- Opowiadanie: FunkyBlondie - Eksplozja

Eksplozja

Zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdyby wiedzę, z obojętnie jakiej dziedziny, można było sobie po prostu kupić i wszczepić? Jeśli tak, to zapraszam do zapoznania się z moją wersją świata, w którym jest to możliwe... Jeśli zaś nigdy nie przyszło Wam to do głowy, to również zapraszam do przeczytania mojego opowiadania ;-)  Dołączyłam do Was 14 lutego, a to moje pierwsze opowiadanie tutaj - dajcie znać, co sądzicie. Zapraszam do lektury!

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Eksplozja

 

 

Bans nie mógł zapanować nad wylewającymi się z płatu ciemieniowego komórkami neuronowymi pacjenta. Przeciekały mu przez palce, wsiąkały w kitel i ciurkiem skapywały na posadzkę. 

– Jak zarzynana świnia… – mruknęła instrumentariuszka. 

– Pierwszy raz widzę coś takiego – dodał anestezjolog podchodząc bliżej. – Wezwać kogoś do pomocy?

– Ja… 

Bans sam nie wiedział, czy przybycie kogokolwiek pomogłoby teraz w czymkolwiek. Pacjent, który leżał na stole operacyjnym, miał w mózgu tyle dodatkowych komórek neuronowych, że kiedy skalpelem otworzył mu płat ciemieniowy, zaczęły po prostu szukać ujścia z ciasnej przestrzeni. Szkoda tylko, że znalazły ją na podłodze… 

– Doktorze, tracimy go! – głośny pisk Sany przywołał go do porządku. Bans spojrzał na ciekłokrystaliczny monitor i zaklął. Spadające na łeb na szyje parametry życiowe pacjenta nie wróżyły nic dobrego. 

– Sączek, cholera, sączek! – Bans wyciągnął rękę w kierunku instrumentariuszki. – Muszę natychmiast zatamować krwawienie!

*** 

Cycki, penisy, pośladki. Zgodnie z artykułem zamieszczonym w periodyku naukowym, to właśnie te części ciała najczęściej poddawano operacjom plastycznym w XXI wieku. Na czwartym miejscu znajdowały się usta. Pompowano je silikonem, aż zaczynały przypominać kacze dzioby.

O plastyce hipokampu nikt jeszcze wtedy nie słyszał. Pierwsza operacja odbyła się w 3021 roku. Profesor Hikaps wszczepił wtedy pacjentowi komórki neuronowe zawierające informacje z zakresu anatomii. Cały świat śledził zabieg zapartym tchem, wydając westchnienie ulgi, gdy ten zakończył się sukcesem. Wiktor Moyse, którego IQ wynosiło zaledwie 40 punktów, po operacji był w stanie wymienić wszystkie narządy znajdujące się w ciele człowieka. Świat oszalał. Nie trzeba było już wkuwać słówek, by biegle posługiwać się językiem obcym. Przepisy prawne i paragrafy? Żaden problem. Pacjent wybierał w laboratorium komórki z danymi, a chirurg wszczepiał mu je w płat ciemieniowy.

Wszystko wyglądało pięknie. Ale tylko do czasu. Wkrótce okazało się, że wiedza jest droga i tylko nieliczni mogą sobie pozwolić, na zaaplikowanie nowych komórek neuronowych z potrzebnymi im informacjami. Pod tym względem, świat się nie zmienił. Słońce wciąż świeciło dla bogaczy. 

Doktor Ronny Bans miał jednak szczęście. Jego rodzice posiadali ziemię, a ta w mocno przeludnionym świecie, stanowiła żelazny kapitał. Trzysta metrów kwadratowych starczyło, by syn Minery i Cobolta Bansów,  posiadł wiedzę z zakresu chirurgii plastycznej mózgu. I mimo, że znacznie ułatwiło mu to życie, to ni jak, nie uchroniło przed ciągnącymi się w nieskończoność dyżurami w prywatnym szpitalu. Pod tym względem, wszyscy pracownicy medyczni jechali na tym samym wózku. 

– Która to już godzina, doktorze? – spytał pielęgniarz wchodząc do pomieszczenia socjalnego. 

– 35 – odparł Bans, unosząc powieki i spoglądając na kroplówkę z iclofenolem. 

–Chemia? – Cichy wsypał do kubka dwie łyżki brązowego granulatu, a następnie zalał je gorącą wodą. 

Bans przytaknął, a następnie skrzywił, gdy do jego nozdrzy doleciał aromat kawy. Wolał wspomagać się iclofenolem, niż arabicą, którą dla pobudzenia organizmu stosowali ludzie tacy jak Cichy, czyli jednostki żyjące na marginesie ubóstwa i pracujące za najniższą krajową.

– Później wypijesz – mruknął wstając z miejsca i odpinając kroplówkę. – Czas na obchód. 

*** 

– I jak się dzisiaj czujemy? – spytał Banks wchodząc na salę przedoperacyjną. 

– Wspaniale – Lee Chong, pacjent, który pojawiał się w klinice średnio raz na dwa miesiące, by wszczepić sobie nowe neurony, wręcz tryskał humorem. – Jestem podekscytowany! Wiedza, z zakresu chorób psychicznych XXI wieku, pozwoli mi zaimponować gościom podczas przyjęcia na rzecz profilaktyki chorób cywilizacyjnych.  Wprost nie mogę się doczekać!

– Cieszę się – powiedział Bans gromiąc wzrokiem Cichego, który przewrócił oczyma.

– Nie rób tego więcej, bo będę musiał cię zgłosić – upomniał go, gdy znaleźli się na korytarzu.  

– To idiota – odparł Cichy. 

– No wiesz? Lee Chong to chodząca encyklopedia. Rozmawiałeś z nim kiedyś?

– Rano. 

– I co? Nie imponuje ci jego wiedza?

– Nie – odpowiedział Cichy upijając łyk kawy, kiedy na powrót znaleźli się w pomieszczeniu socjalnym. – Kiedy przyszedłem, czytał artykuł o nowo odkrytym gwiazdozbiorze. Powiedziałem wtedy, że codziennie po dyżurze wychodzę na dach szpitala, by oglądać gwiazdy i zapytałem, czy on również się im przygląda. Wie pan co  mi odpowiedział, doktorze? Stwierdził, że oglądanie ich na niebie nie ma sensu, skoro  w zeszłym roku wszczepił sobie neurony z wiedzą z astronomii. 

– Co w tym złego? Sam chętnie bym ją kupił, gdyby tylko  było mnie na nią stać. 

– Sęk w tym, doktorze, że oglądam gwiazdy dlatego, że są piękne, a nie ze względu na wiedzę, którą o nich posiadam – odparł Cichy wkładając kubek do zmywarki. 

*** 

W sali operacyjnej panowała cisza. Bans zdjął z twarzy maseczkę chirurgiczną, a następnie spojrzał na zegar wiszący nad wejściem. 

– 23.59. Proszę zapisać godzinę zgonu. 

*** 

– Ciężki dyżur? – spytał Cichy, kiedy Bans wyszedł na dach szpitala.

– Straciliśmy go – odparł wzruszając ramionami. – Miał za dużo neuronów. Jego mózg praktycznie eksplodował.

– Zawsze wiedziałem, że taka ilość wiedzy, kiedyś mu zaszkodzi – mruknął Cichy. – Czemu tak naprawdę przyszedłeś?

– Chciałem zobaczyć gwiazdy. 

– I co? 

– Miałeś rację… Są piękne.

 

Koniec

Komentarze

 FunkyBlondie, powinnaś podać autora/ źródło pochodzenia ilustracji.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Oraz usunąć tytuł i napis koniec z treści opowiadanie. Portal sam dodaje je w odpowiednich miejscach.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Do regulatorzy – Obrazek wywaliłam -był z Pixabay darmowej licencji, ale nie wiem jak oznaczyć, więc  trudno–  jak się nie ogarnia tematu to obrazka nie będzie ;-) Niech działa wyobraźnia. 

Do mr.maras  – Tytuł i napis wywaliłam. 

Cześć FunkyBlondie,

Też niedawno dodałem pierwsze opowiadanie na portal, więc miło powitać kogoś nowego :) 

Opowiadanie czyta się w miarę płynnie. Zakończenie z gwiazdami ładne, ociepla na koniec chłód sali operacyjnej.

Mam trochę uwag do tekstu i do logiki świata, który stworzyłaś.

Zaczynasz od operacji, podczas której komórki nerwowe wylewają się z czaski. Trudno to sobie wyobrazić, gdyż komórki są zbyt małe, by ktoś mógł je zobaczyć. Może wylewać się mózg, tak jak leje się krew, a nie czerwone krwinki, płytki krwi, itd.

Co do logiki świata, to akcja dzieje się po 3021 r. Trudno mi było pogodzić się z tym, że chirurg nadal operuje z wykorzystaniem sączka, jak tysiąc lat wcześniej. Ale może się czepiam, bo jestem skrzywiony pod kątem hard sci-fi :)

Pozdrawienia

@mike1385 Dziękuję za przywitanie i miłe słowa. 

Co do uwag – dziękuję. Przyznam, też że …

  1. Mocno zastanawiałam się jak opisać, te wylewające się komórki… :-) Miałam w sumie dwie wersje, ale zostałam przy tej z neuronami bo stwierdziłam, że lepiej operować nazewnictwem, którym pewnie operowali by medycy – a dla nich komórki mózgu to jednak neurony … Jeśli jednak czytelnicy woleli by mózg i krew i to bardziej przemawia, pewnie już po zakończeniu konkursu zmienię na tą właśnie wersję. 
  2. Co do Twojego skrzywienia to nie wiem ;-) ale… jak to powiedział kiedyś ktoś znany, cytuję : „Obiecywano nam latające samochody, a dostaliśmy wiadomości tekstowe ograniczone do 140 znaków” ;-) 

Ponieważ to twoje pierwsze opowiadanie, zacznę od wskazania pozytywów. Pomysł, choć nie morderczo oryginalny, jest całkiem obiecujący, choć jego naukowość wydaje mi się mocno, hmm, dyskusyjna. Nie wszyscy jednak muszą pisać solidnie zresearchowaną hard SF, a twój tekst w swojej naturze jest bliższy pewnej alegorii/ przypowiastki z morałem, niż prezentacji wizji przyszłości opartej na ekstrapolacji współczesnych badań naukowych.

Właśnie dlatego po zakończeniu konkursu sugerowałabym usunięcie z tekstu właśnie tych wskaźników konkretnej przyszłości – jak data. W sumie to by się mogło dziać kiedykolwiek w przyszłości, prawda? Spytałabym też specjalistów (to jest forum pełne pisarzy-lekarzy, serio!) o to, jak rozwiązać zauważony już przez mike1385 problem z wylewającymi się komórkami – ta scena jest tak kompletnie obok jakiegokolwiek prawdopodobieństwa, że czytelnik wybija się z nastroju. Może na przykład, skoro chcesz mieć przeszczepy neuronów jako centralny koncept opowiadania, bohater-chirurg widziałby to na jakimś ekranie/przy pomocy jakiegoś urządzenia? Podejrzewam, że ludzie lepiej się na temacie znający ode mnie podpowiedzą ci coś znacznie lepszego :)

 

Z drobnych błędów, które rzuciły mi się w oczy:

ni jak » nijak

@ninedin – dziękuję za komentarz. 

Co do daty – faktycznie jest to dobry pomysł, który pozwoli nieco uporządkować temat. 

Co do podpytania się specjalistów – pomysł uznaję za świetny :) Póki co, dopiero zaczynam ogarniać się na tym portalu, ale jak tylko się nieco zadomowię, to na pewno będę “wyskoczę” z pytaniem. Może ktoś mi coś podpowie w temacie.

I ta jedna spacja za dużo w słowie “nijak” -na bank do zmiany! 

Sam pomysł jest ciekawy, tekst nieźle napisany, ale trochę taki, zbyt łopatologiczno-oczywisty. Niczym nie zaskakujesz, nawet puentą. Nad doborem nazwisk też można by trochę popracować, brzmią niezbyt przyciągająco (btw, Bans zmienił się raz w Banksa).

@fizyk111 Dziękuję za komentarz. Wymyślanie nazwisk i imion to nie jest moja mocna strona – Bans z początku był Banksem, więc stąd wkradł się błąd, który po zakończeniu konkursu ogarnę. Co do łopatologii– czasem tak wychodzi. Z założenia ten tekst nie miał zaskoczyć – raczej pokazać, że może warto przestać gonić za kolejnym trofeum, tylko zacząć cieszyć się tym, co sprawia przyjemność :) 

nad wylewającymi się z płatu ciemieniowego komórkami neuronowymi pacjent

To nie lepiej użyć płynu mózgowo-rdzeniowego?

Komóki nerwowe nie są ani płynne, ani na tyle duże, by można było je zauważyć (co już Ci wspominano). ;)

 

O plastyce hipokampu

O, mój ulubiony ostatnio temat. 

 

Profesor Hikaps wszczepił wtedy pacjentowi komórki neuronowe zawierające informacje z zakresu anatomii.

To już łatwiej:

a) je zaprogramować (stymulacja elektromagnetyczna albo laserem niskiej mocy – myszom tak chyba wymazywali wspomnienia),

b) wszczepić sztuczny hipokamp z gotowymi wspomnieniami (elektronika).

Wydaje mi się, że wpadłaś w pułapkę skrótu myślowego – tak naprawdę hipokamp służy głównie do zapisu pamięci tymczasowej, pamięć długotrwała – najprawdopodobniej – zapisana jest na przestrzenii całej istoty szarej (ostatnio czytałem, że ta pseudostruktura jest bardzo zdecentralizowana i ciężko jednoznacznie wskazać gdzie i jak mózg sobie wszystko przechowuje). 

 

a chirurg wszczepiał mu je w płat ciemieniowy

A czemu tam? Tam to raczej koordynacja wzroku, ruchu i czucia jest – jedna komplikacja i zaczną pacjenta wózkiem do końca życia wozić. ;)

 

– 35 – odparł Bans, unosząc powieki i spoglądając na kroplówkę z iclofenole

W takim wypadku zqapisujemy to słownie.

 

Teskt broni się jako przypowiastka z morałem, ładne zakończenie, ale ugrząłem po drodzę w logice. Narracja jest trochę rwana i jakby "skokowa", mając taki zapas znaków mogłaś spokojnie to rozwinać. Tak czy inaczej, to czytało się całkiem dobrze – nie masz co zrażać się przez moje małe narzekanie.

@stn bardzo dziękuję za komentarz :-) i za podpowiedzi co do tego, jak ulepszyć opowiadanie. Na pewno, już po zakończonym konkursie, zostaną wprowadzone pewne zmiany. Podoba mi się pomysł z wszczepieniem dodatkowego hipokampu. 

Pytałeś dlaczego płat ciemieniowy – otóż dlatego, że znalazłam taką informacje na jednej ze stron i pomyślałam, że jak coś wszczepiać to w miejsce, które odpowiada za pamięć długotrwałą.  

Struktury mózgu odpowiadające za pamięć:

Kora mózgu (zwłaszcza płaty czołowe i ciemieniowe) – pamięć długotrwała.

Zapis 35 – pełna zgoda – do zmiany. 

Mam nadzieję, że kiedy już poprawię opowiadanie, będziesz miał chwilę i zerkniesz :) 

Narzekanie mnie absolutnie nie zraża – tylko tak mogę dowiedzieć się co trzeba poprawić żeby lepiej się czytało. Jeśli nie będę uznawać konstruktywnej krytyki i ulepszać moich opowiadań, to równie dobrze mogę je chować do szuflady  i czytać sobie samej. A to przecież ludzie mają je czytać, a nie ja ;-) 

 

Kora mózgu (zwłaszcza płaty czołowe i ciemieniowe) – pamięć długotrwała.

No właśnie mam pewnien mętlik w głowie, też o tym czytałem, a potem trafiłem na teksty, które wspominały o jeszcze większej decentralizacji tejże pamięci. Mhm, pomyślę co z tym począć. ;)

 

Z taką postawą, to wszyskto wyjdzie Ci na dobre, więc jeśli (o ile) poprawisz, to śmiało pisz na PW, przeczytam. ;)

Sympatyczne :)

Przynoszę radość

@Anet dziękuję za komentarz :-) Cieszę się, że dobrze się czytało. Bardzo lubię pisać opowiastki tego typu. Nazywam je “umilaczami czasu”. Proste, czasem zabawne –takie do czytania w trakcie drogi do pracy, w kolejce do lekarza czy na przerwie :-) 

Bardzo zaciekawił mnie pomysł przedstawiony w przedmowie. Początek też jakoś mnie wciągnął, ale pod koniec trochę się to wszystko rozeszło, no i brakło jakichś tworzących klimat didaskaliów zwłaszcza w ostatniej części. Tak czy inaczej, debiuty są ciężkie, więc czekam na więcej smiley

@oidrin Dziękuję za komentarz! Nad opowiadaniem na pewno jeszcze popracuję :-) 

Przestrzegłaś mnie, FunkyBlondie. Gdybym kiedykolwiek musiała wybierać, to z pewnością pozostanę przy tradycyjnym sposobie przyswajania wiedzy. ;)

Wykonanie pozostawia nieco do życzenia.

 

Cały świat śle­dził za­bieg za­par­tym tchem… ―> Cały świat śle­dził za­bieg z za­par­tym tchem

 

któ­re­go IQ wy­no­si­ło za­le­d­wie 40 punk­tów… ―> …któ­re­go IQ wy­no­si­ło za­le­d­wie czterdzieści punk­tów

Liczebniki zapisujemy słownie.

 

to ni jak, nie uchro­ni­ło… ―> …to nijak nie uchro­ni­ło

 

35 – od­parł Bans… ―> Trzydziesta piąta – od­parł Bans

Liczebniki zapisujemy słownie, zwłaszcza w dialogach.

 

–Che­mia? ―> Brak spacji po półpauzie.

 

23.59. Pro­szę za­pi­sać go­dzi­nę zgonu. ―> Dwudziesta trzecia pięćdziesiąt dziewięć. Pro­szę za­pi­sać go­dzi­nę zgonu.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@regulatorzy dziękuję za komentarz. 

Już od kilku dni pracuję nad poprawieniem opowiadania i każda uwaga jest dla mnie bardzo cenna.  Część poprawek tyczy się zapisu, mimo, że są nieco łatwiejsze, to również ważne, inne odnoszą się do treści – próbuję właśnie sprawić, żeby opowiadanie było lepsze. Mam nadzieję, że wpadniesz i zobaczysz co udało się zrobić i poprawić. Zapraszam! 

Bardzo proszę, Funky. Cieszę się, że uznałaś uwagi za przydatne. ;)

 

Mam nadzieję, że wpadniesz i zobaczysz co udało się zrobić i poprawić. Zapraszam!

Dziękuję za zaproszenie, ale w mojej kolejce czeka taka masa jeszcze nieprzeczytanych opowiadań, że obawiam się, iż w najbliższych tygodniach, a może i miesiącach, nie znajdę czasu na ponowną lekturę tekstu już przeczytanego.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@regulatorzy 

jasne rozumiem, ale wiesz… kwarantanna może się przedłużyć, nadejdzie zima… długie wieczory, a coś trzeba robić :-) Może akurat więc znajdzie się czas na powtórne przeczytanie :-) Jeszcze raz dzięki za uwagi! 

Ha, ha, ha, Funky, w moim wieku i z powodu panującego zawirusowania, wcale nie jest pewne, że doczekam nadejścia zimy… ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@regulatorzy Będę trzymać kciuki, żeby tak się stało! 

@regulatorzy Będę trzymać kciuki, żeby tak się stało! 

Funky, czy mam rozumieć, że właśnie wyraziłaś chęć trzymania kciuków w intencji mojego rychłego zejścia, najlepiej jeszcze przed nastaniem zimy??? ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@regulatorzy Opps… Miałam na myśli, że będę trzymać kciuki, żebyś dotrwała do zimy i znalazła czas na ponowne przeczytanie :-) Ale tak, wiem, wszystko co powiem, będzie użyte przeciw mnie :D 

Możesz jeszcze zachować milczenie… Możesz też liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary, może nawet na ułaskawienie… ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@regulatorzy Uniżony sługa uprzejmie prosi o łaskę i oszczędzenie głowy… Ma w niej jeszcze kilka pomysłów na opowiadania stąd obawia się ją stracić ;D 

Idźcie więc razem, Funky, Ty i Twoja głowa, i niech Wam się rodzi jak najwięcej pomysłów. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka