- Opowiadanie: Mr Windy - Maj

Maj

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Biblioteka:

thargone, Irka_Luz, Finkla

Oceny

Maj

 Dzień jest piękny. Ciepły i słoneczny. Podchodzę do drzwi wejściowych wdychając świeże, majowe powietrze. Bardzo lubię nasz nowy dom, cieszę się, że Artur go znalazł, kiedy rok temu zdecydowaliśmy, że potrzebujemy nieco więcej miejsca. Alicja, nasza córeczka, na początku nie była zbyt zadowolona z przeprowadzki, szybko jednak znalazła nowych przyjaciół, w końcu ma dopiero siedem lat.

Wchodzę do środka i wieszam swój lekki, kremowy płaszcz na wieszaku a torebkę jak zwykle kładę na stoliku przy wejściu. Samochodu Artura jeszcze nie ma, ciekawe gdzie też się podziewa. Mąż zawsze wracał z pracy wcześniej ode mnie… Na szczęście mała w razie potrzeby bez problemu zostawała po szkole w domu sama na te parę godzin.

– Alicja! – wołam. – Mama wróciła!

 Żadnej odpowiedzi. Dziwne, córka zwykle witała mnie już w progu.

– Alicja! Gdzie jesteś?

 Ha, pewnie chce się pobawić. Ale ja już się domyślam gdzie się schowała, spryciula.

 Kieruję się powoli w stronę salonu.

– Gdzie też mogła się schować? – mówię niby do siebie, powstrzymując chichot. Firana w salonie wyraźnie zadrżała. Oczywiście, to była jej ulubiona kryjówka w starym domu od kiedy zaczęła sama chodzić. Podchodzę cicho do okna.

 Wtem zza firany słyszę płaczliwy, dziecięcy szept, który mrozi mnie do szpiku kości.

– Tylko nie znowu… Proszę, nie znowu…

 Natychmiast, przerażona odsuwam zasłonę. Siedzi tam skulona a jej policzki są mokre od łez.

– Alicja, dziecko, co się dzieje?!

 I wtedy, niesłychane, córka na mój widok wrzeszczy jak opętana, odpycha mnie i z krzykiem biegnie w stronę schodów na piętro.

 Stoję osłupiała. Nie wiem co się dzieje. Po chwili opamiętuję się, odwracam i ruszam za nią biegiem.

– Alicja! Wracaj natychmiast! O co chodzi? To ja!

 Nie usłuchała. Wbiegam na górę i kieruję się w stronę jej pokoju na końcu korytarza. Po lewej, przez otwarte drzwi łazienki kątem oka dostrzegam odbicie w lustrze. Staję jak wryta.

 Czy to było moje odbicie? Cofam się o krok.

– Co to…? – szepczę.

 Podchodzę bliżej do umywalki. W lustrze widzę twarz. Ale nie przypomina ona twarzy człowieka. Sczerniała skóra i mięso odchodzą z niej płatami, a te fragmenty, które wciąż trzymają się kości, pokrywają bąble.

– Nie…

 

Błysk.

 

Ogłuszający huk.

Przeraźliwy zgrzyt metalu.

 

– Nie!

Zapach benzyny.

Gorąco.

 

– NIE!

 

Krzyk.

Smród palonych włosów.

Smród palonego ciała.

 

– To nieprawda! Nie! To nie ja!

 Wpijam palce w twarz. To przecież nie może być moja twarz! Mięso odchodzi od kości pod dotykiem zwęglonych dłoni.

To przecież nieprawda! Ja żyję! Nie umarłam!

Zbiegam na dół, wypadam na ulicę.

Nic nie rozumiem…

Alicja. Muszę z nią porozmawiać, ona zrozumie, że przecież ja żyję.

– Alicja, córeczko… Chodź do mamy! – mówię i ruszam chwiejnie z powrotem w stronę drzwi.

Ona uwierzy.

Chwila, w co ma uwierzyć…?

Nie bardzo pamiętam… Deja vu.

Zaraz. Chyba byłam tu przed chwilą.

Byłam?

Nie, chyba się zamyśliłam, przecież dopiero wracam z pracy…

 

Otulam się swoim lekkim, kremowym płaszczem i podchodzę do drzwi wejściowych wdychając świeże, majowe powietrze. Dzień jest piękny.

 

Koniec

Komentarze

Mam nadzieję, Mr Windy, że dwa szorty to wszystko, co miałeś zamiar dziś opublikować. Sugeruję, abyś kolejne teksty wrzucał co kilka dni, nie hurtem.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Hejka!

Teksty dodałem sobie do kolejki, jednak od razu zaznaczę, że dodawanie więcej niż jednego dziennie poskutkuje brakiem zainteresowania. Niech opowiadanie/szort sobie odczeka swoje. Przyjdą ludziska, skomentują – na to potrzeba czasu. 

 

Do góry głowa, co by się nie działo, wiedz, że każdą walkę możesz wygrać tu przez K.O

regulatorzy, NearDeath,

Dzień dobry!

Macie rację, za dużo na raz :) dodałem jeszcze jedno, zanim zobaczyłem komentarze… Ale na razie dość.

 

You get what anybody gets - you get a lifetime.

No i jestem z komentarzem.

I wtedy, niesłychane, córka na mój widok wrzeszczy jak opętana

Zawsze mnie to określenie bawi, choć często pojawia się w horrorach ;p

Aż muszę zacytować klasyka:

“What an excellent day for an exorcism”. → Regan MacNeil.

Dalej → Taka creepy historyjka. 

Nie jestem fanem szortów, ale rozumiem że fabuła nie wymagała więcej literek, ok. 

Do czego bym się przyczepił:

Skojarzyło mi się z Wyrzutkiem H.P Lovecrafta. Tam również chodzi o to, że narrator okazuje się być potworkiem kiedy tylko spojrzy w lustro. Nawet może nie chodzi mi o to, jaka jest puenta, ale że to wszystko jest dość przewidywalne. Akcja dzieje się szybko (no bo szort), a wrzeszczące dziecko na widok matki, plus to, że opowiadanie teoretycznie musi mieć elementy fantastyki, jasno sugeruje, że matka zbyt normalna nie jest. 

Tutaj jest trochę inaczej jak w Wyrzutku, mamy “matkę”, mamy dziecko, ale jednak podobieństwo jest. 

Stylistycznie – to chyba okej, ale w tej dziedzinie jestem słabiutki do oceniania. 

Później wezmę się za “rower”, Twojego autorstwa.

EDIT: 

Edytowałem komentarz, aby wyjaśnić o co konkretnie mi chodziło z podobieństwem do wymienionego przeze mnie utworu. 

Do góry głowa, co by się nie działo, wiedz, że każdą walkę możesz wygrać tu przez K.O

NearDeath, nigdy nie patrzyłem pod tym kątem na, co fakt – oklepane, cytowane wyrażenie… Teraz już pewnie tak mi się będzie kojarzyć haha..

Creepy historyjka to trafne określenie. Zgadzam się, że nic oryginalnego. Po prostu znalazłem w przysłowiowej ‘szufladzie’ poniższy tekst, napisany kiedyś pod wpływem chwili, bez celowego wzorowania się na kimś / na czymś, no i po lekkiej redakcji postanowiłem się jednak podzielić ;)

Ciekaw jestem Twojej opinii co do ‘roweru’ i kilku innych, które się jeszcze pojawią.

You get what anybody gets - you get a lifetime.

Trudno przyjąć do wiadomości, że przestało się żyć, trudno też zaakceptować wygląd, który przeraża. Nic odkrywczego, ale czytało się całkiem nieźle. ;)

Dlaczego tytuł jest napisany małą literą?

 

Sa­mo­cho­du Ar­tu­ra jesz­cze nie ma, cie­ka­we gdzie też się po­dzie­wa, za­wsze wra­cał z pracy wcze­śniej ode mnie… –> Samochód wracał? A Artur?

 

– Ali­cja! – wołam – Mama wró­ci­ła! –> – Ali­cja! – wołam – mama wró­ci­ła! Lub: – Ali­cja! – wołam. – Mama wró­ci­ła!

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję za uwagi, poprawione ;) Nie da się ukryć, że mam braki w stylistyce, dlatego doceniam wszelkie wskazówki. Na pewno zapoznam się z artykułem z linku.

You get what anybody gets - you get a lifetime.

Bardzo proszę, Mr Windy. Miło mi, że mogłam się przydać. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ciekawy test, podoba mi się :) Krótki i przyjemny w odbiorze, akurat do porannej kawy. 

Oczywiście, to była jej ulubiona kryjówka w starym domu od kiedy zaczęła sama chodzić. – Podchodzę cicho do okna.

Według mnie coś się tu rozjechało. Podchodzę cicho do okna z zapisu wygląda na wypowiedź kobiety, ale z kontekstu wynika, że to dalsza część narracji.

 

Po chwili opamiętuje się, – literówka

 

O co chodzi, to ja! – aż się prosi, żeby rozbić na pytanie i stwierdzenie

 

Sczerniała skóra i mięso odchodzą z niej płatami(+,) a te fragmenty, które wciąż trzymają się kości (+,) pokrywają bąble.

 

Nic odkrywczego, ale czytało się całkiem nieźle.

I tu się mogę podpisać pod opinią Reg. Tekścik króciutki, więc i nie ma się za bardzo nad czym rozwodzić. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Texic, dzięki za zainteresowanie. :)

śniąca, poprawki naniesione, podziękował. ;)

Jednocześnie przepraszam, że tyle czasu mi zajęło odpisanie na Wasze komentarze, nie miałem możliwości zrobić tego wcześniej.

You get what anybody gets - you get a lifetime.

O, ten tekst jest dłuższy, bardziej rozbudowany, a co za tym idzie znaczenie lepszy, niż "Wir". Miałeś wystarczająco dużo miejsca, by stworzyć prostą, ale fajną fabułę z ciekawym zwrotem, zbudować całkiem mocny klimat i przekonujący dramat bohaterki. Zupełnie nieźle. 

Oczywiście tereny, po których się poruszasz są równie dziewicze, co uda Jenny Jameson, ale myślę, że jesteś autorem młodym. A to oznacza, że jak najbardziej słuszne jest skupienie się na pracy nad stylem, nad sposobami narracji, na tworzeniu bohaterów (co skutecznie czynisz) A oryginalne i niebanalne pomysły przyjdą z czasem. 

Aha:

 Kieruję się powoli w stronę salonu.

Wbiegam na górę i kieruję się w stronę jej pokoju na końcu korytarza.

"kierować się", tak jak na przykład "znajdować się" czy "posiadać" nie brzmi dobrze w przypadku niestylizowanej narracji i zwykłego bohatera. Kierować się, to może samolot na pas startowy, albo szeregowy Bączek do latryny. Iść, ruszać, wchodzić, schodzić… Coś w tym stylu. Unikamy niepotrzebnego patosu. 

Ogólnie – dobra robota. 

Pozdrawiam! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

thargone, nie spodziewałem się aż tak pozytywnego odbioru tego tekstu, a już na pewno nie klika… wielkie dzięki. :) Słusznie się domyślasz, że nie mam większego doświadczenia w pisaniu i dobrze odgadłeś w jakim celu powstał "Maj". No i bardzo cenne uwagi, dzięki. :)

You get what anybody gets - you get a lifetime.

Całkiem fajne. Motyw zapętlenia nie jest co prawda nowy, ale nie przypominam go sobie w wykonaniu ducha :) Wykonanie przyzwoite. I tylko dzieciaka szkoda ;)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Irka_Luz, zgadza się, że temat oklepany, cieszę się, że mimo to uważasz tekst za fajny. ;) Jak słusznie zauważył thargone, to napisałem jako takie bardziej ćwiczenie, niż pełnoprawny tekst, tym bardziej dzięki za klika. ;) Co do dzieciaka… Cóż, czasem ofiary są nieuniknione. ;)

You get what anybody gets - you get a lifetime.

Hmmm. Kto w dzisiejszych czasach zostawia siedmiolatkę samą na kilka godzin?

Pętla jak pętla, nieświadome straszenie dziecka trochę ją wzbogaca, niech będzie.

Babska logika rządzi!

Finkla, no ja przyznam, że kiedyś tak zostawałem, chociaż jako siedmiolatek, nie latka. ;) Teraz nie wiem czy się tak robi, ale pewno jakiś przykład by się znalazł… Dziękuję za odwiedziny. :)

You get what anybody gets - you get a lifetime.

Nowa Fantastyka