- Opowiadanie: AQQ - O psie, kocie i dziurze w płocie

O psie, kocie i dziurze w płocie

To ja ekspresowo, bo i tak nie zdążę nic napisać, a mam już gotową bajkę, którą tylko lekko przerobiłam.

Tak, to raczej jest bajka, więc niekoniecznie wszystkim przypadnie do gustu. :)

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

O psie, kocie i dziurze w płocie

 

Na środku stołu, w wazonie z grubego szkła, tkwiły gałązki bzu, rozsiewając zapach, przypominający, że wiosna rozgościła się na dobre. Tata rozmawiał z dziadkiem, nie zwracając najmniejszej uwagi na znudzoną Kasię, która huśtała się na krześle.

Dziewczynka wyglądała jak mała królewna. Miała na sobie długą sukienkę, a na głowie pozłacany diadem z czerwonymi kamieniami. Kamienie nie były oczywiście prawdziwe, ale Kasia i tak twierdziła, że to rubiny.

– Ładne te kwiatki i tak ślicznie pachną – powiedziała w końcu i sięgnęła po gałązkę bzu.

– Co ty wyprawiasz! – wrzasnął tata, kiedy woda z przewróconego wazonu zalała stół i zaczęła ściekać mu na spodnie. – Czy nie możesz wysiedzieć spokojnie pięć minut?!

– Co tu się dzieje? – zapytała mama, wchodząc do pokoju z wazą pełną rosołu.

– Co się dzieje?! – powtórzył tata. – Kaśkę znowu nosi! Popatrz, co zrobiła. 

– Spokojnie, to nic takiego. – Mama odstawiła wazę na komodę, pozbierała rozsypane kwiaty i pęknięty wazon, zdjęła mokry obrus i wytarła stół. – Siadajcie, już nalewam zupę.

– Nie będę jadła rosołu! – zaprotestowała Kasia. – Wolę pomidorową.

– To może… – zaczęła mama.

– Będziesz jadła to, co wszyscy! – Stanowczo stwierdził tata.

– Rosół jest bardzo zdrowy – przekonywał dziadek.

– Ale ja nie lubię…

– Cisza! Nawet w niedzielę nie można spokojnie zjeść obiadu! – Cierpliwość taty była na wyczerpaniu.

Jedli w milczeniu. Kasia smętnie odgarniała makaron, jakby z nadzieją, że pod jego warstwą znajdzie jednak pomidorową. Kiedy upewniła się, że to niemożliwe, zaczęła wyławiać z zupy pietruszkę i dekorować nią brzeg talerza. Zadowolona ze swojego dzieła chciała sprawdzić, czy fale wywołane paćkaniem łyżką o powierzchnię zupy zdołają zmyć pietruszkę z powrotem. Zdołały. Przy mocniejszym uderzeniu pietruszka wraz z kroplami rosołu znalazła się na twarzach mamy i taty. Dziadka na szczęście ominęły, bo siedział najdalej, ale i tak się zdenerwował.

– Oj, bo Demon przyjdzie i cię zje. – Pogroził Kasi palcem.

– Wcześniej ja jej tyłek spiorę! – warknął tata i zerwał się od stołu, ocierając pietruszkę z twarzy.

– Paweł, przestań! – krzyknęła mama.

Tata jednak wcale nie zamierzał przestawać, tylko chwycił Kasię za ramię i podciągnął do góry, aż się jej diadem zsunął na czoło.

– Marsz za karę do swojego pokoju! I żebym cię do wieczora nie widział! – wrzasnął.

– Daj spokój. Przecież nie zjadła jeszcze obiadu – przekonywała mama.

– Do wieczora z głodu nie umrze. Nic jej nie będzie. – Tata był nieugięty. – Posiedzi trochę sama, to się uspokoi.

– Paweł…

– Powiedziałem!

Obrażona Kasia poczłapała po schodach na górę, powłócząc suknią i poprawiając ozdobę na głowie.

– Pozwalasz jej na wszystko! – warknął tata do mamy, kiedy piętro wyżej drzwi w pokoju zatrzasnęły się z hukiem.

– A ty jesteś zbyt surowy. Cały czas na nią krzyczysz i wymyślasz kary – odparła mama. – To tylko dziecko.

– A ty tak rozpuściłaś to dziecko, że teraz wydaje jej się, że wszystko jej wolno. W dodatku pozwalasz jej wszędzie chodzić w tej głupiej sukience i koronie na głowie tak, że rzeczywiście uwierzyła, że jest królewną.

– To tylko zabawa. Każda dziewczynka chce być królewną, prawda tato? 

– Prawda – roześmiał się dziadek. – Jak byłaś mała, to też chciałaś. Ale ty przynajmniej byłaś grzeczna. A Kasia rzeczywiście trochę się rozzuchwaliła.

– Trochę? – wtrącił się tata. – Nie widzicie co ona wyprawia? A wczoraj co było? Pokreśliła wszystkie moje faktury i powiedziała, że pisze na nich królewskie dekrety! Albo się za nią wreszcie weźmiesz, albo ja to zrobię.

– Albo Demon – skwitował dziadek.

– Bardzo dobrze, niech ją tata dalej straszy tym psiskiem. Może przynajmniej to przyniesie jakieś efekty – zgodził się tata.

 

Tymczasem dziadkowi żal się zrobiło Kasi, więc poszedł z nią porozmawiać. Kasia akurat goniła po pokoju swojego kota Tośka i próbowała przywiązać mu do głowy kartonowy róg, pomalowany w barwy tęczy.

– Kasiu, co ty mu robisz? Dlaczego męczysz tego kota? – zapytał zdziwiony dziadek.

– To nie jest kot, dziadku. To jednorożec! – stwierdziła Kasia, próbując związać końce tasiemki pod brodą zwierzątka.

– Nie sądzisz, że on nie chce być jednorożcem? Widzisz przecież, jak się wyrywa.

– No właśnie widzę. To wszystko przez tę tasiemkę – stwierdziła zrezygnowana Kasia i podała róg dziadkowi. – Mógłbyś mi tu założyć gumkę? Byłoby łatwiej.

– Nie założę ci żadnej gumki, ale mogę ci kupić pluszowego jednorożca.

– Ale on nie będzie żywy! – zaprotestowała Kasia.

– I bardzo dobrze. Pluszowego jednorożca będziesz mogła męczyć do woli, a jak użyjesz wyobraźni, to może ożyje.

– Aż takiej wyobraźni, to nie mam. – Nadąsała się.

– Skoro potrafisz sobie wyobrazić, że jesteś prawdziwą królewną, to równie dobrze wyobrazisz sobie, że pluszowy jednorożec jest żywy. – Dziadek uśmiechnął się.

– A ty masz wyobraźnię, dziadku?

– Mam. I cały czas wyobrażam sobie, że jesteś grzeczna.

– Tego sobie nie musisz wyobrażać, bo ja przecież jestem grzeczna – stwierdziła Kasia stanowczo.

– No, nie bardzo. – Dziadek pokręcił głową. – Przypomnij sobie, co robiłaś dzisiaj przy obiedzie. Tata mówił, że zniszczyłaś mu wczoraj ważne dokumenty, a teraz męczysz kota. Poza tym chodzisz sama tam, gdzie nie powinnaś. Ile razy ci mówiłem, że nie wolno ci się bawić w tym starym opuszczonym domu za płotem.

– To mój pałac, a nie żaden dom!

– Ten twój pałac ledwie stoi. Może ci się tam stać krzywda. Coś ci spadnie na głowę i będzie nieszczęście.

– Nic mi nie będzie.

– A jak tam spotkasz Demona?

– Jakiego Demona? – zainteresowała się Kasia.

– Demon to pies. Właściwie nie pies, tylko wielkie wściekłe psisko. Kiedyś w tym domu za płotem mieszkał stary drwal, a Demon należał do niego. Wszyscy obchodzili jego dom szerokim łukiem i bali się, bo Demon rzucał się na każdego i gryzł. Kiedy drwal zmarł, z jego domu przez wiele dni dobiegało przeraźliwe wycie. W końcu wycie ustało. Przynajmniej na jakiś czas, bo mimo iż od tego czasu minęło wiele, wiele lat, to bywają dni, gdy ze starej chaty słychać wyraźnie wycie psa. Są tacy, co twierdzą, że przechodząc wieczorem koło tego domu, widzieli Demona, jak szczerzył zęby i chciał się na nich rzucić.

– To nieprawda!

– Prawda, prawda. Sam widziałem i słyszałem, jak byłem mały.

– I co? Pogryzł cię ten psi duch? – zapytała Kasia podejrzliwie.

– Nie pogryzł, ale przemówił do rozumu i od tej pory byłem już grzeczny – powiedział poważnie dziadek.

– Oj dziadku, ale ty masz wyobraźnię! – zaśmiała się Kasia.

 

***

 

Następnego dnia, zaraz po szkole, Kasia założyła swój diadem i długą sukienkę.

– Mamo, idę się pobawić do ogrodu.

– Kasiu, jesteś już za duża na takie przebieranki – powiedziała niepewnie mama. – Wiesz, że tacie się nie podoba, że ciągle udajesz królewnę. Może już czas z tym skończyć?

– Oj mamo, pozwól mi jeszcze dzisiaj. Dziadek powiedział, że trzeba ćwiczyć wyobraźnię.

– A bez sukienki nie można ćwiczyć?

– Niby można, ale jest dużo trudniej – westchnęła Kasia.

– No dobrze. To jeszcze dzisiaj możesz się bawić w tym stroju, ale powiem ci, że sąsiedzi już się z ciebie śmieją.

– Mamo, to ja lecę, bo Kuba już przyszedł – zawołała Kasia, widząc przez okno, że jej kolega stoi przed domem.

– Tylko bawcie się grzecznie w ogrodzie i nie odchodźcie nigdzie! – krzyknęła mama za wybiegającą Kasią.

 

***

 

Kuba był sąsiadem i najlepszym przyjacielem Kasi. Mieszkał w domu naprzeciwko i miał najbardziej szalone pomysły. Kasia bardzo lubiła się z nim bawić.

– Cześć, Kuba!

– Cześć. Ty znowu w tej głupiej sukience? – skrzywił się chłopak. – Nie będę więcej żadnym księciem! Ta twoja zabawa jest głupia! – zaprotestował. – Dzisiaj bawimy się w to, co ja chcę.

– A w co chcesz się bawić?

– Będziemy walczyć z zombiakami!

– Brrr – wzdrygnęła się Kasia. – Nie chcę żadnych zombiaków.

– Ha, ha, ha! Boisz się!

– Ja się niczego nie boję! – stwierdziła dumnie Kasia. – Ale jak już mamy z kimś walczyć, to może z… – Zastanawiała się przez chwilę. – Już wiem! Będziemy walczyć z Demonem!

– Z tym potwornym psem? – spytał Kuba.

– Słyszałeś o nim?

– Tata zawsze mnie nim straszy, jak jestem niegrzeczny – przyznał. – Fajnie! Zapolujemy na Demona w jego starym domu.

– Złapiemy go i damy mu nauczkę! – zawołała uradowana Kasia.

– Super!

Ruszyli w stronę płotu, odgradzającego ogród Kasi od działki, na której stał opuszczony dom. Na samym końcu, tam gdzie rosły krzaki bzu była dziura; w płocie brakowało kilku desek. To właśnie tędy, Kasia z Kubą przedostawali się za ogrodzenie.

Dzieci przedarły się przez krzaki, potem przez płot i już po chwili były po drugiej stronie. Nie zauważyły jednak, że zaraz za nimi, przez tę samą dziurę przeszedł czarny kocur Tosiek.

 

***

 

Dom nazywany przez Kasię pałacem był drewniany i bardzo stary. Od wielu lat nikt w nim nie mieszkał. W oknach brakowało szyb, a drzwi były otwarte. W środku stał zniszczony fotel, na którym siadała Kasia i mówiła, że to jest tron. W kącie leżał rozpruty materac z wystającymi sprężynami, a obok niego małe krzesełko bez jednej nogi.

Kasia od razu zajęła miejsce na tronie i zarządziła:

– A teraz, mój rycerzu, idź i przynieś mi głowę Demona.

– A ty co? – zdziwił się Kuba. – Mieliśmy razem polować.

– Księżniczki nie polują. Księżniczki wydają rozkazy – stwierdziła dumnie.

– To ja się tak nie bawię! – zaprotestował Kuba i usiadł na materacu. Zaraz jednak podskoczył na równe nogi, kiedy wystająca sprężyna ukłuła go w pupę. – Albo bawimy się razem, albo wracam do domu.

– No dobrze – stwierdziła Kasia z rezygnacją w głosie. – Przestań dłubać w nosie, rycerzu, i znajdź sobie jakiś miecz. Idziemy na wojnę!

– Ja wcale nie dłubię w nosie! Coś mnie tylko zaswędziało – zawstydził się Kuba i dyskretnie wytarł palec o spodnie, po czym podniósł z podłogi ułamaną nogę od krzesła. – A ty czym będziesz walczyć?

– Magią! Potrafię rzucać zaklęcia i to nawet bez różdżki – odparła dumnie Kasia.

W tym momencie przez niedomknięte drzwi wślizgnął się do środka Tosiek. Gdy tylko Kasia go zobaczyła, wyciągnęła rękę w jego stronę i zaczęła głośno wypowiadać zaklęcie:

– Hokus-pokus, czary-mary, zmień się w żabę kocie stary!

Nagle stało się coś, czego ani Kasia, ani Kuba, ani w ogóle nikt na świecie się nie spodziewał. Kot stanął na dwóch łapach, podparł się pod boki i całkiem wyraźnie powiedział:

– Czy ty przypadkiem nie przesadzasz? Jak chciałaś żebym był kotem w butach i próbowałaś wcisnąć mi na łapy buty twojej lalki, to jakoś to zniosłem, chociaż bardzo niewygodnie mi się w nich chodziło. Potem była ta głupia czerwona czapeczka, w której miałem wyglądać, jak dziewczynka z bajki. Ale jednorożec był najgorszy. Zawiązałaś tak ciasno ten róg, że o mało się nie udusiłem. A teraz chcesz mnie zmienić w żabę? I co zrobisz? Pomalujesz mnie za zielono i wrzucisz do stawu? O nie! Stanowczo protestuję!

Kasia i Kuba wpatrywali się wytrzeszczonymi oczami w gadającego kota. Byli tak zaskoczeni, że nie mogli wydusić z siebie słowa. Kot tymczasem uśmiechnął się szelmowsko, zadowolony z efektu, jaki udało mu się wywrzeć i mówił dalej:

– Od dawna widzę jacy jesteście nieznośni i nie pozostaje mi nic innego, jak tylko poprosić o pomoc mojego przyjaciela. Może jemu się uda zrobić z wami porządek.

Nagle, boczne drzwi do komórki otworzyły się i stanął w nich…

– Demon! – Kasia i Kuba wrzasnęli jednocześnie. – Uciekajmy!

Ale było już za późno. Drzwi wejściowe do domu zatrzasnęły się z hukiem, odcinając drogę ucieczki. Przerażone dzieci wcisnęły się w kąt, kiedy stanął przed nimi ogromny pies o czarnej zmierzwionej sierści i błyszczących oczach przepełnionych wściekłością. Trzeba przyznać, że zwierz miał rzeczywiście demoniczny wygląd. 

– Łobuzy jedne! – warknął Demon i wyszczerzył imponujące kły. Szedł powoli w stronę przerażonych dzieci, a odgłos stąpania ciężkich łap, zakończonych ostrymi pazurami, odbijał się echem w pomieszczeniu. – Ładnie to tak zakradać się do cudzego domu? Ładnie to tak biednego kota męczyć? Ładnie to nie słuchać rodziców? A ty – zwrócił się do Kuby – myślisz, że nie wiem o tym, jak złośliwie połamałeś młodszemu bratu samolot i schowałeś babci sztuczną szczękę? Ja wiem wszystko!

– Nie rób nam krzywdy! – rozpłakała się Kasia.

– Nie zjadaj! – prosił Kuba roztrzęsionym głosem.

– A niby dlaczego? – zapytał Demon. – To wy chcieliście mnie złapać i dać nauczkę.

– Bo my… my… – Kasia zaczęła się jąkać. – My już nie będziemy!

– Obiecujemy – przytaknął cicho Kuba. – Tylko nas stąd wypuść!

– Wypuścić was? Chyba żartujecie? – roześmiał się Demon złowieszczo. 

– Błagam! – rozryczała się już na dobre Kasia.

– No nie wiem? – Demon zamyślił się przez chwilę, widząc, że dziewczynka wpadła w prawdziwą histerię. Usiadł na brudnej podłodze i poskrobał się tylną łapą za uchem.

– Może chociaż lekko byś ich pokąsał, za to co musiałem wycierpieć? – wtrącił się kot.

– Wiesz, kocie, jest tylko jeden problem – odparł Demon.

– Jaki? – spytał Tosiek.

– Ja bardzo nie lubię gryźć dzieci. Jakoś mi nie smakują.

Kuba odetchnął z ulgą, słysząc te słowa. Kasia nieco się uspokoiła i otarła nos rękawem.

– To co z nimi zrobisz? – zapytał Tosiek.

– Postraszę! – Demon rozciągnął ociekający śliną pysk w szerokim uśmiechu, prezentując dwa rzędy ostrych kłów – Wrrrrrrr… Auuuuuuu! – warknął i zawył tak głośno, że aż drzwi się otworzyły.

Kasia i Kuba, widząc drogę ucieczki, wzięli nogi za pas i zmykali w popłochu. W kącie izby został jedynie złoty diadem z rubinami zgubiony przez królewnę.

– Na starość robisz się sentymentalny – westchnął kot z wyrzutem i zwinnie wskoczył na fotel. Okręcił się w kółko kilka razy i położył wygodnie. – Myślisz, że to coś pomoże? – mruknął.

– Zawsze pomaga. Przecież właśnie od tego tu jestem, mój druhu. Po to rodzice straszą mną dzieci. Mam straszyć – zaśmiał się Demon. 

– Tak zupełnie bez gryzienia i zjadania?

– Dajmy im szansę. Jak się nie poprawią, to…

– Nie mów nic więcej. Jestem zmęczony, muszę się przespać – ziewnął Tosiek.

– Niech ci się przyśnią tęczowe jednorożce – mruknął Demon i sam ułożył się wygodnie na starym materacu.

 

***

 

– Nie jesteś już księżniczką? – zapytał dziadek kilka dni później, kiedy zauważył, że Kasia przestała zakładać ulubioną długą sukienkę i większość czasu spędzała w swoim pokoju.

– Nie – odparła ponuro.

– A kim teraz jesteś?

– Normalną dziewczynką.

– Bardzo się cieszę. A czy to przypadkiem nie jest nudne?

– Bardzo nudne. Ale wolę już nic nie wymyślać, bo… – Kasia rozejrzała się niepewnie dookoła.

– Bo co?

– Bo… bo boję się Demona – wyszeptała.

– Jeśli będziesz grzeczna i nie będziesz się bawić tam, gdzie nie wolno, to nie masz się czego bać – pocieszył dziadek. – Masz zamiar siedzieć cały czas w domu? Wydaje mi się, że widziałem Kubę przed domem. Może wyjdziesz się z nim pobawić?

– Chyba nie… A właściwie… 

 

***

 

Kiedy Kasia wyszła, przez uchylone okno wślizgnął się do pokoju Tosiek. Wskoczył na łóżko, przez chwilę spacerował między różowymi poduszkami i pluszakami. Lubił to miejsce. W końcu położył się, ziewnął, przeciągnął leniwie, po czym zwinął się w kłębek i zasnął. A potem śniły mu się tęczowe jednorożce…

 

 

Koniec

Komentarze

Mnie się podobało. Sympatyczne. Bajkowe i faktycznie chyba głównie dla dzieciaków. Przeczytam moim bratanicom (4 i 10 lat), niech też się zapoznają z portalem :)  

Przyjemne opowiadanie dla dzieciaków. Przeczytam bratankowi. :)

 

Bardzo dobre. Miejscami się nieźle uśmiałem. Fajnie napisane, w dobrym rytmie. 

 

Fajne, sympatyczne i jak na bajkę przystało z morałem. :) Podobało mi się. Przeczytałam na głos córce, ale pewnie niewiele zrozumiała, bo ma nieco ponad rok, ale przynajmniej spełniłam rodzicielski obowiązek. ;)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Sympatyczny tekst, raczej dla młodszych czytelników. Niby lekka historyjka, ale porusza ważny problem, związany z dorastaniem dzieci i przechodzeniem od marzeń do rzeczywistości. Początkowo myślałam, że tytułowy “pies z kotem” odnosi się do relacji ojca i córki. Pamiętam z Twoich wcześniejszych tekstów, że problemy rodzinne pojawiały się w nich często. W tym opowiadaniu też widzę nawiązanie do tej tematyki. Mam wątpliwości, czy zdjęcie korony przez Kasię wpłynie na zachowanie ojca.

Ninedin, cieszę się, że ci się podobało i mam nadzieję, że bratanicom również przypadnie do gustu, chociaż dinozaury są pewnie bezkonkurencyjne. :D

 

Dzięki, Saro. Miło będzie poznać opinię bratanka. ;)

 

Cichy, jeśli znalazłeś jakieś śmieszne fragmenty, to ja również się cieszę. :)

 

Morgiano, dzięki twojej córce grono czytelników nieustannie się powiększa. Dzięki. :D

 

Ando, to rzeczywiście tekst dla młodszych czytelników. W pierwotnej wersji był wysłany na konkurs Biedronki. A te problemy rodzinne, to wychodzą tak jakoś zupełnie niezależnie ode mnie. :)

Kasia może w końcu zrozumiała, że do uruchomienia wyobraźni nie jest potrzebna korona, a tatuś jest szczęśliwy, bo dziecko “znormalniało”. Znaczy wilk syty i owca cała. :)

 

 

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Przeczytałam ze średnim entuzjazmem, no bo co tu dużo mówić – z tego rodzaju bajek wyrosłam dziesiątki lat temu. W dodatku nie dowiem się, czy historyjka spodobałaby się dzieciom, bo nie mam na kim tego sprawdzić.

 

mruk­nął Demon i sam wy­ło­żył się na sta­rym ma­te­ra­cu. –> …mruk­nął Demon i sam po­ło­żył/ ułożył się na sta­rym ma­te­ra­cu.

Za SJP PWN: wyłożyć się 1. pot. «przewrócić się» 2. pot. «nie zdać egzaminu» 3. «o zbożu: pochylić się, zwykle wskutek złych warunków atmosferycznych»

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

O, i komentarz się nie dodał… próbuję jeszcze raz…

 

Bardzo sympatyczny tekścik, może głównie dla dzieciaczków, ale mi też się bardzo dobrze czytało. Powodzenia w konkursie, a ode mnie biblioteczny kliczek :)

 

Reg, zaznaczyłam we wstępie, że tekst nie dla wszystkich. Jak na razie, to raczej wszyscy czytają go dzieciakom. :)

A może jednak obudzisz w sobie uśpionego dzieciaka. ;)

W sumie, to czułam, że z tym “wyłożeniem się” jest coś nie tak. Dzięki za potwierdzenie.

 

Katiu, dzięki serdeczne za kliczka i cieszę się, że tekst ci się spodobał. :)

 

I dzięki wszystkim, którzy zgłosili bajkę do Biblioteki! :)

 

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

A może jednak obudzisz w sobie uśpionego dzieciaka. ;)

Nic z tego, AQQ! Owszem, kiedyś, bardzo dawno temu, zdarzyło mi się przez kilka lat być dzieckiem, ale to se ne vrati. Teraz mogę już tylko zdziecinnieć. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zamiast kropka.

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Dzięki, Gravel. Wypisz, wymaluj Tosiek. :)

Czy aby nie za ciasna ta czapeczka? ;D

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

 

 

Byłam tu. Iluzja ;)

Cieniu, dzięki za kropka. Iluzjo, dzięki za kota w firance. :)

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Irytująca smarkula. Zastanawiałam się, ile ma lat. Ochlapanie rodziny rosołem wskazywałoby na przedszkole, a tu już do szkoły chodzi. I nawet ma kolegę wystarczająco dorosłego, żeby powiedzieć, że sukienka jest głupia. Żeby w ogóle wypowiadać się o babskich ciuchach i zwracać na nie uwagę…

Zwierzaki o wiele ciekawsze od dziewczynki.

Dom, który Kasia nazywała pałacem, był drewniany i bardzo stary. Od wielu lat nikt w nim nie mieszkał. W oknach brakowało szyb, a drzwi były otwarte. W środku stał zniszczony fotel, na którym siadała Kasia i mówiła, że to jest tron. W kącie leżał rozpruty materac, z którego wystawały sprężyny, a obok niego małe krzesełko bez jednej nogi.

Zwróć uwagę na którozę. To nie jedyny taki fragment.

Babska logika rządzi!

Finklo, smarkula rzeczywiście irytująca, bo taka właśnie miała być. Wiek oceniam na mniej więcej pierwszą klasę podstawówki (mój syn miał taką kumpelę:D ) – moment, kiedy dziecko wychodzi z przedszkola i wciąż chce się bawić.

Fajnie, że przynajmniej zwierzaki ciekawsze i mniej irytujące. ;)

Któroza poprawiona. Dzięki za zwrócenie uwagi.

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Hmmm. I takich młodych ludzi nikt nie pilnuje, kiedy się bawią poza domem?

Babska logika rządzi!

Może to inne czasy? :P

Poza tym wieś, a doskonale wiem, że na wsi to raczej normalne. Przynajmniej tam gdzie mieszkałam.

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Aaaa, chyba że wieś…

Babska logika rządzi!

Serio, widzę ogromną różnię. W mieście zupełnie inaczej podchodzi się do pewnych spraw. Teraz wszyscy się trzęsą o dzieci. Jak ja byłam mała, to nikt mnie nie pilnował.

Na wsi, jeśli dziecko bawi się koło domu, a obok nie ma żadnej ruchliwej ulicy, to wszystko jest okej.

 

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Wiesz, jakoś te faktury ojca miejsko zabrzmiały.

Babska logika rządzi!

Myślisz, że na wsi ludzie tylko w polu popylają? ;P

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Nic takiego nie napisałam. Ale prowadzenie firmy (czy też: pozarolniczej działalności gospodarczej) kojarzy mi się miejsko.

Może ujmijmy to tak: Ludzie w polu popylają tylko na wsi. ;-)

Babska logika rządzi!

A wiesz, że w granicach administracyjnych miast też trafiają się jakieś pola, na których popylają ludzie? :D

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Eeee, jeśli są pola, to nie ma miasta. ;-)

Babska logika rządzi!

Eeee, to tak jakby na wsi ludzie nie prowadzili biznesów. :)

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Czyli jestem konsekwentna w swoim postrzeganiu świata. Pola => wieś. Biznes => miasto. ;-)

Babska logika rządzi!

Eeeee, po prostu świat stanął na głowie :)

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Fajne (copyright By Anet)!

Lubię bajki :). Poczytałbym dzieciom, ale moje za duże już są. Wydaje mi się, że współczesnym dzieciakom bardzo ta opowiastka powinna pasować!

I parę drobiażdżków:

– “chwycił Kasię za ramię i podciągnął do góry” – coś mi tu nie pasi – Herakles jaki czy co? gdyby wziął za dwa ramiona, to ok, ale za jedno?;

– “nich ją tata” – literóweczka;

– “a odgłos ciężkich łap” – łapy same z siebie odgłosów nie wydają; “stąpania” może?;

– “schowałeś babci sztuczną szczękę.” – to jest pytanie, to czemu kończy się kropką?;

– “Kuba odetchnęli z ulgą” – coś się sypnęło;

– “złoty diadem z rubinem” – a na początku było wiele rubinów?

 

Bardzo przyjemna lektura :)!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Sympatyczna bajeczka. Główna bohaterka okrutnie irytująca – a to chyba dobrze, bo tak ją wykreowałaś :) pomysł z psem fajny, troszkę może mi zgrzytnął czasem jakiś dialog, wydawał się zbyt “pisany”. Ale generalnie fajna opowiastka, od razu skojarzyła mi się z wakacjami u kuzyna na wsi, gdzie też za płotem była taka trochę straszna chata z więcej niż straszną sąsiadką, tylko psa nie miała.

Cieszę się, Staruchu, że ten Twój wewnętrzny dzieciak wciąż ma się dobrze i spodobała mu się opowiastka. :)

Może kiedyś wnukom poczytasz. ;)

Popraweczki wprowadziłam, dziękuję! Ramię jednak zostawiłam, bo widzę to właśnie tak, że tata podchodzi, chwyta dziewczynkę za rękę (ramię) i podciąga ją do góry.

 

NIr, dzięki za odwiedziny. Może rzeczywiście coś z tymi dialogami nie tak, bo były poprawiane z poprzedniej wersji tego opowiadania. 

A wredna sąsiadka czasem bywa gorsza od wściekłego psa, więc zapewne wczułaś się w tekst. :)

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Mnie się bajeczka podobała, przetestuję jeszcze na dzieciakach znajomych. :)

Dzięki, Irko. :)

Fajnie, że ktoś jeszcze będzie miał okazję zapoznać się z tą bajeczką. 

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Drakaina wpadła na genialny pomysł, żeby zamieszczać pod tekstem biblioteczne wierszyki Użytkowników.

Kimkolwiek jesteście, Użytkownicy, bardzo dziękuję i doceniam pomysł. :D

 

Pewnego dnia dorosnę

A wtedy jednorożce

Pójdą pod łóżko w suchy, zakurzony mrok

 

Kiedyś duży już będę 

I żołnierzyki pędem 

Ruszą czwórkami na strych, wyrównując krok

 

Auta się zatrzymają

Z rajdu już nie wracając

Po kredą na dywanie kreślonych szosach

 

Stać nie będę na murach 

Zamku króla Artura 

Bo to nie pałac tylko drewniana szopa 

 

Lecz jeszcze nie nadszedł ten dziwny czas 

Co wyobraźnię przepędzi precz z nas

Nie chcę potworów spod łóżka zabić 

Wolę się z nimi fajnie pobawić 

 

 

(czyli AQQ do biblioteki stuku-puku) 

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Taka prawie przyjemna i prawie ciepła bajka.

Prawie, bo jednak agresja taty burzy sielankowość całego show.

Demon zrobił swoją robotę, ale to kot był najbarwniejszy w tym opowiadaniu.

Tylko ta agresja taty, tak silnie zarysowana, że tylko czekałem aż matkę zdzieli, a Demon stanie w obronie rodziny, no ale opowiadanie odeszło od tego wątku w inną stronę, niż się spodziewałem i teraz nie wiem co o nim myśleć. Napisane dobrze i sprawnie, nie ma czego się czepiać.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Wiesz, Mytrixie, ja myślę, że każda bajka powinna zawierać troszkę brutalności. Wszak życie nie jest tak kolorowe, jakby się wydawało, a jednorożce coraz trudniej spotkać. :)

Jeśli wyszło choć trochę ciepło, to cieszę się bardzo. Dzięki!

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Baśnie były brutalne, pewnie, mi zabrakło chyba pociągnięcia wątku brutalności, ale to tylko takie widzimisię :-) Fajny tekst.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Bajka o tym, jak nie wychowywać dzieci. ;) Zwierzęta bardzo sympatyczne, dzieci jak typowe dzieci, ale z dorosłymi to chciałabym poważnie porozmawiać o ich podejściu do wychowania. :D Co nie zmienia faktu, że lektura była przyjemna.

Nie szukałam baboli jakoś specjalnie, ale w oko wpadło mi to:

Drzwi wejściowe do domu zatrzasnęły się z hukiem odcinając drogę ucieczki.

Dodaj przecinek przed “odcinając”.

tylko chwycił Kasię za ramię i podciągnął do góry, aż się jej diadem, zsunął na czoło.

Przecinek po “diadem” jest niepotrzebny.

Bajka o tym, jak nie wychowywać dzieci. ;)

Pewnie dorośli nie nadają się do wychowywania dzieci. Zwierzęta robią to znacznie lepiej. ;)

 

Cieszę się, że uznałaś lekturę za przyjemną.

Babolki poprawione. Dzięki!

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Przeczytane. Żwawa narracja. W sam raz dla dzieci.

Dzięki, Zielonko. 

Żwawa, powiadasz? Miło mi bardzo. :)

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Co tu dużo pisać, idealne dla dzieciaków :) czekam AQQ na kolejne opowiadania!

Szukam pracy w Łodzi?

Najbardziej spodobała mi się akcja w starym domu, z lekka tajemnicza oraz zabawna. Przyjemnie opisałaś relacje Tośka z Demonem. Na pewno przeczytam Twoją bajkę synkowi (lubi koty smiley).

 

Powodzenia w konkursie smiley

Mattpl, Monique, dzięki za odwiedziny i opinię. :)

Cieszę się, że grono najmłodszych czytelników tej bajki wciąż rośnie!

 

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Bajka i reality równocześnie. W trakcie czytania zastanawiałam się, dla kogo mogłaby być. Chyba do dziesięciu lat. 

Podobały mi się poszczególne sceny, ich kolejność, a najbardziej rozmowa Demona z Tośkiem i interakcja z dziewczynką! Dobrze zbudowana opowieść,  tej umiejętności – zazdraszczam:)

Ps. Wreszcie odblokował mi się dostęp do dysku, przy tym słabym łączu, i mogłam wstawić komentarz.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Asylum, ja również obstawiam wiek czytelnika na około dziesięć lat.

Kurczę, nie wiem jak to jest, że jak wydaje mi się, że napisałam dzieło życia, to wszyscy kręcą nosem, a jak wstawiam napisaną na kolanie bajkę, to dostaję komentarze w stylu: Dobrze zbudowana opowieść,  tej umiejętności – zazdraszczam:). Trzeba chyba się przerzucić na wiersze i bajkopisanie. XD

Cieszę się, że udało ci się wstawić komentarz. Dziękuję!

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Ciekawe, że przez wiele lat to właśnie strach najbardziej motywował do bycia grzecznym :) jak w bajce o krawcu, który miał obcinać palce dzieciom. które wpychają je do ust. Tekst faktycznie jest bajkowy, napisany przystępnym językiem. Tylko kota szkoda…

A paluszki na podłodze? :D Myślę, że ten strach wciąż działa, ale osobiste doświadczenie, to najlepszy nauczyciel. Dzięki, Fladrifie. :)

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Nowa Fantastyka