwał – stwierdził z wyrzutem w głosie WWZ, spoglądając na ciało Zunty. – Szkoda tylko, że nie zaczął od tego pytania.

Gruok wytarł tabliczkę o rękaw i odparł:

– Ale dostał swoją odpowiedź.

Wielki Wytatuowany Zabójca spojrzał na asystenta z tajemniczym błyskiem w oku.

– Kto wie? Może spełniłem też jego ostatnią prośbę?

 

Koniec

Komentarze

Macie jakieś pytania?

Po przeczytaniu spalić monitor.

Widzę, że produktywnie spędzasz przerwę od pisania :) Zgrabny szorcik. Czytałam ciekawa, jakie będą kolejne odpowiedzi, a one same mnie nie zawiodły – niby proste, a człowiek sam by nie wpadł. Jeszcze nie wiem do końca, co do tego wszystkiego miała kolejność pytań, bo jak dla mnie zostały one zadane w odpowiedniej kolejności (gdyby to ostatnie zadał na początku, nie poznałby odpowiedzi na pozostałe dwa?), ale pomyślę nad tym. 

kwaterę WWZ zaśmiecały kości przedstawicieli wszystkich ras galaktyki(-,) posiadających szkielet.

Twoi poprzednicy poprzestawiali zazwyczaj na jednej

Zapewne chodziło o poprzestawali.

napisał(+,) co miał napisać(+,) po czym oddał zestaw gruokowi.

i poklepując po brzuchu(+,) dodał

Cześć, Marasie :)

Podoba mi się podjeść do tematu – bardzo filozoficzne. Trudno jest napisać taki tekst, by był przyswajalny i ciekawy. Jak dla mnie – jest. 

Podoba mi się koncepcja pytań. No właśnie, kolejność jest ważna. O ile dobrze rozumiem, trzeba je zadać w taki sposób, by nie “spalić” pozostałych odpowiedzi. 

Językowo – spójnie, patetyczność jest tu jak najbardziej na miejscu.

Zgłaszam do biblioteki. :)

Duża frajda! Jak ja lubię, kiedy autor najpierw pomyśli, a potem zaczyna pisać ;)

 

Drobne uwagi stylistyczne:

 

W pierwszym zdaniu myląca jest nietypowa, żeńska forma imienia bohatera – intuicyjnie “Zunta” wydaje się być dopełniaczem od “Zunt” i łączyć z “odpowiedzi” a nie z “Dociekliwy”.

“zawitał pod niebem” – “zawitać pod” jednak z biernikiem.

 

Klikane było.

 

EDIT: Z logicznego punktu widzenia dwie ostatnie wypowiedzi są jednak sprzeczne. Tryb przypuszczający ostatniej neguje pewność przedostatniej.

Dzięki za wizytę, komentarz i klika, Sonato. Obiecałem kiedyś Wilkowi, że coś skrobnę. Tekst oparty na pomyśle i napisany spontanicznie. Dzięki za wskazanie usterek technicznych. Oczywiście "poprzestawali".

 

Tobie także dziękuję za lekturę i klika, Rossa. Dzięki również za miłe słowa. Dobrze, że się podobało i było ciekawie. Ja też uważam, że kolejność miała znacznie ;)

 

Witam serdecznie Cobolda. Dzięki za wszystkie miłe słowa i uwagi (oraz klika). Odnośnie pierwszego zdania. Traktuję Zunte Dociekliwego jako pełne imię. Trochę się nieszczęśliwie tekst rozłożył w edycji. Nie wiem czego tam brakuje (przecinka?), innego szyku? żeby było w pełni klarownie. 

Co do logiki. Hmm. Jeśli weźmiesz pod uwagę, że Zunta nie znał kompletnie odpowiedzi i konsekwencji swoich prośb, a WWZ nie miał pojęcia jakie będą pytania i prośby, to chyba jednak ciężko mówić o jakiejś sprzeczności?

Po przeczytaniu spalić monitor.

Nie chcę krytykować bo jestem za słaby ale spoko podziwiam, że w takim krótkim tekście można zawrzeć tyle treści.

 

Pozdrawiam.

Schizofrenia, ależ dziwna ta choroba... Czy tylko mnie śmieszą homilie??? Dziwny ten świat w około.

Dzięki za odwiedziny i komentarz, Dawidiq150. Śmiało możesz krytykować. 

Po przeczytaniu spalić monitor.

Jak zauważył Cobold, z pewnością przemyślane, dobrze zaplanowane i podane w odpowiedniej kolejności :) Przeczytałam z przyjemnością. Podobnie jak przy tekście Tsole, tak mało słów i tak dużo treści. Poza tym lubię takie filozoficzne rozważania ubrane w fantastyczną otoczkę.

I bardzo fajnie opisałeś Wielkiego Wytatuowanego Zabójcę ;) Sama nazwa też mi się bardzo podoba.

Oczywiście klikam bibliotekę i życzę powodzenia w konkursie.

Dziękuję za wizytę i opinię, Katiu72. Oczywiście cieszy mnie kolejny zadowolony z lektury czytelnik. Wielki Wytatuowany Zabójca również dziękuje za ciepłe słowa, pozdrawia i zaprasza na pogawędkę.

Dzięki za klika!

Po przeczytaniu spalić monitor.

Nie mam żadnych pytań. ;-)

Fajna koncepcja, spodobała mi się. Interesujące podejście do konkursu.

Babska logika rządzi!

Dzięki, Finklo. Jak się podobało, to się cieszę.

Ps. Jesteś pewna, że nie masz żadnych pytań? WWZ czeka…

Po przeczytaniu spalić monitor.

Inteligentne i pomysłowe, odrobinkę jakby Lemowskie z ducha. Zderza lekką formę z pytaniami bohatera (i pokazuje go może jako dociekliwego, ale też z lekka naiwnego). Czytałam z dużą przyjemnością. 

O witam też Ninedin. Oczywiście bardzo mi miło, że podejrzewasz mnie o pomysłowość i inteligencję ;). Forma rzeczywiście lekka, bohater naiwny, a pytania jakby nieco egzystencjonalne… :)

Ps. Dzięki za kliczka!

Po przeczytaniu spalić monitor.

Bardzo dobrze napisane. Pytania ciekawe. Przemyślany zwrot. Ze skórą piękne, drugie pytanie też w punkt. Z trzecim bym polemizowała.

Skarżę do biblio, choć pewnie już niepotrzebne. :-)

 

Zastanowienia:

Kurcze, dlaczego Zunta, a nie Zunt? Chyba też podmieniłabym jakąś literę na „r” albo co innego, aby imię było mocniejsze, aby do równej walki stawali, przecież w desperacji poszukiwał odpowiedzi, choć jesteś konsekwentny, gdyż później jest stropienie się w obliczu WWZ i w ogóle odczuwał respekt.

,Gruok wytarł tabliczkę o rękaw

Podmieniłabym subiektywnie, co czym wycierał, czyli „wytarł rękawem tabliczkę”. 

 

Powodzenia w konkursie i srd pzd! :-)

a

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Nie mam pytań. Naprawdę kawał dobrego opowiadania. Czytało się z przyjemnością, czekając na kolejne odpowiedzi. Ostatnie zdanie nie zaskoczyło, bo po śmierci Zunty i odczytaniu ostatniego pytania, nie mogło się to skończyć inaczej. Ale to dobrze, bo dla mnie, jako czytelnika, było potwierdzeniem wcześniejszych domysłów. A to daje dodatkową satysfakcję z lektury. Gratuluję opowiadania.

 

Pozdrawiam

Q

Known some call is air am

Ps. Jesteś pewna, że nie masz żadnych pytań? WWZ czeka…

Tak, czeka i aż mu w brzuchu burczy od tego czekania. Owszem, jestem pewna. ;-)

Babska logika rządzi!

Bardzo zgrabne, bardzo dobre. Znakomity pomysł z kolejnością pytań. Natomiast po raz drugi po kaf(w)ce mam weird uczucie, że gdzieś tam głęboko nasze teksty są koncepcyjnie podobne. I to nie zarzut, bo poza tym są całkowicie różne, podobnie jak tam, żadne z nas nie czytało tego drugiego przed napisaniem swojego, ale tu podobnie odwracamy kwestię, czym jest granica.

Bibliotekuję, oczywiście :)

http://altronapoleone.home.blog

Maksimum wyrazu mimo oszczędności środków. Czytało się bardzo przyjemnie, a kreacja bohatera tak dwuznaczenego i wielopłaszczyznowego jak WWZ zdecydowanie na tak. Kolejne opowiadanie w tym konkursie, które przekonuje mnie, że warto czytać sf. 

I klikam oczywiście.smiley

Dziękuję za wizytę, Asylum. Z trzecim pytaniem zawsze polemizujemy ;). Dlaczego Zunta? A bo mi z Gunty wyszedł Zunta. Pisałem na spontanie. Z tabliczką zostanie, zdanie "Gruok wytarł rękawem tabliczkę i odparł" nie brzmi jakoś, gubi rytm i hamuje przed odparł. Za klika też dziękuję :)

Tobie także dzięki za lekturę i komentarz, Outta Sewer. Dzięki za miłe słowa. Oczywiście, w pełni popieram (i stosuję) trick z potwierdzeniem domysłów czytelnika. Rzeczywiście to daje satysfakcję. Nad pytaniami jeszcze pomyśl. WWZ czeka…

Dobrze dedukujesz, Finklo ;)

Dziękuję za miły komentarz i klika, Drakaino. Czy jest tam jakieś podobieństwo "koncepcji" powiem po lekturze Twojego tekstu. Oczywiście do innych tekstów konkursowych też postaram się zajrzeć.

Witam, Oidrin. Zawsze warto czytać s-f! Dzięki za klika i pozytywny odbiór tekstu . WWZ poleca się na przyszłość. Masz jakieś pytania, wal jak w dym na Ragardian.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Bardzo ogólne ;) Chyba na jeszcze głębszym poziomie niż w weirdach

http://altronapoleone.home.blog

Nie mam pytań. Jestem introwertykiem, więc lubię, jak coś mnie oddziela od Wszechświata, coś mojego ;) Fajny pomysł, to raczej przypowieść, niż opowieść, ale pasuje do limitu. Uśmiechnęło mi się, naiwność tak na mnie działa ;)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Dziękuję za opinię, Irka_Luz. Fajnie, że fajne :)

Po przeczytaniu spalić monitor.

Z trzecim pytaniem racja. xd

Z rękawami i tabliczką – już elegancko. Chodziło mi tylko o to, co czym wycierane, czyli w gruncie rzeczy - o”, ale nie spostrzegłam, że w nim tkwi sedno . ;-) 

Fajnie, źe napisałeś spontanicznie. Wiem, nie zawsze się tak da, ale czasami – tak i przyklaskuję. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ładnie napisane, takie trochę na pograniczu Klapaucjusza i Tichego. Pierwsze zdanie, to po prostu majsersztyk, aż pozwolę sobie zacytować:

W poszukiwaniu odpowiedzi na najważniejsze pytania bez odpowiedzi (…)

Może się zdziwisz, ale dla mnie, to było trzymające w napięciu opowiadanie – bardzo byłem ciekaw tych pytań, no i oczywiście tego, czy Zunta zada to ostatnie.

Dzięki, Fizyku111. Ja się cieszę oczywiście, że trzymało w napięciu i że przejąłeś się losem Zunty. Na kolejne porównanie do lemowskich klimatów (nawet odległych i niewyraźnych) mogę tylko odpowiedzieć: gdzie mi, żuczkowi małemu, do Lemowskich klimatów?

Po przeczytaniu spalić monitor.

A ja mam pytanie!

Próbowałem rozkminić kolejność pytań, czy Zunta w przypadku zadania trzeciego pytania na początku ocala życie. Biorąc pod uwagę, że odpowiedź na dwa pozostałe przekierowywała uwagę pytającego ze świata zewnętrznego ja jego własną osobę, czyżbym dobrze domyślał się, że podobnej odpowiedzi powinien oczekiwać na pytanie o Boga, zaś uświadomiwszy sobie, że sam jest dla siebie absolutem, nie potrzebowałby zadawać dwóch pozostałych pytań, w tym śmiertelnego – o czas?

Tak czy siak, chciałbym zobaczyć Zuntę próbującego swoich sił w różnych konfiguracjach, tak żeby wyjść cało, ale z jak najobszerniejszą wiedzą.

Dzięki za wizytę i komentarz, Pgujda. Powiem tak… Nie ma tak łatwo ;)

Oczywiście możemy sobie pogdybać, ale całą frajdę z rozszyfrowywania kolejności pytań, zależności kolejności pytań i możliwych odpowiedzi wolę pozostawić czytelnikowi.

Przyznam jednak, że ciekawie kombinujesz i sensownie. Bardzo mnie cieszy, że dostrzegasz to przekierowanie “z zewnętrznego świata do wnętrza postaci” w odpowiedziach ;).

Jednak… Wiem, ale nie powiem. Od odpowiedzi podanej na tacy przez autora, wolę ewentualne domysły i rozkminki czytelników.

Oczywiście ktoś mógłby zarzucić, że Twoja wymowa szort jest bluźniercza z punktu widzenia chrześcijanina. Jak to Zunta ma Boga w sobie? Sam jest Bogiem? Podobne zarzuty mogą się pojawić jeśli zinterpretujemy to tak: odpowiedź na pytanie trzecie brzmi – nie ma Boga, więc nie można go spotkać i Zunta, bezpieczny po tym pytaniu, może zadawać następne. Ale co jeśli odpowiedź brzmi – Bóg jest, ale nie można go spotkać? Albo tak, Bog istnieje ale wtedy Zunta zginie, chcąc go zobaczyć, a WWZ po prostu wolałby zabić gościa już po pierwszym pytaniu (na przykład żeby go zjeść?). A może chodziło o to, że to jedyne pytanie, na które nawet WWZ nie zna odpowiedzi? A może… itd itd.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Przyjemny szorcik, choć ciężko było się nie spodziewać, że Zunta umrze w trakcie spotkania. To zgrabnie napisany tekst, ale wydaje mi się nieco zbyt banalny. Jakoś mnie nie zachwycił, czytałam znacznie lepsze teksty w Twoim wykonaniu. ;)

Zostaw ten żyrandol.

O, całkiem fajny szorcik. Lekko filozoficzny, ładnie poprowadzony. Nie wiem, co by tu więcej dodać. 

Nie mam pytań. ;)

 

Powodzenia w konkursie!

 

Dzięki za odwiedziny, Verus. Szort nie zachwycił, ale było przyjemny – cieszę się z pozytywnego odbioru. Czy jest banalny? Hmm. Starałem się w bardzo rozrywkowej i klasycznej, space-operowej konwencji przemycić nieco egzystencjonalnych pytań i szczyptę filozofii. Oczywiście całkiem możliwe, że to wszystko jest banalne.

Tobie również dziękuję za lekturę, SaroWinter. Skoro fajne to się oczywiście cieszę. Szkoda, że nie masz pytań, bo WWZ już burczy w brzuchu.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Sympatyczne :)

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

Komentarz może być trochę kombinowany i dziwaczny, bo nie zawsze da się jeden do jednego ubrać odczucia z lektury w słowa. Inna rzecz, że u mnie to akurat żadna nowość. ;)

Tekst lekki, głęboki w swej prostocie, a przy tym perfidny jak diabli. ;-)

A teraz wyjaśnienia:

Lekki, bo jest w nim takie lemowskie, nieco żartobliwe podejście do obalania, nazwijmy to, górnolotnych haseł czy tematów. Pierwsze, co przyszło mi na myśl przy tym Twoim pomyśle na interpretację granic nieskończoności, to choćby właśnie lemowska altruizyna, bo ten schemat czy szkielet obalania wielkich tematów (albo idei) ma w obu przypadkach elementy wspólne.

Poza tym jeśli jakikolwiek tekst choć przywodzi na myśl dzieła Lema to zawsze miłe dla czytelnika.

Dalej. Głębokie w swojej prostocie, bo jednak w tej niepozornej w jakiś sposób historii, WWZ udziela odpowiedzi na zadane pytania. A niechby nawet towarzyszyło tym odpowiedziom poczucie, że w sumie nie dowiadujemy się niczego nowego, to i zaraz przychodzi refleksja, że, cholera, jednak cały czas sobie te pytania zadajemy. A zatem i cały czas trzeba tych odpowiedzi udzielać.

Jest to w końcu szort perfidny, bo “bezczelnie” próbuje sprowokować czytelnika do rozważań, czy to w formie prób innego ułożenia pytań, czy szukania własnych. Owa perfidność jest tu oczywiście zaletą, bo to zawsze dobra cecha tekstu, jeśli potrafi “wyjść poza ostatnią kropkę” i zachęcić czytelnika do rozważań czy pozostania przy tekście (w formie rozmyślań właśnie) na dłużej.

Oczywiście jako osoba leniwa i odporna na tego typy prowokacje nie miałem i mam żadnych pytań do WWZ. Czasem beztroska niewiedza bywa kluczem do szczęścia. ;-)

Tyle.

Pozdrowił i poszedł.

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Dzięki, Anet.

A Tobie, CM, wielkie dzięki z ten obszerny, interesujący i niezwykle miły komentarz. Naprawdę bardzo celnie uchwyciłeś trzy ważne kwestie ;). Oczywiście miało być lekko, nie za płytko i nieco perfidnie. Trzecie już porównanie do podejścia lemowskiego bardzo mi schlebia, chociaż oczywiście zachowuję proporcję i znam miejsce w szeregu.

Pytania zawsze warto stawiać, chociażby żeby usłyszeć tak proste odpowiedzi. Za perfidię nie przepraszam :), „prowokowanie" czytelnika do namysłu i lekkiego wysiłku podczas lektury to przecież czysta frajda dla piszącego. Fajnie, że się udało Twoim zdaniem :)

Po przeczytaniu spalić monitor.

Fantastyka: jest.

Motyw konkursowy: jest.

 

Fajna humoreska, choć z gatunku tych, o których trudno napisać coś dłuższego. Podobało się, uśmiechnąłem się, przewrotność zrobiła swoje, no dobry reset od poważniejszych tekstów :-)

 

Ogólnie jednak muszę się zgodzić z Verus. Choć trudno cokolwiek tekstowi zarzucić, to jakoś specjalnie mnie nie ruszył. A jednocześnie mam świadomość, że ogólnie piszesz znacznie lepiej. Tym niemniej nie z mojego głosu, ale tekst trafił na listę kwalifikacji.

 

Przyjemny szorcik. Czy tylko mi WWZ skojarzył się z Jabbą z Gwiezdnych Wojen? On też zdecydowanie stosował strategię przesuwania granic Wszechświata w ten sposób. W ogóle ciekawy koncept z tą granicą-skórą. W sumie dostrzegam tu pewne podobieństwo do mojego toku myślenia jeśli chodzi o interpretację tematu konkursowego.

Czytało się bardzo lekko, jak to zwykle u Ciebie, nie było się doczego przyczepić. Miejscami uśmiechało, ale tytułowa kolejność pytań nie zatrzymała mnie na dłużej. Chociaż – wróć. Zastanawia mnie, czemu WWZ i jego asystenowi szkoda było, że pytanie o Boga nie zostało zadane jako pierwsze. Bo chyba nie dlatego, że wtedy mogliby go od razu do tego Boga wysłać i mieć sprawę szybciej z głowy?

Sympatyczny szort, podobało mi się połączenie opowiastki filozoficznej ze sztafażem "science fantasy", przypomina niektóre teksty Pratchetta. Choć myślę, że ten Zunta nieco był naiwny. Powinien był zażądać odpowiedzi na cztery pytania i najpierw zapytać, jaki będzie najkorzystniejszy z jego perspektywy układ następnych trzech ;)

Nowa Fantastyka