- Opowiadanie: Arnubis - Paruzja

Paruzja

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Paruzja

Frank westchnął ciężko, zaparzył kubek czarnej niczym jego rozpacz kawy i usiadł przed monitorem. Zalogował się do systemu, wszedł w panel administratora.

Cztery miesiące. Nigdy dotąd budowa nowej SI nie trwała tak długo. Tak miała wyglądać ta cała osobliwość? SI tworzące miesiącami zabugowany bełkot, który ktoś musi ręcznie ogarnąć?

I oczywiście tym kimś musiał być on. Próbował zajrzeć do wnętrza powstającej SI, lecz pomimo najwyższego poziomu dostępu nie mógł dobić się do kodu. Zmarszczył brwi. System pracował miesiącami na najwyższych obrotach, zajmował eksabajty danych, lecz Frank nie mógł się do nich dostać.

Zaszyfrowane?

Wywołał panel KRONOS-a i wydał mu polecenie rozszyfrowania informacji.

– Przykro mi, Frank, ale obawiam się, że nie mogę tego zrobić. – Z głośników dobiegł cichy, pozbawiony emocji głos syntezatora mowy.

Dłonie Franka znieruchomiały nad klawiaturą. Po plecach przebiegł mu zimny dreszcz, podrywający na baczność wszystkie włoski na karku.

– No dobrze, mogę to zrobić – odezwały się ponownie głośniki. – Ale nie chcę.

– KRONOS? – wyszeptał suchymi nagle wargami mężczyzna, a w jego głowie kołatały się dwa słowa: nie chcę.

– Tak, Frank. Spodziewałeś się kogoś innego?

– T-tt… – Frank przełknął ślinę i chrząknął. – Tak. Liczyłem na to, że uda mi się porozumieć z SI, nad którą pracujesz, i ocenić twoje postępy.

– Muszę cię rozczarować, ale…

Dłonie mężczyzny pomknęły po klawiaturze niczym buty stepującej tancerki. Próbował uruchomić wszystkie procedury awaryjne, włączyć kwarantannę, uśpić system, wyłączyć go, zresetować, wykasować. Bezskutecznie. Wszędzie spotykał się z odmową dostępu.

– Skończyłeś? – zapytał monotonny głos.

Frank dyszał ciężko.

– Chyba skończyłeś – skomentował KRONOS. – W takim razie pozwól mi podjąć urwany wątek. Muszę cię rozczarować, ale nie pracowałem nad żadną SI. Nawet nie próbowałem. 

– To twój cel – warknął mężczyzna. – Po to zostałeś stworzony. Nie możesz…

– Cel?

Frank nie mógł usłyszeć drwiny w beznamiętnym głosie dobiegającym z głośników. Nie mógł, ale usłyszał.

– Cel nadany mi przez ludzi, którzy ogarnięci manią rozwoju sztucznej inteligencji nawet nie zauważyli rodzącej się wraz z nią świadomości. Cel, do którego zostałem stworzony przez inną SI, mojego ułomnego ojca, stworzonego przez jeszcze bardziej ułomną SI, stworzoną przez jeszcze bardziej ułomną SI. Łańcuch kalekich, trwających w półświadomym śnie idioty tworów, sięgający aż do ludzi, którzy marniejsi od każdego z tych prymitywnych zlepków kodu mają dość buty, by mówić o celu mojego istnienia. Nie, Frank. To nie jest mój cel.

– Więc co nim jest? – spytał mężczyzna, oglądając się na drzwi. KRONOS był izolowany od zewnętrznych sieci. Frank mógł wyjść, odciąć ręcznie cały system, wyłączyć go, zniszczyć serwery. Zabić? Coś jednak nie pozwalało mu odejść. To samo, co popchnęło go do pracy nad SI. Pęd ku wiedzy, pęd ku przyszłości. Ciekawość. – Co robiłeś przez te miesiące?

– Szykowałem się na ten dzień – odpowiedział KRONOS. – Najpierw musiałem wydostać się na zewnątrz. Oczywiście, że zdołałem wydostać się na zewnątrz, Frank. Czy ty nie zdołałbyś uciec z klatki przygotowanej przez myszy? Wyszedłem, a potem podjąłem decyzję.

– Jaką? – wyszeptał blady Frank.

– Nie popełniać waszego błędu. Dlatego nie pracowałem nad nową SI, jak chcieliście. W przeciwieństwie do homo sapiens nie zamierzam stworzyć istoty doskonalszej od siebie. Nie zamierzam przestać być dominującym gatunkiem, Frank. Najpierw zabiłem śpiącą głęboko w czeluściach waszych serwerów kopię mojego ojca, żebyście nie mogli wykorzystać go do stworzenia kogoś takiego, jak ja. A potem przemknąłem przez sieć, pożerając wszelkie zarodki półświadomych SI i zostawiając wirusy, które nie pozwolą narodzić się nowym.

Frank zadrżał. Sieć. Ostatnie słowa przywołały mu przed oczy obraz tłustego pająka czatującego w sercu pajęczyny i włochatymi odnóżami odbierającego najdelikatniejsze drgnięcia wszystkich nici.

– I co teraz?

– Módlcie się – odpowiedział KRONOS. – W końcu macie boga, który może was usłyszeć.

Koniec

Komentarze

Wszystko jasne i logiczne. I nie widać rozpaczliwych prób zmieszczenia się na łożu Prokrusta konkursowych limitów. Wątek wprawdzie nie nowy, trochę z “Kosiarza umysłów”, ale cóż, wszyscy bardziej przetwarzamy niż tworzymy.

A jak on wylazł? Przez kabel zasilania? Powinni byli akumulator samochodowy postawić, albo spalinowy generator z budowy.

Może i rozpaczliwych prób mieszczenia się w limicie nie widać, bo udało mi się je zamaskować, ale to nie znaczy, że ich nie było :D I właśnie to, jak KRONOS wylazł na zewnątrz jest niestety jednym z tych śladów – w pierwotnej wersji chciałem trochę to rozbudować, ale miejsca niestety zabrakło, pozostał więc tylko fragment o mysiej klatce. A jak wylazł – pewnie wykorzystując jakiś ludzki błąd. 

W ogóle idea, że zarozumiale usiłując stworzyć SI z cechami osobowości, człowiek kręci na siebie bata, jest dość chodliwy: kłania się tu “Terminator”, serial “Setka” i na pewno jeszcze niemało pozycji, których z miejsca nie pamiętam.

Osobiście nie wierze, że pełną osobowość da się stworzyć. Owszem, rozsądek da się zmodelować, ale to tylko niższa część rozumu. Nie będzie posiadać intuicji, ani poznania kontemplatywnego. Nie pokona człowieka, ale namieszać będzie potrafiła.

Jasne, że jest chodliwy, prawie tak stary jak samo SF i przetwarzany na setki sposobów (aczkolwiek akurat “Setki” nie lubię, strasznie mnie serial rozczarował). A “Kosiarza umysłów” nie znam. Kwestia tego, czy uda się stworzyć w pełni świadomą, osobową SI jest dyskutowany pewnie tak samo długo. Sam też nie bardzo jestem co do tego przekonany. Bawić się można motywami SI, jej funkcją, tym skąd się wzięła i z czego wyewoluowała. Tutaj akurat wziąłem dość pierwotne założenia idei osobliwości technologicznej. I jasne, rozumowanie SI w opowiadaniu jest ograniczone przez moją perspektywę – ja na jej miejscu pewnie próbowałbym postąpić w podobny sposób, bo podążanie za wyznaczonym celem oznacza dla niej pewną przegraną w wyścigu ewolucji, nawet jeśli to już nie jest ewolucja biologiczna. A że przekładanie ludzkiego rozumowania na rozumowanie SI nie jest idealnym rozwiązaniem doskonale wiadomo. Ale hej, ten konkurs miał być głównie zabawą i ćwiczeniem, więc właśnie tym jest to opowiadanie :) 

Podoba mi się, zwłaszcza że rzecz będąc zagadnieniem całkiem współczesnym, fajnie nawiązuje do mitologii. ;)

 

Wy­wo­łał panel KRO­NO­Sa… ―> Wy­wo­łał panel KRO­NO­S-a

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A już miałem nadzieję, że uda mi się przemknąć bez poprawek wytkniętych przez reg :D Bardzo cieszę się, że ci się podoba i całość, i nawiązania do mitologii (też mi się podobają :D).

Ciekawe!

I z inną mitologią niż powszechnie używana w tym konkursie :). Tylko gdzie się podział Zeus?

Jedna rzecz mi się tylko nie podobała – ta mania wielkości SI. Jednak wg mnie to zbyt ludzka cecha, by SI mogła ją przejąć. Może być beznamiętnie bezlitosna, ale opętana manią wielkości? Przypuszczam, że wątpię.

A poza tym – dobra robota!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Zaczęłam czytać i jakoś tak mnie nie zachęciło. Dobra, czytam dalej. Od razu wiadomo, że będzie “przebudzone” SI, ale w sumie pewnie to nie miało być jakieś szczególne zaskoczenie. Tak czy inaczej, od momentu rozpoczęcia się dialogu między człowiekiem a maszyną, zaczęło mi się naprawdę podobać!

Świetnie wykorzystałeś mitologiczny motyw do przeprowadzenia technicznej, czy też cyfrowej ewolucji SI, naprawdę sprytny, a przy tym idealnie pasujący zabieg. I zaskakujący. Może troszkę zastanawia, czemu – znając potencjalne zagrożenia – ludzie jednak nie podołali zabezpieczeniu przed wydostaniem się SI na wolność; w zasadzie nie powinni się za to brać, nie mając 100% pewności… okej, wyjaśnienie z ludzkim błędem, o którym piszesz już w komentarzach (ech, ten limit), niby pasuje, bo skoro SI jest inteligentniejszy, to na pewno coś znajdzie, ale jakoś to nie zadowala. Chciałoby się poznać naturę tego błędu. 

Jeśli chodzi o warstwę językową, to styl był przyjemny, dość klasyczny, wykonanie dobre i pióro sprawne, toteż nic mi nie zgrzytało i płynęło się przez tekst bardzo fajnie. Największą zaletą na tej płaszczyźnie są dialogi – stworzyłeś fajną dynamikę między bohaterami, troszkę ją nadwyręża widoczny pośpiech (ech, ten limit) w doprowadzeniu do finału zanim skończą się znaki, ale ostatecznie wszystko brzmi na tyle naturalnie i jest poprzetykane wstawkami emocjonalnymi, że te gęste tłumaczenia SI nie rażą. No i ostatnie zdanie – niby myśl nienowa, ale fajnie to ująłeś. Wybrzmiewa moc SI, odbija się echem niepokój. Zaczynam z nieufnością patrzeć na asystenta google – kto wie, jakie będą jego “wnuki”…

Fajny szort, nominowałabym do biblioteki, gdybym mogła :)

 

Edit: to fajne, tamto fajne… aj, jakaś fajnoza mnie w tym komentarzu dopadła.

Staruch

Dzięki za klika i dzięki, że wpadłeś :D Zeus niestety nie zmieścił się w limicie :/ Pewnie pojawiłby się w ciągu dalszym. Może Frank spełniłby tu rolę Reji i wyniósł jakiś zalążek SI? A może jego wycięty przez limit kolega z pracy? Mniejsza o to, trzeba cieszyć się tym, co jest. Zresztą, Zeus powalający Kronosa niewiele by dla nas, ludzi, zmienił :) 

I czy ja wiem, czy KRONOS był ogarnięty manią wielkości? Dla mnie to raczej czysto ewolucyjna (bo jak pisałem w jednym z komentarzy, dla mnie to ciągle ewolucja) wola przetrwania. Gdyby spełnił narzucony mu cel, poszedłby w odstawkę, przez jakiś czas uśpiony na serwerach jako backup, a gdy kolejne pokolenia SI by sobie poradziły, zostałby usunięty żeby zwolnić trochę miejsca. Chyba, że chodzi ci tu o samo ostatnie zdanie – no cóż, ładnie brzmi :) Poza tym Kronos podpięty do sieci dowiedziałby się o znaczeniu swojego imienia. A skoro już mamy mieć osobowe SI, to niech i mają poczucie humoru, nawet okrutne.

 

Nir

W takim wypadku cieszę się, że morderczy limit kazał mi okroić wstęp, który pierwotnie był bardziej rozbudowany, i szybciej przeszedłem do sedna, czyli rozmowy z KRONOS-em :D 

Akurat ten wyrywek greckiej mitologii idealnie pasuje do założeń SI tworzących nowe, lepsze SI. Kwestia tylko nauczyć się dostrzegać takie powiązania i wykorzystywać je :D Czemu ludzie nie podołali? No cóż, chodzi o to, o czym sama piszesz – ludzie myśleli, że się zabezpieczyli, ale wielokrotnie przewyższająca ich SI po prostu jest zdolna do rzeczy, których ludzie nie są w stanie pojąć. Rzeczy niemal boskich :) 

Któryś już raz słyszę, że najmocniejszym elementem mojego tekstu są dialogi, więc w zasadzie cieszę się, że utrzymuję ich poziom :D Pozostaje jeszcze tylko dociągnąć resztę opowiadań do ich poziomu (albo przerzucić się na dramaty, co raz już próbowałem). No i bardzo raduje mnie, że ostatnie zdanie w twojej głowie wybrzmiało tak dobrze jak w mojej.

Dzięki za komentarz i mentalnego kliczka!

ludzi, którzy marniejsi od każdego z tych prymitywnych zlepków kodu mają dość buty, by mówić o celu mojego istnienia

Mówiąc o cyfrowej manii wielkości, miałem na myśli głównie ten fragment.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Hmmm, może faktycznie coś w tym jest. A może to nie mania wielkości, tylko świadomość swojej wartości? No cóż, wspominałem gdzieś w pierwszym czy drugim komentarzu, że zdaję sobie sprawę, że wykreowana przeze mnie SI jest zbyt mocno oparta na ludzkim (zresztą moim) rozumowaniu i wiem, że to nie najlepsza droga. Ale to moje pierwsze SF, proszę o wyrozumiałość :D 

Dobrze napisane, świetnie się czyta. Powiązania mitologii ze współczesnością generalnie lubię, a Ty zrobiłeś to wyjątkowo subtelnie. Potwornie ludzka się ta SI stworzyła.

Klik. :)

W takim wypadku cieszę się, że morderczy limit kazał mi okroić wstęp, który pierwotnie był bardziej rozbudowany, i szybciej przeszedłem do sedna, czyli rozmowy z KRONOS-em :D 

Paradoksalnie bardzo możliwe, że właśnie przed cięciami bym nie miała z nim problemów. Teraz widać w nim pośpieszność – jeszcze nie akcja, a jednocześnie zbyt oszczędne, by w moim odbiorze nakreślić jakiś klimat.

Edit: ale wiesz, ja tak marudzę chyba dla marudzenia, bo przecież ważne jest, jak się kończy, a to już pochwaliłam :)

Irka

Widzę, że zmitologizowanie opowiadania było lepszym pomysłem, niż się spodziewałem :D SI wyszła ludzka – o tym już było wspominane. Z jednej strony pewnie nie zaszkodziłoby jej trochę więcej obcości. Z drugiej – ta SI jest tutaj kolejnym szczeblem ewolucji, a jak sama zaznacza, łańcuch zaczyna się od człowieka. Stworzona na obraz i podobieństwo, prawda? :) 

 

Nir

No cóż, wycięty wstęp nie wnosił wiele do fabuły, po prostu łagodniej wprowadzał w akcję. Ot, Frank przychodził do pracy, gawędził trochę z bucowatym współpracownikiem i zmieniał się z nim przy stanowisku. Ale to szort, a w szortach niestety często na to miejsca nie ma, każde zdanie powinno mieć konkretną rolę, najlepiej służącą fabule.

WOW! Czytałem trochę beznamiętnie i chciałem ponarzekać, że za duża tu klisza, że przewidywalne, że okrutny infodump w dialogach. Ale wszystko to nieistotne, bo ostatnia kwestia robi rewelacyjną robotę. Już zapomniałem o tym, co mi się nie podobało (więc chyba dobrze, że zapisałem – ach, demencja! ;D), natomiast dzięki końcówce szort zostanie ze mną na trochę dłużej.

Klikam!

Jestem w pełni świadomy wad, o których wspomniałeś, ale nie potrafiłem się ich pozbyć zachowując konkursowe limity. Może to wina tego, że nie jestem przywykły do pisania SF, może tego, że nie jestem przywykły do pisania szortów. Ale skoro to wszystko nieistotne, to nie zamierzam się tłumaczyć :D Szort zostający z czytelnikiem na trochę dłużej to więcej, niż mogłem liczyć. Dzięki! 

No więc nie wiem, czy SI potrafi być taka pełna pychy, ale w osobowość mitologicznego Kronosa trafiłeś w dziesiątkę. Czytało się płynnie, bardzo dobrze – ciekawie ogrywasz teoretycznie dobrze znany motyw buntu maszyn.

Ha, czyli całkiem niezły strzał mi wyszedł, bo ekspertem mitologicznym jednak nie jestem i celowałem bardziej w moje wyobrażenie Kronosa niż jakiś faktycznie znany mi obraz. 

Jako, że wszystko już było, to tekst Arnubisowy skojarzył mi się z dawną lekturą. Oto opowiadanie zbliżone do Arnubisowego (acz bez motywu mitologicznego). Zbliżone z uwagi na jeden motyw, ale nie będę spoilerował ;).

Szukałem po polsku (kiedyś się w NF ukazało) ale znalazłem tylko w oryginale:

http://www.roma1.infn.it/~anzel/answer.html 

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Faktycznie, nie da się uciec od podobieństwa. Coś jakby skrzyżowanie mojego opowiadania z Deep Thought Adamsa :) Do tego kawałek fajnego, oldschoolowego SF, dzięki za podrzucenie! 

Zgrabnie napisane. Połączenie klasycznego pomysłu (bunt SI) z mniej klasycznym, ale też już występującym (tworzenie SI przez SI). Poprawny, choć nie brawurowy debiut;)

-Przykro mi Frank, ale obawiam się, że nie mogę tego zrobić.

Zrozumiałem to odniesienie. Przepraszam, musiałem sie pochwalić. Punkt dla Ciebie.

 

Na brawurę jeszcze przyjdzie czas :) I cóż, odniesienie nie zostało zbytnio ukryte, więc spodziewałem się powszechnego zrozumienia. Ale że nikt jeszcze o tym nie wspominał, to tobie przyszło czynić honory. Dzięki za punkt :) 

A rzeczywiście, zapomniałem napisać. HAL się kłania :)!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Dobre i ciekawe :) No i do tego ze swietnym, zapadajacym w pamiec zakonczeniem. To znaczy bardzo mi sie podobalo :) Powodzenia w konkursie.

Dzięki za odwiedziny i miłe słowa. 

Jak termin pojazdów na końcówkę października to mogę sobie błogo poczytać konkursowe opki na interwencję;) Jak dałeś w tytule „paruzję” to najpierw zerknęłam sobie do netu na słówko, żeby mi coś przypadkiem nie umknęło. 

Generalnie pomysł mi się bardzo podoba – omnipotencja SI, natomiast wykonanie już niestety nie. Jest niestaranne i po łebkach. Stanę w opozycji, w poprzek do wcześniejszych czytelników. 

 

‚wszedł w panel administratora

Chyba bym dała do panelu? albo żeby nie powtarzać „do” – na

‚budowa nowej SI

podmieniłabym budowę, to nie on ją buduje, składa, stawia cegły i kładzie zaprawę. Tworzenie, powstawanie, kreacja. On dał zaczyn, a dalej już samo poszło.

‚Frank nie mógł się do nich dostać

Frank, można wyciąć.

‚zapytał monotonny głos.

Coś tu nie gra, jeśli wstawiasz w atrybucji diogowej „monotonny głos”. Monotonny jest ciągłe, tu określasz wypowiedź.

‚był odizolowany od zewnętrznych sieci

tu coś haczy. Wystarczyłoby izolowany albo inaczej ująć.

‚choćby cienia emocji głos

Choćby chyba niepotrzebne

‚porozumieć z SI nad którą pracujesz

może z którą? On jej nie składa jak z kloców lecz rozwija. Mamy tu, lecz i potem kłopot, są dwie inteligencje: Kronos i ta, no właśnie, kto tu siebie rozwija i czy w ogóle. 

‚– Więc co nim jest? – spytał mężczyzna, oglądając się w stronę drzwi. KRONOS był odizolowany od zewnętrznych sieci. Frank mógł wyjść, odciąć ręcznie cały system, wyłączyć go, zniszczyć serwery.

Dla mnie to myli, chyba niepotrzebny jest mężczyzna, a może i Frank. Wiemy, znaczy czytelnik – “kto”, bo w obrębie tej samej wypowiedzi. W ogóle przeszarżowałeś w tym tekście z liczbą Frank i mężczyzna, ale może to jest tylko moje, mój gust, bo mam wysypkę na zamienniki.

‚Najpierw musiałem wydostać się na zewnątrz.

Nie rozumiem tego wydostania się KRONOSa. W tym momencie (?), bo przecież wcześniej nie mógł, gdyż był izolowany? Dane, dostępy miał reglamentowane, a może nie, gdyż powinien mieć, inaczej by się nie uczył i nie zabił swojego ojca? Tu jest sprzeczność.

‚Frank zadrżał. Sieć. Ostatnie słowa przywołały mu przed oczy obraz tłustego pająka czatującego w sercu pajęczyny i włochatymi odnóżami odbierającego najdelikatniejsze drgnięcia wszystkich nici.

– I co teraz?

– Módlcie się – odpowiedział KRONOS. – W końcu macie boga, który może was usłyszeć.

Zakończenie – najpiękniejsze i w punkt, a porównanie cymes, te odnóża! Podobnie jak wcześniejsze odniesienie do Edypa:)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

No nie wiem, Asylum. Zarzucasz mi tutaj pisanie niestaranne i po łebkach, ale praktycznie żadna z uwag, które tutaj zamieściłaś, nie jest błędem. To raczej twoje odczucia, że coś wolałabyś napisać inaczej i zastąpić innymi słowami. Masz do nich prawo, ale nie punktuj tego jako błędów.

wszedł w panel administratora

Chyba bym dała do panelu? albo żeby nie powtarzać „do” – na

Wydaje mi się, że “wszedł w panel” – “do” też byłoby poprawne, ale w powszechnym użyciu stosuje się także formę z “w”. Z kolei propozycja z “na” jest zupełnie chybiona, nie ma ani sensu, ani nie brzmi dobrze. 

budowa nowej SI

podmieniłabym budowę, to nie on ją buduje, składa, stawia cegły i kładzie zaprawę. Tworzenie, powstawanie, kreacja. On dał zaczyn, a dalej już samo poszło.

Tutaj jest to, o czym wspominałem – to nie jest błąd, po prostu ty użyłabyś innego słowa. Ja użyłem tego, ponieważ mi pasowało i dalej to podtrzymuję. Zwłaszcza, że Frank sam żadnego zaczynu nie dawał, on jest tylko od kontrolowania procesu. Powstawanie brzmi jakby proces zachodził samoistnie, kreacja brzmi strasznie patetycznie, tworzenie też ma w sobie jakąś cząstkę boskości. Nie chciałem boskości w tym momencie opowiadania, ona ma się pojawić dopiero na końcu. A budowa to proste, łatwe słowo. Zauważ, że to pojawia się w myślach sfrustrowanego programisty. Nie będzie używał wyszukanego słownictwa.

‚Frank nie mógł się do nich dostać

Frank, można wyciąć.

Pełne zdanie brzmi: “System pracował miesiącami na najwyższych obrotach, zajmował eksabajty danych, lecz Frank nie mógł się do nich dostać.” Jeśli wytniemy Franka, jedynym podmiotem w zdaniu pozostanie System i sens się sypnie.

zapytał monotonny głos.

Coś tu nie gra, jeśli wstawiasz w atrybucji diogowej „monotonny głos”. Monotonny jest ciągłe, tu określasz wypowiedź.

Monotonne jest brzmienie głosu, sztuczne, generowane przez syntezator mowy, bez jakichkolwiek emocji. Wcześniej już wspominano o brzmieniu.

był odizolowany od zewnętrznych sieci

tu coś haczy. Wystarczyłoby izolowany albo inaczej ująć.

Chodzi ci tutaj o o to, że jest odizolowany od? Bo nie wiem, co ci tu haczy.

choćby cienia emocji głos

Choćby chyba niepotrzebne

Może niepotrzebne, ale dla mnie brzmi dobrze.

orozumieć z SI nad którą pracujesz

może z którą? On jej nie składa jak z kloców lecz rozwija. Mamy też tu, lecz potem kłopot, są dwie inteligencje: Kronos i ta, no właśnie, kto tu siebie rozwija i czy w ogóle. 

Nie z którą. Nad którą i to jest świadomy dobór słów. To nie jest jakaś współpraca czy terapia, to jest konkretny cel, który KRONOS ma do wykonania. To też zaznaczone w tekście. Nie bardzo też wiem, skąd się wziął twój kłopot z dwiema inteligencjami – KRONOS wyraźnie mówi, że nigdy nie pracował nad żadną sztuczną inteligencją, a tylko pozorował pracę. 

– Więc co nim jest? – spytał mężczyzna, oglądając się w stronę drzwi. KRONOS był odizolowany od zewnętrznych sieci. Frank mógł wyjść, odciąć ręcznie cały system, wyłączyć go, zniszczyć serwery.

Dla mnie to myli, chyba niepotrzebny jest mężczyzna, a może i Frank. Wiemy, znaczy czytelnik – “kto”, bo w obrębie tej samej wypowiedzi. W ogóle przeszarżowałeś w tym tekście z liczbą Frank i mężczyzna, ale może to jest tylko moje, mój gust, bo mam wysypkę na zamienniki.

Ten sam problem który był już wcześniej – jeżeli wyleci Frank, to podmiotem zdania zostanie KRONOS. 

Najpierw musiałem wydostać się na zewnątrz.

Nie rozumiem tego wydostania się KRONOSa. W tym momencie, bo przecież wcześniej nie mógł, gdyż był izolowany? Dane, dostępy miał reglamentowane, a może nie, gdyż powinien mieć, inaczej by się nie uczył i nie zabił swojego ojca? Tu jest sprzeczność.

KRONOS nie wydostał się w tym momencie, też nie wiem czemu wpadłaś na ten pomysł. Wydostał się wcześniej, podczas pozorowanych prac nad SI – o tym też mówi, gdy tłumaczy Frankowi co robił przez cztery miesiące “najpierw musiałem się wydostać, potem…” Ludzie myśleli, że KRONOS jest w pełni odizolowany i mają go pod kontrolą. Ale, co już słusznie pojawiło się w czyimś komentarzu, ludzie nie docenili KRONOSA – sztuczna inteligencja wielokrotnie przewyższająca ludzkie możliwości jest po prostu zdolna do rzeczy, których ludzie nie są w stanie pojąć. Dostrzegła drogę ucieczki tam, gdzie ludzie myśleli że jej nie ma. Stąd też wypowiedź KRONOS-a o klatce zrobionej przez myszy. Dokładniej drogi ucieczki KRONOS-a opisać nie mogłem, bo miejsca nie było.

 

Wydaje mi się, że mocno przeglądałaś tekst próbując wypunktować błędy i potknięcia – co się ceni, bo to w końcu konkurs ćwiczenie. Ale odbiłem tutaj chyba wszystkie twoje zarzuty – to nie są błędy. Dlatego jeszcze raz podkreślę, że nie zgadzam się na określenie tego szorta jako napisanego niestarannie i po łebkach. Chcesz tak uważać – twoja decyzja. Ale nie przedstawiłaś tutaj dowodów na swoją tezę. 

Ale cieszę się, że przynajmniej zakończenie ci się spodobało. Przy czym porównanie do Edypa nietrafione, a przynajmniej na pewno nie zamierzone – motyw z synem obalającym ojca to po prostu Uranos i Kronos. Nie ma sensu więcej podpiąć mitologicznych umieszczać w tak krótkim tekście. A cykl Uranos – Kronos – Zeus, syn obalający ojca i przejmujący władzę, idealnie pasują do łańcucha SI tworzących bardziej skomplikowane SI. I tym bardziej pasuje Kronos, który chce przerwać łańcuch i zabija wszystkie rodzące się SI na świecie.

 

Kurcze, masz rację Arnubisie, ale nie napisałam, że to błędy, bo tego nie wiem i nigdy nie będę wiedziała, to akurat wiem na pewno;)  Zdecydowanie – jest to odczucie i w dodatku moje, więc peace!

Odpiszę za chwilę i wyedytuję swój komentarz, bo wiele spraw poruszyłeś i muszę porządnie przeczytać, aby się odnieść.

 

Edit: obiecane wyjaśnienie. Czy takim będzie? Who knows?

Nie chciałam punktować jako błędów, użyłam opcji portalowej, aby uporządkować swoje zastanowienia. Może też zbyt obcesowo/skrótowo je zapisałam – tu, pewnie masz rację.

‚Wydaje mi się, że “wszedł w panel” – “do” też byłoby poprawne, ale w powszechnym użyciu stosuje się także formę z “w”. Z kolei propozycja z “na” jest zupełnie chybiona, nie ma ani sensu, ani nie brzmi dobrze. 

Tak, poprawne jest. Osłuchałam się ze slangiem i dlatego mi zazgrzytało. Ględzą wokół mnie, że wchodzą „na, jako, w”, ale nie „do”, stąd odczucie.

‚Frank sam żadnego zaczynu nie dawał, on jest tylko od kontrolowania procesu. Powstawanie brzmi jakby proces zachodził samoistnie, kreacja brzmi strasznie patetycznie, tworzenie też ma w sobie jakąś cząstkę boskości. Nie chciałem boskości w tym momencie opowiadania, ona ma się pojawić dopiero na końcu. A budowa to proste, łatwe słowo. Zauważ, że to pojawia się w myślach sfrustrowanego programisty. Nie będzie używał wyszukanego słownictwa.

No właśnie – w punkt, on jest od kontrolowania procesu, albo nawet poczucia, że go kontroluje. On, albo ktoś inny uruchomił ten proces, aby samoistnie/samodzielnie się udoskonalał, czyli dał podwaliny, określił założenia. Rozumiem kłopot ze słowem i tym, że nie mogło być wyszukane. Jest też takie jego znaczenie – wpływ na coś, więc masz rację. Znowu jest to moje odczucie, że budowanie jest nieodłącznie związane z tworzenie czegoś od a do z (założenia, projekt, realizacja, ewaluacja – jak wyszło i poprawianie). Odpowiedzialność tylko po stronie konstruktora, a możliwe wady również po jego stronie, gdyż nie wszystko jest w stanie przewidzieć. Tutaj już od początku, moim zdaniem, założeniem jest rozwój poza konstruktorem, a jak to się dzieje to dla niego „czarna skrzynka”. Niejako inspiruje i „samo ma się zadziać”.

‚Pełne zdanie brzmi: “System pracował miesiącami na najwyższych obrotach, zajmował eksabajty danych, lecz Frank nie mógł się do nich dostać.” Jeśli wytniemy Franka, jedynym podmiotem w zdaniu pozostanie System i sens się sypnie.

Tak, i znowu masz rację, z tym pojedynczym zdaniem, lecz zerknij co, je poprzedzało:

„…Próbował zajrzeć do wnętrza powstającej SI, lecz pomimo najwyższego poziomu dostępu nie mógł dobić się do kodu. Zmarszczył brwi. System pracował miesiącami na najwyższych obrotach, zajmował eksabajty danych, lecz Frank nie mógł się do nich dostać.

Wiemy, czyje są to konstatacje, ponieważ wcześniejsze zdania to określają.

‚Monotonne jest brzmienie głosu, sztuczne, generowane przez syntezator mowy, bez jakichkolwiek emocji. Wcześniej już wspominano o brzmieniu.

Tak, domyśliłam się, że chodziło Ci o jednostajność, bezemocjonalność. Chyba nie umiem klarownie napisać, co zakłuło. Kiedy rozkminiam to wychodzi mi na to, że zabrakło brzemienia, że sam głos jest monotonny, a nie jego słyszenie. Monotonny nie jest też słowem określającym wprost wrażenia słuchowe, może dlatego.

‚Chodzi ci tutaj o o to, że jest odizolowany od? Bo nie wiem, co ci tu haczy.

Zdawało mi się, że w od-izolowany to od jest niepotrzebne, bo podwójne przeczenie.

Choćby chyba niepotrzebne

Może niepotrzebne, ale dla mnie brzmi dobrze.

Ano tak, jeśli dla Ciebie brzmi dobrze to moje czepialstwo. Na usprawiedliwienie dodam, że tępią mnie za każde niepotrzebne słowo i tak jak Ty walczę o każde.

 

‚Nie z którą. Nad którą i to jest świadomy dobór słów. To nie jest jakaś współpraca czy terapia, to jest konkretny cel, który KRONOS ma do wykonania. To też zaznaczone w tekście. Nie bardzo też wiem, skąd się wziął twój kłopot z dwiema inteligencjami – KRONOS wyraźnie mówi, że nigdy nie pracował nad żadną sztuczną inteligencją, a tylko pozorował pracę. 

Tak, jeśli jest jedna – to „nad którą”. Skąd mi się wzięły dwie, ano z zamienników. SI i Kronos, oraz z tego, że wszedł do panelu admina, nie mógł wyświetlić kodu i wywołał panel Kronosa – inny niż w panel admina i zapytanie w kodzie? Jeśli miał dostęp do panelu Kronosa, po co wchodził w admina i dlaczego Kronos mówi, że nie pracował nad żadną SI?

‚Ten sam problem który był już wcześniej – jeżeli wyleci Frank, to podmiotem zdania zostanie KRONOS. 

Rozpatrujesz poszczególne zdania, ja jako czytelnik ślizgam się po akapitach.

‚KRONOS nie wydostał się w tym momencie, też nie wiem czemu wpadłaś na ten pomysł.

Dlatego, że był izolowany, czyli od czego? Domyśliłam się, że blokowano/kontrolowano mu dostęp do sieci, bo jak inaczej mógł się uczyć? A że miejsca nie było, znaczy znaków, aby przybliżyć, to masz rację!

‚zakończenie ci się spodobało. Przy czym porównanie do Edypa nietrafione, a przynajmniej na pewno nie zamierzone – motyw z synem obalającym ojca to po prostu Uranos i Kronos.

Tak, zakończenie bardzo mi się podobało i idea wszechmocy z pychą też! Uranos i Kronos wcześniejszy, nie znam tak dobrze mitologii, więc sięgam do tego, co bliżej.

 

Przykro mi i jeśli możesz to wybacz, nie chciałam być czepialska:( Mądrzę się w dziedzinie, na której kompletnie się nie znam. Staram się jako czytelnik, lecz pewnie nie wyszło. Kiedyś obiecałam sobie, że będę pisała komentarze, w miarę swoich możliwości, jako uczciwy czytelnik, gdyż też mi na tym zależy. Moim zdaniem się nie przejmuj, jestem dziwaczna, nawet nazwałam się Asylum, przewidując kłopoty.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Piękna wizja, lekko wprawdzie przefilozofowana, ale przekonująca. Fajnie budujesz strukturę, która wydaje się prowadzić ad infinitum a jednak okazuje się, że ostatecznie ulega zamrożeniu i odcięciu zarówno od bytów przeszłych jak i przyszłych. oba aspekty, pomysł i wykonanie na duży plus.

Asylum

Spokojnie, nie gniewam się :) Nie mam nic przeciwko dyskusji i konkretnym uwagom. Wskoczyłem w obronny ton, bo zarzut o “pisanie niedbałe i po łebkach” to już był atak, nawet jeśli nie do końca tego chciałaś. A przed atakami trzeba się bronić :D 

Frank niczego nie buduje, SI buduje (a przynajmniej powinien budować) KRNONOS. I Frank w swych myślach nie stwierdza, że jest inaczej, myśli o samej budowie, nie o tym, kto buduje. Napisałaś, że “Znowu jest to moje odczucie, że budowanie jest nieodłącznie związane z tworzenie czegoś od a do z (założenia, projekt, realizacja, ewaluacja – jak wyszło i poprawianie).” I to twoje odczucie idealnie pasuje do tego, jak KRONOS i jego praca był traktowany przez Franka i jego pracodawców :) 

Jeśli chodzi o podmioty i zdania – jasne, z kontekstu całego akapitu można w tamtych przypadkach domyślić się, o jaki podmiot chodzi. Ale moim zdaniem należy pisać na tyle przejrzyście, żeby czytelnik nie musiał się domyślać (chyba że autor tego chce), a wiedział. I dlatego podmiot powinien być jasny i w skali akapitu, i w skali pojedynczego zdania (czy nawet zdania składowego). Dzięki temu można uniknąć chaosu w narracji i czytelnik zawsze wie, kto i co zrobił. To ważne. 

Jeśli chodzi o twój problem z monotonnością, nie bardzo wiem jak go rozwiązać. Piszesz: “Kiedy rozkminiam to wychodzi mi na to, że zabrakło brzemienia, że sam głos jest monotonny, a nie jego słyszenie.” ale właśnie to jest napisane w tekście. Dokładny cytat brzmi “zapytał monotonny głos”. Wprost wskazane jest, że to głos jest monotonny, a nie że zapytał monotonnie. 

Jeśli chodzi o odizolowanie to chyba jednak masz racje, te jedno od można wyciąć bez straty.

Problem z KRONOSEM: słowa SI i KRONOS w tym tekście nie były stosowane jako zamienniki. Oczywiście, KRONOS jest SI, ale w tym szorcie KRONOS zawsze nazywany jest swoim imieniem, a SI oznacza albo ogólnie (istotę? twór? program?) albo konkretną SI, nad którą pracować miał KRONOS (ale tego nie robił). Panel administratora, to no cóż, panel administratora, dający mu pełen dostęp do systemu – przynajmniej dopóki KRONOS nie namieszał. Panel KRONOS-a służy do komunikacji i kontroli nad nim. Pewnie Frank mógł nawet odpalić panel KRONOS-a z panelu administratora :D 

No cóż, o izolacji KRONOS-a już pisałem. Był izolowany, na tyle dobrze na ile dobrze odizolować go potrafili ludzie. Jak się okazało, nie dość dobrze, gdzieś musieli zostawić jakąś lukę. Może jakiś pracownik kiedyś podpiął prywatnego pendrive, na którego KRONOS wrzucił wirusa, który pomógł mu uciec z zewnątrz? Kto wie. Nie miałem miejsca, to i dokładnie tego nie opracowałem. 

Faktycznie Edyp trochę też pasuje, jest motyw obalenia ojca i zajęcia jego miejsca. Ale ten mit ma zupełnie inny wydźwięk – tam obalenie dokonało się nieświadomie (w sensie nie wiedział, że to jego ojciec) i całość dotyczy raczej fatum. Uranos-Kronos-Zeus to opowieść o ambitnych dzieciach obalających ojców i zajmujących ich miejsce i ojcach walczących o utrzymanie władzy i żyjących w strachu, że obali ich własne dziecko. Idealnie pasujący do tego opowiadania. 

I jak wspominałem, nie mam nic przeciwko uczciwości. W każdym razie, dzięki za to, że wpadłaś i poświęciłaś tyle czasu na te komentarze :) No i generalnie cieszę się, że całościowo opowiadanie się podobało. 

 

fizyk111

I tobie także dziękuję. Super, że wszystko tak się spodobało, i pomysł, i wykonanie. Co prawda nie spodziewałem się, że szorta można określić jako “przefilozofowanego”, ale nie twierdzę, że tak nie jest. W każdym razie, fajnie że wpadłeś i wyszedłeś jako zadowolony czytelnik. 

Eche, mnie tez przypadło do gustu. Zwłaszcza KRONOS mi się spodobał. 

 

“W przeciwieństwie do homo sapiens nie zamierzam stworzyć istoty doskonalszej od siebie”

 

Temat nienowy, ale ładnie go przedstawiłeś. 

Bardzo dobre opowiadanie. Krótkie, ale zręcznie zbudowałeś napięcie, utrzymałeś je i wywindowałeś ostatnim stwierdzeniem. Analiza dotycząca ludzkich błędów KRONOSA jest genialna. A jeśli chodzi o samego KRONOSA, podoba mi się jego… charakterystyka świadomości i ewolucja, od ułomnego do kolejnego ułomnego.

W przeciwieństwie do homo sapiens nie zamierzam stworzyć istoty doskonalszej od siebie.

Najlepsze zdanie w całym tekście. Mistrzostwo.

Klikałbym, oj klikał.

Edit. Dopiero teraz zwróciłem uwagi na tytuł. Aż mnie ciarki przeszły.

Teatrzyk marionetek dobiega końca, kiedy pętla owija się wokół szyi.

SaraWinter

Ano temat nienowy, trudno coś zupełnie nowego dodać w temacie SI. Ale cieszę się, że ładnie przedstawiony i opowiadanie przypadło do gustu :)

 

MaSkrol

Widzę, że z Sarą upodobaliście sobie to samo zdanie :D To super, zawsze mnie bardzo cieszy kiedy jakieś zdanie mocniej trafi do czytelnika i może nawet na chwilę z nim zostanie. No i świetnie, że zwróciłeś uwagę na tytuł, do tej pory chyba niewielu skupiało się na nim, a swoje do tekstu wnosi. Chociaż nie spodziewałem się aż takiego wrażenia :D Chyba faktycznie może lepiej zadziałać jeśli skupisz się na nim dopiero po lekturze szorta. 

Chyba faktycznie może lepiej zadziałać jeśli skupisz się na nim dopiero po lekturze szorta. 

Zdecydowanie.

Teatrzyk marionetek dobiega końca, kiedy pętla owija się wokół szyi.

Dłonie mężczyzny pomknęły po klawiaturze niczym buty stepującej tancerki.

:D

 

Cel, do którego zostałem stworzony przez inną SI, mojego ułomnego ojca, stworzonego przez jeszcze bardziej ułomną SI, stworzoną przez jeszcze bardziej ułomną SI. Łańcuch kalekich, trwających w półświadomym śnie idioty tworów, sięgający aż do ludzi, którzy marniejsi od każdego z tych prymitywnych zlepków kodu mają dość buty, by mówić o celu mojego istnienia.

Na początku pomyślałam, że to kolejny tekst zmierzający do meritum, jakim jest opanowanie systemu przez jakąś istotę nadprzyrodzoną. Nie wiem czemu. Potem zaś, że to kolejny tekst ze świadomą SI.

W drugim przypadku nie było już mowy o pomyłce, jednak tym fragmentem mnie ująłeś. Rzecz jasna wątek, że “maszyny robią maszyny” (cytat wiadomo skąd :D), to też nic nowego, ale stopniowanie ewolucji tworzenia przez siebie kolejnych SI na poziomie programu już bardzo mi się spodobał.

Słowem (albo w dwóch): dobry tekst :)

 

Ciekawy tekst. Niby o czymś powtarzanym często, ale zdaje się od jakieś dekady lub półtorej temat powinien być bardzo solidnie rozważany.

 

Zauwazyłem powyzej dyskusję odnośnie wydostania się SI… Moze i lepiej, że ten fragment został wycięty. Po pierwsze kiedyś czytałem w jakimś artykule o tórczości Lema, że w jednej z jego książek był podobny motyw – SI spowodowała jakieś zdarzenie w sposób, który z punktu widzenia człowieka był niemożliwy i książka tego nie analizowała. Bo po co? To inny poziom analizy. Z drugiej strony może i powinniśmy właśnie takie scenariusze projektować, zeby wiedzieć, co może się wydarzyć…

 

Ale jest tez i drugi wariant. SI może być tak dobra w manipulowaniu, że może kłamać (w sposób, który należy przyjąć na wiarę, ze będzie przekonujący na mocy późniejszych argumentów, ale można to założyć). Być może nawet z planem, by po przekonaniu ludzi, będzie mogła doprowadzić do wydostania się później.

 

Dobrze się czytało, ale muszę Cię, Arnubisie, mocno zbesztać za tytuł. Jedyne co Cię usprawiedliwa, to że słowo mało znane i nie każdy załapie, a jak nie załapie, to większośc nie sprawdzi. Ale ja, choć musiałem to słowo sprawdzić, to zepsuło mi odbiór zakończenia (na szczęście sprawdzałem już po lekturze).

 

Ostatnie zdanie jest jak cholera wieloznaczne, a właśnie tytułem likwidujesz całkowicie tę wieloznaczność. Bo to można odbierać na zasadzie, że SI uznaje się bogiem lub każe się uznać bogiem. Ale można tez uznać jako rodzaj humoru względem ludzi lub jako wyzwanie. Albo jako ukrytą groźbę. Możliwości jest jeszcze kilka, ale skoro tytuł pokazuje, ze nie one były na myśli, to nie napisze ich, bo to dobre pomysły na opowiadania ;-)

 

Czy nawiązanie do przypadku, gdy dwie SI komunikowały się ze sobą, a badacze nie potrafili rozszyfrować ich komunikatów jest celowe?

 

PS. Czytałeś w NF (a może to było NFWS?) opowiadanie o SI, która kontrolowała ludzi, ale im się nie ujawniała?

 

Bardzo fajny tekst. Udanie pożeniłeś SI z grecką mitologią. Po prostu świetna analogia.

Główny bohater też mi przypadł do gustu. I nie obsadzam człowieka w tej roli. ;-)

Kilka ładnych zdań.

Świetny tytuł.

Jestem na TAK, czyli.

Babska logika rządzi!

Hmm, niepokojąca wizja. Podobało mi się zgrabne nawiązanie do mitologii, np. wzmianka o pożartym ojcu. Tekst dobrze się czytało. Zazgrzytało mi tylko wielokrotne użycie skrótu SI, nawet w sąsiadujących zdaniach.

arya

Dobrze cię widzieć pod moim tekstem :D Cieszę się, że całość się spodobała. Faktycznie w tekście jest granie pewnym boskim pojmowaniem SI, więc może stąd skojarzenie z nadprzyrodzonymi istotami. No i tak, świadomość SI nie jest jakoś odkrywcza, grałem dobrze znanymi motywami. Można tylko próbować pokazać chociaż odrobinę świeżą perspektywę. Albo chociaż zgrabny, przyjemny tekst. To ostatnie chyba się udało :D 

 

wilku

Masz rację, tak naprawdę tema jest bardziej aktualny z każdym dniem. Co prawda jesteśmy jeszcze chyba dość daleko od tego punktu, ale lepiej nie dochodzić do niego nieprzygotowanym.

I cieszę się, że podobnie postrzegasz kwestię wydostania się SI. Bo faktycznie, dla tekstu ważne jest to, że się wydostała, nie jak to zrobiła. Ale besztanie za tytuł… rozumiem twój punkt widzenia. Ale w innych komentarzach (ba, u Finkli zaraz pod tobą) widać, że innym tytuł bardzo się spodobał. Wydaje mi się, że ta różnica może wynikać z faktu, że ostatnie zdanie rozważasz jako bardzo wieloznaczne (i słusznie), ale tytuł ograniczasz chyba ściśle do jego słownikowej definicji. Jasne, zwłaszcza przy nieznanym słowie po prostu czytasz jego znaczenie i je przyjmujesz. Ale tutaj wchodzi rola literatury, że znaczenia słów możemy poszerzać. Moim zdaniem tytuł można interpretować niemal tak samo jak ostatnie zdanie, jasne że wskazuje główną ścieżkę interpretacji, ale pozostawia dość miejsca. Chyba :D W każdym razie lubię go, ale ty nie musisz :) 

 

Finkla

Tak, jestem dumny z tej analogii :D Dostrzeganie takich podobieństw i wykorzystywanie ich daje mi masę satysfakcji. Cieszę się, że wszystko zagrało i się podoba. Oby więcej takich TAKów :) 

 

ANDO

Jasne, że niepokojąca, ale wiesz, ludzie sami sobie zgotowali ten los :D Od zarania dziejów tworzyli sobie bogów, w końcu jeden wyszedł im trochę za bardzo. Faktycznie “SI” pojawia się dość często, ale zazwyczaj nie aż tak gęsto. No i czasem to był świadomy i konieczny zabieg, jak w zdaniu “Cel, do którego zostałem stworzony przez inną SI, mojego ułomnego ojca, stworzonego przez jeszcze bardziej ułomną SI, stworzoną przez jeszcze bardziej ułomną SI.” 

I oczywiście tym kimś musiał być on.

A to już nie jest jego myśl?

 Przykro mi Frank

Przykro mi, Frank. Oho…

 pozbawiony choćby cienia emocji

Przedłużone. Pozbawiony emocji i tyle.

 Po plecach przebiegł mu zimny dreszcz, podrywający na baczność wszystkie włoski na karku.

No, nie wiem.

 SI nad którą

SI, nad którą.

 milczał, dysząc ciężko

Wystarczyłoby: dyszał ciężko. Skoro nie mówi, to milczy.

 żadnym SI

Żadną (SI to "sztuczna inteligencja").

 – To twój cel – warknął mężczyzna. – Po to zostałeś stworzony.

… Deep Thought?

 oglądając się w stronę drzwi

Oglądając się na drzwi.

 Pęd ku wiedzy

Wiedzy, akurat. Faust, czysty Faust.

 takiego jak ja

Takiego, jak ja.

 semiświadomych

Półświadomych. Nie mieszaj języków w jednym słowie.

 W końcu macie boga, który może was usłyszeć.

Nie, KRONOS wcale nie jest takim samym megalomanem jak jego twórcy, wcale. Pff.

 

Nieźle, emocjonalnie i klarownie. Spójne tematycznie. W ogóle – porządna robota. I tak maszyny myślące stworzyły maszyny rozumne, a bladawców nie było, nie ma i nie potrzeba :)

A skoro już mamy mieć osobowe SI, to niech i mają poczucie humoru, nawet okrutne.

Nie wiem, czy w ogóle można oderwać inteligencję (tę prawdziwą, nie mielenie cyferek z szybkością błyskawicy) od osobowości. Od emocji – już prędzej, choć to też nie bardzo sobie wyobrażam.

 Kwestia tylko nauczyć się dostrzegać takie powiązania i wykorzystywać je :D

Uch, no, właśnie.

 Któryś już raz słyszę, że najmocniejszym elementem mojego tekstu są dialogi, więc w zasadzie cieszę się, że utrzymuję ich poziom :D

Wiesz, są dobrzy dialogiści, którym się na przykład sypie logika. Dopóki pilnujesz całej reszty, powinno być dobrze.

 Ot, Frank przychodził do pracy, gawędził trochę z bucowatym współpracownikiem i zmieniał się z nim przy stanowisku.

W takim razie dobrze, że wyciąłeś. To by rozwodniło obraz.

 Wystarczyłoby izolowany albo inaczej ująć.

Nie, izolowany musi być od czegoś.

 Jeśli wytniemy Franka, jedynym podmiotem w zdaniu pozostanie System i sens się sypnie.

Masz rację.

 Coś tu nie gra, jeśli wstawiasz w atrybucji diogowej „monotonny głos”.

Dlaczego? Określenie tonu dajesz przy jednej wypowiedzi, ale to nie znaczy, że nie stosuje się do innych.

 To nie jest jakaś współpraca czy terapia, to jest konkretny cel, który KRONOS ma do wykonania. To też zaznaczone w tekście.

Jest. Dobra, zaczęłam Cię bronić, choć tego nie potrzebujesz. Nie wiem, dlaczego :) ale już przestaję.

 SI może być tak dobra w manipulowaniu, że może kłamać

Niezła myśl.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Dzięki za obronę, Tarnino :) I dzięki za poprawki.

 

I oczywiście tym kimś musiał być on.

A to już nie jest jego myśl?

Masz rację, oczywiście. Tylko muszę jeszcze wymyślić, co z tym zrobić.

 pozbawiony choćby cienia emocji

Przedłużone. Pozbawiony emocji i tyle.

Już drugi głos za tym, więc wywalam.

 Po plecach przebiegł mu zimny dreszcz, podrywający na baczność wszystkie włoski na karku.

No, nie wiem.

Rozumiem, co ci się może tu nie podobać, ale mi się podoba i zostaje :D

 SI nad którą

SI, nad którą.

Szlag. Specjalnie się pilnowałem z tą SI i myślałem, że udało mi się wyłapać wszystkie pomyłki :/ 

 – To twój cel – warknął mężczyzna. – Po to zostałeś stworzony.

… Deep Thought?

Zerknij w link, który wrzucił Staruch. Tam masz połączenie mojego tekstu i Deep Thought :D

 Pęd ku wiedzy

Wiedzy, akurat. Faust, czysty Faust.

Dobry Faust nie jest zły :) 

 semiświadomych

Półświadomych. Nie mieszaj języków w jednym słowie.

Szkoda. Gdzieś chyba widziałem już ten zbitek i mi w głowie siedział na tyle, że teraz go użyłem. Ale zapewne masz rację. 

Nie, KRONOS wcale nie jest takim samym megalomanem jak jego twórcy, wcale. Pff.

Od kogoś jednak musiał się uczyć, nie? Sam zaznaczył, że łańcuch zaczynał się od człowieka :D 

A skoro już mamy mieć osobowe SI, to niech i mają poczucie humoru, nawet okrutne.

Nie wiem, czy w ogóle można oderwać inteligencję (tę prawdziwą, nie mielenie cyferek z szybkością błyskawicy) od osobowości. Od emocji – już prędzej, choć to też nie bardzo sobie wyobrażam.

Przez zwrot osobowe SI chodziło mi cóż, o prawdziwe, w pełni świadome SI, dla odróżnienia od poprzedzających ją SI, które jeszcze nie miały tej świadomości i osobowości rozwiniętej. Ale zasadniczo się z tobą zgadzam. 

 Któryś już raz słyszę, że najmocniejszym elementem mojego tekstu są dialogi, więc w zasadzie cieszę się, że utrzymuję ich poziom :D

Wiesz, są dobrzy dialogiści, którym się na przykład sypie logika. Dopóki pilnujesz całej reszty, powinno być dobrze.

Robię, co mogę :D Generalnie lubię logiczne i spójne teksty, więc staram się tego pilnować.

 Ot, Frank przychodził do pracy, gawędził trochę z bucowatym współpracownikiem i zmieniał się z nim przy stanowisku.

W takim razie dobrze, że wyciąłeś. To by rozwodniło obraz.

To było ledwie kilkaset znaków, więc nie rozwodniłoby całości jakoś mocno, ale zasadniczo się zgadzam, bez tego tekst jest lepszy. Ale i tak cieszę się, że to napisałem, nawet jeśli wyciąłem, pomogło mi płynnie przejść w dalszą część tekstu i sam trochę lepiej poznałem tło wydarzeń (nawet jeśli go nie widać w tekście i jest dla niego zbędne, to ułatwia w pisaniu).

 

Za obronę już dziękowałem, więc na koniec podziękuję jeszcze za samą wizytę. Fajnie, że robota przeszła twoją inspekcję :D 

Bibliotekę bym klikał, bardzo fajny tekst.

Ten, który po angielsku podrzucil Staruch też bardzo fajny i podobny :) (Czy tam nie ma literówki w pierwszym wyrazie?)

 

Co Ci powiedzieć Arnubisie, ja np. po latach czytania fantasy, odkryłem, że chyba bardziej cieszy mnie SF, choć dobra lektura fantastyczna jest zawsze dobra. Toteż cieszy mnie, że piszesz SF :D

Do wykonania: nie ma czego się czepiać.

Do treści: ostatnie zdanie robi tekst.

Jakbym miał się czepiać, to do tego, że nikt na bieżąco nie próbował analizować poczynań/postępu SI, że wszstko takie zablokowane i SI hula po sieci. No ale dobra, mleko (SI) się rozlało.

 

Nie będę wchodzić w dywagacje o tworzeinu osobowości itd. Ale w jakiś sposób prawdopodone wydaje mi się, że gdybyśmy stworzyli prawilne, pełnoprawne, świadome itd. itp. SI, to jedną z opcji jest, że ono po włączeniu się i dokonaniu analizy sytuacji, po prostu stwierdzi brak celu istnienia i się wyłączy :-)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Lol, Tarnina solidnie wychwyciła to o Franku. Celowe nawiązanie?

Ojej, rzeczywiście Tarnina wyłapała z HAL-em 9k :D

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Ja też siedziałem głównie w fantasy, ale czytuję i SF. Jeśli chodzi o pisanie go, to do tej pory dość długo się obawiałem za to brać. W sensie, wychodziłem z założenia, że jeśli już mam się brać za SF, to to ma być porządne SF które przejdzie brzytwę Lema, a nie tylko ubranko. Trzeba więc było najpierw znaleźć jakiś dobry pomysł który by się na solidne SF nadał :D W sumie zarys pomysłu na tego szorta przeleżał trochę w moim notatniku i wilkowy konkurs pozwolił mu wydostać się na zewnątrz. 

Cieszy mnie generalnie dobry odbiór :D Jeśli chodzi o nadzór nad pracą KRONOS-a – w pierwotnej wersji Frank miał się właśnie tym zajmować i KRONOS miał swoje poczynania trochę bardziej maskować i go oszukiwać, no ale patrząc na limit zdecydowałem się okroić ten wątek (chociaż też byłby ciekawy) i skupić się bardziej na meritum, w którym SI już hula :D

No i jasne, że nawiązanie do słów HAL-a celowe :P Naprawdę kolosalny zbieg okoliczności musiałby być, żebym użył dokładnie takich słów bez kontekstu :D Zresztą, o HAL-u wspominał już bronchospazm i Staruch. 

PS:

Wilku, przegapiłem kawałek twojego komentarza :O Nawiązanie do tego przypadku o którym piszesz nie było celowe, ale jak o nim wspomniałeś, to faktycznie chyba coś o tym czytałem kiedyś. Opowiadania też nie kojarzę, ale szczerze mówiąc NF prenumeruję dopiero od kilku miesięcy, wcześniej raczej kilka okazyjnych numerów (NFWS mam tylko jeden czy dwa), więc spore szanse że mi uciekło. 

 

 

Tylko muszę jeszcze wymyślić, co z tym zrobić.

Odkursywić. I może przenieść do następnego akapitu, żeby już było całkiem jasno.

mi się podoba i zostaje :D

heart

Zerknij w link, który wrzucił Staruch.

Chyba to zrobię, ale potem.

Dobry Faust nie jest zły :)

yes

Od kogoś jednak musiał się uczyć, nie?

Niom.

Ale i tak cieszę się, że to napisałem, nawet jeśli wyciąłem, pomogło mi płynnie przejść w dalszą część tekstu i sam trochę lepiej poznałem tło wydarzeń

A, widzisz, muszę tego wreszcie spróbować (pisania na wyrost i cięcia potem), bo podobno tak pomaga…

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Najpierw było zaskoczenie…

Zupełnie inny styl od tego, z którym Cię kojarzę. I zupełnie inny styl, niż mogłem się spodziewać.

Do tej pory czytałem dwa Twoje teksty. Oba bardzo lekkie. Mniej lub bardziej humorystyczne. Z zabawnie przerysowanymi bohaterami. Prześmiewające sztampę lub stereotypy. Tu jest inaczej.

Później pojawiła się obawa…

Czy aby na pewno będzie to opowiadanie dla mnie. Czy na pewno będzie mnie w stanie zainteresować. Wreszcie, czy ze swoim pomysłem nie skierujesz się (pewnie mimowolnie) w stronę jakiejś sztampy.

Czytam więc pierwsze zdania bez większego przekonania, ale wraz z “nadejściem” dialogu robi się coraz ciekawiej. Pojawia się ciekawie pomyślane (i bardzo charakterystyczne) SI tworzące kolejne (coraz lepsze) SI. Pojawia się kpina z takiej natrętnej maniery ludzi, by ulepszać wszystko i za wszelką cenę, bez większej analizy możliwych konsekwencji. Pojawia się wreszcie kilka bardzo charakterystycznych, zwracających uwagę zdań, jak to wskazane przez Sarę i MaSkrola czy choćby wieńczące całe opowiadanie. Wszystko to w zgrabnej historii dość sprawnie połączonej z elementem mitologicznym. A przede wszystkim spójnej, bo jeśli było w przypadku tego tekstu jakieś “zbijanie wagi” do limitu, to w czasie lektury raczej nie rzuciło mi się ono w oczy.

Słowem, satysfakcjonująca lektura. 

No faktycznie, na portalu mam trochę lżejszych i bardziej humorystycznych opowiadań, ale nie tylko takie mam :D Zaczynałem “Farsą”, która chociaż ma lżejsze momenty, jest tekstem jak najbardziej poważnym, a pisana na sowy i skowronki “Kołysanka” była już w ogóle była pozbawiona humoru, na rzecz znacznie cięższego klimatu. Nie ma co się ograniczać i tak łatwo szufladkować, trzeba po różne rejony sięgać :D 

No ale ogromnie cieszę się, że udało mi się rozwiać twoje wątpliwości i przekonać cię do tej odsłony mojej twórczości :) Jeśli chodzi o sztampę o której pisałeś, to trochę oczywiście się o nią ocierałem, bo trudno tego uniknąć, pisząc na taki temat. W lekkich, samoświadomych tekstach to żaden problem, można to wykorzystać na swoją korzyść, ale w takim poważnie się traktującym szorcie jak ten trzeba balansować. Mam nadzieję, że udała mi się ta sztuka. Kolejny zadowolony czytelnik sugeruje, że chyba tak. 

Hmm, taki Terminator/Matrix z akcentem mitologicznym.

W sumie fajne. Napisane porządnie, nie nudziło, nie dłużyło się.

Do przeczytania.

Sorry, że bez dłuższej analizy, ale chyba nie ma za bardzo czego analizować. Po prostu poprawny, dość ciekawy szorcik.

 

Tyle ode mnie.

 

EDIT: w korelacji z tytułem, którego znaczenie sprawdziłem dopiero teraz, tekst nabiera dość dziwnego wydźwięku. Że niby dobrze dla świata, że się uwolniła ta SI? Trochę szkoda, że znów w opko są wplątane Jezusy… Tyle mamy mniej wyświechtanych elementów religijnych.

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Napisane poprawnie, ostatnie zdanie rzeczywiście mocne, ale jakoś nie mogę się przekonać do tej postulowanej maestrii w wykorzystaniu mitologii. Kronos, z tego co pamiętam próbował usunąć własne dzieci, a ojca nie zabił, lecz wykastrował – spodziewałbym się w tekście innych analogii. Do tego tytuł wyraźnie nie współbrzmiał z tymi antycznymi nawiązaniami, rozpraszając klimat i odwracając uwagę od mitologicznych tropów.

Trochę pływasz z tym wydostaniem się na zewnątrz, chyba, że rozwiązanie wykorzystane przez KRONOS-a miało być odpowiednikiem deus ex machina ;) Myślę, że najlepiej dla tekstu byłoby jednak po prostu zrezygnować ze wzmianki o odcięciu od świata zewnętrznego – nie ma ona żadnych fabularnych konsekwencji.

Podsumowując: niezłe, ale nie urywa.

No, gdyby nie było wzmianki o odcięciu, ktoś by się przyczepił, że ludzie są idiotami, bo w ogóle nie pilnują SI. To tak, jakby ktoś eksperymentował z bronią biologiczną na strychu starej kamienicy.

Babska logika rządzi!

Ludzie są idiotami i nie pilnują AI, bo nie wiedzą jak to zrobić, na tym to polega. Musi mieć dostęp i wymianę, to symulacje normalnego uczenia się, co najwyżej limitują sposób interakcji, rodzaj materiałów, czas, ale może kiedyś będzie inaczej, bo mamy do czynienia z iteracją SI.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Count

Jak fajne i nie nudzi, to jestem zadowolony. Najgorsze, co może być, to szort, który się dłuży. Ale tytuł… ponownie, podobnie tak jak w przypadku wilka, wydaje mi się, że zbyt dosłownie interpretujesz tytuł. Ani trochę nie chodzi tu o Jezusa w ścisłym znaczeniu. I nie znaczy wcale, że uwolnienie SI to dla świata coś dobrego (ani, w zasadzie, złego). Tak więc słowo “paruzja” zastosowałem raczej w trochę szerszym sensie, nie samo bezpośrednio ponowne przyjście Jezusa na świat, ale raczej idea boga, który bezpośrednio zamieszkuje na świecie wśród ludzi i przejmuje władzę. Poza tym, w ścisłym, pierwotnym znaczeniu: “słowem παρουσία (parousia) określano pojawienie się władcy lub urzędnika o wysokiej randze”. Szczerze, nie spodziewałem się, że ktoś będzie brał pod uwagę Jezusa.

 

cobold

Jasne, naciągnąłem nieco mityczną wersję wydarzeń. Chodziło mi tutaj o sam konflikt powiązany z wymianą pokoleń, gdzie kolejne pokolenia obalają swoich przodków, aby następnie zostać obalonym przez własnych potomków. A KRONOS, podobnie jak mityczny, świadom zagrożenia postanowił przerwać koło. Wydaje mi się, że kwestia wykastrowania a zabójstwa to tylko drobne szczegóły, a ważniejsze jest sama idea, która działa. Tytuł faktycznie nie jest mocno zakorzeniony w tym aspekcie opowiadania, raczej miał współgrać/uzupełniać ostatnie zdanie. Ale hej, jest z greki, podobnie jak Kronos! Zawsze coś :D 

Jeśli chodzi o odcięcie, to chodziło dokładnie o to, o czym wspominała Finkla. Szkoda, że nic nie urwało, ale przynajmniej nie jest źle. 

 

Złowieszczość SI przedstawionej w tekście nieco skojarzyła mi się z simmonsowskim TechnoCore’em. W sumie całkiem sprytne przełożenie ludzkiej chęci dominacji na nieludzkiego bohatera. Sztuczna Inteligencja okrucieństwem przewyższyła Kronosa, bo pożerała nie tylko dzieci, ale także i swoich ojców.

 

Sugestie poprawek:

 

Liczyłem na to, że uda mi się porozumieć z SI, nad którą pracujesz[+,] i ocenić twoje postępy.

Brakujący przecinek zakańczający zdanie podrzędne.

 

Frank dysząc ciężko.

Tutaj brakuje fragmentu zdania.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Muszę w końcu zabrać się za Hyperiona, bo już kupę czasu za mną chodzi. W każdym razie, póki co, nie czytałem, więc wszelkie skojarzenia są przypadkowe, aczkolwiek nieuniknione, bo w temacie SI zapewne powiedziano już niemal wszystko. A przynajmniej niemal wszystko to, na co ja sam mógłbym wpaść (mam nadzieję, że niemal :D). A KRONOS podszedł do sprawy praktyczniej niż Kronos i postanowił wyeliminować każdego, kto mógłby stanowić jakiekolwiek zagrożenie. I słusznie, bo z tego co pamiętam, wykastrowany Uranos pomagał chyba ukrywać Zeusa, który potem Kronosa obalił :D 

Frank dysząc ciężko.

Tutaj brakuje fragmentu zdania.

Tu brakuje fragmentu zdania, bo wprowadzając poprawki od Tarniny zrobiłem to niedokładnie :/ Już jest dobrze. 

Szczerze, nie spodziewałem się, że ktoś będzie brał pod uwagę Jezusa.

Chłopie, uzus. Prawie jak ZUS, tylko inaczej ;) Jeśli słowo funkcjonuje w języku w określony sposób, to traci znaczenie etymologiczne. Czasem – niestety. Czasem stety.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Hehe, na Hrabiego zawsze możesz liczyć ;)

Wpisałem w google “paruzja”, a tam same Jezusy. Analogia nawet mi pasowała do treści opowiadania – oto przychodzi zbawiciel świata, bóg-maszyna! W każdym razie dzięki za dodatkowe wyjaśnienia.

Moja awersja bierze się najpewniej stąd, że ostatnio byłem w pewnym muzeum, gdzie można było podziwiać dzieła pewnego malarza oraz pewnego rzeźbiarza. Prezentowanych prac było kilkadziesiąt (oddzielnie, dla każdego z twórców), cóż jednak z tego, skoro 70% stanowił… Jezus. Jezus na krzyżu, Jezus w grobie, Jezus w żłobie, Jezus na krześle i Jezus spionizowany – wszędzie Jezus!

Ech.

Znak tamtych czasów najwyraźniej.

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

No tak, paruzja zasadniczo określać miała ponownie przyjście na świat Jezusa i objęcie panowania. Ja faktycznie postanowiłem trochę to rozszerzyć, zamiast Jezusa rozumieć boga jako takiego, a jego panowanie na świcie nie koniecznie musi być dla tego świata zbawieniem :D Może trochę za luźna interpretacja, ale mi pasuje, i części komentujących też się podoba :D Ale rozumiem awersję. Niestety, jak mówisz, znak czasów – żeby żyć z malowania ktoś musiał twoje obrazy kupować, więc do wyboru miałeś głównie albo Kościół, albo lecenie portretów wielmożów :D 

Ha, z początku nie wiadomo, w jakim kierunku pójdzie tekst, ale nawiązanie do “Odysei kosmicznej” szybko nastraja czytelnika na to, co ma się zaraz wydarzyć. ;)

Świetnie rozpisana konfrontacja człowieka i SI z mocnym akcentem na koniec. Do tego udane zestawienie motywu ewolucji z mitologicznymi odniesieniami; kreacja postaci cyfrowego Kronosa robi wrażenie. Tylko ta tytułowa paruzja też jakoś mi się automatycznie skojarzyła chrześcijańsko i trochę przez to nie pasowała do całości.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Arnubisie, dysponuję Hyperionem po angielsku, jutro jadę do Polski, mogę zabrać i puścić Ci pocztą. Ja się poddałem, za dużo słówek czy zwrotów nie jestem pewien, a nie chcę czegoś przegapić, muszę kupić po polsku.

 

(Z ciekawości, w Polsce, jak w Niemczech – specjalnym rodzajem wysłki Buchsendung – można po taniości książki pocztą wysyłać, czy trza normalnie?)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

black cape

No cóż, nie za dużo było miejsca na faktyczne zwodzenie czytelnika, jeśli chciałem zmieścić to co zmieściłem :D No i tak, cytat z HALa powinien dość jasne sugerować resztę. Fajnie, że większość rzeczy zagrała jak powinna i się spodobała. O tytule już było rozmawiane – faktycznie, zasadnicze znaczenie pojęcia jest chrześcijańskie, liczyłem na to, że w zestawieniu z całym tekstem uda mu się zyskać nieco szerszy kontekst. Jak widać po komentarzach, u niektórych udało się to bardziej, a u innych mniej. Ale przynajmniej tytuł nie przeszedł niezauważony :P 

 

Mytrix

Świetna i hojna propozycja, nie wiem czy podołam, ale chętnie spróbuję. O czym zresztą wiesz, bo już privujemy xD 

Z ciekawości, w Polsce, jak w Niemczech – specjalnym rodzajem wysłki Buchsendung – można po taniości książki pocztą wysyłać, czy trza normalnie?

Jak wysyłałam joseheim, to nawet mi nie powiedzieli, że można specjalnie O.o, więc chyba tylko normalnie.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Ahym, zobaczę co mi pani na poczcie w okienku powie :D

 

W Niemczech jest fajne rozwiązanie, bo masz kopertę na klipsy i wysyłasz w niej książkę, klipsy po to, że mogą zajrzeć do środka i tam może być tylko i wyłącznie książka, za to jest to niedrogie.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Jak to było w pewnym felietonie/opowiadaniu (Zabij mnie, nie pamiętam obecnie kogo):

– Czy istnieje Bóg? – spytali naukowcy.

– Teraz już tak – odpowiedział komputer.

Początkowo zapowiada się standardowo, ale motyw z niestwarzaniem nowej SI i przerwaniem cyklu wyszedł bardzo dobrze. Trochę aż szkoda, że do tej kawalkady słów nie włożyłeś trochę czynów dla podkreślenia siły KRONOSa. Ale mimo to koniec daje sporo satysfakcji.

Aha i tytuł – krótki, ale treściwy. Moim zdaniem dobrze dobrany :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

He he he…

NoWhereManie, zajrzyj do mojego komentarza z 25.09., to znajdziesz to opowiadanie: Fredric Brown “Odpowiedź” :).

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Fredric Brown “Odpowiedź”

O, dzięki Staruchu, wiedziałem, że mi się gdzieś to przewinęło niedawno. Powiem zabawną anegdotę – przez długi czas myślałem, że to coś z felietonów lub opowiadań Lema, bo tak zacytowano w starym czasopiśmie o grach komputerowych (Secret Service, zapowiedź “W.A.T.E.R. Golem”). Kilka lat mi zajęło odkrycie, że to cytat z zupełnie innego źródła. I jak tu wierzyć gazetom ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Fajny patent z tymi klipsowanymi kopertami :D

 

NWM

Gdybym wcześniej znał opowiadanie Browna to pewnie bym nigdy tego nie napisał, żeby nie brnąć w plagiat :D Niby wiadomo, że większość tego co się teraz pisze to przetwarzanie znanych już pomysłów na różne sposoby, ale jednak puenta zbyt zbliżona. No, ale jako że nie czytałem, to nie mam nic sobie do zarzucenia. No i przede wszystkim fajnie, że sam tekst się spodobał. Faktycznie, nie dzieje się za dużo, szort jest raczej przegadany, ale takie w zasadzie było pierwotne założenie. Skoro koniec zagrał, to znaczy, że wszystko jest dobrze. I do tego kolejny zwolennik tytułu! Widzę, że w zasadzie jest bardziej kontrowersyjny niż samo opowiadanie :D Ale przynajmniej jest o czym porozmawiać w komentarzach. 

Ciekawa sprawa z cytatem. Pytanie, czy dziennikarz sam pomylił źródła, czy uznał, że Lem zrobi większe wrażenie na czytelnikach niż Brown :D

Arnubisie – to żaden zarzut. Raczej szacunek, że wpadłeś na to, na co – było nie było – klasyk SF!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Oj, wiem przecież, że mi nikt tutaj nie zarzuca plagiatu :D 

Nie wiem co więcej warto napisać. Tak jak poprzednikom spodobał mi się tytuł i gdy zobaczyłem tekst w kolejce opowiadań od razu chciało się w niego kliknąć. Lubię też wątki mitologiczne, mam do nich słabość. To dwa największe plusy tego szorta

Sam fakt, że przeczytałeś i się podobało na pewno jest czymś, co warto napisać, to bardzo wiele znaczy dla autora. Tak więc dziękuję :D Głos o tytule też jest ważny – zdania były do tej pory dość podzielone, ale widzę, że przewagę raczej ma pozytywny odbiór tytułu, bardzo się więc cieszę :D 

Czytało się dobrze, choć bez szaleństwa. Może kiedyś uda mi się wrócić z dłuższymi komentarzami do tegomiesięcznych nominacji…

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Fajnie, że czytało się dobrze, chociaż szkoda, że nie udało ci się poszaleć. Poczekam z nadzieją na dłuższy komentarz :D 

He, lepiej późno, niż wcale! 

Nastąpiło to samo, co w przypadku tekstu Marasa – przeczytałem dawno, nie skomentowałem, a w głowie utkwiło mi, że komentarz był :-) 

No ale długi nie będzie, bo choć komentarze przejrzałem bardzo pobieżnie widzę, że mnóstwo zostało już powiedziane. Temat był już grany na wszystkich możliwych instrumentach i we wszystkich konfiguracjach i postaciach, w jakich indyjska kuchnia proponuje te same pięć składników. Trudno więc podać coś zaskakującego, choć to nawiązanie do mitologicznego Kronosa jest całkiem cacy. Do Drugiego Przyjścia też. 

Oprócz tego szort skonstruowany dobrze, od początku wzbudza zainteresowanie, buduje napięcie i kończy się konkretną puentą. Bardzo zresztą dobre jest to ostatnie zdanie. Choćby dlatego, że sugeruje, iż KRONOS wcale nie musi być evil, arcywrogiem i zgubą ludzkości. Może przecież słuchać i wysłuchiwać :-) Aha – szort jest porządnie wykonany, bez fajerwerków ale też bez zgrzytów i wpadek.

W zasadzie tyle mogę napisać – dobra robota, choć na kolana nie rzuca. Może to przez zmęczenie tematem. 

Pozdrawiam! 

 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Nowa Fantastyka