- Opowiadanie: Bellatrix - Szósta

Szósta

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Szósta

Sze­ścien­ne, prze­źro­czy­ste po­jem­ni­ki zdol­ne po­mie­ścić może po osiem li­trów two­rzy­ły ścia­ny głów­nej alei w Kli­ni­ce. Ko­bie­ta, ubra­na w dżin­sy i biały swe­ter, piesz­czo­tli­wym ge­stem gła­ska­ła front jed­ne­go z nich. Wy­świe­tlacz w dol­nym rogu po­świad­czał, że była wła­ści­ciel­ką za­war­to­ści.

W bez­barw­nej, po­prze­ci­na­nej czer­wo­ny­mi żył­ka­mi cie­czy, pły­wał kil­ku­mi­li­me­tro­wy za­ro­dek.

Av, asy­stent me­dycz­ny ob­ser­wo­wał tę ko­bie­tę od paru dni. Rzad­ko kto tu przy­cho­dził, jesz­cze rza­dziej tyle stał i do­ty­kał in­ku­ba­to­ra. W do­dat­ku ona zwra­ca­ła na sie­bie uwagę. Nie tylko nie­mod­nym stro­jem z po­przed­niej epoki, który nawet nie wy­świe­tlał jej imie­nia. Twarz, na pierw­szy rzut oka pięk­na i gład­ka, z bli­ska mie­ni­ła się de­li­kat­nie bar­dzo gęstą sia­tecz­ką na­now­łó­kien sre­bro­wo­ko­la­ge­no­wych. U ludzi młod­szych niż sie­dem­dzie­siąt lat, sia­tecz­ki nie dało się za­uwa­żyć. Mu­sia­ła mieć wię­cej. Dużo wię­cej. Av po­wziął de­cy­zję. Pod­szedł i za­gad­nął:

– Sorx za wtręt, ty star­sza Pierw­sza?

Ko­bie­ta ode­rwa­ła wzrok od czer­wo­nej pa­ję­czy­ny za­mknię­tej w prze­szklo­nej pusz­ce i spoj­rza­ła na asy­sten­ta Ava, jak gło­sił napis na pod­świe­tlo­nym, sa­mo­od­ka­ża­ją­cym się służ­bo­wym uni­for­mie.

– Nie, pro­szę pana. To jest moja młod­sza Szó­sta – od­par­ła uprzej­mie, wska­zu­jąc po­jem­nik.

– Just Pierw­sze tu są. Mało. Rzad­ko. Dru­gie i dalej wcale. – Av spró­bo­wał się uspra­wie­dli­wić, bo wy­szedł na ostat­nie­go idio­tę. Szó­sta! A on ją wziął za Pierw­szą! Ko­bie­ta mu­sia­ła mieć wię­cej niż sto lat. To by się zga­dza­ło, dziw­nie mó­wi­ła i wy­po­mnia­ła mu płeć.

– Moja młod­sza Piąta oka­za­ła się nie­od­po­wie­dzial­ną smar­ku­lą. Wy­bra­ła miesz­ka­nie na Mar­sie i zrze­kła się praw, mimo zu­peł­nie pra­wi­dło­we­go ka­rio­ty­pu. Zgod­nie z prze­pi­sa­mi, za­ro­dek w ta­kiej sy­tu­acji zo­sta­je zu­ty­li­zo­wa­ny, chyba że ktoś z ro­dzi­ny za­de­kla­ru­je prze­ję­cie. Nie mo­głam po­zwo­lić, żeby ją za­bi­li – wes­tchnę­ła cięż­ko.

Av wy­słu­chał, ale nie zro­zu­miał wszyst­kie­go. Te dłu­gie zda­nia go mę­czy­ły, gubił się. Do­tar­ło do niego, że u jej młod­szej Pią­tej chip wy­krył ciążę. Ru­ty­no­wo po trze­cim ty­go­dniu le­karz pro­wa­dzą­ca prze­nio­sła za­ro­dek. Był zdro­wy, ale Piąta nie chcia­ła go przy­pi­sać do swo­je­go konta. Dotąd ro­zu­miał dość do­brze. Dalej – nic. Kogo mieli zabić? Prze­cież nie Piątą, skoro po­le­cia­ła na Marsa, a za­rod­ki się uty­li­zu­je, nie za­bi­ja. Czy wolno mówić o kimś „nie­od­po­wie­dzial­na smar­ku­la”? Chyba takie słowa są w re­je­strze ob­ra­zy uczuć oso­bi­stych? A może nie, bo zbyt ar­cha­icz­ne? Czy Szó­sta w ogóle była ro­dzi­ną? To prze­cież mniej niż dwa pro­cent.

– Prze­pra­szam, nawet się nie przed­sta­wi­łam. Na­ta­lia Nowak. – Wy­cią­gnę­ła rękę.

Av nie bar­dzo wie­dział co z nią zro­bić.

 

***

 

Na­ta­lię Nowak wi­dy­wał czę­sto, pra­wie na każ­dym swoim dy­żu­rze. Cza­sem za­mie­nia­li parę słów, choć Av wolał ją ob­ser­wo­wać. Obraz mówił wię­cej niż słowa, zwłasz­cza te, któ­rych nie ro­zu­miał. W tym, jak przy­cho­dzi­ła, pa­trzy­ła z czu­ło­ścią na ro­sną­cy płód, ska­no­wa­ła pa­ra­me­try, było coś fa­scy­nu­ją­ce­go. Nigdy cze­goś ta­kie­go nie wi­dział. Nie znał nawet swo­jej star­szej Szó­stej, Pią­tej, Czwar­tej, ba, star­szą Pierw­szą znał ledwo. Czas i uczu­cia po­świę­ca­ne przez Na­ta­lię Szó­stej spra­wia­ły, że wy­da­wa­ła mu się isto­tą innej rasy. Czy to dla­te­go, że Szó­sta była zdro­wa? Ka­rio­typ bez choć­by mi­kro­de­le­cji nie zda­rzał się czę­sto. Co praw­da, aber­ra­cje chro­mo­so­mo­we le­czo­no, ale zwy­kle i tak póź­niej coś wy­cho­dzi­ło. Czego zresz­tą Av był przy­kła­dem.

Któ­re­goś dnia uświa­do­mił sobie, że Szó­sta zaj­mu­je już nie­mal po­ło­wę po­jem­ni­ka i nie­dłu­go się na­ro­dzi. A to ozna­cza­ło, że Na­ta­lia za­bie­rze ją do swo­je­go domu i wię­cej tu nie przyj­dzie. Ta myśl go prze­ra­zi­ła. W pa­ni­ce za­czął szu­kać ja­kie­goś spo­so­bu, by móc wciąż wi­dy­wać Na­ta­lię.

 

***

 

Chciał to zro­bić tak, jak w jej cza­sach. Za­ło­żył śmiesz­ne, tro­chę nie­wy­god­ne i uwie­ra­ją­ce w szyję ubra­nie, kupił małe, me­ta­lo­we kółko. Gdy wy­cho­dzi­ła z Kli­ni­ki, rzu­cił się przed nią na ko­la­na, po­ka­zał kó­łecz­ko i wy­re­cy­to­wał za­pa­mię­ta­ną for­muł­kę:

– Na­ta­lio, czy zo­sta­niesz moją Ze­ro­wą?

Cof­nę­ła się o krok, a gdy za­sko­cze­nie mi­nę­ło, od­po­wie­dzia­ła ze smut­nym uśmie­chem.

– Nie, Av. Dzie­li nas parę po­ko­leń. Skąd taki po­mysł?

– Szó­sta out. Nie bę­dzie cie­bie tu – wy­znał z żalem. – Ty taka inna. Chcę cię pa­trzeć.

Nie był pierw­szy, w za­sa­dzie zda­rza­ło się to re­gu­lar­nie. Coraz wię­cej przed­sta­wi­cie­li mło­de­go po­ko­le­nia tę­sk­ni­ło za czymś, czego nie umia­ło nawet na­zwać.

– Ro­zu­miem – po­wie­dzia­ła cie­pło i de­li­kat­nie do­tknę­ła jego łysej czasz­ki. Pod­dał się tej dłoni ni­czym psiak.

 

***

 

Na­ta­lia trzy­ma­ła w ra­mio­nach nie­mow­lę. Ssało sen­nie jej pierś, wy­peł­nio­ną mle­kiem z praw­dzi­wej, wła­snej krwi, fil­tro­wa­nej przez cho­ler­nie drogi im­plant. Pię­cio­ro mło­dych, w tym Av, któ­rzy spo­koj­nie mogli być jej młod­szy­mi Pią­ty­mi czy Szó­sty­mi, ob­ser­wo­wa­ło tę scenę z za­chwy­tem.

– Jak w two­ich cza­sach mó­wio­no na star­szą Pierw­szą? – za­py­tał któ­ryś.

Ode­rwa­ła na mo­ment spoj­rze­nie od wła­snej pra­pra­pra­praw­nucz­ki.

– Matka – od­par­ła, z cie­płym uśmie­chem.

Koniec

Komentarze

Ojoj. Jak ładnie, rodzicielska miłość przetrwała wiek cały, choć jako swoisty dinozaur. I te szpile na kulturę neutralności wszędzie – to już kolejne opowiadanie delikatnie z tego drwiące. Podoba mi się jednak jak ładnie przedstawiasz potrzebę bliskości i bycia kochanym, której żadne społeczne mody nie mogą zmóc.

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dziękuję, Fishu, przeczytałeś to szybciej niż ja :) (który to już raz piszę i wstawiam na ostatnią chwilę, ech). Wydaje mi się, że dawno Cię nie widziałam i mam nadzieję, że będę widywać Twoje komentarze i teksty częściej :)

A widzisz, zobaczyłem kąkurs pszypdgiem i… Napadł mię talęt. Z talentem nie wygrasz. Skoro mnie napadł i zmusił, to zaprzęgnę go i ja, przynajmniej na chwil kilka, do komciów u współkonkursowiczów.

 

Muahaha… laugh

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Karmienie piersią za wszelką cenę :) Gorzko-słodki tekst, który bardzo dobrze się czytało. Wyczuwam tu kpinę z obecnych trendów psycho-społecznych i cóż lektura opowiadania po raz kolejny zmusza mnie do zastanowienia, jak daleko się w tym wszystkim posuniemy i jak bardzo drastyczny będzie nasz koniec… :(

Oczywiście klikam i życzę powodzenia w konkursie.

Ciekawy tekst, interesująca nowomowa i spotkanie nowego ze starym.

Podobało mi się przelotne uchwycenie nadchodzącej kultury krótkich zdań i krótkich myśli oraz neutralności ponad rozsądek.

Bardzo, bardzo ładny tekst. Szanuję, że udało Ci się tak szybko napisać coś tak delikatnego i kruchego zarazem. Tęsknota za przeszłością, uwstecznienie ludzkich zachowań przy jednoczesnym rozwoju technologii wypadło przekonująco. Przyjemna lektura o wątpliwie przyjemnej przyszłości:)

 

Edit: oczywiście ode mnie biblio :)

Podobała mi się ta paskudna nowomowa i fajnie, że tekst tak lekko się czyta mimo “brnięcia” przez te ich straszne rozmowy (to miał być komplement jakby co :-)). Ciekawy pomysł z zachowaniem dobrych manier i stylu rozmowy z dawnej epoki u Natalii, co wywołało konsternację Ava. 

No i puenta wzruszająca. Opowiadanie bardzo na plus :)

Pomyśleć , że instynkt przetrwa i nie da się go wyeliminować budzi nadzieję, a może dojdzie i do „zarażenia” pozostałych żyjących? Optymistyczne.

Podobało mi się i treść, i sposób opowiedzenia tej historii!:)

 

Edit: Naturalnie skarżę się:), myślałam że jest już w bibliotece.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ładny, nastrojowy tekst, który przeczytałam z przyjemnością. Podobało mi się opisywanie przyszłej cywilizacji poprzez terminy określające więzi rodzinne. Na tym tle mocno wybrzmiało zakończenie. Zgłaszam opowiadanie do biblioteki.

Bardzo dziękuję wszystkim za przeczytanie i skomentowanie (i za kliki do biblioteki:)) Mnie pomysł napadł w noc z 30 na 31 (bo coś rzadko się gwiazdka zaświeca pod trójkątem sudeckim;))) no i pisałam sprintem. Tym bardziej cieszę się, że szort wyszedł składny :)

Są rzeczy niezmienne i nie użyję “tego” słowa, bo wyjdzie sentymentalnie. Pewne wartości płyną z naszą kulturą i historią bez względu na wszystko. Przekaz robi wrażenie. 

Kliczek i ode mnie. 

A na koniec – Bellu, ile masz mocy. W jeden wieczorek machnę szorciaka, a co! :D

Dobre.

Stylowo, klimatycznie, emocjonalnie. Ładnie przedstawiłaś świat, różnice między teraźniejszością a przyszłością. Wizja niezbyt fajna, ale opowiadanie bardzo dobre.

Widzę, że polecać do Biblioteki już nie trzeba. Koleżanki mnie ubiegły ;)

Bellatrix,

No, ostatnie zdania mnie urzekły. Cały tekst zresztą też :) Jest się nad czym zastanowić. Taka w sumie smutnawa wizja. Fajnie stworzyłaś karykaturę współczesnych trendów w postaci prostoty mowy, krótkich zdań i bazowaniu na obrazach.

Ogółem, podobało się :)

Hej, Bellatrix. Czy nick pochodzi od gwiazdy z konstelacji Oriona? Ostatnio oglądam pewne projekcje nieba i nie da się przeoczyć Bellatrix. Ja jestem Merseyake, a “Szósta” jest pierwszym Twoim opowiadaniem, które przeczytałem. Myślę, że nie ostatnim.

Staram się nie patrzeć na kapsułowe przewidywania pod kątem weryfikacji. W ów tekście czynię podobnie, chociaż muszę przyznać, że zapisałaś najbardziej przekonującą wizję spośród tych, które miałem okazję poznać do tej pory. Chociaż tekst krótki, jest obrazowy i czytelny. Moim zdaniem jest ładnie wykonany pod kątem językowym. Ciekawie przedstawiłaś zanik umiejętności formułowania zaawansowanych myśli, a przez to zanik samej mowy. Różnice pokoleniowe zostały zarysowane w taki sposób, że fantastyka miesza się z rzeczywistością, a to “fajnie” miesza w głowie. Zakończenie miało w sobie coś zaskakującego, trafiło do mojej wrażliwości. “Matka” jest przejmującą puentą, bo cała historia buduje obraz, w którym to jedno słowo wybrzmiewa w wyjątkowy sposób.

 

Pozdrawiam :)

Mój komputer jest po polsku

Doceniam za konsekwentną i ciekawą wizję przemodelowania rodziny w przyszłości, gdzie poszczególne role zostały zastąpione ordynacją. Bardzo dobrze dopracowane pod kątem naukowym, jako że trochę siedzę w temacie biomateriałów, to szczególnie ujęło mnie wspomnienie tej technologii:

 

z bliska mieniła się delikatnie bardzo gęstą siateczką nanowłókien srebrowokolagenowych

To ciekawa sprawa, jest na ten temat trochę ciekawych publikacji, choćby ta: https://www.nature.com/articles/s41598-017-10481-0 

 

Sugestie poprawek:

 

Sześcienne, przeźroczyste pojemniki zdolne pomieścić może po osiem litrów[-,] tworzyły ściany głównej alei w Klinice.

 

Zbędny przecinek – to zdanie pojedyncze, w którym jest jedno orzeczenie (zaznaczone podkreśleniem). Nawet jeżeli po podmiocie występuje rozbudowana przydawka (w tym przypadku “zdolne pomieścić może po osiem litrów”), to nie ma potrzeby oddzielania jej przecinkiem od orzeczenia.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Napisane z dużą wyobraźnią! Od razu widać w jakim gatunku piszesz. Inteligentne.

 

Pozdrawiam.

Schizofrenia, ależ dziwna ta choroba... Czy tylko mnie śmieszą homilie??? Dziwny ten świat w około.

Deidriu, Saro, Realucu, bardzo dziękuję za przeczytanie i cieszę się, że wizja do Was przemówiła.

Mersayake: masz u mnie plusa za trafne odgadnięcie genezy mojego nicku :)(zwykle mnie pytają, czy lubię Harrego Pottera;P). Oglądaj Oriona, póki możesz, bo niewiadomo, kiedy Betelgeza walnie (choć z drugiej strony, wtedy Bellatrix awansuje z gammy na betę;)). Fajnie, że zajrzałeś i cieszy mnie, że przekonałam Cię tym szortem. Widzę, że na portalu jesteś stosunkowo od niedawna, tym bardziej miło mi, że trafiłeś do mnie i zostawiłeś obszerny komentarz.

Wicked G – dzięki za link do artykułu i za docenienie strony “science” w tym szorcie. Przecinek zaraz zlikwiduję :)

Dawidiq150 – nie ograniczam się wyłącznie do sf ;) (zaraz pewnie ktoś Cię uświadomi, że pisuję homoromanse ;))), ale przyznaję, że w takiej tematyce czuję się dobrze :) Dzięki za przeczytanie!

hej, Bello,

 

opowiadanie bardzo dobre. Mocno uderzasz kontrastem nowego ze starym, stylizacja językowa wypowiedzi, które głównie budują ten kontrast jest świetna. Jest klimat, jest nastrój.

Końcówka wymowna, poruszyła nawet mnie, gada bez instynktów macierzyńskich :D

 

Powodzenia w konkursie!

Używanie poprawnej polszczyzny jest bardzo seksowne

Świetne – profesjonalnie wyważone, znać rękę autora, który wie, na co może sobie przy ośmiu tysiącach pozwolić, a na co nie. Zmieścił się tu i klimat, i wykreowany świat, i nawet odrobinę bohatera z dręczącymi go dylematami. Historia mogłaby być wyeksploatowana lepiej, niemniej jest to jeden z niewielu kapsularnych tekstów, które nie krzyczą rozpaczliwą walką o każdy znak.

Odwołujesz się do bardzo ciekawej koncepcji przyszłego obrazu rodzicielstwa. Gorzko uśmiechnęłam się na zabieg “debilizacji” języka Ava – przy aktualnych trendach nie jest to znowuż scenariusz niemożliwy do realizacji.

Niezłe, gratuluję.

Powodzenia w konkursie, mam nadzieję, że “Szósta” wyląduje wyżej niż na miejscu szóstym!

Sy, cieszę się, że poczułaś ten klimat i nastrój, a najbardziej, że ten gad się poruszył w końcówce ;)

Wiktorio, historię może i bym poeksploatowała, ale czas się kończył :) Dziękuję za docenienie koncepcji jak i języka!

No i dziękuję za życzenia powodzenia, a to, które “Szósta” zajmie miejsce, zależy tylko od tego, jak zagłosują czytelnicy :)

Jeszcze nie czytałem w tym konkursie tekstu, który poszedłby tak daleko, jeśli chodzi o przewidywanie zmian w języku. Gdyby było tu więcej miejsca na emocje Ava, to opowiadanie na pewno byłoby jednym z moich faworytów. A tak będę musiał się zastanowić, bo emocji mi zabrakło. Na pewno bardzo porządnie napisane i wybijające się ponad przeciętność, jeśli chodzi o pomysł.

Klapaucjuszu, dziękuję za wizytę i komentarz. Akurat emocje Ava jak najbardziej są, tylko czytelnik sam musi je nazwać, bo Av nie potrafi, nie zna słów na ich opisanie :) (ale może się nauczy).

Przyjmuję, ale uważam, że ze względu na sprzężenie emocji z reakcjami fizjologicznymi choć inteligencja intrapersonalna może słabnąć, to wciąż pozostają te reakcje do nierozumienia;)

Bello, ten pierwszy akapit to przydałoby się napisać od nowa. Strasznie karkołomny mi się wydał, zupełnie jakbyś to nie Ty pisała. Na szczęście cała reszta jest już bardzo satysfakcjonująca zarówno w formie, jak i treści.

Osobliwie, acz przekonywająco przedstawiona wizja przyszłości. Regres językowy, postępująca matematyzacja myślenia (nie wiem, czy można to tak nazwać), podejmowanie decyzji na podstawie optymalizacji, a nie norm moralnych, aż wreszcie tęsknota za tym co ludzkość w Twojej wizji zupełnie zatraciła. A to wszystko w bardzo krótkiej formie.

Bardzo mi się podobało. Moja ocena 5/6. 

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Ładne :)

Przynoszę radość

Dziękuję, Chrościsko, zasadniczo się z Tobą zgadzam, co do samego początku, mogłam to lepiej napisać. Cieszę się, że dalej już Ci się spodobało :)

Anet: dzięki, a teraz lecę szukać tego wątku, gdzie była dyskusja, czy “ładne” to lepiej czy gorzej niż “fajne” :)

No, wiesz, zobacz po statystykach, ile jest “fajnych”, a ile “ładnych” ;)))

Przynoszę radość

Cześć. Bardzo to ładne i sugestywne. I dopracowane w miejscach, gdzie szczegóły robią robotę – mam tu m.in. na myśli postać Ava z jego nowomową i męczeniem się dłuższymi zdaniami. Urzekła mnie przedostatnia scena. To głaskanie po głowie, to histerycznie desperackie zachowanie Ava – zapamiętam na dłużej, bo ma moc. I fajnie zapowiada kolejną, ostatnią scenę, już taką 100% matczyną. Super sprawa. 

Na początku trochę się potykałem o futurystyczne słownictwo, ale miałem nadzieję, że wszystko będzie się krok po kroku wyjaśniać. I rzeczywiście dalej poszło to dość płynnie. Bardzo dobrze napisana scenka rodzajowa z przyszłości. Jak to w zwyczaju tego konkursu, przyszłości pesymistycznej. Bo jak inaczej opisać społeczeństwo, które zaczyna tęsknić za nie do końca rozumianymi tradycjami starszych pokoleń. A to przecież tradycje wywodzące się wprost z biologii. 

Niestety wizja to bardzo prawdopodobna, pokazująca następny etap ewolucji społecznej. Po oddzieleniu seksu od rozrodczości, może nastąpić oddzielenie rozrodczości od macierzyństwa/ojcostwa.

To tylko jedna scenka, ale jak się okazuje, przy takim limicie, to chyba najlepsze podejście. Przeczytałem z przyjemnością.

I podobało mi się, i nie. Podobał mi się sam pomysł i klimat. Ładny i sugestywny szorciak. Jeszcze lepszy jest przekaz, który za sobą niesie. Błysnęłaś też kilkoma naukowymi pojęciami. ;)

Jednak nie pasowały mi dwie rzeczy, debilny Av, który sam w sobie owszem, może i taki sobie być, ale nie na tym stanowisku pracy/zajęcia. Nie te kompetencje i myślę, że za sto lat to nie będzie szło w gorszą stronę, tylko lepszą, znaczy dopasowanie ludzi i maszyn do wykonywanego zajęcia.

Druga sprawa to Szósta, Pierwsza i Piąta. Sam pomysł – świetny. Extra na opko SF w dalekiej przyszłości, ale ludzie od zarania dziejów używają słowa matka i za sto lat też będą używać. Ot, takie moje zdanie.

I tak dotarłem do końca konkursowych opowiadań… Będzie można głosować.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Łosiot i fizyk111: dziękuję za przeczytanie i komentarz, bardzo się cieszę, że Wam się podobało :)

Darconie, Av nie odstaje od swoich rówieśników, to nie debilizm tylko postępujące upraszczanie języka. I konsekwentnie, skoro założyłam skracanie zdań i wyrazów, stąd “Piąta” czy “Szósta”, bo “prapraprawnuczka” to długi wyraz i łatwo się pomylić :) “Matka” ludzie mówią na kogoś, kto ich urodził, w moim szorcie narodziny to wyjęcie niemowlaka z “pudełka”, w którym rozwijał się od stadium zarodka, bez chodzenia w ciąży, w trakcie której powstaje i rozwija się więź. Ale w sumie powinno to wynikać z tekstu, może mogłam coś lepiej, skoro nie wynikło :/

Np. dla mnie słowo “matka” nie było afirmacją macierzyństwa, ale puentą postawioną nad obrazkiem różnicy między starym a nowym światem, a przekaz orbitował wokół głębszego przeżywania życia. Natomiast uproszczony język był wyraźnym przedstawieniem kwestii związanej z przyszłością, co prawda bohaterka nadaje kontrast i zapewne przez to Av może wydawać się niedorozwinięty, ale to nie oznacza, że nie mieściłby się w standardzie człowieka przyszłości.

Mój komputer jest po polsku

Chapnęłaś trudny temat, Bella, i jeszcze ścisnęłaś go poniżej 5k. Ok. Av nie jest taki debilny, trochę się rozpędziłem, i tak szacun za to, że wymyśliłaś swój język przyszłości. To, co w opowiadaniach SF, hard SF boli mnie najbardziej, to przestarzały język i mentalność bohaterów. Pisałem już to na forum wiele razy, ale Nobla temu, kto wymyśli jak pisać, żeby było zrozumiałe, a jednocześnie tchnie ducha przyszłości. Do tej pory nie przeczytałem nikogo. Frank Herbert nadał własną, przyszłościową mentalność i za to ma u mnie pierwsze miejsce, jak do tej pory. Był na tyle sprytnym geniuszem, że język sobie odpuścił i oparł całą sagę na honorze i pamięci historii. Stąd też nie można się czepiać języka. ;) Simmons pisze naprawdę fajnie, jego wizję robią wrażenie, ale języka używa zwyczajnego, no, może oprócz maszyn, one też skracają (to jakaś Twoja inspiracja? ;) ) i ciągle wrzuca odwołania do XX wieku. :( Jak Cobold, Wicked i jeszcze kilka osób na portalu, choć Wicked porusza się też znacznie szerzej. :)

Dlatego Twój język i Pierwsza są całkiem porządne, ale przycina im skrzydła przycięty limit. :) Nie podoba mi się też przedostatni dialog. “Jak w twoich czasach mówiono na pierwszą?”, wolałbym raczej nie wymuszone słowo “matka”. A tak, wybacz, skojarzyło mi się z Polakiem, który siedział 15 lat w Niemczech, później przyjechał do kraju i pyta: “Jakimi wy tu pieniędzmi płacicie?”, to takie zgrywanie głupka, a jednocześnie odkrywanie swoich kompleksów. u Ciebie oczywiście nie miało to takiej wymowy, ale osobiście uważam, że z wieku na wiek świadomość przeciętnego człowieka rośnie, i będzie też większa za 100 lat. Dlatego bliżej mi do wizji człowieka u Herberta, niż u Ciebie, gdzie nie będziemy pamiętać słowa “matka”.

To bardzo dobre opowiadanie, Bella, żebyś miała jasność.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Szósta to jeden z nielicznych konkursowych tekstów, w których autor wybrał historię pasującą do limitu i nie walczył potem rozpaczliwie o każdy znak, mało tego – opowieść toczy się łagodnie, spokojnie i niemal kołysze do snu.

 

Z lekkością budujesz kolejne sceny, świat, historię, pozwalasz czytelnikowi główkować i domyślać się, co widzi. Bohaterowie, mimo odrobiny miejsca, są zarysowani i charakterystyczni.

 

Bawisz się językiem, tworzysz nowomowę i mimo maleńkiego limitu budujesz zasady tego nowego języka w logiczny i zrozumiały dla czytelnika sposób.

 

Życzę powodzenia w konkursie!

www.facebook.com/mika.modrzynska

Darconie, zauważ, że już w obecnych czasach następuje osłabianie więzi rodzinnych a co za tym idzie, zanikanie pojęć. Mało kto dziś wie, kto to świekra czy nawet i stryj, choć sto lat temu wiedzieli chyba wszyscy. W swojej wizji przyszłości tylko ekstrapolowałam dzisiejsze trendy (ten, ze skracaniem zdań i słów też, to z obserwacji, nie inspiracji literaturą), aczkolwiek na ile ona jest prawdopodobna, nie umiem ocenić (i mam tylko nadzieję, że prawdopodobieństwo to jest niewielkie). Niemniej, dziękuję za dyskusję, dyskusja pod szortem zawsze mile widziana :)

Kam, dziękuję bardzo za ciepłe słowa :)

Że “bardzo dobre” już powiedziałam, to teraz się pokuszę o uzasadnienie, dlaczego tak myślę. Przede wszystkim, umiejętnie tworzysz zarys całego elementu funkcjonowania społeczeństwa w bardzo małej ilości znaków i czuć, że nie jest to wymuszone. Na korzyść działa też postawienie w tak dużym kontraście dwóch osób narodzonych w zupełnie innych czasach – choć mam nadzieję, że spadek złożoności języka do takiego poziomu jak u Ava nie nastąpi aż tak szybko. ;)

Zostaw ten żyrandol.

Dzięki, Verus :) Żeby zobaczyć spadek złożoności języka nie trzeba fantastyki, wystarczy zerknąć na tzw. współczesną młodzież i takie wyrażenia, jak np. “jprld co za dzban”

Boshjaprdl, czepiash się.;-)

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Świryb, ogar ;P

Chyba ty! ;-D ;-D

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Wygrałeś :D Swoją drogą, nobel za tłumaczenie Twojego nicku na polski się należy. Nie wiem jeszcze tylko komu :)

:-D Dwie najszybsze riposty na Dzikim Zachodzie…

 

 

Bailout ogarnął, gościu wie o co kaman. ;-)

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Miłość w świecie przyszłości. Jak zawsze – wychodzi zwycięsko. No, prawie ;) Temat więc nie nowy, ale jest to też jeden z tych, które przemawiają do serca.

Najbardziej podoba mi się podejście do języka oraz przemiana terminów. Męczące, ale o to chodzi – dzieje się tak przez jego inność, nienaturalność (dla nas współczesnych), nowych pojęć, które nie są tłumaczone ot, tak.

Tak więc ciekawa prezentacja tego koncertu fajerwerków o dosyć tradycyjnej treści :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Hej Bellatrix. Ogólnie same pozytywy… do ostatniego akapitu. Wszystko co wcześniej opiewali przedmówcy to prawda i ja się do tego dołączam. Ale ten drogi implant (sic!). Mleko ze krwi… no kurczę… nie gra, technologia pozwala komponować mleko o idealnym składzie a ta “sztuczna pierś”… no coś dziwacznego po prostu. W kwestii science na nie. W kwestii fabuła: pięknie.

Minie wiek, potem drugi i pewnie jeszcze kilka, ale przypuszczam, że są sprawy, które pozostaną niezmienne. No, może poza sposobem porozumiewania się „przyszłościowców”.

Zacny pomysł i takiż szort. Czytało się świetnie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

NWM, Peter, Reg – bardzo dziękuję, że zajrzeliście i cieszę się, że się podobało.

W kwestii piersi: gruczoły mleczne wytwarzają mleko pobierając składniki właśnie z krwi, w założeniu opowiadania implant pełnił rolę tych gruczołów. I zapewne w świecie szorta większość noworodków była karmiona sztucznym mlekiem o idealnym składzie, ale bohaterka była ‘oldschoolowa’ i chciała to robić w sposób tradycyjny :)

Głosować, głosować, kto już poczytał! ;-)

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ładne. Jest w tym tekście coś bliskie temu, co sam chciałbym w swoim kapsułowym opowiadaniu zawrzeć, gdybym chociaż spróbował cokolwiek napisać… Mianowicie szort w swoim głębszym wymiarze mówi o przepaści i próbie budowania mostu. No bo między nami a tymi za sto lat jest jednak przepaść – którą tutaj przedstawiasz choćby na poziomie językowym. Ale podoba mi się to, że opowiedziałaś o próbie komunikacji między starym a nowym. Zadajesz w ten sposób pytanie nie o zmianę technologiczną, tylko o zmianę człowieka. Uderzasz w czułą strunę, a ja jako czytelnik zastanawiam się, co poczuje człowiek z 2120 roku, czytając ten tekst? Czy też go to ruszy? 

Taka tam garść przemyśleń ;)

Z czepialstwa – zazgrzytało mi mleko filtrowane z krwi. Wystarczyłoby zmienić “filtrowane” na “wytwarzane”. 

Dzięki Funie za tę garść przemyśleń, miód na serce autora, gdy czytelnik ich dokonuje :) co do “filtrowanego” – przemyślę i ew. zmienię po konkursie.

Ja się wzruszyłem.

Coboldzie <3

Bardzo dobre. Naprawdę treściwe jak na tak krótki tekst. Trochę mi zajęło zrozumienie, o co chodzi z tymi liczebnikami, ale jak już zrozumiałem, to tym bardziej doceniłem.

Dziękuję, Zygfrydzie :) Cieszę się, że Ci się podobało :)

Ciekawie ukazałaś możliwą przyszłość; w kwestii mowy, nie zdziwiłabym się, gdyby brzmiała podobnie, jak przedstawiłaś. Interesująco wykreowałaś też różnice między postaciami – widać to po m.in. torze myślenia, interpretacji niektórych zagadnień. 

Konkludując: zbudowałaś w krótkiej objętości tekstu klimat, świat oraz jego problemy i postacie – czuć też tęsknotę za czymś, co minęło. Widać też pokoleniową przepaść oraz potrzebę bycia kochanym; że nie przeminęła ona po tylu latach. 

Bardzo ładny tekst wyszedł, Bello. 

Dziękuję, Draconis :) miło mi, że odczytałaś ten tekst zgodnie z moimi intencjami :)

Bardzo fajny tekst.

Nie wydaje mi się, że przez sto lat medycyna aż tak się rozwinie. Ale poza tym – sam miód. Zwłaszcza zabawa z językiem. Piękne to upraszczanie zdań i ładowanie anglicyzmów.

Tematyka też interesująca.

Babska logika rządzi!

Nie mój target, ale ładne i umiejętne; niczego innego nie można się było spodziewać ;)

"Po opanowaniu warsztatu należy go wyrzucić przez okno". Vita i Virginia

Bardzo klimatycznie spędzone 4797 znaków, w których zawarłaś dużo szczegółów Twojej wizji przyszłości. Wielki kciuk w górę yes Jedna rzecz mi nie zagrała: 

 

Poddał się tej dłoni niczym psiak.

 

Jakoś ten psiak tutaj nie pasuje, ale to takie tam moje marudzenie ;)

 

Powodzenia w konkursie!

Finklo, Naz, Grzelulukasie, bardzo dziękuję za przeczytanie i zostawienie komentarza :)

Medycyna przez ostatnie sto lat rozwinęła się dość mocno i mam wrażenie, że przyśpiesza (może akurat nie przez ostatnie lata w Polsce :p), kto wie, co będziemy potrafili za następne sto :)

No, przez ostatnie sto lat niby nauczyliśmy się posługiwać antybiotykami. Pojawiły się antybiotykooporne szczepy bakterii, a grypa i katar nadal robią, co chcą. Tak, znam różnicę między bakteriami a wirusami. A tu masz przedłużenie życia, młodości i jeszcze sztuczne macice. Nie chce mi się wierzyć w takie cuda.

Babska logika rządzi!

Ładne to było, ciekawie pomyślane i efektownie napisane. Fajny pomysł na zabawę słownictwem i językiem. Emocjonalnie do mnie trafiło, a nieczęsto opowiadaniom ze wzruszającym macierzyństwem w tle się to udaje. Jeden z lepszych IMHO tekstów w konkursie. 

@ninedin: bardzo dziękuję i cieszę się, że “trafiło”

@Finkla: już z 10 lat temu mówili, że człowiek, który dożyje 150tki już się urodził, poprawianie wyglądu tak, że “siedemdziesiątka” wygląda parę dekad młodziej zdarza się już dziś. Sto lat temu siedmiomiesięczny wcześniak miał nikłe szanse przeżyć, dziś medycyna potrafi uratować półkilowego pięciomiesięczniaka. Więc nigdy nie wiadomo :)

Hmm, może po prostu wolę nie zakładać cudów na drągu, żeby się potem nie rozczarować, kiedy organizm mi się zacznie sypać.

A może poszło o to, że niektóre prezenterki telewizyjne po botoksie wyglądają tak okropnie, że aż im współczuję, więc nie ufam tym kuracjom odmładzającym ani na grosz.

Babska logika rządzi!

Bardzo zgrabnie podziałaś z językiem w dialogach ;) 

 

Kwestia psychicznych różnic międzypokoleniowych w momencie, w którym nie ma różnic fizycznych (albo są niewielkie) to ciekawe zagadnienie – szczególnie, kiedy kilka pokoleń występuje naraz. Aż szkoda, że nie ma tego więcej ;)

 

I gratki za podium! 

 

I would prefer not to. // https://www.facebook.com/anmariwybraniec/

Dziękuję, Wybranietz :) Cieszę się, że Ci się spodobało :)

Nowa Fantastyka