- Opowiadanie: dawidiq150 - Randka

Randka

Bardzo dziękuję Oidrin, super mnie zbetowała. Nawet ja mogę to stwierdzić :) Dużo było pracy ale już jest – moje dziecko. Proszę czytajcie i dawajcie komentarze!!!

Tematem jest parę epizodów z życia wilkołaka.

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Randka

Mark przekonany, że zgubił pościg, leżał na łóżku w hotelu i rozmyślał nad swoją sytuacją. Było mu przykro, że ludzie go znienawidzili.

W przeciwieństwie do większości innych wilkołaków, próbował żyć jak człowiek. Od stu lat nikogo nie zabił. Jednak, gdy nadchodziła pełnia niezależnie od swojej woli zmieniał się w bestię. Jego skóra pokrywała się sierścią, kości łamały i wydłużały tworząc inny układ kostny. Następował przyrost masy ciała, dłonie zamieniały się w łapy z palcami zakończonymi długimi pazurami. Głowa przekształcała się w wielki pysk, najeżony ostrymi zębiskami.

Potrafił w ten sposób się zmienić w dowolnym momencie, robił to zwykle, gdy był w niebezpieczeństwie ze strony łowców.

Różnica polegała na tym, że podczas pełni nie panował nad sobą. Wilkołaki w czasie pełni wpadają w dziki szał i zabijają każdego, kto stanie im na drodze. Mark rozwiązał ten problem. W dzień, przed pełnią przykuwał się do czegoś, na przykład kaloryfera, grubym łańcuchem i niedużą, lecz niezwykle wytrzymałą, hartowaną kłódką zrobioną na zamówienie, którą otwierał mały kluczyk. Gdy się przemienił, wielkimi łapami nie mógł uchwycić kluczyka i się uwolnić.

Dwa tygodnie temu, do miasta w którym spokojnie żył od kilku lat przybyli łowcy. Nie miał pojęcia jak go wytropili, gdyż był niezwykle ostrożny. Było ich wielu i tworzyli bardzo dobrze zorganizowaną grupę. Zrobili na niego obławę, ostrzelali go lecz udało mu się zbiec do lasu. Ranny przemienił się i uciekał z prędkością, dwukrotnie większą niż najszybszy człowiek. Jednak ich było zbyt wielu, osaczyli go i gdy już myślał, że jest po nim, usłyszał dźwięk pociągu jadącego przez las. Dogonił go i w ostatniej chwili chwycił się wagonu. Tak uciekł.

 

&&&&&

 

„Pójdę do nocnego klubu i poderwę jakąś laskę, może uda mi się nawet zaciągnąć ją do łóżka” – pomyślał i wstał. Ubrał buty i założył kurtkę, na której plecach był wyhaftowany wąż, jego znak w horoskopie chińskim. Opuścił hotel, było kilkanaście minut po dwudziestej drugiej.

Na zewnątrz panował mrok. Mark szedł chodnikiem i delektował się świeżym powietrzem. Uwielbiał takie spacery. Zwłaszcza, że teraz był spokojny, nie musiał martwić się o swoje życie. Od momentu, gdy uciekł łowcom, cały czas podróżował byle dalej uciec i zgubić pościg.

Gdy tak spacerował, po mniej więcej kwadransie dotarł do klubu nocnego nad którego wejściem był podświetlony napis „Szczęśliwa Klaudia”. Skierował się w jego stronę, po chwili usłyszał muzykę dochodzącą ze środka. Wszedł. W klubie nie było tłoczno. Skąpo ubrana dziewczyna na podwyższeniu tańczyła przy rurze, a siedzący blisko mężczyźni przyglądali się jej i sączyli piwo. Było wiele wolnych stolików. Mark, zanim podszedł do lady barowej dokładnie zlustrował otoczenie. Następnie zamówił drinka z lodem.

– Witam, pierwszy raz tu pana widzę – zagadał barman, który w tej chwili nie miał innych klientów.

– Właśnie przyjechałem i chyba zostanę na kilka dni.

– Co pana do nas sprowadza? – Barman wrzucił do szklanki z drinkiem trzy kostki lodu.

– Jeżdżę po całym kraju i robię zdjęcia ładnym dziewczynom – Mark improwizował, co zawsze szło mu łatwo.

Rozmawiali przez chwilę. Mark zapytał czy przychodzą tu jakieś atrakcyjne dziewczyny, które chętnie zarobiłyby trochę grosza w całkiem legalny i łatwy sposób. Nagle, do rozmawiających podeszła kobieta pełniąca funkcję drugiego barmana i powiedziała do Marka wskazując dłonią.

– Pani, przy tamtym stoliku chce postawić panu drinka.

Mark obejrzał się i ujrzał ładną szatynkę, w wieku może trzydziestu pięciu lat, która pomachała do niego, nieśmiało uśmiechając się. Uśmiechnął się również i podszedł w jej stronę.

– Witam mam na imię Mark – podał rękę dziewczynie.

– Ja jestem Agata, masz ochotę pogadać? Jestem sama i się nudzę.

– No pewnie, też jak widać jestem sam – odsunął krzesło i usiadł naprzeciwko dziewczyny – Jesteś tu stałym bywalcem?

– Tak, od około pół roku przychodzę tu z nudów. Przyjechałam by opiekować się babcią, która ma osiemdziesiąt cztery lata. A ty? Co cię tu sprowadza?

Mark nie chciał mówić tego samego co barmanowi, gdyż sytuacja zrobiła by się niezręczna. Kobieta była atrakcyjna, ale nie aż tak, by robić jej zdjęcia, nie znał się na tym ale tak podejrzewał. Powiedział więc:

– Jestem prawnikiem i przyjechałem do swojego klienta.

– Podziwiam prawników, są tacy inteligentni i przystojni – zażartowała Agata.

– A ty jaką masz pracę?

– Jestem nauczycielką w szkole, uczę historii. Aktualnie, wzięłam urlop i tak jak mówiłam opiekuję się babcią.

Rozmowa fantastycznie się kleiła. Mark dawno nie czuł się tak odprężony. Agata była bardzo sympatyczna. Miała poczucie humoru i po dwóch kwadransach, gdy już trochę się poznali, zaczęli opowiadać sobie różne śmieszne historie ze swojego życia. Cały czas pili. Po półtorej godzinie Agata powiedziała.

– Wystarczy już tego alkoholu, nie lubię być pijana.

– I tak już jesteś – powiedział Mark i znowu razem wybuchnęli śmiechem.

Gdy było grubo po północy Mark zapytał.

– Czy masz ochotę powtórzyć to jutro?

– Pewnie, a odprowadzisz mnie teraz do domu?

– Jak najbardziej – Mark bardzo się ucieszył.

Zapłacili rachunek i wyszli z klubu. Trzymając się pod rękę, skierowali się w stronę domu Agaty. Obojga czuli jakieś takie ciepło na sercu. Mark od dawna nie spotkał takiej dziewczyny tak bardzo mu się podobała, że – co było absurdem – oddałby nawet za nią życie. Wiedział, że to musi być miłość. Agata czuła podobnie. Szli dłuższą chwilę, cały czas rozmawiając. W końcu znacznie oddalili się od centrum miasta.

– To już niedaleko – powiedziała Agata – O tam!

W końcu stanęli przed domem jednorodzinnym. Agata dotknęła dłonią policzka Marka i powiedziała.

-Chciałam ci powiedzieć, że fantastycznie spędziłam z tobą czas.

– Ja z tobą również, to trochę głupie, ale czuję do ciebie więcej niż sympatie.

Agata popatrzyła gdzieś w dal i jakby bardziej pewnie powiedziała.

– A może wejdziesz?

Wiedział o co jej chodziło.

– Bardzo bym chciał, tylko czy twoja babcia nie będzie miała coś przeciwko?

– Oj, tym się nie przejmuj, o tej porze smacznie śpi.

– W takim razie tak.

Agata otworzyła drzwi i po chwili byli już w środku. Ściągnęli buty, zawiesili kurtki i zaczęli się namiętnie całować, jednocześnie dalej rozbierając się. Nadzy, wylądowali w łóżku. Kochali się namiętnie przez kilkanaście minut. Wydawało by się, że Bóg jeśli istnieje, nie przerwałby takiego momentu radości i szczęścia, jakie czuli teraz Mark i Agata.

Stało się jednak coś niespodziewanego. Rozbijając okna, do pokoju wpadło trzech ludzi, byli to łowcy. Ubrani w specjalny strój odporny na rany kute. Trzymali karabiny ze srebrną amunicją.

Zaskoczeni kochankowie przerwali miłosny akt, a Mark momentalnie zeskoczył z łóżka i schował się za nim. Zaczął się szybko przemieniać. Ręce obrosły mu brązową sierścią, wydłużyły się i zgrubły. Z palców wyrosły długie pazury. Jeden z łowców zwrócił się do Agaty.

– Niech pani stąd ucieka. To jest wilkołak!

Nie spodziewali się jednak tego co zrobi Agata. Z niezwykłą szybkością doskoczyła do najbliższego łowcy. Nieszczęśnik tuż przed śmiercią ujrzał otwarte usta z których wystawały ostre i długie na pięć centymetrów kły. A także przerażające oczy czarne jak noc.

Rozerwała mu gardło. Dwaj pozostali łowcy zamarli na chwilę nie mogąc uwierzyć w to co się stało. Tyle wystarczyło by Mark do końca się przemienił. Ogromny dwu i pół metrowy wilkołak doskoczył zza łóżka do łowcy i jednym ruchem muskularnej łapy, oderwał mu głowę. Trzeci łowca wycelował swoją broń, jednak nie zdążył strzelić. Agata wyrwała mu ją. Mark chwycił go za ręce i oderwał niczym skrzydełka muszce.

Po tej jatce w pokoju wszędzie była krew. Agata popatrzyła na Marka, uśmiechnęła się i powiedziała.

– Zmywajmy się stąd, na pewno przed domem jest ich więcej. Chodź za mną.

Poprowadziła go do piwnicy, gdzie było ukryte przejście prowadzące do innego domu. Tam mogli się spokojnie ubrać i uciec z miasta.

– Czyli jesteś wampirem – powiedział Mark później.

– A ty wilkołakiem.

– Razem będzie nam łatwiej uciekać.

– I walczyć.

„Będziemy fantastyczną parą”. – pomyśleli jednocześnie.

Koniec

Komentarze

Nawet był religijny i od czasu do czasu chodził do kościoła.

Jakie to ma znaczenie dla fabuły? 

W pubie nie było tłoczno. Skąpo ubrana dziewczyna na podwyższeniu tańczyła przy rurze, a siedzący blisko mężczyźni przyglądali się jej i sączyli piwo.

To prędzej to miejsce nazwałbym klubem nocnym aniżeli pubem.

Następnie zamówił sok jabłkowy.

– Witam, pierwszy raz tu pana widzę – zagadał barman, który w tej chwili nie miał innych klientów.

– Właśnie przyjechałem i chyba zostanę na kilka dni.

– Co pana do nas sprowadza? – Barman wrzucił do szklanki z sokiem trzy kostki lodu.

Jak zwrócić na siebie uwagę w klubie nocnym, kiedy bohater się ukrywa? Zamówić na start sok jabłkowy, a nie drinka.

Po drugie, rozmowa z barmanem, hm. Przy barze przewija się tyle osób, że barman nie zwróciłby uwagi na przeciętnie wyglądającą osobę przy barze i nie pytałby co go sprowadza. To tak jakby kasjerka pytała, co sprowadza klienta do sklepu.

 

Rozmawiali przez chwilę. Mark zapytał czy przychodzą tu jakieś atrakcyjne dziewczyny, które chętnie zarobiłyby trochę grosza w inny sposób niż prostytucja.

Taniec na rurze to nie prostytucja. Albo nie rozumiem kogo miałeś na myśli, jeśli nie tancerki.  

 

– No pewnie, też jak widać jestem sam – odsunął krzesło i usiadł naprzeciwko dziewczyny.

– Jesteś tu stałym bywalcem? – spytała.

Mark nie chciał mówić tego samego co barmanowi, gdyż sytuacja zrobiła by się niezręczna. Kobieta była atrakcyjna, ale nie aż tak, by robić jej zdjęcia.

To wcześniej ładna, atrakcyjna, ale nie na tyle by jej robić zdjęcia? Nie rozumiem co miałeś na myśli.

Agata dotknęła policzka Marka i powiedziała.

Nie sprecyzowane. Czym dotknęła? Stopą, łokciem?

 

W dłoniach trzymali karabiny ze srebrną amunicją.

W dłoniach jest zbędne, jak trzymali karabiny to tylko w dłoniach.

 

A ci łowcy to jakaś amatorszczyzna. Tak bardzo wykorzystali element zaskoczenia, że dali się wybić w pień, będąc uzbrojonymi w broń dystansową.

Per aspera ad astra

Dzięki Sagitt zaraz poprawię.

Schizofrenia, ależ dziwna ta choroba... Czy tylko mnie śmieszą homilie??? Dziwny ten świat w około.

Nie będę kasował rozmowy z barmanem uważam, że nie jest to kardynalny błąd. Np. barman mógł mieć specyficzny charakter albo w klubie naprawdę dawno nie było wielu klientów itp.

 

Ale Sagitt reszta spostrzeżeń jest super. Pozmieniałem wszystko.

Schizofrenia, ależ dziwna ta choroba... Czy tylko mnie śmieszą homilie??? Dziwny ten świat w około.

Dawidzie, to tylko moje spostrzeżenia do tekstu. Możesz je przyjąć albo nie, nic Cię nie obliguje do zmian.

Per aspera ad astra

Hejka Dawid!

Jego skóra pokrywała się sierścią, kości łamały się i wydłużały tworząc inny układ kostny.

→ Powtórzonka.

 

Potrafił w ten sposób się zmienić w dowolnym momencie, co zdarzało się zwykle, gdy był w niebezpieczeństwie ze strony łowców.

→ Często Ci się to przydarza. 

 

Kobieta była atrakcyjna, ale nie aż tak, by robić jej zdjęcia, była bowiem niskiego wzrostu. Powiedział więc.

→ Powiedział więc:

→ Dałbym dwukropek. 

 

Zmywajmy się stąd, na pewno przed domem jest ich więcej. Choć za mną.

→ Jezu Chryste, Dawid. 

→ Chodź

 

No to tak: 

Mamy tu romans wilkołaka i wampirzycy – okej.

Przyznam, że dialogi niezbyt przypadły mi do gustu. Wydają się trochę sztuczne. Laska od razu mówi, że jej babcia ma 84 lata – mówi to w pierwszym zdaniu… a co wilkołaka do jasnej ciasnej to obchodzi ;D

Dalej laska mówi, że prawnicy to tacy inteligentni i w ogóle… no dobra może się czepiam, ale sztucznie dla mnie ta rozmowa wygląda. 

Dalej:

Rozumiem zamysł – kobieta, która okazała się być wampirzycą, miała być swojego rodzaju twistem… okej. Nie będę się czepiał. 

Podsumowując:

Może mnie nie porwało, ale jednak czytało się lepiej niż Twoje poprzednie opowiadania o męskich gwałtach… naprawdę ;p

Pracuj w pocie czole dalej, Dawid. Wpadnę i następnym razem. 

Poniedziałkowy dyżurny nawiedził po północy, ponarzekał i odlatuje. 

Z pozdrowieniami. 

 

 

Mark zapytał czy przychodzą tu jakieś atrakcyjne dziewczyny, które chętnie zarobiłyby trochę grosza w całkiem legalny sposób sugerując prostytutki.

Zmieniłeś to w ten sposób, że dalej nie ogarniam. Tylko prostytutkom chciał robić zdjęcia? Czy ogólnie kobietom, o których była mowa? Wiem, że wymyślił te robienie zdjęć kobietom, ale z tego wynika, że fotomodelki to prostytutki. 

Bo przecież zarabiają ciałem, prawda? :P

 

Kobieta była atrakcyjna, ale nie aż tak, by robić jej zdjęcia, była bowiem niskiego wzrostu.

Ten fragment też zmieniłeś tak, że nie wiem co ma jedno do drugiego. To tak jakby niski wzrost obniżał atrakcyjność kobiety. Gdyby zmyślił, że pracuje dla agencji modelingowej to byłoby dla mnie sensowne uzasadnienie, bo modelki na wybiegu są wysokie. Co do fotomodelek to cały przedział 1,60m – 1,90 m się pewnie łapie. 

Per aspera ad astra

NearDeath Sagitt bardzo dziękuję, spróbuję popoprawiać.

Schizofrenia, ależ dziwna ta choroba... Czy tylko mnie śmieszą homilie??? Dziwny ten świat w około.

Bardzo wam dziękuję. cieszę się z takich ocen :)))

Schizofrenia, ależ dziwna ta choroba... Czy tylko mnie śmieszą homilie??? Dziwny ten świat w około.

Bardzo wam dziękuję. cieszę się z takich ocen :)))

Pragnę zaznaczyć, że pokazałem tylko błędy w tekście. Nie ma tam mojej oceny.

Per aspera ad astra

W tekście pojawiają się rany kute. Domyślam się, że literówka i chodzi o kłute. 

 

Rozumiem, że lubisz motywy wampiryczne i wilkołacze, ale pisanie ich to duże ryzyko, bo tego jest bardzo dużo. Obok naprawdę fajnych propozycji, są też kiepskie. Mam wrażenie, że pomysł jakiś był, niezbyt oryginalny, ale coś chciałeś przedstawić. Niestety, grasz na zbyt znanych motywach, nie bawisz się konwencją. Właściwie szorciak bardziej przypomina szkic do właściwego opowiadania, a nie tekst sam w sobie. Nie ma też konsekwencji. Twój główny bohater zmienia się w wilkołak kiedy chciał? Pewnie, możesz stworzyć taką alternatywę, ale musi mieć to uzasadnienie w tekście. 

Kim są łowcy? Domyślałam się, że łapią istoty nadprzyrodzone, ale dlaczego?

Jest wiele rzeczy do dopracowania. 

Deirdriu bardzo dziękuję za komentarz i wezmę sobie go do serca!

Schizofrenia, ależ dziwna ta choroba... Czy tylko mnie śmieszą homilie??? Dziwny ten świat w około.

Następnie ubrał buty

Popraw czym prędzej.

 

Na pewno z takiej historii dałoby się więcej wyciągnąć, ale nie jest najgorzej – czyta się szybko i nie nudzi. Całość nieskomplikowana, z poprawnym twistem. Na pewno przydałoby się trochę popracować na poziomie zdania. 

zygfryd89 dzięki!!! Bardzo się cieszę.

 

Pozdrawiam!

Schizofrenia, ależ dziwna ta choroba... Czy tylko mnie śmieszą homilie??? Dziwny ten świat w około.

Nowa Fantastyka