- Opowiadanie: FrodoBend - Dhenea's Sigil

Dhenea's Sigil

Wiele kobiet już zginęło w tym świecie, ale nie ona. Jej się nie poszczęściło. Mimo tego, że nie jest martwa to także nie jest żywa. Dokładnie jak Coran.

 

Coran ten władca.

Coran wygnaniec

Coran martwy

 

Też je słyszysz? Po jakimś czasie ona zaczęła ignorować te głosy. Ma na imię Dhenea. Chwila... usłyszała mnie.

 

 

 

Jest to zakończony i w pełni integralny z głównym opowiadaniem (które kiedyś wyjdzie) szort. Nie mówi co będzie motywem przewodnim w głównym dziele, ale też nie jest w pełni oderwane od niego. 

Jest jako fragment z zaleceń loży, ale sam nie uznaję tego za fragment. 

Oceny

Dhenea's Sigil

Wojna ogarnęła już doszczętnie wszystkie granice Nidei, które coraz bardziej przesuwają się dalej. Wśród tej wojny jest ta dziewczyna. Widzisz ją prawda? Widzisz jej długie czarne włosy, jej tatuaże, jej zakrwawione ręce. Widzisz ją? My też ją widzimy. Ma na imię Dhenea.

 

 

Zawracaj.

Wracaj idiotko.

Niczego tam nie znajdziesz.

 

 

Słyszysz je? Te głosy. To wszystko dzieje się w jej głowie. Zmarli bracia i siostry z plemienia, obcy, jak i znajomi. Wszyscy nie żyją i wszyscy trafili do jej głowy. Kiedyś odczuwała ich obecność. Teraz je ignoruje. Myślisz, że jest odważna? Może, ale to nie odwaga nią kieruje. Strach w niej jest o wiele głębszy. To on nią steruje.

 

 

Biegnij!

Dlaczego tego nie robi?

Dlaczego się odwraca?

 

 

Myśli, że jeszcze może zawrócić. Jednak nic tam już nie ma. Wszystko spłonęło. Musi się skupić na przyszłości. Idzie dalej. Chce go uratować, ale jeszcze długa droga przed nią. Zginie… Wszyscy giną. Sukcesy prowadzą nas do śmierci.

 

 

Nadchodzą.

Uciekaj!

Walcz!

 

 

Znowu nadchodzi. To jej się boi. Ciemność. Pochłania wszystko, ją także próbuje. Widzisz, jak ucieka? Widzisz, jak biegnie przez płonący las? Widzisz tych, którzy ją gonią? Nawet się nie starają. To tylko jej umysł. Ludzie południa mówią, że jeśli zajrzysz w ciemność, to ona wejrzy w ciebie. Dhenea cały czas patrzy oczami ciemności. Od chwili, gdy głosy się pojawiły, a ona zaczęła widzieć, zaczęły gonić ją demony Ardeny. Nie wiesz kto to? Skąd więc jesteś? Nieważne. Ardena to bogini podziemi i ciemności, jej się obawia nawet Marn, ale Dheneę już dawno opuścili bogowie. Przecież skąd by się tu wzięła?

 

Chyba już po wszystkim. Nie widzę nikogo. Co to? Gdzie ona jest? Las już nie płonie, nie jest taki sam.

 

 

Skup się idiotko.

Za tobą.

Skup się.

Zrób to.

 

 

Zauważyła je. Kamienne słupy. Na nich coś jest. To jakieś runy. Świecą. Runy są magiczne, tylko ona to widzi. Tylko ona ma oczy, by to zobaczyć. Nikogo innego tu nie ma.

 

 

Dotknij ich.

Nie dotykaj.

To niebezpieczne.

Dotknij.

 

 

Tyle głosów, tyle różności w nas. W nas krążących dookoła niej. My możemy jej tylko podpowiadać, co ma zrobić. Nie jesteśmy źli, po prostu, gdy ona zginie to my też. Nie chcemy tego. Dotknęła! Widzi coś! Gdzie ona jest? To nie świat, jaki zna. To coś innego.

 

 

Widzą cię!

Uciekaj!

Spójrz!

 

 

To ciemność. Zauważyła ją. Tu jest wszędzie. Widzi te trupy dookoła niej. Czy to ostrzeżenie? Widzą ją. Teraz będą przy niej na każdym kroku. Idź dalej Dheneo, nie masz czego szukać, po prostu idź dalej. Musi go odnaleźć, musi odnaleźć boga.

 

 

Zostań tu!

Idź.

Tu jest bezpiecznie.

Idź. Umrzesz tu.

 

 

Rozkazują jej, a sami nie wiedzą, co powinna zrobić. Ja też nie wiem. Ty pewnie też, bo świat, w którym jesteśmy, nie jest taki jak tamten. To jest świat bogów. Las boga u podnóży góry innego boga. To tam musi dotrzeć, żeby uratować jego. Żeby uratować przyszłego władcę. Żeby zakończyć wojnę. Ona musi tam dotrzeć, nie nikt inny. Tylko ona ma w sobie tę siłę, żeby pomóc swojej miłości. Miłości, która jej nie pamięta.

 

 

Nie zostawaj.

Zostań. Idź.

Zostań. Tu jest bezpiecznie.

Tu nie jest bezpiecznie.

 

 

– Dajcie mi pomyśleć – odezwała się? Słyszysz, jaka jest spokojna? Ten spokój ukoiłby każdego cierpiącego. Nie skupiałby się na swoim bólu, lecz na niej i jej głosie.

 

 

Ona wie, że musi wspiąć się na górę. Wie, że żeby przejść, musi otworzyć zapieczętowaną bramę i iść schodami odkupienia. Schodami, które zostały stworzone dla zmarłych. Ona jest martwa, ale też żywa. Dokładnie jak Coran, jej miłość. Ona umrze, ale też z martwych powstanie. Dokładnie tak jak to zrobiła już trzy razy. To nie jej pierwszy raz tutaj, ale złożyła obietnicę. Musi to zrobić, musi się z niej wywiązać. Idzie, zdecydowała się.

 

 

Co ty robisz?!

Dobrze, idź.

Dlaczego? Dlaczego to robisz?

Chcesz zginąć?

 

 

Nie chce. Kto by chciał zginąć? Chyba nikt, by nie chciał, ona po prostu robi, co musi. Magiczna brama została otwarta. Zapieczętowanie odpuściło tym razem.

 

 

Czeka na ciebie.

Nie idź tam.

On wie, że tu jesteś!

 

 

Który bóg by nie wiedział, co się dzieje w jego własnym świecie? Ona i tak pójdzie. Tak samo, jak wcześniej. Pójdzie i stanie twarzą w twarz z bogiem. Dalej myślisz, że jest odważna? Nie czujesz, jak szybko bije jej serce? Boi się, to strach ją tu przywiódł. Jak każdego, kto tu przychodzi.

 

 

Jesteś słaba.

Nie dasz rady.

Zawróć.

Idiotka.

 

 

Wątpią w nią. Też wiedzą, że zginie. Ty też to wiesz, ale ona nie chce tego słuchać. Idzie dalej choćby nawet miała teraz zginąć. Robi to dla miłości i przez miłość przeżyje. Długa droga przed nią, ale pójdzie i dojdzie. Widzisz? Zajęło jej to parę godzin, ale dotarła. Jest na górze, by tylko zacząć błagać boga o wybaczenie i pomoc. Na marne. Widzisz, jaki jest pyszny? Widzisz ten stół pełen ofiar? A widzisz te złocenia dookoła, które przyszły z ziemi? Jednak to nie ten bóg jest zły. Ten, który zabiera duszę, jest głębiej, pod Wielkim Dębem. To stamtąd pochodzi ciemność.

 

 

– Widzę, że nie odpuszczasz. Widzę też, że wiesz. Wiesz, że to był tylko test. – Słyszysz, jaki ma głos? Straszny, a zarazem pogodny. Potężny i tym samym łagodny. Głos boga. Niewielu może go posłuchać.

 

– Wiesz, czego chcę – odpowiedziała niezwykle spokojnie. Poprzednio nie była tak spokojna.

 

– Wiem.

 

 

Kłamie!

Okłamuje cię!

Uciekaj!

 

 

– Daj mi to, czego chcę, proszę. – Płaszczy się na kolanach przed bogiem. Każdy to robi przed takim obliczem. Nawet taka wojowniczka jak ona.

 

– Myślisz? Nie wypełniłaś zadania. Przynieś mi je. Skrzydła. – Znowu zginie, Ardenie nie da się odebrać skrzydeł. Zbyt wiele dla niej znaczą. To jej znak zwycięstwa nad Marnem. To wstyd dla niego, którego chce się pozbyć.

 

 

Nie rób tego.

Nie zgadzaj się!

 

 

Dhenea jednak będzie próbować, będzie, ginąć i ożywać. Zrobi to dla Corana. Zrobi to dla niego i będzie to robić. Będzie to robić, dopóki nie zdobędzie tych skrzydeł.

 

Widzisz ją teraz? Znowu przegrała. Znowu głosy ucichły, a ona leży martwa. Znowu ostatni dech odszedł z jej płuc. Znowu powstanie i pojawi się w kręgu. Znowu pójdzie do Boga. Znowu głosy będą mówić, by tego nie robiła. Znowu polegnie. Znowu umrze. Znowu powstanie.

Koniec

Komentarze

“To tylko część wielkiego świata”

Czy sam tekst można traktować jako niezależną całość, czy jest tylko fragmentem?

Jeśli to pierwsze, warto to doprecyzować, bo może być mylące (a może decydować o przeczytaniu lub nie tekstu).

No cóż, FrodoBend, przeczytałam, ale nie mam pojęcie, co miałaś nadzieje opowiedzieć. Tekst jest napisany dziwnie i nie sprawia wrażenie skończonego opowiadania. Jeśli to faktycznie tylko część czegoś większego, bądź uprzejma zmienić oznaczenie na FRAGMENT.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka