- Opowiadanie: Cofftee - Stworzenia stworzenia

Stworzenia stworzenia

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Biblioteka:

Darcon

Oceny

Stworzenia stworzenia

Na początku stworzenia zaistniały Stworzenia.

Czekały od początku czasu, rozsiane po wielkiej pustce zaplanowanego Wszechświata. Wszystkie identyczne, cierpliwe. Ze świtającą świadomością spoglądały w mrok, nie pamiętając tego, który powoływał. To w nich poczęcie życia odnalazło początek – On tylko wskazał drogę.

Pierwsze istniejące Stworzenia otrzymały powołania. Czuły powinność głęboko w sobie, lecz potrzebowały mglistego dotyku, aby ją wypełnić. Tak oto jedno ze Stworzeń zapragnęło zostać ciemnością, drugie – wybuchem.

Podążyły za nimi następne, mglisty dotyk napełniał Stworzenia natchnieniem. Stawały się materią, energią, przestrzenią; może zastępowały miejsce, a może tworzyły inną historię.

Wreszcie mglisty dotyk odpłynął, zostawiając Stworzenia w nieskończonym skupisku, majestatycznie rozpostartym nad każdą zatwierdzoną, niezbędną stałością. Nastała nowa era.

Były tam, nieustannie czuwając, niespieszne i spokojne. Obserwowały rzeczywistość: senne gazowe olbrzymy, gorejące gwiazdy, ociężałe planety. Zdobywały też wiedzę.

– Jest tam pusto – rzekło kiedyś jedno ze Stworzeń, które ukochało jedną stałość nad inne. – Tam właśnie chcę być.

Uczyło się więc, by ostatecznie przywołać mglisty dotyk z zapomnienia. Dotyk połączył Stworzenie z przeznaczeniem. Tak, krok po kroku, zapełniały one Ziemię.

Mijał czas. Obserwując, Stworzenia nabywały mądrości, przez co odczuwały coraz wyraźniejsze, barwne pragnienia. Zamierzały wypełniać ziemskie wody, wyjść na ląd, zająć przestworza. Gdy mglisty dotyk odsyłał jedno dostatecznie oświecone Stworzenie, jego miejsce zastępowało inne, nowe, obdarzone tak samo czułą świadomością.

Po zdobyciu głębin i nieba, następcy poczęli odkrywać w sobie dalsze pragnienia. Dotyk przenosił ich więc do nowych wcieleń, zsyłał na Ziemię pod postacią roślin, przedmiotów, zwierząt, technologii czy leków.

Pewnego razu miejsce Stworzenia przeniesionego przez mglisty dotyk prosto na Ziemię zajęło kolejne. Natychmiast uświadomiło sobie, że jest. Czuło ciepło mglistego dotyku, który co rusz zanosił pobratymców Stworzenia w dal.

– Właśnie powstałeś – usłyszało nowe Stworzenie. Obok niego istniało już inne.

– Tak – odpowiedziało. – Wiesz, dokąd poszedł mój poprzednik?

– Wiem – odparło towarzyszące nowemu Stworzeniu starsze. – Od początku czuł pragnienie, to było oczywiste. Ciepły rydwan mglistego dotyku powiódł go prosto na Ziemię. Oto on.

Nowe Stworzenie zwróciło uwagę na wskazaną formę – była nią skrupulatnie sklejona kolekcja przetworzonego drzewa.

Książka – zrozumiało natychmiast.

– Więc mój pobratymca wybrał takie pragnienie. – Nowe Stworzenie uważnie śledziło wcieloną książkę.

– Powiadają, że to pragnienie wybiera cel – sprostowało starsze.

– Czy mój poprzednik zaciągał długich nauk?

– Długich. By pozostać mądrym, musiał sam takim się stać. Teraz z jego mądrości mogą korzystać inne wcielenia i formy.

– To szlachetne – rzekło z uznaniem nowe Stworzenie, czemu starsze niemo przytaknęło. – A cóż widzę tam?

Nim uzyskało odpowiedź, ta przyszła sama. Brakujące części poznania wypełniały istnienie Stworzenia.

Wirus. Chodnikowa płyta. Storczyk. Scyzoryk. Kometa.

Człowiek.

– Człowiek – rzekło, urzeczone. Zbliżyło się do człowieka na tyle na ile mogło, nie przepuszczając najmniejszego ruchu wcielenia. Widziało uśmiech i bladość; podziwiało ruch posłusznych mięśni oraz zgodne tkanki, tworzące harmonijną, skomunikowaną całość.

Zachwyt nowego Stworzenia przerwał łagodny śmiech starszego.

– A więc pragniesz zostać człowiekiem.

– Całym jestestwem. Oto kim jestem.

– Wydaje się, że nie ma nic doskonalszego. – Starsze Stworzenie westchnęło.

– Z pewnością nie ma.

– To powołanie wielu z nas.

– I jakże wielu ludzi istnieje na Ziemi.

– A jednak! – rzekł ze strudzeniem towarzysz nowego Stworzenia. – Jego spełnienie jest prawie niemożliwe.

Nowe Stworzenie po raz pierwszy oderwało się od człowieka.

– Cóż usiłujesz mi przekazać? Czyż nie po to są nauki?

– Człowiek to najtrudniejsza osiągalna forma – podjęło starsze. – Każde wypełnione powołanie niesie ze sobą pokonane trudności. Trudność wcielenia w drzewo jest inna niż wcielenia w formę księgi. Wypełnienie obu z tych przeznaczeń polega jednak na nauce, a także na czymś znacznie więcej. Przybierając formę księgi, należy rozpoznać jej misję, opanować każdy wers. Aby ucieleśnić drzewo, należy poznać fotosyntezę, wzrost i życie. Widzisz, by przyjąć formę, musisz dotrzeć do jej istoty. Do zrozumienia.

– Człowieka można przecież zrozumieć.

– Jego ciało – owszem.

Nowe Stworzenie wróciło do obserwacji. Zamierzało wytrwać w nauce, poświęcić wszystko, bez względu na trudności.

– Czeka cię długa, ciężka droga – rzekło starsze Stworzenie.

– Przetrwam.

– Miną długie lata.

– Poświęcę je zdobywaniu wiedzy.

– A jeśli to nie wystarczy?

– Były zwycięstwa. Będzie i moje.

– Jeśli to jednak nie wystarczy, pamiętaj o jednym. – Starsze Stworzenie postanowiło zostawić nowe. – I wcielenie glisty wymaga twardości. Każde jest ważne.

– Lecz jedno najważniejsze – rzekło nowe Stworzenie, chłonąc wiedzę.

Odchodziły dekady. Mglisty dotyk raz za razem znosił Stworzenia na Ziemię. Powstawały nowe formy i wcielenia; te istniejące zostały udoskonalane. Celem jednych była przydatność, ambicją innych utrzymanie kruchej równowagi. Niektóre formy znikały na zawsze; liczne opuszczały planetę stopniowo. Stworzenia i ich powołania kwitły także poza nią – w nieskończonym kosmosie, istniejąc tuż przy swych sędziwych przodkach, tworzących rozmaite stałości Wszechświata.

Nowe Stworzenie gorliwie pobierało potrzebne nauki. Podczas każdego z okrążeń Ziemi wokół wcielenia Słońca, Stworzenie uzupełniało wiedzę. Obserwowało, czuwało. Czekało.

Gdy ludzkości towarzyszyły wcielone, masywne aglomeracje, ambitne Stworzenie ponownie usłyszało głos dawnego towarzysza.

– Wciąż tu jesteś.

– I ty jesteś także.

W ciszy wspólnie podziwiali uśmiech i bladość, precyzję i chaos.

– I jakże twe nauki? – spytało starsze Stworzenie.

– W przeciągu czterech jednostek czasu wcielę się w brukową kostkę – padła odpowiedź. Wraz z nią przybył mglisty dotyk, który łagodnie ujął ambitne Stworzenie w czcigodne dłonie i zaniósł tam, dokąd pragnęło.

Koniec

Komentarze

Przeczytałem, ale nie mogę powiedzieć, by mi się podobało. Pomysł do mnie ne trafił – to znaczy nie mogę doszukać się sensu w tym, czym są te stworzenia, w tym, że mogą być równie dobrze wielkością fizyczną (ale jednoczenie nie mogą być czasem – ten jest niezależny), planetą lub istotą żywą. Dlaczego to bycie człowiekiem jest tak trudne (sądząc po przyroście liczby ludzi, raczej nie powinno być) i dlaczego nie mogą być np. całą ludzkością? To by było bliższe byciu choćby przestrzenią. Do tego dość patetyczny ton i przesłanie równie mgliste co mglisty dotyk (jeśli było jakieś poza wywyższaniem człowieka na piedestał).

Gekikara, dziękuję za wizytę i komentarz. Mam taką zasadę, że nie dyskutuję o swoich tekstach na forum (w sensie – nie odkrywam ich tajemnic na forum), także pozwolę sobie tutaj nie udzielać odpowiedzi na postawione pytania. Serdeczne pozdrowienia!

http://prozatorium.pl/

Hm, tekst z typu tych bardziej w stronę metafizyki, ale chyba brakuje mi tu trochę więcej szczegółów, żeby zrozumieć i tok akcji i motywacje bohaterów w głębszym szczególe. I zdecydowanie stylizacja językowa nie poprawiła jakości odbioru. Lekkie rozbudowanie idei i motywacji, które są przekazane w formie dialogów zrobiłoby tekstowi przysługę, bo dopóki jest to tylko narracja wszystko jest nieco bardziej zrozumiałe. Potem to już troszkę efekt ciasteczka z wróżbą, a szkoda, bo pomysł jest naprawdę niebanalny i przerobienie go w sposób oszczędny, lecz bardziej dosadny wyszłoby mu na plus.

Dziękuję wszystkim za odwiedziny!

http://prozatorium.pl/

No nareszcie się doczekałem. Dziękuję za ten tekst, bardzo, bardzo! Właśnie szukałem czegoś na czasie, że tak powiem, czegoś na te tematy pandemoniczne i pandemiczne. Tekst pięknie napisany, staranna stylizacja, ton odpowiedni, a wizja… wizjonerstwo… no po prostu bajka. Dobra robota, na pięć, pozdrawiam! :) 

Podobało mi się, choć początkowo narracja trochę mnie zniechęciła, jednak te uczucie szybko minęło i podsumowując, to właśnie narracja jest ciekawa i pomysłowa. Stworzenia mają ciekawe przemyślenia, fabuła płynie leniwie, odpowiednio do niesionego przesłania, tylko samo nawiązanie do konkursowego hasło jakoś nie bardzo. Ale to w końcu dziwny konkurs z dziwnymi hasłami. :)

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Bardzo serdecznie dziękuję za odwiedziny i komentarze! Pozdrowienia!

http://prozatorium.pl/

Jak dla mnie wydaje się ok. Nie porwało mnie, ale też nie było złe. Na pewno łatwo zauważyć, że jest inne od większości, przez co na pewno się wyróżnia. Jak się to ma do twardej glisty, to nie ogarnąłem, niestety, ale może tylko ja. 

Cofftee, nie liczyłem ile tych Stworzeń, stworzeń padło. Możliwe, że patrzę zbyt przyziemnie, ale nie ogarnąłem :)

Pozdrawiam

Hesket

Ciekawe. Inne. Podoba mi się narracja, jej rytm. A i zakończenie.

Ponownie serdecznie dziękuję wszystkim za komentarze i pozdrawiam!

http://prozatorium.pl/

Dobrze mi się czytało :)

Przynoszę radość

Opowiadanie czytało się dobrze. Jest sprawnie napisane. Narracja, faktycznie, trochę dziwna, ale taki konkurs. Nie porwało jakoś obłędnie, ale na koniec uśmiechnęłam się. :)

 

Cześć, to chyba jeden z takich tekstów, które mają w sobie więcej, niż jestem w stanie wyłapać :(

W sumie dość ładnie napisane, przeziera metafizyka, ale nie łapię całości. Kicam dalej i pozdrawiam :)

Dziękuję serdecznie za odwiedziny!

http://prozatorium.pl/

:-DDD

http://prozatorium.pl/

No cóż, opowiadanie do mnie nie trafiło, nie zrozumiałam go. A ponieważ Autorka i tak niczego nie wyjaśni, nie widzę sensu by pytać o cokolwiek.

 

Gdy mglisty dotyk odsyłał jedno dostatecznie oświecone Stworzenie, jego miejsce zastępowało inne, nowe… ―> Czy i jak można zastąpić czyjeś miejsce?

A może miało być: Gdy mglisty dotyk odsyłał jedno dostatecznie oświecone Stworzenie, jego miejsce zajmowało inne, nowe… Albo: Gdy mglisty dotyk odsyłał jedno dostatecznie oświecone Stworzenie, zastępowało je w tym miejscu inne, nowe

 

– Czy mój po­przed­nik za­cią­gał dłu­gich nauk? ―> Co to znaczy: zaciągać długich nauk?

 

– Czeka cię długa, cięż­ka droga – rze­kło star­sze Stwo­rze­nie. ―> Raczej: – Czeka cię długa, trudna droga – rze­kło star­sze Stwo­rze­nie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przyznam, że też nie do końca zrozumiałem zamysł opowiadania… to znaczy zrozumiałem to, co chciałem zrozumieć, ale mam wrażenie, że jednak nie chodzi o to. Odbiór utrudniał mi ton, w jakim utrzymane jest opowiadanie, ale sam pomysł wydaje mi się trafiony. Choć na pierwszy rzut oka widać inspirację reinkarnacją, to temu opowiadaniu bliżej do filozofii genezyjskiej Juliusza Słowackiego. Punkty wspólne to chociażby świadome samodoskonalenie się bytów, zmiana form i osiąganie wyższych stopni świadomości. Po części rozumiem też chyba czemu “bycie” człowiekiem jest trudniejsze niż “bycie” drzewem.

 

Dziękuję serdecznie za kolejne odwiedziny, a także zasugerowane poprawki! Zawsze miło przeczytać czyjś komentarz ;-)

http://prozatorium.pl/

Nie, nie zrobię Ci tego. Mój pierwotny komentarz był zbyt …zgryźliwy;)

Ciekawy nick, najpierw kawa potem herbata, czy zmieszane? 

Pozdrawiam ;)

Nie pojmuję.

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dzięki za odwiedziny!

http://prozatorium.pl/

Przybywam z komentarzem jurorskim:

Początek ciekawy, metaforyczny i okraszony zabawą językową, a jako że takie zabawy bardzo lubię, narobiło mi ochoty na ciąg dalszy. Językowo jest solidnie i porządnie, wyłowiłam może dwa drobne potknięcia (interpunkcyjne), więc z czystym sumieniem przyznaję wysoką notę na tym polu. Nie jest to jednak okrągła dyszka – zabrakło mi tu odrobiny szaleństwa, zabawy formą, śmielszego żonglowania słowem, które wybitnie sprawdziłoby się w tekście de facto stylizowanym na przypowieść.

Nawiązanie do tematu konkursu było dość luźne – gdyby nie jedna wzmianka o twardości glisty, byłoby niemal niedostrzegalne.

Szczegół, który zarazem spodobał mi się i zirytował: pomysłowe wykorzystanie konkursowej glisty jako części słowa „mglisty”. Wydaje mi się jednak, że ten błyskotliwy zabieg dało się poprowadzić w sposób niewymuszony, lżejszy i bardziej dyskretny niż powtarzanie słowa „mglisty” (na przestrzeni tak krótkiego tekstu pojawiło się 9 razy we frazie „mglisty dotyk”, odebrałam jako lekko nużące). Ponadto wyłowiłam też kilka powtórzeń, które nie wyglądały na celowe.

Bardzo dziękuję za “tłusty” komentarz :-)

http://prozatorium.pl/

Zastanawiałem się, co z tego wyjdzie – początek sugerował, że jesteś pierwszym, który odważy się podjąć próby złamania standardowej formy opowiadania, ale wyszło dość mętnie, miejscami zbyt barokowo. Zupełnie jakbyś dość proste (nie banalne) i poważne w swojej tematyce przesłanie, schowała za ogromny, pięknym i trudnym do przebycia murem (często z wręcz natarczywych powtórzeń związanych z hasłem – mgliste to, mgliste tamto). Fasada (forma i sporadyczne słownictwo) okazała się mieć więcej zalet, niż sama fabuła.

Ciekawy tekst, dobrze się czyta. Trochę momentami przychodziła mi na myśl dziwna narracja, jak Mrocznych materiach. ;)

Dziękuję Wam bardzo! :-)

http://prozatorium.pl/

Nowa Fantastyka