- Opowiadanie: Mariner79 - Brzoza z Saigonu

Brzoza z Saigonu

Dyżurni:

brak

Oceny

Brzoza z Saigonu

Zewsząd wiele drzew, pięknych i niespotykanych,

Wystrzelona nagle rakieta, wśród lecących ptaków,

Bez wrogów złych kram, nikt już nie zwraca uwagi,

Wojna skończona – z nimi przy wielu brzozach,

Ludzkie ręce zwrócone do Boga, wracamy aby zapłakać,

Spoconymi i jakby pociętymi korą, pięknych wysokich brzóz,

A miłość kończy ten sen, bo tam już nikogo nie ma,

 

Przy lądowaniu obserwatorów pozostajesz sam – całkiem sam,

Ani tu drzew ojczystych, ani wielkich egzotycznych,

W swoim kraju będziesz szczęśliwy

Koniec

Komentarze

Brzoza z Saigonu, powiadasz Marinerze…

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Proponuję poprawić w tytule błąd, który pokazała Ci Regulatorzy.

Kolejny wiersz Twojego autorstwa, który komentuję. Tym razem obraz wydaje się bardziej jednoznaczny i czytelny, nieźle napisany, ale nie powalający na kolana. Myślę, że to głównie z powodu tematyki, która była eksploatowana na wszelkie sposoby od wielu wieków.

Zauważyłam, że opublikowałeś też prozę. Szkoda, że tekst nie był krótszy, wtedy miałbyś więcej czytelników.

Ale wszystko przed Tobą, jeśli zdecydujesz się napisać opowiadanie, chętnie je przeczytam :)

Hmmm. Widzę tu kilka scenek. Nie jestem pewna, czy składam z nich dobrą historię. I nie bardzo rozumiem, co by z niej mogło wynikać.

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka