- Opowiadanie: Gekikara - Kolekcjoner słoików

Kolekcjoner słoików

Słoik przeznaczenia ma dwa wieczka - jednym jesteś ty. 

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Kolekcjoner słoików

„Szukam współlokatora. Pokój 8m2. Czwarte piętro, balkon z widokiem na Pałac Kultury. Spokojna okolica. W pobliżu przystanek autobusowy z bezpośrednim dojazdem do Centrum. Czynsz 200 zł”.

Ogłoszenie brzmiało zbyt dobrze, by Łukasz mógł je zignorować. Nie zraził go brak zdjęć, nie potrzebował luksusów, więc od razu zadzwonił i umówił się na spotkanie. 

Dopiero przyjechał do Warszawy, jeszcze nie znalazł pracy, a oszczędności miał tyle co nic, więc tanie lokum było priorytetową sprawą. Na szczęście miał ze sobą całą torbę konfitur, kiszonych ogórków, śledzi w zalewie, zawekowanej wątróbki i krupniku, więc o prowiant nie musiał się martwić.

– Już idę! – Ledwie dosłyszał wołanie przez grube, antywłamaniowe drzwi, gdy, dotarłszy pod wskazany adres, nacisnął dzwonek. 

Po upływie niespełna minuty usłyszał zgrzyt zamka, a drzwi uchyliły się do wnętrza.

– Cześć, zapraszam. – Właściciel, młody facet który przedstawił się jako Michu, wpuścił go do środka. – Zostaw bagaże tutaj, pokój znajduje się na końcu korytarza – oznajmił i wprowadził potencjalnego lokatora do niewielkiego, ale schludnego pomieszczenia. 

Jedynym wyposażeniem było wąskie łóżko, biurko i szafa pamiętająca lata siedemdziesiąte.

– Jest do wynajęcia od zaraz?

– Jak najbardziej. Możesz dziś przywieźć resztę swoich rzeczy.

– Wszystko mam ze sobą – odparł Łukasz, wskazując miejsce, gdzie położył swoje rzeczy. – Jechałem aż spod Szczecina, więc nie brałem zbyt wiele. 

Michu zerknął ku pękatym torbom i uśmiechnął się przyjaźnie.

– Chcesz obejrzeć resztę mieszkania? – zapytał.

Odpowiedź była oczywista, więc, nie czekając na potwierdzenie, wrócił na korytarz i otworzył drzwi do kuchni zastawionej słoikami z różnoraką zawartością. Było ich całe mnóstwo, istny skład zakonserwowanej żywności. Zajmowały wszystkie blaty, szczyty szafek, stały rzędem na lodówce i parapecie. 

– Zapasy, co? – Nowy lokator pokiwał głową ze zrozumieniem. – Też mam trochę własnych… znajdzie się jeszcze miejsce? 

– Może pod zlewem? – zaproponował gospodarz. – Sprawdź, czy się zmieszczą. 

Łukasz nachylił się i otworzył drzwiczki. W środku stał wielki słój wypełniony czerwoną, mętną breją. 

– Robert Kaźmierczak – odczytał napis umieszczony na przyklejonej do nakrętki etykiecie. – Kto to?

– To tylko słoik – rzucił Michu i uderzył tłuczkiem prosto w kark schylonego chłopaka.

Czekała na niego maszynka do mielenia mięsa.

 

Koniec

Komentarze

Wykryłem dwie małe poprawki do naniesienia:

 

Nie zaraził go brak zdjęć → Nie zraził

 

szafa pamietająca → szafa pamiętająca

 

Sam szorcik czytało się przyjemnie, ale jednak pozostawił u mnie spory niedosyt. Może gdyby okazało się, że bohater przeżył, obudził się gdzieś w mrocznej piwnicy wypełnionej fragmentami zwłok, a potem próbował się jakoś uratować? :) Tak tylko głośno myślę.

Początek nieco mdły, środek intrygujący, a koniec przerażający. Całkiem sporo jak na taki króciutki tekścik :) Wydawało mi się czasem, że słowa i stylistyczne ubranie nie pasują do sytuacji, np.

– Chcesz obejrzeć resztę mieszkania? – zapytał.

Odpowiedź była oczywista,

Opisane mieszkanie, ale właściciel nie.

To potęguje niepokój.

Naprawdę fajne. Podoba mi się, że długo wszystko jest w porządku i nic, oprócz kategorii tekstu, nie zapowiada, że coś złego ma się wydarzyć. Aż do brei z “Roberta Każmierczaka”. Moim zdaniem zgrabniej byłoby bez ostatniego zdania, ale to może tylko ja. ;) Pozdrawiam.

Szort zgrabny, choć temat przewija się w filmach i opowieściach. Proceder też chyba łatwy do wykrycia przez służby śledcze.

pozdrawiam:)

Niezły horrorek – lektura w sam raz na chwilę przed zaśnięciem. No i przestroga przed zbyt atrakcyjną ofertą wynajęcia pokoju. ;)

 

torbę kon­fi­tur, pe­klo­wa­nych ogór­ków, śle­dzi w za­le­wie… ―> Ogórków nie pekluje się.

 

– Już idę! – le­d­wie do­sły­szał wo­ła­nie… ―> – Już idę! – Le­d­wie do­sły­szał wo­ła­nie

Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow

 

słój wy­peł­nio­ny czer­wo­ną, mętną breją . ―> Zbędna spacja przed kropką.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Spodobało się. Uśmiech na mojej twarzy to nie wiem, czy złośliwy, czy szyderczy – bo przecież śmieszne to to nie było. laugh

Przyjemne :)

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

Jest okej, ale gdzie fantastyka? W cenie wynajmu?

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Marcin, regulatorzy, dzięki za korektę, bardzo chciałem załapać się na słoikowy event i parę rzeczy umknęło mojej uwadze, kiedy edytowałem tekst (regulatorzy, z linkiem zapoznałem się już wcześniej, potraktujmy ten raz jako wykroczenie). :) 

chalbardzyk, właśnie tak miało być jeśli mowa o początku, rozwinięciu i zakończeniu. Ck do błędów stylistycznych łatwiej by mi przyszło zrozumieć gdzie je widzisz, jakbyś rozwinął myśl. 

Filip, fizyk111, Anet, bardzo mi miło, szczególnie zważywszy na okoliczności powstania tekstu. 

Mytrix, rzeczywiście nie ma, dlatego wybrałem kategorie horror – była najbliższa treści, a z tego co zauważyłem, tak inni użytkownicy oznaczają podobne treści. 

OK, Gekikaro, potraktujmy. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Podobało mi się. Fajnie realizuje koncept szorta – zaczyna się od lekko niepokojącego tonu (no hej, chyba każdy w życiu czytał/widział horror o nawiedzonym domu lub podejrzanym mieszkaniu), żeby się rozwinąć we wstęp do klasycznego (niefantastycznego!) horroru. 

Mi się :) Fajny szorcik :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Fajnie, przystępnie napisane. Z jednej strony takie crepy zakończenie, z drugiej jakoś śmiechłem przy tym tłuczku :D Ale maszynka do mielenia dodaje na koniec odpowiedni nastrój. Ogólnie dobrze zrealizowany koncept szorciaka :)

Pozdrawiam

Dobry szort. Jest parę elementów, które skutecznie wzbudzają niepokój, choćby podejrzanie niska cena i grube drzwi antywłamaniowe. A potem robi się jeszcze lepiej. Zakończenie również satysfakcjonujące, choć z racji tagu i tytułu przewidywalne.

 

*Jeszcze taki szczegół, że również nie widzę tu fantastyki :(

Uwaga! Spoilery w komentarzach! Czytasz na własną odpowiedzialność

Gekikara Autor

Z tym stylem to jest krucha sprawa, nie ma sensu proponować, jak bym to ja napisała w konkretnym przypadku, bo styl to rzecz bardzo osobista i wiadomo, jednemu się podoba, a drugiemu się nie podoba. Moim zdaniem, zdania o kuchni trochę się rozłażą, ale to tylko takie moje wrażenie.

Każdy Wasz komentarz to słoik miodu na me oczy. 

Realuc, właśnie tak miała zostać odebrana maszynka do mielenia mięsa, sam cios tłuczkiem wydawał mi się bardziej parodią, więc wspomniałem o niej, by zobrazować, co czeka biednego Łukasza. 

herox002, to fakt, że orzez tytuł i tag historia nie zaskakuje, ale opowiadanie o słoiku nie mogło obyć się bez słoika w tytule. 

chalbarczyk, to już mi mówi o wiele więcej i domyślam się, co masz na myśli. :) 

ninedin, dodałaś mi otuchy tym, że Ciebie brak fantastyki nie razi :) sądzę, że właśnie dzięki temu szorciak mocniej działa na wyobraźnię

 

Czy jest na sali ktoś z Warszawy i okolic? Tytuł i zakończenie nabierają podwójnego znaczenia, jeśli się weźmie pod uwagę, co w warszawskiej mowie potocznej oznacza "słoik" – wybór miejsca akcji nie był przypadkowy. :) 

Czy jest na sali ktoś z Warszawy i okolic? Tytuł i zakończenie nabierają podwójnego znaczenia, jeśli się weźmie pod uwagę, co w warszawskiej mowie potocznej oznacza "słoik" – wybór miejsca akcji nie był przypadkowy. :) 

No właśnie i to jest w tym szorciaku najśmieszniejsze :)

 

Znów bardzo mi się podobało. Fajnie prowadzisz narrację, wciągasz w historię na luzie, jakby z dystansem, ale jednocześnie konkretnie i do rzeczy.

 

I tak do ogółu, dajcie już spokój z tym odwiecznym “gdzie tu fantastyka?”. Wszędzie/nigdzie, co za różnica jak ma się przed sobą dobry tekst? A zresztą, odpowiedzmy sobie na to pytanie raz i na zawsze:

Gdzie tu fantastyka?

W nazwie portalu:P 

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Fajna makabreska, skojarzyła mi się ze Sweeneyem Todem, choć u ciebie Michu chyba wekuje na użytek własny ;-)

Dream big.

Michał Pe, kolejny raz niesamowicie cieszę się z twojej opinii, zwłaszcza dlatego, że pochodzi ona od kogoś, kto umie pisać tak pięknie jak ty w Jazzie.

dogsdumpling, rzeczywiście, trafne skojarzenie! chociaż sam na nie nie wpadłem, chyba zbyt dawno oglądałem ten film.

Tarnina, widzę, że zabawa była przednia. ;) 

A jak :)

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Jak na ćwiczenie – całkiem fajnie wyszło. Jak na opowiadanie – jednak trochę za mało.

ocha, to nawet nie było ćwiczenie, tylko szybki, spontanicznie zorganizowany event na tekst ze słoikiem. :) 

Gekikara, bardzo przyjemny szorcik:-) typowe miejsce, typowa sytuacja, typowe postacie, a tu nagle taka akcja z tłuczkiem z zaskoczenia:-) Fajnie ukazałeś pewien poziom porozumienia między bohaterami: obaj mieli słoiki, co pewnie też wpłynęło na obdarzenie gospodarza zaufaniem. Pozdrawiam

Olciatka, dzięki za komentarz. :) 

Lubię pisać szorty, a ten był totalnym impulsem – padło hasło o napisaniu czegoś ze słoikiem w tytule, więc dołączyłem do zabawy. Nie jest to nic ambitnego, ale pisanie sprawiło mi frajdę. Tym niemniej cieszę się, że tekst Tobie się spodobał. 

Pozdrawiam

Nowa Fantastyka