- Opowiadanie: Irka_Luz - Rusałczy słoik

Rusałczy słoik

Fantastyka pretekstowa, ale skoro jest zapotrzebowanie...

Oceny

Rusałczy słoik

Nimfy były pierwszymi Istotami Niezwyczajnymi, które zamieszkały w akademiku na Ligocie. Wiotkie osóbki niepospolitej urody natychmiast wzbudziły zainteresowanie studentów. Nieodwzajemnione. Wracały z zajęć i znikały w pokoju, nie bywały na imprezach. Więc zaskoczenie było ogromne, gdy na tablicy ogłoszeń mieszkańcy znaleźli następujący anons:

 

Dwie spragnione nimfy szukają silnego mężczyzny. Pokój 103.

 

Kobiety prychały pogardliwie, faceci kłębili się tłumnie przed drzwiami pokoju. Marzyli, by zaspokoić pragnienie nimf, ale brakowało im odwagi. Wreszcie jeden zapukał zdecydowanie i wszedł.

– Możesz otworzyć? – poprosiła rusałka, podając mu słoik z sokiem jabłkowym. – Nie radzimy sobie z zakrętką. Mam nadzieję, że masz dość sił. – Uśmiechnęła się zalotnie.

Koniec

Komentarze

Zalotny uśmiech rusałki sugeruje, że jest nadzieja na rozkręcenie znajomości, że

na odkręceniu wieczka pewnie się nie skończy. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zadanie godne Heraklesa, ciekawe, jak śmiałek, któremu udało się podołać próbie, został nagrodzony. ;)

To czego mi brak, to słoika w tytule. 

Właśnie, słoika w tytule nie ma :-(

 

Myślałam, że nimfy to jakiś nektar albo chociaż sok brzozowy piją ;-) Sympatyczne :-).

Dream big.

Witajcie wszyscy zusammen :) Dziękuję za wizytę.

Kto wie, jak to się skończy ;)

 

To czego mi brak, to słoika w tytule.

No tak, ale wtedy pójdzie się paść element zaskoczenia. Chyba że ktoś ma jakiś pomysł na tytuł ze słoikiem w tle :)

 

 

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Miłe i sympatyczne. 

Lekka, przyjemna lektura o zakończeniu pozostawiającym w niepewności. Może kontynuacja zdradzi nam dalsze losy śmiałka?

 

Oczywiście brak słoika w tytule to zmarnowany potencjał :(

Ninedin, Marcinie, dziękuję.

 

Oczywiście brak słoika w tytule to zmarnowany potencjał :(

Dobra, to zmieniam tytuł :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Nieco przewidywalne, ale przyjemne :)

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

Ech, ze słoikiem w tytule przewidywalne, bez to zmarnowany potencjał ;)

Fajnie, że przyjemne :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Bardziej chodziło mi o ten moment, że rusałki poszukują silnego mężczyzny – wiadomo, albo trzeba odkręcić słoik, albo przesunąć kanapę ;)

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

Aaa :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Słodkie. Specyficznie męskie zadania, co? :)

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Faceci czasem się przydają. Jak nie masz otwieracza pod ręką ;)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Albo jak trzeba coś zdjąć z wysokiej półki :D

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

O, to, to… ;)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Chyba że ktoś ma stołek ;)))

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

Albo jak trzeba zabić pająka… ;)

Pająków się nie zabija tylko wynosi na dwór/ balkon :D. Ewentualnie wystawia na parapet :P.

Dream big.

Przepraszam za literówkę. Oczywiście chodziło mi o wyniesienie na zewnątrz z zachowaniem należytej ostrożnosći oraz obdarowanie malutką kanapeczką na drogę :)

 

Przepraszam też za offtopic. Już nic nie piszę!

Komarze albo musze truchełko w zupełności wystarczy, nie trzeba od razu kanapek robić :D

Dream big.

Dog, a komar nie człowiek, też ma prawo do życia ;)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Komary to zuo >:[

Ale jak komuś żal, to i bez prowiantu może pająka w szeroki świat wyprawić ;-)

Dream big.

Fajniutkie :)

Zgadzam się.

Dzięki :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

No to co, brakuje tylko fragmentu?

I wiersza :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Melduję, że wiersz właśnie się pojawił :-D

Dream big.

:)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Ładne i przyjemne :)

Zostaw ten żyrandol.

Wyczesane.* ;-)

*Tak, to kolejny efektowny synonim słowa “fajne”.

 

Dodawałbym w przypadkach takich teksów gdzieś w przedmowie, że to twórczość inspirowana SB, bo gdyby wpadł z komentarzem ktoś nowy (albo unikający SB) to może nie załapać, jaki był dokładny zamysł powstania tekstu. ;)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Sprawa pilna – męskie, silne ramiona do otwierania słoików już!

Akademiki zawsze zaskakują, chociaż o nimfach pierwszy raz słyszę. Miło się łyknęło ten tekst. :)

Dziękuję wszystkim :)

 

CM, myślałam o tym, dodam :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Zabawne. Znam z autopsji :)

Ach te kobiety. Narobią chęci a potem na słoiku się kończy :( Choć może to taka nimfia gra wstępna? :P Fajne :)

Witam panów :)

Fajnie, że się podobało :)

 

Ach te kobiety. Narobią chęci a potem na słoiku się kończy :(

Wredne jesteśmy, nie?

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Irko, tylko czasami. Tak jak i chłopy :) Że zacytuję słowa mego świętej pamięci dziadka: ,,z babą źle, ale bez baby jeszcze gorzej" :P

A wiesz, mój mówił coś podobnego ;)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Sympatyczne. Nimfy to całkiem bystre babki są. ;-)

Babska logika rządzi!

No pewnie, jakby po prostu poprosiły o otwarcie słoika, to nikt by się nie pofatygował ;)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Wiadomo.

Ale i faceci nie tacy mało kumaci, jak ich przedstawiasz. Jak kiedyś latałam po korytarzu i mówiłam, że potrzebuję mężczyzny, to się nie zgłaszali, a nawet wysuwali kandydatury kolegów. ;-)

Albo żadna ze mnie nimfa, albo doktoranci sprytniejsi od studentów i wyczaili, że chodzi o przeniesienie jakichś dwóch ton nie moich książek…

Babska logika rządzi!

Hmm, mądrzejsi mówisz, bo widzisz, prawdę mówiąc historia jest prawdziwa :)

I faktycznie znalazł się taki, co miał ochotę na spragnione dziewczyny, ale mojej staroświeckiej butelki i gumowych korkiem i metalową zakrętką otworzyć nie zdołał :)

 

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Czyżby męska siła była przereklamowana? ;-)

Babska logika rządzi!

Tak to wyglądało. Facet był czerwony jak burak i nie wiedziałyśmy czy z wysiłku, czy z zażenowania ;)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Czyli wyszedł, zostawiając dziewczyny jeszcze bardziej spragnione niż na starcie…

Ciekawe, co opowiedział kolegom. ;-)

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka