- Opowiadanie: Finkla - wigilia.exe

wigilia.exe

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

wigilia.exe

– Wszyscy już są? – spytał retorycznie nestor rodu. – To podzielmy się opłatkiem.

Czternaście kursorów najechało na ten sam wyświetlający się na wszystkich monitorach obrazek – Dzieciątko w stajence. Czternaście myszek kliknęło w starannie wybrane lub losowe punkty.

Jak co roku, największy kawałek przypadł sifirowi26. Sifir w realu miał na imię Thom, ale chyba już tylko jego matka o tym pamiętała.

Nikt nie wiedział, jak ten cholerny hacker to robi. Sprawdzano komputery antywirami, trzymano obrane punkty w najściślejszej tajemnicy, zamykano oczy i strzelano w ciemno, kilka lat temu dwie osoby nawet posunęły się do zakupienia nowego sprzętu i zainstalowania go na chwilę przed godziną zero… Nic nie pomagało – odkąd skończył piętnaście lat, sifir wygrywał za każdym razem.

A było o co walczyć – zdobywca największej części opłatka miał prawo wybrać kolędę, której słuchali wszyscy zebrani na wigilijnej telekonferencji. Dzisiaj z głośników w ośmiu różnych krajach popłynęła „Cicha noc”. W aranżacji hip-hopowej i miauczana przez koty. Trzynaście osób natychmiast przyciszyło muzykę. Bezguście sifira przerastało nawet jego talent informatyczny.

Ale mogło być gorzej. Kiedyś było – zanim odległość między członkami rodziny wysuniętymi najdalej na wschód i zachód przekroczyła pięć stref czasowych, spotykano się w porze kolacji. Wówczas zwycięzca narzucał pozostałym smak głównego dania – każdy miał obowiązek dodać wybrany smak do swojej papki białkowej. Teraz każdy decydował za siebie. Co bogatsi tradycjonaliści nawet z tej okazji kupowali jakieś erzace wigilijnych potraw dostępne w pobliskich hipermarketach i fastfoodach z żarciem na wynos. Według upodobań i kuchni miejsca, do którego życie i korpo rzuciło człowieka; pierożki z pędami bambusa, barakudę w galarecie, kimchi, mule po marynarsku…

Wreszcie kocia muzyka dobiegła końca. Wszyscy złożyli sobie życzenia, dziadek odblokował maile z linkami do świątecznych podarunków, wydano stosowne okrzyki zachwytu.

Po skończonej telekonferencji uczestnicy wrócili do zajęć – do roboty po piętnastominutowej przerwie, do narzekania na okropny korek, w którym ciągle tkwił autonomiczny samochód, do łóżka z jeszcze ciepłą kołdrą… Co najmniej połowa osób klęła przy tym na durną tradycję, która kazała organizować spotkania wigilijne, kiedy w środkowoeuropejskiej strefie czasowej panował wczesny wieczór.

Koniec

Komentarze

Chyba już nie możesz doczekać się świąt, Finkla :)

Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię

Dziękuję, Tsole. :-)

Wiesz, na takie, jak opisałam, to nie warto czekać. ;-)

Babska logika rządzi!

W każdym razie ja takich Ci nie życzę :)

Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię

Dzięki, dobry człowieku. Ja nikomu takich nie życzę. Dlatego ostrzegam.

Babska logika rządzi!

Ooo, ale bym barszczu z uszkami pojadła…

Fajna impresja – ładnie odmalowana scenka, w której szczegóły budują pewien spójny świat. Rzut oka w przyszłość niezbyt słodką, ale też nie aż tak do cna gorzką. Motyw “interwencji” wykorzystany dość subtelnie, z jednej strony hakowanie wirtualnego opłatka nie brzmi zbyt poważnie, ta interwencja taka niby nieduża… ale konsekwencje miała drastyczne. W sumie są chyba jakieś tradycje z grosikami na szczęście w eee pierogach? Ryzykowna gra ;)

 

A, ten, jakiegoś linka do tej cichej nocy to może masz? :D

Dziękuję, Nir. :-)

Kurczę, a wiesz, że ja też? Głodna jestem, a wigilijne potrawy bardzo lubię. :-)

Bo nie każda interwencja informatyka zbawia albo unicestwia świat. Olbrzymia większość, jak podejrzewam, to codzienne drobiazgi; “A bo mi nie chce drukować”, “Prezentacja się nie otwiera”, “Internet nie hula”…

O grosikach w pierogach nigdy nie słyszałam. O co chodzi?

Nie, nie mam linka, wymyśliłam to paskudztwo. Chociaż kiedyś słyszałam jakąś piosenkę (może to nawet kolęda była) szczekaną przez psy…

Babska logika rządzi!

Prawda, prawda. Po prostu samo słowo “interwencja” wydaje mi się takie jakieś duże, poważne. Wcale takie być nie musi :)

Z tymi grosikami to jest chyba jakiś taki bajer, że się chowa monetę do pieroga, czy do uszka, czy do kapusty z grochem, sama już nie pamiętam. No i kto wylosuje porcję z grosikiem, to olaboga szczęście przez cały rok. Biorąc pod uwagę styl, w jakim pochłaniam wigilijne pierogi, to pewnie w moim przypadku szczęście miałby raczej dentysta.

Jestem prawie pewna, że taka wersja, jak w Twoim szorcie hula gdzieś po Internecie. Albo będzie hulać. Z utworów szczekanych przez psy to słyszałam chyba marsz imperialny.

To zależy. Jeśli informatyk pisze CV, to zresetowania lapka młodszego brata przedstawi jako poważną interwencję. ;-)

Słyszałam o takich zwyczajach, ale z jadalnymi rzeczami (migdały itp.). W “Dzieciach z Bullerbyn” coś takiego mieli.

Pieski marsz imperialny? Interesujące… :-)

Babska logika rządzi!

Dlatego nie ufam CV.

Pieskom całkiem nieźle wyszło.

 

A żeby nie było takiego totalnego offtopu, to dodam jeszcze, że na samym początku tekstu myślałam, że będzie o życzeniach opłatkowych, czyli klimaty grozy ;) Na szczęście nie było.

Nie wiem, kto im ufa, ale ludzie się dopominają i trzeba pisać…

A marsz zacny. To psi chór. To, czego ja kiedyś słuchałam, było posklejane z pojedynczych szczeków.

Toć nie zaznaczałam, że horror, nie? ;-)

Babska logika rządzi!

Niestety nie w wersji hip-hopowej.

 

Taki średniaczek, faktycznie punktów za fabułę u mnie nie zgarnie. Ogólnie zgarnął ich raczej niewiele. Szczerze mówiąc, jeden ze słabszych twoich tekstów, jakie czytałem – może nie zły, ale nijaki. Zapomnę o nim do wieczora.

Ale wykonanie ładne.

Dziękuję, None. :-)

Oj, nie podeszło? Trudno. Dobra, nie twierdzę, że to arcydzieło.

Dobrze, że chociaż wykonanie daje radę.

Edytka: kotki też zdolne, ale jednak psy śpiewają lepiej.

Babska logika rządzi!

Wizja zaiste przerażająca. Czytało się nieźle, ale nie mogę powiedzieć, że szort wywarł na mnie jakieś szczególne wrażenie. Nie wiem, może to wina Heńka, którego w tym gronie zabrakło… ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki, Reg. :-)

Kto wie, może Heniek brał w tym udział. Wprawdzie chyba jako nestor, ale mógł. W końcu podaję tylko jedno imię. ;-)

Babska logika rządzi!

Chyba nie, nie pachniało tu Heńkiem. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Inna strefa czasowa, zapach może bardzo słabo dolatywać.

Ale słuchaj, gdyby ktoś wyprodukował winko “Przyszłość” albo “2222”… ;-)

Babska logika rządzi!

Wtedy Heniek mógłby być zawsze i wszędzie! ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Słuchaj, Arizona też nie jest punktem. Różne miejsca pozwiedzał.

Babska logika rządzi!

I pewnie jeszcze wiele przed nim. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

O, niewątpliwie. Tym bardziej, że teraz kumple będą go w pełni wspierać. Kto wie, może nawet jakieś egzotyczne flaszki podrzucą…

Babska logika rządzi!

„Cicha noc”. W aranżacji hip-hopowej i miauczana przez koty.

 

Hahahaha! Punkt za to! 

Miałczące, grube, puszyste kotki w czerwonych czapkach z pomponem, podrygujące w rytm hip-hopu (nie mylić z muzyką :P) – świetne!

A ze mną ten tekst na pewno zostanie. Może dziś już o nim zapomnę, ale przypomni mi się, jak tylko usłyszę tę kolędę. 

Pomysł miałaś oryginalny, Finklo. Pod tym względem Twój szort wyróżnia się na tle innych. I za pomysł, i “Cichą noc”, i za wykonanie oczywiście, lecę nominować.

 

Dziękuję, Saro. :-)

No masz! Zdaje się, że popsułam Ci kolędę. Co usłyszysz, to się koszmarna wigilia przypomni. No, ale może chociaż dzięki temu docenisz teraźniejsze święta. ;-)

Cieszę się, że aż tyle zalet znalazłaś. :-) Tak, liczyłam, że przynajmniej tematyka będzie nietypowa.

Babska logika rządzi!

Mnie też się ten tekst spodobał… Hm, chyba najbardziej za świetnie oddaną wizję wyjątkowo przerażających świąt :) I oczywiście za warsztat :) 

Dziękuję, Katiu. :-)

Tak, wizja świąt paskudna. Mam nadzieję, że nie dożyję.

Babska logika rządzi!

Rossini próbował zachęcić koty do śpiewu. Skończyło się na duecie śpiewaczek operowych. Dłużej żyją.

umiesz liczyć - licz za siebie

Dziękuję, Nusz. :-)

No, pewnie koniec końców koty z nimi darł… Ciekawe, jak opera klasyfikuje kocie głosy?

Babska logika rządzi!

Fajny pomysł z tym wyborem kolędy w nagrodę za klik, właśnie trochę jak te zwyczaje (mnie znane z kultury francuskiej, ale są pewnie i gdzie indziej) z nagrodą dla znalazcy migdała w cieście na Trzech Króli. No i spotkanie wigilijne z piekła rodem, i choć niby fantastyka, to chyba jednak nie całkiem (z lekkim dreszczem wspominam np. nakazane wspólne śpiewy na niektórych pracowych…)

Dzięki, Ninedin. :-)

Fajnie, że pomysł się spodobał. No, musiał być jakiś powód, dla którego warto hakować opłatek. A że trudno skrzywdzić człowieka podczas telekonferencji, to padło na kocią muzykę.

Migdał był jeszcze w “Dzieciach z Bullerbyn”, ale na jakieś inne święto. I czytałam coś u Chmielewskiej – tam chyba działo się w Danii.

Wspólne i obowiązkowe śpiewy mogą być straszne. OMG, i to pewnie jeszcze na trzeźwo, bo przecież w robocie pić nie wolno… Nie, to już sadyzm.

Babska logika rządzi!

Wtedy najlepiej jest śpiewać te kotki od Rossiniego; operowe słyszałem sopranem. Ludzie padają, zaś koty patrzą z dezaprobatą.

Miau, miau, miau!

Miau miau miau, miau miau miau; miiaauuu

umiesz liczyć - licz za siebie

Oj, nie podeszło? Trudno. Dobra, nie twierdzę, że to arcydzieło.

Ujmę to w ten sposób – bardzo dobrze świadczy to o twojej twórczości, że ten tekst uważam za jeden z gorszych, bo z pewnością nie jest zły. Ale jednak to nie poziom Wyrodnego rodzica, ani nawet Gaju driudów.

Nusz, ludzie padają, ale decydenci wyciągną z tego wnioski? W najlepszym razie uznają, że trzeba zrezygnować z wigilii w pracy.

None, dzięki, pocieszasz mnie. Cóż, 50% tekstów musi być poniżej mojej normy. Ze statystyką nie wygrasz. ;-)

Babska logika rządzi!

Dobrze, że do Wigilii daleko, to zapomnę i o kotach, i o barakudzie czy mulach. Brrrr…

A co do szorta – nie rozbudowałabyś uniwersum? Bo to jakiś mail od nieznanego nadawcy – coś tam majaczy, ledwo zasygnalizowane w treści, ale nadzienia w tym mało.

Poza tym, jak się głębiej zastanowić, cholernie pesymistyczny tekst…

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Dziękuję, Staruchu. :-)

Jeśli jesteś taki stary, jak twierdzisz na profilu, to pewnie możesz liczyć na sklerozę. ;-)

Nie wykluczam rozbudowania, ale czy Ty wiesz, ile ja mam takich obiecujących uniwersów do rozwinięcia? Pewnie nie wiesz, sama już tego nie pamiętam…

Ale jaki mail od nieznanego nadawcy?

Prawda, pesymistyczny. Nie bardzo podoba mi się kierunek, w którym dąży świat. No i trochę odczuwam przesyt śmiesznymi tekstami po zjurorowaniu Fun-tastyki.

Babska logika rządzi!

Mail? Bo to taka migawka – kto to ten Sifir? co on robi właściwie? co to za świat?

Czyli czuję się lekko zdezorientowany, bo wyczuwam tu głębszy sens, ale go nie widzę. Ergo – nie do mnie ten mail, ale jeśli dostanę wcześniejszą korespondencję, to załapię.

Wyłuszczyłem dość jasno?

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Sifir to członek rodziny, która się zbiera przy wigilijnej kolacji. No, prawie zbiera. W pewnym sensie przy kolacji. Czy to nie wynika z tekstu? Mogę dołożyć jakieś zdanko wyjaśnienia. Znaków jeszcze mam sporo w zapasie.

Babska logika rządzi!

No nie, to wiem. Ale co poza tym? Czym się zajmuje? Co trzyma tę rodzinę przy takim archaicznym zwyczaju? Dlaczego tak groteskowo cyfrowo?

Pokazujesz mnóstwo okruszków, ale nie łączysz ich w jedno ciasto. No wiem, to szort. Ale chciałbym, żebyś z tych okruszków ulepiła smacznego, świątecznego makowca ;).

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Sifir jest hakerem. Archaiczne zwyczaje – jak to z nimi bywa – wynikają z tradycji. Cyfrowo, bo coraz bardziej tak wyglądają kontakty międzyludzkie. Skype, maile, what’s up, twitter, Facebook… A coraz trudniej o ludzką twarz. Do tego rozpad wielopokoleniowej rodziny, powszechne wyjazdy za granicę, odległości…

Nie przeceniaj moich zdolności kulinarnych. Makowiec zrobiony przeze mnie? Chyba bałabym się to jeść… Co najwyżej makiełki. ;-)

Babska logika rządzi!

A ja kiedyś wymyśliłem połączenie ciast z lekami. Np. babka antyseptyczna, sernik wykrztuśny, makowiec nasenny… :)

Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię

I jak, upiekłeś coś leczniczego?

Mak to chyba w ogóle ma jakieś działanie nasenne…

Babska logika rządzi!

Rany juluś!

Wyobraziłem sobie ptysie przeczyszczające…

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

No właśnie nic nie upiekłem. Nie umiem po prostu :( a żona mnie wyśmiała, więc zaproponowałem temat znajomej lekarce, która powiedziała żebym nie świrował (jeszcze nie było to modne).

Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię

W sumie, o produkty spożywcze działające przeczyszczająco chyba nie jest trudno. Zdaje się, że nieświeża ryba nieźle działa. ;-)

Właściwie, to psom się podaje lekarstwa zawinięte w plasterek wędliny czy coś… Ale to fajna wizja – w aptece lodówki z ciastkami. Mniam!

Babska logika rządzi!

Marzenie kobiet – czekolada antykoncepcyjna ;)?

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Oj tam, antykoncepcję można załatwić na różne sposoby. Ale czekolada odchudzająca – to by było coś!

Babska logika rządzi!

Tak będzie i już powoli się staje. Dobry szort w krótkiej przyszłości.

I ja kilkam, znaczy o niego piszę. Za realistyczność, warsztat, skrót.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Niby krótka scenka, a jednak każdy akapit dorzuca jakąś nową informację i z całości wyłania się groteskowa, gorzka wizja rodem z “Black Mirror”. Wymowne, że prawie nikt nie zna imienia sifira, alternatywą dla papki białkowej są fast foody, a wszystko zamyka się w piętnastu minutach. Fajny motyw ze zglobalizowanym świątecznym stołem (który sam w sobie nie jest jakiś zły, ale w tym kontekście uwypukla dystans między członkami rodziny).

Interwencja informatyka wprawdzie dość dyskretna, ale nie wiem, czy ktoś przebije hip-hopową aranżację “Cichej nocy” miauczaną przez koty. ;)

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Widzę 46 komentarzy i mam dylemat – "to read or not to read".

Decyduję się najpierw napisać, chociaż mam przeczucie że mogę tego żałować.

Nie powaliło niestety, ani w treści ani w formie.

Bardzo wiele Wigilii już obecnie przypomina tę z opowiadania w związku z czym trudno mi się doszukać elementu fantastycznego.

Jeśli traktować tekst jako projekcję zachodzących zmian na najbliższa przyszłość, to zbyt oczywista.

Jeśli ma być wyrazem buntu, to podobnie jak luddyzm jest skazany na niepowodzenie.

Ładnie napisane smutne opowiadanie. Melancholijny urok tzw. boring dystopia. Nie porwało mnie, ale szanuję pomysł. Niestety nie widzę interwencji informatyka. Może do odbycia się Wigilii, oprócz stołu, sianka i opłatka oraz rodziny konieczny jest jeszcze pan od kabelków, tudzież inna manifestacja informatyka?

Pomysłowy szort. Fajny motyw z taką telekonferencyjną wigilią :)

Podobało się. Opowiadanie bardzo zabawne (uśmiałam się przy kotkach i linkach do prezentów), a jednocześnie smutne w przesłaniu. Duży plus za oryginalny pomysł i wykreowanie zarysu fantastycznego świata w tak krótkim tekście.

Dziękuję wszystkim. :-)

 

Asylum, no, tak się staje i mnie się to wcale nie podoba. To sobie piszę.

 

Black_cape, gdybym w kółko mieliła te same informacje, byłoby nudno. Trzeba było dodawać od czasu do czasu coś nowego. Co do aranżacji – to była najstraszniejsza muzyka, jaką zdołałam wykombinować. Może trzeba się było zgłosić na korki do Starucha. ;-)

 

Fizyku, przykro mi, że nie powaliło. No, nie mogę walić za każdym razem ani każdego. Mam nadzieję, że obecnie jeszcze aż tak źle nie jest. Przynajmniej u mnie w rodzinie. Pewnie moje marudzenie nic nie zmiemi. Przynajmniej będę mogła powiedzieć “A nie mówiłam?”. Tyle mojego.

 

Bronchospazmie, informatyk zhakował opłatek. I dlatego ciągle wygrywa. Nawet te smętne resztki tradycji rodzinie psuje. Póki co większość spotkań wigilijnych obywa się bez interwencji. Używajmy.

 

Belhaju, fajnie, że Ci się pomysł spodobał. Ale obyśmy nie dożyli.

 

Ando, ech, wcale nie miało być zabawnie. Ale dobrze przynajmniej, że powaga wyziera spod kotków.

Babska logika rządzi!

Świetne :)

Dziękuję, Pieknykapciu. :-)

Miło mi, że Ci się spodobało. :-)

Babska logika rządzi!

Uśmiechnęło mi się, choć to w gruncie rzeczy smutne, bo obawiam się, że w wielu rodzinach nie wygląda to lepiej. No, może z wyjątkiem kotów miauczących Cichą noc w hip-hopowej aranżacji.

Fajnie się czyta, sprawnie napisane i generalnie zadowolona z lektury jestem. :)

Dziękuję, Irko. :-)

Kurczę, mnie się wydawało, że to jednak ciągle jeszcze przyszłość. Teraz nie wiem, czy powinnam czuć przerażenie, że to już, dumę, że dobrze odgadłam, czy irytację, że ekstrapolacja okazała się taka prosta…

Babska logika rządzi!

Wiesz, żyjemy w ciekawych czasach. ;)

A drzwiami i oknami pchają się jeszcze ciekawsze…

Babska logika rządzi!

Cholera, możesz mieć rację. :O

Trzeba zamykać, bo już smog leci. Znaczy wigilia blisko.

Nie chcę mieć racji! W myleniu się nie ma niczego złego!

Nir, czasy nie potrzebują otwartych drzwi ani zaproszenia…

Babska logika rządzi!

Podobno smog też nie, wnika tak czy siak. Smog znakiem czasów :)

I temperatury. :-(

Babska logika rządzi!

Dość mroczna wizja, ale bardzo prawdopodobna. My już nie, ale nasz wnuki tak właśnie będą spędzały święta.

Śmiechłam przy “Cichej nocy” i świątecznym menu. :)

Pierwszy przeczytany przeze mnie tekst z konkursu, na który nie miałam pomysłu. Misię. :D

 

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Dziękuję, AQQ. :-)

Oj, mam nadzieję, że nie bardzo. Kurczę, no przecież gdzieś musi przebiegać granica. Albo i nie…

Menu. Próbowałam znaleźć coś podobnego do potraw wigilijnych w kuchniach z różnych stron. Z kimchi jestem dumna. :-)

Cieszę się, że wymyśliłam coś, na co nie wpadłaś.

Babska logika rządzi!

Dopiero teraz sprawdziłam kichmi. To byłby taki odpowiednik naszej kapusty z grzybami? ;)

Co do granicy, to myślę, że coraz bardziej się ona zaciera. Co widzisz wsiadając do tramwaju czy autobusu? Jakieś 98% pasażerów, bez względu na wiek, siedzi z nosami w smartfonach. Zwyczaj wysyłania kartek świątecznych już dawno odszedł do lamusa. Kościoły zaczynają świecić pustkami.

Święta są fajne, wszyscy je lubią, ale mówię ci, to tylko kwestia czasu. :(

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Tak, taki miałam zamysł – kimchi zamiast kiszonej kapusty (czy to z grzybami, czy to z grochem).

No, ale póki co emigranci chyba starają się wracać do domu na święta? Ze względu na dzieci dorośli odstawiają szopki ze świętym mikołajem i jakoś to się jeszcze ciągnie…

Babska logika rządzi!

I oby się ciągło jak najdłużej. :)

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Oby, oby. Może w międzyczasie system wartości jakimś cudem zacznie ewoluować w lepszą stronę.

Babska logika rządzi!

Dobra historia. Elegancko wycięty i zaprezentowany fragment możliwej przyszłości z trafnie oddanymi emocjami ludzi.

I po co to było?

Dziękuję, Syf.ie. :-)

Nie spodziewałam się Ciebie. Cóż, jeszcze się nie zanurzyłam, ale widocznie wetknęłam palec u nogi w Twoje klimaty. ;-)

Babska logika rządzi!

kliknęło w starannie wybrane lub losowe punkty.

Tu się potknęłam.

odkąd skończył piętnaście lat, sifir wygrywał za każdym razem.

Hmm.

 

Ej, smętne jakieś. I mało informatyczne, w sumie, bo poza głupią melodyjką nic z "interwencji" nie wynika.

Wiesz, na takie, jak opisałam, to nie warto czekać. ;-)

Oj, nie. Ale ostrzeżenie chyba jest musztardą po obiedzie. Ech.

Z tymi grosikami to jest chyba jakiś taki bajer, że się chowa monetę do pieroga, czy do uszka, czy do kapusty z grochem, sama już nie pamiętam

To było ciasto :) albo coś innego, co się kroi, nie pierogi. Podobne zwyczaje spotyka się w całej Europie, ale u nas chyba akurat nie bardzo.

Cóż, 50% tekstów musi być poniżej mojej normy.

Eee… nie :D

Mak to chyba w ogóle ma jakieś działanie nasenne…

Łagodne. Lepiej opium ;)

Ale to fajna wizja – w aptece lodówki z ciastkami. Mniam!

Napisz! Napisz! Pretty please with a cherry on top?

Teraz nie wiem, czy powinnam czuć przerażenie, że to już, dumę, że dobrze odgadłam,

Verne podobno przewidział korki uliczne. Ulubiona_emotka_Baila.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Dziękuję, Tarnino. :-)

kliknęło w starannie wybrane lub losowe punkty.

Tu się potknęłam.

No, niektórzy klikali w starannie wybrane, inni w losowe.

odkąd skończył piętnaście lat, sifir wygrywał za każdym razem.

Hmm.

Ale o co chodzi?

Ej, smętne jakieś. I mało informatyczne, w sumie, bo poza głupią melodyjką nic z "interwencji" nie wynika.

Smętne. Wahadełko wychyliło się w drugą stronę po Fun-tastyce. A było w regulaminie, że interwencja ma mieć ogromne znaczenie dla świata?

Rozkład normalny. Podany link wysyła gdzieś w kosmos, ale z grubsza wiem, jak wygląda rozkład normalny. No i 50% jest na prawo od mi, 50% na lewo. OK, pomijam te dokładnie równe. Przy zmiennych ciągłych (a jakość tekstu chyba taka jest) będzie ich infinitezymalnie mało.

Inna sprawa, czy to będzie rozkład normalny. Bo zakładam, że jednak czegoś się uczę, więc obecna średnia powinna być trochę wyższa niż ta sprzed roku czy dwóch. Nie mam pojęcia, jaki wyjdzie rozkład, jeśli średnia powolutku rośnie.

Cukiernicze apteki. Eeee, ale taki pomysł, o którym już wszyscy przeczytali? Nie wiem. Ale jakby ktoś chciał, to niech bierze i wykorzystuje. A w wisienkach mogłyby być antybiotyki…

Ale Verne już nie żyje, więc prawdopodobnie mu wszystko jedno.

Babska logika rządzi!

Fajne opowiadanie. Lubię takie krótkie i treściwe opowiadania. 

Dziękuję, Kapuściany. :-)

Miło mi, że tekścik się spodobał.

Babska logika rządzi!

W ramach ciekawostki – kiedyś apteki sprzedawały (jako lekarstwa lub niekoniecznie) m.in. marcepany, pierniki, biszkopty korzenne, nugat, bakalie i konfitury, pączki, pokrywane syropem cukrowym zioła i kwiaty, nie mówiąc już o winach i wódkach.

Czyli wszystko już było…

Hmmm. Jadłam kiedyś liście szałwii smażone w cieście zbliżonym do naleśnikowego. Całkiem, całkiem. Podano to jako przekąskę.

Babska logika rządzi!

Ale o co chodzi?

Coś się szyk nie odszykował. Ja bym dała: wygrywał za każdym razem, odkąd skończył. Przesadzam?

Podany link wysyła gdzieś w kosmos

Dziwne, bo powinien do Wikipedii. Ale rozkład normalny się czyta w poziomie:

 

większość populacji wchodzi w ten ciemnoniebieski obszar, reszta to dewianci.

Bo zakładam, że jednak czegoś się uczę, więc obecna średnia powinna być trochę wyższa niż ta sprzed roku czy dwóch. Nie mam pojęcia, jaki wyjdzie rozkład, jeśli średnia powolutku rośnie.

Statystykę udało mi się już dawno z-z-z, ale zdaje mi się, że kształtem będzie taki sam – tylko maksimum będzie pełzło na prawo.

Eeee, ale taki pomysł, o którym już wszyscy przeczytali?

Oj, tam, nihil novi sub sole. Grunt, żeby to dobrze zrobić.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Szyk. OK, Twój jest domyślny. Ale mój mi lepiej brzmi, bo kładzie akcenty inaczej niż domyślnie.

Rozkład normalny. Prawda. Ale nadal połowa przypadków trafia na prawo od zera, połowa na lewo. A jak to będzie wyglądało z dryfem w prawo, to nie mam pojęcia. Czy jest na sali statystyk albo chociaż matematyk?

Apteka z ciastkami. OK, jak wpadnie mi do głowy jakaś fabuła pasująca do niej, to pewnie machnę opowiadanko.

Babska logika rządzi!

Czy jest na sali statystyk albo chociaż matematyk?

Szyszkowy Dziadku! Podejdź no do płota!

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

To się bez spacji pisze. Pewnie się obraził… ;-)

Babska logika rządzi!

Przykra wizja, ale nie wiem czy tak odległa jak może się wydawać. Opko samo w sobie świetne, bardzo krótkie, ale bardzo dosadne. Klikałbym.

Teatrzyk marionetek dobiega końca, kiedy pętla owija się wokół szyi.

Dziękuję, MaSkrolu. :-)

To pewnie zależy, jaka część danej rodziny już wyjechała za granicę. :-/

Babska logika rządzi!

Podejdźno? XD

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

SzyszkowyDziadku. ;-p

Babska logika rządzi!

To teraz chórem: podejdźno, SzyszkowyDziadku! Podejdźno!

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Czy Szyszkowy nas słyszy?

Babska logika rządzi!

A ja to jestem trochę zaskoczony, że wszyscy w komentarzach wypisują jakie to przerażające i w ogóle opowiadanie. Ja zupełnie tak tego nie odebrałem. Ja tutaj zobaczyłem historię rodziny, która pomimo porozrzucania po całym świecie ciągle stara się utrzymać jakąś więź i wspólnie spędzić chociaż namiastkę świąt. Jasne, przedstawioną w raczej schyłkowym momencie, kiedy po latach tradycja staje się coraz bardziej pusta i pewnie już tylko dziadkowi tak naprawdę zależy. Ale pod spodem widzę właśnie tę historię rodziny, która tę tradycję zaczęła. 

Tylko interwencja informatyka tu dość umowna. I nie chodzi mi o to, że jest niewielka, ale o to, że nic nie wnosi do fabuły i opowiadanie w ogóle by się bez niej nie zmieniła. 

Dziękuję, Arnubisie. :-)

Ciekawa interpretacja. Oczywiście, równie dobra, jak te koszmarne i pesymistyczne.

Znaczenie interwencji. Hmmm, obawiam się, że możesz mieć rację – bez sifira świat przedstawionej rodziny zmieniłby się bardzo niewiele. No, pewnie kompy by mieli trochę słabiej chronione. ;-)

Babska logika rządzi!

Interwencja rzeczywiście subtelna, klimaty trochę blackmirrorowe, jak już wspomniała black_cape. Czytało się nawet fajnie, taka lekko humorystyczna wizja tego, jak dawne tradycje mogą pod wpływem technologii wyewoluować w swoje karykatury.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dziękuję, Wickedzie. :-)

Black Mirror i Black Mirror… Co to właściwie jest?

Fajnie, że fajnie się czyta.

Ano, skostniałe schematy nie są fajne. Ale i całkiem odrzucać tradycji nie wypada…

Babska logika rządzi!

Arnubisie, szanuję Twój optymizm i zdolność dostrzegania jasnych stron. Ale większość z nas to smutasy :P

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Black Mirror to coś, co omijasz szerokim łukiem, Finklo.

Czyli serial telewizyjny.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Tyle się domyśliłam po moim stopniu nieznajomości tematu. A o czym?

Babska logika rządzi!

Różne (smutne) wizje przyszłości związane z postępem technologicznym i jego konsekwencjami, zwłaszcza społecznymi czy psychologicznymi. Jeden odcinek – jedna nowa technologia/wynalazek, nie ma jakiejś ciągłości fabularnej. Pierwsze odcinki były ciekawe, teraz nie śledzę.

Hmmm, faktycznie, dostrzegam podobieństwa.

Dzięki za wyjaśnienia.

Babska logika rządzi!

Styl finklowy, humor finklowy :-)

Interwencja informatyka: mocno naciągana :-(

 

Płynnie, z humorem. Cicha noc w wersji rap – nie wiem co mnie podkusiło, żeby sprawdzić czy istnieje – niestety istnieje. Ała :P Natomiast muszę powiedzieć, że spodziewałem się bardziej humorystycznego zakończenia. Wiedząc jak zazwyczaj piszesz spodziewałem się trochę więcej.

 

Co jednak na plus – takie zażartowanie z tego, w którym kierunku idzie społeczenstwo, które równocześnie odbiega od dawnych zwyczajów i próbuje je utrzymywać nadal. W sumie właśnie taka mała komedia z tego wychodzi ;-)

Dziękuję, Jurorze Wilku. :-)

Fajnie, że mój styl i humor z uśmieszkami. Mina przy informatyku – tak robię, kiedy coś mi się dzieje z kompem… ;-)

To miała być wersja hip-hopowa, nie rap. Zresztą, jeden jazgot…

Myślisz, że społeczeństwo wie, czego chce? ;-)

Babska logika rządzi!

Tak. Codziennie reklamy mu to podpowiadają :P

Weź się, chłopie, i napisz o tym. Serio. Zanim narobię w piwnicy kordytu i zacznę podkładać bomby pod domy copywriterów :)

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Wilku, racja, zapomniałam o światłych wskazówkach z reklam.

Tarnino, nie grozimy innym użytkownikom. ;-) Masz w piwnicy odpowiednie warunki do produkcji kordytu?

Babska logika rządzi!

Jak usłyszycie o wielgachnym wybuchu w Gdańsku, to będę ja :)

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Eeee, pewnie zwalą na pospolitych terrorystów. Lepiej zabezpiecz te substancje i nie wybuchaj.

Babska logika rządzi!

Nie wiem, jak był odbierany ten szort (nie śledziłem jakoś mocniej komentarzy pod tekstem), ale dla mnie to taka trochę próba wykpienia otaczającej nas rzeczywistości, pewnego kierunku rozwoju, który prędzej czy później będzie nam “serwował” takie absurdalne scenki, usilnie sprzedając je jako obraz nowoczesności. Słowem, szort “Wigilia.exe” odebrałem jako prześmiewczy, karykaturalny obrazek, który, co gorsza, wcale niedługo może się w tej bądź w innej formie ziścić (do pewnego stopnia, rzecz jasna, nie: jeden do jednego). W końcu istnieją już wirtualne znicze, więc może i wigilię przeniesiemy za jakiś czas do wirtualu.

Tekst całkiem niezły. Nie trzyma on, co prawda, poziomu choćby “Patronki miasta…”, czy “Świętego gaju…”, ale też porównanie szorta z dłuższą formą nie jest chyba do końca uczciwe i miarodajne. 

Opowiadanie zatem całkiem, całkiem. Z fantastyką gorzej. To prawie mogło się zdarzyć, nieco tylko zostało przejaskrawione. XD

Dziękuję, CM. :-)

OK, uznajemy odpowiedź. Wykpienia chyba jeszcze nie było, ale i tak można szorcika interpretować.

Mało fantastyki, powiadasz? No, może i tak. Telekonferencje już są, wprawdzie nie słyszałam, żeby ktoś je wykorzystywał w takim celu, ale moja niewiedza nie stanowi żadnego dowodu.

Kto wie, może już za chwileczkę, już za momencik… Brrr!

Babska logika rządzi!

Może faktycznie nie nowy, ale sprawnie napisany kawałek tekstu. Brakuje tylko jakiegoś mocniejszego wybuchu na koniec tego szorta. Ale i tak to przyjemne opowiadanie do obiadu (i to bynajmniej nie świątecznego).

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Dzięki, NWM. :-)

No, chyba ludzkość jest zgodna – przydałoby się jakieś łupnięcie, wyraźniejsza interwencja…

Mam nadzieję, że obiad smaczny.

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka