- Opowiadanie: Yamir - Nowy porządek!

Nowy porządek!

Moje pierwsze publikowane opowiadanie. Planowo miało wystartować w konkursie “kawka dla Kafki”, ale postanowiłem napisać coś innego. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Miłej lektury. 

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Biblioteka:

Chrościsko

Oceny

Nowy porządek!

 

Amanda

 

Była kapitanem na statku ISA Curie, którego załoga liczyła dziewięćdziesiąt kobiet. Na orbicie znalazły się trzy tygodnie temu. Amanda codziennie schodziła do laboratorium nadzorując pracę nad Anihilatorem Jądrowym. Nazwa sprzętu nie była przypadkowa. Miał za zadanie uwolnić uciemiężone kobiety spod dyktatu mężczyzn. Testy na osobnikach  o chromosomach XY przebiegały poprawnie.

Dowodząca zebrała swoje podwładne i rozpoczęła przemowę.

– Kobiety, dziewczyny, drogie panie. Dziś zakończymy to, o co walczyły nasze babki i ich matki już od stuleci. Nasze przedsięwzięcie pomoże wyeliminować wiele zła z naszego świata. Gwałty, rozboje, morderstwa to domena mężczyzn. To oni dopuścili się haniebnej zbrodni przeciwko ludzkości! Dążyli do zniszczenia naszej kochanej planety. Zmuszali nas do wielu rzeczy i upokarzali na każdym kroku. Koniec z tym! – Rozległy się brawa i okrzyki popierające działanie Ligi na rzecz zmiany świata. Amanda przerwała, pozwalając współtowarzyszkom nacieszyć się tą chwilą. Uniosła ręce i nakazała gestem ciszę. – Nadszedł dzień sądu ostatecznego! W bankach spermy mamy wystarczająco dużo zarodków, by przetrwać przez kolejne wieki. Niech żyje Liga! Niech żyją kobiety! – Gdy tym razem wszystkie krzyknęły, to można było odnieść wrażenie, że statek się zatrząsł. – Zaczynamy, przygotujcie wszystkie systemy. Już za kilka godzin zakończy się nasze piekło.

Schodząc ze sceny Amanda zerknęła na sekretarz obrony i spojrzeniem przywołała ją do siebie. Przeszła do kapitańskiej kajuty i rozsiadła się wygodnie w fotelu rozlewając Martini do dwóch szklanek i czekała. Kiedy tylko drzwi się uchyliły, a w nich pojawiła się niebieskooka blondynka z włosami do pasa, to na jej ustach pojawił się szeroki uśmiech.

– No chodź, kochanie, dziś zapłacą za wszystko, co ci uczynili. To nasz wielki dzień, napijmy się – zaproponowała Amanda. Młoda kobieta zajęła miejsce naprzeciwko i zaczęła z dozą niepewności:

– Jesteś pewna, że TO, co robimy, jest słuszne? Może trzeba wyeliminować tylko część? – jej głos odrobinę się łamał zdradzając zdenerwowanie. Chyba sama nie była do końca przekonana do tego pomysłu.

– Oczywiście, że jestem pewna. Poświęciłyśmy na to lata starań, ogrom pieniędzy i sił. Wiem, że może wydawać się to niesprawiedliwe, ale tak trzeba. Oni się na to nie zgodzą z własnej woli, nie oddadzą władzy, nie zmienią swoich nawyków – tłumaczyła spokojnie pani kapitan, gładząc swoją podopieczną po policzku. Odgarnęła jej włosy i spojrzała w te niesamowite oczy. – Będzie dobrze, zobaczysz – to powiedziawszy złożyła pocałunek na jej ustach, a ta nie oponowała. Nie miały czasu na nic więcej, zatem kiedy tylko się od siebie oderwały, wypiły po całej szklance.

– Mam nadzieję, że wiesz, co robisz. Od tego nie będzie odwrotu. Ufam ci, wiem, że robisz to nie tylko dla siebie, ale dla nas wszystkich i chyba właśnie za to najbardziej cię kocham – powiedziała już weselej, bo trunek zaczynał działać.

 Kiedy dostały wezwanie zjawiły się na mostku. Słysząc, że wszystko gotowe Amanda zajęła miejsce przy przycisku, który miał odpalić ładunek. – Zacznijmy odliczanie. – Maszyna rozpoczęła powolną sekwencje od sześćdziesięciu. Kapitan miała czas, by jeszcze raz zastanowić się nad słowami ukochanej. Ale wtedy przed oczami ujrzała obrazy, które napędzały ją do działania. Ojciec alkoholik, katujący ją w dzieciństwie. Mąż tyran, który tylko wymagał, sam niczego nie wnosząc. Ponadto zmuszał ją do rozkładania nóg i rodzenia bachorów. W końcu jej ukochana i gwałt, którego dopuściło się na niej trzech mężczyzn. Nie miała oporów, kiedy doliczono do zera. Wcisnęła czerwony przycisk uruchamiając Anihilator Jądrowy. Pojawił się błysk, który poleciał w kierunku Ziemi, dalej rozchodząc się wkoło planety. „Ciekawe, czy zadziała, czy użyły wystarczającej mocy.” Pomyślała. – Nasłuchujemy! Łączyć z ziemią! – Nerwowa cisza trwała sekundy, dalej minuty, aż w końcu Amanda dostała meldunek. – Pełen sukces! Wszystkie media trąbią o tym, co się stało. – Pokiwała głową i spojrzała na swoje fanatyczne koleżanki. – Zwyciężyłyśmy! Kierunek Ziemia, wracamy do Raju.

 

 

Andrzej

 

Był kierownikiem wyższego szczebla w znanej firmie produkującej napoje energetyczne. To od niego zależało, co będzie się działo w korporacji. Od wielu lat pracował nad systemami, które miałyby zautomatyzować proces produkcji. To rozwiązanie obniżyłoby koszty, a także pozwoliłoby pozbyć się ludzi, którzy bywają zawodni. Jak do tej pory kluczem do sukcesu były kobiety. Te w przeciwieństwie do mężczyzn były dokładniejsze i co najważniejsze można było im mniej zapłacić. Tego felernego dnia miał akurat posiedzenie zarządu. Jak zwykle w sali konferencyjnej zebrało się dwunastu mężczyzn, którzy wspólnie debatowali nad dalszym rozwojem firmy. Prognozy finansowe były dobre. Rozpoznawalność marki robiła swoje i przyciągała do pracy kolejne niewiasty, a do sklepów rzeszę fanów.

– Panie Andrzeju, wszystko idzie zgodnie z planem. Udało się nam wdrożyć nowe instrukcje, które przyczyniły się do trzyprocentowego wzrostu w produkcji. To ogromny sukces! – rozpoczął Pan Kazimierz, który był prawą ręką prezesa.

– Może i faktycznie wzrost godny pochwały, ale zwiększyła się również śmiertelność pracownic. Nie wiem, jak długo uda się nam tuszować zgony i zrzucać winę na wypadki przy pracy, czy to w drodze do niej – zmartwionym głosem odpowiedział Stefan firmowy adwokat.

– Spokojnie Panowie, to kwestia czasu. Im dłużej będą pracować w ten sposób, tym mniejsza będzie śmiertelność. Będą wiedziały, na co konkretnie uważać – spokojnym głosem zaczął Andrzej.

– Jedna żywcem ugotowała się w wodzie z cukrem, ale nikt o tym nie wie. Partia normalnie sprawdzona przez testerki. Nie wykryły w niej niczego nadzwyczajnego, więc pójdzie do sprzedaży. – Zauważył Karol, który odpowiadał za dystrybucję.

– To co radzicie Panowie? Wracamy do starego porządku? Naprawdę nie macie jaj, by przetrwać ten ciężki czas? – zapytał prezes, patrząc na zmartwionych towarzyszy. Oczywiście, śmierć była czymś strasznym, ale zysk był zdecydowanie wart poniesionych strat. Rodziny ofiar otrzymują duże wynagrodzenie, w zamian za milczenie. Zresztą niektórym z tych chłopów nawet to na rękę. Nie muszą się więcej męczyć, spokojnie mogą odpoczywać do końca swoich dni w fotelu przed telewizorem z piwem, a jak potrzebują seksu, to wystarczy jeden telefon i załatwione. Nie miał pojęcia po co ludzie łączą się w pary, przysięgają sobie wierność i uczciwość, gdy przy pierwszej lepszej okazji wykonują skok w bok. Chory system. Człowiek  nie powinien tłumić swoich popędów. To zwyczajnie uwłaczające.

– Panie prezesie, to nie do końca tak. Musimy na to spojrzeć perspektywicznie. Być może faktycznie ta śmiertelność spadnie, ale te kobiety się boją, coraz częściej słychać głosy, że chcą się zwalniać. Może zaproponować im jakiś miesięczny dodatek, albo dać jednodniowy urlop by mogły odpocząć od tej stresującej sytuacji i wrócić szczęśliwe, i docenione? – zaproponował Franciszek, który zarządzał zasobami ludzkimi.

– Może jeszcze wręczyć im kwiaty i czekoladki? Z jakiej Ty się planety urwałeś. Nie te, to inne. Jest wysokie bezrobocie, a my i tak płacimy całkiem dużo, żeby nie powiedzieć za dużo – odpowiedział mu ostro Arkadiusz, który był księgowym.

– Spokojnie Panowie, może to wcale nie taki głupi pomysł? Damy im po jednej dniówce więcej, jako rekompensatę za trudne warunki. Nie wpłynie to znacząco na naszą stratę, a Franek będzie mógł zapewnić, że walczy o lepszy los dla nich – zaproponował łagodnie Kazimierz, ale patrząc na minę Arka zamilkł. Oczy wszystkich zwróciły się na Andrzeja.

– Proponuję głosowanie. To najprostsze rozwiązanie i każdy na swój sposób będzie mógł się wypowiedzieć. Zatem panowie Kto jest za? – Popatrzył po zebranych licząc ręce. – Kto przeciw? – Znowu policzył. – Wszystko jasne, Franciszku możesz ogłosić „wasz” sukces. – Słowo Wasz, było pełne sarkazmu. Ważne, żeby pracowały. Koszty wcale nie będą duże, a utrzymujący się wzrost już po pierwszym tygodniu sprawi, że będziemy na plusie. – Zamykamy posiedzenie. Dziękuję za poświęcony czas i jak zwykle widzimy się za miesiąc. – Każdy z członków zarządu podchodził do prezesa i ściskał jego dłoń z wielkim szacunkiem.

Andrzej opuszczając biuro sięgnął po swój telefon najnowszej generacji, wykręcił numer do ulubionej prostytutki i zaprosił ją do siebie. Wsiadł w samochód i szofer odwiózł go pod wskazany adres. Rezydencja była swoistego rodzaju twierdzą. Wszędzie były kamery, ogrodzenie miało trzy metry wysokości, a na jego szczycie znajdował się drut kolczasty. Bezpieczeństwo to podstawa, ojciec zawsze mu to powtarzał. Szybko wskoczył pod prysznic, przekąsił posiłek złożony z ryb i owoców morza, by w samym szlafroku oczekiwać swojej nimfy. Kiedy przybyła, przywitał ją pożądliwym spojrzeniem. Zdjęła ubranie stając przed nim naga. Uśmiech od razu zagościł na jego twarzy. Cieszył się podwójnie: Nie dość, że wyglądała niczym modelka, to była niemową, więc nie musiał z nią prowadzić zbędnej konwersacji. Czysta wymiana – seks za pieniądze. Rozchylił szlafrok i przywołał ją gestem. Obserwował, jak z kocią gracją rusza w jego kierunku. Jak klęka przed nim i uśmiecha się uroczo. Właśnie wtedy zaczęło się dziać coś niepokojącego. Nim go dotknęła zaczął odczuwać ból w okolicach brzucha, dalej jąder. – Kurwa! Co się dzieje!? – wykrzyczał na całe gardło patrząc na niewiastę. – Co mi zrobiłaś!? Ała! Przestań! Zakończ to! – Wył z bólu i obwiniał ją. Pot pojawił się na jego czole. Jego jądra robiły się większe i jakby czerwone. – Wołaj o pomoc! Medyka! – Niestety była niemową, o czym zupełnie zapomniał. Zamiast tego postanowiła, że sama spróbuje mu pomóc. Nachyliła się nad jego genitaliami, które w tym momencie nabrzmiałe wybuchły, obryzgując jej śliczną twarz krwią. Gdyby mogła krzyczałaby wniebogłosy. Patrzyła w przerażeniu jak mężczyzna traci przytomność. Pobiegła po służbę, dalej wezwano lekarzy…

Parę minut po tym wydarzeniu, wszystkie media zgodnie informowały o szokującym i makabrycznym losie mężczyzn.

 

Amanda

 

Minął miesiąc od momentu użycia broni jądrowej zagłady. Statek kosmiczny podchodził do lądowania. Każda z przebywających na pokładzie kobiet doskonale wiedziała, co uczyniła. Obserwując doniesienia z Ziemi, dostrzegały wiele plusów, ale i kilka minusów całej akcji. Po pierwsze, nie wszystkim przypadło do gustu kastrowanie całej męskiej populacji. Nawet wśród pań głosy były podzielone. Po drugie, wraz z kastracją mężczyzn faktycznie spadła liczba gwałtów, ale zamiast tego można było oglądać masowe samobójstwa samców, którzy nie godzili się na taki los. Zmniejszył się współczynnik morderstw, ale za to podczas akcji zmarło przez wykrwawienie około czterdzieści procent męskiej populacji. Straty, które były wkalkulowane. Tak jak zakładano prezydentem zjednoczonej Republiki Kobiet została Małgorzata – dobra znajoma Amandy. Zatem nie specjalnie obawiały się konsekwencji. Ponadto większość osób u władzy stanowiły ich popleczniczki. Kiedy dowodząca wysiadała ze statku trzymała za rękę swoją ukochaną i machała do tłumów, skandujących nazwę ich jednostki. Gdzieś w oddali, mniejsza grupka stała z transparentami z wyzwiskami od zdrajczyń i morderczyń. Amanda uważała się za bohaterkę i nic nie było w stanie tego zmienić. Nie trzeba było długo czekać, aż pojawił się kordon policji. Z samochodów wysiadały umundurowane kobiety. Jedna z nich zaczęła wykrzykiwać imię kapitan.

– To ja. – Ruszyła wolnym krokiem w kierunku policjantki. Po uprzejmej wymianie zdań, zabrano wszystkie uczestniczki lotu do radiowozów. Prawie wszystkie samochody skierowane były do więzienia, Amandę zaś przetransportowano bezpośrednio przed obliczę Pani Prezydent. Wpuszczono ją tylnym wejściem, by uniknąć spotkania z mediami. Już od progu wyczuła zdenerwowanie u Małgorzaty. Prezydent wykrzyczała Amandzie prosto w twarz.  

– Coś Ty sobie do cholery myślała?! To jest ten Twój wielki projekt? – kpiła Pani prezydent. – Amando, powiedz mi, że to pomyłka, że to nie wasza sprawka, proszę – w głosie przyjaciółki było coś złowrogiego, coś co nie podobało się pani kapitan.

– Dostali dokładnie to, na co zasłużyli. Nie pamiętasz ile razy opowiadałaś mi, jak cię Twój frajer gwałci? Ile razy przychodził nawalony i cię bił? Zapomniałaś o tym? Oczywiście, że zrobiłam to umyślnie i zrobiłabym to jeszcze raz – powiedziała z dumą w głosie.

– Nie rozumiem cię dziewczyno, owszem było tak i bydlak zasłużył na karę, ale czym zawinili chłopcy w szkołach, przedszkolach? Ci mężczyźni, co sami wychowywali swoje dzieci? Nie można tak.

– Teraz byli niewinni, ale to kwestia czasu. My będziemy rządzić, stworzymy lepszy świat – przekonywała Amanda, zajmując miejsce w fotelu prezydenckim bawiąc się przy tym cygarem, które niczym relikt przeszłości leżało na biurku.

– Jakie „my”?! Zostaniesz jutro stracona wraz z całą załogą – oświadczyła prezydentowa.

– Że co?! Jak to!? Myślałam, że mnie ocalisz idiotko i uczynisz bohaterką ! Ty szujo!

– Zabrać ją. Niech gnije w więzieniu. Jutro zgodnie z planem rozpoczynamy egzekucję. Zaproście media. Przygotujcie stadion i zbierzcie widownię, która zechce oglądać to krwawe widowisko. Wszyscy mają wiedzieć, że nie pozwalamy na tego typu przemoc. – Spojrzała raz jeszcze na zszokowaną Amandę i wycedziła przez zęby – Brzydzę się Tobą.

 

Andrzej

 

Właśnie wychodził ze szpitala. Ocaliło go to, że był majętny a ludzie, których sobie dobierał byli lojalni. Gdyby nie reakcja prostytutki, dalej gosposi, to pewnie zdychałby jak pies pod płotem. Nie oglądał telewizji, nie słuchał radia, bo nie chciał wiedzieć o kolejnych samobójcach. W jego opinii to byli najzwyklejsi tchórze, którzy do niczego się nie nadawali. W całym tym zamachu najbardziej ucierpiała jego duma, lecz przez myśl mu nie przeszło, żeby się poddać. Winne powinny zostać ukarane w odpowiedni sposób, by w męczarniach zginęły za swoje czyny. Już w szpitalu zaczął przygotowywać się na to, co miało nastąpić. Informowano go o tym, kto został prezydentem, jak wygląda zarządzanie państwem, jaki stosunek mają do tego kobiety. Wykładał naprawdę spore sumy, by podburzać te, które były obojętne. Wiedział doskonale, że jeśli nic nie zrobi, to cała ta Amanda, zostanie nazwana zbawczynią kobiecości, a do tego nie mógł dopuścić. Łapówki i finansowane przez niego protesty, oskarżające rządzących o bezczynność, doprowadziły do tego, że Prezydent zobowiązała się do ukarania winnych. Z pewnością nie była to dla niej łatwa decyzja, ale konieczna do pozostania na stanowisku.

Andrzej rozejrzał się po ulicy i pierwszy raz poczuł się naprawdę nieswojo. W zasięgu wzroku nie miał żadnego faceta, za to kobiety zalewały ulice. Wsiadł do wozu i podał jak zwykle adres. Niewiasta spokojnym głosem powtórzyła i ruszyła w kierunku rezydencji. Wchodząc do holu od progu ucałował gosposię. To właśnie jej zawdzięczał swoje życie, a jakby tego było mało, przygotowała wszystko tak, jak prosił na ten specjalny dzień. Od razu ruszył pod prysznic, po nim odział się w najlepszy garnitur i czekał w holu na gości. Jako pierwszy pojawił się Kazek. Podszedł do Andrzeja, uścisnął mu dłoń, by zaraz po tym zająć wskazane miejsce. Dalej pojawili się razem Arek i Stefan.

– Czekamy jeszcze na kogoś? – zapytał Stefan, ze zdziwieniem obserwując Andrzeja, który popalał cygaro.

– Niebawem powinna się pojawić. Nasz gość honorowy. O wilku mowa. – Patrząc przez okno, mogli dostrzec rządową limuzynę. Wysiadła z niej Pani prezydent, oraz jej ochroniarki, którym nakazała pozostać przy wozie. Wchodząc do domu spojrzała na zebranych i rzuciła od progu.

– Raz jeszcze moje kondolencje Panowie, zapewniam Was, że dołożymy wszelkich starań by w odpowiedni sposób ukarać winowajczynie.

– Wyborny żart Małgosiu, nie zapominaj o tym, że to, że jesteś prezydentem, to moja zasługa. Pewnie, gdyby nie ja, to dalej siedziałabyś z tym swoim Mietkiem – odpowiedział ostro Andrzej. Reszta panów wyglądała na odrobinę zaskoczonych, bo o całej operacji przejęcia władzy nie miała zielonego pojęcia.

– Przepraszam, dobrze, że go zabiłeś zasługiwał na to – powiedziała spokojnie z pokorą w głosie. Wiele zawdzięczała Andrzejowi, zatem kiedy tylko zwrócił się do niej z prośbą, to była świadoma, że nie może mu odmówić – zwłaszcza w tych okolicznościach. – Czego właściwie oczekujesz? Planuję wszystkie powiesić. Jedna po drugiej, jak kiedyś robiło się z piratami. Zasługują na śmierć.

– Może to i właściwa kara, ale nie uważasz, że nieco za szybka? A co byś powiedziała na to, by to mężczyźni wykonali wyrok, by ukamienowali je? Będzie to trwało znacznie dużej. Jak dobrze pójdzie nie stracą szybko przytomności. Poczują namiastkę bólu, który i my czuliśmy. Można też spróbować ich przy tym nie zabić. Dać złudną nadzieję, że odkupiły winy i później powiesić – rozmyślał głośno Andrzej.

– Byłbym zdecydowanie za drugim rozwiązaniem. Nie pokazywać śmierci na antenie. Przekazać, że w ramach miłosierdzia zostały skazane na dożywocie w zakładzie zamkniętym, by rozmyślały o tym, co uczyniły i jak wielkie szanse utraciły – wtrącił się do rozmowy Stefan.

– Panowie, rozumiem Waszą złość, ale zrozumcie też mnie. Myślicie, że to się przyjmie? Lud na to pozwoli? Żyjemy w Polsce, a nie jakiejś Ameryce. – W głosie niewiasty słychać było strach i niepewność. Zdecydowanie każda z ich propozycji wiązała się z ryzykiem.

– Skoro zaakceptowały fakt, że na planecie nie ma ani jednego samca, który mógłby je zapłodnić, to i z tym będą musiały się pogodzić. Nie martw się, zbiorę ludzi, kupię też trochę kobiet, by zrobiły temu dobry pijar. Jeszcze wyjdziesz na swoje Małgosiu. – Kobieta niepewnie pokiwała głową dając do zrozumienia, że się zgadza. Mogła się kłócić, ale to nie miałoby żadnego sensu. Jeśli Andrzej coś sobie postanowił, to tak miało być. Kiedy tylko wyszła, prezes spojrzał na swoich przyjaciół.

– Szykujcie telefony. Potrzebujemy zebrać stu mężczyzn, którzy nie będą lękali się wymierzyć sprawiedliwość, którzy pokażą, że nawet bez jaj nie będą srać w gacie przed babami. Powiem Wam jeszcze w sekrecie, że mam pewnego asa w rękawie. Pewien naukowiec, Pan Aizenberg, stworzył dla mnie magiczny przedmiot. Wiem, jak to brzmi, ale pozwala mi on na czytanie w myślach innych osób. Czasami nawet na kierowanie ich wolą. – Mężczyźni popatrzyli na szefa z niedowierzaniem. Czy on miał ich za idiotów? Może jeszcze magicznego smoka wyczaruje? Mamy 2060 rok, o ile cuda techniki poszły znacznie do przodu, to coś takiego nie mieściło się im w głowach.

– Nie żebym chciał cię obrazić, ale jesteś pewien, że to działa? Testowałeś to na kimś? – zapytał niepewnie Arek.

– Zaraz sami zobaczycie. – Postukał się delikatnie w sygnet, który zawsze nosił na palcu. Spojrzał na Stefana i rozpoczął. – W tej chwili zastanawiasz się, czy będzie jakaś możliwość, by móc spłodzić syna. Czy to coś, co uwolniły było jednorazowe, czy może jądra już nie będą się tworzyć, nawet w łonie matki. – Stefan podniósł głowę i pokręcił nią z niedowierzaniem.

– Cholera, faktycznie tak było. Myślałem o czymś, czego nie byłbyś w stanie odgadnąć, a Ty słowo w słowo.

– Magia panowie, ten świat może zatracił pierwiastek męskości, ale zyskał coś znacznie potężniejszego. Coś z czego nie zdają sobie sprawy kobiety, a to dopiero początek. Widziałem człowieka potrafiącego pluć ogniem. Podejrzewam, że zdolności posiadają tylko mężczyźni. To, co one zrobiły zmieniło nasz kod genetyczny. Niby wyglądamy tak samo, ale są pewne różnice. – Otwarli szerzej oczy. Zawsze marzyli o super mocach, ale nie wierzyli w ich istnienie.

Przyszłość zaczynała się zmieniać, a wizja ich dominacji stawała się wyraźniejsza, niż w czasach, gdy było ich znacznie więcej.

 

 

Amanda

 

Musiała przyznać, że taki obrót spraw był nie do zaakceptowania. Siedząc za kratkami, odizolowana od reszty swoich dziewczyn, ciągle się zastanawiała, co się z nimi dzieje i jak to znoszą. Spojrzała na jedną ze strażniczek i rzuciła zrezygnowanym tonem.

– Ty też nas za to potępiasz?

– Nie, zgadzam się z tym, że większość z nich na to zasłużyła, ale że wszyscy? Trochę nie daje mi to spokoju – wyznała szczerze, przypatrując się Amandzie.

– Tu nie dało się zrobić szyfru, który weryfikowałby ich życia, albo wszyscy, albo żaden. Zgodnie uznałyśmy, że lepiej załatwić ich wszystkich, niż patrzeć jak wielu z nich nas poniża. Sama się zastanów, teraz jest ci lepiej czy wcześniej? – Może w ten sposób uda się zjednać sobie strażniczkę.

– Właściwie… to teraz. Awansowałam, nie ma problemu ze znalezieniem pracy. Większość ocalałych mężczyzn stała się łagodniejsza. Podchodzą do nas ze strachem mieszanym z respektem. Wiele moich koleżanek podziela to zdanie.

– Naprawdę uważasz, że zasługujemy na stryczek? – zapytała z niedowierzaniem Amanda.

– Stryczek? – Roześmiała się strażniczka. – Koncepcja waszej śmierci uległa zmianie. Stryczek byłby wybawieniem – podsumowała strażniczka. Skoro kobieta się nie odzywała to kontynuowała. – Pani prezydent postanowiła, że zostaniecie ukamienowane przez mężczyzn, tak by sprawiedliwości stało się zadość. Byście odczuły na własnej skórze to, przez co oni teraz przechodzą.

– Jaja sobie ze mnie robisz? Przecież to nieludzkie! – wykrzyczała zrozpaczonym głosem.

– A no właśnie. Mówiłam o tym, ale mnie nie słuchali. Ponoć sama to wymyśliła i zaproponowała organizację ludzi temu fiutowi od energetyków, co to dręczył u siebie w firmie dziewczyny.

– To nie może się tak skończyć. My to zrobiłyśmy dla Was – zawodziła żałośnie. Jej sytuacja pogarszała się z każdą chwilą.

– Nie martw się, poinformowałam o tym, kogo trzeba. Jak dobrze pójdzie zginiecie szybciej. – Amandy wcale to nie pocieszało.

– Mogę się zobaczyć z moją dziewczyną? I tak niebawem zginiemy. Pozwól nam się chociaż pożegnać. – Patrzyła na nią ze łzami w oczach, na co strażniczka, tylko wzruszyła ramionami.

– Rozkazy mówią jasno. Żadnych widzeń, ale z drugiej strony, chyba należy Wam się jakieś ostatnie życzenie. Zaraz ją przyprowadzę.

Nie musiała długo czekać. Okazało się, że jej ukochana znajdowała się w sali obok, w nieodległej celi. Kiedy zamknięto je razem, Amanda czuła, że jej ukochana cała się trzęsie. Z pewnością nie tak to sobie wyobrażała.

– Już dobrze malutka, nic się nie martw, będzie dobrze. – Przytuliła ją mocno do siebie i kciukiem odgarnęła jej włosy. – Nie płacz głuptasie, przynajmniej zginiemy razem za słuszną sprawę.

– Może i słuszną, ale co z tego? Gdybym mogła cofnąć czas… – zaczęła kobieta, a Amanda oddaliła ją od siebie na długość ramion i spojrzała w jej oczy.

– To co byś zrobiła? – zapytała podejrzliwie.

– Po wykonaniu zadania zostałybyśmy w kosmosie. Ruszyły w daleki lot korzystając z komór do hibernacji. Wróciłybyśmy na ziemię za sto, może dwieście lat. Nikt, by o nas nie pamiętał, albo byłybyśmy bohaterkami? A tak, jak te frajerki zginiemy jak męczennice na stryczku.

– Nie do końca – odezwała się strażniczka więzienna, na co Amanda zakasłała. Nie chciała stresować ukochanej.

– Umrzemy jak nam pisane. Szkoda, że wcześniej nie wzięliśmy Twojego planu pod rozwagę. Mleko się już rozlało.

Na korytarzu dało się słyszeć stukot butów. Cele z wolna zaczynały się otwierać. A strażniczka więzienna rzuciła w ich stronę.

– Już czas. – Sięgnęła po broń i wycelowała w nie. Szły niczym baranki prowadzone na rzeź. Cała dziewięćdziesiątka. Przed wyjściem kazali im się rozebrać. Wkraczały na jakąś arenę, a ludzie zaczęli buczeć, gwizdać i skandować hasła w stylu: morderczynie. W oddali widać było niewielki dół, wkoło którego tłoczyli się mężczyźni.  Wyroki wykonywane były jeden po drugim, każdy trwał jakieś dwadzieścia minut. Jeśli istota została dobrze trafiona traciła przytomność i nie było słychać jej krzyków. Za to słychać było sfrustrowanych mężczyzn. Po trzydziestu nazwiskach przyszła na nią kolei. Wolnym krokiem, w asyście strażniczek podążała do miejsca zagłady z głową lekko uniesioną i uśmiechem na ustach. Kiedy była już prawie na miejscu, usłyszała strzały z karabinu, krzyk na trybunach i w jednej chwili ujrzała ciemność przed oczami.  

 

 

Koniec

Komentarze

– Kobiety, dziewczyny, drogie Panie.

panie – duże litery w korespondencji (”Drogie Panie”, “Tobie” itp.).

Dziś zakończymy to, o co walczyły nasze babki i ich matki już od stuleci. Dzisiejsze przedsięwzięcie pomoże nam wyeliminować wiele zła z naszego świata.

Powtórzenie, aczkolwiek dialogi rządzą się swoimi prawami ;)

Uniosła ręce ku górze i nakazała gestem ciszę.

Wiadomo, że nie uniosła ich w dół.

Niech żyją Kobiety!

Tutaj to samo, co wyżej – kobiety.

Gdy tym razem wszystkie krzyknęły[+,] to można było odnieść wrażenie, że statek się zatrząsł.

– No chodź[+,] kochanie, dziś zapłacą za wszystko, co Ci uczynili.

– Jesteś pewna, że TO[+,] co robimy[+,] jest słuszne?

O przecinkach zapamiętaj: są obowiązkowe przy wołaczach i oddzielają czasowniki od siebie, otwierają i zamykają zdania wtrącone.

Przejrzyj tekst pod tym kątem, wyłapiesz to.

Chyba sama nie byłą do końca przekonana do tego pomysłu.

Literówka.

Poświeciłyśmy na to lata starań, ogrom pieniędzy i sił.

Udało się nam wdrożyć nowe instrukcje, które przyczyniły się do trzy procentowego wzrostu w produkcji.

trzyprocentowego

– Ja proponuje głosowanie

Przygotujcie stadion i zbierzcie widownie, która zechce oglądać to krwawe widowisko.

Spojrzała raz jeszcze na zszokowaną Amand[+ę]

Śmierć nie pokazywać na antenie.

Coś jest nie tak z tym zdaniem.

Planuje je wszystkie powiesić.

– Może to i właściwa kra, ale nie uważasz, że nie co za szybka?

kara, nieco

– Skoro zaakceptowały fakt, że na planecie nie ma ani jednego samca, który mógłby je zapłodnić. To i z tym będą musiały się pogodzić.

A to jest jedno zdanie, nie dwa.

Jeśli Andrzej coś sobie wymyślił, to tak będzie. .

Dodatkowa kropka na końcu.

Większość ocalałych mężczyzn stałą się łagodniejsza.

Ponoć sama to wymyśliła i zaproponowała organizacje ludzi temu Fiutowi od energetyków, co to dręczył u siebie w firmie dziewczyny.

Sam początek nie płynął, nie wiem, może to kwestia krótkich zdańale potem czytało mi się całkiem nieźle, to plus. Skojarzenie z “Seksmisją” jest oczywiste, ale nie przeszkadzało mi. Przeszkadzał mi motyw całowania pierścienia (kolejne oczywiste skojarzenie), ugotowania się kogoś żywcem, to nie było potrzebne, a sprawiało, że bohater sprawia wrażenie bardzo jednowymiarowego, a to już minus. Bohatera mogę lubić albo nie, ale nie może być groteskowy, bo nie potraktuję go poważnie.

Na pewno na plus zamknięta koncepcja.

Nie czytało się źle, ale przejrzyj cały tekst pod kątem usterek.

Cóż, debiut całkiem przyzwoity. Ćwicz, będzie dobrze :)

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

Anet – Bardzo dziękuję za informację zwrotną. Kilka razy czytałem ten tekst, a jednak niedociągnięcia jak literówki i końcówki nie wyłapane. No nic, trzeba to jak najszybciej poprawić, by innym czytało się to lepiej ;) 

 

Co do początku, to doskonale zdaję sobie sprawę, że coś z nim jest nie tak. Nie od dziś wiem, że to moja największa bolączka, żeby jakoś wprowadzić czytelnika płynnie w historię, którą chce opowiedzieć. Będę nad tym pracował ;) 

 

Ugotowanie żywcem, w moim zamyśle miało jasno pokazać ich podejście do losu pracownic i jednocześnie , że mają naprawdę mocne wpływy, że nie obawiają się żadnej kary z tego wynikającej. Co do całowania w pierścień, może jest to nie potrzebne. Przeczytam raz jeszcze i pewnie usunę te dwa fragmenty w całym tekście. 

 

Jeszcze raz dziękuję ;) 

 

 

 

Mnie się za to czytało całkiem nieźle. Nawet mnie wciągnęło na tyle, że z chęcią przeczytałem do końca. Za takich uwag technicznych:

 

– Zauważył Karol, który odpowiadał za dystrybucję.

– odpowiedział mu ostro Arkadiusz, który był księgowym.

– zaproponował Franciszek, który zarządzał zasobami ludzkimi.

Zauważ, że w scenie z korporacyjnego zebrania niemal wszystkie postaci przedstawiasz w ten sam sposób. Warto rotować strukturą zdań. Warto też stosować formy prostsze. Chociażby takie:

– odpowiedział ostro księgowy Arkadiusz.

– zaproponował Franciszek z kadr.

 

Zacząłeś bardzo jednostronnie i z przerysowaniem, stając po jednej stronie barykady walki klas płci.

Potem jeszcze wzmocniłeś przekaz sceną w korpo.

W tym momencie bardziej byłem chyba zaciekawiony nie samym opowiadaniem, a raczej tym, jak z tego wybrniesz. Bo przy tak jednoznacznym postawieniu sprawy mogłeś wyjść albo na skrajnego, wojowniczego, feministę, albo odwrócić wszystko o 180 stopi, i zostać szowinistycznym samcem.

Zarówno jedna jak i druga opcja wyszłaby Ci bokiem, bo opowiadanie zyskałoby polityczny wydźwięk. Jakoś jednak z tego wybrnąłeś i na końcu nie miałem poczucia, że autor chciał mnie do swoich poglądów, jakiekolwiek by one nie były, przekonać. Raczej zwyczajnie bawił się groteską i przerysowaniem.

Zakończenie pozostawiło jednak pewien niedosyt. Przy tak dużej dozie przerysowania strzał z karabinu, mający skrócić cierpienie, to trochę mało.

Tak czy siak, gratuluję debiutu.

Napisane na tyle sprawnie, że klik biblioteczny się należy.

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Chrościsko – Bardzo dziękuję za komentarz i cieszę się, że się podobało. 

 

W scenie korporacji masz dużo racji, zwyczajnie chciałem skrócić ich opisy do minimum, żeby czytelnik wiedział kim oni są, ale żeby też nie marnować znaków na postaci, które niewiele wniosą do dalszej fabuły. Formy prostsze, jak na nie patrzę wyglądają faktycznie zdecydowanie lepiej. 

 

Od razu nadmienię też, że w tym opowiadaniu nie przekazuję swoich racji, jest to dla mnie swoistego rodzaju absurd, walka feministek z szowinistami, a postaci neutralne pojawiają się jedynie w tle. Zatem cieszy mnie to, że finalnie doszedłeś do wniosku, że to groteska. Właśnie tak miało być ;)

 

Nad zakończeniem można się pochylić i zastanowić, co właściwie się wydarzyło. W zamyśle, my nie wiemy, czy ona zginęła. Czy ją trafili, czy może zemdlała, ciemność, brak bólu, koniec, ale czy ostateczny? 

 

Raz jeszcze dziękuję za poświęcony czas, za klika i dobre słowo. 

Czytało się nieźle. Z rzeczy technicznych: “Cię”, “Ci” piszemy w opowiadaniu z małej litery.

Miałam skojarzenia z “Seksmisją”, jak przedpiścy, ale uważam ten debiut za całkiem udany.

Ciekawy podział tekstu na dwa punkty widzenia, stanowiące narrację dwóch bohaterów. “Katastrofa jądrowa” chyba bardziej smutna niż śmieszna, szczególni dla panów. ;-)

Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, wolałabym mniej skrajności w postawach bohaterów, a więcej odcieni szarości.

Ando – dziękuję za poświęcony czas na przeczytanie i dobre słowo. W końcu tekst nie jest krótki ;) Za poprawki już się biorę ;) 

Co do skrajności, chciałem dać głos dla bohaterów po dwóch stronach barykady. Każdy z nich jest przerysowany i odrobinę karykaturalny. Na swój sposób choć tak bardzo się nie trawią są do siebie bardzo podobni ^^

 

Cześć Yamirze:)

Już się poznaliśmy;), czyli mamy weird w kosmosie i parę Amandę z Andrzejem.

Zastosowany zabieg ze zmianą punktu widzenia – ciekawy, a tekst jest dynamiczny. Na dynamikę wpływa przerysowanie bohaterów. Nawiązanie do Seksmisji – ok.

Jak dla mnie postaci są zanadto uproszczone. Mam na myśli życiorys Amandy (jej partnerki) i Andrzeja streszczony w kilku zdaniach oraz zbyt naiwne relacje z innymi, które pokazujesz przez dialogi.

Chyba pomyślałabym też o tym, aby nie nadużywać streszczeń z historii świata, tj. mijającego czasu,  a mamy z nimi do czynienia na początku Amandy 1, 2, i Andrzeja 1, 2, jak i później, ale nie w tak dużym stopniu.

Jeśli chodzi o fabułę: zamiana jaj na supermoce nie jest za bardzo subtelna. Wydaje mi się też, że warto byłoby popracować nad słownictwem. Owszem, dzieje się, ale trochę za bardzo na skróty.

 

W trakcie czytania miałam kilka, poniżej znajdziesz te, które wypisałam z pierwszej Amandy:

– Kobiety, dziewczyny, drogie panie. Dziś zakończymy to, o co walczyły nasze babki i ich matki już od stuleci. Nasze przedsięwzięcie pomoże wyeliminować wiele zła z naszego świata. Gwałty, rozboje, morderstwa to domena mężczyzn. To oni dopuścili się haniebnej zbrodni przeciwko ludzkości! Dążyli do zniszczenia naszej kochanej planety. Zmuszali nas do wielu rzeczy i upokarzali na każdym kroku. Koniec z tym! – Rozległy się brawa i okrzyki popierające działanie Ligi na rzecz zmiany świata. Amanda przerwała, pozwalając współtowarzyszkom nacieszyć się tą chwilą. Uniosła ręce i nakazała gestem ciszę. – Nadszedł dzień sądu ostatecznego! W bankach spermy mamy wystarczająco dużo zarodków, by przetrwać przez kolejne wieki. Niech żyje Liga! Niech żyją kobiety! – Gdy tym razem wszystkie krzyknęły, to można było odnieść wrażenie, że statek się zatrząsł. – Zaczynamy, przygotujcie wszystkie systemy. Już za kilka godzin zakończy się nasze piekło.

Przy tym przemówieniu zastanawiałam się, czy czasami nie lepiej byłoby przerzucić reakcje tłumu do kolejnego akapitu, czyli potraktować jak narrację, ale tego nie wiem. Sama miałam z tym podobny kłopot. Może kolejny komentator, wprawniejszy, to rozstrzygnie?

Chyba sama nie była do końca przekonana do tego pomysłu.

To zdanie zdaje mi się niepotrzebne, sprawdź.

– Oczywiście, że jestem pewna. Poświęciłyśmy na to lata starań, ogrom pieniędzy i sił. Wiem, że może wydawać się to niesprawiedliwe, ale tak trzeba. Oni się na to nie zgodzą z własnej woli, nie oddadzą władzy, nie zmienią swoich nawyków – tłumaczyła spokojnie pani kapitan, gładząc swoją podopieczną po policzku. Odgarnęła jej włosy i spojrzała w te niesamowite oczy. – Będzie dobrze, zobaczysz – to powiedziawszy złożyła pocałunek na jej ustach, a ta nie oponowała. 

Zwróć uwagę na „to”, stosunkowo często się pojawia tu i gdzie indziej.

– Zacznijmy odliczanie. 

Czy to kwestia dialogowa?, jeśli tak zapisz jak dialog, nie wiadomo, kto to mówi – Amanda?

Ciekawe, czy zadziała, czy użyły wystarczającej mocy.” Pomyślała. – Nasłuchujemy! Łączyć z ziemią! – Nerwowa cisza trwała sekundy, dalej minuty, aż w końcu Amanda dostała meldunek. – Pełen sukces! Wszystkie media trąbią o tym, co się stało. – Pokiwała głową i spojrzała na swoje fanatyczne koleżanki. – Zwyciężyłyśmy! Kierunek Ziemia, wracamy do Raju

Podobnie w tym fragmencie, z tym że tu jeszcze mamy pomyślała, ale rozumiem, że jest w cudzysłowie.

 

Inne drobiazgi:

Wysiadła z niej Pani prezydent,(-,) oraz jej ochroniarki

Prezydent – małą literą (jedno się zagubiło przy poprawianiu) i bez przecinka.

strachem mieszanym z respektem.

Może zmieszanym?

Ponoć sama to wymyśliła i zaproponowała organizację ludzi temu fiutowi od energetyków, co to dręczył u siebie w firmie dziewczyny.

To nie może się tak skończyć. My to zrobiłyśmy dla Was – zawodziła żałośnie.

Znowu „to”. Zwróć uwagę na nie w przyszłych opowiadaniach, lepiej aby nie były w dużym stężeniu

”rzuciła” w atrybucjach dialogowych nie jest najładniejszym słowem, nie przepadam za nim, ponieważ z reguły nic nie mówi. 

 

Warto byłoby popracować nad słownictwem. Dużo się dzieje się, ale idziesz za bardzo na skróty, stąd dla mnie nieprawdopodobnym się zdaje taki przebieg wydarzeń. Pomysł na plus, jak i odwaga aby pisać z pozycji dziewczyny. :)

 

pzd srd:)

piątkowa asylum we wtorek skomentowała

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Asylum – Cześć i bardzo dziękuję za wizytę, poświęcony czas i komentarz, naprawdę dużo to dla mnie znaczy ;) 

 

Rozumie, że postaci są uproszczone, ba nawet się z tym zgadzam. Partnerka Amandy nie odgrywa większej roli dla tej części historii, dlatego nawet nie otrzymała imienia. Obiecuję, że kolejny tekst, związany z Amandą, Andrzejem i tym światem będzie obfitował w głębszy rys psychologiczny. 

 

Co do skracania czasu, zabieg był konieczny, bo ograniczałem się do 24 tys znaków, gdyż miał być to tekst konkursowy. Normalnie można byłoby dodać podrozdział Andrzeja w szpitalu, gdzie lepiej moglibyśmy go poznać, jego życie, jego status i to kim jest, zaś Amandę można byłoby poznać podczas lotu. Biorę to pod rozwagę, by ewentualnie kiedyś, sklejając całą historię uzupełnić braki ;) 

 

Odnośnie jaj, miała to być gra słów związana z hasłem opowiadania, Anihilatorem jądrowym, wziętym z przymrużeniem oka, stąd pojawia się takie rozwiązanie ;) Super moce, pojawiają się, jak ukochana Amandy. Wzmianka, która nie jest istotna dla tej części, ale może być rozwinięta w innym opowiadaniu. 

 

Słownictwo – zdecydowanie, dlatego podkreśliłem, debiut, uczę się. 

 

Zdanie “chyba sama… “ faktycznie, może być do kasacji lub usunąć chyba, będzie lepiej wyglądać. 

 

“To” będę miał na uwadze w następnym opowiadaniu ;) 

 

Do zdania, że pomyślała, nie miałem zielonego pojęcia, jak to potraktować i przyznaję się bez bicia. Uznałem, że jakbym dał ala dialog i dał pomyślała, byłoby to bardziej mylące. 

 

Raz jeszcze dziękuję za komentarz ;) 

Fajnie, że się odezwałeś:)

obfitował w głębszy rys psychologiczny.

Bój się Boga, nie, bo “popłyniesz”. Wejdź bardziej w głąb w możliwe odnalezienie się postaci w konkretnej sytuacji bądź podpytaj osób, które mogłyby coś podpowiedzieć i wtedy spróbuj opisać. Po “psychologicznemu” najczęściej będzie skrótem. Psychologiczny oznacza dla mnie z jednej strony możliwość wczucia, ale jednocześnie też decentracji.

Co do skracania czasu, zabieg był konieczny, bo ograniczałem się do 24 tys znaków

Tak, to są trudne wybory, jednakże zawsze lepiej dać scenę (wybrać ją i spisać) niż gnać.

miała to być gra słów związana z hasłem opowiadania, Anihilatorem jądrowym, wziętym z przymrużeniem oka

Sam Anihilator jądrowy był frapujący, natomiast deus ex machina, czyli supermoce mnie rozłożyły, zresztą niepotrzebne zdawały mi się;)

 

Odnośnie dialogów i tłumu oraz myśli to dla mnie też zakawyczka, kilka razy trzeba napisać, aby zobaczyć jak byłoby lepiej. :)

pozdrowienia:)

a

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Zawsze się odzywam, niezależnie, czy to krytyka, czy pochwała. Twój komentarz naprawdę wiele wnosi, zatem, grzechem byłoby go przemilczeć. 

“Podpytaj osób, które mogłyby coś podpowiedzieć. “ – zdecydowanie dobra rada, ale muszę ludzi najpierw poznać ;) Ciężko napisać do kogoś i wymagać, by po pierwsze poświęcił czas na Twój tekst, po drugie jeszcze uczył pewnych rzeczy ;) 

 

Tak jak mówiłem, super moce są tylko wstawka względem następnego opowiadania, które mam w głowie z tymi bohaterami. Daje to pewne możliwości w przyszłości, a teraz… no cóż z jednej strony zbędne, z drugiej przy kolejnym tekście, czytelnik, będzie mógł dostrzec szerszą perspektywę i przede wszystkim konsekwencję, zakończenia. 

 

W moich tekstach, każdy bohater ma swoje przekonania, poglądy, często bardzo różne z tymi, które posiada autor. Z racji mojego zawodu mam kontakt z wieloma ludźmi, przez co łatwiej przychodzi mi wczuć się w daną postać. 

 

Dzięki za pomoc ;)

Podpytaj osób, które mogłyby coś podpowiedzieć.

Myślałam o ludziach fizycznych, tych obok Ciebie, są świetnym źródłem:D, a jakie ciekawe rozmowy się wywiązują.

przez co łatwiej przychodzi mi wczuć się w daną postać. 

Tu żeś się nie przyłożył, bo stereotypy, a może o to chodzi aby to przefiltrować jeszcze przez siebie, niejako zweryfikować.

I już nie dziękuj, bo ucieknę do mysiej dziury:p

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Tu są stereotypy, bo postaci mają być przerysowane i groteskowe. Uwidaczniam tylko cechy skrajne, które na swój sposób mają dać czytelnikowi do zrozumienia, że mamy Feministkę, która od lat walczy z mężczyznami, która wprost mówi, że poświęciła na ten projekt lata pracy, pieniędzy i nie pragnie niczego ponad zagładę męskiego gatunku. Prawda jest jednak inna, to tylko jedna ze stron medalu. Andrzej też jest skończonym szowinistą, ale to też z czegoś wynika ^^ 

 

Tekst jest zdecydowanie za krótki, żeby pokazać całość, bo za każdą postacią stoi jej własna historia, jej doświadczenia i przeżycia. Gdybym na debiut, wrzuciłbym tekst na 80-120 tys znaków. Prawdopodobnie nikt by go nie przeczytał. Już miałem obawy przy 24 tys ;)

 

 

 

Hmm, więc wrzucaj krótsze, a najlepiej na konkurs (choć swoje pisz).

Nie może być stereotypów, nawet w krótszych. Czytałeś opko Syfa z “Ciężkiego dyżuru”, a w ogóle poczytaj te, z limitowanych znakami konkursów.

To złudzenie, że przy większej ilości znaków możesz pogłębić, chodzi o decyzję, co pokazać i wybór sposobu zapisu. ;)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Tekst dla mnie idzie w groteskę i widać myśl przewodnią, gdy bijesz mocno w skrajności przy charakteryzacji. Może to sprawiać wrażenie zbytniego uproszczenia, ale pokazałeś, co umiałeś. Fakt faktem, wraz z dalszym pisaniem szlifuje się umiejętność wybierania takich opisów czy słów, by w jak najmniejszym limicie jak najwięcej przekazać.

Sam tekst nie rzucił mnie na kolana, ale zaprojektowany jest nieźle. Początek tylko mocno chrobocze – sporo tam prostych zdań, które wybijają z pewnego rytmu. Potem jest jednak lepiej.

Technicznie jest trochę do poprawy. Chwytaj przydatne linki:

Dialogi – mini poradnik Nazgula: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/12794

Dialogi – klasyczny poradnik Mortycjana: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/2112

Podstawowe porady portalowe Selene: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/4550

Coś o betowaniu autorstwa PsychoFisha: Betuj bliźniego swego jak siebie samego

Temat, gdzie można pytać się o problemy językowe:

http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/19850

Temat, gdzie można szukać specjalistów do “riserczu” na wybrany temat:

http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/17133 

Poradnik łowców komentarzy autorstwa Finkli, czyli co robić, by być komentowanym i przez to zbierać duży większy “feedback”: http://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842676 

Poradnik Issandera, jak dostać się do Biblioteki ;)

https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842782 

Powodzenia!

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

No, nie wiem. Idziesz w groteskę, więc takie przerysowanie postaci jest dopuszczalne. Tylko, że tu przerysowane jest praktycznie wszystko. Amanda, wojująca feministka, skrzywdzona przez mężczyzn i na dodatek ukryta lesbijka. I jeszcze głupia do tego, nie potrafiła nawet przewidzieć tego, że na przykład matkom okaleczonych chłopców jej pomysł się nie spodoba. Andrzej, to sukinsyn najwyższej klasy. Małgorzata to z kolei to typowa marionetka. Sama kara też przerysowana, po co to było Andrzejowi? Nie świadczy najlepiej o jego inteligencji.

Czytałoby się pewnie lepiej, gdybyś dał czytelnikowi odetchnąć i wprowadził choćby jedną “normalną” osobę. Nie musiałbyś wtedy tak mocno przerysowywać, bo taki bohater stanowiłby kontrast dla reszty i uwypuklał ich szaleństwo.

Doceniam pomysł i to, że nie opowiedziałeś się po żadnej ze stron. Autentycznie mnie zaciekawiłeś, kiedy po Amandzie pojawił się Andrzej, bo w pierwszej chwili myślałam, że opko będzie miało polityczny wydźwięk, a tego nie lubię. Ty natomiast pokazałeś, że wszelkie skrajności są do kitu i za to duży plus. Czytało się nieźle, choć to nagromadzenie skrzywionych bohaterów trochę męczyło.

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

NoWhereMan – Dziękuję za poświęcony czas i przepraszam za takie opóźnienie w odpisie. Wszystko przez tego koronawirusa, zamieszanie w moim “domowym przedszkolu” ;( 

Z tym początkiem, to wiem, że wygląda słabo, co zdecydowanie nie zachęca do czytania, będę nad tym pracował ;) Dziękuję za linki, z kilkoma się wcześniej zapoznałem, o większości jednak nie miałem pojęcia. Dziękuję. 

 

Irka_Luz – Również, na początku dziękuję za poświęcony czas, że udało się dobrnąć do końca ;) 

Kiedy tak ładnie podsumowałaś Amandę, to faktycznie wygląda na głupią^^ z pewnością pochylę się nad tą bohaterką, by ją dopieścić ;) 

 

Co do Andrzeja, tak jest sukinsynem. Po co taka kara Andrzejowi? By później odsunąć marionetkę, w końcu oficjalnie pomysł kary wychodzi od Małgorzaty. 

 

Dodatkowy bohater wydłużyłby całość, ale z pewnością, jak będę pracował nad poprawą tego tekstu, to wezmę pod uwagę pewne modyfikację. Może nawet znajdzie się miejsce dla kogoś jeszcze ;) 

 

Cieszę się, że mimo wszystko się podobało ;)

Wojna płci przedstawiona w tak skrajny sposób, raczej nie przypadła mi do gustu. Nieźle za to wypadło pokazanie sprawy z dwóch punktów widzenia. Skojarzenie z Seksmisją ledwie śladowe – wszak film był komedią, a tutaj mamy dramat, a nawet, rzec można, wyjątkowo krwawy dramat. W opowiadaniu nie dostrzegłam scence fiction – owszem, rzecz zaczyna się w kosmosie, ale to dla mnie trochę za mało.

Wykonanie pozostawia sporo do życzenia, ale mam nadzieję, Yamirze, że Twoje przyszłe opowiadania będą ciekawsze i znacznie lepiej napisane.

 

Nasze przed­się­wzię­cie po­mo­że wy­eli­mi­no­wać wiele zła z na­sze­go świa­ta. ―> Nie brzmi to najlepiej.

 

Gdy tym razem wszyst­kie krzyk­nę­ły, to można było od­nieść wra­że­nie… ―> Wystarczy: Gdy tym razem wszyst­kie krzyk­nę­ły, można było od­nieść wra­że­nie

 

i roz­sia­dła się wy­god­nie w fo­te­lu roz­le­wa­jąc Mar­ti­ni do dwóch szkla­nek i cze­ka­ła. ―> Obawiam się, że nie można rozsiąść się wygodnie, jednocześnie nalewając coś do szklanek.

Proponuję: …i roz­sia­dła się wy­god­nie w fo­te­lu, po czym nalała mar­ti­ni do dwóch szkla­nek i cze­ka­ła.

Nazwę trunku piszemy małą literą. http://www.rjp.pan.pl/index.php?view=article&id=745

 

– Je­steś pewna, że TO, co ro­bi­my, jest słusz­ne? ―> Dlaczego wielkie litery?

 

– Mam na­dzie­ję, że wiesz, co ro­bisz. Od tego nie bę­dzie od­wro­tu. Ufam ci, wiem, że ro­bisz to… ―> Czy to celowe powtórzenie?

 

Aman­da za­ję­ła miej­sce przy przy­ci­sku, który miał od­pa­lić ła­du­nek. – Za­cznij­my od­li­cza­nie. ―> Kwestię dialogową zaczynamy w nowym wierszu.

Aman­da za­ję­ła miej­sce przy przy­ci­sku, który miał od­pa­lić ła­du­nek.

– Za­cznij­my od­li­cza­nie.

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/

 

„Cie­ka­we, czy za­dzia­ła, czy użyły wy­star­cza­ją­cej mocy.Po­my­śla­ła. ―> „Cie­ka­we, czy za­dzia­ła, czy użyły wy­star­cza­ją­cej mocy”  po­my­śla­ła.

Wskazówki, jak zapisywać myśli znajdziesz w drugiej części poradnika o zapisie dialogów.

 

roz­po­czął Pan Ka­zi­mierz, który był prawą ręką pre­ze­sa. ―> …roz­po­czął pan Ka­zi­mierz, który był prawą ręką pre­ze­sa.

Formy grzecznościowe piszemy wielką literą, kiedy zwracamy się do kogoś listownie. Ten błąd pojawia się w opowiadaniu kilkakrotnie.

 

by prze­trwać ten cięż­ki czas? ―> …by prze­trwać ten trudny czas?

 

to nie do końca tak. Musimy na to spojrzeć perspektywicznie. Być może faktycznie ta śmiertelność spadnie, ale te kobiety… ―> Czy wszystkie zaimki są konieczne?

 

Z ja­kiej Ty się pla­ne­ty urwa­łeś. ―> Z ja­kiej ty się pla­ne­ty urwa­łeś.

Zaimki piszemy wielką literą, kiedy zwracamy się do kogoś listownie. Ten błąd pojawia się w opowiadaniu wielokrotnie.

 

– Pro­po­nu­ję gło­so­wa­nie. To naj­prost­sze roz­wią­za­nie… ―> Czy to celowy rym?

 

Słowo Wasz, było pełne sar­ka­zmu. ―> Dlaczego wielka litera?

 

An­drzej opusz­cza­jąc biuro się­gnął po swój te­le­fon naj­now­szej ge­ne­ra­cji… ―> Zbędny zaimek – czy sięgałby po cudzy telefon?

 

Re­zy­den­cja była swo­iste­go ro­dza­ju twier­dzą. Wszę­dzie były ka­me­ry… ―> Nie brzmi to najlepiej.

Proponuję w drugim zdaniu: Wszędzie zainstalowano kamery

 

Szyb­ko wsko­czył pod prysz­nic… ―> Ludzie nie wskakują pod prysznic.

Proponuję: Wziął szybki prysznic

 

wy­krzy­czał na całe gar­dło pa­trząc na nie­wia­stę. ―> Raczej: …wy­krzy­czał na całe gar­dło, pa­trząc na dziewczynę.

W tym opowiadaniu niewiasta brzmi dość staroświecko.

 

Pot po­ja­wił się na jego czole. Jego jądra ro­bi­ły się… ―> Czy oba zaimki są konieczne?

 

Po­bie­gła po służ­bę, dalej we­zwa­no le­ka­rzy… ―> Raczej: Po­bie­gła po służ­bę, natychmiast we­zwa­no le­ka­rzy

 

Zatem nie spe­cjal­nie oba­wia­ły się kon­se­kwen­cji. ―> Zatem niespe­cjal­nie oba­wia­ły się kon­se­kwen­cji.

 

Nie trze­ba było długo cze­kać, po­ja­wił się kor­don po­li­cji. Z sa­mo­cho­dów wy­sia­da­ły umun­du­ro­wa­ne ko­bie­ty. ―> Nie trze­ba było długo cze­kać, aby po­ja­wiał się po­li­cja.

Skoro policjantki wysiadły z samochodów, to nie było kordonu. Kordon mogły uformować później.

Za SJP PWN: kordon  1. «ciasny szereg lub kilka szeregów żołnierzy, policjantów itp. otaczających jakiś obiekt lub blokujących przejście» 2. «ciąg posterunków wojskowych, policyjnych lub straży granicznej rozstawionych wzdłuż granicy państwa»

 

za­bra­no wszyst­kie uczest­nicz­ki lotu do ra­dio­wo­zów. Pra­wie wszyst­kie sa­mo­cho­dy… ―> Powtórzenie.

 

Pra­wie wszyst­kie sa­mo­cho­dy skie­ro­wa­ne były do wię­zie­nia… ―> Raczej: Pra­wie wszyst­kie sa­mo­cho­dy ruszyły w stronę wię­zie­nia

 

przed ob­li­czę Pani Pre­zy­dent. ―> …przed ob­li­cze pani pre­zy­dent.

 

Ci męż­czyź­ni, co sami wy­cho­wy­wa­li swoje dzie­ci? ―> Ci męż­czyź­ni, którzy sami wy­cho­wy­wa­li swoje dzie­ci?

 

Zo­sta­niesz jutro stra­co­na wraz z całą za­ło­gą – oświad­czy­ła pre­zy­den­to­wa. ―> Zo­sta­niesz jutro stra­co­na wraz z całą za­ło­gą – oświad­czy­ła pre­zy­den­t.

Prezydentowa to żona prezydenta.

 

My­śla­łam, że mnie oca­lisz idiot­ko i uczy­nisz bo­ha­ter­ką ! ―> Zbędna spacja przed wykrzyknikiem.

 

Gdyby nie re­ak­cja pro­sty­tut­ki, dalej go­spo­si… ―> Gdyby nie re­ak­cja pro­sty­tut­ki, a potem go­spo­si

 

Winne po­win­ny zo­stać uka­ra­ne… ―> Brzmi to fatalnie.

Proponuję: Winne należało uka­ra­ć

 

że Pre­zy­dent zo­bo­wią­za­ła się… ―> Dlaczego wielka litera?

 

Od razu ru­szył pod prysz­nic, po nim odział się w naj­lep­szy gar­ni­tur… ―> Raczej: Od razu ru­szył pod prysz­nic, a potem ubrał się w naj­lep­szy gar­ni­tur

 

Dalej po­ja­wi­li się razem Arek i Ste­fan. ―> Raczej: Po chwili przyszli razem Arek i Ste­fan.

 

Za­wsze ma­rzy­li o super mo­cach… ―> Za­wsze ma­rzy­li o supermo­cach

 

szy­fru, który we­ry­fi­ko­wał­by ich życia… ―> …szy­fru, który we­ry­fi­ko­wał­by ich życie

Życie nie ma liczby mnogiej.

 

Szko­da, że wcze­śni nie wzię­li­śmy Two­je­go planu pod roz­wa­gę. ―> Plan rozważały kobiety, więc: Szko­da, że wcze­śni nie wzięłyśmy twojego planu pod roz­wa­gę.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Regulatorzy - bardzo dziękuję za informację zwrotną. 

 

Co do pomysłu przedstawienia wojny płci, to kwestia gustu. Rozumiem, że się nie podoba, przyjmuję, nie każdy musi coś takiego lubić. Nie mniej, miało być kontrowersyjne, przerysowane i jak widać jest ;)

Mało SF – może faktycznie masz racje, bardziej jest w tym fragmencie sam kosmos, broń totalnej zagłady, która rozpoczyna i kreuje akcje, ale można byłoby dodać coś więcej. 

Wykonanie – cóż, nie mam nic na swoją obronę. Patrząc na poprawki, wyglądają zdecydowanie lepiej. Postaram się nie powielać tych błędów w kolejnych pracach. 

W wolnej chwili naniosę poprawki do opowiadania. 

 

Raz jeszcze dziękuję za informację zwrotną, zwłaszcza przed wrzuceniem kolejnych tekstów. 

Bardzo proszę, Yamirze. Miło mi, że uważasz uwagi za przydatne. ;)

Mam wrażenie, że może zainteresować Cię ten wątek: http://www.fantastyka.pl/loza/17

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Merytoryczna krytyka zawsze w cenie. Podoba mi się to, że poza wypunktowaniem błędów, pojawia się propozycja zmiany, to dużo daje i otwiera oczy. Cenie sobie wszystkie uwagi, które padły powyżej, nie tylko od Was, ale i od poprzedników. 

 

Możemy się spierać względem pomysłu na opowiadanie, bo to kwestia gustu, ale wszystkie wskazówki, bo tak traktuję wytknięte błędy, będą mogły mi pozwalać się rozwijać ;) 

 

Zatem nie obrażam się, nie płaczę po nocach, ale podwijam rękawy i zabieram się za kolejne opowiadanie, nad którego edycją posiedzę dłużej. ;) 

 

Kolejny link przydatny, jeśli chodzi o betowanie słyszałem o tym, ale zwykle w imię zasady “ja Tobie, Ty mnie” patrząc na mój warsztat, jak na razie niewiele mogę zaproponować ze swojej strony względem sprawdzenia czyjejś pracy, ot ocenić pomysł, powiedzieć, co w mojej opinii mocne, co słabsze, ale to wciąż tylko ocena, a nie znacząca poprawa tekstu. 

Tak, Yamirze, słusznie wnioskujesz – wszystkie moje uwagi i sugestie i propozycje. Miło mi, jeśli skorzystasz choćby z jednej, ale rozumiem, jeśli będziesz wolał zostać przy własnych sformułowaniach. Cieszę się też, że mój sposób robienia łapanki przypadł Ci do gustu. ;)

 

…patrząc na mój warsztat, jak na razie niewiele mogę zaproponować ze swojej strony względem sprawdzenia czyjejś pracy, ot ocenić pomysł, powiedzieć, co w mojej opinii mocne, co słabsze…

Yamirze, takie uwagi też są bardzo pomocne dla piszącego.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

“Seksmisja” na poważnie? OK, może być.

Ale skoro oznaczyłeś tekst SF, a nie ma tagu “humor” ani nic podobnego, będę się czepiać.

Nie przekonuje mnie taka operacja robiona z Kosmosu. Błysk ogarnia całą Ziemię (i widoczną z rakiety, i nie). Jak to niby działa, co jest wektorem zmiany? Co właściwie mężczyznom tam może wybuchnąć?

Co z chłopcami pod koniec ciąży? Im też genitalia wybuchają, zabijając matki (a przynajmniej robiąc im niezły syf w macicach)? Co z samcami innych gatunków, szympansami chociażby? Wszystkie ssaki szlag trafia? Jeśli nie, to może w takim razie część mężczyzn się uchowa?

A potem się jeszcze okazuje, że i DNA się zmieniło. No, to już bajka.

Gospodarczo coś takiego jest straszne. Andrzej miał szczęście i przeżył, bo prostytutka i gosposia… Ale co dalej? Wezwały pogotowie, dyżur przy telefonie miała akurat kobieta, wysłała karetkę z czysto babską załogą (cha, cha, cha), karetka przejechała mimo gigantycznych korków spowodowanych tym, że kierowcy masowo tracą przytomność, w szpitalu pracowały same kobiety…

Popatrz, jak kładzie system pandemia, która bezpośrednio dotyka kilku promili społeczeństwa. Sytuacja, kiedy pół ludzkości potrzebuje pilnej pomocy lekarskiej, to katastrofa.

A supermoce to już w ogóle odlot w stronę fantasy.

– Spokojnie Panowie,

Panowie małą. Czemu to jeszcze nie jest poprawione?

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka