- Opowiadanie: Konrad1399 - Las Dusz (Fragment)

Las Dusz (Fragment)

Jest to prolog opowieści, którą mam w planach. Wybaczcie że zamieszczam taki okrawek, ale nie wiem kiedy zacznę tę opowieść ani kiedy ją skończę. Na ten moment chciałem zwyczajnie podzielić się moim pomysłem i zebrać opinie na ten temat. 

Oceny

Las Dusz (Fragment)

Nie jest to zbyt miłe miejsce.

Na każdym kroku nagie, wijące się gałęzie i konary w półmroku, jakby samym swym wyglądem próbowały przepędzić ciekawskich.

Plotki głoszą, iż te drzewa wyrosły karmiąc się ciałami i krwią zmarłych tu ludzi, a sam las jest jedną wielką bestią pożerającą wszystko, co wejdzie do jej wnętrza.

Nie wzięły się one znikąd. W tym miejscu poniosło śmierć wielu ludzi, których ciała do teraz spoczywają pod warstwą runa. Minąłem ich dziesiątki odkąd przekroczyłem skraj lasu. Widzę je wszystkie. Śmierć sama w sobie nie jest niczym złym wbrew temu co sądzi wielu ludzi. Jest częścią równowagi, porządku świata i nie z tego powodu ten las jest takim przykrym miejscem. Bowiem śmierć to jedno, ale po śmierci pozostaje dusza, która według wspomnianego porządku powinna opuścić materialny świat i udać się na miejsce spoczynku. Powinna.

Ale nie dusze zmarłych, których ciała tu spoczywają – one wciąż tu są.

Nie mogąc ruszyć dalej błąkają się po tej ziemi od stuleci. Uwięzione i zapomniane.

Nie przyszedłem tu by sobie pospacerować. Moim celem jest serce tego lasu, i wygląda na to, że w końcu mnie dostrzegło.

Na mojej drodze po kolei pojawiały się dzikie zwierzęta. Nie były przyjazne.

Chwilę później otaczały mnie ze wszystkich stron – jelenie, wilki, dziki, a na gałęziach gęsto siedziały wszelkiego rodzaju ptaki. Nie wydawały żadnych odgłosów, stały tylko nieruchomo jak rzeźby i wszystkie patrzyły na mnie tym samym pustym wzrokiem jakby i z nich uleciało życie.

Jedną myślą przełamałem wolę, która kazała im się tu zjawić. Przerażone, jakby się dopiero zbudziły ze snu zaczęły umykać we wszystkie strony. Wszechobecna w tym lesie martwa cisza została na chwilę przerwana przez rżenie, tętent kopyt i chaotyczny świergot.

Gdy wszystkie się rozeszły, na mojej drodze nie stawało już nic co by mnie zatrzymywało. Duch tego lasu jest niespokojny, widzi we mnie coraz większe zagrożenie. Nie zważając na to, ruszyłem dalej. Roślinność zaczęła zmieniać się wokół mnie, i wcale nie mam przez to na myśli, że rosną inne drzewa i krzewy. Bo rośliny zaczęły cię przemieszczać – drzewo które znajdowało się po mojej prawej gdy je mijałem, teraz stoi na środku ścieżki. Ktoś próbuje mnie zwieść pokazując mi fałszywą drogę, lecz na daremno. Nie sugerowałem się ścieżkami idąc tu. Ja to widzę, mój cel, który stoi nieruchomo w sercu lasu. Nie, to on jest jego sercem.

Przedzierałem się między drzewami zastawionymi na mojej drodze, dopóki w pewnym momencie nie ustąpiły, odsłaniając mnóstwo pustej przestrzeni.

Dotarłem na miejsce.

Panuje tu taki sam półmrok co w reszcie lasu, niebo zostało niemal całkowicie zasłonięte przez gałęzie jednego, jedynego drzewa w tym pustym obszarze.

Było tak ogromne, że pod swoją koroną pozostało miejsca i światła co najwyżej dla mchu. Gdy podszedłem bliżej, w okolicy rozległ się dziwny głos.

 – Odejdź, wynoś się

Ów głos nie posiadał gardła, z którego by się wydobywał. Był mieszaniną dźwięków wydawanych przez las – szum wiatru i liści, stukot gałęzi, bzyczenie owadów. Niczym orkiestra wygrywająca słowa i zdania, kierowana przez dyrygenta będącego teraz moim rozmówcą.

 – Nie przyszedłem tu by zrobić ci krzywdę. Nie zagrażam ci.

 – Wchodzisz do mojego lasu, odbierasz mi moje bestie. Ja który wyczuwam każdy liść, każde źdźbło trawy, widzę każde zwierzę, nawet dusze. Ciebie nie widzę, nie wyczuwam. Teraz, w chwili mej słabości, nie ma większego zagrożenia.

 – Nie pozwolę ci mnie dostrzec, jeszcze nie teraz.

 – Po co tu przychodzisz?

 – Jestem tu teraz, by ci coś przekazać: Za wszystko co uczyniłeś na tej ziemi, za wszystkie dusze na niej poległych – masz moją niezmierną wdzięczność.

Nie odpowiadał.

 – Jak również, zamieram zostać przez pewien czas w twoim lesie. Nie musisz się mnie obawiać, nie będę ci też wadzić. Masz moje słowo.

Zakończywszy w ten sposób rozmowę opuściłem ciemny gaj. Duch nie stawał mi już na drodze. Choć nie mam takiego obowiązku, to jak wspomniałem, pozostanę w lesie, do momentu, w którym jego duch na zawsze opuści ten świat.

Koniec

Komentarze

Jest to prolog opowieści, którą mam w planach. Wybaczcie że zamieszczam taki okrawek, ale nie wiem kiedy zacznę tę opowieść ani kiedy ją skończę.

I Ty wybacz mi szczerość, Konradzie, ale zaprezentowany fragment, liczący niewiele ponad pół setki zdań, niestety, nie zdołał mnie niczym zainteresować, więc jako prolog raczej nie spełnił swojego zadania. A skoro sam wyznałeś, że nie wiesz kiedy zaczniesz pisać opowieść, domyślam się, że jeszcze nie masz na nią żadnego pomysłu.  

Zamieściłeś tu już dwa fragmenty, które nie doczekały się kontynuacji, więc mam nadzieję, że ten będzie ostatni.

Sugeruję, Konradzie, abyś wybrał najlepsze pomysły ze swoich fragmentów i części utworów, i wykorzystał je do napisania niezbyt długiego opowiadania. Takiego, które będzie skończoną, zajmującą opowieścią.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

+regulatorzy

Doceniam radę i opinię. Od siebie chciałbym dodać że to nie tak że nie nie mam żadnego pomysłu na tę opowieść. W takim wypadku nie pisałbym nawet tego fragmentu. Jednak faktycznie nie mam jeszcze wszystkich szczegółów.

Jeśli chodzi o zamieszczane przeze mnie fragmenty – jedno opowiadanie podzieliłem na dwie części, i jest ono samo w sobie skończone. Piszę opowieści z jednego uniwersum i będą kontynuacje. Mój główny problem to długość opowiadań. To jedno które wspomniałem, ukończone liczy sobie około 130 tys. znaków. Z kolei inne opowiadanie które jest na wykończeniu zajęło mi prawie 100 tys. znaków. 

Wobec tego nie jestem pewny czy ma sens zamieszczanie ich na tym portalu. Zastanawiałem się czy nie wysłać takiego opowiadania na email redakcji. Doceniłbym radę odnośnie tego tematu.

 

Jest to prolog opowieści, którą mam w planach. Wybaczcie że zamieszczam taki okrawek, ale nie wiem kiedy zacznę tę opowieść ani kiedy ją skończę. Na ten moment chciałem zwyczajnie podzielić się moim pomysłem i zebrać opinie na ten temat. 

Konradzie, lepiej jest mówić o tym, co zrobione, niż o tym co jest w planach. To tak brzmi, że nie wiesz kiedy zaczniesz, więc w sumie możesz nigdy nie zacząć, bo różnie w życiu bywa.

Niewiele można powiedzieć na temat pomysłu, ponieważ to 4000 znaków. Wolałbym oceniać opowiadanie, które skończone, samo w sobie może być wprowadzeniem do świata i szerszej historii.

 

Mój główny problem to długość opowiadań. To jedno które wspomniałem, ukończone liczy sobie około 130 tys. znaków. Z kolei inne opowiadanie które jest na wykończeniu zajęło mi prawie 100 tys. znaków. 

Wobec tego nie jestem pewny czy ma sens zamieszczanie ich na tym portalu. Zastanawiałem się czy nie wysłać takiego opowiadania na email redakcji. Doceniłbym radę odnośnie tego tematu

Pytanie, czy jest to taka historia, że musi mieć taką długość i przy tym trzyma w napięciu/jest spójna/nie ma niepotrzebnych wtrąceń, czy też historia powstała w takiej długości, ale nie masz w nawyku, by wyrzucić z niej nieistotne fragmenty po powtórnym przeczytaniu.

 

Nie czytałem Twojego opowiadania więc nie wiem, jak piszesz, widzę tylko małą ilość wstawionych opowiadań na forum i brak komentarzy u innych. Nie mogę oceniać przez to Twoich umiejętności, ale zastanów się nad samokrytyką – czy rzeczywiście sądzisz, że wysłanie tego do redakcji jest dobrym pomysłem i czy nie sparzysz się czekając i ewentualnie nie zniechęcisz się do pisania przez brak odpowiedzi.

Per aspera ad astra

Mam wrażenie, Konradzie, że mógłby zainteresować Cię ten wątek: http://www.fantastyka.pl/loza/17. Problem w tym jednak, że do tej pory nie udzielałeś się na portalu – nie czytałeś opowiadań innych autorów, a jeśli nawet czytałeś, to nie komentowałeś ich, więc trudno Ci będzie znaleźć kogoś, kto poświęci swój wolny czas, by pomóc komuś nieznanemu. Komuś, kto ma oczekiwania wobec innych, ale sam nie jest skłonny dać coś od siebie.

 

Za­sta­na­wia­łem się czy nie wy­słać ta­kie­go opo­wia­da­nia na email re­dak­cji. Do­ce­nił­bym radę od­no­śnie tego te­ma­tu.

Konradzie, dwa miesiące temu tutaj zadałeś podobne pytanie i otrzymałeś odpowiedź od PsychoFisha – nie wiem, co jeszcze można do niej dodać.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka