- Opowiadanie: Finkla - Safari Mikołajka

Safari Mikołajka

Zapraszam do zerknięcia w przyszłość. Tylko nie wierzcie we wszystko, co widzicie. ;-)

To pisałam ja, Sylwia Finklińska

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Safari Mikołajka

<miki> hej chlopaki! mam niusa! starzy zabieraja mnie jutro na safari. prezent na 11 urodziny.

<Sztanga> Wow! Zobaczysz zywe zwierzeta. Czadersko. Zazdraszczam.

<$mok> Safari jest przereklamowane. Byłem jak mialem 5 lat i nuda straszna.

<Cyryl> ale nie na wlasne oczy tylko filmik z drona.

<Sztanga> Ale jednak zywe. Prawdziwe. Dla mnie super.

<Frytek> No. Ciekawe jak smakuje zubr. Podobno prawie tak samo jak syntetyczna wolowina tylko o wiele lepiej.

<dreN> No co Ty, Frytek? Żubry wymarły ponad 50 lat temu. Nikt nie wie, jak smakowały.

<miki> $mok a czemu taka nuda?

<$mok> Ten dron jest zaprogramowany leci po trasie. Wogle nie masz na niego wplywu. Interaktywne filmy są o wiele lepsze, a gry to już rulez.

 

Mikołajek wysłał Cyrylowi zaproszenie do prywatnej rozmowy.

 

<Cyryl> co tam?

<miki> ziom pozycz mi jutro swoja bransolete. pls!

<Cyryl> ocipiales? co ja będę robil caly dzien bez komputera?

<miki> w zamian pozycze ci swoja najlepsza gre na caly tydzien. sam mozesz wybrac która chcesz.

<Cyryl> zapomnij. zeswirowalbym bez kompa. czemu nie spytasz maxa? mieszkacie w jednym bloku.

<miki> on jest leworeczny. ok nie było rozmowy.

 

Na szczęście Kleofas okazał się bardziej skłonny do współpracy, chociaż Mikołajek nie radził sobie zbyt dobrze z negocjacjami prowadzonymi przez przedpotopowy telefon. Zresztą, Kleo nie miał wiele do stracenia – rodzice znowu dali mu szlaban na kompa i zablokowali bransoletę aż do niedzieli. Szybko uwierzył, że Mikołajek zdejmie zabezpieczenie – w końcu kto mnóstwo razy włamywał się do szkolnej sieci, a raz nawet pozmieniał uczniom oceny? Zabawa była nieziemska, dreN aż się popłakał, kiedy zobaczył pałę z matmy.

 

***

 

– Kochanie, tylko pamiętaj; nie kombinuj nic – ostrzegała mama, gdy kładli się na superwygodnych żelowych leżankach w sali projekcyjnej Safari Inc. – Obiecaj mi to! Jeśli spróbujesz mieszać coś w kodzie, wszyscy możemy mieć nieprzyjemności. A ty zmarnujesz swój piękny prezent, na który tak długo czekaliśmy. Pamiętaj, że nie każdy chłopiec może popatrzeć na prawdziwe zwierzęta.

Mikołajek demonstracyjnie przewrócił oczami i wskazał na wyłączoną bransoletę na lewym przedramieniu. Boszsz! Rodzice to łyknęli. Jednak ich tępota nie miała granic. Jak można było nie zauważyć, że to całkiem inny model, w dodatku mocno zużyty przez Kleofasa?

Założył hełm do VR i wcisnął prawą rękę do kieszeni spodni. Głęboko, za rozpruty szew, aż palce napotkały jego własny szpej, przyklejony do uda.

Przed oczyma pojawiło się menu dla safari. Obsługiwał je lewą ręką, dźgając palcem i przesuwając wirtualne cegły. Wyobraził sobie salę projekcyjną z setką ludzi wymachujących chaotycznie łapami. Jeśli był tu ktoś bez hełmu, miał niezły ubaw.

Dziecinna wersja menu nie zostawiała wielu opcji. Właściwie Mikołajek mógł tylko wybrać lektora. Zdecydował się na Iwanowskiego, zdobywcę złotego medalu w slalomie hokejowym na ostatniej olimpiadzie, aktualne bożyszcze Polaków.

Sympatyczny męski głos zaczął odczytywać regulamin safari. Mikołajek słuchał przez chwilę w nadziei na inspirację do widowiskowego łamania reguł, ale szybko się zniechęcił.

Wreszcie zaczęła się wyprawa, w polu widzenia zapłonęło kilkadziesiąt świetlistych punkcików – drony uczestników. W tle las. Mikołajek nigdy jeszcze nie widział tyle zieleni naraz. Więcej nawet niż na stadionie. Tylko trawa wyglądała znajomo – całkiem jak w grze podróżniczej, w którą grał w przedszkolu.

Drony wystartowały. Jednak $mok miał rację – to była jakaś żenada. Uczestnicy nie mogli nawet decydować, w którą stronę obrócić kamerę. To znaczy ci, którzy nie przygotowali się odpowiednio do wycieczki.

Prawa ręka zaczęła śmigać po bransolecie. Dron miał banalne zabezpieczenia, aż głupio było je przełamywać. Najpierw ruchy kamerą. Defaultowe ustawienia pokazywały najciekawsze ujęcia – stado brązowych zwierząt na chudych nogach. Lektor wyjaśnił, że to sarny.

Potem przyszła kolej na zbaczanie z zaprojektowanej trasy. Łatwizna. Mikołajek początkowo naśladował ruchy dronów dorosłych, żeby nie zdradzić się przedwcześnie. Został z tyłu grupy, dopiero wtedy ośmielił się odlecieć dalej, między drzewa. A tu niespodzianka – kolejna bariera. I ją szybko przełamał. Naprawdę, Safari Inc. mogłoby zatrudnić lepszych informatyków.

Sądząc po kiepskiej jakości filmu, drony nie przekraczały wielkości muchy. Z pewnością Mikołajek nie zaszkodzi sarnom, jeśli wyląduje na jednej i z takiej perspektywy popatrzy na las. Wybrał największą, która na głowie oprócz uszu miała jeszcze jakieś wyrostki – jakby stworzone na lądowisko dla dronów i statyw dla kamery.

Podleciał blisko, sarna wcale nie wydawała się zaniepokojona, pewnie nawet nie zauważyła drona. Opuszczał się powoli, centymetr po centymetrze, aż nagle otoczył go bury półmrok. Wykryli go! Raptownie wyskoczył w górę, ale nic nie sugerowało kłopotów. Po chwili wahania jeszcze raz zanurkował w brąz. Po kilku sekundach wynurzył się pod głową sarny. Hologram, a nie żadne żywe zwierzę! Oszustwo! Ciekawe, ile kasy zabulili starzy, żeby obejrzeć drętwy holoteatrzyk ze zwierzętami.

Porządnie wkurzony Mikołajek ruszył w pościg za innymi dronami. Niełatwo było je znaleźć, bo odleciały już daleko. Udało się dopiero, kiedy zwizualizował bariery dla dorosłych i śmignął powstałym torem.

Pozwolił swojemu dronowi lecieć zaprojektowaną trasą, razem z grupą, a sam zajął się włamywaniem do systemów Safari Inc. Tu dopiero spotkał wyzwania godne siebie. Ale w końcu osiągnął cel. Wycieczka kręciła się akurat przy kilku wilkach. Mikołajek podłączył jednego pod program dla niedźwiedzia. Basior wdrapał się na drzewo, a potem zaczął wybierać miód z nieistniejącej barci. I wtedy wyprawa wreszcie zrobiła się ciekawa! Drony dzieci poszybowały dalej, głos Iwanowskiego opowiadał coś o dzięciołach, dorośli podlecieli do bariery w pobliżu wilka. Miotali się jak pszczoły broniące miodu – Mikołajek widział to kiedyś na szkolnym filmie.

Nagle poczuł w realu ciężką rękę na ramieniu, ktoś zerwał mu hełm. Mama siedziała na swojej leżance i płakała, tata krzyczał o łamaniu prawa, wokół stało kilku strażników Safari Inc.

 

***

 

Dyrektor HR patrzył na chudego chłopaczka przerażonego ogromem kłopotów, w które się wpakował.

– Masz dwa wyjścia: albo pomożesz nam załatać dziury w programach, trzymając przy tym buzię na kłódkę, albo oskarżymy cię o spowodowanie gigantycznych strat. Ty wylądujesz w zakładzie dla niedostosowanych społecznie dzieci, a twoi rodzice zostaną z długami.

– OK, pomogę wam – burknął dzieciak z niechęcią.

Jego oczy mówiły coś całkiem innego – „oszukam was, zniszczę, zhakuję każdy system”. Dyrektor uwielbiał przełamywać takich młodych gniewnych. Ten, jak mu tam… Mikołajek miał kłopoty. Chłopak jeszcze nie zdawał sobie z tego sprawy, ale właśnie stawał się półniewolnikiem Safari Inc. Żaden haker nie mógł sprostać prawnikowi.

Koniec

Komentarze

Przygody Mikołajka w XXII wieku. Dawno już czytałam tę książkę, nie pamiętam, czy pozostałe postacie z Twojego opowiadania też tam występowały. Na pewno jest klimat, nowoczesna rzeczywistość, ale podobne problemy z dziećmi jak dzisiaj. Dobrze uchwyciłaś sposób porozumiewania się młodzieży. Podobało mi się safari i odkrycia Mikołajka. Najlepsza była końcówka, uśmiechnęło, chociaż po zastanowieniu – nie zabrzmiało optymistycznie. Zgłaszam do biblioteki. :)

Dziękuję, ANDO. :-)

Tak, taki był plan – przenieść znanego wszystkim Mikołajka w nieznaną przyszłość.

Postacie. Teoretycznie były, ale w ogromnej większości nosiły inne imiona. “Frytek” miał stanowić odpowiednik Alcesta itd.

Miło mi, że Ci się spodobało. :-)

Babska logika rządzi!

Fajne :) Choć mam wrażenie, że pierwowzór nie tyle sam pakował się w kłopoty, tylko kłopoty jakoś go tak same dopadały ;)

Wykreowana przez Ciebie przyszłość różowa nie jest, zwierzęta, które wyginęły, lasów nie ma. Za to dzieciaki specjalnie się nie zmieniły, właściwie sprawiają podobne problemy, jak dzisiaj.

Twist na koniec fajny. Faktycznie, nawet ci dorośli z prawnikami nie wygrają, pewnie dlatego tylu ich zdecydowało się na współpracę z różnymi organami. Oczywiście najpierw trzeba takiego złapać.

Ogólnie podobało mi się.

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Dzięki, Irko. :-)

Fajnie, że fajne. Kłopoty atakują dzieciaki z każdej strony. W każdej epoce. ;-) Odkrywasz, że ktoś wykantował Twoich rodziców. Odpuścisz czy zawalczysz?

Taaa, i metody pracy i rekrutacji do różnych organów też się specjalnie nie zmieniają. Dajcie mi haka na każdego człowieka, a poruszę Ziemię. :-/

Babska logika rządzi!

Kolejna odsłona niezbyt optymistycznej przyszłości, ale tak czy inaczej, mniej smutno niż u Sary :)

Fajny dialog między dzieciakami. Sam pomysł na tekst też niczego sobie. Poza tym jak to u Finkli bardzo dobrze napisane i bardzo dobrze się czytało :) Ode mnie oczywiście biblioteczny kliczek dla safari i Mikołajka :) Powodzenia w konkursie.

 

Dzięki, Katiu. :-)

No, nie patrzę w przyszłość z optymizmem. Planeta dużo wytrzyma, ale wysypkę zwaną ludzkością to w końcu zacznie aktywnie zwalczać. Na razie koronawirus, jutro coś innego.

Bo seria o Mikołajku była fajna. Zawsze ją lubiłam. :-)

Babska logika rządzi!

No, ja też nie :( To znaczy nie patrzę z optymizmem… Ludzie, hm, czasem odnoszę wrażenie, że już sami nie wiedzą, czego chcą, a taki brak sensownego celu do niczego dobrego nie doprowadzi :(

Pewnie, jak się nie wie, czego się chce, to zazwyczaj dostaje się to, czego się nie chce. :-/

Babska logika rządzi!

Coś w tym jest :) Miłego wieczoru, póki jeszcze może być miły ;)

Drogie panie, to będzie za sto lat. Nie dożyjemy ;)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Na szczęście ;)

Katiu, i nawzajem.

Irko, ja się zastanawiam, czy ktokolwiek dożyje, żeby wykopać tę kapsułę…

Babska logika rządzi!

Wiesz co, nas się chyba będzie równie trudno pozbyć jak karaluchów. Zawsze ktoś zostanie i zacznie namnażać populację od nowa.

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Nie wiem, nie wiem. Karaluch potrafi przez jakiś czas żyć bez głowy, my jesteśmy mięksi.

Babska logika rządzi!

Fajne, do całkowitego ukontentowania zabrakło mi tylko aby finale dyrektor HR powiedział do Mikołajka “spójrz mi prosto w oczy”, jak to robił Rosół :)

Dziękuję, Michale. :-)

O, kurczę, że też sama na to nie wpadłam! Racja, to zdanie doskonale by pasowało.

Babska logika rządzi!

Przyznam, że nie znam książki o Mikołajku, ale Twoja przygoda spodobała mi się :) Potrafiłaś w kilku trafnych słowach/zdaniach zarysować przyszłość (zresztą całkiem możliwą). Jest humor i zastanawianie się, jak to się dla chłopaka skończy. Jestem ciekawa czy mu się uda przechytrzyć prawnika:). Może jakby znalazł na niego jakieś haki:). Klikam, może nikt mnie nie ubiegnie.

Dziękuję, Monique. :-)

Ale żadnej książki nie znasz? Tego cała seria była… Sympatyczne, chociaż odrobinę niedzisiejsze i francuskie. W sensie, że nie nasze.

No, chyba że znajdzie haki na prawnika… Ja tam życzę mu powodzenia.

Babska logika rządzi!

Jakoś ta seria ominęła mnie, choć o uszy kiedyś obiła:-)

Fajnie się czytało, choć przygód Mikołajka nie znam, więc z pewnością nie wychwyciłem wszystkich niuansów.

Dobrze, że nawet w niezbyt wesołej przyszłości, dzieciaki będą nadal rozrabiać, a rodzice (“Boszsz!”) nadal nie będą nic kumać :)

Zdaje się, że w drugiej klasie mieliśmy fragment jako czytankę w podręczniku.

Babska logika rządzi!

Dziękuję, Edwardzie. :-)

O, następny się uchował bez znajomości lektury. Widać żyje sobie takie pokolenie…

Miło mi, że fajnie się czyta.

Pewne rzeczy nigdy się nie zmieniają. ;-)

Babska logika rządzi!

Finklowie w pół drogi. ;-)

Teraz dwa tygodnie na konkurs Irki, później sprint na Czwartkowych i meta. :)

Widać żyje sobie takie pokolenie…

Żyje i ma się dobrze. Też nie znam Mikołajka. To znaczy samą serię kojarzę, ale wiesz: znamy się tylko z widzenia, a jedno o drugim nic nie wie. :)

Niezły szort. Podobał mi się początek. Ten brak polskich liter. Literówka. Niby drobiazg, ale fajny w swej autentyczności. Poza tym miło znaleźć w końcu u Finklów jakiś błąd. Nawet, jeśli celowy. ;-)

Sama historia to taki ponury obraz rzeczywistości w pogodnym finklowym stylu. Historia niczego sobie, choć trudno oprzeć się wrażeniu, że to taki króciak na rozprężenie po wymagającym Trójkącie Sudeckim.

W każdym razie czytało się całkiem przyjemnie, acz z wyraźnym przeświadczeniem, że stać Finklów na więcej.

 

Wizyta w ramach akcji: napisz w końcu jakiś zwięzły komentarz.*

*Nazwa akcji do dopracowania. :)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Dzięki, CM. :-)

No, nie wiem, czy dam radę. Już ledwo dyszę. I jeszcze nie mam absolutnie żadnego pomysłu na Dyżur.

Gdzie literówka!? Celowo pomijałam przecinki, duże litery, polskie znaki w wypowiedziach dzieciaków (tylko jeden pisze poprawnie), liczby cyframi, jakieś tam skróty, ale literówka?

Ciężkie czasy ciężkimi czasami, a dzieci powinny się bawić.

Fajnie, że przyjemność była.

Chyba jednak nie stać, bo tylko tyle wymyśliłam.

Proponuję nazwę akcji: “streść się”. ;-)

 

Przy okazji dziękuję wszystkim klikającym. Chyba jeszcze nigdy tak nie miałam, żebym od pięciu pierwszych czytelników dostała pięć klików.

Babska logika rządzi!

Wogle nie masz na niego wplywu.

A nie tu? Chociaż faktycznie ta literówka taka mocno umowna. Gdzieś tam haczy to jednak o młodzieżowy styl pisania, czy wypowiedzi. Tym nie mniej: niezależnie co o tym słowie napiszesz, będę się upierał, że to literówka i już. :-)

Daj się nacieszyć znalezionym błędem. ;-)

Już ledwo dyszę.

Nie dziwię się. Taki maraton. :-)

Ale na konkurs Irki to jeszcze coś wymęczysz? Bo wiesz, nie będę ukrywał, że tak czysto pod kątem czytelniczym podoba mi się temat i liczę na parę fajnych opowiadań.

I jeszcze nie mam absolutnie żadnego pomysłu na Dyżur.

Ostatnio odkryłem fajny pomysł na znajdowanie pomysłów. Podejmij decyzję, że odpuszczasz konkurs, a wtedy… same przychodzą. :-)

I to właściwie za każdym razem. :)

Chyba jednak nie stać, bo tylko tyle wymyśliłam.

Wyobraź sobie, że nie ma żadnego innego konkursu, a Ty masz dwa miesiące na wymyślenie i napisanie szorta. Wtedy prawdopodobnie przebierałabyś w pomysłach. :)

Proponuję nazwę akcji: “streść się”. ;-)

Cytując klasyka: “Fajne”. Mogę jej używać? Bo nie będę ukrywał, że przynajmniej parę razy będę chciał jeszcze tę akcję przeprowadzić.

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Mikołajek za sto lat:D

Niezmiennie mnie bawi i uchwyciłaś jego klimat i charakterek.

Fajnie, że nic się nie zmienił. Poradzi sobie dyrektorem Safari Inc., może nawet łatwiej niż z rodzicami, bo od czego ma się kumpli. $mok, Cyryl, Sztanga, nawet dRen się przyda.

PS. Literówek nie masz:), może brak polskich znaków zmylił CMa:)

Edytka: A nie, to ja się mylę:D Odznakę tropiciela przyznaję Ci CMie!

Edytka2: Niniejszym odbieram odznakę, bo racja po finklowej stronie, ale będę trzymała ją na podorędziu, bo się przyda:)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Wogle jest celowe i zawiera zbyt wiele odstępstw od normy na zwyczajną literówkę. Podobnie jak pls.

Ale na konkurs Irki to jeszcze coś wymęczysz?

Nic nie mogę obiecać. Ostatnie dwa teksty (z pomysłem w głowie) w połowie napisałam w robocie, a teraz atmosfera będzie się zagęszczać i może być trudno znaleźć choćby te pięć minut na akapicik.

Idea z łapaniem pomysłów na odpuszczenie. Cholera, nie wiem – to strasznie trudna decyzja jest!

No, gdybym miała dwa miechy na osiem kilo tekstu, to może i spłodziłabym coś lepszego…

A używaj sobie do woli. :-)

Babska logika rządzi!

O, i Asylum się dopisała. Dzięki. :-)

Tak, Mikołajek wychodzi na Matuzalema – już młody nie jest, a za sto lat dopiero skończy 11. Pętla, normalnie. ;-)

Z chwytaniem klimatu to bym nie przesadzała – oryginały mają narrację pierwszoosobową, dzieją się dość dawno temu…

Masz rację – jeśli zdoła porozumieć się z kumplami, to może mu się uda. Ale miał trzymać gębę na kłódkę. Chyba że Kleofas narobi dymu, kiedy nie dostanie bransolety z powrotem. Szanse są… ;-)

Jeśli jesteście tacy zainteresowani tropieniem moich celowych literówek, to zapraszam do tekstów grafomańskich – tam tego dobra zatrzęsienie. ;-)

Babska logika rządzi!

Fajne :)

Stylizacja na opowieści o Mikołajku wyszła niemal perfekcyjnie. Przez humor przebijało się trochę smutnych akcentów, lecz tak poważnego zakończenia się nie spodziewałem – trochę wybiło mnie z “mikołajkowego” klimatu, ale o to chyba chodziło.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dziękuję, Wickedzie. :-)

Kurczę, aż mi głupio. Praktycznie nie próbowałam stylizować na Mikołajka, bo doszłam do wniosku, że zbyt dawno to czytałam, a poza tym nie dam rady przenieść lekko archaicznego stylu w przyszłość. Ja nie Lem.

Tak, Mikołajek pozwala bezkarnie wykorzystywać humor, a to coś, co mi wychodzi samo. Może tu jest pies pogrzebany.

Babska logika rządzi!

AAAA Mikołajek updejted!

 

(Czytałem za małego, miałem nawet w domu, jak już się pojawił w zasięgu portfela :-D Czytajcie dzieciom “Asteriksa i Obeliksa” i “Mikołajka” – Rene Goscinny jako punkt wspólny nie zawodzi, to poczucie humoru!)

 

Ładnie przemycona niewesoła wizja za sto lat, podobała mi się interakcja między dzieciakami (choć wygląda na to, że niewiele się zmieni w stosunku do czasów dzisiejszych – kto sprawdzał lub gumkował pały w dzienniku, nadużywając zaufania nauczycieli proszących dyżurnego o przyniesienie dziennika z pokoju nauczycielskiego? ;-D)

 

Ale ten, tego, finałowe zdanie rozłożyło mnie na łopatki. Śmiech przez łzy, od człowieka z branży ;-) Cholerni prawnicy, wciąż będą istnieć za sto lat…

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Kogo ja tu widzę?!

Dzięki, Psycho. :-)

Asteriksa to już niech dzieci same sobie czytają. Jak tu czytać komuś komiks, w którym większość powierzchni to obrazki?

Interakcja chłopaków to właściwie infodump (i odsłonięcie rąbka chytrego planu Mikołajka). Jestem z niego dumna, bo w miarę naturalnie pokazałam, na czym będzie polegać idea safari za sto lat.

Prawnicy to straszny gatunek. Bardziej krwiożerczy niż rekiny, odporniejszy od karaluchów… Pewnie, że będą istnieć. Ciągle jestem pod wrażeniem zdania z “Ojca chrzestnego”: “Prawnik ze swą teczką może ukraść więcej niż tysiąc ludzi z pistoletami”.

Babska logika rządzi!

Komiks dziecku czyta się normalnie. Pokazując paluszkiem, który dymek czytasz. W dzisiejszej kulturze obrazkowej okazuje się to być często atrakcyjniejszą zachętą do nauki czytania niż książki. Choć taka na przykład "Kraina sto piątej tajemnicy" tak poruszyła wyobraźnię latorośli, że wczoraj musiałem liczyć kałuże, :-) więc chyba raczej trzeba mówić o "intensywności bodźca", niestety. Niestety, bo moim zdaniem życie na bodźcowym haju tępi wrażliwość na niuanse, o co mam żal straszliwy do dzisiejszych producentów treści dla dzieci.

 

Marlon Brando wiedział, co mówi… :-)

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

No, ale to trzeba tak usiąść, żeby obie osoby widziały stronę. Przy usypianiu to trochę ogranicza.

Komiks jest za to świetny przy nauce czytania, bo w wielu są duże literki. Kropka w kropkę takie, jakimi przedszkolaki podpisują obrazki.

“Krainy” nie znam.

Ech, to Mario Puzo napisał. Tyle w temacie kultury obrazkowej. ;-p

Babska logika rządzi!

A tam, przy usypianiu to opieram komiks o klatę mę wszechmocną (bo wszak ojcowska – to klata jak u pirata, z zewnątrz chwat, w środku szmata) i też idzie. Tam gdzie Wola i Ochota, tam i Włochy, tfu, sposób się znajdzie.

 

“Krainy sto piątej tajemnicy” z dzieciństwa tez nie znałem, a to przypadkowe odkrycie w biblioteczce znajomych. Bardzo, ale to bardzo polecam. 

 

Ja wiem, że on napisał, czytałem nawet – ale rola Marlona jest ikoniczna (”I dziś, w dzień ślubu mojej córki, przychodzisz do mnie…”) i została mi w głowie jako synonim ojca chrzestnego po wsze czasy. Mem, synapsy złożone w określony wzór za młodu – no nie rozplączesz ;-)

 

A twoje opowiadanie o dzieciach jest takie lekkie, bezpretensjonalne i o – oskarżyciele o offtop mogą zadzwonić do mojego prawnika! ;-D

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ale ja własnych dzieci nie mam, czasem babysittuję u rodzeństwa. I wtedy głupio mi ładować się komuś do wyra w przykurzonych (po zabawie na podwórku/w parku) dżinsach.

Profilaktycznie nie oglądałam, tylko czytałam. Jako książka jest fajna. Genialnie przemieszani dobrzy bohaterowie z tymi złymi. Pięknie pokazane, jak policja zmusza młodego Corleone, żeby został gangsterem.

Ostatnio nikt już nie ściga offtopów, Beryl zanadto zalatany. Możesz pisać, co masz ochotę. ;-)

Babska logika rządzi!

Podobało się. :)

Początek czytało się, no wiadomo jak, ale zabieg udany. Ja to bym jeszcze jakieś skróty myślowe dodała, tak wgl, ale kto by to rozczytał. ;)

Pomysł, przyznaję, ciekawy, nawet jeśli inspirowałaś się Mikołajkiem, o którym również słyszałam, ale nie jestem pewna, czy czytałam, jeśli tak, to nie pamiętam. xD

Wizja świata niezbyt optymistyczna, ale no cóż…

 

“Planeta dużo wytrzyma, ale wysypkę zwaną ludzkością to w końcu zacznie aktywnie zwalczać. Na razie koronawirus, jutro coś innego.”

 

Odnoszę wrażenie, że sami się chcecie powybijać. Może by się przydała taka Czystka Pokoleniowa ;) Oczywiście żartuję. Tak na poważnie, skoro już tu poruszacie ten temat, to mi jest osobiście bardzo przykro, że o problemie przeludnienia mówi się w krajach, w których obecnie rodzi się mniej dzieci niż ludzi umiera. Tak sądzę. Może się mylę. Nie znam szczegółowych statystyk. I nie tylko o tym. Robi się wiele hałasu o nic, a należałoby już powiedzieć STOP, i skupić się na rozwiązaniu problemów tam, gdzie one naprawdę występują. 

 

Wracając do tekstu: Zakończenie bardzo mi się podobało. Nie spodziewałam się, a racji w tym wiele.

I oczywiście czytało się płynnie. Mikołajek sympatyczny. Cwaniaczek mały ;)

 

Powodzenia w konkursie!

Tak na poważnie, skoro już tu poruszacie ten temat, to mi jest osobiście bardzo przykro, że o problemie przeludnienia mówi się w krajach, w których obecnie rodzi się mniej dzieci niż ludzi umiera. Tak sądzę. Może się mylę. Nie znam szczegółowych statystyk. I nie tylko o tym. Robi się wiele hałasu o nic, a należałoby już powiedzieć STOP, i skupić się na rozwiązaniu problemów tam, gdzie one naprawdę występują. 

 

IMO to jest spłycenie tematu. Gdzieś kiedyś, ultraciekawy artykuł podsumowany jakąś prezentacją (oczywiście wrzuconą na jutuby, bo jakżeby inaczej – kultura obrazkowa) – jak kształtuje się dzietność wraz z wzrostem poziomu opieki medycznej (mniejsza śmiertelność wśród potomstwa, dłuższe życie rodziców), zamożności (zapewnienie dobrobytu, wykształcenia i dobrego startu – na ile dzieci starcza tych środków?), układu społecznego (odsetek rozpadających się par, konsekwencje dla dzieci tych par, dzietność tych dzieci i umiejętność utrzymania związków owych rozwiedzionych dzieci z partnerami gdu dzieci pojawiają w pakiecie). Kupa czynników, rozpatrywanych holistycznie i śmiało postawiona teza – dzietność zmniejsza się wraz ze zmniejszaniem obszarów biedy i zwiększeniem przeżywalności oraz redukcją wiodącego trendu kulturowego na danym obszarze, który bardzo często promuje wielodzietność i określony podział ról w rodzinie, a jest tak naprawdę dostosowany do czasów, gdy żyjemy krócej i częściej giniemy. Końcowa teza (podpierana różnymi analizami statystyk demograficznych) stanowiła, że im bardziej wyrównany poziom ww elementów globalnie, tym bardziej stabilna (i mniejsza w liczbach bezwzględnych) dzietność. A świadomość problemu, środki i wiedza do przeprowadzenia tej zmiany nie znajdują się “tam, gdzie problemy występują”.

 

Artykuł oczywiście nie poruszył innego ważnego aspektu – wpływu współczesnego modelu ekonomii światowej na środowisko naturalne i niszczenia jego zasobów, niezbędnych do dalszego fukcjonowania stabilnego wskaźnika wymiany pokoleń (utrzymania liczebności populacji na pi razy drzwi podobnym lub znacznie wolniej rosnącym poziomie). Ten temat jest, niestety, sprowadzany do płytkich i nośnych memów, haseł i marketingowych akcji. Osobiście uważam że taki produkt marketingowy jak nieletnia Greta T. wyrządza więcej szkody niż pożytku, jakkolwiek zgadzam się z zakresem problemów, na które przy okazji usiłuje zwrócić uwagę. No takie czasy, do mas dotrze się tylko z chwytnymi hasłami, siłą rzeczy prostymi, nadającymi się do skandowania i bezmyślnego pierd…nia w kółko. Takie masy są hodowane jako nawóz dla współczesnego systemu ekonomicznego. My sami, czy chcemy czy nie, jesteśmy częścią tej masy.

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dziękuję, Saro. :-)

Tak, wiem, że pierwsze zdanie ma być dopieszczone. Ale uznałam, że to wyjątek od reguły.

Planeta i ludzkość. Ależ ja tu wcale nie wspominam o przeludnieniu. Tylko o niszczeniu środowiska. Śmieci, zużywanie wody na pierdoły, spalanie węgla i ropy, podjeżdżanie samochodem o sto metrów do sklepu, bo się nie chce ruszyć tyłka, wywalanie sprawnego sprzętu i dobrych ubrań, bo pojawił się nowszy model a moda się zmieniła, produkowanie jednorazówek, których się nie da naprawić… I w tych dziedzinach raczej rządzą kraje rozwinięte.

A Mikołajek zawsze był sympatyczny. Jak to mały łobuziak. :-)

Babska logika rządzi!

Śmieci, zużywanie wody na pierdoły, spalanie węgla i ropy, podjeżdżanie samochodem o sto metrów do sklepu, bo się nie chce ruszyć tyłka, wywalanie sprawnego sprzętu i dobrych ubrań, bo pojawił się nowszy model a moda się zmieniła, produkowanie jednorazówek, których się nie da naprawić… I w tych dziedzinach raczej rządzą kraje rozwinięte.

 

Czy ja wiem… Weźmy taką Japonię, np. Tokio – uważane za najczystsze miasto na świecie. Liczba ludności niecałe 14mln (jak mówi Wikipedia) i takie Delhi w Indiach, prawie 17mln – z moich źródeł wynika, że to najbardziej zanieczyszczone miejsce na Ziemi. Z tego, co mi wiadomo, w Japonii nie marnuje się jedzenia, dzieciaki same sprzątają szkoły, w okresie zimowym nie grzeje się w domu (przynajmniej w tych rejonach, gdzie pogoda jest raczej wiosenna, ale my byśmy tam zamarzali), komunikacja miejska jest tak perfekcyjna, że tam samochodu po prostu nikt nie potrzebuje, postawili na bądź co bądź, kontrowersyjną energię atomową. A do tego szanują tradycje! 

Kluczowym problemem jest mentalność. Bo jak Polaczek czuje, że sąsiad pali plastik, to nic nie zrobi. A tam nawet nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby wrzucić butelkę do pieca, o ile taki mają. No i ludzie u nas są leniwi. Ja sama chętnie zrezygnowałabym z samochodu, ale mieszkam w takim miejscu, że po prostu nie mogę sobie na to pozwolić, bo bym nie miała jak do roboty dojechać. 

 

Osobiście marzy mi się Świat, w którym technologia służy naturze, a nie jej szkodzi. Wydaje mi się, że jesteśmy na dobrej drodze, ale wciąż nie tam, gdzie trzeba.

 

Bosz, się offtopiłam. 

Kończę temat. Wybacz, że padło na Ciebie. blush

OK, Japonia jest chlubnym wyjątkiem. Są również inne kraje, które robią coś rozsądnego – kilka lat temu byłam na Słowacji. Pipidówek, ale w sklepie był automat skupujący butelki i wydający kwitek, którym potem można było płacić w kasie. Można?

No, technologia służąca naturze i robiąca to mądrze byłaby fajna. Ale póki co wydają się rządzić partykularne interesy.

Ależ, co Ty? Kiedy ja ostatnio miałam komuś za złe offtop?

Babska logika rządzi!

Można?

Można! :D

 

No. ;-)

Babska logika rządzi!

Wogle jest celowe i zawiera zbyt wiele odstępstw od normy na zwyczajną literówkę. Podobnie jak pls.

To może chociaż wyrób literówkopodobny? Albo literówka nadzwyczajna? :-)

I przez Ciebie straciłem odznakę! XD

Idea z łapaniem pomysłów na odpuszczenie. Cholera, nie wiem – to strasznie trudna decyzja jest!

Ale działa. ;-)

A używaj sobie do woli. :-)

Dziękować! :-)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Dobra, mogę zaakceptować wyrób literówkopodobny. ;-)

Babska logika rządzi!

I od razu świat stał się lepszy! XD

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Asylum, jeśli możesz, daj CM jakąś odznakę (może Wielkiego Marudy?)… ;-)

Babska logika rządzi!

Nie chcesz wiedzieć, jak będą wyglądały moje komentarze z odznaką Wielkiego Marudy. ;-)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

OK. A jak z odznaką Małego Marudy I Stopnia? ;-)

Babska logika rządzi!

Wolałbym Portalowego Marudę. Albo Marudę Męczennika. Czy coś w ten deseń. Ten Mały jest jakiś taki… mały. XD

 

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Wszystko w rękach Asylum. Nie, wcale nie wywieram nacisku. ;-)

Babska logika rządzi!

Fajny Mikołajek :-) 

Nie zgodzę się, że wizja pesymistyczna – fantastyka przyzwyczaiła nas do tak paskudnych i ponurych obrazów przyszłości, że fakt, iż za sto lat będzie mało trawy i zwierzątek, to drobiazg. Bardzo optymistyczne natomiast jest to, że ludzie pozostaną ludźmi, rodzice rodzicami, a dzieci dziećmi – jak sześćdziesiąt lat temu, w czasach oryginalnego Mikołajka, jak obecnie, tak i za sto lat :-) 

Praktycznie nie próbowałam stylizować na Mikołajka, bo doszłam do wniosku, że zbyt dawno to czytałam, a poza tym nie dam rady przenieść lekko archaicznego stylu w przyszłość. Ja nie Lem.

Rzeczywiście, mikołajkowego stylu tu nie ma. Trochę szkoda. Ta charakterystyczna stylizacja świetnie grałaby, może na zasadzie kontrastu, z futurystycznymi realiami. Zwłaszcza, że w zasadzie nie jest archaiczna, poza niektórymi powiedzonkami dzieciaków. I z pewnością dałabyś radę :-) Choć z drugiej strony, Twój Mikołajek ma jedenaście lat, więc chyba słusznie, że narracja prowadzona jest inaczej. Tamta jest zbyt dziecięca.

Ale powinno być pierwszoosobowo, no bo co, w końcu, doprawdy! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Dziękuję, Thargone. :-)

Widzisz tu optymizm? OK, Twoja wola. Nie będę Ci tłumaczyć, że… ;-)

Póki ludzie będą ludźmi, dzieci muszą być dziećmi. Bez uczciwego dzieciństwa nie ma człowieczeństwa. I to nie jest krytyka sierot i innych dzieciaków pokrzywdzonych przez los.

Jak dla mnie oryginał jest lekko archaiczny. Kiedy przerabialiśmy to w szkole, coś tam wspomniałam koledze, który był u nas z wizytą. Mianowicie, że nie wiem, co to jest fanga w nos. Pokazał. Już wiem, ale będę się upierać, że ta fanga jest staromodna. ;-)

Nie dałabym rady. Musiałabym jeszcze dorwać oryginał, przeczytać chociaż kawałek… A tekst wstawiłam jakieś pięć godzin przed zakończeniem konkursu, po jednej, szybkiej autokorekcie. Tak że tego…

Narracja. Niby powinna być pierwszoosobowa, ale potrzebowałam punktu widzenia Dyrektora HR w ostatniej scenie. A i pierwsza nijak do prawdziwego Mikołajka niepodobna, ale taka forma pozwoliła mi mnóstwo pokazać w niewielu znakach: opowiedzieć, czym jest safari i przedstawić kilku kumpli.

Babska logika rządzi!

Widzisz tu optymizm? OK, Twoja wola. Nie będę Ci tłumaczyć, że… ;-)

Taaak… Wiem, kiedyś nadejdzie dzień, gdy ktoś zdejmie mi te różowe okulary i zobaczę świat takim, jakim jest naprawdę. Ale mam nadzieję, że nie nastąpi to szybko. 

Musiałabym jeszcze dorwać oryginał, przeczytać chociaż kawałek

Faktycznie. Rzecz wydawała mi się łatwa do zrobienia, bo mój sześciolatek jest fanem, więc większość mikołajkowych historyjek znam niemal na pamięć :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

No to życzę Ci, żeby te okularki tkwiły Ci na nosie jak najdłużej. :-)

Jak taki chojrak jesteś, to możesz się pokusić o zgadywanie, who is who w kumplach Mikołajka. ;-)

Babska logika rządzi!

Dobra! 

Miki – no to wiadomo 

Frytek – Alcest 

dreN – Ananiasz 

Sztanga – Euzebiusz 

Max – Maksencjusz 

$mok – Godfryd 

Cyryl – tu nie wiem, bo pasuje i Rufus i Joachim. Postawię na Rufusa, bo Cyryl – Rufus jakoś podobniejsze brzmieniowo niż Cyryl – Joachim :-) 

Bo Kleofas to Kleofas :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Hmm, CMie sprawa trudna:) Na Małego Marudę nosem kręcisz to i pewnie Małym Tropicielem pogardzisz XD 

Spotkałam się z duchami, by doradziły, co awansem mogłabym dać  i – niestety – w grę wchodzi  tylko „Średnia Mantyka”, więc dalej słabo,  w dodatku wróżbiarstwo, kategoria nieciekawa.

Nie myślcie jednak (Finklo i CMie), że tak łatwo się poddałam. Zadość życzeniu zrobić chciałam Do samej siedziby stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków dotarłam, aby zapytać, czy mają coś na zbyciu i mogą zaproponować w przypadku tak gardłowej sprawy.

I tu, współczucia oczekuję!:) bo przy każdych drzwiach na kwadrans byłam przetrzymywana przez odźwiernych. Pięć ich przeszłam (liczcie), zanim przed oblicze wielkiej czwórki, uosabiającej Kapitułę, dopuszczonam została. Tam cztery godziny zeszło i mam. Odznaka Wielkiego Śledziennika. 

Tak, mogę ją Tobie dać CMie, ale jeśli to zrobię to, czeka mnie tydzień (dzień w dzień) wizyt w Kapitule M&H. Prawdę powiedziawszy, wolałabym, abyś zrezygnował, gdyż nie wiem jak zniosę taka dawkę opowieści i czy będzie ze mnie co zbierać. XD

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Brawo Ty! Szacun i chwała.

Prawie bezbłędnie. Cyryl to Cyryl. Według Wiki pojawia się gdzieś na marginesie. Został wyrzucony ze szkoły za przyniesienie myszki, więc zrobiłam z niego drugiego speca od kompów.

Babska logika rządzi!

Asylum, jestem pod wrażeniem!

Wybacz, proszę, nie chciałam Cię narażać na takie wyrzeczenia. Miałam nadzieję, że skoro postanowiłaś trzymać pierwszą odznakę na podorędziu, da się jakoś bezproblemowo przekuć w jakąś inną. Nie mogę wymagać od Ciebie takich poświęceń, zwłaszcza gdy ciągle zostały dwa konkursy do obskoczenia.

Mam nadzieję, że CM to zrozumie. A jak nie, to dajmy mu któregoś marudę. ;-)

Babska logika rządzi!

Dzięki :-) 

Eee, średnia chwała, o Cyrylu nie pamiętałem. Na usprawiedliwienie powiem, że pojawił się tylko raz i nie należał do paczki :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

W oryginale nie należał, ale Internet nie lubi granic, więc mógł z nimi czatować od czasu do czasu.

Babska logika rządzi!

Poczekamy, Finklo, na Cma, może ułaskawi i cierpliwość zacznie praktykować:)

Pod wrażeniem jestem thargonowych odpowiedzi!

A, i przypomniało mi się, co do klimatu. Dla mnie może być nie przez kopiowanie zapisu/narracji, ale ducha (co, u diaska, te duchy dzisiaj się do mnie przyczepiły). On jest: przez wiadomości tekstowe oraz zachowania na safari. Gdybyś poprowadziła pierwszosobową byłby to zgrzyt (dla mnie), za sto lat taka bezpośredniość i świadomość siebie, byłaby to kopia Mikołajka, a tak nią nie jest:)

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

No, musimy poczekać.

Ja też byłam – sama musiałam ich sprawdzać, tylko “pupilka naszej pani” pamiętałam z imienia.

Nie wiem, czy zgrzyt, gdybym miała więcej czasu i limitu, pewnie bym się pokusiła o coś więcej…

Babska logika rządzi!

Do samej siedziby stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków dotarłam

Gdzie jej szukać? Całe życie szukałem miejsca dla siebie i zdaje się, że właśnie znalazłem! :-)

Może dadzą mi tytuł jakiegoś honorowego członka stowarzyszenia? Wpisałbym sobie w sygnaturkę. :-)

Prawdę powiedziawszy, wolałabym, abyś zrezygnował, gdyż nie wiem jak zniosę taka dawkę opowieści i czy będzie ze mnie co zbierać. XD

Może zdobyłabyś w ten sposób odznakę męczennika? XD

Ale oczywiście CM rezygnuje w trosce o Twoje zdrowie. Zwłaszcza psychiczne, bo jako zadeklarowany maruda wiem, czym takie wizyty mogą grozić. ;-)

Nie mogę wymagać od Ciebie takich poświęceń, zwłaszcza gdy ciągle zostały dwa konkursy do obskoczenia.

Ja również. Poza tym, jak nic nie napiszesz, to gdzie ja będę marudził? ;-)

A jak nie, to dajmy mu któregoś marudę. ;-)

Ale Ty wiesz, że to taki podarunek z gatunku: Nie dawaj prezentów, które mogą się obrócić przeciwko Tobie? XD

Już zrzędzę pod opowiadaniami, to co dopiero będzie z taką odznaką? :)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Ależ nam się robi sytuacja win-win! CM idzie do Malkontentów i Hipochondryków. Tam negocjuje przystąpienie do stowarzyszenia, a przy okazji może i jakąś odznakę. I jojczy tak długo, aż dostanie taką, która mu się spodoba. Wszyscy zadowoleni! :-)

To jeszcze nie był podarunek, tylko groźba. ;-)

Babska logika rządzi!

CM idzie do Malkontentów i Hipochondryków. Tam negocjuje przystąpienie do stowarzyszenia, a przy okazji może i jakąś odznakę.

Jak Asylum nie będzie miała nic przeciwko, to naprawdę tego członka stowarzyszenia wpiszę sobie w sygnaturkę. I tak ostatnio bez przerwy się o coś pod opowiadaniami czepiam. :-)

Na wszelki wypadek dopiszę “Nieoficjalny członek stowarzyszenia…”, to wtedy nawet nie będę musiał negocjować. :)

To jeszcze nie był podarunek, tylko groźba. ;-)

Co nie zmienia faktu, że taka groźba i tak na końcu obróci się przeciw Tobie. :)

Chyba…

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

No to czekamy na zgodę Asylum.

Chyba że się zlękniesz i zrezygnujesz. ;-)

Babska logika rządzi!

Chyba że się zlękniesz i zrezygnujesz. ;-)

Nie ma mowy! I bardzo ubolewam nad faktem, że właśnie skończyły mi się efektowne riposty. :)

W każdym razie rzuciłbym jakąś wizją w stylu: Następnym razem wpadnie do Ciebie Samozwańczy Rycerz – Malkontent i zaatakuje serią utyskiwań…

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Samozwańczy Rycerz Malkontent Cierpiący na… ;-)

Babska logika rządzi!

Samozwańczy Rycerz Malkontent Cierpiący na… ;-)

Samozwańczy Rycerz Malkontent Cierpiący na przez… 

Poprawiłem, bo miałaś błąd. XD

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Właśnie otrzymałam odpowiedź. O dziwo, błyskawiczną! Jak to interpretować – sama nie wiem?

”Zamiana możliwa. Stop. Do odznaki terminowanie potrzebne. Stop. Celem podszlifowania  umiejętności marudzenia staniesz przy pierwszych drzwiach. Stop. Stopni przed Tobą pięć. Stop. Nadajesz się! Stop. Witamy w klubie. Stop. Pamiętaj, codziennie godzinna odprawa z opcją przedłużenia. Stop.  Uh, już się cieszymy z pozyskania słuchacza o takim poziomie motywacji. XD”

 

Hm, Finklo, mam nadzieję, że się CM przelęknie. Oni są naprawdę straszni…

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

CM, to hipochondrycy cierpią przez kogoś? Nic to, pójdziesz do stowarzyszenia, to się wszystkiego dowiesz. ;-)

Jak to: “jak interpretować”? Win-win-win… M&H też się cieszą. :-)

Babska logika rządzi!

Finklo:), jak tak chce, to niech idzie:p

Tylko, CMie :), pamiętaj, że ostrzegałyśmy  i nas do świata, „przez i na” który będziesz jojczył, nie sposób będzie zaliczyć XD  

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dobrze Asylum gada! Polać jej płynu wedle uznania! :-)

Babska logika rządzi!

Ciekawy pomysł na kapsułę, bez wielkiego dramatyzmu, a nawet z humorem – tak przynajmniej odczytuję urwisa Mikołaja. Ogólnie patrząc, motyw z dziećmi wyszedł udanie. Całkiem przekonujące dialogi. Ostatnio czytałem Twoje świąteczne opowiadanie o Choince, a teraz znajduje tutaj safari z sarnami na pierwszym planie, dlatego odnoszę wrażenie, że interesuje Cię świat przyrody. Moim zdaniem fajnie wplatasz elementy tego świata do tekstów, zwłaszcza w językowym kontekście. Dobre opowiadanko, miło było przeczytać.

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Dziękuję, Mersayake. :-)

Interesuje mnie świat w ogóle. :-) Biologia, ale też fizyka, chemia, historia, matematyka jest taka klarowna… Nawet socjologia ma swoje zalety. ;-)

Miło mi, że tyle zalet znalazłeś. :-)

Babska logika rządzi!

CM, to hipochondrycy cierpią przez kogoś?

Hipochondrycy nie, ale malkontenci? Wyłącznie przez kogoś. Więcej! Przez wszystkich! XD

Finklo:), jak tak chce, to niech idzie:p

Byłem. I w sumie wyszło mi na to, że w takim stowarzyszeniu to ja bywałem już wcześniej. I to po kilka razy w tygodniu. Nazywa się: praca. ;-)

Ale tego nieoficjalnego członka stowarzyszenia i tak sobie wpiszę w sygnaturkę. :)

Tylko, CMie :), pamiętaj, że ostrzegałyśmy  i nas do świata, „przez i na” który będziesz jojczył, nie sposób będzie zaliczyć XD

To by było nieuczciwe. :)

Jak będę jojczył na wszystkich, a Was pominę, możecie poczuć się wykluczone, ignorowane, zepchnięte na margines pretensji i zażaleń…

To niekoleżeńskie. Trzeba pamiętać o wszystkich. ;-)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Aleś zgrabnie wszystko powykręcał. :-)

OK, zapomniałam o malkontentach. Ale myślałam, że oni czerpią radość ze swojego malkontencenia. Nie?

Skoro już tam byłeś to pewnie i papiery na to masz. Nie musisz być nieoficjalnym członkiem. ;-)

To jest argument. OK, nie wiem, jak z Asylum, ale w takim razie na mnie narzekaj tylko trochę, tak symbolicznie i dla niepoznaki.

Babska logika rządzi!

Aleś zgrabnie wszystko powykręcał. :-)

A dziękuję. XD

Ale myślałam, że oni czerpią radość ze swojego malkontencenia. Nie?

Malkontent i radość? Jakoś mi te dwa słowa nie idą w parze. ;-)

Nie musisz być nieoficjalnym członkiem. ;-)

Jak zostanę oficjalnym to zaraz mnie zmuszą do płacenia składek. ;-)

Już ja znam takie stowarzyszenia. :)

ale w takim razie na mnie narzekaj tylko trochę, tak symbolicznie i dla niepoznaki.

Ale ja nie zamierzam narzekać na Was, tylko na Wasze teksty. :-)

No chyba, że chcesz dostawać same cukierkowe opinie o tym, jakie to każde kolejne opowiadanie jest najświetniejsze, najcudowniejsze i godne Nobla? :)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Jeśli nie cierpią radości, to po co tak smęcą? Światowe szczęście od tego maleje…

To w Twojej robocie każą sobie płacić?! Rzuć to w cholerę.

A, że opowiadania. No dobra, trochę możesz pokrytykować. Ale nie więcej niż trzy czepy na tekst. ;-)

Babska logika rządzi!

Jeśli nie cierpią radości, to po co tak smęcą?

Nie masz tu czasem literówki? Wyżej było czerpią. :)

Poza tym malkontenci wcale nie czerpią radości. Oni cierpią za ludzkość i przez nią. To ogromny akt poświęcenia. Smęcąc, cichutko protestują przeciwko ignorowaniu ich wszechwiedzy. Przecież z góry wiadomo, że taki malkontent wie wszystko najlepiej, a ciemny lud nie tylko nie potrafi z tego skorzystać, ale jeszcze ignoruję tę wszechwiedzę, działając po swojemu. :-)

To w Twojej robocie każą sobie płacić?! Rzuć to w cholerę.

Jeżeli przychodzę tylko jako pracownik, to nie. Ale jeśli otrzymam tytuł honorowego członka? Może się okazać, że gdzieś daleko jest jakiś prezes prezesów i każdemu zadeklarowanemu członkowi dowala miesięczne składki. :)

Wolę być nieoficjalnym członkiem zakamuflowanym jako pracownik. ;-)

Taka opcja wydaje się rentowniejsza. :)

Ale nie więcej niż trzy czepy na tekst. ;-)

To jest limit ogólny, czy dotyczy tylko Twoich opowiadań? :)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Przepraszam, ja z boku zapytam:

 

Czy nieoficjalny członek musi sam się stawiać?

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

No masz! Przyłapałeś mnie! Faktycznie, to literówka.

Dobra, Ty wiesz lepiej, rozmawiałeś dzisiaj z nimi. Ja się tam nie wybieram.

Z robotą też możesz mieć rację. Ci prezesi są cwani, mogą coś takiego wykombinować…

Limit dla moich opowiadań. Asylum niech sama decyduje za siebie. ;-)

Babska logika rządzi!

Psycho, nieoficjalny członek może liczyć na niewidzialną rękę. Rynku albo kogoś innego.

Babska logika rządzi!

A rozumiem, wszystko pod kołderką  płaszczykiem szarej strefy ;-)

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Czy nieoficjalny członek musi sam się stawiać?

Nieoficjalny członek zakamuflowany jako pracownik? Raczej tak, choć zależy od formy zatrudnienia. ;-)

No masz! Przyłapałeś mnie! Faktycznie, to literówka.

W końcu! XD

Limit dla moich opowiadań.

W takim razie oczekują, że będzie to limit obustronny, który dotyczy również komentowania moich opowiadań. :)

Coś tak czuję, że na tym to ja lepiej wyjdę. :-)

 

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Nieoficjalny członek zakamuflowany jako pracownik? Raczej tak, choć zależy od formy zatrudnienia. ;-)

 

Boszszsz, tylko nie znowu umowa o rękodzieło!

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Psycho, ciekawa interpretacja z szarą strefą. Hmmm, coś w tym jest – nieoficjalny pracownik to ktoś zatrudniony na czarno. :-)

 

CM, no dobra krytykuj bez limitu. Jeśli będę musiała pisać tylko pół komentarza, to już w ogóle strasznie krótkie wyjdą. Ty możesz sobie pozwalać na ograniczenia (streść się), ja nie. ;-/

Babska logika rządzi!

Czarna umowa o rękodzieło, a w dodatku niewidzialna… O rajuśku. Chyba żałuję, że pofolgowałem ciekawości… ;-D

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Niewidzialna czarna ręka… Jak nie chcesz znać odpowiedzi, to nie zadawaj pytań. ;-)

Babska logika rządzi!

Finklo, wszystko CM powykręcał, giętki język ma, co na plus mu zaliczyć należy:) Nieoficjalnie był, nieoficjalnie nie wysłuchał, przy trzecich drzwiach  zrezygnował. Ot, cała sprawa.

Składkami się wykręca, a są po prostu czasem mierzonym na cezie, tak po prostu i uwagą, ta subiektywna i chyba musi dojrzeć, że poplotkuję na boczku.

CMie, odgadłeś moje najskrytsze marzenie:) Cukierki za tekst. Jakie piękne byłoby wtedy życie, miast tych kamieniołomów niezozumienia:DDD Póki co, roboty się trzymaj, bo przydatna i chleb z solą daje, choć sól dawkuj umiarkowanie, że pomędrkuję, a co – wiem:)

PF:), ktoś tu z Krainy Deszczowców zawitał i o szarej strefie prawi. Była, jest i będzie, lecz rozpanoszyła się okrutnie. Wszystko zgarnia, nie pytając. Rękodzieło generalnie dobre, ale nie na dłuższą metę, chyba że jakiś skok na bank:D Ja w tym nie za dobra, a prawdę jak na spowiedzi, mówiąc, beznadziejna. Nawrócenie mi nie wychodzi.

 

Iii, Finklo, pytania są the best:), oprócz tych z kategorii – znam odpowiedź:)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Toż nie mówię, że na minus. Wyrabia się przy nas chłopak. ;-)

Babska logika rządzi!

:D 

Fajni jesteście, kurcze!

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

No. Wszyscyśmy fajni. :-)

Babska logika rządzi!

:DDD

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Że też musiałaś. Spaliłaś finał, a zapowiadało się tak ciekawie! Początek robi wrażenie. Te gadki smarków, gadżety, plany wycieczek i takie tam. Czym dalej, tym bardziej rósł apetyt, ale opowiadanie lekko poleciało w dół. Od tych hologramów. Bo wiesz, holo i haker to nic nowego. Się przyzwyczaiłem już, jakby teraz było to na porządku dziennym. Trochę szkoda. Co nie zmienia faktu, że początek naprawdę bardzo dobry.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dziękuję, Darconie. :-)

No, nic nowego. Nie wierzę, że w ciągu stu lat dojdzie do znaczącego przełomu, który potrafiłabym przewidzieć. A co dopiero – wytłumaczyć jego naturę w 8 kilo znaków…

Dobrze, że chociaż początek daje radę.

Babska logika rządzi!

Nieważne jak będzie naprawdę. Ważne, żebym jak Tobie uwierzył, jak będzie. ;)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

A widzisz, tu się trochę różnimy. Mnie się wydaje, że teksty na ten konkurs powinny być w miarę realne, a nie żadna tam zimna fuzja i baza na Alfa Centauri. No, żeby to były prognozy, w które autor sam wierzy.

Babska logika rządzi!

Ba, tylko co za 100 lat będzie tak naprawdę realne? Kto to wie na 100%?

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

No, na 100% to nikt, ale wierzyć można. Na przykład postęp w medycynie – tak, nieśmiertelność – nie sądzę.

Babska logika rządzi!

Finklo, ależ udało ci się zachować równowagę w tym opowiadaniu – jest takie sympatyczne, końcówka natomiast to mocny i gorzki akcent. Wizja przyszłości zmiksowana z przygodami Mikołajka stanowi udaną całość. Najbardziej spodobał mi się wstęp z rozmową chłopców, prawdziwe bardzo :D.

Ogólnie – dobrze spędzony czas na lekturze :)

Używanie poprawnej polszczyzny jest bardzo seksowne

Dziękuję, Sy. :-)

No, wygląda na to, że Mikołajek w końcu musi dorosnąć. :-/

Miło mi, że dobrze spędziłaś czas.

Nowy awatar?

Babska logika rządzi!

No, wygląda na to, że Mikołajek w końcu musi dorosnąć. :-/

nic nie trwa wiecznie, ale dobrze, że ty go poprowadziłaś w tę dorosłość :)

 

Nowy awatar?

myślę, że Nike zostanie ze mną na dłużej :)

Używanie poprawnej polszczyzny jest bardzo seksowne

Nie wydaje mi się, że jestem odpowiednim człowiekiem do wprowadzania dzieci w dorosłość. ;-)

Bogini zwycięstwa nie jest zła. :-)

Babska logika rządzi!

Finklo, ależ udało ci się zachować równowagę w tym opowiadaniu – jest takie sympatyczne, końcówka natomiast to mocny i gorzki akcent.

Zgadzam się, dodałabym jeszcze, że ostatnie zdanie jest kwintesencją tej równowagi. Roześmiałam się po przeczytaniu, a później przyszła refleksja, że to gorzka prawda, która się nie zmieni w przyszłości.

CM, no dobra krytykuj bez limitu. Jeśli będę musiała pisać tylko pół komentarza, to już w ogóle strasznie krótkie wyjdą. Ty możesz sobie pozwalać na ograniczenia (streść się), ja nie. ;-/

Jeżeli ktoś kiedyś będzie pisał poradnik “Jak nie należy prowadzić negocjacji” to spokojnie może się oprzeć na tym, co tu zrobiłem. Kombinowałem, że może uda mi się wytargować jakiś parasol ochronny nad moimi opowiadaniami, a tu zyskałem prawo do pełnej krytyki, które… i tak mi się nie przyda, bo więcej jak trzech czepów to ja na tych Twoich tekstach nie wyrzeźbię. :-)

Nieoficjalnie był, nieoficjalnie nie wysłuchał, przy trzecich drzwiach  zrezygnował.

Jakbyś tam była. XD

Jakie piękne byłoby wtedy życie, miast tych kamieniołomów niezrozumienia:DDD

Oj tam, bajki Ci wychodzą odjechane! ;-)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

ANDO, prawnik ma moc i nie zawaha się jej użyć przeciwko temu, kto mu mniej płaci. ;-) Niestety.

CM, o czyżby udało mi się porządnie coś wynegocjować? Przypadek.

Oj tam, ja będzie konkurs na długie opowiadania, to może uzbierasz cztery. ;-)

 

Babska logika rządzi!

CM, o czyżby udało mi się porządnie coś wynegocjować?

Jakby tak spojrzeć w pełni uczciwie, to w wyniku tych negocjacji… wróciliśmy do punktu wyjścia. ;-)

W sumie zawsze to jakaś forma kompromisu. XD

Oj tam, ja będzie konkurs na długie opowiadania, to może uzbierasz cztery. ;-)

Pod warunkiem, że cztery razy przyczepię się o to samo. :)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

W sumie tak. Ale za to jaką ciekawą drogą doszliśmy to tego punktu! ;-)

Nie, no, uważam, że dopuszczalne zagęszczenie literówek w tekście bez profesjonalnej korekty to 1 na 10 kilo znaków. Więc jeśli będzie konkurs na 50 kafli, to masz szanse. :-)

Babska logika rządzi!

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ale za to jaką ciekawą drogą doszliśmy to tego punktu! ;-)

Ale nie zaczniemy teraz drugiego okrążenia, prawda? ;-)

Więc jeśli będzie konkurs na 50 kafli, to masz szanse. :-)

Przeczytałem co najmniej dziesięć Twoich teksów i nie znalazłem żadnej. :-)

Trzeba będzie się skupić na czepach dotyczących treści. :)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Psycho, normalnie szoknął mnie ten napis. ;-) Widać nie każdy wie, którędy trzeba iść.

CM, nie wiem. Jeśli nawet, to przecież tym razem wybierzemy inną trasę. ;-)

Oj tam, oj tam. Reg często się udaje. Można?

Babska logika rządzi!

CM:), szpilki podsłuchowe rozdałam im wszystkim, aby wkupić się w ich łaski. Dla Ciebie znowu w koszty poszłam, finansowe. Znowu, choć pierwszego razu nie pamiętam, ale pewna jestem, że jakiś był. Zapytasz dlaczego? Oni zawsze kręcą, ci malkontenci, opowiadają o pustych szklankach, a w porywach o w połowie pustych, więc w chciałam mieć twarde dowody, aby pod nos im podstawić w twojej obronie. 

A  tu masz ci los? 

W każdym razie odznaka od stowarzyszenia M&H już w grę nie wchodzi, nawet chyba lepiej dla mnie:p Rozumiem, że słodycze już zamyślasz kupić. Pomogę Ci przy Finkli. Jeszcze nie wiem jak, gdyż wyzwanie podobne zdaje  się do kwadratury koła, ale deklaruję i chęci mam:) Więc jak?

Finklo, a wszystko dla Twojego dobra xd Zobacz, nawet PF, podpowiada:) Ciekawe jaką szkołę ma na myśli?

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Olaboga! Spiskują przeciwko mnie! Dziwne, że pod moim własnym tekstem, konspiratorzy niedorobieni… ;-)

Babska logika rządzi!

Ano…

 

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Finklo:), zobaczymy, czy tacy niedorobieni xd

 

CM, dalej nie czytaj, bo prywatne, znaczy tylko do wiadomości Finkli:)

>Finklo, teksty na konkursy pisz. Dostałam po nosie od CM, więc ugłaskać go muszę, bajędy będę pisać konkursy, taki parszywy los. Tylko ciekawe, czy już oszczędza na cukierki dla mnie i liczy się z kosztami. Poczekamy, uwidzimy<

 

Hmm (zrzynam od autorytetu bezczelnie), czyżby to aluzja, PF, do pisania o romansach?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Psycho się przyznał, jakie szkoły kończył. Dyplom na różowym perfumowanym papierze? ;-)

Asylum, nawet nie mam kiedy pomyśleć na tymi tekstami… Ale coś by napisać wypadało.

Babska logika rządzi!

Ta, kończył… Ja tylko sugeruję, że Finkla nie umie w romanse. Ot, tak tylko sobie w przestrzeń rzucam… nie napisze… nic a nic… wcale…

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Bo nie umie!

Babska logika rządzi!

Mówiłem, że nie napisze? iiii tam, a mógł być tekst wszechczasów, ale nie…

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

“Romans wszech czasów” to już Chmielewska napisała. ;-p

Babska logika rządzi!

OMG, Finklo, on powiada, że Ty czegoś nie umiesz!

PF, protestuję:) W międzyczasie wplotła taki mini-mini wątek w jedno opko, ale wszyscy się na nim skupili i obyczajówką okrzyknęli, a wyważony był – moim zdaniem. 

Oczekuje się porywów serca i dramatów pary, a to tylko chemia w zauroczeniu, a kiedy przychodzi bliskość nie jest łatwo ją opisać, bo nudziarstwo i tylko w tle.

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Asylum, Psycho prawdę Ci powie. Raz na jakieś osiemnaście lat… ;-)

Mini wątek i obyczajówka? To chyba wrogowie podrzucili. Muszę przejrzeć te swoje teksty… ;-)

Psycho kiedyś współorganizował konkurs “50 twarzy”. Może znać temat.

Babska logika rządzi!

Zobaczymy, rozpatrzymy, jeśli komentarz jurka był, naturalnie xd

A prawdy, niestety, Finklo, mnożą się jak króliki onegdaj w Australii. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ooo Finklo, petarda to jest. Już któryś raz zaskoczyłaś mnie konwencją, ale pierwszy raz jestem kupiony Twoim tekstem bez "ale". Dobra, z jednym: ale miodzio pomys i wykon!

A wiesz, że chyba nie było? Za to offtop taki, że klękajcie narody!

Mnożą się, mnożą, ale wiadomo, że na ogół można je zakwalifikować do jednego z góralskich gatunków prawd.

Babska logika rządzi!

Dzięki, Łosiocie. :-)

Miło mi, że aż tak wystrzałowo odbierasz tekst.

Na wykony zazwyczaj publiczność nie narzeka, z resztą różnie bywa.

Babska logika rządzi!

Jeśli nawet, to przecież tym razem wybierzemy inną trasę. ;-)

Aż nie dojdziemy do rekordu w liczbie komentarzy? ;-)

Dla Ciebie znowu w koszty poszłam, finansowe.

Dziękować! :-)

candy munchies GIF

 

Pomogę Ci przy Finkli.

Jeszcze raz: dziękować! :-)

candy GIF

 

Słodycze gifowe, jedyne, które nie tuczą. XD

Olaboga! Spiskują przeciwko mnie! Dziwne, że pod moim własnym tekstem, konspiratorzy niedorobieni… ;-)

Nie jęcz, daliśmy CI fory! XD

CM, dalej nie czytaj, bo prywatne

Wiem, miałem nie czytać, ale… kiedy ktoś pisze taką informację, to jest niemal pewne, że ten ostrzegany przeczyta. Nie wypadało mi łamać tej wielowiekowej tradycji. ;-)

bajędy będę pisać konkursy, taki parszywy los

Dlaczego parszywy? Moje najlepsze opowiadanie to bajka! :-)

Ale coś by napisać wypadało.

Pewno, że tak. Co to za konkurs bez Finklów? :)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Aż nie dojdziemy do rekordu w liczbie komentarzy? ;-)

Eee, nie – opublikuję nowy tekst, przejdziemy na pogaduchy tam.

Ty odwiedzasz malkontentów, a ja sobie nawet pojęczeć nie mogę? ;-)

Oj tam, oj tam. Już kiedyś był konkurs beze mnie. I to wcale nie zanim się tu zarejestrowałam. :-)

Babska logika rządzi!

Co prawda liczyłem na silniejszą stylizację na oryginalnego Mikołajka, zwłaszcza w dialogach, ale to pewnie nie miałoby szansy dobrze współgrać z przesunięciem w czasie o 100 lat (choć gdyby się udało, nominowałbym nie tylko do piórka, ale i do nobla i wszystkiego innego, do czego można, a nawet nie można) Puenta mnie rozwaliła, bardzo miły tekst!

Dziękuję, Klapaucjuszu. :-)

Dialogów to tu właściwie nie ma, tylko czat chłopaków.

Można było stylizować narrację, ale tego bym nie udźwignęła, a przynajmniej nie w tak krótkim czasie.

Miło mi. :-)

Babska logika rządzi!

Tak, o tym chacie myślałem. Ale to niepotrzebne marudzenie. Naprawdę, nie ma się do czego przyczepić!

No i pamiętajmy o limicie znaków – kiedyś ludzie mówili bardziej rozwlekle. Teraz się streszczają, zwłaszcza jeśli muszą to napisać. Pewnie dałoby się zawalczyć, nawet wymyślić jakąś emotkę dla fangi w nos, ale nie wyrobiłam. :-(

Babska logika rządzi!

Sympatyczne :)

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

Czyli fajne jednak nie… Smutek. ;-)

Babska logika rządzi!

Ło matko, zwariuję z Wami ;)))

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

Kto z kim przestaje… ;-)

Babska logika rządzi!

;-D Anet, w oczekiwaniu na twoje lakoniczne recenzje świat wstrzymuje oddech!

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Wiem i jestem z tego dumna :P

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

Ha! Wciągnęłam Anet w offtop. +10 do zarąbistości! ;-)

Babska logika rządzi!

I +20 do mojej ;))))))

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

CMie:), candy, zmieszczone, ale puste, buuu. Ze znakiem zapytania, czyli jeszcze nie nie kupione, i proces nawet nie rozpoczęty, ha?

Finklo:), liczydło wytargałam z piwnicy i sumować zamierzam Twoje “zarąbistości” oraz statystkę  dla Anet zaprowadzić: ile fajnych, sympatycznych, ciekawych i innych, a potem poszukać korelacji ze wszystkim, co możliwe xd

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

E tam. U niektórych to jest wrodzone ;)

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

;-D

Od razu tam wrodzone. Po prostu matki kąpią za dzieciaka owych niektórych w czystej zajebistości, trzymając za piętę. ;-)

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Czyżbyś sugerował, że pięty nie mam zajebistej?

Nie spodziewałam się tego po Tobie…

;)))

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

Anet:), to się tylko tak mówi

Przyjrzymy się tej wrodzoności w zależności od pogody, pory dnia, plam na słońcu, księżycowych pływów, inflacji, indeksów na kilku giełdach (szczególnie interesujące byłoby tu kruszce, ropa) i innych, ale zdradzać szczegółów nie będę xd

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Och, człowiek (jak już jest zarąbisty) nie może się wykąpać, żeby mu komentarze nie narosły… ;-)

 

Anet, niech Ci będzie. Nie będę żałować punktów.

 

Asylum, mam nadzieję, że wkrótce w Twoim liczydle zabraknie miejsc. ;-) A korelacje mogą być ciekawe, SB już kiedyś całek szukał, coby skwantyfikować komentarze Anet. Z niecierpliwością czekamy na wyniki. Może powinnaś skontaktować się z Drakainą. Ona ma pewną wprawę w pisaniu podań o granty. ;-)

 

Psycho, w czym ten kiciuś siedzi? Bo dodaje mnóstwo punktów. ;-) A matki z tą piętą to kąpały w czystej nienawiści. Wiem, bo ten motyw wykorzystałam niedawno w opku i kilka nazw wpadło mi w oczy.

Babska logika rządzi!

Każda pomoc się przyda, całki nie będą potrzebne, spróbujemy poróżniczkować ;)

Kot w starym opakowaniu bombowym siedzi;), bardziej frapuje mnie ten niebieski koralik? ;)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Żebyśmy się tylko nie poróżnili… ;-)

Babska logika rządzi!

Eee, nie – opublikuję nowy tekst, przejdziemy na pogaduchy tam.

Pielgrzymka offtopowa. XD

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Taki maraton na 42 kilo komentarzy, zalicza się różne stacje po drodze. ;-)

Babska logika rządzi!

Fajny tekst ;) Ograniczę się tym razem tylko do komentarza w stylu Anet, ponieważ wydaje mi się, że wszystko zostało już powiedziane. Ostatnie zdanie świetne, pomysł, by tym razem przygoda Mikołajka pociągnęła za sobą naprawdę z poważne konsekwencje też na plus – chociaż zarazem jest to gorzkie, bo przecież taki urok był tych opowiastek…

Dobra robota.

Dziękuję, Aryo. :-)

Oj, tam dużo tych komentarzy, ale na pewno coś jeszcze zostało do dodania. Ale OK, jestem ludzkim człowiekiem, nie będę od nikogo wymagać, żeby zapoznawał się z tym megaofftopem.

Jakie czasy, takie finisze. A lepiej to już było. :-(

Babska logika rządzi!

Się wchodzi. I się wychodzi. Na jeden raz.

Niby jakaś taka opowiastka dla młodzieży, ale kurde, jak wciągnęła tak nie chciała puścić.

Świetnie wymyślone, świetnie napisane a jak chwilę pomyśleć, to przecież takie to zwyczajne.

Nie wiem jak Ty to zrobiłaś, ale udało się.

Tylko… to ostatnie zdanie.

 

Edit:

Można poznać po komentarzu, że Mikołajka nie czytałem. Ani sobie, ani dzieciom.

 

Dziękuję, Fizyku. :-)

Cieszę się, że historyjka wciągnęła.

Bo oryginalny Mikołajek jest takim bohaterem – niby zwyczajny chłopiec, ale jakby nie do końca.

Jakbyś miał okazję, to sięgnij. :-)

Za tę łopatę przepraszam. Mam nadzieję, że nie bolało aż tak, jak sugeruje gif. No, jakoś trzeba było wtrącić, jak korpo wykończy Mikiego. I że naprawdę nie ma szans.

Babska logika rządzi!

Od strony Mikołajkowej – pomysł-bomba. Konwencja humorystyczna zawiesza wysoko niewiarę, więc 11-letni haker nie kuje w oczy, podobnie jak szybko działająca ochrona i inne. Jedynie przez to ostatnie zdanie nie brzmi nadzwyczaj poważnie. Choć wniosek poważny (z działem “legal” nie ma żartów w korpo), to w konwencji brzmi na wyznanie kręcącego wąsem antagonisty.

Tak więc bardzo fajny koncert fajerwerków do kolacji :) Gratki :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Dziękuję, NoWhereManie. :-)

Fajnie, że mikołajkowy pomysł przypadł Ci do gustu.

A ile lat trzeba mieć, żeby zostać hakerem? Ja nie mam pojęcia. Dawno temu oglądałam jakiś film o nastolatku, który prawie doprowadził do III wojny światowej, bo się włamał na serwery Pentagonu. Przyjęłam, że dzieci w przyszłości jeszcze wcześniej będą dostawać pierwszy telefon, pierwszy komputer, to i szybciej dojdą do wprawy. A i Mikołajek nie mógł być starym bykiem.

Babska logika rządzi!

Z tym zostawaniem hakerem w młodym wieku to nie taka prosta sprawa “Gry wojenne” (bo o nim mówisz) to jeden z tych kodyfikujących filmów z okresu, gdy komputery były nowością i przyprawiały starsze pokolenie o ból głowy, podczas gdy nowe łatwo odnajdowało się w tym i potrafiło wpadać na niegłupie pomysły. Dzisiaj to bardziej skomplikowane. Problemem jest doświadczenie, znajomość przekroju warstw od fizycznej (hardware) do interfejsu użytkownika, znajomość właściwości protokołów itp. Aby to ogarnąć, trzeba sporo wiedzy, szczęścia i pomysłowości, by wynaleźć nową dziurę np. w dostępie do pamięci cache mikroprocesora (w zeszłym roku procki Intela miały tą wadę, nazwano ją SPECTRE). Sam jestem zdania, że o ile zwykli zjadacze chleba będą świetnie operować “programowaniem” opartym na bloczkach czy pseudokodzie, wszystkie ich narzędzia będą tworzone przez specjalistów. Jak meble IKEA – niczym meble tych sklepów, każdy będzie mógł złożyć swoją aplikację, ale tylko z udostępnionych części. By stworzyć własne elementy, będzie musiał ogarnąć bardziej skomplikowane aspekty programowania: algorytmy, reguły kodowania, protokoły itd. Sądzę, że zapalony nastolatek da radę zrobić podstawy. Albo dzieciak-geniusz – tacy też się trafią na pewno :)

Oczywiście powyższe rozważania nijak się mają do zawieszenia niewiary w Twoim tekście, bo konwencja pasuje idealnie do Mikołajka-hakera :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

No, popatrz, gdybym wiedziała, że hakerka to taki ciężki kawałek chleba, pewnie dokonałabym aborcji tekstu na etapie pomysłu… Może i dobrze się stało, że nie wiedziałam.

Dzięki za wyjaśnienia, brzmią logicznie.

Babska logika rządzi!

No, popatrz, gdybym wiedziała, że hakerka to taki ciężki kawałek chleba, pewnie dokonałabym aborcji tekstu na etapie pomysłu… Może i dobrze się stało, że nie wiedziałam.

A czemuż to? Nie każda konwencja musi iść w realizm :) Wręcz pożądane jest, by tak było. Inaczej moglibyśmy pożegnać się np. z komediami idącymi w absurd, czy ze space operą :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Ale logikę w fantastyce należy zachować! Absurd pomijam, bo to inna bajka.

Babska logika rządzi!

Cóż, Finko, pewnie jestem zbyt przywiązana do wizerunku prawdziwego Mikołajka, by z mojej świadomości mogła  go wyprzeć wizja Twojego chłopca z przyszłości.

Owszem, czytało się nieźle, ale chyba nic ponadto.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję, Reg. :-)

Wypierać oryginału nawet bym nie chciała.

Jak na tekst pisany w takim pośpiechu, to i tak dobrze. :-)

Babska logika rządzi!

No, skoro czas naglił, to faktycznie wyszło całkiem dobrze. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Właściwie, miałam jeszcze całe pięć godzin w zapasie. To jednak nie ta kategoria, co Bella. ;-)

Babska logika rządzi!

Pomysł na safari ciekawy, ale Mikołajka tu tak mało, że aż nie wiedziałem, jaki był Twój zamysł. Czy właściwie chciałaś zrobić przeróbkę, czy nawiązać, czy co? Wyszło średnio, tak wszystkiego po trochu. Szkoda, że bazowałaś na wikipedii, zamiast sięgnąć do źródła – może po odświeżeniu paru opowiadanek efekt byłby lepszy. 

Razi mnie początkowy dialog, ten wycinek czatu. Brzmi sztucznie. Mam wrażenie, że co jedno slangowe wyrażenie to z innej bajki. Młodzieżowy język zmienia się błyskawicznie i trudno jest za nim nadążyć, żeby dobrze stylizować. 

Środkowa część podobała mi się najbardziej. Byłem ciekaw, do czego to wszystko zmierza, ale ostatecznie finał rozczarował typowo “szortową” puentą. 

Dziękuję, Fun. :-)

Przeróbka nie, za mało oryginału, zresztą, nie chciałam iść w fanfik, raczej nawiązanie. Po odświeżeniu efekt pewnie byłby lepszy, ale prawie na pewno spóźniony. No i prawdziwy Mikołajek to głównie interakcje między dzieciakami. A te coś ostatnio zamierają, transformują w zabawę ze smartfonem… Nie wyobrażam sobie fangi w nos za sto lat przy obecnych trendach.

Babska logika rządzi!

Mikołajek, kiedy ja to ostatnio czytałam? :D Fajny tekst, trącił u mnie nostalgiczną nutkę, uwielbiałam te książki, gdy byłam dzieckiem. A i wizja przyszłości przekonująca i świetnie napisana.

Zostaw ten żyrandol.

Dziękuję, Verus. :-)

No, ja też dawno. Ale pamiętałam, przynajmniej trochę. Sympatyczne książki to były.

Miło, że wizja przypadła do gustu.

Babska logika rządzi!

Tekst lekki i dość sympatyczny, lecz mówiący jednocześnie od dość ważnych rzeczach. Niezłe.

Dziękuję, Zygfrydzie. :-)

Anetnie, że znalazłeś aż tyle zalet w króciaku. :-)

Babska logika rządzi!

Tradycyjnie, ilość komentarzy pod Twoim tekstami, Finklo, zwala z nóg :D

Nigdy mnie nie ciągnęło w kierunku historii o Mikołajku, szort odnosi się całkowicie. Niestety, nie moja bajka. Ale idea młodocianego, bezwzględnego hakera już mnie urzekła ;) Warsztat – Finklo, jesteś już sprawdzoną marką. Czy opowiadanie będzie się podobać czy nie, z przyjemnością się czyta. 

Dziękuję, Deirdriu. :-)

No, tak jakoś wyszło z komentarzami. Wielu się przy nich natrudziło…

Ej, to nie on jest taki bezwzględny. Bardziej świat, w którym przyszło mu/przyjdzie nam żyć.

Fajnie, że jest przyjemnie.

Babska logika rządzi!

Odwołania do Mikołajka bardzo oczywiste i sympatyczne. Nie wiem czy ktoś wyżej wspomniał ale mnie się najbardziej  całość skojarzyła z opowiadaniem Mrożka – Słoń. Podobne podejście do tematu, a Mikolajek  potem już pewnie nie wierzył, ze prawdziwe zwierzęta w ogóle istnieją.  Ładne.

Dziękuję, Scarlett. :-)

Nie, o Mrożku jeszcze nikt nie wspominał. Podobne podejście, powiadasz?

Racja, potem Mikołajek już nie wierzył w zwierzęta. Kto wie, może nawet podejrzewał, że nigdy ich nie było, to tylko ściema…

Babska logika rządzi!

Błyskotliwe, zabawne, złośliwe i pod koniec paskudnie gorzkie. Bardzo mi się podobało to, jak z triumfu smarkacza, któremu (typowo dla jego wieku) się wydaje, że jest megahakerem, pozjadał wszystkie rozumy i zaraz obnaży oszukańczą naturę świata (a przynajmniej safari), robi się znacznie bardziej realistyczna i nieprzyjemna historia o tym, że korporacji nie podskoczysz. Do tego świetnie zrobiona stylizacja. Zdecydowanie mi się podobało.

Dzięki, Ninedin. :-)

Fajnie, że znalazłaś aż tyle zalet. I właściwie żadnych wad. To pewnie ten pośpiech, żeby zdążyć zagłosować. ;-)

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka