- Opowiadanie: dawidiq150 - Diabelska zemsta

Diabelska zemsta

Witam w moim nowym opowiadaniu! Tym razem rzecz dzieje się w więzieniu o zaostrzonym rygorze.

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Diabelska zemsta

W słoneczny czerwcowy dzień, po więziennym deptaku spacerowali gwałciciele i mordercy. Prawie każdy wyglądał zwyczajnie. Jedynie w głowie kryło się szaleństwo. Niektórzy palili papierosy, rozmawiając w kilkuosobowych grupach, inni chodzili samotnie i rozmyślali. Jednak wszyscy byli lekko podnieceni. Niedługo miał przypłynąć na wyspę statek, z grupą nowych więźniów. Cóż pozostało skazańcom jak nie rozmyślanie nad tym czym jest człowiek. Gdyby ci co ich tu zamknęli zdawali sobie sprawę co byłoby dla nich największą karą, wyizolowali by ich. Zamknęli w pojedynczych celach, bez możliwości kontaktu i obserwacji ludzi.

Około południa przypłynął statek z grupą nowych skazańców. Skuci łańcuchami mężczyźni opuścili pokład z ciekawością oglądając nowe otoczenie. Wielu miało na swoim koncie kilka, kilkanaście a niektórzy nawet kilkadziesiąt najczęściej brutalnych morderstw. Tacy byli tu zsyłani – na wyspę, z więzieniem o zaostrzonym rygorze gdzie odbywali karę dożywocia.

Odbyła się krótka odprawa, którą prowadził dyrektor więzienia. Niski, krępy mężczyzna. Wydający się charyzmatyczny i o silnej osobowości. Przynudzał o dyscyplinie a na koniec powiedział.

 

– Każdego, kto będzie sprawiał kłopoty potraktujemy żrącym kwasem. Chyba taka kara nie jest wam obca? A teraz zapraszam na obiad.

 

I więźniowie zostali odprowadzeni na stołówkę.

 

&&&&&

 

Jak zwykle tak i tego dnia w więzieniu sprawy toczyły się swoim naturalnym biegiem. Po marnym, mało smacznym obiedzie, nowych więźniów umieszczono w celach. Wszystkim wolno mijały godziny a dyrektor siedział w swoim gabinecie i przeglądał kartoteki nowych więźniów. Najpierw patrzył na dołączone zdjęcia. To była jedna z jego ulubionych czynności. W końcu wyszedł z pokoju i nakazał grupie podwładnych, którzy siedzieli przy stole w szerokim korytarzu i grali w karty.

 

– Poproście Jamesa Browna.

 

Jeden ze strażników zajrzał na listę, którą miał pod ręką by sprawdzić w której celi znajduje się James Brown. I powiedział.

 

– Robi się szefie.

 

Dyrektor wrócił do pokoju i czekał.

 

Po dłuższej chwili drzwi otworzyły się i strażnik wprowadził więźnia. Był to starszy, siwy mężczyzna. Wysoki, z wytatuowanym sercem przebitym strzałą na ręce, dyrektorowi wydał się bardzo przystojny, z lubieżnym uśmiechem na twarzy wskazał ręką na kaloryfer, dając znać strażnikowi co ma zrobić. Ten przykuł skazańca i wychodząc powiedział.

 

– Miłej zabawy szefie.

 

Gdy byli już sami, szef więzienia wyjął z szafki biurka paczkę landrynek i gestem zaproponował skazańcowi.

 

– Ty wstrętny sukinsynu! – Rozdrażniony więzień zaczął szarpać kajdanki i przeklinać.

– Muszę wymierzyć ci karę, za twe złe uczynki.

 

Następnie wstał, podszedł do skazańca i z narastającym podnieceniem zsunął mu spodnie.

 

– Podobasz mi się – powiedział lekko dysząc, a w spodniach widać już było wzwód.

– Tknij mnie a Cię zabije! Urwę ci jaja! – odgrażał się więzień.

– Nic mi nie zrobisz, myślisz, że jesteś pierwszy? A może myślisz, że jestem prawiczkiem? – śmiał się dyrektor.

 

Zboczony dyrektor zaczął gwałcić więźnia, który wyzywał go i groził mu. Gdy było po wszystkim dyrektor powiedział.

 

– Nie przejmuj się tu wszyscy są moimi kochankami.

 

&&&&&

 

I tak codziennie, szef więzienia folgował sobie na jednym z nowo przybyłych skazańców. Nazywał ten czas „miodowym miesiącem”. Już nieraz próbowano go oskarżyć, ale przeważnie ludzie nie chcieli pomagać skazanym, którzy przysporzyli społeczeństwu tyle cierpienia. Do tego szef więzienia był zamożny i ratował się łapówkami.

I tak piątego dnia przyszła kolej na czarnoskórego Michaela Birda.

 

„Ale czekolada” – z radością mówił do siebie w myślach dyrektor więzienia.

 

Posłuszny strażnik przyprowadził więźnia i jak zwykle przykuł do kaloryfera, następnie klepnął w tyłek i szybko wyszedł. Dyrektor wstał z fotela i będąc w doskonałym humorze jak zwykle zaczął żartować.

 

– Chcesz banana? – powiedział i zaśmiał się ze swojego żartu.

– DOŚĆ TEGO! – więzień warknął nieludzkim głosem i rozerwał kajdanki następnie odwrócił się do żartownisia.

 

Ten niezwykle zaskoczony i przestraszony bezwiednie otworzył usta. A więzień mówił dalej.

 

– Od dawna nie podoba mi się co tu robisz. Krzywdzisz moich pupili, wielu oddawało mi cześć, składali dla mnie krwawe ofiary. Co prawda będą cierpieć, ale dopiero po śmierci w piekle. Jak chcesz być zły to krzywdź szczęśliwych, dobrych i pobożnych ludzi. Ale nie morderców, rozumiesz?

 

Następnie zsunął spodnie. Szef więzienia jęknął przerażony. Między nogami więźnia, do podłogi zwisał penis. Miał prawie metr długości.

 

– Czym ty jesteś? – spytał przerażony dyrektor więzienia i zaczął się cofać. Po jego nodze ciurkiem na podłogę popłyną mocz.

– Jestem diabłem.

 

Następnie penis czarta zaczął podnosić się i twardnieć. A on sam podszedł i z nienaturalnie wielką siłą chwycił szefa więzienia i odwrócił twarzą do okna, następnie rozerwał mu spodnie i wbił się w biedaka. Parł głębiej i głębiej rozrywając wnętrzności. Gwałcony wrzeszczał z bólu i błagał o litość. Po dwóch minutach w strugach lejącej się krwi penis wyszedł mu ustami.

Gwałcony czuł, że umiera. Myślał: „Jeszcze moment i ten okropny ból minie”. Tak się jednak nie stało. Diabeł pstryknął palcami. Wtedy cała scena gwałtu zaczęła się szybko cofać do tyłu, jak przewijany film video. Gdy się cofnęła, wszystko zaczęło się od nowa. I tak działo się to całymi godzinami, aż kara została wymierzona. Wtedy piekielny gwałt ustał a Diabeł z dyrektorem więzienia stali przed sobą półnadzy.

 

– Już nikomu nie zrobię krzywdy – zaczął kajać się dyrektor klękając przed diabłem.

– Pewnie, że nie – i chwycił członek biedaka, naciągnął i odciął ostrym paznokciem, następnie chuchnął i krew płynąca z rany momentalnie zakrzepła. – Radzę byś nie mówił nikomu co tu się stało bo z pewnością trafisz do szpitala psychiatrycznego.

Dyrektor więzienia, latami przyzwyczajony do ukrywania swoich lubieżnych czynów nie zdradził się i teraz.

Następnego dnia rano, z jednej z cel dobył się krzyk przerażenia i jeden z więźniów zaczął wołać strażników.

 

– Co się stało? – spytał strażnik lekko zirytowany ale i zaciekawiony.

– Popatrzcie na to – skazaniec wskazał na pryczę.

– Osz ty. Co to jest?

 

Na łóżku, gdzie wcześniej spał Michael Bird leżała niczym dmuchana lalka z której wyszło powietrze skóra z człowieka. Obok leżała starannie poskładana pidżama.

 

Miesiąc później, z powodu smrodu wydostającego się z mieszkania Michaela Birda policja sforsowała drzwi i weszła do środka. Znaleziono rozkładające się ludzkie zwłoki obdarte ze skóry. Sprawcy tego morderstwa nigdy nie złapano.

Koniec

Komentarze

Odbyła się krótka odprawa, którą prowadził dyrektor więzienia. Niski, krępy mężczyzna, dobrze zbudowany.

Wywaliłbym – krępy z definicji już nam o tym mówi. 

 

Co do fabuły:

Czy to horror? Może dla więźniów tak, ale dla mnie jako czytelnika niezbyt. 

Podobnie jak przy innym Twoim tekście, mam wrażenie że przeczytałem czarną komedię. 

Czytało się okej, ale nie ukrywam, że fabularnie – niezbyt przypadło mi do gustu. 

No nic… wpadnę następnym razem ;p 

NearDeath dziękuje za przeczytanie i komentarz :)

 

Na jakiś czas planuję porzucić te tematy o gwałtach na mężczyznach i diabłach :) Po prostu dużo czytałem na ten temat… Ale już koniec; każdemu może w końcu zbrzydnąć i ja to rozumiem.

Schizofrenia, ależ dziwna ta choroba... Czy tylko mnie śmieszą homilie??? Dziwny ten świat w około.

Napisane dość… obrazowo. :) Skojarzyło mi się z pewnym opowiadaniem Piekary.

Jak chcesz być zły to krzywdź szczęśliwych, dobrych i pobożnych ludzi.

Nie jestem ekspertem od psychologii, ale wydaje mi się, że jeśli ktoś postępuje jak ten dyrektor, to raczej z potrzeby zaspokojenia swoich wypaczonych żądzy, a nie z potrzeby bycia złym.

Miesiąc od sytuacji w więzieniu, a znalezieniem zwłok to raczej zbyt długi okres czasu. Podejrzewam, że organy ścigania zainteresowałyby się mieszkaniem skazańca znacznie wcześniej, a już na pewno zaraz po “zniknięciu” z celi.

Ale już się nie czepiam. ;)

Jak zwykle w swoim stylu :D Zdecydowanie lepiej niż ostatnio. Ogólnie ciekawa historia, mam wrażenie, że więcej tu komedii niż horroru, aczkolwiek czytało się przyjemnie (nie licząc błędów stylistycznych) :)

Mr WindyTexic dziękuję, bardzo miło czytać takie oceny :))))

Schizofrenia, ależ dziwna ta choroba... Czy tylko mnie śmieszą homilie??? Dziwny ten świat w około.

Nie wiem, jak mam oceniać powyższe. Mam wrażenie, że usiadłeś, dałeś upust impulsowi i tak to wrzuciłeś. Wydaje mi się, że tekst nie leżał i nie był poprawiany.

Horror to to nie jest. Czarna komedia tym bardziej. Generalnie nie podobało mi się i o ile staram się dostrzegać pozytywy, to tutaj niestety ich nie znajduję. Fabuła jest w sumie płytka i powtarzalna, Twoje kolejne opowiadanie z motywem gwałtu i morderców. Postacie – są. To jedyne co mogę o nich powiedzieć. Ponadto jest bardzo dużo błędów wszelkiej maści.

 

Per aspera ad astra

Sagitt dzięki za poświęcony czas na przeczytanie i komentarz!!! Bardzo cenna jest tu dla mnie szczerość więc i za to dziękuję :)

Schizofrenia, ależ dziwna ta choroba... Czy tylko mnie śmieszą homilie??? Dziwny ten świat w około.

Przybyłem zobaczyłem i….

Niektórzy palili papierosy

Nie jestem specem więc poprawcie mnie jeśli się mylę ale więźniom chyba nie wolno palić.

 

&&&&&

Jestem zwolennikiem gwiazdek ale to moje upodobania.

 

dyrektorowi wydał się bardzo przystojny. Dyrektor z lubieżnym

przeglądał kartoteki nowych więźniów. Najpierw patrzył na dołączone zdjęcia. To była jedna z jego ulubionych czynności. Następnie czytał kartoteki.

Powtórzenia.

 

W końcu wyszedł z pokoju i nakazał grupie podwładnych, którzy siedzieli przy stole w szerokim korytarzu i grali w karty.

Co im nakazał? Albo mówisz w zdaniu co im nakazał albo wstawiasz dialog.

 

– Czym ty jesteś? – spytał przerażony dyrektor więzienia i zaczął się cofać. Po jego nodze ciurkiem na podłogę popłyną mocz.

– Jestem diabłem.

Brzmi to beznadziejnie słabo.

 

Czy to horror? Może dla więźniów tak, ale dla mnie jako czytelnika niezbyt.

 

nie ukrywam, że fabularnie – niezbyt przypadło mi do gustu.

 

Nie jestem ekspertem od psychologii, ale wydaje mi się, że jeśli ktoś postępuje jak ten dyrektor, to raczej z potrzeby zaspokojenia swoich wypaczonych żądzy, a nie z potrzeby bycia złym.

 

Miesiąc od sytuacji w więzieniu, a znalezieniem zwłok to raczej zbyt długi okres czasu. Podejrzewam, że organy ścigania zainteresowałyby się mieszkaniem skazańca znacznie wcześniej, a już na pewno zaraz po “zniknięciu” z celi.

Zgadzam się z powyższym.

 

Motyw ze skórą całkiem fajny ale to chyba jedyne co mogę powiedzieć bo wszystko wyrażone jest już chyba powyżej.

 

Pozdrawiam.

Pisz to co chciałbyś czytać, czytaj to o czym chcesz pisać

Ciekawa jestem autorze, czy pisząc to miałeś kamienny wyraz twarzy?… ;D

Zastanów się, co chcesz opowiedzieć. Nie czytało się zbyt dobrze :(

Przynoszę radość

To raczej nie opowiadanie, które czyta się bez zażenowania. Napisane płytko, w formie streszczenia, sporo błędów no i więcej penisów niż w niemieckim kinie ślizganym. Rozumiem zamysł, ale naprawdę przeczytałeś to opowiadanie parę razy? Bo wygląda jakbyś skrobnął i od razu tu wrzucał. Może warto dać mu poleżakować trochę?

aKuba139 dzięki za poprawienie błędów :) Saule ja trochę jestem jak z kamienia hihi Anet ćwiczę warsztat, Zanais to wytwór mojej wyobraźni :)))

 

 

Schizofrenia, ależ dziwna ta choroba... Czy tylko mnie śmieszą homilie??? Dziwny ten świat w około.

Ależ się cieszę, że tyle osób mnie skomentowało!!!!!!!! Dziekuję.

Schizofrenia, ależ dziwna ta choroba... Czy tylko mnie śmieszą homilie??? Dziwny ten świat w około.

No to ja też skomentuję, będziesz miał, Dawidzie, więcej powodów do radości ;)

 

Wydaje mi się, że widzę poprawę. Opowiadanie trochę bardziej trzyma się kupy niż Twoje inne próby, choć do ideału wciąż daleka droga. Przede wszystkim, wciąż jesteś na bakier z gramatyką i interpunkcją języka. W tym tekście nadal jest dużo bardzo podstawowych błędów. 

Sama historia? Faktycznie straszne to nie jest. Może trochę groteskowe. Postaci to nadal trochę takie papierowe ludki bez osobowości, mają jedną cechę i to w zasadzie wszystko, ale w tej materii jest trochę lepiej niż było. Brakuje tutaj jakichś emocji, a sprawy, które poruszasz są dość poważne. 

Wizja diabła z wzwodem podchodzącego do dyrektora – jak on w ogóle chodził i sięgnął tego człeka? Czy jego ramiona też sięgały podłogi?

Zachwytu mojego nie wzbudziłeś, ale zgadzam się z Texiciem, że jest lepiej niż było. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

rosebelle dziękuję za komentarz i cenne rady, bardzo się cieszę , że jest lepiej.

Schizofrenia, ależ dziwna ta choroba... Czy tylko mnie śmieszą homilie??? Dziwny ten świat w około.

“Prawie każdy wyglądał zwyczajnie jak szary obywatel”.

To zdanie do poprawki, bo szwankuje i logicznie, i językowo. Trudno sobie wyobrazić, aby w więzieniu o zaostrzonym rygorze, czyli mordercy i gwałciciele wyglądali zwyczajnie, jak szarzy obywatele. W każdym razie na filmach wygląda to nieco inaczej, a ostatnio sporo takich oglądałem. Ale i niechby, gorzej z językiem. Brakuje przecinka, ale też jest o jeden określnik za dużo – albo “szary obywatel” albo “zwyczajnie”.Najlepiej, by brzmiało po prostu – “Prawie każdy wyglądał zwyczajnie”. Czasem lepiej upraszczać.

Samo opowiadanie wydało mi się infantylne, scena z gwałtem na więźniu dość śmieszna, nie wiem, może to pastisz horroru.

Dzięki Agroeling

 

Pozdrawiam :)

Schizofrenia, ależ dziwna ta choroba... Czy tylko mnie śmieszą homilie??? Dziwny ten świat w około.

Nowa Fantastyka