- Opowiadanie: fanthomas - Sadomachinizm

Sadomachinizm

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Sadomachinizm

Widział ten dom w katatonicznych snach, a potem wielokrotnie w rzeczywistości. Jego obraz powracał jak zły szeląg, stale stawał mu przed oczami, podążając za nim jakby łączyła ich niewidzialna pępowina.

Kojarzył mu się z dzieciństwem, jakby kiedyś, bardzo dawno temu, w nim mieszkał. A może po prostu widział go wcześniej, a potem o wszystkim zapomniał albo nie chciał pamiętać?

Czuł uginającą się pod stopami trawę, słyszał szelest liści i skrzypienie gałęzi. Wszystko było tak rzeczywiste. Gdy się obejrzał zobaczył biegnących ulicą ludzi i rozjeżdżające ich samochody. Zostawił to jednak za sobą. Całe swoje przeszłe, minione życie.

Wszedł do budynku i odżyły wspomnienia. Korytarz zasłany starymi i zniszczonymi zabawkami. Szafa, w której się chował. Dalej natomiast w dość rozległym pokoju czekała Ona. Taka sama jak wtedy, gdy widział ją po raz ostatni, kiedy jeszcze żyła. Teraz też patrzyła wprost na niego, jej oczy były jednak puste i bez cienia dawnej żywiołowości. Niewątpliwie jednak to coś, czym się stała, widziało go i wiedziało, że przyszedł. Poruszyła ustami, lecz nie wydobyło się z nich nic więcej niż jednostajny szum. Czyżby obecność żywej istoty wybudziła ją ze stanu hibernacji? Tak bardzo kochał ją za życia, ale teraz nie potrafił zmusić się do choćby cienia miłości względem mechanicznej sylwetki obleczonej ciałem lubej. Zbliżył się. Zauważył, że lekko poruszyła ręką. Biło od niej ciepło, co najbardziej go przerażało. Ciepło ludzkiego ciała, jakby wcale nie była maszyną, tylko żywą istotą. Nie mógł tego znieść. Uciekł stamtąd i ukrył się w szafie, pośród pajęczyn i długonogich stworzeń, znacznie większych niż te istniejące w rzeczywistości. W tej samej szafie, w której chował się, gdy wszystko szło nie tak jak trzeba. Tam, gdzie go znaleziono po tym jak…

Nie mógł o tym myśleć. Nie teraz.

Usłyszał kroki, które zbliżały się do jego kryjówki.

Szła po niego.

Po chwili otworzyła drzwiczki szafy, co wyrwało przerażoną twarz mężczyzny z mroku. Naprzeciw niego stała groza.

Wszystko traciło kształty, rozlewało się jak roztopione lody.

Zamknął oczy. Zawsze gdy tak robił koszmar się kończył.

Tym razem jednak było inaczej.

Koniec

Komentarze

Zaburzę porządek świata i wyręczę regulatorzy: zmień powyższe z opowiadania na SZORT, kiedy ma to tylko nieco ponad 2000 znaków.

Per aspera ad astra

Dzięki, ciągle zapominam, żeby zmienić i wpada z automatu w opowiadania

Ciekawe. Krótkie i przyjemne.

Tylko sformułowanie:

Wszystko traciło kształty, rozlewało się jak roztopione lody.

jakoś mi nie pasuje… Lody, nawet roztopione, kojarzą się raczej z czymś wesołym i przyjemnym. Tutaj według mnie, trochę się kłócą z atmosferą. :)

Hej

Zgadzam się z Mr Windy

 

Koniec wstawiłeś jak Polsat reklamy, w najlepszym momencie. Ten tekst (według mnie) prosi się jeszcze o rozbudowanie bo tak się kończy zanim zdążę się wczuć co jest słabe :/

 

Pozdrawiam serdecznie.

Pisz to co chciałbyś czytać, czytaj to o czym chcesz pisać

Do dobra, Fanthomasie. Mamy prolog. Co dalej ?:-)

Mane na ten moment to wszystko :)

Nie krempuj się, dajesz więcej. -:)

Hejka! 

Mamy horrorowatą scenę, która niestety jak napisał aKuba139, urywa się w najlepszym momencie ;p

Jak łatwo się domyślić, grozy przez to nie odczułem. 

Ja wiem, że to tylko krótka scena, ale uważam że nawet za krótka na taką realizację. Nie ma czasu na napięcie, przez co też nie lubię horrorów-szorciaków. 

No nic, tekst krótki to i krótka opinia. 

Poniedziałkowy dyżurny nawiedził, pozdrowił i uciekł. 

 

Hmm, najpierw dom kojarzy mu się z dzieciństwem, zabawki, szafa, w której się chował, zakładam, że jako dziecko, a potem nagle luba. Spodziewałabym się raczej matki.

Przestraszyć się nie zdążyłam, za szybko skończyłeś. Choć przyznam, że było blisko ;)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Nowa Fantastyka