- Opowiadanie: NoWhereMan - I niesprawiedliwość dla wszystkich

I niesprawiedliwość dla wszystkich

Tytuł nawiązuje do piosenki zespołu Metallica “...And justice for all”, która wspomogła wenę, ale inspiracją nie była ;)

Przedstawiona tutaj przyszłość może być znacznie bliższa niż te sto lat. Choć dużo zależy od dalszego rozwoju gałęzi technologii z opowiadania oraz uregulowania problemów natury prawo-etycznej. Tak więc nie spodziewam się jej też prędko.

Dla informacji – liczba znaków wg licznika Worda: 7970.

 

A teraz zapraszam do lektury :)

 

=========================

 

Autor: Jerzy Bogusławski

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

I niesprawiedliwość dla wszystkich

Uniesiony miecz nie opadł. Waga ani drgnęła. Rzeźba Temidy stała tak, jak stała. Mimo to Eurydyka bała się ponownie na nią spojrzeć. A nuż marmurowy posąg ukarze kobietę za to, co zamierza zrobić?

Rozpięła kombinezon przy szyi. Wykrywając zdenerwowanie, soft z wszczepionego w ciało chipu zaproponował program relaksacyjny. Odmówiła – nigdy ich nie używała w pracy, więc taka zmiana mogłaby wzbudzić podejrzenia.

Zanim roboty sprawdziły pozostałych ludzi z kolejki przy wejściu do sądu, do duszności i spoconych dłoni doszło bulgotanie w żołądku. Aż musiała poluźnić pasek.

Kiedy w końcu stanął przed nią android, zacisnęła zęby i spojrzała w obiektyw na jego głowie. Pole widzenia kobiety zajął rząd zmieniających się cyfr – znaczy, że sprawdzali zawartość chipu. Eurydyka przywołała w myślach obraz matki, która z czerwonymi od płaczu oczami pytała, co u niej słychać.

Teraz się okaże, czy haker był wart swojej ceny.

Wstrzymała oddech.

– Kontrola osobista – zawyrokowała maszyna.

Cholera! Nie tak miało być!

– Czy coś się stało? – spytał android.

Eurydyka całą siłą woli zmusiła głos, by nie drżał, gdy powiedziała:

– Sprawa osobista.

– Dokładnie?

– Zdrowie matki.

Cisza.

– Proszę rozłożyć ręce i czekać na skan – rozkazał robot.

Jak na zawołanie podleciał niewielki dron i dokładnie oświetlił ją z góry na dół. Nabrała powietrza, gdy tylko zbliżył się do ozdobionej bransoletką prawej ręki. Przez jedną, ciągnącą się w nieskończoność sekundę, czekała na wyrok.

– Dziękuję. Może pani wejść.

Powietrze uszło z niej jak z przebitego balonu. Pełny pęcherz dawał o sobie znać. Prędko weszła do olbrzymiego holu, potem skręciła w prawo do toalety. Gdy usiadła, zakryła twarz drżącymi dłońmi, podczas gdy chip, zgodnie z ustawieniami, podłączył się do sieci i nucił słyszalne tylko dla niej melodyjki. Nerwowe łkanie za nic nie współgrało z ich rytmem.

 

***

 

Żołądek nie odpuszczał, ale zgodnie z zaleceniem hakera, nie zezwoliła chipowi na przytłumienie nerwów. Zamiast tego Eurydyka wjechała na trzecie piętro. Potrzebowała motywacji. Przypomnieć sobie, dla kogo to robi.

Na tym piętrze bowiem mieściły się sale sądowe. A przed nimi nerwowi ludzie, zobligowani przez prawo do osobistej obecności i łudzący się, że otrzymają sprawiedliwość. Choćby przydzielona jej sprawa: Ludmiła Korga, lat dwadzieścia jeden. Śliczna dziewczyna, która miała pecha dostać pracę w korporacji zarządzanej przez sukinsyna. A ten nie potrafił trzymać rąk przy sobie.

– Proszę zejść z drogi – rozkazał masywny robot-strażnik, idący wprost na Eurydykę.

A oto powód całej niesprawiedliwości – sztuczna inteligencja. Była już wszędzie i wszystkim: przeciwnikiem w grach, kucharzem w restauracji, a nawet kochankiem w wirtualnej rzeczywistości. Musiała więc trafić i do sądów. Niewzruszona przekupstwem, łzami czy krzykami, doskonale za to przyjmująca argumenty adwokatów, przygotowane wcześniej przez ich zespoły analityków. Teraz procesów nie wygrywała prawda – zastąpił ją sztab speców od uczenia maszynowego, wiedzących, jak wykorzystać algorytmy do interpretacji prawa.

Temida nie mogła być bardziej ślepa.

Mdłości przeszły. Eurydyka nie skorzystała z windy. Zamiast tego chip dokonał uwierzytelnienia i drzwi na schody pożarowe otwarły się szeroko. Szybkim truchtem wbiegła na następne piętro, nie uruchamiając nawet mechatronicznego wsparcia mięśni.

 

***

 

Stanęła przed drzwiami wyprostowana jak struna. Gniew ulatniał się, powróciło bulgotanie w żołądku, dłonie znów spotniały. Szybko wywołała listę kontaktów i wybrała pozycję „Dział IT”. Po chwili w kąciku oka zobaczyła znudzoną, piegowatą twarz, otuloną rudymi włosami.

– Co się dzieje, Euro? – spytała rozmówczyni głosem życzącym sobie jedynie świętego spokoju.

– Znowu problem z podłączeniem do wewnętrznej sieci sądu. – Eurydyka włożyła w słowa cały gniew, który tylko czuła.

Prawa brew programistki powędrowała w górę.

– To weź spytaj SI-Technical. Nie mogę zawsze…

– Ale ja już przeinstalowałam certyfikat i wyczyściłam ten cały cache, jak kiedyś kazałaś! I nadal nic! – Zwęziła usta. – No weź, Ange…

Westchnienie.

– Skończę i zaraz do ciebie przyjdę.

– Zaraz to ja muszę być na rozprawach. A jestem akurat przy twojej jamie.

Kolejne westchnienie.

– Wchodź. Tylko nikomu ani słowa.

Człowiek. Najsłabsze z zabezpieczeń.

Serwerownia huczała niczym plac budowy. Obecne wszędzie roboty serwisowe zapewniały nieustającą pracę komputerów. To tu biło serce lokalnego wymiaru sprawiedliwości. SI-sędziowie, na bieżąco wydające wyroki w oparciu o wyselekcjonowane przez ministerstwo akta spraw. Dane te nie były tajemnicą – ku uciesze kancelarii oraz zatrudnianych przez nie specjalistów.

Kiedyś SI wyobrażano sobie jako sztuczne ludzkie umysły, czujące i rozumiejące emocje. Co za bzdura. One widziały tylko dane. A jako sędziowie stosowały prawo w drakoński sposób. Jak wtedy, gdy jedna z nich zignorowała błagania matki Eurydyki i kazała wyegzekwować zaciągnięte przez zmarłego męża długi. Adwokat-fujara dopełnił reszty.

Na końcu serwerowni czekało wydzielone i wyciszone pomieszczenie, wypełnione płynącą z głośników muzyką klasyczną, uwielbianą przez Ange, która sądząc z miny, wprost nie mogła doczekać się ponownej samotności.

– Dobra, siadaj i podłącz się do sieci diagnostycznej – rozkazała programistka.

Eurydyka wykonała polecenie.

– To zaboli. – Ange zaśmiała się pod nosem i odwróciła do ekranu za plecami. Palce rudowłosej zatańczyły na widocznej tylko dla niej klawiaturze.

Czas działać.

Eurydyka szybkim ruchem zerwała z prawej ręki bransoletkę, odsłaniając w miejscu rozszczepienia wtyk. Błyskawicznie podłączyła go do sąsiadującego komputera, który miał dostęp do wszystkich maszyn w serwerowni.

W rogu pola widzenia uruchomił się stoper.

Dwadzieścia pięć… dwadzieścia cztery…

Sekundy miały wolno. Za wolno.

– Powinnaś zacząć używać SI-asystenta – powiedziała Ange.

– Yhm.

– Przyjdzie kryska na matyska. A teraz powiedz, czy instalowałaś łatkę osy?

Dwadzieścia…

– Co?

– Operating System. System operacyjny twojego chipa. Instalowałaś aktualizację?

Szesnaście…

– Coś tak.

Eurydyka wbiła palce w spodnie, gdy programistka nerwowo poruszyła się na krześle.

Dziesięć…

– Dobra, wywołaj konfig i wejdź teraz… – Ange zamilkła. – Albo nie, sama sprawdzę numer.

Krzesło zaskrzypiało.

– Z tego, co pamiętam, numer zaczynał się od KN. Potem jeden, jeden, trzy.

Rozmówczyni zatrzymała obrót i wbiła wzrok jeszcze mocniej w ekran.

Siedem…

– Nie mam takiej aktualizacji.

Pięć…

Westchnięcie.

Dwa…

Szybki ruch ręki i bransoleta znów znalazła się w dłoni Eurydyki. A potem w kieszeni.

Ange obróciła się, podjechała krzesłem bliżej.

– Coś ty taka spięta. Żartowałam, że zaboli.

Eurydyka tylko pokiwała głową, słuchając „Dies irae” Mozarta i szaleńczego rytmu swego serca.

 

***

 

– …zamykam posiedzenie – zakończyła uzasadnienie wyroku SI-sędzia. – Proszę o zatwierdzenie protokołu protokolantkę Eurydykę Broniec.

– Zatwierdzam.

Zgasł wyświetlacz zajmujący środek sali. Eurydyka spojrzała na siedzących po przeciwległych stronach ludzi.

Na głośno klnących prezesa korporacji, jego adwokata oraz speca od analizy danych.

Na młodego prokuratora, siedzącego z szeroko otwartymi ustami.

I w końcu na tonącą we łzach szczęścia Ludmiłę. Pierwszą od dawien dawna, która otrzymała sprawiedliwość. A wystarczyło tylko do analizowanych przez SI danych dodać trochę przykładów miłosierdzia i wyrozumiałości i łagodnej interpretacji przepisów.

Zaraz potem Eurydyka poszła na obiad. Haker, który podpowiedział za grube pieniądze, jak przeprowadzić całą akcję, mówił, że codziennie wieczorem ministerstwo synchronizuje wszystkie serwery. Jej dane miały wkrótce wniknąć do krwiobiegu SI-sędziów w całym kraju, co da początek lawinie zmian. Gdyby tylko matka tego dożyła.

Eurydyka szła śmiałym krokiem. Uśmiech zadowolenia nie schodził z jej twarzy, gdy robot-strażnik nakazał skanowanie. Za to szeroko otworzyła oczy, gdy dron wykrył coś w kieszeni. Maszyna wyjęła rozpiętą bransoletkę i oświetliła wtyk.

Zawył alarm.

Uniesiony miecz nie opadł. Waga ani drgnęła. Rzeźba Temidy stała tak, jak stała.

Ślepa i głucha.

Koniec

Komentarze

Śliczna dziewczyna, która miała pecha dostać pracę w zarządzanej przez sukinsyna korporacji. A ten nie potrafił nie trzymać rąk przy sobie.

Za dużo o jedno “nie”.

 

Coraz mroczniejsze te konkursowe wizje. Udane opowiadanie, które dobrze się czytało. Wiarygodnie przedstawiona motywacja bohaterki i ciekawe środowisko. Ładnie wykorzystujesz symbol Temidy. Twist w zakończeniu mistrzowski. Nie chcę spojlerować, ale bardzo mnie ciekawi, czy ostatecznie udało się odwrócić zmiany w serwerach wprowadzone przez E., czy już nie. Podobały mi się smaczki informatyczne, chyba nawiązanie do Mitnicka? Idę zgłaszać d biblioteki. :)

Dzięki za przeczytanie i znalezienie tego nadmiarowego “nie”, ANDO ;)

Coraz mroczniejsze te konkursowe wizje.

A mi się wydaje, że wszystkie są mroczne. Począwszy od “Hipermancera” Wickeda :)

Podobały mi się smaczki informatyczne, chyba nawiązanie do Mitnicka?

Znajomość z autopsji. Z zawodu jestem informatykiem, a ostatnie pięć lat siedziałem w projekcie zajmującym się serwerowniami. Stąd tamtejsze motywy bezpieczeństwa i problemy są mi dobrze znane, a zwłaszcza te, które moim zdaniem nie wyparują – bo dotyczą niedoskonałości człowieka ;)

Nie chcę spojlerować, ale bardzo mnie ciekawi, czy ostatecznie udało się odwrócić zmiany w serwerach wprowadzone przez E., czy już nie.

Zależy to od tylu rzeczy: sprawności Ange, czy stosowała się do przepisów, czy nie jest stażystą :P Ech, powiedzmy, że jest szansa, ale raczej niewielka ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

 Świetna rzecz. Ja zawsze mam problem, by w sposób wiarygodny opisać sprawy techniczne i informatyczne.

Bardzo mi się podoba, że tu technologię nie łagodzą i nie maskują ludzkich bolączek i nikczemności osobistych i społecznych. Jak człowiek cierpiał powiedzmy w XII wieku, tak będzie cierpiał w XXII, albo gorzej. Wyszło bardzo wiarygodne.

Bardzo dobry tekst.

Fajne jest wykorzystanie sprawiedliwości – to rzadko używany motyw w socjo SF, jeśli już to pojawia się w kryminałach. ;-)

Dobrze sobie to wszystko wymyśliłeś. Nie zastanawiałam się nigdy nad tym, ale opisane skutki ubrania SI w togi wydają się bardzo logiczne. Za to wielki plus.

Twist w końcówce również zacny.

Jestem na TAK, czyli.

Babska logika rządzi!

Dobre i świeże! Podobało mi się, że pokusiłeś się o pokazanie emocji przez fizjologię, a za twist:DDD.

Skarżę się do biblio, rzecz oczywista!

Teraz procesów nie wygrywała prawda – zastąpił ją sztab speców od uczenia maszynowego, wiedzących, jak nagiąć algorytmy do odpowiedniej interpretacji prawa.

Naturalnie, jedno mnie zatrzymało, bo algorytmy piszą ludzie, zawsze to oni ustalają założenia i musza dawać przysłowiowe zero lub jedynkę, inaczej się zatrzyma i wskaże błąd. Konieczne byłoby uproszczenie, ale to wizja, więc można domyślić, czyli ok jeśli popłyniemy w uproszczenie i ogłupienie populacji, czyli życie.

Adwokat-fujara dopełnił reszty.

Tu, chyba niepotrzebne dopowiedzenie – fujara?

szewcy prezesa korporacji

chyba literówka? a może jakiś dwukropek? nie wiem, zerknij.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Bardzo ładnie, NWMie. Jak widzisz da się upchnąć emocje wraz z technologią w jednym opku. ;)

Cały, szybko wykreowany świat brzmi naprawdę futurystycznie, za to plus. Na malutki minus te molestowanie, trochę ograne, wolałbym coś bardziej future, ale nadal związanego z obyczajówką. Powiedzmy problemy i zakazy jak z BR 2049. ;) Z drugiej jednak strony, mógłbyś przez to przeszarżować w konkursie, a tak, będziesz mocny zawodnikiem.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dzięki wszystkim za przeczytanie i komentarze. Cieszę się, że przypadło do gustu :)

 

Nikolzollern

Jak człowiek cierpiał powiedzmy w XII wieku, tak będzie cierpiał w XXII, albo gorzej.

Zmieniają się narzędzia, problemy, ale esencja pozostaje taka sama – wszystko się psuje, bo jest niedoskonałe. Począwszy od człowieka ;)

 

Finkla

Dodatkowe podziękowania za nominację ;)

 

Asylum

Naturalnie, jedno mnie zatrzymało, bo algorytmy piszą ludzie, zawsze to oni ustalają założenia i musza dawać przysłowiowe zero lub jedynkę, inaczej się zatrzyma i wskaże błąd. Konieczne byłoby uproszczenie, ale to wizja, więc można domyślić, czyli ok jeśli popłyniemy w uproszczenie i ogłupienie populacji, czyli życie.

Nie do końca zrozumiałem tę wypowiedź. Chodzi o to, że nadal zbyt skomplikowane, czy że zbyt uproszczone?

W zamyśle algorytmy SI to kolejny etap rozwoju takich algorytmów decyzyjnych jak głębokie sieci neuronowe. Te zaś dostosowują się do danych im przykładów. Pewnie w przyszłości owe algorytmy będą uczyć się lepiej i więcej wyciskać z danych, zapewne też zyskają dodatkowe funkcje jak choćby zdolność do kreatywnego wymyślania przykładów i ich eliminowania ze względu na prawdopodobieństwo. By przewidzieć ewolucję algorytmu takiego systemu, potrzeba własnej symulacji, analiza danych i przewidzenie reakcji na nowe dane (bo to nie jest tak, że system zawsze zachowa się tak samo). Czyli adwokaci przyszłości w tej wersji będą musieli dobierać argumenty tak, by trafić w to, co SI uzna za prawdę. Przy czym w tej wersji to nadal uproszczenie.

Tu, chyba niepotrzebne dopowiedzenie – fujara?

Tutaj narrator przekazuje myśli Eurydyki, a dla niej adwokat nie wywiązał się z roli. Stąd emocjonalne dodanie przez nią “fujary” dla podkreślenia.

chyba literówka? a może jakiś dwukropek? nie wiem, zerknij

Żebyś wiedziała, ile nad tym siedziałem. Ale odpowiedzi dobrej nie mam. Określenie jest w liczbie mnogiej, bo potem następuje wyliczanka (dwukropek nie jest wymagany). Natomiast samo powiedzenie to “kląć jak (kto?) szewc” – czyli w liczbie mnogiej szewcy.

Tyle ustaliłem, ale upierać się też nie będę ;)

 

Darcon

Jak widzisz da się upchnąć emocje wraz z technologią w jednym opku.

Nie powiem, nasza ostatnia rozmowa natchnęła mnie do takiego podejścia w tym tekście ;)

Na malutki minus te molestowanie, trochę ograne, wolałbym coś bardziej future, ale nadal związanego z obyczajówką

Myślałem nad tym, ale że w tej wizji ludzie nadal mają ciała, toteż uznałem, że motyw takiego przestępstwa może być nadal obecny. Nie wszystko musi brzmieć “superfuture”, wiele rodzajów przestępstw zostanie z nami pewnie do końca świata ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Widać, że to mocno “Twój” tekst – podejmowaną tematyką i sposobem prowadzenia narracji przypomina “Status ofiar…”, no i nawiązania do kultury antycznej jak w “Niepodważalnym dowodzie…”. Najbardziej dynamiczny utwór z konkursu, jaki do tej pory czytałem. Wizja bezwzględnego, sztywnego systemu prawa, który w łatwy sposób może zostać nagięty przez kastę wpływowych ludzi, rzeczywiście jest dość przerażająca. 

 

Sugestie poprawek:

 

– Dobra, siadaj i podłącz się do sieci diagnostycznej – rozkazała programistka.

Eurydyka wykonała polecenie.

– To zaboli. – Ange zaśmiała się pod nosem i odwróciła do ekranu za plecami. Palce programistki zatańczyły na widocznej tylko dla niej klawiaturze.

Trochę blisko siebie te “programistki”. Poszukałbym zamiennika, w ostateczności lepiej będzie chyba już po prostu użyć imienia, ich powtarzanie brzmi naturalniej niż powtarzanie nazw zawodów.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dzięki, Wickedzie, za komentarz i sugestię poprawki :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Chodziło mi o uproszczenie, NWMie, ale zostawmy to:), a podkreślenie “fujara” – niepotrzebne, ale też odpuśćmy:)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Bardzo ładny tekst z ciekawie otwartym zakończeniem.

Pierwsze akapity dają ci mocne wejście, intrygują, zarzucają haczyk. Dobrze balansujesz emocje i SF, pozwalając znaleźć coś dobrego fanom jednego i drugiego. Namacalne opisy fizjologiczne.

Zastanawia mnie, czy ludzie nie zaczęliby się szybko buntować przeciwko tak surowym sądom SI, a czy same programy nie byłyby udoskonalane, ale to zbyt krótki tekst, by znalazło się w nim miejsce na szersze przedstawienie świata. Jak to zwykle u ciebie – ogromną rozmachem wizję zamykasz w krótkiej historyjce. Tło na tym cierpi.

Ogólnie, bardzo miła lektura. Mam nadzieję, że myślisz o napisaniu książki, NoWhereManie :)

 

– Dobra[+,] wywołaj konfig i wejdź teraz…

www.facebook.com/mika.modrzynska

Bardzo w Twoim stylu, NWM, a to lubię. Bez przejaskrawionych emocji, a jednak emocje wywołujący. Wszystko układa się w całość, warsztat świetny. Zakończenie na plus. Fajnie, że przedstawiłeś przyszłość z trochę innej perspektywy. To jakaś nowość.

Przeczytałam z przyjemnością.

Zależy to od tylu rzeczy: sprawności Ange, czy stosowała się do przepisów, czy nie jest stażystą :P Ech, powiedzmy, że jest szansa, ale raczej niewielka ;)

Mam nadzieję, że po E. przyjdą następni i jednak coś się zmieni.

Kiedy ludzie narzekają na dzisiejszych sędziów, często pojawia się argument o dowolności w interpretacji prawa. Szukają niedoskonałości właśnie w czynniku ludzkim, ale pewnie nie chcieliby takich sędziów jak w Twoim opowiadaniu.

Podoba mi się, że nie pokazujesz idealnego systemu informatycznego, do którego nikt nie umie się włamać. Zawsze znajdzie się haker, który ominie zabezpieczenia, w tym widzę nadzieję dla ludzi z Twojej wizji. Może jednak nie jest ona tak do końca mroczna.

Dzięki za przeczytanie i komentarze :)

 

Kam_mod

Zastanawia mnie, czy ludzie nie zaczęliby się szybko buntować przeciwko tak surowym sądom SI

Och, na bank będzie buntowanie! Ale motyw z czymś takim, zwłaszcza jeśli obierze się drogę prawno-polityczną bez przemocy, jest wręcz na książkę :) Tutaj mogłem obrać tylko maluśki kawałek, jaki otwiera się po ubraniu SI w togi.

 

SaraWinter

Cieszę się, że tekst sprawił przyjemność :)

 

ANDO

Kiedy ludzie narzekają na dzisiejszych sędziów, często pojawia się argument o dowolności w interpretacji prawa.

Często to narzekanie tych, którzy przegrali w sądzie :) Jednak należy rozróżnić “dziurawe prawo” od klauzuli generalnych – tych celem jest właśnie umożliwienie elastyczności w stosowaniu przepisów, by choćby móc stosować niepisane reguły współżycia społecznego.

Podoba mi się, że nie pokazujesz idealnego systemu informatycznego, do którego nikt nie umie się włamać.

Zbyt dobrze wiem z wiedzy zawodowej, że takie systemy nigdy nie powstaną. Zwłaszcza, jeśli “haker” ma fizyczny dostęp do maszyny – wtedy mur kaplica, nie ma obrony. Zabezpieczenia mogą co najwyżej kupić więcej czasu, by obsługa odkryła, że następuje włamanie.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Na klnących jak szewcy prezesa korporacji, jego adwokata oraz speca od analizy danych.

Kląć jak szewc to chyba związek frazeologiczny, a przy nich się chyba nie powinno grzebać. Nie wiem, potknęłam się. Nie mogą kląć na przykład szpetnie?

 

Podoba mi się klamra z posągiem Temidy, pięknie spinająca opowiadanie. Sam pomysł na prawnicze SF też zacny. Wyszukiwanie kruczków prawnych i dość dowolna interpretacja przepisów ma miejsce już dzisiaj. Tyle że teraz możemy jeszcze liczyć na odrobinę współczucia, a w przypadku maszyn już tego nie będzie.

 

Ech, przypomniało mi się, jak jako zupełna świeżynka na portalu napisałam pod jednym z Twoich opek, że powinieneś popracować nad ludzką stroną swoich tekstów. I dopiero, kiedy mi odpowiedziałeś, zauważyłam znaczek Loży. Pomyślałam sobie wtedy, że to nie najlepszy pomysł na starcie krytykować lożan ;)

Po trochu tak miałam z większością Twoich tekstów, podobały mi się, ale brakowało mi w nich emocji i przez to wydawały mi się takie trochę… suche.

A tu mam wszystko, co lubię; niekonwencjonalny pomysł, świetne wykonanie i emocje :)

 

 

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Dzięki za przeczytanie i komentarz :)

Kląć jak szewc to chyba związek frazeologiczny, a przy nich się chyba nie powinno grzebać. Nie wiem, potknęłam się.

Znalazłem coś takiego w poradni językowej PWN. Idąc na czuja, rzekłbym, że odmiana jest poprawna. Jednak potknięcie definitywnie coś znaczy. Pomyślę nad tym.

Po trochu tak miałam z większością Twoich tekstów, podobały mi się, ale brakowało mi w nich emocji i przez to wydawały mi się takie trochę… suche.

Nie powiem, trudno mi się pisze o emocjach. Dlatego cieszy, że tym razem wyszło :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Kurcze, NWM, to kolejny Twój tekst, który budzi we mnie dosyć ambiwalentne odczucia. Z jednej strony zafundowałeś nam zwartą, zgrabną i przemyślaną historyjkę, jednak osadzoną w dosyć sztampowych realiach s-f bliskiego zasięgu. Fabularnie też jest dosyć prosto, ale jako tekst rozrywkowy z prostym ostrzeżeniem/przesłaniem, szort sprawdza się całkiem nieźle. Do zachwytów jednak daleko.

Właściwie nie ma tu niczego nowego, wszystko jest bardzo klasyczne i w sumie nawet mało oryginalne – mamy więc bezduszną SI, roboty strażnicze, androidy, chipy, hakowanie itd. Gdzieś wspominasz też mimochodem o mechatronicznym wsparciu mięśni (po co takowe urzędniczce sądowej nie będę pytał, pewnie chodziło o jakiś kolejny fantastyczny element dla podkreślenia przyszłościowych realiów). Można wręcz powiedzieć, że zaproponowałeś nam gadżety i entourage rodem z fantastyki lat 80.tych. Jeszcze przed cyberpunkową rewolucją.

To co w miarę świeże to dosyć oględnie potraktowana tematyka prawnicza. Prawdziwego dramatu prawniczego tutaj nie ma, są tylko wspominki o bezduszności i surowości maszyn sądziowskich oraz bardzo prosty plan "rewolucji". Piszesz: "A wystarczyło tylko do analizowanych przez SI spraw dodać trochę przykładów miłosierdzia, wyrozumiałości i łagodnej interpretacji przepisów”. Naprawdę myslisz, że wystaczyłoby trochę przykładów miłosierdzia? Serio to wszystko, co potrzebne jest żeby przeprowadzić rewolucję w sposobie myślenia i działania SI? Moim zdaniem to właśnie doskonały przykład na naiwność realizacji/prezentacji Twojej idei. Niby wiemy co chcesz przekazać, ale zastanówmy się… "Trochę przykładów miłosierdzia"? Nie żadne dane, nawet nie wirus, nie program itp. ale przykłady miłosierdzia miały przekształcić bezduszny system, procesy "myślowe" SI? To jakaś bajka czy science-fiction? I wymyślił to informatyk? Raczej naiwny idealista.

Baaaardzo naciagając prawdopodobieństwo i logikę oraz baaardzo upraszczając realia, można by w ten sposob ewentualnie zadziałać np. w USA, gdzie sądy opierają się na precedensach itd. ale kilka elementów świata przedstawionego sugeruje, że chodzi tu o futurystyczną Polskę.

Sama opowieść jest dosyć przewidywalna, napięcie w scenie hakowania systemu mniej więcej na poziomie dwóch płaskich baterii, finałowy twist bardzo logiczny jeśli nie chciałeś zafundować nam ckliwego happy endu. Jednak przyznaję, jak na krótki tekścik przycięty ostrym limitem, umiejętnie wykorzystałeś ograniczone możliwości, proponując klasyczną fabułę ze wstępem, rozwinięciem i zakończeniem, co samo w sobie jest pewnie zaletą na tle wielu "eksperymentów" literackich na portalu. Ale trudno to traktować jako jakiś extra bonus dla czytelnika.

Mój główny problem leży jednak gdzie indziej. Jak zauważyłem już wcześniej, w swoich tekstach nie prezentujesz jakichś natchnionych, zaskakujących i oryginalnych pomysłów. Ich siła wynika raczej z dosyć ciekawych miksów różnorakich motywów, idei czy koncepcji znanych od dawna miłośnikom gatunku (i nie tylko). Te autorskie mieszanki, doprawione Twoim osobistym, intuicyjnym wyczuciem i czuciem problemów socjologicznych, społecznych, nawet politycznych, mogą się podobać (i się podobają). Nie odkrywasz niczego nowego, ale ciekawie kompilujesz i zadajesz "po swojemu" znane już pytania. Czy to o rolę mediów w zakłamaniu rzeczywistości, czy to o konflikt wiary z nauką itp. Może czasem kwestie, jakie poruszasz (a raczej sposób ich prezentacji) wydawać się mogą nieco naiwne, ale najważniejsze, że piszesz od serca, ze szczerym zacięciem i pewnie dlatego Twoje historie, mimo że osadzone w obcych światach, odległych czasach, są nam bliskie i poruszają czytelnika (chociaż widziałem też zarzuty o brak prawdziwych ludzkich emocji). I przede wszystkim są rozpoznawalne. Można wręcz mówić o stylu NWM (co zauważyli również inni komentujący powyższy tekst).

Wracam jednak do problemu. Otóż wydaje mi się, że każde Twoje opowiadanie to swoisty i delikatny mezalians. Mezalians dobrej treści z kulejącą miejscami formą.

Nie odbierz tego czasem jako atak czy złośliwość, ale uważam, że jak na autora z ustaloną renomą, docenianego i chwalonego, w Twoim pisaniu trafia się sporo zdań zgrzytających, niepoprawnie sformułowanych myśli i mało literackich konstrukcji. Więcej, nawet mało gramatycznych konstrukcji.

Sporo tych potknięć stylistycznych znika podczas betowania. Miałem okazję betować Twoje teksty i wiem o czym mówię. Trzeba jednak zaznaczyć, że potrafisz samodzielnie przekształcać, poprawiać, szlifować, dostrzegasz swoje pomyłki, sprawnie wygładzasz miejsca, które wskaże betujący. Wychodzi na to, że potrzebujesz dobrego redaktora z lepszym uchem do melodyki zdań, który wyłapie wszelkie chroboty, zgrzyty i fałsze. Ale gdy betowania zabraknie, niezgrabności niestety pozostają. Stylistyczne, językowe, gramatyczne.

I przykro to mówić, lekko zaniżają moją ocenę Twojego warsztatu. Dlatego dziwią mnie głosy o świetnym wykonaniu technicznym, o znakomitym warsztacie. Bo jeśli Twój warsztat jest znakomity, to jak nazwać warsztat Cobolda, Gravel, Funa, Syfa? W mojej opinii trochę ci jeszcze do ich poziomu brakuje.

Może wynika to z pośpiechu, może zwyczajnie brakuje odczytania własnego dzieła na głos. Może zbyt pospiesznie przelewasz burzę myśli na papier i za mało uwagi poświęcasz na redakcję? Nie wiem. Ale czasem podczas Twoich opowiadań czułem się, jakbym na pewnych odcinkach jechał na rowerze z trójkątnymi kołami. Być może w omawianym szorcie te zgrzyty i niezgrabności nie rzucają się zbyt nachalnie w oczy, ale niestety są, ukrywają się tuż pod powierzchnią pozornie gładkiej narracji.

Poniżej kilka przykładowych wątpliwości:

Uniesiony miecz nie opadł. Trzymana waga ani drgnęła. – trzymana waga… Brzydkie to. Poza tym dziwnie brzmi w drugim zdaniu, skoro "nie wiemy" jeszcze przez kogo trzymana.

A nuż marmurowy posąg ukarze kobietę za to, co zamierza zrobić?

Rozpięła kombinezon przy szyi. – w tej konfiguracji można pomyśleć, że bohaterka zamierzała… rozpiąć kombinezon.

Wykrywając zdenerwowanie, soft z wszczepionego w ciało chipu zaproponował program relaksacyjny. – wykrywając zdenerwowanie… Hmmm. Trochę dziwny szyk zdania. Można to lepiej napisać. Zauważyłem, że lubisz stronę bierną i lubisz też wszelkiego rodzaju imiesłowy, tutaj imiesłów przysłówkowy współczesny, które moim zdaniem brzmią dosyć ciężko w literaturze, zwłaszcza w narracji trzecioosobowej.

Nim roboty sprawdziły pozostałych z kolejki przy wejściu do gmachu sądu, do duszności i spoconych dłoni doszło bulgotanie w żołądku. – pozostałych kogo? Do duszności doszło bulgotanie? W sumie kolejne zdanie, które można napisać lepiej. Bardziej literacko.

Kiedy w końcu stanął przed nią android, zacisnęła zęby i spojrzała w obiektyw na jego głowie. Pole widzenia zajął rząd zmieniających się cyfr – znaczy, że sprawdzali zawartość chipu. – Czyje pole widzenia, gdzie ten rząd cyfr się pojawił? W obiektywie?

Teraz się okaże, czy haker był wart swojej ceny. – "był wart". Nie lepiej "wart był"? Chodzi o melodykę zdania.

Eurydyka całą siłą woli zmusiła głos, by nie drżał, gdy powiedziała. – jak to sobie wyobrażasz? To zmuszanie całą siłą woli własny głos, by nie drżał?

– Czy coś się stało? – spytał android.

Eurydyka całą siłą woli zmusiła głos, by nie drżał, gdy powiedziała:

– Sprawa osobista.

– Dokładnie?

– trochę dziwnie ten android pyta na koniec. "Dokładnie?" – czy tak zapyta maszyna?

Powietrze zeszło z niej jak z przebitego balonu. Chciała sikać. – hmm. To sikać brzmi nieco obcesowo w kontekście całej opowieści i reszty narracji.

Nerwowe łkanie za nic nie współgrało z ich rytmem. – można łkać nerwowo? I dlaczego łkanie miałoby współgrać z jakims rytmem?

Żołądek nie odpuszczał, ale zgodnie z zaleceniem hakera, nie zezwoliła chipowi na przytłumienie nerwów. W zamian Eurydyka wjechała na trzecie piętro. – w zamian za nie zezwolenie chipowi na przytłumienie nerwów wjechała na trzecie piętro?

W zamian Eurydyka wjechała na trzecie piętro. Choć cel był na czwartym, potrzebowała nabrać motywacji. – potrzebowała nabrać motywacji. Typowa dla ciebie forma gramatyczna, która dla mnie brzmi brzydko. Może i jest poprawna, ale wg mnie zgrzyta. Coś jak trzymana waga…

W zamian Eurydyka wjechała na trzecie piętro. Choć cel był na czwartym, potrzebowała nabrać motywacji. Przypomnieć sobie, dla kogo to robi. Na tym piętrze bowiem mieściły się sale sądowe. – na którym w końcu? Trzecim czy czwartym?

Na końcu serwerowni czekało wydzielone i wyciszone pomieszczenie, wypełnione płynącą z głośników muzyką klasyczną. Oraz jej fanką, nie mogąca się doczekać ponownej samotności. – chyba nie mogącą.

Całe zdanie "Oraz jej fanką, nie mogącą się doczekać ponownej samotności." jest typowe dla Ciebie. Niby ok, ale coś tu zgrzyta.

Eurydyka szybkim ruchem zerwała z prawej ręki bransoletkę, odsłaniając w miejscu rozszczepienia wtyk. – znaczy wtyk ukryty w zapięciu? Odsłaniając w miejscu rozszczepienia wtyk – kolejne zdanie, które mi zgrzyta.

Błyskawicznie podłączyła go do stojącego obok komputera, mającego dostęp do wszystkich maszyn w serwerowni. – stojącego-mającego.

I w końcu na tonącą we łzach szczęścia Ludmiłę. Pierwsza, która od dawien dawna otrzymała sprawiedliwość. – dziwna zmiana. Tonącą Ludmiłę. Pierwsza, która…

Zaraz potem Eurydyka poszła na obiad. – no właśnie nie poszła. Nawet nie wyszła z budynku.

Po przeczytaniu spalić monitor.

No i co ja mam teraz napisać pod komentarzem Marasa? ;)

 

Czytam Twoje drugie opko, lubię tematy oraz konwencje, które wybierasz i nie przeszkadza mi to, że nie postulujesz nowej idei w tekście liczącym niecałe osiem tysięcy znaków (według Worda, oczywiście). Moim zdaniem całkiem dobrze piszesz w trzeciej narracji, widzę pewną synergię między narratorem a przedstawionym światem – to wcale nie takie proste, żeby nie popaść w publicystykę, a dokonać przekonującego zapisu. Mam też wrażenie, że jesteś też pierwszym fanem swoich utworów, w pozytywnym sensie tego stwierdzenia. Myślę o tym, że widać relację autora do tematyki – musisz mieć sporo zabawy w poszukiwania “science” we “fiction”. I bardzo dobrze. Choć motyw z wpisaniem kodu miłosierdzia maszynie trzyma się tutaj na słowo honoru (ale nie wiem, czy sam bym to zauważył, gdyby nie Maras) to, jest coś epickiego w osiągniętym sukcesie bohaterki, co usprawiedliwia nieco konstrukcję logiczną – wydźwięk ratuje, powiedziałbym. Szort był ciekawy, miał klimat, a ja przeczytałem go z przyjemnością.

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Ja niestety wyłamię się i nie dołączę do zachwytów. Ale weź pod uwagę, że mi ogólnie s-f średnio podchodzi, więc może to mieć wpływ na moje postrzeganie. :D

Tekst napisany jest poprawnie, ale mimo to czytało się go dość ciężko. I to jest dla mnie główna jego bolączka.

W fabule zabrakło mi – jak by to nazwać – czegoś więcej. Poza sytuacją, gdzie bohaterka zgrywa dane z komputera programistki, zabrakło emocji, niepewności, co wydarzy się dalej itd. Jakoś to wszystko było zbyt łatwe i zbyt oczywiste.

Przyznam, że nie rozumiem też zachwytów nad twistem. Owszem, był, ale czegoś w nim zabrakło. Może większego zaskoczenia?

Na plus – doceniam wykorzystanie wiedzy z dziedziny IT.

Podsumowując, mam trochę problem z tym tekstem, bo z jednej strony jest poprawny, ale z drugiej – wybacz określenie – nijaki. Choć pewnie ktoś bardziej niż ja zainteresowany informatyką doceniłby go bardziej.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze :)

 

Mr.Maras

Widzę, że teraz moc dwóch klików przeszła na podwójne komentarze :)

Masz całkowitą rację co do kulejącej formy. Dobrze wiem, ile w moich tekstach pojawia się elementów z języka potocznego mojego otoczenia – bo wskazane przez Ciebie chrobotania w większości są dokładnie tym – i jak trudno je mi samemu wytępić. Pomimo to staram się, choć nie sądzę, bym był w stanie w tej dekadzie stanąć obok wymienionych przez Ciebie gigantów portalowych. Jeszcze wiele nauki przede mną.

Ciekawy masz wniosek o tym mezaliansie i jak najbardziej słuszny. Bo akurat bierze się z mojego spojrzenia na rozwój technologii. Na to, jak bardzo proste są nasze wynalazki i jak bardzo praktycznie podchodzimy do wielu aspektów nowych urządzeń. Wyjątkiem są tylko rzeczy dla elity – drogie, dostępne dla nielicznych, często też niepraktyczne lub oferujące to samo, co normalne, ale w niezwykłej oprawie (złote kałachy są mi świadkiem). Rewolucyjne pomysły w wielu książkach współczesnych (dawnych nie liczę – ciężko nie być “rewolucyjnym”, gdy po raz pierwszy się o czymś pisze i przez to wyznacza trend :) ), po rozebraniu na części, okazują się niczym więcej, jak przekombinowanymi elementami, często pozbawionymi źdźbła praktyczności. To jak z tymi “mechatronicznym wsparciem mięśni”, które wskazałeś, a które właśnie wprowadziłem jako ozdobnik fantastyczny. Stąd wiele z nich, choć fajnie się o nich czyta, nie uznaję za coś, co jest prawdopodobne w praktycznym użytku lub osiągalne tańszym kosztem (energetycznym, materiałowym czy innym). Przypomina mi się tutaj tekst Arthura C. Clarka “Przewaga” (”Superiority”), gdzie właśnie jest właśnie to pokazane.

Choć kto wie, może kiedyś przyjdzie mi do głowy coś naprawdę oryginalnego. Ale już dawno porzuciłem tę nadzieję ;) Jest tyle tekstów, filmów, gier czy komiksów SF, że o czystą oryginalność będzie naprawdę trudno.

Natomiast nie mogę się zgodzić co do wniosku o naiwność przy przykładach miłosierdzia. Niestety określiłeś w tym miejscu rzeczywistość jako “nierealną”. Nie ma w tym jednak Twojej winy, Mr.Marasie – zwiodłem ja, jako autor tekstu, bo nie dałem dostatecznej dla Ciebie ilości informacji, by zastąpić popkulturowy obraz SI moim własnym.

A ten obraz przedstawia właśnie je jako superinteligentne programy, zdolne w ćwierć sekundy znaleźć doskonałe rozwiązanie każdego problemu. W tym obrazie nie widać, jak “przykłady miłosierdzia” mogłyby wpłynąć na pozbawione emocji myślenie maszyny, bo te mogą go po prostu odrzucić i tyle. Tymczasem ten obraz jest guzik wart. To, co dzisiaj określamy mianem SI, to algorytmy uczące się na podstawie przedstawionych danych w pewien określony sposób. Nie są w stanie przekroczyć swojego programu, nie zaczną obsługiwać nowego interfejsu, nie poszukają samoistnie nowych przykładów. Ewoluują w kierunku, jaki nadadzą im specjaliści poprzez dostarczanie odpowiednich danych. Znając punkt wyjściowy, dane i algorytm uczenia, odpowiedni analityk potrafi z pewnym prawdopodobieństwem przewidzieć, jak przedstawia się teraz “proces myślowy” SI i co trzeba zrobić, by uzyskać za jej pomocą odpowiedni wyrok.

A co zrobiła Eurydyka? Do kotła ewolucyjnego SI wrzuciła właśnie nowe dane. W tym momencie szlag trafia przewidywania analityków, bo algorytm poszedł w nieprzewidzianą przez nich stronę. Tak, proces ewolucji SI jest tak bardzo delikatny, że zmieniając dane można ją uczynić kompletnie bezużyteczną do prowadzonych zadań. Być może Eurydyka, zamiast naprawić w swym mniemaniu SI, popsuła je.

To nie myślenie idealistyczne. To rzeczywistość informatyczna. Tutaj można by jeszcze pomyśleć nad tym, ile algorytm uczenia SI odrzuci skrajnych przypadków, jak koryguje przyjęte dane itp. Sek w tym, że i tak proces został zakłócony, a przez to modele analityków są nic nie warte.

Jak widzisz, nie poszedłem w stronę idealistyczną, a raczej realistyczną. Jednak moja wina w tym, że nie przekazałem tego Tobie w sposób, który zbudowałby w Twoich myślach właściwy obraz.

Swoją drogą, jeśli kiedyś powstanie to, co dzisiaj ludzie uważają za SI (czyli de facto obcy, samoświadomy byt), to podejrzewam, że ochrzcimy to zupełnie inną nazwą. Cyberbyt, Zaawansowana Inteligencja albo jakoś inaczej. Kto wie, może nawet porównanie tego do SI będzie traktowane jako obelga (na wzór negatywnego porównania człowieka do zwierzęcia).

Cóż, nie tym razem. Jednak podane przez Ciebie uwagi zapamiętam i postaram się wprowadzać w życie tam, gdzie będę widział ich zastosowanie :) Jeszcze raz dzięki za wyczerpujący komentarz :)

 

Mersayake

Ciesze się, że tekst przypadł Ci do gustu. Co do “czynów miłosierdzia” – odsyłam do akapitów powyżej, tam Mr.Marasowi wyjaśniłem, co i jak. Niestety w 8k ciężko wrzucić dokładne tłumaczenie co i jak działa w SI, by zarazem nie zanudzić czytelnika. To moje uproszczenie nie do każdego trafi, bo i każdy jest inny, i wymaga większych lub mniejszych dokładniejszych tłumaczeń, by zawiesić niewiarę.

 

El Lobo Muymalo

Dzięki za przeczytanie :) Tym razem nie udało mi się Ciebie poruszyć, ale może następnym razem coś wyjdzie :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Fajny pomysł. 

Zabrakło może trochę precyzji i dopracowania wizji SI. Dopiero po przeczytaniu Twojego komentarza powyżej, ten obraz stał się bardziej ciekawy i wielowymiarowy. Jednak rozumiem, że trudno w takim krótkim opowiadaniu opisać cos tak abstrakcyjnego i nieprzewidywalnego jak tworzenie się superinteligentnego bytu.

“Chciała sikać.” – mnie zabolało.

“Teraz procesów nie wygrywała prawda – zastąpił ją sztab speców od uczenia maszynowego, wiedzących, jak NAGIĄĆ algorytmy do odpowiedniej interpretacji prawa. “ – czy algorytm można nagiąć? To chyba nie najlepsze słowo.

Ogólnie jednak podobało mi się i przeczytałam z przyjemnością.

Dobrze się czytało, wątek SI doceniam – a i bardzo mi się podoba obalanie mitu o tym, że takie programy trzeba “zawirusowywać”, żeby zmienić ich działanie. Tak, o tym akurat pozytywnym aspekcie pomyślałam dopiero po przeczytaniu komentarzy, ale to tylko polepsza mój odbiór tekstu. :)

Zostaw ten żyrandol.

NWMie :), po Twoich wyjaśnieniach wycofuję słowo „uproszczenie”. Nie miałam racji, chyba czytałam niezbyt uważnie, co przy krótkich tekstach nie jest dobre, gdyż każde słowo może mieć znaczenie.

pzd srd:)

a

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dzięki za nowe komentarze :)

 

Matka Chrzestna

Zwróciłaś słusznie uwagę na generalny problem z uproszczeniami. Bardzo trudno prawdziwy obraz działania nie tylko SI, ale każdego elementu SF, zawrzeć w tekście tak, by dla osób niezapoznanych z tematem stworzyć też coś ciekawego. Jeszcze trudniej – zawrzeć to w określonej liczbie znaków. Przekłamania zawsze więc się przejawią, pytanie tylko, w którym miejscu, bo nie każde autorzy naświetlają tak samo. Jeden pójdzie w psychologię, inny w informatykę, jeszcze inny w kompletnie nieznanym kierunku.

 

Versus

Cieszę się, że tekst przypadł do gustu :)

 

Asylum

Właśnie jakby nie patrzeć, to słusznie nazwałaś przedstawiany przeze mnie obraz uproszczeniem :) Choć przyznaję, że nie najprostszym, jakie mogłoby się pojawić.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Tak, odpowiednie dane testowe dla algorytmów uczenia mogą sporo namieszać. Podobnie, jak dane prawdziwe, które wyglądają na fałszywe.

Chociaż, coś mi nie współgra przy skanowaniu otwartej bransoletki. Nie wiem dokładnie co, ale ma zgrzyt (nie jako tekst, ale jako zdarzenie fabuły). Pod publikę?

umiesz liczyć - licz za siebie

A może różnica polega na tym, że za pierwszym razem była zamknięta?

Babska logika rządzi!

Finkla dobrze kombinuje. Przyjąłem, że w przyszłości SI będą w stanie łączyć obrazy przedmiotu w ciąg logiczny, bazujący zmiany choćby w jego wyglądzie, i na tej podstawie wyciągnąć wnioski. W tym wypadku na podstawie zmian w obrazie oraz nie dadzą się zmylić prostymi zabiegami maskującymi. W tym wypadku SI porównała bransoletkę do stanu wejściowego, zidentyfikowała wtyk urządzenia pamięciowego w miejscu rozszczepienia i na tej podstawie oszacowała niebezpieczeństwo wniesienia/wyniesienia tajnych danych. Okazało się na tyle wysokie, że wszczęła alarm.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Trochę mi nie gra, że SI, która opanowała wymiar sprawiedliwości dopuściła do swych systemów zwykłych, i do tego zachipowanych ludzi.

Koniec niestety dobry. Tak się musiało skończyć.

Dzięki za przeczytani, Neurologu#1 :)

Trochę mi nie gra, że SI, która opanowała wymiar sprawiedliwości dopuściła do swych systemów zwykłych, i do tego zachipowanych ludzi.

Raczej nie miała nic do gadania w tej kwestii. To, koniec końców, nadal tylko program bez własnej woli :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

NWMie, przyzwoity szort :)

 

Warsztatu się nie czepiam, bo jestem łajza pod tym względem, bardziej skupiłam się na pomyśle, który jest świetny :) Rzeczywiście tekst w twoim stylu, miałam okazję kilka z nich czytać – widać tutaj twoje znaki szczególne. Dynamicznie poprowadzona akcja nie pozwoliła mi się oderwać od lektury nawet na chwilę. Końcówka gorzka, wgniata w fotel, dobrze, że nie przesłodziłeś tej historii.

 

Pozdrawiam!

Używanie poprawnej polszczyzny jest bardzo seksowne

Dzięki za komentarz i cieszę się, że tekst przypadł do gustu :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Jestem pod wrażeniem wizji i w jaki sposób poprowadziłeś koncept do finału. Trudno dodać coś więcej od siebie, kiedy już posypało się mnóstwo komentarzy. W każdym razie, bardzo podoba mi się idea hakowania sądów i Twoja umiejętność do ujęcia problemu w tak krótkim tekście. 

Ciekawe opowiadanie, po którym nasuwa się wiele pytań natury etycznej, gdy chodzi o wymiar sprawiedliwości. Czy SI powinna oceniać czyny człowieka, gdy nie jest świadoma (może to za duże słowo) niektórych aspektów ludzkiego życia? W jakim stopniu usprawiedliwione są działania Eurydyki, która skądinąd próbuje zmienić obraz świata według własnego widzimisię, podyktowanego nieszczęściem własnej matki? Koniec końców realizacja ślepej sprawiedliwości – Temida ucieleśniona w systemie sędziów-SI musiała mieć u swoich podstaw szlachetne założenia jak wyeliminowanie zawodnego czynnika ludzkiego – często podatnego np. na korupcję – w całym procesie. Z drugiej strony może ta, niezgodna z prawem, akcja przyczyniłaby się do jakiejś poprawy, może nie uwzględniono (błędnie) czynnika emocji, który ma swoją rację bytu w wymiarze sprawiedliwości? Nasuwa się o wiele więcej pytań, niż odpowiedzi, co ze swojej strony doceniam. :)

Mam wrażenie, że opisane zdarzenie toczy się w czasie zbliżonym do tego, który był mi potrzebny do przeczytania opowiadania – wyjąwszy, rzecz jasna, rozprawę – i pewnie dlatego miałam odczucie osobistego obserwowania poczynań Eurydyki. Dzięki temu też całą sprawę odebrałam jako autentyczną, choć dziejącą się w przyszłości.

Mam nadzieję, że Twoja wizja przyszłych sądów nigdy się nie ziści.

 

Pręd­ko we­szła na ol­brzy­mi hol… ―> Pręd­ko we­szła do ol­brzy­miego holu

 

miała pecha do­stać pracę w za­rzą­dza­nej przez su­kin­sy­na kor­po­ra­cji. ―> Raczej: …miała pecha do­stać pracę w korporacji za­rzą­dza­nej przez su­kin­sy­na.

 

po­miesz­cze­nie, wy­peł­nio­ne pły­ną­cą z gło­śni­ków mu­zy­ką kla­sycz­ną. Oraz jej fanką… ―> Czy dobrze rozumiem, że fanka muzyki klasycznej wypełniała sobą pomieszczenie?

 

Krze­sło za­skrzy­pia­ło i lekko ob­ró­ci­ło. ―> Co obróciło krzesło?

 

– …Za­my­kam po­sie­dze­nie – za­koń­czy­ła uza­sad­nie­nie wy­ro­ku SI-sę­dzia. ―> Skoro to, jak wynika z zapisu, dokończenie zaczętej wypowiedzi, to raczej: – …za­my­kam po­sie­dze­nie – za­koń­czy­ła uza­sad­nie­nie wy­ro­ku SI-sę­dzia.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Wielkie dzięki za przeczytanie i komentarze :)

 

Deidriu

Cieszę się, że sposób przedstawienia przypadł Ci do gustu :)

 

Crucis

Ciekawe przemyślenia. Miałem podobne po rozmowie, która stała się inspiracją do tego tekstu :)

 

Reg

Dziękuję za łapankę, Reg :) Też mam nadzieję, że ta wizja się nie spełni :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Bardzo proszę, NoWhereManie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Niezły kawałek solidnego tekstu. Myślę, że mógłby być lepszy, gdybyś miał na niego więcej miejsca – materiału wydaje się dość na dłuższe, bardziej potęgujące napięcie opowiadanie, w którym przede wszystkim wiedzielibyśmy, jakiego rodzaju sprawiedliwości domagała się Pierwsza, która jej doczekała.

Językowo bardzo dobrze, jak przystało na autora o Twoim stażu i reputacji, ale jak zwykle zauważam u Ciebie gdzieniegdzie problemy z rytmicznością, podziałem zdań w jakichś takich uwierających miejscach (może pamiętasz, że rozmawialiśmy o tym przy okazji redakcji “A światłość…”, myślę, że pomóc mogłoby czytanie tekstu na głos).

Z powodu krócizny musiałeś uciec się do najprostszego sposobu przedstawienia worldbuildingu – po prostu umieścić akapit o charakterze informacyjnym, który trochę mi zazgrzytał w odbiorze, ale nie na tyle, by nie była to satysfakcjonująca lektura. ;)

Gratuluję i życzę sprawiedliwego wyniku konkursu! :D

Dzięki za komentarz.

myślę, że pomóc mogłoby czytanie tekstu na głos,

Właśnie mam wrażenie, że to czytanie wprowadza mnie w kłopoty (bo czytam tekst sobie na głos na koniec redakcji). A raczej forma, w jakiej to robię. Z lekka aktorsko, niejako wcierając się w rolę, efekt wielu lat grania w papierowe RPG :) W efekcie nie wypowiadam zdań tak, jak należy i te koślawo napisane przechodzą przez sito :) Trzeba będzie pokombinować, by czytać bardziej jak lektor, stałym rytmem.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Uff..(nie)dobra, wiarygodna wizja przyszłego sądownictwa. Przy tym rzecz jasna przykra, ponieważ nie zapowiada rozwiazania obecnego, śliskiego problemu jakim jest walka o sprawiedliwość:/ Udany tekst:)

Dzięki za komentarz, Aryo :) Akurat moim zdaniem walka o sprawiedliwość będzie się toczyć tak długo, jak walka o pokój – do końca świata (i o jeden dzień dłużej). Niestety ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Czytało mi się przyjemnie. Historia wprawdzie prosta jak j… jazda z punktu A do punktu B, ale nie to sprawia poczucie braku. Tematyka mi bliska, więc ze zrozumieniem opisu “ostatniego zajazdu na serwerownię” i reakcji systemów bezpieczeństwa nie mam problemu. Bardziej kuleje mi mała więź emocjonalna z Eurydyką – o jej motywacji dowiaduję się zbyt późno, wiem z początku tylko, że coś kombinuje, że jest jakiś konflikt. I ten konflikt jest taki… no jeden z wielu, później pomija go wzrokiem. A moim zdaniem nie musisz go trzymać tak długo w ukryciu. IMO dotykasz arcyważnego tematu – sprawiedliwości, w której powinny liczyć się fakty, brak emocji (i dlatego użycie SI w tym celu jest uzasadnione fabularnie). Prawdziwy konflikt w tekście, który rozwija się mniej więcej w stwierdzeniu: czym jest “litera prawa” bez “ducha prawa”? zdał mi się ciut tak jakby za bardzo po łebkach, zbyt prosto, zbyt ogólnie, bez luksusu wątpliwości, jednostronnie. Eurydyka nie waha się ani przez moment, nie pojawia się nic co ją, a za jej pośrednictwem czytelnika, mogłoby zostawić z ciekawym pytaniem: jak tak naprawdę powinna wyglądać Temida w przyszłości? Jakie są za i przeciw? Czy Eurydyka, goniąc za własnym poczuciem krzywdy, na pewno robi dobrze? Czy efekty jej działań na pewno będą pozytywne? Szkoda, potencjał na takie głębsze dźgnięcie w mózg był.

 

Nie chcę muzyki autora, ja chcę moją własną! Znaczy, nie lubię sugestii i inspiracji podsuwanych w przedmowach, #reklamacja. Miętelipę lubię. A tytuł wspomnianego przez Autora albumu, psze państwa, pochodzi tak naprawdę z przysięgi na flagę hamburgerów, w której mowa o narodzie niepodzielnym, wolności i sprawiedliwości dla wszystkich. Kopnij pan, panie Autor, w zad zwierzę zwane riserczem lub przynajmniej nie podawaj w ramach przedmowy odniesienia urwanego w połowie ;-)

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dzięki za komentarz, PsychoFishu ;)

Szkoda, potencjał na takie głębsze dźgnięcie w mózg był.

Rozumiem to doskonale, bo ja miałem identyczne rozterki po napisaniu. Motyw wymiaru sprawiedliwości pełnego SI to wręcz temat rzeka, a ja miałem tylko 8k znaków ;( Więc padło na Eurydykę. Nie ma więc szans, by wszystkim dogodzić, nad czym i ja boleję. Dobrze jednak, że motyw z serwerownią wypadł dla Ciebie zrozumiale. I że czyn Eurydyki wzbudza w Tobie wątpliwość – w końcu narrator śledzi jej losy i myśli, a postać ma jak najbardziej prawo być w błędzie ;)

Kopnij pan, panie Autor, w zad zwierzę zwane riserczem lub przynajmniej nie podawaj w ramach przedmowy odniesienia urwanego w połowie ;-)

Masz rację, ale ja w przedmowie piszę o inspiracji tytułu (a tą był tytuł piosenki), nie zaś o dokładnym pochodzeniu tej jednej sentencji. Kto zechce – poszuka ;) Ale rozumiem skąd ten komentarz ;) #ReklamacjaPrzyjęta ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

yes

W kontekście tematu opowiadania oryginalne źródło tytułu albumu i jego znaczenie też ma wagę, ay?

Napisz ten temat dłużej. ;-) Coś czuję, że mogłoby być ciekawe opko…

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Świetne, NoWhereManie. Za sam tytuł dałbym klik do BiB :)

Ale, nie, nie tylko tytuł jest tutaj udany. Zająłeś się tutaj bardzo interesującym aspektem. Świetnie piszesz o “czynnościach technicznych”. Bardzo sprawnie budujesz napięcie. I fajnie to zamknąłeś.

 

Jesteś miszczem kompresji (przypomniało mi się Twoje W “A Światłość…” ). Ja się w tym limicie konkursowym męczyłem potwornie: po zmontowaniu mojego opowiadania do 8k zostało mi w warsztacie kilka ważnych śrub. U Ciebie wszystko śmiga i się spina, mimo, że upakowałeś tu dość sporo. O ile w “A Światłość…” trochę Ci smuciłem (m.in. za kompresję właśnie) – tutaj wyrazam stuprocentową satysfakcję i podziw dla Twojego warsztatu.

Super robota. 

PsychoFish

W kontekście tematu opowiadania oryginalne źródło tytułu albumu i jego znaczenie też ma wagę, ay?

Powiązanie mają :) Choć inspiracji nie stanowiły ;)

Napisz ten temat dłużej. ;-) Coś czuję, że mogłoby być ciekawe opko…

Mam szkic koncepcyjny, ale pewnie nim się do niego zabiorę, sporo minie. Ech, więcej pomysłów niż czasu na pisanie.

 

Łosiot

Cieszę się, że tekst przypadł do gustu. I że tym razem nie było czuć kompresji ;) Dzięki za komentarz.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Fajne :)

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

Kurczę, spojrzenie na wymiar sprawiedliwości ciągnięty przez uczenie maszynowe – mega przemówiło mi do wyobraźni. Bardzo ciekawy pomysł!

Wybrałem sobie taki fragmenty, który rzucił mi się w oczy (z Twojej odpowiedzi na Marasa):

To nie myślenie idealistyczne. To rzeczywistość informatyczna. Tutaj można by jeszcze pomyśleć nad tym, ile algorytm uczenia SI odrzuci skrajnych przypadków, jak koryguje przyjęte dane itp. Sek w tym, że i tak proces został zakłócony, a przez to modele analityków są nic nie warte.

Nic nie zostało by zakłócone, co najwyżej zaginęłoby w nieporównywalnie większym od podanego zbiorze danych całego sądu. I to nawet nie ze względu na bezduszność maszyn, ale na bezduszą naturę matematyki (a ściślej mówiąc gradientów). Uczenie maszynowe to tylko specyficzna forma analizy statystycznej, której większość problemów rozwiążesz przy użyciu tabelek w Excelu. Nie nauczysz sieci “kilkoma przykładami miłosierdzia”, bo zostaną one zignorowane w procesie jej kształcenia – wprowadzenie dowolnej ilości danych tuż przed rozprawą (co sugeruje opowiadanie), nie miałoby żadnego wpływu na decyzyjność automatów. Niewielka próbka danych (tutaj zapewne wyroków oraz ich uzasadnień), w kontekście całego i ogromnego zbioru, została by zignorowana przez wzgląd na jej nijaką reprezentację w zbiorze. Sieci neuronowe podążają za tłustymi i smacznymi gradientami związanymi z danymi, które mają mocne reprezentacje w zbiorach.

Innym problemem są informacje, ich forma, czyli tekst, a więc spisana mowa ludzka. Dwa identyczne zdania – zatem uzasadnienia wyroków, zeznania świadków itp. – różnią się zależnie od wielu kontekstów. Różnią się też ich efektem – tutaj podjętym wyrokiem. Żeby nie zanudzać bełkotem matematycznym: jeśli w życiu spotkałeś 99 śmierdzących moczem i alkoholem typków – a więc uznanych przez Ciebie za żuli, to dlaczego nie założysz (a więc nie sklasyfikujesz), że ten setny, stojący kilka metrów dalej, tak samo brudny i żałośnie wyglądający, nie jest wcale ich kolegą, a należy do grupy bezdomnych? Co miałby spowodować, że akurat w tym wypadku zastosujesz precedens i podejdziesz? Chyba nie mówisz, że przekonają Cię pojedyncze pogłoski (które tak właśnie sklasyfikowałaby sieć w sądzie)? ;)

Jeśli nawet z tym się nie zgodzisz, to mam na Ciebie haka. Jako spec od IT wiedzieć musisz o istnieniu wszelkiej maści testów regresyjnych, które natychmiast powinny wyłapać takie “dewiacje”. A zwykła prawniczka nie otrzymałaby dostępu do bazy danych “na produkcji”. ;)

Ale sam szort dobry, zwarty i logiczny. Świetnie to skompresowałeś, serio. Tylko ten ładunek emocjonalny, który chciałeś mi przekazać, przykryty został wątpliwościami opisanymi powyżej.

 

I mówię to z perspektywy osoby zajmującej się tym zawodowo. Prosty przykład z wczoraj – posiadam sto tysięcy zdań opisujących problem jako błąd programu albo fałszywy alarm (dwie możliwości). Dziewięćdziesiąt procent (tyleż samo tysięcy) zgłoszonych zostało przez nadpobudliwą pomoc techniczną (RTFM!) i opisane są jako “fałszywy alarm”, tylko dziesięć procent opisuje faktyczny problem. Wiesz, co zrobi sieć neuronowa? Z ogromną pewnością siebie mogę założyć, że nauczy się ze skutecznością poprawnej klasyfikacji około 90% danych. Bo gradienty. Bo jest leniwa. Jest jak człowiek. Uzna, że jeśli w stosunku 9 do 10 problem jest wydumany i z tyłka, to prawie zawsze da odpowiedź “fałszywego alarmu”. Przecież odpowiada zgodnie z tym, co sama zauważyła, co nie? ;)

A jeśli dodasz wagi do tych dwóch klas/wniosków (np. podnosząc “karę” za podjęcie złej decyzji), to z równie ogromną pewnością siebie założę, że sieć przyzna się do wyniku poprawnej klasyfikacji w okolicach 50%. Co również jest prawdą. ;)

Mam wrażenie (poparte praktyką), że sieci neuronowe z rodziny uczenia maszynowego są bardziej bezlitosne dla ich twórców niż użytkowników…

Czekałem na Ciebie, Stnie :) Bo w pewnym sensie nasza dawna rozmowa o uczeniu maszynowym przyczyniła się do powstania tego tekstu :)

Z tym wszystkim, co napisałeś, się zgadzam. Powtórzę więc to, co już napisałem Mr.Marasowi – że to ja nie potrafiłem tego pomysłu tak sprzedać w opowiadaniu, żeby osoby bardziej podejrzliwe (albo specjaliści Twojego pokroju) to kupili. Stąd w ramach uproszczeń mowa o “kilku" przykładach, zamiast – zgodnie z tym, co piszesz – setek tysięcy odpowiednio dobranych. Stąd brak opisu, jak te próbki są wybierane, jak zadziałają. Od strony historii Eurydyka (sama nie będąca hakerem, tylko wcześniej najmująca za grube pieniądze specjalistę, stąd i narracja powtarza jej myśli na ten temat) miała wstrzyknąć “truciznę” bez rozwodzenia się nad szczegółami. 8k znaków na to nie pozwala. Stąd też potem, w tłumaczeniu Mr.Marasowi motywu zakłócania, nie wchodziłem w technikalia, które znam w stopniu nieporównywalnie mniejszym od Ciebie, i znowu użyłem uproszczeń, jak można wpłynąć na algorytm i wywieść w pole analityków używających modeli opartych na znanych im danych. Bo i w tym tłumaczeniu po prostu chciałem zwalczyć stojący u podstaw marasowych poglądów schemat, że SI jest za mądre, by dać się nabrać. Tymczasem mądrości w tym nie ma, jest po prostu matma, algorytmy i dane.

Tylko z jednym elementem u Twego tłumaczenia mam kłopot:

Jako spec od IT wiedzieć musisz o istnieniu wszelkiej maści testów regresyjnych, które natychmiast powinny wyłapać takie “dewiacje”. A zwykła prawniczka nie otrzymałaby dostępu do bazy danych “na produkcji”. ;)

Oh my sweet summer child :) Moja siostra jest sędzią. Historie, jakie słyszę o ich IT, mrożą mi krew w żyłach: olewanie zmian haseł, dostęp jako “root” dla każdego użytkownika (bo tak było prościej, a co się admin będzie trudził) czy nieaktualne certyfikaty. A nie tak dawno, jak wczoraj, u nas w firmie analityk biznesowy przez przypadek zmienił dane “na produkcji” z konta, do którego teoretycznie nie powinien mieć dostępu :) Jednak Dev Opsom się coś zapomniało i dali mu dostęp, a potem olali sprawę ich odebrania.

Zabawne jak “produkcja”, mityczna twierdza broniona dostępami QA i testów, jest często zdobywana przez głupotę jej strażników ;)

W szorcie zaś Ange, wbrew zasadom bezpieczeństwa, wpuszcza do samej serwerowni Eurydykę z odpowiednio przyszykowanym narzędziem. Czyli udostępnia potencjalnemu napastnikowi dostęp fizyczny do maszyn z danym. W tym momencie, jak nam mówiono w Intelu, nie ma mowy o zabezpieczeniu. TPMy, hasła i inne mogą tylko spowolnić napastnika. Jasne, nawet z zabezpieczeniami to powinno zająć duuużo dłużej niż dwadzieścia sekund z opowiadania, ale ponownie – 8k znaków i konwencja = uproszczenie.

Tak więc przepraszam za wynikłe z uproszczeń nieścisłości, ale cieszę się, że reszta szorta pasowała :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Dlatego mój wewnętrzny klasyfikator natychmiast się na kilka słów kluczowych zafiksował i przeczytać musiałem.

Od tamtego czasu wiem trochę więcej, szczególnie o problemach bez rozwiązań…

W sumie to jedyna szkoda, że nie rozciągnałeś akcji nieco w czasie, ale to by ten wiszący nad Eurydyką miecz zamroziło – miało być szybko, dramatycznie i z pewną dozą adrenaliny. Taka akcja, która udaje się raz w życiu. Możliwe, że właśnie ten posmak “Mission Impossible” (którego nie lubię) wpuścił mnie w pewien suspens i potem rozkminać zacząłem.

Sam próbuję szorta na 10k upakować i cierpię z tego powodu tak bardzo, że ojaciepierdoleoszaleję.

 

Jednak Dev Opsom się coś zapomniało i dali mu dostęp, a potem olali sprawę ich odebrania.

Fakt, że dość naiwnie zapominam o czynnikach ludzkich. I kulturze. Jakiś tydzień temu cofałem swój kod z mastera, który leżał tam pół roku nietknięty i nawet nikt nie zauważył, a ja o nim zapomniałem. Wyszło jak trzeba było aktualizację zrobić. :D

Tak więc przepraszam za wynikłe z uproszczeń nieścisłości

Lubię to podejście – lepiej przepraszać niż prosić o pozwolenie. ;)

A tak serio to nie masz za co, ja się rozgadałem bo widziałem to z pozycji kucharza, ale teraz mam pewność, że wyciągając pewne fakty na wierzch, zwrócisz na nie szczególną uwagę i napiszesz tłuściutkie i pełne sensownego technogadania opko, więc to dla mnie taki win-win. ;)

Sam próbuję szorta na 10k upakować i cierpię z tego powodu tak bardzo, że ojaciepierdoleoszaleję.

Żebyś wiedział, ile rzeczy ja ciąłem. Zwłaszcza technicznych. Poleciał właśnie tłusty opis jak działał to, co Eurydyka wpina do komputera w serwerowni.

A tak serio to nie masz za co, ja się rozgadałem bo widziałem to z pozycji kucharza, ale teraz mam pewność, że wyciągając pewne fakty na wierzch, zwrócisz na nie szczególną uwagę i napiszesz tłuściutkie i pełne sensownego technogadania opko, więc to dla mnie taki win-win. ;)

Postaram się, choć niestety infodumpy to spore wyznanie. Jak zrobić je tak, by czytelnik kupił jako naturalną część tekstu.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

A mówiłem – idealista nie informatyk ;P

Po przeczytaniu spalić monitor.

Czy jeżeli komentarz Marasa przekroczył 10K znaków to już można mówić o opowiadaniu uczestniczącym?

No, no, fajnie widzieć, jak się wyrobiłeś, NWM. Pamiętam nasze długie batalie przy betowaniu, ale już dawno nic Twojego nie czytałem. 

Powyższy szort jest dopracowany i dojrzały. Dobry, intrygujący akapit na otwarcie, a pod koniec ładnie spinasz całość klamrą. Po drodze sporo naprawdę fajnych zdań, do tego konkretna akcja, dobrze dopasowana do objętości. Historia jest krótka, ale moim zdaniem kompletna. Techniczna szczegóły idą tu w parze z osobistym dramatem bohaterki – te dwie strony opowiadania są niemal tak wyważone, jak waga Temidy :D 

A skoro już o Temidzie mowa… Temida, Erudyka – czyżbyś próbował zhackować portalowy system konkursowy i zgarnąć wygraną dzięki nawiązaniom do mitologii? ;)

Podsumowując: dobra robota. 

Mr.Maras

A mówiłem – idealista nie informatyk ;P

Niestety nie idealista, a “realista, który zbytnio uprościł obraz dla czytelnika” ;) Jednak jeśli tak definiujesz idealistę, to mogę się tak nazwać ;)

 

Wilk-zimowy

Czy jeżeli komentarz Marasa przekroczył 10K znaków to już można mówić o opowiadaniu uczestniczącym?

Tylko pod warunkiem, że stosując jakąś pokrętną logikę, głosy na mój tekst będą miały podwojoną liczbę punktów ;)

 

Funthesystem

Dzięki za przeczytanie i za komentarz, Fun :) Cieszę się, że zauważasz poprawę, choć wiadomo – do wyższego poziomu, choćby Twojego czy Cobolda, jeszcze niemało brakuje :)

Co do nawiązań mitologicznych – Temida musiała się pojawić, więc postanowiłem nadać bohaterce imię nawiązujące do tego kręgu kulturowego. Ot, taki kaprys :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Dobra, przeczytałem kilka dni temu, teraz przybywam z dluższym komentarzem.

 

O SI w sądach było kilka opowiadań. Kiedyś wpadło mi w rękę jakieś krótkie, bardzo stare, chyba Williama Tenna, „Wyrok z wyprzedzeniem”, polecam – tam autor poszedł w zupełnie innym kierunku, maszyna faktycznie dążyła do obiektywizmu. Ciekawe, ze generalnie większość z tych opowiadan poruszała naprawdę ciekawe aspekty.

 

Tutaj świetnie trafiłeś w kwestie przesunięcia prawa w stronę analityki. Niby nie użyłeś wzmianek o big data, a jednak widać, że jakieś skrzywienie zawodowe było tu cześcią inspiracji ;-)

 

No i parę ciekawych elementów tu wdrożyłeś. Z jednej strony człowiek najsłabszym ogniwem, ale paradoksalnie nawet przy użyciu silnych SI nadal ludzcy analitycy znaleźli miejsce, bo ktoś musiał ustalić jakie rodzaje nagięć prawa są pożądane przez algorytm… Wizja o tyle zastanawiająca, że trudno ocenić czy to zwycięstwo czy porażka gatunkowa (zupełnie abstrahując od aspektu społecznego).

 

Ogólnie tekst inny od częstych u Ciebie podejść „kronikarskich” (widocznych nawet gdy jest dużo akcji), choć w sumie już widziałem inny Twój tekst, w którym szedłeś daleko od trybu „kronik”. Tym razem całkiem fajnie mieszasz warstwę „makro” (wizja systemu) z warstwą mikro (samotna osoba, u której widać wyraźne emocje, gdy próbuje coś z tym systemem zrobić). Fajnie też udało Ci się zmylić czytelnika, bo choć w którymś momencie uwierzyłem, ze wbrew początkowym oczekiwaniom jednak happy end nastąpi, to na końcu jednak wrzuciłeś brak happy endu, a system nadal tu pracuje…

 

Opowiadanie jest dobre, nawet bardzo. Czy zagłosuję na piórko… Muszę jeszcze się zastanowić, ale mam odczucie „raczej nie” – może jeszcze je zweryfikuję.

 

Czego mi brakło do pewnego wstawienia piórka? Hm, tu są dwa wątki, które w tekście nie padły, których nawet nie zasugerowano, a które aż się proszą o wepchniecie i uczynienie tekstu pełnym. Jakie? Jak chcesz, to napisze na priv – tutaj wrzucać ich nie będę, bo to pomysły, na których można zbudować zupełnie odrębne historie :-)

 

BTW, wiesz, mam wrażenie, że na tym opowiadaniu dałoby się zbudować całkiem odrębny świat.

Dzięki za przeczytanie i wnikliwy komentarz, Wilku :)

Jak chcesz, to napisze na priv – tutaj wrzucać ich nie będę, bo to pomysły, na których można zbudować zupełnie odrębne historie :-)

A podrzuć – jestem ciekaw, czy pokrywają się z tymi, które mi tez wykiełkowały, ale na które miejsca już nie miałem.

BTW, wiesz, mam wrażenie, że na tym opowiadaniu dałoby się zbudować całkiem odrębny świat.

Oj tak, da się. Coś mi nawet kiełkuje w głowie ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Ok, to za chwilę podeślę.

Mersayake,

Choć motyw z wpisaniem kodu miłosierdzia maszynie trzyma się tutaj na słowo honoru

W sumie to zależy na czym to wpisanie miało polegać. Mogły to być np. dane o precedensach opartych na określonych liniach obrony. Mogły to być same mowy obrończe i informacje czy były uwzględniane w uzasadnieniach wyroku w czasach przedmaszynowych. A moze dane do bazy dotyczacj jakości życia różnych grup społecznych i tego, jak wcześniejsze wyroki je zmieniały? Opcji sporo.

W sumie to zależy na czym to wpisanie miało polegać.

Na detale miejsca w szorcie nie było, ale chodziło właśnie o zachwianie danymi w zakresie precedensów, interpretacji klauzuli generalnych czy wręcz darowań wymierzenia kary ze względu na szczególne przypadki (pochodzenie, choroba psychiczna itd). Ubrałem to w ładne stwierdzenie, dlatego że prościej nim przemówić do wyobraźni czytelnika niż suchymi danymi. Choć nie do każdego, co pokazuje rozmowa z Mr.Marasem i Stnem ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

No akurat odbiór STNa mnie tu dziwi, zważywszy na to, ze i sam nie podaje swoim czytelnikom informacji wprost :D 

Mi się bardzo. Zwłaszcza ta klamra z rzeźbą z początku i końca oraz końcówka, gdzie niby wszystko się udało, ale… ups. Czytałam zaraz jak się pojawiło i pamiętam, znaczy, że poważnie rozważam w głosowaniu :)

Dzięki za komentarz. Cieszy, że utwór wbił Ci się w pamięć, Bello :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

No to dla odmiany z tej strony dwustuprocentowa (z obu wykształceń) humanistka. Której też się podobało, choć podstawy koncepcji przyjętej przez autora są jej obce.

No ale to jest, poza tymi technikaliami, też tekst o swoiście pojętej walce człowieka z maszyną i człowieka z systemem, paradoksalnie (bo bohaterka niby inna) mocno chwilami cyberpunkowy. Pewnie, że tekst cierpi przez limit (ja bym na przykład chętnie wiedziała, jak dużą Eurydyka ma świadomość grożącego jej ryzyka, gdzie jest na skali od mission impossible do misji samobójczej – ale generalnie tekst mnie kupił.

Bardzo porządny to szort. 

Na bardzo niewielkiej przestrzeni umieściłeś konkretną historię, niezły pomysł i pobieżny zarys świata. Znalazło się też miejsce na odrobinę emocji – jest zdeterminowany bohater w ekstremalnej dla niego (niej, przepraszam) sytuacji. Dobrze to wszystko skomponowane, z fajną klamrą, z emocjonującym momentem kulminacyjnym, z odpowiednio gorzkim zakończeniem. Sam pomysł też udało Ci się dobrze przedstawić, z niezbędną technogadką na tyle przystępną, ze nawet kompletnie nieobeznany czytelnik nie ma problemu ze zorientowaniem się co się dzieje, a jednocześnie wystarczająco profesjonalnie brzmiącą, by od razu było wiadomo, ze autor się zna i wie o czym pisze :-) 

Czyli właściwe nie mam do czegoś się przyczepić. Tyle, że tutaj w grę wchodzi piórkowość, więc muszę na szorta spojrzeć nieco inaczej. To znaczy – nawet tak zgrabnie skonstruowany szort pozostaje szortem. Nie ma tam przestrzeni na tło (które, w przypadku SF uważam za szczególne istotne) nie można dokładniej i bardziej kolorowo machnąć bohaterów, wreszcie sam pomysł musi być przedstawiony raczej skrótowo, pobieżnie, co wyklucza możliwość ukazania spektrum jego konsekwecji dla wymyślonego świata. 

To wszystko można w dużej mierze nadrobić stylem. I gdyby Twój tekst był znakomicie, nietuzinkowo, porywająco napisany, to głosowałbym piórkowo. Ale jest napisany po prostu dobrze. Prostym, poprawnym, czytelnym stylem, czasem nawet na granicy zgrzytu, lecz, zapewne dzięki Twojemu doświadczeniu, skutecznie go omijającym. Taki styl świetnie się nadaje do SF w zdecydowanie dłuższej formie, bo pisarskie fajerwerki nie zasłaniają świata, pomysłu i fabuły, nie męczą i nie dekoncentrują czytelnika. Jednak w takiej ośmiotysięcznoznakowej pigułce to właśnie fantastycznie iskrzący styl mógłby rekompensować ograniczenia, wynikłe z nikczemnej objętości. 

No i jest jeszcze fakt, że w tym miesiącu do piórek staje bazylion znakomicie napisanych opowiadań. Ja wiem, że piórkowe głosowania to nie wyścig i każdy z tekstów jest oceniany indywidualnie. Mimo to, piórko nie ma gradacji, więc gdy postawimy obok siebie te świetne teksty i Twojego, bardzo dobrego (ale tylko bardzo dobrego) szorta, to jakoś tak… No nie gra. Dlatego, bardzo przepraszam, ale będę głosował na NIE. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Dzięki za rozbudowany komentarz, Thargonie :) Miał być dobry tekst i cieszę się, że w Twoich oczach taki jest. Piórko to, wiadomo, sprawa odrębna ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Podobało mi się budowanie napięcia w scenie hakowania – ten fragment mnie naprawdę wkręcił :)

Cieszę się, że ta scena dobrze wypadła w Twoich oczach, Coboldzie :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

A ja tylko przypomnę o głosowaniu ;-)

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ależ to się świetnie czytało. Trzymające w napięciu opowiadanie z ciekawym motywem głównym (to odliczaniew!). 

 

Jedno mi zgrzytnęło (można pewnie uznać to za czepialstwo): Prawa brew programistki powędrowała w górę. 

 

Powodzenia w konkursie!

Dzięki za komentarz, Grzelulukasie :) Ciesze się, że przypadło do gustu :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Teraz procesów nie wygrywała prawda

Teraz też nie wygrywa.

SI-sędziowie, na bieżąco wydające wyroki w oparciu o wyselekcjonowane przez ministerstwo akta spraw. 

Tego nie rozumiem – czy SI nie powinni dostawać wszystkich akt, zamiast części? Na czym polegała selekcja?

Jak wtedy, gdy jedna z nich zignorowała błagania matki Eurydyki i kazała wyegzekwować zaciągnięte przez zmarłego męża długi.

Hmmm… Tak jakby działa dziedziczenie majątku, nie?

 

Powiedz, jeśli się mylę – czy głównym problemem korzystania z SI-sędziów było to, że zawsze wybierali maksymalną karę z widełek?

 

I jak wyjaśniałeś to już wcześniej, to mnie odeślij do odpowiedniego komentarza, bo ich nie czytałam ^^

 

Ach, i gratki za podium!

I would prefer not to. // https://www.facebook.com/anmariwybraniec/

Dzięki za komentarz, Wybranietz :)

Teraz też nie wygrywa.

Hmmm… Tak jakby działa dziedziczenie majątku, nie?

Bardzo słusznie zauważyłaś pewne elementy. Narracja patrzy przez oczy Eurydyki, a ta ma założone okulary “sprawiedliwości społecznej” (rozumianej jako “by mi było dobrze”).

Powiedz, jeśli się mylę – czy głównym problemem korzystania z SI-sędziów było to, że zawsze wybierali maksymalną karę z widełek?

Głównym problemem dla Eurydyki było to, że wyroki nie wypadały po jej myśli ^_^ Jednak między jej sugestiami widać dziury w panującym systemie. Związane są one z procesem uczenia SI. Zobacz moje odpowiedzi dla Mr.Marasa oraz wypowiedzi Stna :)

Tego nie rozumiem – czy SI nie powinni dostawać wszystkich akt, zamiast części? Na czym polegała selekcja?

Nie dawano wszystkich, sugerując się np. “prawidłowością prowadzenia spraw” czy innymi czynnikami. Algorytmami SI steruje matematyka, nie zdrowy rozsądek. Oczywiście zostawiało to pole do nadużyć. Znowu – odwołam się do wypowiedzi moich i do Stna.

Ach, i gratki za podium!

Dziękuję :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Narracja patrzy przez oczy Eurydyki, a ta ma założone okulary “sprawiedliwości społecznej” (rozumianej jako “by mi było dobrze”).

Oj, to mnie boli, bo sprawiedliwość społeczna to jedno, a dejowanie to drugie – głośniejsze, bardziej widoczne i skutecznie zasłaniające prawdziwe problemy. 

Ale to nie zarzut, to tylko moje narzekania.

 

 A nie tak dawno, jak wczoraj, u nas w firmie analityk biznesowy przez przypadek zmienił dane “na produkcji” z konta, do którego teoretycznie nie powinien mieć dostępu :)

Człowiek chce się poobijać, a dostaje estenem po głowie i z zaskoczenia…

Czym jest ta produkcja, o której mówicie? To te zdania, na których SI się uczy? 

 

 

 

I would prefer not to. // https://www.facebook.com/anmariwybraniec/

Produkcja – w branży IT określenie środowiska, które udostępnia oprogramowanie dla użytkowników. Zazwyczaj usługa sieciowa i baza danych (choć nie tylko! – produkcja to może być też automatyczne uruchomienie odpowiednich serwerów w chmurze etc,.). Produkcja jest święta: niekontrolowane, niezweryfikowane zmiany mogą doprowadzić do jej niedostępności, co kończy się shitstormem i post incident review. Dostęp do tego środowiska/środowisk powinny mieć tylko uprawnione osoby lub powinien być kontrolowane przez zautomatyzowany mechanizm dostarczania zmian/nowych wersji. Zmiany na produkcji powinny być wykonywane tylko wersjami, które zostały wcześniej przetestowane i w ten sposób zminimalizowane zostało ryzyko niepożądanych efektów. 

Jeśli nabałaganisz na produkcji, masz przesrane.

Ktokolwiek zepsuje produkcję w okresach największego obciążenia, jest praktycznie trupem (przynajmniej społecznym).

 

Czy to wyjaśnia pojęcie? ;-)

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Oho, mamy na sali albo architekta albo szefa jakiegoś projektu ;)

Produkt, produkt – perspektywa szersza niż projekt ;-) A że z pnia technicznego, to już w dzisiejszych czasach nie nowinka.

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ale to nie zarzut, to tylko moje narzekania.

Takie spojrzenie nadałem specjalnie postaci, by po zastanowieniu tak łatwo nie przełknąć jej czynów :) Tak więc masz prawo “narzekać” na jej poglądy :)

Czym jest ta produkcja, o której mówicie?

Uproszczę to, co napisał PsychoFish – to nazwa na środowisko, gdzie działa już wypuszczony program i gdzie mogą już działać na nim użytkownicy. Czyli np. strona sklepu internetowego wraz z bazami danych realnych użytkowników. “Popsucie” lub zmiany na produkcji mogą spowodować, że np. taki sklep przestaje się wyświetlać. Albo płatność nie dochodzi. Albo zamówienie nie jest realizowane :)

Dlatego na pytanie: 

To te zdania, na których SI się uczy? 

Odpowiedź brzmi: tak.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

o, dziękuję :D

 

Ktokolwiek zepsuje produkcję w okresach największego obciążenia, jest praktycznie trupem (przynajmniej społecznym).

Czemu społecznym? Reszta teamu się wkurwia, czy człowiek idzie na bruk z wilczym biletem? 

I would prefer not to. // https://www.facebook.com/anmariwybraniec/

Wszyscy, którzy sprzątają bałagan do późnych godzin nocnych, a i nierzadko dni później (w wypadku dużych systemów) mówią głośno o tym, że wypadki chodzą po ludziach, ostrząc noże… ;-)

 

Żartuję. Oni po prostu wychodzą do kiosku i nigdy nie wracają. :-]

 

Team się wkurza przeważnie tylko, gdy problem wynika z cudzego lenistwa i łamania ustalonych zasad, względnie notorycznego braku myślenia.Na bruk to się nie idzie za błędy. Błędy są i były, trzeba tylko dbać o minimalizację szkód. Ale w konsekwencji często pojawiają się irytujące dodatkowe obciążenia proceduralne, obostrzenia dostępu, praktyki jakościowe i edukacja. Teraz już nie żartuję.

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Wszyscy, którzy sprzątają bałagan do późnych godzin nocnych

Bonusowe punkty, jeśli te godziny są w piątek wieczór lub, nie daj Boże, w sobotę czy niedzielę. U mojego dawnego pracodawcy się tak zdarza. Z kolei w obecnym projekcie mamy zakaz wypuszczania czegokolwiek w piątek XD

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Za deploy w piątek jest porządne lanie!

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Rzeźba Temidy stała tak, jak stała.

Raczej figura Temidy, i nie dałabym głowy za to powtórzenie (widzę jego cel, ale nie jestem pewna, czy go osiąga).

 Nim roboty

Zanim. "Nim" jest ciut za stare.

 spojrzała w obiektyw na jego głowie. Pole widzenia kobiety zajął rząd zmieniających się cyfr

Obiektyw – czy wyświetlacz?

 czy haker wart był swojej ceny

To bym przestawiła, bo składnia z lekka archaiczna: czy haker był wart swojej ceny.

 zmusiła głos, by nie drżał, gdy powiedziała

Dałabym raczej: gdy mówiła; ale nie jestem na sto procent pewna.

 oświetlił ją z góry na dół

Wiem, o co chodzi, ale tylko dzięki licznym obejrzanym filmom.

 Nabrała powietrza, gdy tylko zbliżył się do ozdobionej bransoletką prawej ręki.

Coś mnie gniecie w tym zdaniu, tylko co?

 Powietrze zeszło z niej

Uszło (idiom).

 zatopiła twarz

Zatopiła?

 Potrzebowała nabrać motywacji. Przypomnieć sobie, dla kogo to robi.

To "nabrać" psuje mi rytm.

 zobligowani prawem

Zobligowani przez prawo.

 powód wszystkich niesprawiedliwości

Całej niesprawiedliwości. Rzeczowników abstrakcyjnych nie pluralizujemy, choć przy obecnych tryndach niedługo będziemy. Ale nie powinniśmy, bo to nielogiczne.

 Niewzruszona na przekupstwo, łzy czy krzyki

Niewrażliwa na krzyki. Niewzruszona krzykami.

Teraz procesów nie wygrywała prawda – zastąpił ją sztab speców od uczenia maszynowego, wiedzących, jak wykorzystać algorytmy do odpowiedniej interpretacji prawa.

Ha, ha, śmiech pusty. "Odpowiedniej" zbędne.

 powróciło pocenie dłoni

Aliteracja. Może: dłonie znów spotniały?

twarz, otuloną rudymi włosami

Otuloną?

 głosem życzącym sobie jedynie świętego spokoju

Tłumaczę z uporem godnym lepszej sprawy: głos nie jest bytem autonomicznym.

cały gniew, jaki tylko czuła

Który. Chodzi o konkretny, obecny gniew Eurydyki, nie o cały gniew w jej życiu.

 To weź spytaj

To weź, spytaj.

 No weź

No, weź.

Zaraz to ja muszę

Zaraz, to ja muszę.

 westchnięcie

Westchnienie.

 Obecne wszędzie roboty serwisowe zapewniały nieustającą pracę komputerów.

Jakieś to reklamowe. Może mógłbyś te roboty pokazać?

 Dane te nie były tajemnicą – ku uciesze kancelarii oraz zatrudnianych przez nie specjalistów.

Czegoś tu nie rozumiem?

 sędziowie stosowały prawo w drakoński sposób

Ludzie oczywiście tego nie robią…

jedna z nich zignorowała błagania

Anglicyzm, choć w cyberpunku może i przejdzie.

 wydzielone i wyciszone pomieszczenie, wypełnione

Ocierasz się o aliterację i czynisz jej nieprzystojne propozycje.

 płynącą z głośników muzyką klasyczną, uwielbianą przez Ange, która sądząc z miny, wprost nie mogła doczekać się ponownej samotności.

Nienaturalne: ulubioną muzyką Ange, klasyczną. Sądząc po minie, programistka nie mogła się doczekać, aż zostanie z orkiestrą sam na sam.

 posiadał dostęp

Argh, miał dostęp. Miał.

 poruszyła się w krześle

Na krześle.

 Rozmówczyni, zamiast dalszego obrotu, wbiła wzrok jeszcze mocniej w ekran.

W obrót go nie wbiła, a to sugerujesz.

 Proszę o zatwierdzenie protokołu przez protokolantkę Eurydykę Broniec.

Bez "przez". Proszę o zatwierdzenie kogo? protokolantkę.

 Zajmujący środek sali wyświetlacz zgasł.

Trochę źle się parsuje to zdanie, bo abstrakcję dajesz na początek i nie wiadomo, czego dotyczy.

 Pierwszą, która od dawien dawna otrzymała sprawiedliwość.

Pierwszą od dawien dawna, która otrzymała sprawiedliwość.

 A wystarczyło tylko do analizowanych przez SI danych dodać trochę przykładów miłosierdzia i wyrozumiałości i łagodnej interpretacji przepisów.

Intelektualizm etyczny. Serio?

 

Ładne domknięcie, i zgrabnie wyszedłeś z niewiarygodnego intelektualizmu etycznego. Ogólnie podoba mi się sztafaż, chociaż czuć w tym tekście pewną młodzieńczą naiwność na etapie ciężkiego rozczarowania światem dorosłych. (Żeby nie było, dorośli to banda palantów, po prostu nie ma co nad tym załamywać rąk.) Niezgorszy cyberpunk, jednym słowem.

 opisane skutki ubrania SI w togi wydają się bardzo logiczne

One są i logiczne, i nielogiczne. Problem polega na tym, że prawnicy orzekają w konkretnych, jednostkowych przypadkach, a logika operuje na ogółach. Z q -> p nijak nie wynika, że Joannie Nowak powinno się przyznać opiekę nad dziećmi, nie? Logika jest początkiem mądrości, nie jej końcem.

Programy, jak już zauważyła Asylum, piszą ludzie, i to programiści wyznaczają kryteria. Nawet, jeśli program jest z tych samouczących, musi mieć jakieś warunki początkowe.

 Zmieniają się narzędzia, problemy, ale esencja pozostaje taka sama – wszystko się psuje, bo jest niedoskonałe. Począwszy od człowieka ;)

Otóż to właśnie.

 Rewolucyjne pomysły w wielu książkach współczesnych (dawnych nie liczę – ciężko nie być “rewolucyjnym”, gdy po raz pierwszy się o czymś pisze i przez to wyznacza trend :) ), po rozebraniu na części, okazują się niczym więcej, jak przekombinowanymi elementami, często pozbawionymi źdźbła praktyczności.

I znów się zgadzam. Trudno wpaść na coś, czego jeszcze nie było – a jak się na to wpadnie, to się to patentuje i zakłada firmę w Dolinie Krzemowej.

W tym obrazie nie widać, jak “przykłady miłosierdzia” mogłyby wpłynąć na pozbawione emocji myślenie maszyny, bo te mogą go po prostu odrzucić i tyle.

A, widzisz, i tak, i nie. Tak, bo jest coś takiego, jak rozumowanie moralne – ale nie, bo ono dotyczy, jak już powiedziałam, konkretów. Nie ogółów! Każdy przypadek jest inny, nic dwa razy się nie zdarza, skopiowanie wyroku z powierzchownie identycznej sprawy nie daje gwarancji sprawiedliwości, wręcz przeciwnie.

 A co zrobiła Eurydyka? Do kotła ewolucyjnego SI wrzuciła właśnie nowe dane. W tym momencie szlag trafia przewidywania analityków, bo algorytm poszedł w nieprzewidzianą przez nich stronę. Tak, proces ewolucji SI jest tak bardzo delikatny, że zmieniając dane można ją uczynić kompletnie bezużyteczną do prowadzonych zadań. Być może Eurydyka, zamiast naprawić w swym mniemaniu SI, popsuła je.

Aaaa… chyba, że tak. Ale to faktycznie jest słabo widoczne. Nie wiem, czy dałoby się to w ogóle upchnąć w takim krótkim tekście.

 Przekłamania zawsze więc się przejawią, pytanie tylko, w którym miejscu, bo nie każde autorzy naświetlają tak samo.

Kurczę, powiedziałbyś coś, z czym bym się mogła nie zgodzić… XD

 Właśnie mam wrażenie, że to czytanie wprowadza mnie w kłopoty (bo czytam tekst sobie na głos na koniec redakcji). A raczej forma, w jakiej to robię. Z lekka aktorsko, niejako wcierając się w rolę, efekt wielu lat grania w papierowe RPG :) W efekcie nie wypowiadam zdań tak, jak należy i te koślawo napisane przechodzą przez sito

Nie, tak właśnie trzeba czytać. Niedobre są te, które trudno się temu poddają.

 Akurat moim zdaniem walka o sprawiedliwość będzie się toczyć tak długo, jak walka o pokój – do końca świata (i o jeden dzień dłużej).

Yup.

 Głównym problemem dla Eurydyki było to, że wyroki nie wypadały po jej myśli ^_^

Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie, a? heart

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dzięki za komentarz, Tarnino. W kwestiach językowych aż szkoda, że już dawno wysłałem tekst, bo takie poprawki by się przydały. No cóż, najwyżej przyszłe pokolenia będą miały próbkę do badań lingwistycznych :)

Ładne domknięcie, i zgrabnie wyszedłeś z niewiarygodnego intelektualizmu etycznego. Ogólnie podoba mi się sztafaż, chociaż czuć w tym tekście pewną młodzieńczą naiwność na etapie ciężkiego rozczarowania światem dorosłych.

Choć cieszy mnie, że odebrałaś Eurydykę tak, jak zamierzałem, to tylko wspomnę, że poglądy postaci nie musza pokrywać się z poglądami autora :) I tak jest w tym przypadku :)

A, widzisz, i tak, i nie. Tak, bo jest coś takiego, jak rozumowanie moralne – ale nie, bo ono dotyczy, jak już powiedziałam, konkretów.

Pełna zgoda. Tym właśnie trudniej byłoby stworzyć SI-sędziego, bo, jak zauważasz w innym miejscu, prawo też musi się odnosić do przypadków jednostkowych. W świecie z szorta jak widać to nie wyszło – tylko znowu, tak jest w oczach Eurydyki, która ma ślady filozofii:

Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie, a? heart

Dokładnie :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

W kwestiach językowych aż szkoda, że już dawno wysłałem tekst, bo takie poprawki by się przydały.

Niestety, w tak zwanym międzyczasie dopadło mnie życie :( ale za sto lat jakiś badacz historii języka polskiego (zielony i czułkowaty) będzie miał materiał porównawczy.

to tylko wspomnę, że poglądy postaci nie musza pokrywać się z poglądami autora

Jasne, że nie muszą, ale strasznie trudno to pokazać w takiej małej objętości.

Dokładnie :)

Oj, NigdzieCzłeku, podejdź no do płota XD

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Oj, NigdzieCzłeku, podejdź no do płota XD

Czekaj, wezmę tylko karabin i dwa granaty :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

NoWhereMan, popraw mnie, jeśli coś źle zrozumiałam:-)

 

A oto powód całej niesprawiedliwości – sztuczna inteligencja. (…) procesów nie wygrywała prawda – zastąpił ją sztab speców od uczenia maszynowego, wiedzących, jak wykorzystać algorytmy do interpretacji prawa.

 

I w końcu na tonącą we łzach szczęścia Ludmiłę. Pierwszą od dawien dawna, która otrzymała sprawiedliwość. 

 

Jeśli poddajemy ocenie wyłącznie fakty, to jest to niesprawiedliwość? A jeśli dodamy do tego nasze emocje, uczucia itp. to jest to sprawiedliwość? Nie jestem pewna, czy właśnie to chciałeś przekazać… Zwłaszcza, że nawiązujesz do Temidy (zarówno na początku i na końcu tekstu) w sposób, który sugerowałby brak stronniczości i jednoznacznej oceny. Jednak w tekście wyraźnie używasz słów sprawiedliwośćniesprawiedliwość.

 

Uniesiony miecz nie opadł. Waga ani drgnęła. Rzeźba Temidy stała tak, jak stała.

 

I jeszcze to stwierdzenie:

 

Temida nie mogła być bardziej ślepa.

Mocny zarzut wobec wydawanych przez sądy wyroków. Tylko, że Eurydyka oszukując w sprawie Ludmiły, nie przyczyniła się do sprawiedliwości, tylko wręcz przeciwnie. 

 

Człowiek. Najsłabsze z zabezpieczeń. – tutaj to się akurat zgadzam:-)

 

Bardzo ciekawy tekst, zmuszający do myślenia i refleksji:-)

 

pozdrawiam serdecznie

Jeśli poddajemy ocenie wyłącznie fakty, to jest to niesprawiedliwość? A jeśli dodamy do tego nasze emocje, uczucia itp. to jest to sprawiedliwość? Nie jestem pewna, czy właśnie to chciałeś przekazać… Zwłaszcza, że nawiązujesz do Temidy (zarówno na początku i na końcu tekstu) w sposób, który sugerowałby brak stronniczości i jednoznacznej oceny. Jednak w tekście wyraźnie używasz słów sprawiedliwość i niesprawiedliwość.

Nic źle nie zrozumiałaś :) Kluczem jest stronnicza narracja prowadzona z punktu widzenia Eurydyki. Osoby uważającej się za skrzywdzoną przez system i przez to chcącą go przeobrazić według swego widzimisię. Jak każdy racjonujący człowiek Eurydyka podaje swoje powody, ale czy czytelnik uzna je słuszne, czy nie – to już zależy od niego. Osobiście, choć jestem autorem, też uznałbym ją za mocno stronniczą.

Samemu tekstowi przydałoby się pewnie jasne sformułowanie drugiego poglądu, ale 8k znaków nie pozwala na zbyt wiele.

 

Bardzo ciekawy tekst, zmuszający do myślenia i refleksji:-)

Cieszę się i dziękuję za przeczytanie i komentarz :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Pamiętam, jak rozmawialiśmy o problematyce sztucznej inteligencji i wymiaru sprawiedliwości przy piwie. Fajnie, że napisałeś coś na ten temat.

Tekst czytało mi się bardzo dobrze. Merytorycznie fragment z miłosierdziem rzeczywiście nie przekonuje do końca, ale zacząłem się nad tym zastanawiać dopiero tuż po lekturze ;). Znam się na uczeniu maszynowym jak na wyrobie porcelany, ale uwagi STNa pod tekstem wydają się bardzo przekonujące. Żadna z tych rzeczy nie wpłynęła natomiast negatywnie na moje wrażenia w trakcie czytania.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Dzięki za komentarz, Nevazie :)

Pamiętam, jak rozmawialiśmy o problematyce sztucznej inteligencji i wymiaru sprawiedliwości przy piwie. Fajnie, że napisałeś coś na ten temat.

Trochę szkoda, że tutaj było tak mało miejsca, bo jak sam zauważyłeś, nie wszystko brzmiało przekonująco przez mocne skrócenie. Ale jak kiedyś wpadnie mi do głowy dłuższy tekst, to pewnie do tematu wrócę :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Nowa Fantastyka