- Opowiadanie: EndG - Człowiek do wynajęcia cz.1

Człowiek do wynajęcia cz.1

Dłuższe opowiadanie, nadal ze świata mojej pierwszej kampanii D&D.

Oceny

Człowiek do wynajęcia cz.1

Aldous wszedł do pierwszej lepszej karczmy. Wnętrze lokalu wyglądało niczym nora, lecz w tej chwili ważny był tylko nocleg. Przy wejściu zagadnął go gospodarz:

– Witaj podróżniku, w czym mogę służyć?

– Daj mi dzban browaru.

– Dzban piwa… To będą dwa solidy.

Podróżny wysupłał z sakiewki dwie monety i włożył je w rękę oberżysty. Karczmarz przyjał pieniądz i po chwili wrócił z napojem, a Aldous zaczął pić.  Nastała chwila względnej ciszy, gdyż w karczmie siedział jeszcze wysoki, siwowłosy staruch otoczony bandą hałaśliwych młodzieńców. Najwyraźniej opowiadał im jakąś historyjkę, gdyż krzyczał coś o orkach i niejakim półelfie Hemmitarze z Bruteronu. Aldous przypatrywał mu się chwilę i zapytał karczmarza:

– Kto to tam siedzi przy piecu?

– Pytasz, kto tam przy młodzieży siedzi? To Finn Alderman, mieszkał tu jeszcze przed wojną. Piwa się napił i bredzi o tym, jak to na wojnie było.

Aldous wiedział, co to była za wojna. Choć urodził się w jej ostatniej dekadzie pamiętał wszystko jakby to było wczoraj. Strach przed napaścią orków. Biedę. Głód. Tymczasem właściciel oberży kontynuował:

– Głupi on jak dzban co trzymasz w ręce. Chętnie bym go wyrzucił, ale pracuje dla gildii z Ewodii – mruknął.

– Gildia z Ewodii? – uśmiechnął się pod nosem.

– Słyszałem, że podrzędny członek może zarobić ćwierć miny złota w dwa tygodnie. A takie pytanie ode mnie, dokąd zdążasz?

– Do Odenvale – odpowiedział podróżny.

-Do Odenvale? Ho, ho, daleka to podróż. Radzę tam uważać na język, inaczej żelastwo pójdzie, kurna, w ruch –odrzekł karczmarz pokazując swoją lewą dłoń, dotychczas skrywaną pod brudnym, wytartym fartuchem. Na ręce brakowało palca wskazującego oraz kawałka środkowego.

-Ostatnie pytanie. Gdzie tu znajdę tanie zakwaterowanie na jedną noc? – zapytał Aldous.

-Jak się kwaterować, to chyba tylko u mnie! Proszę pójść za mną…

Gospodarz poprowadził przyjezdnego na piętro lokalu. Przeszli kilka korytarzy po czym karczmarz zatrzymał się przed małymi, drewnianymi drzwiami. Odpiął pęk kluczy od pasa, po czym chwilę bawił się przy zamku. W końcu drzwi otworzyły się ze zgrzytem, a oczom Aldousa ukazał się kawałek podłogi i nędzne wyrko. Chwilę przyglądał się, po czym odwrócił się do gospodarza i powiedział, że bierze ten pokój na jedną noc. Karczmarz oddał mu klucz po czym podszedł na parter. Przyjezdny zdjął plecak z ramienia i przejrzał bagaż: krótki miecz, koszulkę kolczą i list od kawalera Odenvale.  Nie chciał, by jego ekwipaż zaginął. Bez niego nie wykonałby zleconego mu zadania, jakim było robienie za osobistego ochroniarza na czas uczty weselnej Earla Odenvale, mistrza Gildii Handlarzy z Ewodii, wasala swego ojca, Vicara Odenvale, wasala miłościwego króla Jana Milet, pana i władcy Królestwa Becrusu, największego państwa w całej krainie Eacragharu.

 

 

Cdn.

Koniec

Komentarze

EndG, skoro to tylko część pierwsza, bądź uprzejmy zmienić oznaczenie na FRAGMENT.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przejrzałem powyższy tekst i piszesz całkiem poprawnie, stylowo też w porządku, natomiast uprzedzę cię od razu, ze forma się tutaj nie przyjmie. Kawałki, wyciągnięte z erpega – bez zwartej fabuły, oparte na kliszach – no nie ma szans.

Na Lastinn, portalu poświęconym graniu w erpegi przez internet, jest też dział poświęcony opowiadaniom użytkowników. Myślę że twoje dzieła mogą tam sie przyjąć o wiele lepiej.

ironiczny podpis

– Głupi on jak dzban co trzymasz w ręce 

Nieuprzejmy ten karczmarz, daje pić swoim klientom z głupich dzbanów… Aldous powinien się tym zająć.

Czytało się nieźle, ale jak już wspomniano, fragmenty nie są tu czytywane. Widzę, że to twój trzeci tekst na forum, wszystkie krótkie. Chętnie przeczytałabym jakieś pełne, dłuższe opowiadanie. Co ty na to? :) 

Nowa Fantastyka