- Opowiadanie: Asylum - Aśmiertelni

Aśmiertelni

Bardzo dziękuję DD, znaczy Dogsdumpling, za betę. To dzięki niej ten szort da się przeczytać.

Wszelakie błędy są moim wkładem. 

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Aśmiertelni

Na placu przed budynkiem Zmartwychwstańca od miesiąca gromadziły się tłumy. Był piąty rok ery informatycznej. Energię reglamentowano, a komunikatory i portale zajmowały ostatnie miejsca w kolejce za chłodzeniem, żywnością, transportem publicznym. Ołowiane chmury wisiały nisko nad ziemią, w powietrzu wirowały niewidzialne cząsteczki pyłów. Soczewki kontaktowe obecnych pulsowały czerwienią, informując o zagrożeniu tych, którzy na swoich ekranach wewnętrznych nie zauważyli bądź zlekceważyli ciąg przekroczonych norm.

Kaja wiedziała, że ryzykuje i czniała to. Przesadzili i dlatego protestowała: „Zwróćcie nam naszych bliskich, możemy chodzić na piechotę! Nie chcemy dwudziestu stopni, może być i czterdzieści! Nie chcemy oświetlenia, nie chcemy wirtualnych pieniędzy ani giełd! Zwróćcie nam ukochanych!”. 

Kiedy ochrypła, potrząsała wraz z innymi kostką logosu, zawieszoną na szyi na taśmie rozdawanej w czasie zgromadzeń. Od czasu do czasu przyciskała ją do serca, mając nadzieję, że jego bicie zasili logos, gdyż takie teorie krążyły wśród demonstrantów.

Z budynku wyszedł sam Zmartwychwstaniec w otoczeniu informatycznej świty. Podniósł tubę i zaczął krzyczeć. Docierały do niej pojedyncze słowa.

– Nie… sytuacja jest krytyczna… później… wybrani…

– Co powiedział? – Szarpnęła za rękaw chłopaka stojącego obok.

– Nie wiem, chyba że nie dadzą – wyjąkał z rozpaczą.

 

„To koniec”, pomyślała i odtworzyła ulubioną chwilę sprzed trzech lat, kiedy otrzymała odpowiedź na swoją e-prośbę.

 

Biurorzecznikazmarłych@nei.com

Proszę o przebudzenie w sieci moich bliskich.

Uzasadnienie: zdiagnozowana depresja (ID_EU_4_5_1223567). Kobieta rasy białej, w wieku rozrodczym, efektywna i kreatywna. Wyniki – piąty paragraf ID.

Problemy: brak snu, potencjalny spadek wydajności, obniżony nastrój pomimo regularnie przyjmowanych leków. Nie czuję związku ze wspólnotą.

Kaja Resterowska

 

KajaResterowska@nei.com

Podanie rozpatrzone pozytywnie. Czy akceptujesz status?

T/N

 

Dwa prostokąty migotały.

– TAAAK! – Kaja poczuła, jak kąciki ust same unoszą się w uśmiechu bez konieczności zagryzania rysika, aby zmusić do pracy rzadko używane mięśnie. Nagle świat się zazielenił, a niebo zniebieściało jak w rezerwatach leśnych pod kopułami. Usta wypełniły się śliną i babcinymi śliwkowymi konfiturami, w nosie zakręciło od maminej chanelki. I znowu zatykała dopływ strumienia z Riohą, trajkoczącą o miłosnych dylematach, aby nie warknąć:

– Ciągle robisz to samo!

Zaciążyła jej obrączka z mikrodiamentem od Kostka. Przyjaciele zginęli na rollercoasterze, statystyczny błąd Karmiciela Danych, piąte miejsce po przecinku. Dlaczego ona wtedy się bała?

Wraz z akceptacją od Zmartwychwstańca pojawili się wszyscy ci, za którymi tak bardzo tęskniła. Złapała ich wtedy w swoje sidła i zostali na jej warunkach.

Po trzech latach matka przerwała w pół słowa litanię, że Kaja powinna… i z trudem dodała:

– …sobie poradzisz?… reaktywuj…

Światło zgasło.

 

Tłum skandował:

– Wyłączenie, wyłączenie!

Przyłączyła się do skandujących. Czuła moc. Chodziło im o to samo. Byli jednym organizmem.

– Tak, tak! Rok, rok!

Chłopak odwrócił się do niej roześmiany:

– Słyszałaś? Zwyciężyliśmy! Wygraliśmy! – Porwał ją w objęcia i zaczęli całować się jak opętani. 

 

Tego dnia w Małej Europie słońce zachodziło na czerwono, na ulicach wiwatowano i upijano wodą na cześć przywrócenia kontaktu z aśmiertelnymi. 

– Duch w sieci nie ginie! Przywrócą opcję uruchomienia zmarłych! – powtarzano.

Kaja wraz z chłopakiem jednocześnie otrzymali odpowiedź na prośbę o reaktywację bliskich. 

Zlecenie zarejestrowane. Czas realizacji usługi – osiem godzin.

Rzecznik Zmarłych

W stopce przeczytali, że usługa na rok i kosztem wyłączenia Europy z sieci ludzkości.

– Obchodzi cię reszta świata?

– Coś ty, każdy musi walczyć o siebie! – żachnęła się.

– Cieszę się, że ciebie spotkałem – powiedział. – Nie rozstawajmy się.

– Jeszcze kilka godzin– westchnęła.

Rano ludzie rozeszli się do wieloosobowych kwater.

Koniec

Komentarze

[Zjadło mi komentarz, a taki długi i skomplikowany napisałam!]

 

Generalnie: tak jak chwilami zacinałam się na narracji (choć trudno mi powiedzieć, co właściwie mi zgrzytało), tak IMHO nadrabiasz konstrukcją świata, pomysłem i psychologiczną prawdziwością zachowań postaci. Klik ode mnie.

Przeczytane.

 

Nie czuje związku ze wspólnotą. – literówka jak sądzę

 

…bała ? – spacja przed znakiem zapytania

Przeczytałam, ale nie mogę powiedzieć, że zrozumiałam sens szorta. :(

 

- TAAAK! – Kaja po­czu­ła, jak ką­ci­ki ust… ―> Zamiast dywizu powinna być półpauza.

 

Za­cią­ży­ła jej ob­rącz­ka z mi­kro-dia­men­tem… ―> Za­cią­ży­ła jej ob­rącz­ka z mi­krodia­men­tem

 

Dla­cze­go ona wtedy się bała ? ―> Zbędna spacja przed pytajnikiem.

 

– … sobie po­ra­dzisz?… re­ak­ty­wuj… ―> Zbędna spacja po pierwszym wielokropku.

 

- Tak, tak! Rok, rok! ―> Zamiast dywizu powinna być półpauza.

 

– Jesz­cze kilka go­dzin– wes­tchnę­ła. ―> Brak spacji przed półpauzą.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ciężko mi się czytało. Niby wszystko jest ok, po prostu chyba styl mi nie odpowiadał. Świat całkiem interesujący i dobrze opisany.

 

“Kaja wiedziała, że ryzykuje i czniała to.” – coś tu się zjadło

Też myślałem, że to błąd, ale znalazłem czasownik czniać w internecie. Oznacza lekceważyć. Nawet word go nie podkreśla.

Jak dla mnie nie do końca prosty w odbiorze tekst, wyrosły na oryginalnym pomyśle i kryjący w sobie niebanalne treści, prawdziwe emocje, mimo odmienności wykreowanego świata od obecnej rzeczywistości świetnie ukazujący sterujące ludźmi pobudki.

Klikam :)

Hermetyczne jak opko Wickeda!

Znajduje sporo fajnych fragmentów, ale sporo i takich, których nie rozumiem. Czyli – znowu aż się prosi o dłuższą formę!

Tym niemniej – daje do myślenia!

Klik!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Oj, dziękuję Wam za komentarze:). Chyba tekst nie jest za jasny.

Ninedin, jaka szkoda, że długi komentarz zniknął, ale one tak czasami mają, te komentarze. Dzięki za klika:) i bardzo za to, że zauważyłaś świat i ludzi, bo oni są, stoi za tym pewna myśl. Choć domyślam się, że trudno było czytać przez szarpaną narrację.

Saro, nie jest ok;) ten styl. Macie rację z Ninedin, że haczy i zatrzymuje. Część tego stylu jest pewnie moja i tego nie przeskoczę, lecz druga, mam nadzieję, że większa, nieumiejętnością wybrania momentu akcji i/lub punktu widzenia postaci z pozycji, której obserwujemy akcję oraz – kto wie, czy nie w większym stopniu po prostu sposobu opowiadania. Bohaterka wodziła mnie za nos, a kiedy usiłowałam wprowadzić innego bohatera i zastąpić nim ją  – limity szły w odstawkę.

Reg, błędy poprawione. Z tymi dwiema półpauzami miałam duży kłopot – wstawienie ich. Za cholerę nie chciało zapisać się tak, jak chciałam. Teraz po prostu wkleiłam te znaki poza protokołem, więc da się, w przyszłości nie będę odpuszczać. Martwi mnie to, że nie zrozumiałaś, lecz wspaniale, że piszesz o tym wprost. Zaraz odpiszesz: „A jak niby miałabym o tym napisać inaczej?” Nijak, właśnie tak, jak to zrobiłaś:D Zobaczymy, podejmuję próby, aby pisać potoczyście i zrozumiale. Czasem zdaje mi się, że lepiej wychodzi przy dłuższych formach lecz żadnej z nich nie ukończyłam. Słowem, ćwiczę.

Nikolzollernie, tak jest takie słówko, funkcjonuje w jednej z odmian slangu, nawet nie wiedziałam, że już słownikowe:) Łał, że zadałeś sobie trud, aby to sprawdzić:)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Miło mi, Asylum, że nie zawiodłam Twoich oczekiwań i cieszę się, że nie odpuszczasz, że ciągle doskonalisz warsztat. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Matko jedyna, Katio, Staruchu, czyli pomimo, że tak kulawe, coś się transponuje przez tekst!

Bardzo dziękuję Wam za kliki. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ależ ono nie jest kulawe, tylko tak pędzisz z ideami, pomysłami, że ja, maluczki, nie nadążam ;).

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Tak, Reg, ufam Ci, a z tym doskonaleniem to umówmy się – idzie po grudzie:), ale nie chcę iść na skróty sama ze sobą, z treścią, a ze zrozumiałością i przykuciem uwagi walczę, lecz bardziej z tym pierwszym i chyba sama dla siebie:)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

“nie jest ok;) ten styl” – czegoś nowego się nauczyłam dzięki Tobie. Nawet nie miałam czasu, by sprawdzić (często przez portal wyskakuję z domu później niż chciałam :p) , ale coś mi mówiło, że czynić też nie byłoby dobrym słowem.

A styl to też kwestia indywidualna, więc może się zdarzyć, że ktoś taki styl bardzo polubi. :)

Staruchu, a ja z kolei myślę, że wszyscy to wiedzą i tak myślą, że wtórne po kimś, a źródła już nie pamiętam i nawet nie potrafię przytoczyć. Chyba do końca życia będę uczyła się rozmawiania, dlatego tak lubię offtopy! Ponieważ są wymianą, a w jej trakcie rodzą się nowe przestrzenie:)

Saro, styl mam jaki mam, może kiedyś będzie lepszy, ciekawszy, bardziej zrozumiały. Pewnie, ze może się zdarzyć polubienie dziwacznego stylu, wolałabym jednak zdążać w kierunku bardziej zrozumiałego i mniej haczącego:DDD Na razie mam, jaki ma, czy to się zmieni? Hmm, pewnie, niby ode mnie zależy, ale nie do końca i początku, że wikłam:)

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Nie mogę powiedzieć, że nic nie zrozumiałem. Może ogólną intencję. Ale nie rozumiem, co to za Zmartwychwstaniec i jak się reaktywuje umarłych. Ani tego, czego się dobijali demonstranci, ani co to za logosy na taśmach. Język ładny, plastyczny, wiarygodne emocje. Jednak ogólny obraz rzeczywistości jest tak fragmentaryczny, że nie trzyma się kupy. Trudno winić za to autora, który jak powietrza potrzebował jeszcze tysiąca znaków. Znam ten ból. Morał według mnie jest taki – jeśli uniwersum wymaga wyjaśnień – nie nadaje się dla szorta, chyba, że jest powszechnie znane z innych dzieł.

Niko, dzięki:), lecz jedno wiem, przekaz musi być zrozumiały, jeśli nie, jest to bullshit.

Zmartchywstaniec reaktywuje wprost, w oparciu o rzeczywistości wirtualne (rozszerzone w stosunku do tych możliwych obecnych), naturalnie i tak są namiastką, znaczy fragmentaryczne, gdyż każda SI opiera się o algorytmy i stopień prawdopodobieństwa, a jeśli rozwija się to nie podług własnej myśli lecz ograniczeń konstruktorów. 

Autora możesz winić, choć to nie kwestia jego przewiny, bardziej umiejętności i przemyślenia. Zobacz opko Syfa, Marasa, Mytrixa i Finkli, chodzi o wybór głównego dylematu. Nie da rady poruszyć wszystkiego.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Asylum - Twoje opowiadanie z pewnością nie jest “kulawe” :)

Nie trafiło do mnie. Wygląda na to, że pomysł zupełnie nie zmieścił się w 4k, a miejscami było naprawdę interesująco. Łapię problemy związane z niedostatkiem energii, ale zupełnie nie łapię pomysłu z aśmiertelnymi. Wrócę tu jeszcze raz.

Asylum, z Twego objaśnienia też niewiele zrozumiałem. Jest to rodzaj fantastyki, przekraczający moje fragmentaryczne zdolności percepcji. ;) Dla mnie technologię są po to, by przenieść chłopa z wołem i pana z koniem na kolejną planetę do zaorania i zabudowania zamkami. Same w sobie okropnie mnie nudzą.wink

Wspomniane opowiadania przeczytałem i dylematy rozumiem, a tutaj nawet nie potrafiłem go sformułować.

Posiedzisz tak na tym forum i zrozumiesz jakiś zacofany…

No właśnie, o to chodzi, o czym piszesz, znaczy lipa. Węzła dramatycznego nie było, choć w domyśle autora był.

I ja zacofanamwink

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

No cóż, ja odbieram to opowiadanko jako rozpaczliwą walkę ludzkich uczuć i tęsknot z bezduszną i omnipotentną technologią. Klikam!

Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię

Hmm, czy “zmartwychwstani” bliscy byli faktycznie tymi osobami, czy tylko jakimś cyfrowym wspomnieniem o nich, nakładką osobowości na AI, które mogło te osoby bardzo wiarygodnie udawać? Chyba to drugie, bo właściwie po co wprowadzać faktyczne “jezusowanie”? Opcja z AI znacznie ciekawsza i pod konkurs – to też niby nie jest nowy pomysł, ale akurat lubię ten motyw i każdy autor wyposaża go w inne szczegóły – u Ciebie np. fajny jest pomysł z “receptą” na oddanie zmarłego przepisywaną tylko z określonych powodów. Twojej kreacji przydałoby się więcej znaków, oj, przydałoby się – ale to jak u mnie, limit niestety pięknie nam tu życie utrudnia :) może po konkursie to rozwiniesz?

Zgadzam się z tsolem, że mamy tu pokazaną rozpacz, obezwładniającą tęsknotę, na które to technologiczne rozwiązanie wydaje się być tylko kolejnym okrucieństwem – raz, że można te byty-bliskich zwyczajnie wyłączyć, dwa – jednak trzyma to ludzi zahaczonych w przeszłości. Dobre narzędzie manipulacji, biedacy wszystkiego się zrzekną, tylko nie bytów-zatyczek do dziury w sercu. Tutaj, wydaje mi się, leży bardzo ciekawy wątek do eksploracji.

Tak czy siak pomysł, jak mówiłam, przypadł mi do gustu. Wykonanie miejscami wydaje się zawiłe, nie wszędzie potrafiłam podążyć za Twoją myślą. Ale dzięki Tobie odkryłam słowo czniać ;) Generalnie fajne!

 

Edit: a, i jeszcze dodam, że Twoje opowiadanie skojarzyło mi się z jednym z tekstów ze zbioru “Opowiadań bizarnych” Olgi Tokarczuk. Twój zmartwychwstaniec jakoś przywołał mi na myśl Monodikosa, chociaż historia jest zupełnie inna.

Nir, znakomicie rozwinęłaś to, co skrótowo i trochę nieudolnie chciałem wyrazić!

Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię

Rozumiem wstęp i zakończenie. W zasadzie bez rozwinięcia, w którym całkiem się zagubiłam, tekst mógłby się obejść. Mam wrażenie, jakby przez jakieś niedopowiedzenia, środek tej historii był niepełny.

 

Tu coś nagle zaczyna się dziać, tu znowu dajesz jakiś dialog, tam mail… Ale jedno z drugiego w zasadzie nie wynika. Ciężko jest znaleźć pomiędzy tym wszystkim powiązania. Może niektórzy to zrozumieją. Ja się w tym gubię. Rozumiem ogólny koncept. Tak jak wspominałam: Początek i zakończenie streszczają wszystko. Za dużo tu jednak niewiadomych.

Nie lubię szortów, bo tworząc je, trzeba się na coś zdecydować. Nie ma miejsca na konkretne zarysowanie świata, bo ucierpi psychologia postaci. Uśrednisz miejsce poświęcone ekspozycji i bohaterom, zaczyna brakować miejsca na fabułę. I tak dalej. Podjęłaś tutaj jakąś decyzję. Widzę sporo emocji w odartej z uczuć rzeczywistości. Myślę jednak, że limit zmusił Cię do operowania impresjami, jedynie do muskania problemów, choć wizja świata mogła zrodzić się dużo większa.

Niemniej pomimo braku pełnego zrozumienia, jakiś dramatyzm sytuacji bohaterów do mnie dotarł, stąd proszę rozgościć się w bibliotece. ^^

Nie lubię szortów, bo tworząc je, trzeba się na coś zdecydować. Nie ma miejsca na konkretne zarysowanie świata, bo ucierpi psychologia postaci. Uśrednisz miejsce poświęcone ekspozycji i bohaterom, zaczyna brakować miejsca na fabułę.

 

Złote słowa!

 

Nir, mój respekt za komentarz. Dzięki niemu zacząłem rozumieć, o co tu chodzi.

Ładnie napisane, ale trochę chaotycznie; ciekawy świat przedstawiony i dotknięty ważki problem, aczkolwiek przerabiany już na wiele sposobów odkąd ludzie boją się śmierci (czyli od zawsze). Według mnie obyłoby się bez infodumpu na początku. Dla mnie osobiscie interwencji informatyka tu nie ma, ale szort zgrabny. Czy to część większego uniwersum? Gdyby reklamował większą całość, przeczytałbym i ją:)

Podobało mi się. Miejscami trochę chaotyczne, miałam wrażenie, jakbyś zbyt wiele chciała powiedzieć i nie starczało Ci miejsca. Podoba mi się jednak pomysł i dylemat, który opisałaś. Rozumiem, że te problemy z energią wiążą się z koniecznością “obsługi” ogromnej ilości zmarłych.

Był piąty rok ery informatycznej. Energię reglamentowano, a komunikatory i portale zajmowały ostatnie miejsca w kolejce za chłodzeniem, żywnością, komunikacją publiczną.

Bardzo ironicznie to zabrzmiało.

I w ogóle smutne to, ludzie w tym świecie muszą być potwornie samotni, skoro nie pozwalają odejść zmarłym.

Weszłam, a tu tekst w biblio:), dziękuję Jasna Strono i Tsole! Bardzo się cieszę, choć opko chyba nie jest jej warte.

 A teraz po kolei.

Katiu, próby są i łatwe, i trudne. Łatwo się pisze, ale potem, kiedy się temu przyglądasz to wszystko byś przerobiła i ciągle jest nie tak, a dalej… już sama nie wiesz. Wózka może nie potrzeba, ale dwóch kul ;)

Fizyku111, dzięki za komentarz i za interesująco. Tak, połączyłam ograniczanie energii z aśmiertelnymi i utrzymywaniem ich tłumów w sieci. Umyśliłam sobie, powszechny pęd do zmarłych, a w gruncie rzeczy do relacji z nimi. Sieć była zaludniona przez tryliony już nieobecnych, rozwijających się, bla-bla-bla – głębokie uczenie w granicach przekształceń osobowości. Wymagałoby to sporo energii. W komputery kwantowe na razie nie wierzę, nie ma teorii, to, że da radę przetwarzać równocześnie zero i jedynkę, to za mało w dodatku bez znajomości, co się dzieje, o konsekwencjach nie wspomnę. Może to tylko głupia niewiara (daleko, niestety jestem od techniki), podobna do tej, którą mieli ci, którzy wysyłali sygnalistów z latarniami, aby ostrzegali przed jadącym samochodem;)

Tsole, tak, to jest rodzaj walki uczuć i tęsknoty z omnipotentną technologią zagarniającą kolejne obszary życia i chyba też jej kapitalizowaniem.

Nir, wielkie dzięki:) za obszerny komentarz. Masz rację, faktycznie nimi nie byli, to fałszywki, ich rozwijalne odbicie i w dodatku można było ich sobie podporządkować w pewnym stopniu oraz nimi zarządzać, czyli smakowali jak narkotyk, zwłaszcza że w tej przyszłości relacje nawiązywało się tylko w dzieciństwie i latach szkolnych, potem już nie było na nie czasu, chęci itd itp Opowiadania Tokarczuk, były jedynym jej tomikiem, który mnie zachwycił, kilka opowiadań z tomu, co do reszty było różnie. Jednak mocno ściskam obie dłonie za nią. Podobnie jak za kilku innych polskich pisarzy.

Masz też rację z manipulacją, o tym myślałam. Pomysł aśmiertelnych miał być rozwiązaniem na kilka poważnych problemów, ale nie wyszło, za to doprowadziło do jeszcze większego zasklepienia się ludzi i pogłębienia komplikacji.

Ups, słówka pokochałam, i chyba powinnam była zostać kimś, kto tropi ich znaczenia, szuka skąd się wzięły i co znaczyły:D Mają dla mnie niesamowity urok i czar.

P.J.Otterze, dzięki za wizytę:) Z rozwinięcia w zasadzie wycięłam najwięcej, więc nic dziwnego, że niezrozumiałe, chociaż te, które były pewnie za dużo bym nie wyjaśniły.

Jasna Strono, zgodzić się muszę z twoją konkluzją:), mojać ona też jest! Ale, ale… z zastrzeżeniem, miarą pióra jest w punkt trafić. Ze współczesnych, żyjących pisarzy takim dla mnie jest King, no w 50% swoich powieści, może i Sanderson, ale za mało czytałam. Poza nimi jest też kilka ciekawych postaci, lecz za mało czytałam, czytam:( , przy czym mówimy tylko o bardzo szeroko rozumianej fantastyce, a nie literaturze we wogóle.

Broncho, ano dzięki za „ładnie napisane” i słusznie, że chaotycznie, ciągle takim jest. DD zrobiła to, co tylko było możliwe, aby tekst był przyswajalny. Super, że może byś przeczytał, gdyby zajawka. Nie, to nie jest moje uniwersum, acz może takim kiedyś się stanie, bo sporo myśli się pojawiło, a 5G prześladuje:) Mam trzy, które kiedyś zaczęłam: o Pufie i Pętelce, o Anie – na forum jest mini kawałek i moich ulubionych kotów, które rozwinęły się przy okazji Geofantastyki. 

 

Teraz biegnę, aby poczytać inne konkursowe, bo dopiero dziewiąta, i jeszcze raz wszystkim – dzięki:)))

Irko, muszę dopisać, tak samotność wśród ludzi, brak odbicia jest dojmujący dla bohaterki Kai. Dzięki za przeczytanie:)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ładna kreacja świata, poczułam się tak, jakbym zaczynała czytać powieść fantasy. Historia aż się prosi o ciąg dalszy. Tak jak Tsole i Nir, myślę, że to nie byli prawdziwi zmarli, ale rodzaj wirtualnej projekcji. Utwierdził mnie w tym przekonaniu zwłaszcza fragment:

Wraz z akceptacją od Zmartwychwstańca pojawili się wszyscy ci, za którymi tak bardzo tęskniła. Złapała ich wtedy w swoje sidła i zostali na jej warunkach.

Niepokojące jest to, że mimo piątej ery informatycznej, problemy ludzi pozostają te same, m.in. depresja bohaterki.

Ando, dziękuję za komentarz:) Co do depresji zdaje mi się, że idziemy szybko w tym kierunku. statystyki są alarmujące. Komu bije ten dzwon?

Miło mi, że świat Ci się spodobał. Mam duży kłopot z pisaniem, w życiu uwielbiam kropki tj. kończyć, a tutaj tak nie mogę zrobić i nie znalazłam jeszcze sposobu jak to “ugryźć”, tzn. pisać pomimo braku czasu, bądź czasu na To właśnie. To mnie męczy, te kropki, i odciąga od pisania, poza tym ta nieporadność (błędy i wieczne szukanie przy niemożliwości zgłębienia tematu). Przyglądam się i podziwiam Wasze (znaczy opkowe) zamykanie myśli.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ode mnie będzie krótko ;-). Podobało mi się. Najbardziej konkluzja, o tym, że bohaterów nie obchodzi reszta świata (rzeczywistość w sumie też). Gorzkie i aż za bardzo prawdziwe.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Oj, DD, w punkt i w gruncie rzeczy to miał być ten dylemat. Dziękuję Ci za betę.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

smiley

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Podobało mi się. Mocno skompresowany tekst, w zasadzie to taka socjofuturystyczna pigułka o silnym i szybkim działaniu. Ciekawa refleksja na temat tego, ile wygód ludzie są w stanie poświęcić, byleby tylko być z bliskimi, nawet w jakiś pośredni sposób poprzez kontakt z ich “duchami” umieszczonymi w komputerowej sieci. Całość mocno skojarzyła mi się ze świetnym teledyskiem do utworu Lorna “Anvil”, gdzie w ramach walki z przeludnieniem obywatelom oferuje się “nieśmiertelność” poprzez uśmiercenie ciała i przeniesienie tożsamości do specjalnie stworzonego portalu społecznościowego.

 

Sugestie poprawek:

 

Energię reglamentowano, a komunikatory i portale zajmowały ostatnie miejsca w kolejce za chłodzeniem, żywnością, komunikacją publiczną

Powtórzenie. Zamieniłbym “komunikację publiczną” na “transport publiczny”.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Balansujesz na granicy rozumialnośći, IMO.

Fajny pomysł z jakąś tam namiastką wskrzeszania przyjaciół i rodziny. I nieźle przedstawieni ludzie – ich roszczeniowość, chęć poświęcenia reszty świata dla i tak nieżyjących bliskich. To daje ciekawy dylemat.

Zgadzam się, że dodatkowe kilo czy dwa znaków wyszłoby tekstowi na dobre. Nieco brakuje paru wyjaśnień.

Babska logika rządzi!

Asylum, dobrze Cię rozumiem, mam podobnie z szukaniem i obserwacją własnych błędów.

Jeśli chodzi o kropki, przeczytałam niedawno: “pisz jedną stronę dziennie, po roku będziesz miała całą powieść”. ;)

Wymagający tekst. Trudno mi go właściwie zinterpretować, bo zastanawiam się, czy demonstranci są tymi dobrymi, czy wręcz przeciwnie. Obstawiałbym to drugie. Każdemu jest ciężko pożegnać bliskich, ale skoro odchodzą, to powinni mieć spokój po drugiej stronie.

Podobny dylemat jest w “Windykuję szczęście”, Mytrixa. Miałem podlinkować, ale z tego co widzę, czytałaś.

Kaja wiedziała, że ryzykuje i czniała to. Przesadzili i dlatego protestowała:

Te dwa zdania trochę mi się nie podobają. Dwa “i” obok siebie, nie wiem czy to umyśle. Nie wiem też, czy to “i czyniła to” jest konieczne. Jest poprawne, ale jakoś mi nie brzmi. Ale może to tylko moja fanaberia.

Ładnie skonstruowałaś świat, podoba mi się psychologia postaci, a email w jakiś pokrętny sposób mnie kupił. Dobry tekst, klikałbym! ;)

Teatrzyk marionetek dobiega końca, kiedy pętla owija się wokół szyi.

Pierwszy plus już na poziomie tytułu. Bardzo przyciągający uwagę. Drugi – za dużą emocjonalność tekstu. Choć opowiadanie nie znalazło się w gronie finalistów, to niewiele mu do niego brakło, właściwie to tuż za nimi.

 

Jest tu sporo rzeczy, które nie są podane na tacy, ale są obecne. Właściwie, to mam wrażenie, ze część mi umyka, ale bez szkody dla odbioru reszty. Chociażby wyłączenie Małej Europy (i potem nagle: Europy, bez przedrostka – to przypadkowe, czy celowe?), mam wrażenie, że jest za tym jakaś myśl, być może nawet mająca więcej niż jedno znaczenie. No i to limitowanie czasu ustępstwa pomimo odłączenia na stałe – też wyraźne.

 

Dziękuję Wam za komentarze, a Jurkowi i Centralnej Jednostce Obliczeniowej za komentarz jurorski.

Wilku, dziękuję:), tytuł siedział mi w głowie, odkąd pierwszy raz usłyszałam to słowo. Trochę upakowałam w tym tekście i to mimowolnie się przebija. Z Małą Europą z jednej strony to interwencja interpunkcyjna DD, a z drugiej miało być przeciwstawienie, ale na to było za mało znaków, więc tak.

MaScrollu:), są dobrzy i źli, ciężko pisać o tylko złym. Fajnie, że ze światem i postaciami się udało. Z tym „i” sama nie wiem, ale zakonotuję, aby przyglądać się temu w następnych tekstach. 

Finklo, balansuję, ale już w chyba granicach:D. Cieszę się z Twojego komentarza.

Wicked, odebrałeś w sposób mi bliski! Nie widziałam tego teledysku, z przyjemnością go obejrzę.

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Tak, tym razem w granicach. :-)

Babska logika rządzi!

A co to się tutaj porobiło, w komentarzach dwa razy pada mój nick :D

 

Niby wiem o co może chodzić w tym tekście, ale za cholerę nie mam pewności, czy dobrze wiem.

To znaczy ogólny zamysł pojąłem i lektura komentarzy rozjaśnia niejasności. Ale na bazie samego tylko tekstu, mogłem wyciągnąć kulawą interpretację, czy bardziej jakieś refleksje na temat przywracania do życia cienia zmarłych, ale o co dokładnie się rozchodziło – nie wiem.

A napisane stylem Asylumowym, bo Asylum często tak budujesz zdania (w tekstach, na SB, w komentarzach), że sens tkwi gdzieś na granicy liter.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

O, Mytrixie i to jest właśnie ból, że asylumowe:(, wolałabym, żeby było sto razy gładsze. Nie, nie bądźmy zachłanni, chociaż ze dwa razy!  Ha, ale biedronki były zrozumiałe :)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Jak oszlifujesz tę zdolność do zapisu myśli w sposób nieoczywisty, tak by była zawsze zrozumiała dla odbiorcy, czy będziesz jej używać z wyczuciem, to będzie to bardzo fajny i charakterystyczny aspekt Twojego stylu.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Troszku zrzucasz mi te informacje na głowę w początku.

 bądź zlekceważyli ciąg przekroczonych norm

Hmm.

czniała to

Neologizm? ETA: pacz pani, nie słyszałam tego słowa wcześniej. Codziennie człowiek się uczy :)

 Przesadzili

Kto?

 gdyż takie teorie krążyły wśród demonstrantów

To brzmi jakoś nienaturalnie.

 chyba że nie dadzą

Chyba, że nie dadzą.

 Dwa prostokąty migotały.

Hem?

 Dlaczego ona wtedy się bała?

Oj, strumień świadomości płynie na porohach ;)

 Złapała ich wtedy w swoje sidła i zostali na jej warunkach.

To jest albo genialne, albo niestaranne. Ale skłaniam się ku genialnemu.

 litanię

Co to jest litania?

 Czuła moc. Chodziło im o to samo. Byli jednym organizmem.

Czegoś tu nie rozumiem?

 upijano wodą

Nie można się upić wodą – chyba wznoszono toasty?

 Kaja wraz z chłopakiem jednocześnie otrzymali

Hmm.

 Coś ty, każdy musi walczyć o siebie! – żachnęła się.

– Cieszę się, że ciebie spotkałem – powiedział. – Nie rozstawajmy się.

Ten dialog trochę na siłę przedłużony (długie formy zaimków). Niezbyt naturalny.

 

Mocno impresjonistyczne, sens wymyka się z palców. To frustrujące, bo on wyraźnie tam jest… Wrr. Trudny do zamknięcia w suchych słowach, choć Nir heroicznie próbowała. Ale też chyba nie wszystko schwytała. Kto jest dobry, a kto zły – a kto ma rację w tym sporze? Obie strony chcą dobra (własnego…)

Ech, ja na dzisiaj już jestem zmęczona. Tu masz Loreenę McKennitt na dobre sny.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Dlatego ja śmiertelnie poważnie mówię, że świat i motywy nakreślone w szorcie mają naprawdę potencjał do rozwinięcia. Jeśli kiedyś by Cię, Asylum, natchnęło do popchnięcie tego dalej, to ja będę czekać!

Dobry wieczór:)

Mam już normalny net.

 

Tarnino, o:o,  jak się cieszę, że zajrzałaś:)

Troszku zrzucasz mi te informacje na głowę w początku

Niestety tak :(, musiałam dać chociaż minimum kontekstu.

bądź zlekceważyli ciąg przekroczonych norm

Hmm.

I tak zreflektowałam się, w w pierwotnej wersji kończyło się na zagrożeniu, lecz pamiętając, aby wyjaśniać dodałam resztę, bo mogłoby być niejasne.

czniała

Co Wy z tym „czniała”, przecież tak się mówi, nie wiedziałam tylko, że już jest w słowniku.

Przesadzili

Kto?

Wiadomo, ONI;)

gdyż takie teorie krążyły wśród demonstrantów

To brzmi jakoś nienaturalnie.

Mi też haczy, lecz ze trzy zdania, cztery byłyby przynajmniej potrzebne, więc postanowiłam zdać się na domyślność i taki zapis.

chyba że nie dadzą

Chyba, że nie dadzą.

Tu potraktowałam jako zwrot „Chyba że” i likwidowanie nadmiaru przecinków.

Dwa prostokąty migotały.

Hem?

Migotały, ponieważ naprzemiennie się podświetlały, taka zachęta, aby szybko zdecydować, ma pomagać jak piktogramy.

Oj, strumień świadomości płynie na porohach ;)

Płynie, ale doceń, jak go w tym tekście mało:)

Co to jest litania?

Tak, to ta litania tylko sarkastycznie, ileż to niektórzy wysłuchali i wysłuchują od swoich rodziców, którzy wiedzą najlepiej itd itp. Acz można i za tym tęsknić, kiedy litanii zabraknie, choć zdaje się niepodobnym.

Czuła moc. Chodziło im o to samo. Byli jednym organizmem.

Czegoś tu nie rozumiem?

A czego? Stała się częścią wspólnoty-tłumu, tak to odbierała, co dawało jej poczucie siły i praw. Złudne poczucie w gruncie rzeczy w tym momencie, częściowo “we wogóle” (tu musiałbym się rozpisać, wiele badań i historia i na to nie jestem gotowa), ale ona tego nie wiedziała.

Nie można się upić wodą – chyba wznoszono toasty?

Normalnie nie można, ale jeśli woda będzie reglamentowana, to kto wie, czy marnowanie jej na napicie się do woli, nie będzie wywoływało podobnego efektu. Oh, Tarnino, kapitalnych rozmów wysłuchałam ostatnio o psychodelikach, podobno wracają do łask: badania i uniwersytety.

Kaja wraz z chłopakiem jednocześnie otrzymali

Hmm.

(?), nie rozumiem.

– Coś ty, każdy musi walczyć o siebie! – żachnęła się.

– Cieszę się, że ciebie spotkałem – powiedział. – Nie rozstawajmy się.

Ten dialog trochę na siłę przedłużony (długie formy zaimków). Niezbyt naturalny.

Tarnino, toć dialogów tu jak na lekarstwo, więc jakieś – chyba (?) – być powinny. Pierwszy zaimek konieczny, a drugi w wersji skróconej „nie leżał” mi. Poza tym pewna nienaturalność jest tu konieczna, a i tak jest jej za mało, tak jak i znaków, co naturalnie nie oznacza, że wtedy tekst byłby lepszy, w sensie zrozumiały:)

 

Eh, impresje. Za Loreenę dziękuję:DDD, zapomniałam o niej, lubię ją!

 

Wickedzie, teledysk do utworu Lorna “Anvil” jest świetny. To ta stylistyka.

Nir, dziękuję Ci!

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Migotały, ponieważ naprzemiennie się podświetlały, taka zachęta, aby szybko zdecydować, ma pomagać jak piktogramy.

OK, ale co to za prostokąty?

to ta litania tylko sarkastycznie

Tak, wiem, ale metafora mogłaby być spójniejsza :)

Stała się częścią wspólnoty-tłumu, tak to odbierała, co dawało jej poczucie siły i praw.

Hmm. Może faktycznie dobrze by było dać Ci więcej miejsca…

kto wie, czy marnowanie jej na napicie się do woli, nie będzie wywoływało podobnego efektu

… raczej nie.

(?), nie rozumiem.

Jakoś za ciasno ich łączysz, ale to może być moje osobiste odczucie.

dialogów tu jak na lekarstwo, więc jakieś – chyba (?) – być powinny

Nie, dlaczego? Nie muszą, jeśli ich nie potrzebujesz.

Poza tym pewna nienaturalność jest tu konieczna

O?

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Kiedy ochrypła, potrząsała wraz z innymi kostką logosu, zawieszoną na szyi na taśmie rozdawanej na zgromadzeniach.

Sporo tego “na” w jednym zdaniu. Nie powiem, że się jakoś mocno na tym potknąłem, tym nie mniej zwraca to uwagę podczas czytania. A gdyby tak, zamiast “na zgromadzenia”, dać “w czasie zgromadzeń”?

 

Zacznę od mojego ulubionego w ostatnim czasie stwierdzenia: dla mnie to nie jest pomysł na ten limit znaków.

Twoje opowiadanie jest jednym z najbardziej charakterystycznych, a zarazem najciekawszych w całym konkursie. Konstruujesz bardzo interesujący świat, z określonym pomysłem, przekazem. Piszesz takim fajnym językiem, w którym, przynajmniej ja miałem takie poczucie, zawarte jest mnóstwo emocji. One są wyczuwalne, mimo, że to przecież słowo pisane. A zatem znacznie trudniej przekazać tu owe emocje czytelnikowi, niż chociażby w wypowiedzi, gdzie możesz sobie pomóc odpowiednim tonem czy wyczuwalnym w głosie przejęciem.

Cały problem z tym światem, wymyślonym z ze sporym rozmachem, polegał na tym, że został on tu przedstawiony trochę “w pigułce”. Czytając, czułem się trochę, jakby ktoś usiłował opowiedzieć mi o nim w minutę. To trochę jak przy takiej błyskawicznej, mocno emocjonalnej relacji, kiedy ktoś mówi do Ciebie bardzo szybko, zarzucając całą masą interesujących informacji, dbając o to, by naprawdę życzliwie i z pełnią dobrych chęci, opowiedzieć Ci absolutnie o wszystkim, co ciekawe. I to opowiedzieć już, jak najszybciej. Efekt jest taki, że w pewnym momencie najbardziej już skupiasz się na tym, żeby jak najwięcej z tej wypowiedzi wyłapać, mniej na tym, by się tymi informacjami zaciekawić, czy zachwycić, bo też i nie masz specjalnie na to czasu. Już bowiem nadciągają następne. :)

Jak wspominałem, widzę tutaj naprawdę bardzo interesujący świat. Wykreowany z pomysłem, rozmachem. Z konkretnymi założeniami i przekazem. Jako czytelnik życzyłbym sobie, żebyś powoli, bez żadnego pośpiechu, przeprowadziła mnie, nawet i za rękę, przez ten świat. Opowiedziała o nim, pokazała każdy kąt, zapoznała z jego historią. Ja mam czas. Skoro ten świat mnie interesuje, ani myślę z niego uciekać. Chcę go poznać możliwie najgłębiej. Po to do niego wszedłem. :)

Po co o tym wszystkim piszę? Jak widzisz, mój komentarz pojawia się z dużym opóźnieniem. Większość opowiadań starałem się czytać na bieżąco. Specjalnie jednak szukałem takiego dnia, żeby móc spisać moje odczucia możliwie dokładnie. Żeby poświęcić na tę opinię tyle czasu, ile tylko będzie mi potrzebne. Piszę więc o tym wszystkim wcale nie dlatego, żeby się powymądrzać, albo punktować słabości. Również nie po to, żeby dawać Ci jakieś złote rady, czy sugestie na przyszłość (bo też piszę o tym, co już doskonale wiesz). Nawet nie po to, żeby napisać kolejny komentarz dłuższy niż samo opowiadanie. :-)

Piszę to wszystko, bo tak zwyczajnie, po ludzku, Ci kibicuję. Wszyscy skupiamy się na tym, żeby rozwijać swój warsztat. Traktujemy to jako priorytet. Tyle że w pisaniu istotny jest jeszcze jeden element. Sprawa fundamentalna. A mianowicie: czy ja w ogóle mam coś ciekawego do napisania? Czy mam coś interesującego do przekazania czytelnikom? U Ciebie są i wyraziste pomysły, i (jak mi się zdaje) konkretna koncepcja, jak to pisanie ma wyglądać, i co chcesz przez nie wyrazić. Jest i również ta ogromna emocjonalność w tekstach, której Ci szczerze zazdroszczę. Kibicuję więc, by nie brakło Ci ani cierpliwości, ani samozaparcia, w szukaniu tego złotego środka między tym, co chcesz przekazać, a tym, w jaki sposób najlepiej “podać” to czytelnikom. Jesteś chyba w pół drogi, bo też i sporo ciekawych rzeczy w tym opowiadaniu znalazłem. Tyle że wciąż pozostaję z takim przekonaniem, że zwiedziłem tylko część tego świata. Trochę szkoda, bo chciałoby się więcej. Może kiedyś wrócisz do niego w jakiejś dłuższej formie i przeprowadzisz mnie przez niego za rękę (jestem bardzo prostym czytelnikiem, więc ze mną nie można inaczej).

Na koniec wracamy do tego, co najistotniejsze. Niezależnie od tego, co napisałem, dla mnie to jedno z najlepszych opowiadań konkursowych. Bardzo charakterystyczne, z bardzo konkretnym i interesującym pomysłem na interpretację tematu konkursu. Z konstrukcją świata, chęcią przekazu i emocjonalnością na poziomie pierwszej piątki. :)

Pozdrawiam.

 

Cześć CM:

Oczom własnym nie wierzyłam, kiedy zobaczyłam długość komentarza, a kiedy go przeczytałam, tym bardziej dziękuję! Za miłe słowa i pewien rodzaj wiary w to moje pisanie. 

Nie za duże są moje doświadczenia z pisaniem i czasami nie rozumiem, co to znaczy dokładnie opisywać, prowadzić za rękę. Kiedy próbuję „rozpisać się”, wydaje mi się, że popełniam infodump za infodumpem, powtarzam się lub piszę o rzeczach oczywistych, więc kasuję. Bliższa mi jest chyba dusza technika niż „humanisty” (humanisty w cudzysłowie, gdyż myślę w tym przypadku o łatwości pisania długich zdań, dygresji, „lania wody” – w pozytywnym tego słowa znaczeniu), chociaż niekiedy myślę, że może być to wynikiem długoletniego treningu, bo przecież znikąd mi się to czytanie i zachwyty oraz teraz pisanie nie wzięło;) Spróbuję ćwiczyć to szersze wyjaśnianie i prowadzenie za rękę, bo może trzeba przeważyć szalę i pójść w skrajność w moim mniemaniu, czyli opisać dokładnie. W pół drogi, znaczy połowa już za mnąwink 

Babol „na” koniecznie do poprawy, zdawało mi się, że zlikwidowałam to „na”, początkowo były ich tam dwa, a okazuje się, że poprawiając po wstawieniu, zwiększyłam ich liczbę;) Propozycja bardzo dobra.

I jeszcze raz dzięki za komentarz!

 

Cześć, Tarnino:) nieodmiennie ukłony ślę za pochylenie się nad opkiem.

OK, ale co to za prostokąty?

Wyboru, czy akceptujesz, czy nie. Podobne do naszego RODO. My obecnie „czekujemy” nasze zgody, dużo pisania, a na tamtym świecie już w każdym przypadku będzie podsuwany człowiekowi wybór, więc pozornie większa wolność i odpowiedzialność (i dalsze „podkręcanie” indywidualizmu)

to ta litania tylko sarkastycznie

Tak, wiem, ale metafora mogłaby być spójniejsza :)

Pewnie, że być mogła :), lecz to jedno słowo wiele w sobie zawiera. 

kto wie, czy marnowanie jej na napicie się do woli, nie będzie wywoływało podobnego efekt

… raczej nie.

Raczej takwink, upijamy się nie tylko alkoholem, naturalnie jeśli mówimy o stanie umysłu pochłoniętego przez uczucia (na poziomie hormonów też wiele się dzieje, lecz stymulacja niealkoholowa). Przypomniał mi się sonet Mickiewicza „Bajdary”

Wypuszczam na wiatr konia i nie szczędzę razów; 

Lasy, doliny, głazy, w kolei, w natłoku

U nóg mych płyną, giną, jak fale potoku;

Chcę odurzyć się, upić tym wirem obrazów. 

W tej sytuacji z opka mamy kilka elementów, które mogą składać się na określony efekt: euforia zwycięstwa, tłum i jego emocje (udzielają się), szaleństwo dostępu (w tym momencie) do wody.

Przypomniała mi się też fajna myśl Borgesa, z wykładu „Metafora”, nt. oczywiście metafor:

„…jeśli o czymś tylko napomknięto, a zwłaszcza jeśli coś ledwie zasugerowano, nasza wyobraźnia okazuje się bardzo gościnna…”

A swoją drogą jakiś filozof bardzo ładnie napisał o gościnności w kontekście rozwiązywania sporów, tak świeżo, ale nie mogę sobie teraz przypomnieć, “bij zabij”, chyba skleroza.

dialogów tu jak na lekarstwo, więc jakieś – chyba (?) – być powinny

Nie, dlaczego? Nie muszą, jeśli ich nie potrzebujesz.

Nie, muszą, potrzebowałam dialogów. Chyba przez nie (w ogóle) łatwiej coś pokazać.

Poza tym pewna nienaturalność jest tu konieczna

O?

Sztuczność, obcość, nienaturalność i w dłuższych partiach dialogu łatwiej byłoby zweryfikować, czy czasami nie błądzę i zapis jednak jest niedobry.

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

A mianowicie: czy ja w ogóle mam coś ciekawego do napisania?

CM, bądź łaskaw mnie nie dołować :P

Wyboru, czy akceptujesz, czy nie.

Tylko wiesz, to niedobrze, że na to nie wpadłam… Zwalmy wszystko na limit. Limit jest zły i ma krzywe zęby :)

upijamy się nie tylko alkoholem, naturalnie jeśli mówimy o stanie umysłu pochłoniętego przez uczucia

Aa, upicie się placebo jest, owszem, opisanym zjawiskiem. Podobnie upojenie uczuciami. Ale wodą? Hmm?

euforia zwycięstwa, tłum i jego emocje (udzielają się), szaleństwo dostępu (w tym momencie) do wody.

No, skoro tak stawiasz sprawę… może i masz rację.

„…jeśli o czymś tylko napomknięto, a zwłaszcza jeśli coś ledwie zasugerowano, nasza wyobraźnia okazuje się bardzo gościnna…”

Naturalnie, problem polega na tym, żeby zasugerować to, co chcesz zasugerować, a nie coś innego. To trudne!

Chyba przez nie (w ogóle) łatwiej coś pokazać.

Zależy.

w dłuższych partiach dialogu łatwiej byłoby zweryfikować, czy czasami nie błądzę i zapis jednak jest niedobry.

Nie, to widać i w krótkich.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

w dłuższych partiach dialogu łatwiej byłoby zweryfikować, czy czasami nie błądzę i zapis jednak jest niedobry.

Nie, to widać i w krótkich.

Nienaturalność zamierzoną niekoniecznie, jej poziom nie zawsze wychodzi, bo za krótkie i nie wiadomo, czy błąd czy celowe, bo przykładamy własną miarę i doświadczenie, trzeba zaufać autorowi, że umie inaczej, a i tak to trudnewink

Edit: Znowu może być podwójne, więc dodam, że Autor nie myśli, że potrafi, to była ogólna myśl.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Treść bardzo ciekawa, choć ta skrótowa narracja nie do końca do mnie przemówiła. Szkoda, że limit znaków taki bezwzględny.

Zygfrydzie89, dzięki za przeczytanie i komentarz:)

Do wszystkich nie przemówiła, bo nie mogła. Natomiast nie wiem, czy to kwestia limitu – chciałabym, ale nie sądzę.  W każdym razie, jeśli ciekawe, to dla mnie dużo znaczy, tj. że nie totalnie wtórne, lecz udało się trochę swoich myśli przemycić i są one czytelne, może w jakimś ułamku wspólne, choć zdecydowanie niewyraźne. 

Poluję na ostatnią Fantastykę, lecz w najbliższych pktach nie ma, gdyż zrezygnowali z niej, ale Pani sobie zapisała, aby przywrócić, więc “dobra nasza” w przyszłości. Tymczasem poszukam gdzie indziej.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

bo za krótkie i nie wiadomo, czy błąd czy celowe, bo przykładamy własną miarę i doświadczenie, trzeba zaufać autorowi, że umie inaczej, a i tak to trudne

A, chyba, że tak.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

CM, bądź łaskaw mnie nie dołować :P

Siebie wiecznie dołować nie mogę. Wypadałoby w końcu poszukać towarzyszy niedoli. ;-)

Cute, cute cute! Tarnino rozpieszczasz mnie i zmiękczasz. Uuu, ale szczeniaczek – jęczeć przestać nie mogę  – i ten mokry, zdrowy nos. Uciekam spod swojego opka w te pędy.

Jakby co, CM, to piszę się też na towarzysza niedoliwink

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Koncept nienowy, ale tworzysz całkiem udane zręby konstrukcji świata. Tylko że narracją dla mnie, jak to ładnie ujęła Finkla, “balansujesz na granicy rozumialności”. Mam więc wrażenie, że chciałaś więcej wycisnąć z szorta niż się niestety dało (i kto to mówi, hehehe :) ). Tym niemniej są tu solidne podstawy, by może nawet tekst rozbudować :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Siebie wiecznie dołować nie mogę.

Weź łopatę i zadołuj pory na zimę :D

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Weź łopatę i zadołuj pory na zimę :D

Czym jam Ci zawinił, o bezwzględna Tarnino, że mnie, biednego, do łopaty gonisz? :-)

Do warzyw, one są zdrowe :)

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

I jak taki pomidor smakuje! Bosko! A łodygi mają taki ostry zapach zdrewniałego pędu, który przenosi się na pomidory.

Rekomenduję posłuchać Tarniny:)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Nowa Fantastyka