- Opowiadanie: kasjopejatales - Obraz

Obraz

Sztuka to zawsze coś bardzo osobistego. Dlatego, gdy patrzymy na obraz, każdy z nas trochę inaczej go odczuwa czy interpretuje to, co widzi. Więc dlaczego, gdy patrzę na ten obraz, widzę coś innego niż wszyscy?

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Obraz

Kiedy patrzymy na obraz… nie wszyscy widzimy to samo. A przecież powinniśmy. Obraz powinien być nieruchomy. Powinniśmy widzieć to samo, ale możemy go różnie odbierać, odczuwać czy interpretować. Ale obraz to tylko obraz. Więc dlaczego, gdy patrzę na niego, widzę coś innego niż wszyscy? Dlaczego dla mnie jest czymś innym? Czym jest? A tak, już sobie przypominam. Jest… wspomnieniem.

***

Na początku obraz wydaje się zwyczajny. Widzę pokój, oświetlany tylko jedną, niewielką lampką, stojącą na kredensie. Dokładnie naprzeciwko długiego, ciemnego stołu, przy którym siedzę. Światła jest zbyt mało, bym widział więcej, ale wydaje się, że za mną też znajduje się lampka. To właśnie dzięki niej dostrzegam, że na stole leżą moje ręce a pomiędzy nimi stoi filiżanka herbaty. Cienka porcelana, ozdobiona niebieskim wzorkiem. Herbaty nie ma już wiele. Chyba dużo jej wypiłem. A jednak, im dłużej przyglądam się obrazowi, tym więcej widzę. Czy to możliwe, że po prostu zauważam więcej? Czy te drobne szczegóły umknęły mi w pierwszej chwili, czy po prostu wcześniej ich tam nie było?

Ale jak mógłbym nie zauważyć, że dłonie, na które patrzę, są poranione? Poznaczone siniakami, otarciami i na wpół zastygłą krwią? Niemal czuję, jak zadrapania pieką mnie, a mięśnie bolą od niedawnego wysiłku. Wiem, że nie mam siły unieść rąk i zapewne już nigdy tego nie zrobię. Czy lampka właśnie przygasła na chwilę, czy było to coś innego? Nie mogę spojrzeć na nią, nawet gdybym chciał. Mój wzrok utkwiony jest w filiżance. W tę która stoi na stole. Nie tę która leży na podłodze. Patrzę na ślad szminki. Różowa – jej ulubiony kolor. Widzę usta rozciągające się w uśmiechu. A potem przypominam sobie słowa, choć wolałbym tego nie robić. Jednak to nie ma już znaczenia.

Odwracam głowę i patrzę na bok, a obraz przesuwa się wraz z moim wzrokiem. Widzę teraz to, co znajduje się obok stołu. Co skrywa ciemność. Widzę jego rękę, ale widzę też krew. A nie chce na nią patrzeć. Nie chcę widzieć, wiedzieć… pamiętać. Dlatego odwracam wzrok, na drugą stronę stołu, a obraz wolno przesuwa się wraz ze mną. Tam widzę ją. Na nią chce patrzeć, mimo tego, że już nigdy nie zobaczę, jak się uśmiecha. Nic już też nie powie, ale może to i lepiej? W końcu wszystko, co mówiła, było kłamstwem. Ale wierzyłem, że nim nie jest. I chyba byłem szczęśliwy.

Zastanawiając się nad tym, znowu przesuwam wzrok na filiżankę, a obraz wraca do stanu pierwotnego. Widzę resztki bursztynowego płynu, które mienią się w białej porcelanie. Zamyślony wychylam się, by spojrzeć z bliska, jednocześnie pochylając obraz. W nikłym świetle, poprzez płyn, widzę na dnie ostatnie kryształki. Wyglądają jak małe diamenty w morzu bursztynu. Są tak piękne, że nie mogę oderwać od nich wzroku. I nawet ból w piersi i niemożliwość wzięcia oddechu nie psują mi tej chwili. Bo przecież jest ona moją ostatnią.

Koniec

Komentarze

Fantastyki to tutaj nie zauważyłem, ale tematyka troszku mi to zrekompensowała. Klimat w moim guście – ciężki i emocjonalny. Chociaż to tylko obraz – adekwatny tytuł swoją drogą, to zdaje się kompletny i nie wymuszony. Ostatnie chwile umierającego. Ilość słów odpowiada treści, którą niesie tekst i to jest bardzo ok :)

Natomiast cały koncept jest wtórny i oklepany. Tekst uznaję za wprawkę ;)

 

Pozdrawiam

Czwartkowy Dyżurny

Blacktom

Dziękuje za poświęcony czas :) Pomysł miał być prosty i nie wiem, czy dobrze to ujmę, szybki. Chciałam, żeby czytelnik raczej widział obraz – każdy opis miał przedstawić to, co widać na płótnie lub zmianę na nim. Stworzyć wrażenie, że patrzymy na obraz 3D. Że jeżeli przesunęlibyśmy głowę, moglibyśmy zajrzeć w głąb ramy, poza nią.

 

Pomysł prosty (i wtórny), ale miałam nadzieję, że ciekawie przedstawiony w dość krótkiej formie.

Blacktom

Fantastyki to tutaj nie zauważyłem, ale tematyka troszku mi to zrekompensowała.

Wczoraj umknął mi początek komentarza i skupiłam się na opisaniu tego, jak chciałabym, aby czytelnik odbierał tę opowieść. Ale jeżeli spojrzymy z punktu widzenia bohatera, to możemy zauważyć elementy nadprzyrodzone. W skrócie – na początku opowiadania wspomniane jest, że mężczyzna patrzy na obraz, że widzi tam swoje wspomnienia. Jedak pod koniec opowieści, z dużym prawdopodobieństwem możemy przyjąć, że mężczyzna umiera. Nie ma więc logicznego wytłumaczenia (poza nielogicznym lub nadnaturalnym), że może patrzeć na obraz i wiedzieć, że są to jego wspomnienia.

Eee tam. Za bardzo wydumane… ;)

Całkiem możliwe ;)

To nie jest fantastyka i żadne tłumaczenia w komentarzach tego nie zmienią. Mnie osobiście, wszelkie tego typu abstrakcyjne, oniryczne, toczące się głównie w głowie narratora, ciągi myślowe, które są opisem jakichś wizji, snów, obrazów itp., zwyczajnie nudzą. Zwłaszcza gdy napisane są… "tak sobie". Nie zainteresowało mnie zupełnie, co narrator widzi, umierając czy może już po śmierci. Ani w treści, ani w formie. 

Dla mnie jako czytelnika zupełnie nic z tego nie wynika. Ani w tym akcji czy fabuły, ani przesłania, ani rozwoju bohatera, ani klimatu, ani pomysłu. Ot takie sobie wodolejstwo "natchnione". Ciężko się to czyta, a satysfakcji żadnej nie daje.

Za to na pewno tekst cierpi na zaimkozę.

Widzę na nim zwykły pokój, tonący w ciemnościach. Oświetla go tylko jedna, niewielka lampka, stojąca na kredensie. Dokładnie naprzeciwko mnie i długiego, ciemnego stołu, przy którym siedzę. Światła jest zbyt mało, bym widział więcej, ale wydaje mi się, że za mną też świeci się lampka. To właśnie dzięki niej widzę, że na stole leżą moje ręce a pomiędzy nimi stoi filiżanka herbaty.

 

Ps. Jak już wspominałem wrzucanie czterech tekstów jednego dnia nie było dobrym pomysłem. Jeszcze gorszym jest usuwanie ich potem przez tydzień. Napisałem komentarz do innego Twojego tekstu, ale raczyłaś go usunąć niespodziewanie.

Po przeczytaniu spalić monitor.

mr.maras

Rozumiem, że nie wszystkim może się nie podobać. W przyszłości będę wrzucała teksty lepiej wpisujące się w nurt fantastyki.

Ps. Jak już wspominałem wrzucanie czterech tekstów jednego dnia nie było dobrym pomysłem.

To już wyjaśniłam i zostało mi to wyjaśnione. A usunęłam dwa teksty, tak jak zostało mi to doradzone w innym komentarzu (musiałam to zwyczajnie przemyśleć). Gdy je usuwałam, nie widziałam komentarza od Ciebie, a jedynie informację dotyczącą poprawienia dialogów (oraz komentarz, że komuś się podobało to, co napisałam). Usunęłam oba nie tylko dlatego, że ktoś mi tak doradził, ale głównie dlatego, że faktycznie nie wpisywały się one w szeroko rozumianą fantastykę.

Faktycznie, to nie jest fantastyka. Możesz mieć tu jakiś oniryzm czy lekki surrealizm, ale fantastyki jako takiej nie ma. No ale to już chyba wiesz. Jeśli chodzi o sam tekst – nie jestem fanem aż tak krótkich szortów. Podczas czytania przede wszystkim lubię poznawać historię (wiadomo, historię ciekawych bohaterów, ciekawie opowiedzianą barwnym językiem, ale głównie historię), a w tak krótkich tekstach nie ma o niej mowy, jest co najwyżej pojedyncza scenka. Do tego w tym wypadku praktycznie nieruchoma (co było zresztą twoim celem). No trudno, nie mój typ literatury. Za to mogę się zgodzić, że był całkiem przyjemny, ciężki klimat. 

Jeśli chodzi o sam język – nie tylko straszna zaimkoza, o której pisał, maras, ale także w ramach tej zaimkozy powtórka na powtórce. 

Różowa – jej ulubiony kolor. Niemal widzę, jak jej usta rozciągają się w uśmiechu. A potem przypominam sobie jej słowa.

Poznaczone siniakami, otarciami i zakrzepłą, ale jeszcze nie do końca, krwią.

Może lepiej coś w stylu “na wpół zastygłą krwią”? Bo trochę mi nie gra zakrzepła, ale nie do końca.

A potem przypominam sobie jej słowa. Choć wolałbym tego nie robić.

Te zdania spokojnie możesz połączyć w jedno, połączone przecinkiem.

Nie chcę tego wiedzieć, widzieć… pamiętać.

Tutaj zamieniłbym miejscami “widzieć” i “wiedzieć”, wydaje mi się, że mocniej by wybrzmiało.

 

Arnubis

Wiem. A ja lubię i krótkie formy (gdzie nie ma miejsca na historię czy opis bohatera), ale i dłuższe gdzie na to wszystko jest miejsce. Na przyszłość postaram się wrzucać teksty bardziej… fantastyczne ;)

Trochę poprawiłam tekst (względem niektórych sugestii) i będę się starała ich nie powielać. Wiem, że mam dwie rzeczy, nad którymi muszę popracować: powtórzenia i właśnie za dużo zaimków. Czasem robię to specjalnie (tutaj trochę tak zrobiłam, a trochę nie). Dzięki za opinię :)

W ogóle nie widziałam obrazu, a tylko scenkę z człowiekiem siedzącym przy stole i dumającym o własnych rękach, filiżankach, różowej szmince i kobiecie. W tekście nie dostrzegłam nic, co było zapowiedziane tagami – ani artysty, ani miłości, ani zemsty. Fantastyki też nie dostrzegłam.

Wykonanie mogłoby być lepsze.

 

A prze­cie powin­ni­śmy. Obraz po­wi­nien być nie­ru­cho­my. Po­win­ni­śmy wi­dzieć―> Czy to celowe powtórzenia?

 

obraz wy­da­je się zwy­czaj­ny. Widzę zwy­kły pokój… ―> Nie brzmi to najlepiej.

 

pokój, to­ną­cy w ciem­no­ściach. Oświe­tla go tylko jedna, nie­wiel­ka lamp­ka… ―> Jeśli pokój tonie w ciemnościach, to raczej nic go nie oświetla.

 

Świa­tła jest zbyt mało, bym wi­dział wię­cej, ale wy­da­je się, że za mną też świe­ci się lamp­ka. To wła­śnie dzię­ki niej widzę… ―> Powtórzenia.

 

Niemal czuję, jak zadrapania pieką mnie, a mięśnie bolą od niedawnego wysiłku. Wiem, że nie mam siły ich unieść i zapewne już nigdy tego nie zrobię. ―> Czy dobrze rozumiem, że mężczyzna nie ma siły unieść mięśni?

 

W która stoi na stole. ―> W która stoi na stole.

 

Nie która leży na pod­ło­dze. ―> Nie która leży na pod­ło­dze.

 

Pa­trzę na nią, a wła­ści­wie na ślad szmin­ki na jej brze­gu. Ró­żo­wa – jej ulu­bio­ny kolor. Nie­mal widzę. ―> Czy dobrze rozumiem, że różowa szminka była ulubioną filiżanki leżącej na podłodze?

Nadmiar zaimków.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

regulatorzy

Dziękuje za opinię i uwagi (błędy już poprawiłam, poza celowymi powtórzeniami).

 

Bardzo proszę. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Sympatyczne :)

Przynoszę radość :)

Ooo blush Miło mi!

Nowa Fantastyka