- Opowiadanie: Mersejk - [Zajawka] Duchowe niebezpieczeństwo niekontrolowanych spowiedzi

[Zajawka] Duchowe niebezpieczeństwo niekontrolowanych spowiedzi

Pozostawiam zajawkę do opowiadania, które ukaże się w pokonkursowej antologii “Weird fiction po polsku” t2.  Hasłem konkursowym było “nabożna zakrystia”. Dodatkowo przygotowałem skromną ilustrację. Dziękuję Sonacie oraz Monique.M, za betę opowiadania.

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

[Zajawka] Duchowe niebezpieczeństwo niekontrolowanych spowiedzi

Paweł wy­sko­czył z łóżka. Znowu śniła mu się sprę­ży­sta łydka. Krzą­tał się po miesz­ka­niu i wy­rzu­cał z głowy kosz­mar­ne ob­ra­zy. Się­gnął sta­ro­mod­ne­go drąż­ka w fu­try­nie sy­pial­ni i wy­ko­nał serię pod­cią­gnięć. Po­spiesz­nym kro­kiem udał się do kuch­ni. Włą­czył eks­pres. Jeszcze szybciej wrócił pod poziomo umocowany słupek, by kolejny raz poćwiczyć. Następna seria, podciągnięcie jedno za drugim, wyładowanie napięcia. “Idź precz!”, krzyk­nął do pust­ki.

Odło­żył brud­ne na­czy­nia do in­te­li­gent­ne­go zle­wo­zmy­wa­ka, a po śnia­da­niu prze­mie­ścił się do sa­lo­nu. W pa­ne­lu na ścia­nie włą­czył cyfrowego przewodnika, uru­cho­mił od­twa­rzacz mu­zy­ki. Z gło­śni­ków w na­roż­ni­ku za­czę­ła płynąć me­lo­dia cho­ra­łu. Paweł powtarzał niczym mantrę „nie ma żad­nej łydki” i po chwi­li zna­lazł wy­ci­sze­nie, aby móc od­pra­wić jutrz­nię. Do­łą­czył śpie­wem do tempa re­cy­ta­ty­wy kom­pu­te­ra. Razem z cy­fro­wym ojcem du­cho­wym wkra­czał z mo­dli­twą na ustach w nowy dzień, a kosz­mar­na wizja osta­tecz­nie się roz­pły­nę­ła. Pan moją tar­czą, po­my­ślał.

Ksiądz Paweł nie zwle­kał z wyj­ściem. Tego dnia pro­boszcz przy­nie­sie nową edy­cję msza­łu, więc wcze­śniej­sze po­ja­wie­nie się w za­kry­stii było szcze­gól­nie wska­za­ne. Nie­speł­na pięć lat temu pa­pież Mer­sel­lusz Czwar­ty zwo­łał sobór w ob­li­czu świa­to­we­go kry­zy­su spo­wo­do­wa­ne­go kon­tak­tem z cy­wi­li­za­cją po­za­ziem­ską. W trak­cie obrad oj­co­wie so­bo­ru opra­co­wa­li nowy po­rzą­dek li­tur­gicz­ny.

 

●●●

 

Pro­boszcz Do­ro­ta od­bi­ła kartę z elek­tro­nicz­nym czi­pem przy wej­ściu do za­kry­stii. Już od progu po­sła­ła uśmiech do pod­wład­ne­go i roz­pro­mie­nio­na do­łą­czy­ła do Pawła, który cze­kał w ga­bi­ne­cie.

– Pawle, słu­chaj. Nowy ryt. Jest sporo miej­sca do spon­ta­nicz­nej mo­dli­twy, ele­men­ty stałe za­cho­wa­ne, tro­chę z inną for­mu­łą – tłu­ma­czy­ła, nie pa­trząc nawet na pre­zbi­te­ra. Usia­dła przy biu­ro­wej kon­so­li, aby wgrać ak­tu­ali­za­cję z nowym msza­łem.

 

Ak­tu­ali­za­cja msza­łu w toku…

Rze­czy­wi­stość ko­smicz­na: roz­dział wgra­ny. Rze­czy­wi­stość pra­cow­ni­cza: roz­dział wgra­ny. Rze­czy­wi­stość skom­pu­te­ry­zo­wa­na: roz­dział wgra­ny.

 

– Teraz ułóż sa­mo­dziel­nie część mo­dli­twy. Pa­mię­taj o oko­licz­no­ściach miej­sca i czasu. W cza­sie pi­lo­ta­żu po­zwa­lam na czer­pa­nie z rytu va­ti­ca­num se­cun­dum, ale za trzy lub czte­ry mie­sią­ce bę­dzie­my mo­dlić się au­tor­ski­mi for­mu­ła­mi. Usiądź i przy­go­tuj się, a ja lecę do kon­fe­sjo­na­łu – rzu­ci­ła na od­chod­ne i nie cze­ka­jąc na od­po­wiedź, po­mknę­ła do wy­dzie­lo­ne­go po­ko­ju w za­kry­stii, gdzie na spo­wiedź cze­ka­li pe­ni­ten­ci. Za­mknę­ła za sobą drzwi, a w gór­nym pa­ne­lu ga­bi­ne­tu oczysz­cze­nia za­ja­śnia­ło czer­wo­ne świa­tło, sy­gna­li­zu­ją­ce od­by­wa­ne mi­ste­rium.

 

●●●

 

Ali­cja Deja wy­bra­ła się do biura pierw­szym po­ran­nym tram­bu­sem. Lokal był usy­tu­owa­ny przy placu Pierw­sze­go Cza­ro­dzie­ja, w osie­dlu Psio­ni­ków. Trzy­pię­tro­wy blok mie­ścił na par­te­rze lo­ka­le usłu­go­we, a w tym ich Agen­cję, jej i Hu­ber­ta Li­smo­la. W cza­sie po­dró­ży za­da­wa­ła sobie py­ta­nie: kiedy jej na­uko­we życie skrę­ci­ło w pa­ra­nor­mal­ny za­ułek

 


 

Więcej znajdziecie w antologii “Weird fiction po polsku” t2. wyd. Phantom Books (premiera na wiosnę 2021 r.). Zajrzyjcie również do pierwszego tomu, który ukaże się jesienią 2020 r. Szukajcie → http://sklep.okolicastrachu.pl/kategoria-produktu/pbh/

 

 

Koniec

Komentarze

Po­sło­wie :-)

 

Tutaj też po­dzię­ku­ję So­na­cie i Mo­ni­que. Cie­szę się, że udało mi się zdą­żyć z na­pi­sa­niem opo­wia­da­nia, aby wrzu­cić je jesz­cze na be­ta­li­stę. Z po­mo­cą be­tu­ją­cych udało mi się opra­co­wać tekst. Myślę, że nie zdra­dzę ta­jem­ni­cy, jeśli po­wiem, że moje re­dak­tor­ki po­mo­gły mi wznieść opo­wia­da­nie na wyż­szy po­ziom ję­zy­ko­wy. Pier­wot­na wer­sja tek­stu ku­la­ła pod wzglę­dem wy­ko­na­nia, ale udało się w miarę temu za­ra­dzić. Po­zo­sta­ły tylko moje wła­sne ogra­ni­cze­nia zwią­za­ne z nie­do­stat­kiem umie­jęt­no­ści, ale i tak zro­bi­li­śmy przy be­to­wa­niu wiele do­bre­go.

 

Dzię­ku­ję za no­mi­na­cje do Bi­blio­te­ki: So­na­ta, Wi­sie­lec, Finkla, Ninedin, Katia72. A były też kliki, które nie zdążyły dolecieć, za co też dziękuję: NearDeath, SaraWinter and last but not least Monique.M.

 

post scrip­tum: dzię­ki ze­dy­to­wa­niu ko­men­ta­rza, nikt nie wie, o co cho­dzi­ło Wil­ko­wi w po­niż­szym ko­men­ta­rzu. Dia­bel­ska in­try­ga! Do czasu, gdy Wilk usu­nie swój ko­men­tarz.

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Wiesz już, co mi się podobało, a co nie. Opowiadanie pod względem fabuły jest przemyślane, bo elementy z początku ładnie się łączą z tymi na końcu, pomysł jest ciekawy, a historia wciągająca. Idę więc po klika.

The lihgt inside has broken, but I still work.

Sonato, Wisielcze, Wiktorze

Dziękuję za odwiedziny :-) Za dobre słowo, biblioteczne kliki, i oreła stąpającego po wodzie.

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Interesujący tekst. Trochę fajnie szalony, trochę mam wrażenie, że miejscami naciągany jak podstawówkowe dowcipy, które opierały się na imieniu psa albo czymś równie arbitralnym.

Pierwszy indodump o Kole nieco męczący. Ale potem akcja się rozkręca.

Tylko co ma do Koła łydka?

Babska logika rządzi!

Hej, Finklo. Dziękuję za odwiedziny oraz klik do biblioteki. Miło mi :-)

Jeśli chodzi o imiona, to istnieje taka postać w kanonie świętych chrześcijańskich jak Kwadrat. A kanon rzymski, który Paweł pomieszał, jest wypełniony nietypowymi imionami jak Linus, Klement, Chryzogon. Ale być może jest to naciągane, temu nie przeczę.

Fakt, te informacje o szkołach Koła i Trzeciego Oka mogły zmęczyć, ale starałem się przeprowadzić czytelnika możliwie bezboleśnie przez ten fragment.

Łydka w utworze jest przede wszystkim obsesją Pawła. Nie wynika bezpośrednio z historii Koła, ale miała stanowić pewnego rodzaju uzupełnienie.

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Nie o dziwaczne imiona mi chodziło, tylko o to, że musiało się zbiec parę zbiegów okoliczności, żeby się to wszystko wydarzyło. Nowa liturgia, niedoświadczony ksiądz, żadnej kontroli, kilka błędów…

 

Może jednak opowiem jeden z tych słabych dowcipów, żeby lepiej wytłumaczyć:

Pewna pani miała psa, który wabił się Cośtakiego. Poszła z nim na spacer nad jeziorko. Upał straszny, więc postanowiła się wykąpać. A pies porwał jej ubrania i w nogi. Pańcia wyskoczyła z wody. Ktoś wywalił starą komodę, pani wzięła jedną szufladę, zasłoniła się i poszła szukać pieska. Tylko nie zauważyła, że szuflada nie ma dna. Spotkała jakiegoś faceta i pyta:

– Widział pan Cośtakiego?

– Widziałem, ale bez ramek.

 

Babska logika rządzi!

Fakt, jest w moim opowiadaniu absurdalna fabuła, a pomyślałem, że w ramach weird fiction będzie w porządku. Z drugiej strony mnie ten słaby dowcip rozbawił, więc po prostu ze mną coś jest nie tak devil Ergo, myślę, że rozumiem, co chciałaś powiedzieć i wcale nie neguję takiego wrażenia. Ja odebrałem ten zbieg okoliczności jako coś groteskowego.

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Hejka! 

Tym razem wpadłem nieco wcześniej, niż ostatnio ;p

Od razu zaznaczę, że czytając kilka z konkursowych opowiadań, w pełni nie zrozumiałem ani jednego.. w sumie może i w pięćdziesięciu procentach, trzydziestu… 

Oczywiście z Twoim mam tak samo. Totalnie nie moje klimaty, jednak czasami je czytam mając nadzieję, że coś tam załapię, ale dobra…

Z Twoim jednak mam tak, że pewne fragmenty (nie będę ich wszystkich przytaczał, ale jak np z zabójstwem męża), są zabawne, przez co dałem sobie spokój z interpretacją tekstu, skupiając się na niezłych scenkach. 

To na pewno uznaję za plus.

Stylowo – przedziwnie, ale zdaję sobie sprawę, że tak musiało być, za to zgodnie z tematyką konkursową powinienem również odczytywać to jako plus – więc i tak robię. 

Jest to jednak coś innego, niż do tej pory czytałem, więc ode mnie leci klik. Znaczy, jak go wyślą to przyleci ;D 

Pozdrawiam i powodzenia w konkursie.

 

Do góry głowa, co by się nie działo, wiedz, że każdą walkę możesz wygrać tu przez K.O

Hej, NearDeath. Bardzo dziękuję za odwiedziny oraz lecący klik ;-)

Myślę, że to całkiem sensowne podejście do mojego opowiadania, bo to nie jest utwór symboliczny. To miała być taka makabreska połączona z absurdem, gdzieś to nazwałem: rozkoszną teorią spiskową. Jeśli wyszło przedziwnie, to fajnie, bo o to chodziło. Poza tym dziękuję Ci również za otwartą głowę, ponieważ pomimo tego, że to nie Twoje klimaty, znalazłeś pozytywy w opowiadaniu. Super!

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Dzieńdobrywieczór :)

Bardzo dziwny tekst. Dziwny, zakręcony, momentami zabawny. Zgodzę się z Finklą, że pierwszy infodump lekko męczący. Postać proboszcz ciekawa, jednak Al i Hu wypadli ciut płasko. Cała reszta kolorowa. 

Staram się zrozumieć, o co chodzi z tym kołem, a jeszcze bardziej staram się pojąć, co z tą łydką i cóż… Nie wiem. xD Weird pełną gębą.

Tekst nafaszerowany dziwactwami, sprawnie napisany. Czytało się płynnie.

Polecam w bibliotecznym wątku. 

Powodzenia w konkursie!

 

DODANO: Bardzo podoba mi się tytuł, sceny spowiedzi i sam pomysł. :)

Dla mnie to filozoficzny kryminał z niezłą dawką absurdu:) Fragment z bety: “Fajny pomysł, fragmentami świetnie zrealizowany (chodzi o absurdy, których nie rozumiem, ale świetnie się bawię czytając je i chyba o to właśnie chodzi:)). Podziwiam jak potrafisz opisywać rzeczy w pokręcony, a zarazem fajny sposób.” Dlatego daję klika zanim znów ktoś mnie ubiegnie:)

Monique.M chyba o minutę Cię ubiegłam xD

Ale to nic, jest komplet :)

No właśnie:) Nie sądziłam, że nastąpi taki biblioteczny wysyp.

Co to za nocny nalot devil Bardzo dziękuję za odwiedziny i biblioteczne kliki. Miło mi.

Saro, cieszę się, że tekst jest weirdowy oraz z tego, że jest całkiem znośny do czytania. Nie martw się nierozumieniem Koła czy łydki. Monique bardzo zgrabnie podsumowała moje opowiadanie, mówiąc filozoficzny kryminał. Lecz, żeby było jasne, to nie jest tak, że chciałem symbolicznie zapisać filozoficzny postulat do rozczytania. To była raczej zabawa postrzeganiem i sposobem traktowania rzeczywistości. Więc Koło trzeba czytać na serio-i-nie-na-serio.

Dziękuję jeszcze raz za odwiedziny Saro Winter i Monique.M – to było naprawdę fajne spotkanie!

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Fajne. Pomysłowe, zabawne – hej, napisać pastusz teologii i liturgiki tak, żeby był zabawny, to jest sztuka! Świat, przy całej groteskowości, ciekawie pomyślany, postacie też wiarygodne, wielka łydka i jej seksualno-groteskowo konotacje zapewniają element weirdowy. Podobało mi się. 

Doklikuję bibliotekę, bo ja też zaliczam się do zadowolonych z lektury czytelników :) Ciekawy pomysł, niezła jego realizacja, sporo absurdu, weirdu i ogólnie szalonego zakręcenia ;) 

Przeczytałam z przyjemnością :)

 

Dziękuję za odwiedziny oraz biblioteczne kliki, Ninedin i Katio :-) Uprzedziłyście troje śmiałków, którzy posłali moc kilków. Cieszy mnie to, że to była dla Was przyjemna lektura. Fajnie, że wyszło zabawnie i groteskowo, bo taki był plan na ten utwór. Super!

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Witaj!

 

Spojlery

 

Nie za dużo tego, w sensie, że za gęsto? ;>

 

"Trzypiętrowy blok mieścił na parterze lokale usługowe, a w tym ich Agencję, jej i Huberta Lismola. W czasie podróży zadawała sobie pytanie: „kiedy jej naukowe życie skręciło w paranormalny zaułek”. Współpracownik czekał na nią z zaparzoną kawą i pudełkiem ciepłych pączków. Dla niej lukrowane, dla Huberta te z dżemem."

 

O a tutaj, to ja Cię zamorduję, siedzę sobie na przerwie, krzesło dalej mój liniowy i musiałem powstrzymywać parsknięcie śmiechem :D Bardzo udany fragment. Tu też urwałem bo nie śmiałem kontynuować wobec jakichś TRZASKÓW zaraz dalej…

 

"– Mów zatem, sługa twój słucha – odpowiedział.

– Ja… ja… zabi… zabiłam męża.

Wreszcie ktoś normalny – pomyślał.

– Zabiłam go KOŁEM!

Nuż kurwa, chyba jednak nie. Ech… przebacz mi, Panie."

 

cdn.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Ha, Mersejk! Twoje opowiadanie zostawia mnie rozdartego, jak rzadko. :) I nie z dylematem, tylko podoba się i nie podoba się. Albo inaczej. Część z księdzem jest świetna. :) Kupiłeś mnie już dwoma pierwszymi zdaniami, ale część z detektywami jest dla mnie całkowicie zbędna, przyznaję też, że trochę ją skanowałem. No nie wciągnęła mnie, trochę przez ten monolog w dialogu. Ja nie bardzo lubię gadki wyjaśniające, wolę, jak coś się dzieje. A u Pawełka działo się. :) I to dużo.

Fajny fragment: )

– Wybacz mi ojcze, bo zgrzeszyłam – rozpoczęła penitentka. – Obraziłam Boga swoimi grzechami.

– Mów zatem, sługa twój słucha – odpowiedział.

– Ja… ja… zabi… zabiłam męża.

Wreszcie ktoś normalny – pomyślał.

– Zabiłam go KOŁEM!

Nuż kurwa, chyba jednak nie. Ech… przebacz mi, Panie.

No część z Pawłem jest bombowa, do samego końca. :)

Pozdrawiam.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Hej, Darconie. Bardzo dziękuję za wizytę :-) Biorę w ciemno ten połowiczny sukces. Potwierdzam, u Pawełka działo się, oj tak. Wprawdzie ja lubię moich detektywów, ale może będzie jeszcze okazja, żeby pokazać ich od innej strony. Jesteś trzecią osobą, która chwali ten fragment, więc zaczynam wierzyć, że to prawda. Super! Cieszę się, że znalazłeś u mnie rozrywkę ;-)

 

Mytrixie, poczekam na ciąg dalszy i odpowiem. Ale dziękuję również za wizytę!

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Oesu, jak mnie te Twoje czarne koła drażniły, jak czytałem na telefonie. Po przerzuceniu się na laptopa już było lepiej. No cóż, Ciebie chyba też opętało koło :D

Fajny tekst, dobry, przede wszystkim sympatyczny. O najlepszym fragmencie już wspomniałem. Masz jeszcze kilka ładnych momentów jak choćby ten z wyciskaniem pryszcza :P

Całość ładnie utrzymałeś w konwencji przyszłości bliskiego zasięgu, lekko absurdu? Czy weird? Nie wiem, może i weird, nie znam się w sumie :D

Kult koła na propsie, liczbę pi od razu skojarzyłem. Tylko to śledztwo detektywów trochę takie płaskie wyszło i nudnawe, bo aż przeglądali nagrania z kamer i analizowali jakieś papierzyska!

 

No i co Ci mogę powiedzieć, podobało się, ale postuję o więcej akcji dla detektywów!

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Obsesyjna łydka skojarzyła mi się z dwoma rzeczami – z piosenką o takim tytule i z “Ferdydurke”. Dobrze się to czytało, mamy tu pewną dozę szaleństwa, którą dwoje detektywów próbuje porozmawiać. Zabrakło trochę większego tupnięcia na koniec, może kilku słów o tym, dlaczego proboszcz chciała wkopać Pawła?

Opowiadanie mi się podobało, przede wszystkim ze względu na ten ciekawy kontrast pomiędzy wariactwem a poukładaniem. :)

Zostaw ten żyrandol.

Całkiem w porządeczku. Zaczyna się intrygująco, zaciekawiasz czytelnika od samego początku :> Opowiadaniu dodaje kolorytu przede wszystkim dobrze zbudowana postać Pawła. Zgadzam się z przedpiścami, że śledztwo trochę nudnawe, ale nie psuje to całego odbioru tekstu. Fajne nawiązanie do gombrowiczowskiej łydki :)

Przyjemna lektura.

 

Powodzenia w konkursie!

Używanie poprawnej polszczyzny jest bardzo seksowne

Bardzo dziękuję za odwiedziny nowym Czytelnikom! Miło mi, że zawitaliście pod moje skromne opowiadanie. Cieszę się, że lektura była przyjemna i podobała się. Super :-) Poza tym postaram się rozpisać inaczej detektywów przy następnej okazji.

 

Mytrixie, co do cytowanego fragmentu z zaimkami, to ja bym tam usunął ewentualnie jeden. Tam było wprowadzenie bohaterów i pozostawienie domysłów, mogłoby skończyć się nieporozumieniem. A i tak widziałem z tymi zaimkami pewien rytm, lecz mogę się mylić. Poza tym fajnie, że spodobały się Tobie najmocniejsze fragmenty.

 

Verus, całkiem słuszne i sprawiedliwe skojarzenia. Fakt, końcówka mogłaby być inna, lecz nie kombinowałem przy limicie znaków, będąc również goniony przez czas. Zauważyłaś ciekawą oś między szaleństwem a porządkiem. Podoba mi się to spostrzeżenie.

 

Sy, jak opowiadanie w porządeczku, to bardzo fajnie. Cieszę się. A że postać Pawła wyszła kolorowo, to już super. Dobrze też, że nudnawe śledztwo nie popsuło utworu, popracuję nad tym elementem przy innym tekście. Miło mi, że wpadłaś.

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Verus, z pisenką zespołu Happysad, bo mi z nią :D

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Mi też się skojarzyło z tą piosenką, ten fragment pasuje:

 

Wyspowiadasz się

Jeszcze przed snem chcę cię mieć czystą

Ale to nie wszystko

Wydrylujesz śliną mnie

Otoczysz sprężystą łydką

The lihgt inside has broken, but I still work.

Tak, tak. Dobre skojarzenia macie devil Tak było!

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Zacznę od tego, że tytuł bardzo udany i przykuwa uwagę. Interesujące zderzenie świata religinego z technologią. Samo zmieszanie motywów geometrycznych i koła z wątkami powiedzmy mitologicznymi skojarzył mi się (choć luźno i odlegle) z filmem Pi. Od strony śledczo-fabularnej zabrakło mi może więcej zaskoczeń, i w jednym miejscu za mało subtelna ekspozycja z tym Platonem. Nie do końca rozumiem, dlaczego liczba pi jest doskonale niedoskonała. :P A ogólnie to przeczytałem z przyjemnością. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

O, panie Szyszkowy, jak mi miło powitać pana przy moim opowiadaniu. Dziękuję bardzo za odwiedziny i dobre słowo. Miło mi :-) Może faktycznie za mało ognia było w wydarzeniach okołodetektywistycznych. Nie wiem czy zabrakło mi pomysłu, czy to była ostrożność, aby nie przekombinować z wrażeniami. Trochę potrzebowałem wyjaśnić, jak tę ekspozycję z filozofami.

A doskonałą niedoskonałość z chęcią wytłumaczę i dopytam Cię, co sądzisz o takim ciągu skojarzeń, bo to wydaje się ciekawą rzeczą. Tu zastosowałem taką drogę myślenia: liczba całkowita (doskonała) a liczba wymierna (niedoskonała), a doskonałość w niedoskonałości jako nieskończoność liczby pi. Liczba całkowita skojarzyła mi się po prostu z pełnią, a pełnia i doskonałość współgrają tu z kołem i tak to wyszło. Oczywiście, pozwoliłem sobie na wiele uproszczeń :-D Ale co sądzisz o tym?

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Jaki Panie, Szyszek jestem. :D Ciekawe rozumowanie, w sumie podobne do postrzegania harmonii i liczb wymiernych przez Pitagorejczyków. Jest nawet taka (apokryficzna i raczej fejkowa) anegdotka, że Pitagorejczycy utopili kolesia, który śmiał wykazać istnienie liczb niewymiernych i zburzył ich światopogląd. :D W sumie nawet to 3.14 w opowiadaniu to niedoskonałe przybliżenie doskonałości wszystkich liczb po przecinku. Dzięki za wyjaśnienie. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Mersejku, ale każda liczba całkowita jest również liczbą wymierną. Co się wtedy dzieje z jej doskonałością?

Babska logika rządzi!

Hm, tu chodziło raczej o to, że wymierna nie jest całkowitą. Trochę jak w ontologii, byt absolutny ma (chyba) przymioty bytu przygodnego, ale przygodny nie jest absolutnym. Ergo, całość zawiera wymierność, ale wymierność nie zawiera całości. Zatem, nie zachodzi tu konflikt. (To znaczy w moim rozumieniu :-D) Co o tym sądzisz?

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Fetysz na łydkę, kpina na duchowość, którą po równo obrywają religie i okultyści, wyraźna fascynacja trzecim okiem i kształtem idealnym cycka…

No Mersejk jak malowany.

 

Bardzo lekkie, zręcznie pomiksowane, ale bez grubiańskiego potraktowania żadnej ze stron. Spowiedź kapitalna, ta pierwsza. Konsekwentnie zrealizowany absurd. Niepokojąco kolisty finał. Ryba lubi to.

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dzień dobry, panu, bardzo. Co, pan, tutaj odkomentowuje! Zaraz, zaraz… Aha! Dziękuję bardzo za takie miłe odwiedziny, gościć Rybę to przyjemność czysta. Widzę, że poznał się, pan, na moim utworze. Mądry z Ryby człowiek, że się tak wyrażę. Nic ofensywnego. Rad jestem, że było lekko i bezboleśnie. Miło usłyszeć dobre słowo. Bóg zapłać.

Spowiedź zaliczona, pozostań w pokoju (obojętnie którym) i grzesz rozsądnie!

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Hmmm. Jeśli jeden zbiór jest podzbiorem większego zbioru, przy czym elementy mniejszego mają jakąś właściwość, a elementy większego – jej przeciwieństwo, to coś mi się nie zgadza w aksjomatach tudzież założeniach.

Babska logika rządzi!

Czyli jeśli mniejszy zbiór posiada właściwość: niedoskonałość, to większy zbiór, zawierający w sobie ten mniejszy, powinien posiadać również tę niedoskonałość. Słuszny ciąg logiczny. Tymczasem większy zbiór może posiadać dodatkową właściwość np. uzupełnienie niedoskonałości. Oczywiście, dodatkowa właściwość jest tylko założeniem teoretycznym.

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

No, tak już lepiej. A przy okazji: istnieje coś takiego jak liczby doskonałe. Na przykład 6 albo 28. :-)

Babska logika rządzi!

Podobało mi się. Najbardziej spowiedź pani co zabiła męża KOŁEM i te wszystkie myśli, nadające tekstowi tempa. Chyba najbardziej ta:

No… Jebnięta. Po prostu jebnięta – pomyślała Deja.

Ogólnie ciekawy koncept i fajnie użyta religia w nowym wydaniu.

Przyjemna lektura.

Hej, Edwardzie. Bardzo dziękuję za odwiedziny. Miło mi, że się podobało i fajnie, że zwróciłeś uwagę na tempo, bo faktycznie starałem się popracować nad nim w tekście. Przyjemność po mojej stronie.

Serdecznie pozdrawiam :-)

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Cześć, Mersejk :)

Pierwsza część to taka trochę wyliczanka, ale potem jest już lepiej :)

mięsień oplatał go niczym wielometrowy wąż.

No nie mogłam wyrzucić z głowy piosenki Happysadu :D

 

Ogólnie opowiadanie całkiem spoko. Ciekawy pomysł, niezłe wykonanie i udało Ci się nie przekroczyć granicy absurdu, który z inteligentnie zabawnego potrafi zrobić się nagle sztucznie naciągany. Za to duży plus. Przyjemnie mi się czytało :)

Powodzonka w konkursie :)

Hej, Arya! Bardzo dziękuję za odwiedziny :-)

Piosenka Happysadu jest tu jak najbardziej na miejscu, była jednym z moich skojarzeń.

Cieszę się, że opowiadanie spoko wyszło. Przyjemność czytelnika przyjemnością autora.

Serdecznie pozdrawiam :-)

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Przykro mi, ale nie spodobało mi się zupełnie. Miałem problemy ze skupieniem się na tekście, taki wydał mi się chaotyczny i wariacki. O zrozumieniu go już nie wspominam…

Według mnie to nie jest weird, a przynajmniej nie klasyczny. Podobno dla niektórych był nawet zabawny, jak wyczytałem w komentarzach, ale przecież weird nie na tym polega…

Hej, Agroeling. Również bardzo dziękuję za odwiedziny :-)

Nie spodobało się, to nie spodobało się. Szkoda, ale bez obaw. Wszystko w porządku. Że tekst wariacki, to rozumiem. Że chaotyczny, to zaskoczenie. W kwestii zrozumienia opowiadania sprawa ma się na kilku poziomach, bo jeśli np. miałaby tu być prawda o świecie, to jej nie ma i w takim przypadku może dojść do nieporozumienia. Ogólnie mówiąc, mamy tu wariację na temat rytuału i poniekąd pastisz religijnego ceremoniału. Utwór został napisany w tonie makabreski, a humorystyczny element został zaplanowany, aby było lekko i bezboleśnie. Myślę, że humor jest częścią mojego stylu pisania.

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

No tak, zależy jaki styl się lubi. Zapewne Twoje opowiadanie nie było chaotyczne dla kogoś, kto lubi taki styl właśnie. Bo tematycznie to było weird, zdaję sobie z tego sprawę. Tyle że ja na przykład, będąc tradycjonalistą, konserwatystą itd. lubię rzeczy tradycyjne , staroświeckie i ponure. I humor mi tu też nie pasuje…

Aha, tak. Teraz rozumiem lepiej. Myślę, że całkiem trafnie podsumowałeś tę różnicę w podejściu. Fakt, lubię trochę niepoważne podejście do rzeczywistości, zwłaszcza w beletrystyce. Niemniej, nasza rozmowa jest dla mnie bodźcem, żeby poszukać wyzwania i spróbować inaczej opowiedzieć następne historie. Dziękuję :-)

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Fajne :)

Przynoszę radość :)

Opowiadanie otrzymało atest. Czytelnicy mogą zaglądać bez obaw!

Bardzo dziękuję za odwiedziny, Anet :-) I super wyszło, że fajne opowiadanie. Miło mi!

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Z Twoich opowiadań, to zdecydowanie podoba mi się najbardziej. Jest groteskowe, miejscami zbliża się do granicy absurdu, ale nigdy jej nie dotyka. Czytało się szybko, wciągnęło mnie. Podoba mi się pomysł i jego realizacja, fajnie to rozplanowałeś, znalazłeś środek pomiędzy kryminałem i absurdem, robiąc bardzo ciekawą mieszaninę wszystkiego co się da, a wyszło z tego coś naprawdę przyjemnego, trudna sztuka, podziwiam.

Aha.

Miałem identyczną reakcję, ściana tekstu nie do przeskoczenia, spory infodump.

Twarz przybrała marsowy wyraz.

Ehh, łapię się na to za każdym razem. -,-

xD

To była liczba pi.

Nie pomyślałem o tym, chyba pora zbyt późna, niezły pomysł. ;)

Tyle ode mnie. Powodzenia w konkursie!

 

Teatrzyk marionetek dobiega końca, kiedy pętla owija się wokół szyi.

Hej, MaSkrolu :-) Przywołałem Cię dzisiaj, ponieważ miałem twoje opowiadanie otwarte przez kilka godzin wieczorem! Nawet porzuciłem utwór napisany przez Sy, z racji wyboru jednego tekstu z dwóch. Ostatecznie nie przeczytałem jeszcze, ale co tam. Rytuał udał się.

Bardzo dziękuję za odwiedziny i cieszy mnie to, że masz takie pozytywne wrażenia z lektury – super. Pochwała i brak uwag od MaSkrola to jak małe wyróżnienie (he he). Poza tym trochę infodumpu nie zaszkodzi :-D

Do zobaczenia u Ciebie przy kawce!

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Opowiadanie miało w sobie kilka sympatycznych elementów. Podobała mi się pomysłowa i kreatywna budowa świata przedstawionego (miło liznąć odrobinę cyber w tym miesiącu). Podobała mi się strona absurdalna tekstu: ciekawie pokazana daleko idąca fiksacja na łydce i kole. Fajnie oddajesz lekkość w rozmowach bohaterów i mersejkowy humor.

 

Opowiadanie natomiast czytało się ciężko. Śledztwo było zbyt proste, ale jednocześnie mętne. Trafiły się niepotrzebne infodumpy.

 

Przede wszystkim jednak opowiadanie zawiera w sobie tyle błędów, że gdyby było jeszcze w poczekalni, nie kliknęłabym mu biblioteki.

 

Sięgnął staromodnego drążka w futrynie sypialni i wykonał serię podciągnięć.

Pomijając niepewny rząd czasownika, którego nie mam jak zweryfikować w tej chwili (sięga się po coś, jeśli czegoś – to metaforycznie), to on ten drążek po prostu chwycił.

 

Pierwszy akapit ma poszarpaną dynamikę; za duży natłok krótkich zdań. Natężenia krótkich zdań używamy, by podkreślić dynamiczność akcji. Polecam ci bardzo Galerię Złamanych Piór Feliksa Kresa. W jednym z odcinków opowiada on o poprawnym rytmie tekstu – bardzo ci się przyda ta lekcja.

 

W czasie podróży zadawała sobie pytanie: „kiedy jej naukowe życie skręciło w paranormalny zaułek”.

Skoro cytujesz, to “kiedy mi”. Ja natomiast sugerowałabym uproszczenie: zastanawiała się, kiedy jej życie…

 

– Dobra, masz mnie. Powiedz lepiej, czy sprawdzałaś może temat metafizycznych Kół, Al? – zmienił temat, a po braku odpowiedzi kontynuował. – Skompletujmy informacje przed wyjazdem.

Błędny zapis dialogu (dwukropek po kontynuował)

 

Do drzwi mieszkania ktoś przylepiał małą przesyłkę.

Jeśli jest to czynność cykliczna, wypadałoby dodać określnik czasu. Czytelnik powinien wiedzieć, czy przylepianie następowało codziennie czy raz na rok.

 

Później tę koncepcję zaadoptował Platon. Druga szkoła porzucała pomysł innego wymiaru. Zamiast Doskonałego Koła wyznawali Trzecie Oko. Było dla nich stanem możliwej doskonałości. Tę koncepcję zaadoptował Arystoteles

Albo koło albo symbol oka. Ewentualnie okrąg zamiast koła. W trójkącie czy kwadracie, to już nieistotne. Koło to doskonała forma. Prosty rysunek oka przypomina koło rozbudowane o poboczne elementy, linie symbolizujące powieki. Abstrakt przedstawia źrenicę z tęczówką okolone rogówką. Trochę jak obrócone łzy wpisane w koło.

powtórzenia

Cała wypowiedź, z której pochodzi ten fragment, to infodump trudny do strawienia.

 

Dopijemy kawę i siadamy do przeczesania informacji.

do przeczesywania chyba, ale – do przeczesywania zasobów albo do poszukiwania informacji. Skoro już mają informacje, nie muszą ich przeczesywać. Nie mówiąc o przeczesaniu.

Pozbawiony skóry, ale nie kośćca, mięsień oplatał go niczym wielometrowy wąż.

Zgubiony podmiot. Mięsień miał kości? Skubany!

Wyszedł z plebanii wcześniej niż zwykle, ponieważ chciał spędzić więcej czasu w zakrystii. Zamierzał oczyścić umysł i ułożyć modlitwy do nowej liturgii.

– Wybacz mi ojcze, bo zgrzeszyłam – rozpoczęła penitentka.

Mało domyślny przeskok. Facet wychodzi z plebani i nagle jest w zakrystii.

Nuż kurwa

"a nuż" w takim znaczeniu nie funkcjonuje

– Czekaj – rzucił spowiednik, słysząc jak kobieta wstaje z fotela i sięga do klamki od kabiny. – Porozmawiajmy, powiedz mi więcej – prosił. Ale kiedy ksiądz wyszedł z konfesjonału, penitentka była już poza zakrystią.

zbędny podmiot, nie zmienia się

Teoretycznie zawieszenie foliowej kieszonki mogła poczynić proboszcz lub mógł to zrobić kustosz, razem z Pawłem mieszkali we troje w jednym domu.

Zbędne powielanie informacji.

 

Przecinki, zbędne lub brakujące:

 

zapytała Alicja po tym jak usiedli do narady.

On nagi, okolony próżnią obcował ze sprężystą łydką.

dociskany przez mięsień, wracał na jawę

Naładowany adrenaliną, rzucił się na drążek do podciągania

rozbujany niczym małpa, wykonał serię ćwiczeń

Paweł runął kolanami na podłogę, aż miło

Musisz zapytać jeszcze kogoś, ale myślę, że zbędny.

 

W tym miejscu (1/4 tekstu) skończyłam wypisywanie błędów, jednak reszta opowiadania jest napisana podobnie.

Dalej wyjątkowo zabolało mnie jeszcze “okay”. Ble.

 

Dobra, podsumowując: sympatyczne opowiadanie, dobre jak na początkującego, ale w przyszłości proszę większą uwagę poświęcić stronie technicznej tekstu. 

www.facebook.com/mika.modrzynska

Hej, MaSkrolu :-) Przywołałem Cię dzisiaj, ponieważ miałem twoje opowiadanie otwarte przez kilka godzin wieczorem!

To ja tu przychodzę, żebyś mnie przeczytał i dowiaduję się, że byś to zrobił, gdybym jeszcze chwilę poczekał?! :P

Żartuję oczywiście ;)

Nawet porzuciłem utwór napisany przez Sy, z racji wyboru jednego tekstu z dwóch. Ostatecznie nie przeczytałem jeszcze, ale co tam. Rytuał udał się.

Dobra, to jednak było po co przychodzić. :P

Pochwała i brak uwag od MaSkrola to jak małe wyróżnienie (he he).

Nie wiem, czy rzeczywiście jestem taki czepliwy, ale jeśli tak, to się cieszę. ;P

Teatrzyk marionetek dobiega końca, kiedy pętla owija się wokół szyi.

Hej, Kam. Widzę, że masz sporo uwag i moje opowiadanie wyszło co najwyżej średnio twoim zdaniem, ale co tam. Bardzo dziękuję za wizytę :-) Domyślam się, że chciałaś mi pomóc i pokazać dobre pisanie, więc tym bardziej jestem wdzięczny.

Ogólnie nie zgadzam się z większością Twoich uwag do tekstu. Być może niektóre bym wprowadził, ale z większością polemizowałbym. Tymczasem zostawmy ten dyskurs na inne miejsce. Komunikat zrozumiałem i dziękuję za Twój czas.

Jeśli mówimy o przecinkach, to o ile jestem wstanie zgodzić się, że gdzieś nie wstawiłem przecinka, to o tyle trudno przyznać mi, że wstawiałem je niewłaściwie w innych miejscach. Ale widzę w tej materii co najmniej dwie szkoły, więc to też jest temat na osobną rozmowę.

Fajnie, że wpadłaś, Kam. Szkoda, że tekst wypadł słabo, ale co tam. Miło mi, że poświęciłaś mi czas. Super :-)

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Jeśli potrzebujesz dodatkowych wyjaśnień, dlaczego coś jest błędem, mogę tłumaczyć.

 

Tutaj nie powinno być przecinków:

dociskany przez mięsień, wracał na jawę

Naładowany adrenaliną, rzucił się na drążek do podciągania

rozbujany niczym małpa, wykonał serię ćwiczeń

Nie ma czegoś takiego jak dwie szkoły interpunkcji.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Dziękuję za możliwość konsultacji. Myślę, że ten tekst zostawię do rozstrzygnięcia konkursu, a później odwieszę do kopii roboczej. Nie wiem, kiedy usiądę do niego ponownie.

Jasne, że nie ma de iure dwóch szkół. One są de facto. W zdaniach zacytowanych wstawiłem przecinki, ponieważ widziałem tam domyślny imiesłów czasownikowy “będąc”. Jedni go tam widzą, inni są zdania, że go tam nie ma. I to są dwie szkoły.  

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

W opowiadaniu znajduję zdecydowane pozytywy, do czego przejdę na końcu, natomiast całkowicie zgadzam się z Kam i dziwię się, że nikt z bardziej doświadczonych autorów, którzy się tu przewinęli, nie zwrócił Ci wcześniej na to uwagi. Ten tekst, mimo bety, jest baardzo kulawy językowo i też po jakimś czasie darowałem sobie notatki “co, gdzie i jak”. Nie czułbym się uczciwie w stosunku do Ciebie, gdybym tego nie napisał i mam wielką nadzieję, że Cię to nie zniechęci. Więcej, uważam, że musisz na tym etapie to usłyszeć, żeby rozwijać się w przyszłości. Z drugiej strony, nie do końca jest dla mnie jasne, czego oczekujesz, więc jeśli podchodzisz do swoich tekstów “totalnie na luzie” i nie życzysz sobie takich uwag, no problem, tylko powiedz, a na przyszłość dam sobie spokój. Choć takie podejście kłóciłoby się z faktem, że jednak poprosiłeś dziewczyny o pomoc w szlifowaniu go, acz coś tam poszło bardzo nie tak. Dlatego, żeby nie było nieporozumień na przyszłość, lubię Cię, Mers, i szanuję, więc czułbym się nie w porządku, nie będąc szczery. Krótka piłka – wykładać kawę na ławę, czy rzucać kilka luźnych uwag co mi się podobało?

A zatem co było fajne? Widać, że masz bardzo dobre pomysły i potrafisz poruszać się w danych realiach (w tym przypadku – religijno-filozoficznych). Masz duży zasób specjalistycznych słów, acz przyda się większy umiar w ich stosowaniu. Potrafisz fragmentami pisać naprawdę miodnie (pierwsza spowiedź – elegancko szalona i zabawna). Dość dobrze łączysz lekkość przekazu z ciężarem niektórych zagadnień, potrzeba tu tylko trzymania równego poziomu. Podsumowując – gdyby poprawić błędy językowo-stylistyczne, bardzo dobrze by mi się to czytało. Jeśli potrzebujesz dodatkowych lub szczegółowych informacji, wiesz gdzie mnie znaleźć. Mam nadzieję, że jednak nie zrezygnujesz z kolejnych publikacji, powodzenia!

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Hej, Bail. Bardzo dziękuję za wizytę :-) Super, że znalazłeś pozytywy i równie super, że masz uwagi. Cieszę się ze wszystkiego, a rozmawianie jest rozwijające, tak uważam. Jeśli masz jeszcze jakieś uwagi, to możesz mi zapodać, jak najbardziej. Czy tu, czy w pw na Discord – jak tobie wygodniej. Doceniam szczerość i nie mam z tym problemu, że gdzieś sobie nie poradziłem. Z chęcią wydźwignę się z niedociągnięć.

Myślę, że taki problem z moją osobą może wynikać, że jestem słabym uczniem i często nie rozumiem, w czym rzecz. A czasem otrzymuje mylne sygnały. Wiesz, jedno podpowiada tak, drugie inaczej. Ogólnie to wychodzi na to, że mam braki i to najwidoczniej elementarne. Zapewne dlatego nie chwytam wszystkiego, bo jakaś mała luka nie pozwala pojąć mi całokształtu. Więc gdybyś chciał mi pomóc, to z chęcią się czegoś nauczę. Tylko w moim przypadku to chyba trzeba pokazać gdzie, co i jak.

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

" – Sądzisz zatem"

Nadmiarowa spacja na początku akapitu.

 

"pozostałą ilość komunikantów"

na bogów, liczbę!

 

Co tu mamy? Ano mamy mieszane odczucia.

Ciekawy pomysł. Całkiem lekko napisane. Połączenie kilku wątków. Wszystko fajnie połączone, a przy tym wszystkim bardzo duży plus za fakt, że długo trzymałeś opowiadanie w formie, w której trudno było określić, czy do końca będzie lekko absurdalne, czy może przejdzie w zupełne rozluźnienie albo – trzecia opcja – w nagły skręt w mroczne, straszne, niewyjaśnione. I muszę, zwyczajnie muszę to powiedzieć – to ostatnie miało potężny potencjał takiego nagłego walnięcia po łbie. Co oczywiście nie znaczy, że pozostałe warianty byłyby złe.

Niestety, choć szło w wariant rozluźnienia, choć jest zarys puenty, to jest jakieś takie jej rozpłynnienie. Nie w treści. W formie. Jakoś brak zaakcentowania tej końcówki. A także widać trochę “dosztukowanie” końcówki do wcześniejszej treści. Nie w sensie przeskoku, to jest ok. Bardziej w sensie jakby jakiegoś zdania (być może nawet jednego) brakło. ale może się mylę… Sam lubię takie przeskoki, a u mnie też czasem ludzie narzekają na przeskok – więc może to takie uwagi od jednego nie potrafiącego do drugiego nie potrafiącego ;-)

No fajne opowiadanie, choć jak mówię, tu był pomysł, z którego mogłeś rozwinąć niejedno i niejedną woltę, niejeden skręt akcji po drodze zrobić. Forma temu sprzyjała.

Plus za zmyłkę (celową lub [przypadkową) z tym Hu i Al. Po wcześniejszej wzmiance o cywilizacji pozaziemskiej i po dziwnej rozmowie nieźle przestawiło odbiór na inne tory, zanim wyszło, że to jednak ludzie.

 

treningi -> łydka -> koło -> …

Czyżby jakieś sugerowanie cyklistów? A jak wiadomo – jak cykliści, to i masoni. A jak masoni, to trzecie oko. Tak mi się skojarzyło :P

Skojarzenie luźne, a realnie to nie mogę dojść do tego, co ta łydka tu robi.

Choć kojarzy mi się tez sprawa księdza, któremu kuria zabroniła treningów na siłowni, bo “to kult ciała”. Ale to tez luźne skojarzenie.

 

"Słuchaj mnie. Trzy, jeden, cztery."

A to piękne. Parsknąłem wspaniale :-)

 

Hej, Wilku. Bardzo dziękuję za odwiedziny. Miło mi.

Wiesz, z tym zakończeniem to zabrakło chyba miejsca. Faktycznie, rozmawiałem o tej części z betującymi i było takie zwrócenie uwagi na zakończenie. Ja zostawiłem ostatecznie wersję dosztukowaną, ponieważ w innym wypadku miałem pomysł na kilka scen, ale to już przekroczyłoby limit znaków. Zapewne wrócę do tekstu za jakiś czas.

Wprawdzie nie miałem skojarzeń podobnych do Twoich, w sensie 1:1. Ale ogólnie mówiąc, opowiadałem o moim opowiadaniu (jeszcze w trakcie pisania go), że konwencja waha się od rozkosznej teorii spiskowej do absurdalnie chorego pomysłu. O sprawie księdza nie słyszałem, ale jestem wstanie uwierzyć w jej prawdziwość.

Dziękuję za komentarz. Idę wstawić poprawki. Miło było zamienić parę słów na temat opowiadania. Cieszę się, że lektura była lekka, że wyszło całkiem fajnie :-)

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

z tym zakończeniem to zabrakło chyba miejsca.

Osobiście jestem wielkim zwolennikiem tego, że jeśli pomysł ma potencjał, to szkoda krzywdzić opowiadanie, na siłę docinając :-) Z drugiej strony zawsze można spróbować zagęścić treść :-)

 

Wzmianki o kulcie ciała musiałbym poszukać, ale ogólny skrót tutaj.

Czyżby mokry sen Gombrowicza?

Nieźle, naprawdę w punkt – o takie właśnie weird fiction nic nie robiłam. Trafnie operujesz językiem stylistycznie dopasowanym do konwencji, odmalowując świat zwichrowany, ześwirowany, ale wewnętrznie spójny (momentami obudowany podstawami merytorycznymi aż do lekkiej przesady, moim zdaniem – mówię tu o fragmentach dialogów-wykładów, w których tłumaczysz fizjologię Twojej żaby, ale ona przy tym robi się nieco mniej żywotna). Na początku miałam wrażenie, że nie jesteś do końca pewny, jakim językiem chcesz to napisać (pojawiło się parę możliwych do uniknięcia powtórzeń, które wybijały z rytmu), ale im dalej było, tym lepiej. Moim zdaniem utrzymałeś się na krawędzi „treści absurdalnej”, nie pozwalając sobie jednakowoż na skok w przepaść „w sumie to bełkotu”. Stworzyłeś bardzo ciekawe, pojemne uniwersum, w którym moim zdaniem zmieściłby się jeszcze jeden tekst (albo i kilka tekstów?).

Naprawdę fajne odwołania do symboliki koła/Oka oraz starożytnych myślicieli, choć znów – sądzę, że przy Twoim warsztacie dałoby się to przemycić zgrabniej aniżeli w dialogowym infodumpie. Uwaga numer dwa: w moim odczuciu fajniej byłoby, gdyby gnębiąca Pawła łydka poza snem także miała jakieś silniejsze zakotwiczenie w fabule. Uwaga numer trzy: właściwie to nie mam poczucia, by hasło konkursowe – nabożna zakrystia – miało istotne znaczenie dla tego tekstu. Nabożność i ewidentna konotacja religijna stała się tu raczej punktem wyjścia do stworzenia świata silnie opartego na doktrynach i koncepcji wiary, natomiast sama zakrystia nie odgrywa tu jakiejś szczególnej roli (już prędzej mszał i konfesjonał). W związku z tym zgodności z tematem nie ocenię na absolutne 10/10, natomiast pragnę uspokoić, że nawet po utrąceniu kilku punkcików dostałeś ich ode mnie sporo. Z dodatkowymi walorami włącznie.

Uwaga w moim odczuciu najbardziej istotna: opowiadanie oceniłam wczoraj (21.04), komentarz jednak piszę dzisiaj (22.04), a mimo to siedzi wciąż w mojej pamięci bardzo świeżutkie. To chyba najważniejsze – napisać tak, żeby w zalewie mnóstwa innych dobrych tekstów Twój nie pozwolił się łatwo wyrugować z głowy. Nice, muy bien, dobra robota.

A i kółka też ładne.

Hej, Wiktor. Bardzo dziękuję za odwiedziny. Cieszę się z pozytywnego odbioru opowiadania. Super :-)

Miło mi, że doceniłaś stylizację. Faktycznie, mogłem postarać się wyłożyć zręczniej elementy merytoryczne. Wydaje mi się, że limit znaków stał się takim czynnikiem, przez który wytraciłem nieco rozeznanie. Będę miał tę uwagę na względzie przy następnych wyzwaniach.

Zgodzę się, że łydka mogłaby zostać nawet kamieniem węgielnym w kreacji bohatera. Z drugiej strony zarysowanie tła postaci wymagałoby miejsca. Tak czy inaczej łydka ma potencjał.

Trudno nie zgodzić się, że nabożna zakrystia stała się przyczynkiem do napisania historii, ale nie widać jej wyraźnie w opowieści. Przeoczyłem nieco ten element utworu i pozwoliłem ponieść się opowieści. Fajnie, że i tak wyszło całkiem nieźle. Miło także przeczytać, że znalazłaś dodatkowe walory.

A jak opowiadanie zapisało się chociaż na trochę w głowie i kółka wyszły cacy, to po prostu super. Cieszę się.

Poza tym chciałbym podziękować za zorganizowanie konkursu :-)

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Nowa Fantastyka