- Opowiadanie: Asylum - Nie wchodź damom na kolana

Nie wchodź damom na kolana

Napisane w międzyczasie.

Dedykuję Nir, aby zachęcić do pewnego artykułu spożywczego:)

Mam nadzieję, że błędów nie ma miliardów.

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Nie wchodź damom na kolana

W niewielkiej społeczności, w Kropidłowie Wielkim urodził się dziwny jeż. Wołano na niego Odmieniec, gdyż dzień zamieniał z nocą i miast myszkować o zmierzchu, wolał światło dnia. Twierdził, że lepiej wędrować po grządkach warzywnych za jasności, ponieważ glizdy i ślimaki lepiej widać, a i muchy na białych stokrotkach odcinają się wyraźniej.

 

Któregoś razu, w samo południe, zapuścił się do ulubionego ogrodu na skraju wsi i stanął jak wryty. Przed nim leżał mały człowiek, na którego wołano Haneczka. Dziwne! Zwykle był bardzo ruchliwym ludziem, biegającym po wsi i wściubiającym swój nos nawet do jego domu, kompostowej pryzmy koło wiejskiego stawu. 

Węszył, nie dowierzając własnym oczom. Przed nim, na brzuchu Haneczki rozpościerał się raj w postaci milionów białych, poskręcanych robaków. Czy to możliwe?

Sapnął i powoli zbliżył się do nieruchomego ciała, wdrapał na brązowe kolana i rzucił w białawą masę, po czym zastygł w przestrachu. Spłoszył go szelest plastikowej, rozerwanej torebki i własna odwaga. Ciało Haneczki oddychało, coś mruczało. Zmiany nie zauważył, więc odetchnął z ulgą i sięgnął językiem po najbliższy biały okruch. To nie jest glizda, tłuste, może ciut za suche? O nie, rozmoczone smakuje… wybornie. Ale dobre! Przysmaczek. Jeszcze jedna.

– Hania! Gdzie się podziały wiórki kokosowe, miałaś je przynieść?

Zamarł. 

– Hanka, gdzie jesteś do cholery! Jak mam zrobić tort urodzinowy bez twoich ulubionych wiórków kokosowych?

Głos potężniał. Odmieniec postawił igły na sztorc, zgarnął tyle wiórków, ile zdołał i ześlizgnął się z Haneczki. Szybko oddalił się unosząc na igłach swoją zdobycz. 

 

W domku na pryzmie starannie zrzucił łup i całą noc poświęcił na rozważenie, co z tym fantem zrobić. Rankiem już wiedział, jak odmienić swój los. Wyrwał jedną kartkę z pamiętnika i napisał wyraźnie, maczając łapę we fluorescencyjnym atramencie: „Przysmaczek dla jeży. Jeśli nie spróbujesz, to nie wiesz, co tracisz. Zajdź na pryzmę koło stawu. Odmieniec”.

Przymocował kartkę niziutko, na słupku pod nazwą miejscowości, na wysokości wędrujących jeży i udał się do ulubionego ogrodu, aby poczynić zapasy. Przewidywał bowiem duży popyt.

Od tej pory, noc w noc, sprzedawał wiórki kokosowe po coraz wyższej cenie, a dni przesypiał znużony interesem. Zyskał mir w całej okolicy. Regularnie czatował na wiórki kokosowe w ogrodzie Haneczki i tęsknił za czasami, kiedy był wolnym jeżem i nazywano go Odmieńcem. 

Koniec

Komentarze

Fajne to jest i sympatyczne.

Podpuszczasz, że może to jednak trup i glizdy, tylko że kto widział na KrzykPudle, ten wie co to :D

Wszystko fajnie, i misię, tylko zrób coś z tym:

 

Głos potężniał i Odmieniec podążając za impulsem obrócił się na plecy, zgarniając tyle wiórków, ile zdołało przyczepić się i ześlizgnął z Haneczki. Szybko oddalił się unosząc na igłach swoją zdobycz. 

Pierwsze zdanie jest tragiczne, poza tym masz powtórzone się się się.

Można zmienić szyk na: "zdołało się przyczepić", ale to nie załatwia sprawy. Może rozbij na więcej zdań. Dasz radę :-)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Done:). Rozbite. Nie jest idealnie, ale może ciut lepiej;)

Dzięki:D

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ojej, Asylum, jak mi miło :D

Strasznie to urocza opowiastka – i jak płynnie, jednym skojarzeniem przeszłaś od robactw (i zwłok!) do wiórków. Przecież one faktycznie troszkę jak te robaki, białe larwy much wyglądają! Tu jest kilka takich zdań, że się rozpuścić można:

Przed nim leżał mały człowiek, na którego wołano Haneczka.

Słodkości :) podobnie ta karteczka niziutko na słupku, no bardzo to jeżowo wyszło. Jedyne co, to troszkę unaturalniłabym te dwie ludzkie dialogowe kwestie, żeby brzmiało bardziej, jak się mówi, niż jak się pisze. Bo jeżową perspektywę, te drobnostki i maleńkości oddałaś super :) no i tylko troszkę szkoda Odmieńca, że go biznes jednak przygniótł i zniewolił…

Ech, no i teraz nie mam już wyboru, muszę coś w tymi wiórkami… gdzie było to ciasto od Arnubisa, lepiej zapisać nazwę, zanim zniknie w odmętach krzykpudła.

Zapisz, zapisz, bo pychota, tylko słooodkie, więc może nie za duże:D

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Bardzo przyjemne opowiadanko. Dobrze się czytało, jeżyk – cudowne zwierzątko! Zmyliła mnie ta scena z robalami na brzuchu Haneczki. 

Podoba mi się Odmieniec i to, jak przestał nim być. Został niewolnikiem pysznego jedzonka i handlu.

Zastanawiam się tylko, czym płaciły mu inne jeże. ;)

Jakie milutkie i milutko napisane :) Odmieniec, człowiek Haneczka, ludź – po prostu miodzio :) Nabrałam się na te robaki… Ode mnie kliczek i miłego dnia :)

Dobrze napisane, lecz jak dla mnie przesłodzone. Może dlatego, że nie lubię wiórek kokosowych :)

Asylum, w pierwszej chwili myślałam, że dzieciaka uśmierciłaś i to już jakiś czas temu, skoro mu robactwo po brzuchu łazi. A potem kompletnie mnie zaskoczyłaś wiórkami kokosowymi. Co się na Krzyczącym Pudełku wyprawiało, raptem dwa dni mnie tu nie było. :O Twojego szorcika na pewno zapamiętam, będzie mi się przypominał za każdym razem, kiedy będę używała wiórków kokosowych. Nie wiem tylko, czy to dobrze. ;)

A, i ludź też był fajny. :)

Klik. :D

To dopiero był rollercoaster emocji, od (niby) martwego dziecka po jeża wcinającego wiórki kokosowe. Sam wiórków nie lubię, ale może jeże lubią – w końcu, czy taki jeż zaprzeczy? :p A napisane bardzo fajnie!

Wszystkim podziękowania:)

Saro, dzięki:) Płaciły mu twardą walutą i handlem wymiennym, znaczy glizdami i owadami, a poza tym szacunkiem.

Katiu, cieszę się, że Ci się spodobało:), oj milutkie…

Belhaju, tak, ulepek, dziecięctwo. A prawdziwe imię Odmieńca brzmiało Dziennik, ale nie miałam już jak tego wpleść, bo sytuacyjne i zabrałoby to więcej czasu. A za dobrze napisane ( w domyśle – zrozumiałe :))

Irko, OMG, dzięki za klika, dzięki temu mam wierszyk o jeżyku, a może kiedyś i stempel się trafi:)

Coenie, tak, dla tego jeża ten rollercoaster ciągle trwa. Czasami wiórki pogryzać warto, zdrowe są (cudowne właściwości kokosa) wink dziękuję za komentarz:)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

“Płaciły mu twardą walutą i handlem wymiennym, znaczy glizdami i owadami, a poza tym szacunkiem.”

 

Nie ma to jak handel wymienny! :D Dziękuję za wyjaśnienie, teraz mogę śmiało polecać w biblio i spać spokojnie. ;)

Obawiam się, że chyba czegoś nie pojęłam. A najbardziej tegp, dlaczego rzeczona Haneczka leżała na skraju ogrodu, w dodatku obsypana wiórkami kokosowymi i nie reagowała, kiedy jeżyk po niej łaził? :(

 

zgar­nął tyle wiór­ków, ile zdo­łał i ze­śli­zgnął z Ha­necz­ki. –> Chyba miało być: …zgar­nął tyle wiór­ków, ile zdo­łał i ze­śli­zgnął się z Ha­necz­ki.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Reg, dziękuję, poprawione. 

Może masz rację i sytuacja jest nieprawdopodobna. Dzień był letni, upalny, godzina – w samo południe. Mama wysłała ją po zakupy do sklepu. W powrotnej drodze Haneczka zatrzymała się, aby spałaszować kilka zakupionych łakoci (mama pozwoliła, bo urodziny), spróbowała też wiórków kokosowych, stąd rozerwana torebka, zaczęła dumać o niebieskich migdałach i sen zmorzył ją sen. W tym momencie przytuptał jeż i zastał ją śpiącą.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Hmmm. Sympatyczne, ale jakieś takie… Efemeryczne. Jeśli ktoś słabo pamięta dyskusję z SB, to szort traci część uroku.

Też nie kumałam, dlaczego Haneczka nie reaguje na łażącego po niej jeża. I nie wiem, gdzie Odmieniec zaopatrywał się w towar później.

ponieważ glizdy i ślimaki

Glisty? Nie rozumiem, dlaczego tego nie podkreśla czerwoną glistką…

Zwykle był bardzo ruchliwym ludziem, biegającym po wsi i wściubiającym swój nos nawet do jego domu, kompostowej pryzmy koło wiejskiego stawu. 

Węszył, nie dowierzając własnym oczom.

Co jest podmiotem w ostatnim zdaniu i dlaczego ludź Haneczka? “Jego” też odsyła raczej do domu Haneczki.

 

Dowcip mi się przypomniał. Dialog niedźwiedzia i jeża. Kto wie, może to właśnie wiórków dotyczyło:

– Co jesz?

– Co niedźwiedź?

– Co jesz, jeżu?

– A co niedźwiedź, misiu?

Babska logika rządzi!

Dziękuję, Asylum, za wyjaśnienia, ale jakoś one do mnie nie trafiają.

Jeśli Haneczka jest dziewczynką na tyle dużą, że mama wysłała ją do sklepu, to wydaje mi się, że najadłszy się słodkości w nadmiarze, prędzej by się porzygała, niż nagle zasnęła na glebie, przysypana wiórkami.

I druga sprawa – czy Haneczka tak dzień w dzień zażywała południowej drzemki w ogrodzie i dlatego jeżyk mógł liczyć na świeże dostawy towaru i robić na nich kokosy?

No, kupy mi się to nie trzyma.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Reg, i mnie się to już teraz kupy nie trzyma;)

O ile jeszcze dobrze pamiętam sytuacyjne skojarzenia z sb, a na nich “leciałam” to: znużone dziecko zasnęło na trawie w słońcu, wysłane po sprawunki zmitrężyło czas, jak to dzieci mają w zwyczaju, po drodze zatrzymało się na małą przekąskę. Sklepik był niedaleko, może nawet dwie chałupy obok (to mała wioska).

Dziecko lubiło wiórki kokosowe, więc w domu bywały, dziecko często je chrupało i rozsypywało, np. w ogrodzie. A jeż sprzedawał pojedyncze wiórki, więc nie potrzebował olbrzymich zapasów, w końcu to niezbyt duże zwierzątko. Poza tym i jeże pochorowałyby się od dużej ilości spożytych wiórków oraz kiedy popyt rośnie, a podaż mała to ceny rosną.

Jednak zdaje mi się, że już nie do obrony w tym momencie:)

 

Finklo, dzięki że zajrzałaś:) Pewnie, że efemeryczne – taki był poniekąd zamiar:) Żadne tam, nie wiadomo co. Haneczka spała mocno, ponieważ dzieci śpią mocno, acz krótko czasami. Że się nie obudziła, przypadek – możemy potraktować też jako element fantastyczny. W tym roku bardzo blisko widywałam jeże i jeśli się nie ruszaliśmy, to podchodziły.

 

Glizdy nie podkreśla, ponieważ uznane potoczne i przez “z”, a nie “s”. Nie przez “s”, aby nie myliło się z glistą ludzką, czyli pasożytem.

Co jest podmiotem w ostatnim zdaniu i dlaczego ludź Haneczka? “Jego” też odsyła raczej do domu Haneczki.

Podmiot domyślny “on”, czyli jeż Odmieniec. “Ludź” – neologizm, określenie wymyślone przez jeża. “Jego” – chyba nie może odsyłać do domu Haneczki, ponieważ jest “jego”, a nie “jej”. Jednak możesz mieć rację, że to błąd.

Może i wiórków dotyczyła rozmowa jeża z misiem :DDD

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Hmmm. A podmiotem domyślnym nie jest ten, który występował w ostatnim zdaniu i ma pasujący rodzaj?

Babska logika rządzi!

Finklo, nie wiem. Wydaje mi się, że jest ok, ponieważ dwa poprzednie zdania są wyraźnie z jeżowego POV, a kolejne zdanie już od nowej linijki, ale jak piszę – nie wiem. 

Formalnie masz rację, ponieważ ludź jest rodzaju męskiego, chociaż to Hania. Spróbuję na psokoty napisać coś w podobny deseń, a ponieważ tekst będzie dłuższy to, łatwiej będzie się jemu przyjrzeć pod tym kątem.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Już myślałem, że to trup leży w ogródku, a tutaj nagle taki zwrot akcji! :)

Spłoszył go szelest plastikowej, rozerwanej torebki i własna odwaga

Coś mi tu nie pasuje, ale może tylko mi. Wynika z tego zdania, że jeża spłoszyła własna odwaga, ale czy odwaga w założeniu nie powinna przeciwdziałać płoszeniu?

Poza tym całkiem fajna opowiastka.

Sympatyczny tekst i jaki przedsiębiorczy jeżyk :) Podobała mi się gra z czytelnikiem – dwuznaczność nieruchomego ciała i robaków / wiórków. Nie bardzo tylko wiem, w jaki sposób jeż zdobędzie następne wiórki.

Odmieniec postawił igły na sztorc, zgarnął tyle wiórków, ile zdołał i ześlizgnął się z Haneczki.

Czyli przetoczył się po niej całym swoim uzbrojeniem. Nie widzę krwi i nie słyszę wrzasków bólu. Może jednak była zombie? I robactwo roiło się w rozprutym brzuchu razem z wiórkami.

Bez przesadyzmu, pewnie ześlizgnął się miękką, brzuchatą stroną ;)

Dziękuję Wam za miłe komentarze i tajemniczemu komuś za klik do biblioteki!:) Nie spodziewałam się, że ta opowiastka się w niej znajdzie.

Bravincjuszu, własnej odwagi też można się przestraszyć:)

ANDO, tak jeż przedsiębiorczy, ale czy szczęśliwy? Te wiórki to z krzyczącego pudelka:)

Nikolzollernie, jako prawi Bravincjusz, miękką stroną się ześlizgnął:) To żeś mi wyobraźnię uruchomił tym rozprutym brzuchem z… Pięć minut odganiałam obrazy.

 

Na pamiątkę zamieszczam wierszyk Użytkowników, śladem Drakainy, aby nie zginął w odmętach. 

Proszę państwa, oto jeż

Jeż to bardzo mądry zwierz

Pisze, czyta i handluje 

Lęku przed słońcem nie czuje. 

 

I jest całkiem na czasie 

Na weganiźmie zna się 

Ponad ślimaczki i glizdy 

Przedkłada smaczek kokosa 

Co też mu pogrubia trzosa

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Sympatyczne :)

Znam tylko pięć liter ;)

Jeśli sympatyczne, to radam:)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Nowa Fantastyka