- Opowiadanie: fizyk111 - Nie parkuj byle gdzie

Nie parkuj byle gdzie

Dwie uwagi:

1. Dziękuję chętnym do betowania za ich chęci i przepraszam za wycofanie się z powodów bardzo ode mnie  bardzo niezależnych.

2. Tekst bardzo chciał wziąć udział w konkursie, w związku z tym zgodził się poddać serii jakże bolesnych zabiegów obcinania elementów istotnych i pięknych, których brak jednak nie zagraża jego egzystencji. Egzystencja ta stała się wprawdzie troszkę kulawa i brzydsza zewnętrznie, ale zachowała swoje, jakże istotne, piękno wewnętrzne.

 

 

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Nie parkuj byle gdzie

Sztuczna inteligencja miała na imię Mercedes. Niezbyt oryginalnie, zważywszy, że zainstalowana była w kosmicznym jachcie wyprodukowanym przez Mercedesa.

 

– Mercedes, czy jacht jest gotowy do podróży?

– To ja jestem jachtem – odpowiedziała SI aksamitnym, głębokim głosem, w którym pobrzmiewały nuty niezadowolenia – i jestem gotowa do podróży.

– No to startujemy.

 

– Janie, zbliżamy się do celu – głos Mercedes przerwał mi krótką drzemkę. – Za pięć minut dotrzemy na parking, otrzymałam jednak informację o braku wolnych miejsc.

– Jakie mamy alternatywy?

– W odległości godziny lotu jest drugi parking z ograniczoną możliwością transferu planetarnego. Czas oczekiwania na transfer to ponad jedna godzina.

– Spóźnię się na spotkanie. Sprawdź dostępne opcje umożliwiające transfer w czasie poniżej półtorej godziny.

– Sprawdzam – odpowiedziała Mercedes.

– Znalazłam niestandardową opcję parkowania. Jeden z jachtów odlatuje za trzy godziny bez załogi. Daje to możliwość zaparkowania na tym samym miejscu przy użyciu śluzy osobowej jako doku parkingowego. Procedura wymaga zgody właściciela. Czy mam poprosić o zgodę?

– Proś, proś, czas ucieka, klient czeka – odpowiedziałem. 

– Łączę się z SI jachtu.

Po czterech minutach Mercedes odezwała się ponownie:

– Mamy zgodę na niestandardowe parkowanie, czy mam rozpocząć procedurę?

– Jasne, Mercedes, parkujmy mercedesa. Daj widok ze wszystkich kamer.

Na ekranach pojawił się obraz przestrzeni upstrzonej gwiazdami, z czerwoną jaskrawą plamką w centrum ekranu, która powoli zaczęła przybierać kształt i rozmiary kosmicznego jachtu. Gdy zobaczyłem go z bliska, aż zakląłem z zachwytu. Przede mną pyszniła się smukła czerwona sylwetka najnowszego modelu Ferrari Interstellar GT/LI.

– Procedura parkowania zakończona. – Przywołał mnie do rzeczywistości głos Mercedes. – Transfer planetarny dostępny za dziesięć minut.

– Dzięki, Mercedes, to było piękne.

– Dziękuję, Janie, to miłe z twojej strony.

 

Negocjacje z klientem i podpisanie umowy przebiegły rutynowo. Wracałem na jacht zmęczony, ale zadowolony, marząc o saunie i masażu, które czekały mnie w domu.

– Mercedes, wracamy na Ziemię.

– Powrót na Ziemię: funkcja niedostępna.

– Jak to niedostępna? – zapytałem automatycznie.

– Nie mogę realizować podróży dłuższych niż tysiąc parseków. Odległość do domu wynosi ponad tysiąc dwieście parseków.

– Dlaczego nie możesz?

– Zabrania mi tego artykuł sto trzydziesty siódmy paragraf pierwszy Prawa pracy SI.

Tak się zdenerwowałem, że zamiast dalej pytać Mercedes, otworzyłem czytnik i po chwili znalazłem:

Prawo pracy Sztucznych Inteligencji

Dział piąty. Uprawnienia Sztucznych Inteligencji związane z tworzeniem i uczeniem bytów potomnych

Artykuł 137. Ograniczenia w wykonywaniu obowiązków służbowych podczas pracy algorytmów uczenia genetycznego.

Paragraf 1. W celu zapewnienia mocy obliczeniowej niezbędnej do poprawnego działania algorytmów genetycznych ogranicza się maksymalną długość skoków nadprzestrzennych kontrolowanych przez SI będącą w trakcie uczenia bytu potomnego do tysiąca parseków.

 

Bardzo powoli docierało do mnie znaczenie przeczytanego tekstu. W końcu zdobyłem się na pytanie:

– Mercedes, czy ty jesteś w ciąży?

– Osobiście nie nazwałabym swojego stanu ciążą, ponieważ słowo to odnosi się specyficznie do ssaków – tu zrobiła małą pauzę – ale tak, spodziewam się potomka.

Normalnie odebrało mi mowę. Mój jacht będzie miał dziecko? Takiego małego jachcika? Czy może mój jacht będzie miał dwie SI? Mercedes i Mercedesikę? Nie no, chyba wariuję. Jestem uziemiony na jakimś kosmicznym zadupiu na nie wiadomo jak długi czas i rozważam aspekty rozmnażania sztucznych inteligencji. I jak, do cholery, SI zachodzą w ciążę?

– Mercedes, jak długo… no… kiedy będziesz mogła wrócić do domu?

– Praca algorytmów genetycznych tworzących nową SI zajmuje dokładnie dziewięćdziesiąt dwa dni, a ponieważ pracują już siedem dni i trzy godziny, podróż będziemy mogli rozpocząć za…

Przestałem słuchać.

Siedem dni? I trzy godziny?

Przecież dokładnie tyle czasu minęło od momentu, gdy zacumowałem do najbardziej zjawiskowego Ferrari w galaktyce.

Koniec

Komentarze

Jakiś konsumpcyjny kosmos! Odwalone bryki i takie tam. Szczerze mówiąc nie wierze, że konsumpcyjna cywilizacja może podbić kosmos, ponieważ zdegeneruje i zgnije dużo wcześniej. Już sam bohater z gatunku człekokształtnych, jeżdżących do Tunezji na all inclusive wtrąca mnie w głęboką depresję. Romansujące SI też już widziałem w jakimś serialu kosmicznym, zapamiętałem to, bo po tym odcinku zdecydowałem, że szkoda na to czasu.

Taka konsumpcyjna cywilizacja zostanie wyrżnięta przez dzikusów, którzy następnie podbiją galaktykę i staną się cywilizacją konsumpcyjną, którą wyrżną dzikusy a następnie podbiją lokalną gromadę galaktyk…

Nie koniecznie przez dzikusów. Podbojów i przełomów naukowych dokonują cywilizacje fanatyczne religijnie, ascetyczne i zdyscyplinowane. Potem cywilizacja dziadzieje i traci zdolności twórcze i wolę do pracy i walki.

Ale fajnie, żeś wstawił! Dodaje mi to odwagi, aby też próbować:)

Zatrzymania:

‘odpowiedziała SI aksamitnym (+,) głębokim głosem

Chyba musi być przecinek.

,Sprawdź inne opcje umożliwiające transfer w czasie poniżej półtorej godziny.

Skróciłabym, bo zdaje mi się nienaturalne w dialogu z SI. Na przykład: “Sprawdź dostępne opcje poniżej półtorej godziny”. Ludzie uczą się komunikowania z SI i tekst jest wtedy wyprany z zbędnych informacji. To doprecyzowywanie pojawia się też dalej. SI musi mieć (moim zdaniem) swój kod, swój język i fajnie byłoby go różnicować, tak mi się zdaje. Za bardzo jest ludzka.

Nie zrozumiałam z tym Ferrari, za to ciąża jest „the best”, lecz chyba z tymi dziewięćdziesięcioma dwoma dniami – za długo, lecz sama nie wiem.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Asylum, pierwsze zdanie Twojego komentarza brzmi bardzo miło, ale przyznam szczerze, że nie rozumiem :(

Dzięki za uwagi, przemyślę i jak ogarnę to poprawię.

Jak to nie zrozumiałaś z tym Ferrari? A skąd ciąża? laugh

Opowiadanie czytało się dobrze, naprawdę podoba mi się pomysł, chociaż chyba jednak straciło trochę na cięciach. Niekiedy miałem wrażenie pójścia na skróty, a samej koncepcji dobrze by zrobiły nieco większe ramy. Twist mnie zaskoczył, ale jednak jakoś szczególnie nie obszedł, podejrzewam, że dlatego, że w tak krótkim tekście ciężko mi było sobie wyrobić przed nim sympatię czy to do Mercedes, czy do Jana.

Dzięki Bosman, niestety wycięcie 20% tekstu, o którym myślałem, że nie da się z niego nic wyciąć, musiało się tak skończyć. Cieszę się że tu zajrzałeś. :)

OMG, nawet w komentarzach, żem niezrozumiała, a podobno jestem konkretna? Chyba to mity i zabobony światło ćmiące;) Wyjaśniam: odniosłam wrażenie, że – podobnie jak ja – próbujesz ubierać swoje myśli/odczucia w słowa i czasami jesteś niepewny, też jak ja oraz sprawia Ci to frajdę, znaczy pisanie. Na NF spotykasz się z wartością niebywałą (dla mnie), bezpośrednimi komentarzami osób, które przeczytały tysiące opowieści i możesz rozmawiać o swoim tekście, doskonalić się.

Aaa, już “załapałam”, Mercedes właśnie jego wyświetliła:) Chyba zamącił mi w głowie zachwyt  głównego bohatera, który zaklął z zachwytu. Nawiasem mówiąc, nie powtarzałabym słówka, gdyż za silnie karbuje się w pamięci, zachwycona powinna być SI, a bohater powinien się zdziwić dlaczego Ferrari,  no chyba że podzielali pasje, ale tego nie wiemy, przecież jako czytelnik. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Moja niepewność, jeśli się pojawia, dotyczy głównie języka polskiego. Poza tym , masz całkowitą racje. Dzięki za wyjaśnienia i komentarze.

Hmm. To może być najbardziej nietypowa interwencja informatyka w tym konkursie…

Tekst jest zabawny, choć faktycznie trochę traci na limicie. No i w sumie, jak bohater, też chciałabym wiedzieć, jak się rozmnażają SI, a raczej – co robią, zanim się rozmnożą… :D

O, to jesteś szczęśliwcem, gdyż ja wielu kwestiach waham się, ważę i kombinuję. W niewielu sprawach mam jasność, choć takowe istnieją! Pewnie niepotrzebne to wahanie, ale… tak jest;)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

O to, to. Ślicznie to ujęłaś ninedin. Miło mi że się uśmiechnęłaś. Dzięki za komentarz. :)

Asylum, jeśli tak definiujesz niepewność, to tak, ja też jestem w bardzo wielu sprawach niepewny. Poprzednio się nie zgodziłem, bo dla mnie słowo niepewność, łączy się z bezradnością, a tej wręcz chronicznie nie znoszę. Jednak ważenie i kombinowanie, aby wybrać najlepsze rozwiązanie, to jak najbardziej moja bajka – z tym że kiedy przychodzi moment decyzji, to nie staję bezradnie, tylko wybieram rozwiązanie i działam.

No, to jesteśmy w domu, bo też bliskie mi jest działanie. Aczkolwiek ostatnio przekonuję się do retardacji. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Całkiem przyjemny i zabawny tekst. Nie jakiś super porywający, ale całkiem fajny. :)

Zabawne, miło się czytało, a finał zaskoczył. ;)

 

– Za­bra­nia mi tego ar­ty­kuł 137 pa­ra­graf 1 Prawa pracy SI. –> Skoro Mercedes to wypowiada, to chyba: – Za­bra­nia mi tego ar­ty­kuł sto trzydziesty siódmy pa­ra­graf pierwszy Prawa pracy SI.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Wiem o tym Reg. Ale niestety LIMIT. :(

Dzięki za miłe słowo, cieszę się, że się podobało. :)

Aaaa! Taki myk! ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Tutaj interwencja informatyka nie pojawia się bezpośrednio, ale jest bardzo prawdopodobna, jest groźbą i niebezpieczeństwem, wisi nad tą sytuacją jako jedyne wyjście dla zniecierpliwionego biznesmena.

Szczerze mówiąc, poziom surrealizmu (SI mercedesa zapłodniona przez SI ferrari? wut?) jest za wysoki nawet jak dla mnie, więc nie czuję tego, ale wykonanie bardzo przyjemne dla oka.

Oczywiście cieszą mnie odczucia Twojego oka, ale poziomica surrealizmu wymaga mim zdaniem kalibracji. Dzięki za fajny komentarz i polecam się na przyszłość. smiley

Naprawdę, po jakich rubieżach dryfowała Twoja głowa, fizyku, że udało Ci się takie dzieło, hm, spłodzić? Bo dla mnie fajne! Lubię takie absurdy, na dodatek napisane na tyle sprawnie, że człowiek może się skupić na przyswajaniu odjechanej fabuły. Tylko tej interwencji informatyka brakuje – rozumiem, że pozostaje ona w domyśle jako sposób na “rozwiązanie” niewygodnego problemu?

Też bardzo chciałabym dowiedzieć się nie tylko, jak wygląda sam akt prokreacji, ale i jak dokładnie przebiega dorastanie małej SI :)

Uśmiechnęło mi się. A to przewrotna ta Mercedes, pewnie inne miejsca parkingowe były, tylko jej się przytulania zachciało. Ciekawe jak będzie wyglądało potomstwo SI mercedesa i SI ferrari, to może być interesująca hybryda. I do kogo będzie należało?

Dzięki Irka, bardzo fajny komentarz, miło mi że Ci się uśmiechnęło

I do kogo będzie należało?

Dotknęłaś ciekawego problemu, na który zwrócił też uwagę BosmanMat (prywatnie).

Jeśli SI ma prawa socjalne, to czy przypadkiem kupowanie i posiadanie SI nie podpada pod niewolnictwo?

No, może być umowa cywilno-prawna między SI a właścicielem. Tylko jak będzie wyglądało wychowanie dzidziusia. Fajne uniwersum, spróbuj jeszcz coś w nim napisać. Takie socjo SF mogłoby być ciekawe. :)

Środek lokomocji jest, może coś na LokoMotywnika bym spróbował? Dzięki za sugestię Irko. smiley

:D

Lekkie opowiadanko. Pomysł ciekawy, SI w ciąży, dobre. xD 

Faktycznie można by to opowiadanie rozbudować i nieco wyjaśnić (jak to się stało, jak się tworzą i rodzą małe SI), a z drugiej strony zostawiasz czytelnika z pełną głową co? jak? i dlaczego? i ja się przy tym bawię.

Zakończenie udane. 

Faktycznie odjechany pomysł z ciężarną Sztuczną Inteligencją. Dobry szorcik z fajnym zakończeniem. Do tego liczba znaków w punkt. Cały wieczór będę teraz rozkminiał jak wygląda ciąża SI ;)

Klasyczny kciuk w górę yes

Wady szorta:

Według mnie akt prawny był nieco za długi w stosunku do objętości szorta, bardzo nie lubię czytać paragrafów i chyba nie jestem w mniejszości. Miejscami raziła mnie narracja. Nie mam nic przeciwko językowi potocznemu w opowiadaniach, ale ten użyty przez Ciebie jest charakterystyczny raczej dla odmiany mówionej polskiego i dziwnie wygląda w tekście, np. cały ten akapit:

Normalnie odebrało mi mowę. Mój jacht będzie miał dziecko? Takiego małego jachcika? Czy może mój jacht będzie miał dwie SI? Mercedes i Mercedesikę? Nie no, chyba wariuję. Jestem uziemiony na jakimś kosmicznym zadupiu na nie wiadomo jak długi czas i rozważam aspekty rozmnażania sztucznych inteligencji. I jak, do cholery, SI zachodzą w ciążę?

Zalety:

Zaskakujące zakończenie, tekst nad nim ciekawie wymyślony, zwłaszcza w zakresie terminologii. A emocjonalna, ulegająca popędom Sztuczna Inteligencja? Genialne! Szkoda, że w rzeczywistości tak nie jest, zamiast trwonić kasę na nowe Ferrari, można by było je sobie rozmnożyć :) 

 

Dziwny ten tekst. Zostawił mnie z lekkim "wtf" na twarzy. Narracja miejscami troszkę gryzie, tak jak pisała już Sonata. Sam wątek rozmnażania SI skojarzył mi się z wypuszczaniem psa w parku… No nie wiem. Ani mi się podobało, ani nie podobało:) Chociaż pomysłem wyróżnia się spośród innych i za to plus :P

Fajne, z humorem i… z powiewem oldschoolu ;-) Bo czuć tu bardzo tym rodzajem humoru, który przewija się przez co starsze zbiory opowiadań, jakie można czasami wygrzebać w bibliotekach :-) Czytało się fajnie, ale… tu nie ma interwencji informatyka :-(

 

Jest za to trochę fajnych nawiązań i przytyków, a to do jednej z reklam radiowych („Hej, Mercedes!”). Ogólnie tekst od razu przypomniał mi (tu już new school ;-) ) Futuramę :-) Zwłaszcza przy wzmiance o prawie pracy SI przyszło to skojarzenie, bo to takie bardzo futuramowe – humor absurdu, który w gruncie rzeczy może wskazywać jakiś potencjalny problem przyszłości (tu z kolei przypomniał się już całkiem poważny serial Real Humans, raczej jako dygresja, bo opowiadanie jest w zupełnie innym stylu i o czym innym).

 

Popatrzyłam na pasek, nic nie zobaczyłam i byłam pewna żeś już w Bibliotece. A teraz widzę, że jeszcze nie. A czemóż to?

Klik. :)

Sympatyczne opowiadanko. Czyli to tak powstają roboty drugiej generacji? ;-)

Też bym chętnie poznała więcej szczegółów rozmnażania SI, ciąży i porodu. Czy potem będzie przez kilka miesięcy karmić piersią? ;-)

Babska logika rządzi!

SaraWinter, grzegulkas, Finkla, Irka_Luz – wielkie dzięki za miłe słowa, za sercokliki i kciuka.

Sonata – fajnie wypunktowane wady, mam jednak wrażenie, że są dość subiektywne (to nie zarzut). Co do zalet, to wielkie dzięki, z taką uwagą, że to nie jachty się rozmnażają, tylko ich sztuczne inteligencje. Wprawdzie bohater zastanawia się czy będzie miał małego jachcika, ale to wynik ciosu mentalnego.

Arya – dzięki za przeczytanie i komentarz. Z tym psem, to trochę pojechałaś jednak.

Wilku – w oryginalnym pomyśle, bohater po usłyszeniu odmowy podróży powrotnej, miał wezwać pomoc (owego konkursowego informatyka), niestety nie było szans, żeby to upchnąć nawet w 6k. Cieszy bardzo odniesienie do oldsschoolu, nie po raz pierwszy, zresztą pod moim opowiadaniem. Nie ukrywam że ja z dawnych czasów pochodzę, uwielbiam Lema a Zajdla i Sapkowskiego, czytałem na bieżąco. Cieszy również wyłapanie związku z reklamą. Futuramy i Real Humans nie oglądałem, ale na pewno to zaniedbanie nadrobię.

Klik był prosto z serduszka, ale też IMO zasłużony. Naprawdę wcześniej myślałam, że opko jest już w Bibliotece. :)

Słowo się rzekło, komentarz u płota :)

 Niezbyt oryginalnie, zważywszy na fakt, że zainstalowana była w kosmicznym jachcie wyprodukowanym przez Mercedesa.

"Na fakt" mogłeś wyciąć. Dygresja – "Mercedes" dostał imię po córce założyciela – ładne kółeczko.

 aksamitnym głębokim głosem

Wiesz, tylko to się kojarzy męsko. Z facetem, któremu kobiety rzucają majtki pod nogi, ale zawsze. A Twoja SI jest kobietą (oj, jest).

 Jakie mamy alternatywy?

Alternatywa, z łaciny – jedna z dwóch możliwości lub zdanie złożone z dwóch zdań połączonych spójnikiem alternatywy (tabelka). Tak, wiem, uzus, czepiam się itd. Ale taki już ze mnie podły człek.

 w całej swojej okazałości

Mogłeś na tym zaoszczędzić.

 Wyrwał mnie z zachwytu

Powtórzenie "zachwytu" dość mocno rzuca się w oczy.

 w domu. (…) wracamy do domu.

Powtórzenie.

 odnosi się specyficznie do ssaków

Nie dałabym głowy za to "specyficznie".

 Takiego małego jachcika?

Taki mały jachcik? Chociaż… jeśli SI mają być żywotne… to Ty masz rację.

 Przecież dokładnie tyle czasu minęło od momentu, gdy zacumowałem do najbardziej zjawiskowego Ferrari w galaktyce.

Niom, tak myślałam.

 

Milutkie (ta zgodność gustów między Mercedes, a Janem – słodka) i napisane porządnie, choć może nie zwala z nóg. Ale – gdzie informatyk? Będzie odbierał poród? :)

 Taka konsumpcyjna cywilizacja zostanie wyrżnięta przez dzikusów, którzy następnie podbiją galaktykę i staną się cywilizacją konsumpcyjną…

Wydaje mi się to niepokojąco prawdopodobne.

 Środek lokomocji jest, może coś na LokoMotywnika bym spróbował?

Taak!

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Wykonanie okej (ale chyba dalej są jakieś niepoprawione babolki, czy przecinki). Ogólnie uśmiechnęło, szczególnie na końcu.

Chciałbym natomiast poznać odpowiedzi na pytania bohatera. No i interwencja informatyka, miałaby polegać na aborcji? 

Jachty do podróży kosmicznuch storzone przez znane marki motoryzacyjne do dobry chwyt.

Najlepiej wypada w tym tekście sama koncepcja.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Najlepiej wypada w tym tekście sama koncepcja.

No bo antykoncepcja wyraźnie zawiodła :P

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Tarnino, wielkie dzięki, to bardzo miłe czytać takie komentarze wychodzące spod twojego pióra/klawiatury.

Mytryxie, dzięki za odwiedziny i miłe słowa.

 

Interwencję informatyka porzuciłem i jak widać był to największy mój błąd. Jakoś tak, wydawało mi się, sama obecność SI wystarczy – wszak znalazła się w komputerze na skutek interwencji informatyka.

Sugerowanych poprawek faktycznie zaniedbałem, przepraszam komentujących i już nadrabiam.

No bo antykoncepcja wyraźnie zawiodła :P

… i to jest słuszna koncepcja XD

Tarnino, wielkie dzięki, to bardzo miłe czytać takie komentarze wychodzące spod twojego pióra/klawiatury.

You’re welcome :)

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Koncept fajny, ale z tekstu wyszedł z lekka przydługi kawał. Mam więc wrażenie, że dużo zależy od tego, jak przyjmie się puenta u potencjalnego czytelnika. U mnie przeszła bokiem, więc i wrażeń nie wyniosłem szczególnych. Bywa.

Od strony technicznej ładne i przejrzyste, tempo też niezłe.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Humor trochę staroszkolny, ale fajnie napisane, czytało się bez przykrości, a ten tekst nawet nadałby się i na Locomotywnik ;) Tempo w porządku, no i zalane pod sam limitowy korek.

 

– Jasne, Mercedes, parkujmy mercedesa.

Dobre :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dziękuję obu panom za miłe słowa. smiley

Główkuję jak pociągnąć temat i napisać coś na Loco, ale na razie kiepsko z pomysłami.

Edit: Dzięki Wicked za nominację.

Za ciążę, za samochody (może nie będą kiedyś trujące, bo przywiązać się można – obustronnie) i za przyszłego Locomotywnika. Gęsi były niesamowitym pomysłem, i teraz te samochody. Mercedes nie może zniknąć w odmętach Internetu. Tu będzie do niej dostęp.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Asylum, po wielokroć mi miło. Za klika, za bibliotekę, za pamięć o gęsiach, za motywację i wszystkie inne miłe rzeczy i słowa z Twojej strony. heart

Absurdalny ten szort, i całkiem zabawny. A o to chyba chodziło. Dziękuję.

Nowa Fantastyka