- Opowiadanie: Corrinn - Niebieski ekran

Niebieski ekran

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Niebieski ekran

Poza czasem, sfery niebieskie.

 

Na początku wszystko szło jak z płatka. Powstała ziemia, rodząca plon obfity. Z nieba padał życiodajny deszcz, a zwierzęta łasiły się Adamowi i Ewie do nóg. Później coś się popsuło w tym systemie. Wąż stracił kończyny, a ludzie odwrócili się od tego, co dobre i podążyli własnymi ścieżkami.

Po tysiącach lat wszystko się ustabilizowało…

Do czasu, gdy Święty Piotr, dzierżący klucze do bram Nieba, postanowił pójść z duchem czasu i wprowadzić kilka nowoczesnych usprawnień.

We wszystkich Niebieskich Wymiarach zainstalowano skomputeryzowany system zabezpieczeń i szeroko pojętych udogodnień. Od tego momentu Święty Piotr nie musiał już stać przy bramie, by osobiście przyjmować zbawionych lub błądzących. Każdy mógł zarejestrować się online, po czym w ciągu piętnastu minut otrzymywał mail zwrotny z decyzją, czy kwalifikuje się do raju, czy wręcz przeciwnie.

Świątobliwy mężczyzna był w siódmym niebie. Siedział sobie wygodnie w fotelu przed monitorem i klikał myszką, a jeśli nie miał nic do roboty, układał pasjansa.

Aż pewnego dnia na ekranie wyświetlił się komunikat o potrzebie zaktualizowania Windowsa. Nie przeczuwając podstępu, pierwszy papież podjął decyzję, że jeśli to dla dobra świata, niech się stanie.

Po kilku minutach pojawił się Ekran Niebieski. Oprócz tego komunikat informował, że za godzinę nastąpi reset ustawień wszechświata, na skutek błędu krytycznego, który z kolei został spowodowany przez niewłaściwy wpis do rejestru, et cetera…

Święty Piotr był mądry i wiedział, że w takich sytuacjach należy dzwonić po informatyka. W starej jak świat książce telefonicznej udało mu się odnaleźć odpowiedni numer, choć nie miał pojęcia, do kogo należy. Było napisane po prostu: spec od internetu.

Po chwili, która wydawała się wiecznością, do centrali przybył elegancki mężczyzna w średnim wieku. Jego głowę przykrywał granatowy melonik, a w dłoniach trzymał czarną teczkę.

– Och, dzięki Bogu już pan jest! – powiedział święty i w kilku zdaniach opisał całą sytuację.

Nieznajomy nie odpowiedział. Wyjął z kieszeni płaszcza płytę CD i włożył ją do stacji dysków. Zaczął coś instalować, a gdy skończył, wyciągnął z teczki arkusz papieru i powiedział:

– Proszę tu podpisać.

Święty Piotr złożył autograf na dokumencie, stawiając na nim fikuśny zygzak, po czym grzecznie podziękował, obiecując modlitwę.

Przybysz wyszedł tak szybko, jak się pojawił.

– No to zobaczymy, czy wszystko w porządku.

Nie zdążył kliknąć ikonki „zbawiaj”, gdy jego wzrok powędrował w prawy górny róg, gdzie pojawił się skrót do „Diablo II”. Wcześniej go nie było.

Pokusa była tak silna, że zmogłaby nawet anioła.

 

*

 

– To jest wybitne! – zakrzyknął święty Piotr.

– Piotrze…

– Ach, nie mogę się oderwać.

– Piotrze!

– Jestem już prawie na trzydziestym poziomie.

– Piotrze, mówię do ciebie! – zagrzmiał anioł.

– Tak? – Święty zająknął się i jednocześnie zawstydził.

– Przybywam z posłaniem od Stwórcy. Podobno zaprzedałeś diabłu wschodni Eden w zamian za „usługę techniczną”. To niesłychane! Nigdy tak bardzo się na tobie nie zawiedliśmy. Mam tu dla ciebie paczkę i list. To ponoć decyzja w twojej sprawie. Proszę.

Anioł podał mężczyźnie zwitek papieru i przesyłkę. Starzec przyjął dar drżącymi rękoma, obawiając się najgorszego.

Treść listu była następująca:

Wczoraj przybył do Nas diabeł, twierdząc, że należy mu się część Naszej ziemi! Najsmutniejsze jest to, że ma rację! W dodatku zażądał od Nas biliona złotych monet i powiedział, że jeżeli go nie spłacimy, to wschodni Eden wybrukuje dobrymi chęciami i rozpali tam ognisko! To okropne…

Na szczęście jest pewne rozwiązanie. Na płycie masz grę tej twojej ulubionej firmy. Trzeba wyfarmić bilion golda. Powodzenia.

PS.

Bramą się nie przejmuj, znalazłem kogoś na zastępstwo.

– No to czeka mnie długa wieczność – powiedział święty, instalując kolejną grę.

Na ekranie pojawił się komunikat:

Brak miejsca na dysku!

– Ach, muszę koniecznie zadzwonić do tego informatyka! – krzyknął. – Gdzie moja komórka?…

Koniec

Komentarze

Pomimo drobnego przesytu tematyką piekielno-niebiańską, oraz dość przewidywalnego rezultatu awarii komputera, podobało mi się nawet bardzo. Duży plus za Diablo i świetne przedstawienie czegoś co nazywa się “grywalność”.

fizyk111

Bardzo dziękuję! :) Fajnie, gdy pierwszy otrzymany komentarz jest pozytywny, to znacznie podnosi na duchu.

Corrinnie, przeczytałam bez przykrości, ale nie bardzo wiem o co tu chodzi, bo nigdy nie grałam w żadną grę, a i o komputerach nie mam najmniejszego pojęcia.

 

Świę­ty Piotr nie mu­siał już stać przy bra­mie i przyj­mo­wać zba­wio­nych lub błą­dzą­cych oso­bi­ście. –> Czy to znaczy, że byli tacy, którzy zamiast błądzić osobiście, wynajmowali kogoś, aby błądził za nich?

A może miało być: …Świę­ty Piotr nie mu­siał już stać przy bra­mie i osobiście przyj­mo­wać zba­wio­nych lub błą­dzą­cych.

 

Wczo­raj przy­był do Mnie dia­beł–> Dlaczego wielka litera? To my piszemy o Bogu wielkimi literami, Bóg o sobie chyba nie.

 

W do­dat­ku za­żą­dał ode Mnie bi­lio­na–> Jak wyżej.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ale tu nie trzeba znać się na grach, aby zrozumieć główny wątek. Co prawda ułatwia to wyłuskanie niektórych smaczków, ale większość wydawała mi się oczywista.

Jeśli natomiast chodzi o puentę, ostatnie zdanie, to też nie ma związku z grami. :)

 

edit: a jeśli chodzi o “komputerową” wiedzę… no cóż, w końcu konkurs informatyczny :D

Sporo smaczków tu poupychałeś, Corrinnie (Ekran Niebieski, cudo <3) – widocznych zwłaszcza dla tych, co są nieco bardziej zaznajomieni są z komputerami i graniem (tyle golda wyfarmić, o matko!). Z takiej pozycji zupełnie inaczej patrzy się też na świętego Piotra – jak na nieobytego technologicznie wujka, co to raz kliknie myszką i już wszystko poprzestawiane, zawirusowane i trzeba jechać pomagać :)

I chociaż jest to kolejna opowiastka z serii “Niebo w krzywym zwierciadle na temat X”, to ostatecznie short sprawnie napisany i dzięki tym smaczkom wyszło przyjemnie.

 

edit: hah, w zasadzie nieświadomie trochę odpowiedziałam na Twój powyższy komentarz :)

 

Ale tu nie trzeba znać się na grach, aby zrozumieć główny wątek.

Być może, ale nawet nie wiem, dlaczego diabeł zażądał części ziemi…

 

a jeśli chodzi o “komputerową” wiedzę… no cóż, w końcu konkurs informatyczny :D

Dlatego obawiam się, Corrinnie, że niewiele z niego zrozumiem. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nir

Bardzo Ci dziękuję :) Lubię pisać w ten sposób (chodzi o zabawę słowem, dwuznaczne wyrażenia, zabawne zwroty itp.). A jak umieści się to na małej przestrzeni (4000 znaków), to wychodzi taki mały kabarecik. :)

 

Reg

 

Bo ten informatyk to był diabeł w przebraniu, który podsunął nieświadomemu świętemu Piotrowi cyrograf, a ten beztrosko podpisał, myśląc że to jakiś dokument w sprawie naprawy. :) I właśnie puenta na tym się opiera, że Piotr nie domyślił się, że to się stało w ten sposób, i ponownie dzwoni po informatyka (który być może będzie chciał tym razem np. część zachodnią, jeśli mu się ponownie uda oszukać starszego świętego). :D

Corrinnie, dziękuję za wyjaśnienia, ale podejrzewam, że ta wiedza raczej nie przyda mi się podczas lektury kolejnych szortów konkursowych. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo udane otwarcie konkursu. Mnie szort także się podoba – zabawny, bezpretensjonalny, dobrze napisany i fajnie wpisuje się w “zadany temat”.

 

Uwagi mam, bo zawsze mam. Bo tak mam.

 

Wąż stracił kilka kończyn

E, tam! Żeby to kilka! Przecież wszystkie stracił bidulek, ostał mu się jeno ogon. Kompletnie łysy na dodatek.

 

Siedział sobie wygodnie w fotelu przed monitorem i klikał myszką, a jeśli nie miał nic do roboty, grał w pasjansa.

Pasjanse się układa. Nadal. Nieważne, że na kompie, a nie na stole.

 

– Ach, muszę koniecznie zadzwonić do tego informatyka! – krzyknął. – Gdzie moja komórka?…

Tu nie do informatyka numer był potrzebny, tylko do sklepu komputerowego! Co innego ciąć w Diablo II z początku wieku, a co innego w dzisiejszych czasach wyfarmić bilion golda! Piotrowi potrzebny jest uczciwy sprzęt gamingowy, a nie jakieś starożytne paści ze zintegrowaną grafiką. Przecież animacja będzie się rzucać po ekranie jak kukułka chora na czkawkę! Gość nie wyrobi! A ponieważ rzecz idzie o wschodni Eden, to nie ma co oszczędzać. Mus zainwestować!

w_baskerville

Cieszę się, że spodobał Ci się mój szorcik. Poprawiłem co nieco, teraz tekst błyszczy jak wypolerowana dziesięciocentówka Sknerusa McKwacza! :)

No i zdradzę Ci sekret: pracuję nad kolejną częścią przygód Zonka. Nie wiem kiedy skończę, bo sprawa wygląda dość (nie)poważnie, ale może w październiku się pojawi. :)

Pozdrawiam!

Jestem w szoku, że w tak krótkim czasie udało Ci się napisać takiego zgrabnego szorta! Temat dość kontrowersyjny, ale tekst jest napisany w sposób nieraniący niczyich uczuć religijnych. No i jak dla mnie wystarczyła by końcówka o farmieniu golda. 

Jestem w szoku, że w tak krótkim czasie udało Ci się napisać takiego zgrabnego szorta!

Cóż, są pisarze maratończycy piszący długaśne powieści oraz pisarze sprinterzy, czujący się lepiej na krótkich dystansach. Ja raczej zaliczam się do tych drugich. :)

Dziękuję za dobre słowo. Starałem się możliwie delikatnie potraktować temat, a przy tym zawrzeć w nim to, co potrzebne.

Najlepszy w tekście, IMHO – Ekran Niebieski oraz ostrzeżenie przed podpisywaniem bez czytania umów podsuwanych przez przedstawicieli handlowych. Nieba i Piekła było tu sporo ostatnio, ale uśmiechnęłam się, czytając (ech, mocno naciągnęłam kilka ważnych terminów na studiach doktoranckich daaawno temu ponieważ Diablo I…)

A Ta nowa gra to było Diablo III?

Ja tam #team_niediablo, bo nie lubię :D Nie podoba mi się i już, chociaż doceniam klasyka.

 

Co do tekstu – tak – Ekran Niebieski -> fajne. Diablo II -> fajnie.

Sam tekst bez fajerwerków, ale historia opowiedziana poprawnie. No i jest morał.

 

Podsumowując: Okej. Ani to jakieś szczególnie dobre, ani krzywdy nie czyni. Czyli okej :D

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Widzę, że Ekran Niebieski podoba się niemal każdemu :) A to taki szczególik wrzucony mimochodem. :D

Widzę, że wpadliśmy na podobny pomysł. Czy na drugi konkurs nie piszesz przypadkiem o maszyniście pociągu?

Twoje opowiadanie dobrze się czytało, rozbawiła mnie zabawa słowem, np. Piotr będący w siódmym niebie i żarty sytuacyjne, np. dodatkowa ikonka, pojawiająca się nagle po instalacji. Podobał mi się też sposób opisu uzależnienia od gier komputerowych. Ode mnie klik.

Jeszcze nie mam pomysłu, o czym napiszę na następny konkurs, ale raczej nie o maszyniście. :)

Dziękuję za komentarz i odwiedziny. Miałem właśnie zajrzeć do Twojego tekstu, ale mój kot chciał mi ukraść myszkę, potem położyć się na klawiaturze, ale w końcu poszedł, więc pewnie zaraz zobaczę. :D

Jakie to jest świetne! Co prawda na początku serwujesz ogromną ilość informacji, ale rekompensata bardzo miła. Podoba mi się taki obraz nieba, chociaż dlaczego by go w pełni nie zautomatyzować? Zrobić bramę na czujniki sumienia czy coś takiego :P

Całkiem nieźle się uśmiałem, Corrinnie, a teraz pędzę nominować…

A jakbyś zmienił tytuł na “Ekran Niebieski” to już całkowicie byś zniszczył system.

Teatrzyk marionetek dobiega końca, kiedy pętla owija się wokół szyi.

No a mnie niestety nie urzekło. Napisane przyzwoicie, ale brakuje tu jakiegoś powiewu świeżości, błyskotliwej myśli, ciekawego ujęcia tematu. Albo po prostu czegoś ciekawego. Bo niestety, ale ja tu widzę tylko odgrzewanego kotleta, i to nie kotleta z wczoraj, ale takiego odgrzewanego już z piąty raz. Same żarty są tu, moim zdaniem, za słabe, żeby całość udźwignąć. 

MaSkrol

Cieszę się, że Ci się podobało. :)

Arnubis

Kotlet może i odgrzewany, ale dzięki temu dobrze wysmażony!

Tak dobrze wysmażony, że suchy na wiór, ja niestety podziękuję. 

Sympatyczny szorcik, parę razy wywołał mój uśmiech :) Ciekawym, jaką to grę otrzymał na końcu Niebieski Klucznik, kolejną część Diablo, czy też może Starcrafta ;D

 

Dlaczego wielka litera? To my piszemy o Bogu wielkimi literami, Bóg o sobie chyba nie.

Myślę, że nie tylko napisałby wielką literą, ale dodatkowo w liczbie mnogiej (bo raz, że w końcu to Trójca, a po wtóre pluralis maiestatis). Zresztą łatwo to sprawdzić:

A wreszcie rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam.

Światowider

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Właśnie zastanawiałem się jak to napisać, ale już dla uproszczenia niech zostanie jak jest.

Całkiem przyjemny tekścik. Krótki, na temat, oparty na fajnym pomyśle, zabawny… :) Dołączam do czytelników , którym bardzo spodobał się Ekran Niebieski :) Święty Piotr grający w Diablo – też na plus.

Ode mnie biblioteczny kliczek.

Początek niezły (zaintrygował ten wąż), potem językowo wytracasz impet. Inna sprawa, ze ten prolog z pierwszego akapitu w ogóle nie łączy się z dalszym ciągiem opowiadania. Przeszkadzała mi przewidywalność, stereotypowość postaci. O ile jeszcze św Piotr ujdzie, bo ma jakąś rysę na wizerunku, to diabeł już do bólu standardowy, a przez to dalszy rozwój historii w ogóle nie zaskakujący.

Swego czasu niebieski ekran był bardzo popularny. Ale teraz nie mogę z niego korzystać chlip :). Zaraz inni korzystajacy z tego komputera żądają przywrócenia.

umiesz liczyć - licz za siebie

Ja również dołączam do grona zadowolonych czytelników. Plus za smaczki takie jak Diablo, Ekran Niebieski no i oczywiście pasjans. 

 

…powiedział, że jeżeli go nie spłacę, to wschodni Eden wybrukuje dobrymi chęciami

 

Dobre chęci, to Ci wyszło :D

katia72, SaraWinter

Dziękuję :)

cobold

Dzięki za wskazówki, na pewno dają do myślenia!

nusz

Tak bywa. :)

Ciekawe!

Przeczytałem z zaciekawieniem, parę smaczków uśmiechnęło.

Jedyne, do czego na siłę mógłbym się przyczepić, to do tego, że list nijak nie powinien być zwitkiem papieru…

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

…list nijak nie powinien być zwitkiem papieru…

A gryps, Straruchu…? ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Hm, gryps jest listem?

Jak dla mnie list to koperta i arkusz papieru w środku. I w kontekście tego opowiadania raczej gryps nie pasuje ;). Ale skoro Bogini tak twierdzi, uznam swą niewiedzę :P.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Za SJP PWN: gryps «list przesłany potajemnie z więzienia lub do więzienia»

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zawsze mógł to być po prostu arkusz papieru zwinięty w rulonik i przewiązany niebieską wstążeczką. :D Cieszy mnie, że się podobało.

Mam lekki problem z tym tekstem. Ponieważ pojawia się tematyka niebiańska… zaczynasz walkę o zainteresowanie czytelnika z ujemnymi punktami. :) Myślę naturalnie o tym, że przesyt danej tematyki już na początku potrafi wywołać takie lekkie zniechęcenie (czy może zwyczajnie znużenie), przez co opowiadanie, żeby się wybronić, musi zrobić nieco więcej niż w innych przypadkach. Jest to oczywiście reakcja zupełnie mimowolna, być może pojawiająca się wyłącznie u mnie. Inna rzecz, że zazwyczaj, na tyle, na ile mogę, staram się możliwie wiernie ubrać w słowa odczucia towarzyszące lekturze danego opowiadania, więc był to aspekt, którego nie mogłem pominąć.

Zaczynasz więc z ujemnymi punktami, tym nie mniej bronisz się naprawdę dzielnie. Tekst jest lekki, zabawny, może nieszczególnie odkrywczy, ani wywindowany do Bóg wie jakiego poziomu, ale czyta się naprawdę przyjemnie. Szczególnie przypadła mi do gustu wzmianka o wybrukowaniu Edenu dobrymi chęciami. Wzmianka może i niepozorna, ale w tej swojej niepozorności naprawdę zabawna. I zapadająca w pamięć, bo opowiadanie czytałem kilka dni temu. 

Tekst nie wymaga raczej dobrej znajomości tematyki gier komputerowych, tym nie mniej ograniczasz sobie trochę (tak mi się wydaje) szanse trafienia do możliwie szerokiej grupy, bo choćby wzmianka o wyfarmieniu golda nie musi być jasna dla każdego. I nawet jeśli do tej pory czytelnicy nie mieli z tym chyba większych problemów, to jednak kilka osób może się odbić od takich terminów jak od ściany, a przez to i odbiór opowiadania (czy może jego wydźwięk) nie będzie do końca taki, jakbyś sobie tego życzył. To już jednak uwaga wybitnie “na marginesie”.

Podsumowując. Lekka, zgrabnie napisana, przyzwoita lektura, która może zachwytu nie wzbudza, ale i krzywdy wielkiej nie robi. Słowem, sympatyczny szort. :)

Pozdrawiam.

 

CM

Cóż mogę powiedzieć. Bardzo mi miło, że uważasz tego szorta za sympatycznego. :) Cieszę się, że napisałeś też, co mogłoby być lepiej zaplanowane, a czego należałoby unikać. Zawsze zależy mi na szczerych komentarzach, bo pokazują, ile tekst jest naprawdę wart. Tym bardziej cieszę się, że wpadłeś i również pozdrawiam!

Fajny szort, szybko się czytał i ciekawie zaczął od Adama i Ewy. Główną puentę załapałam, ale nie do końca z tym, co oznacza w slangu „wyfarmić billion golda” – wygrać?. Słabo kojarzę, ale w Diabolo II był jakiś problem handlem, z Domem Aukcyjnym. Wyjaśnisz?:)

Fabuła interesująca, ale bardzo typowa. Gra słów fajna.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Asylum

Farmić golda to znaczy tyle, co zdobywać złoto w grze, walutę gry. Można to robić np. poprzez sprzedaż znalezionych w grze przedmiotów innym graczom lub wirtualnym handlarzom (NPC). To najlepiej widać na przykładzie World of Warcraft, ale w Diablo III też istnieje coś takiego. Dodatkowo wyfarmione złoto można sprzedawać za realną gotówkę, ale to jest już proceder nielegalny i grozi za to ban.

Dziękuję za wizytę i komentarz. :)

A dzięki:), tak myślałam, lecz zastanawiałam się, czy coś mi nie uciekło z jakimś szachrajstwami.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Sympatyczny szorcik. Acz zgodzę się z przedpiścami, że temat mocno wyeksploatowany. I trochę przewidywalne te zwroty akcji. Ale i tak ogółem jest fajnie.

Babska logika rządzi!

Sympatyczne opko, lekko się czyta, mimo mojej informatycznej niewiedzy, jarzyłam, o czym piszesz, a to już naprawdę dużo. Nawet wyfarmić golda, zinterpretowałam poprawnie. :) Oczywiście wszystkim smaczków nie wyłapałam, nie należę do ludzi, których bawią gry komputerowe.

Zgadzam się z przedpiścami, że temat nieco wyekspoatowany. I dlatego pewnie nie zostanie mi w głowie na długo. Nie było tam niczego takiego, co dałoby kopa i sprawiło, że zapamiętam tekst. No, oprócz ekranu niebieskiego. :)

A, i Bóg potrzebuje raczej nowego komputera, informatyk niewiele tu pomoże. Wiem z doświadczenia. ;)

Ty to wiesz. Ale święty Piotr może być odrobineczkę zacofany… ;-)

Babska logika rządzi!

No, fakt. Też byłam odrobinę zacofana i liczyłam, że informatyk pomoże. :)

coś popsuło się w tym systemie

Szyk: coś się popsuło. I – eee, tak prosto z mostu…

 Święty Piotr, mający klucze do bram Nieba

Hmm. Zawsze zalecam najbardziej szczegółowe słowo – tu pasowałoby "dzierżący". Albo mógłbyś napisać "klucznik bram Niebieskich". Albo coś.

 We wszystkich Niebieskich Wymiarach

Mam wrażenie, że limit Cię ograniczył.

 Świątobliwy mężczyzna był w siódmym niebie

Jakieś to dziwne. Sama nie wiem.

 przeczuwając podstępu, pierwszy papież podjął

Pięć P przeraża ;)

 Po kilku minutach pojawił się Ekran Niebieski.

… i to jest jądro tego tekstu? Kurczę, nie oddałeś mu sprawiedliwości. Mogło być śmieszniej.

 Oprócz tego, komunikat

Nie dałabym tu przecinka.

 złożył autograf na dokumencie, stawiając na nim fikuśny zygzak

I to były dwie osobne czynności, hmm?

jego wzrok powędrował

Kolokacja! Spojrzenie powędrowało.

 zająknął się i jednocześnie zawstydził.

Hmm.

list. To ponoć decyzja w twojej sprawie.

List nie jest decyzją, tylko zawiera decyzję. Choć w dialogu można na to przymknąć oko.

 

Noo… możliwe, że na moją ocenę wpływa szorcik Starucha, który przeczytałam jako poprzedni, ale mam wrażenie, że nie postarałeś się zbytnio. List zdaje mi się pisany na kolanie (nagły wypadek, co?), a całość jakaś wysilona, prawie kabaretowa. A pomysł miałeś przecież niezgorszy z tym Niebieskim Ekranem (nie takie dowcipy ludzie pisali), i morał niegłupi: nie podpisuj byle czego… Eh.

 Myślę, że nie tylko napisałby wielką literą, ale dodatkowo w liczbie mnogiej (bo raz, że w końcu to Trójca, a po wtóre pluralis maiestatis).

No, mógłby.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Tarnino, dzięki za przeczytanie i opinię, ale…

przeczuwając podstępu, pierwszy papież podjął

Pięć P przeraża ;

Przygoda pająka

Pająk połknął pałąkowatą pinezkę. Płakał przez poniedziałkowe popołudnie, próbując palcem prostować pluskiewkę, ponieważ paliła przełyk. Poważny problem, pomyślał. Prawie przepchnął pożarty przedmiot. Przetelefonował po pomoc.

Pogotowie przyjechało po piętnastej. Późno, ponieważ pająk pomieszkiwał pomiędzy pajęczynami porastającymi połacie pól. Próżne poszukiwania poszkodowanego!

Pająk pamiętał pewien przepis. Popisowy preparat.

Przepłukał piwem pokrzywowym przełyk. Podziałało. Przeklęta pinezka popłynęła piwnym potokiem.

– Proszę, proszę… – powiedział pająk. Prawie pusta przestrzeń, prócz paru pokrzyw! Pomoc poległa, piwo pomogło.

Przegrane pogotowie pojechało przegryźć porażkę pączkami.

Pająk pomału powstał. Pijany, przestał patrzeć. Przestał poniekąd pamiętać. Poniechał prób przeanalizowania propozycji podchmielonych pajęczych pomysłów.

Pokusa pokonała półmóżdża pająka.

Połknął ponownie pinezkę.

 

To jest przerażające. :)

 

Finklo, Irko,

Dziękuję za wizytę i komentarze. :)

 

 

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Możliwe, że właśnie z tego powodu. Finnegans Wake na pewno nie jest płaskie i tanie, a ile osób to przeczytało? :D

Jak rozumiem, wypowiadasz się w ten sposób (i oceniasz na jedynkę), Nikolzollern, dlatego, że jesteś księdzem? Muszę więc Ciebie uprzedzić, że tematyka religijna, biblijna, antyklerykalna, a często obrazoburcza lub zahaczająca o amatorską teologię, jest tutaj nierzadko spotykana i dosyć popularna.

Do samego szorta jeszcze wrócę.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Tak już jest, że zabawne traktowanie pewnych tematów obraża moją wrażliwość. Nie chcę nikogo cenzurować, ale bawić się w poprawność polityczną też nie zamierzam, jak też nie oczekuję tego od innych w stosunku do mnie i moich wypowiedzi.

Usunąłem poprzednią wypowiedź, gdyż nie wnosi do dyskusji nic konstruktywnego.

Masz oczywiście pełne prawo do wyrażania swojej wrażliwości na pewne sprawy, ale nie dziw się, że inni, niepodzielający Twoich poglądów, komentują takie publikacje. Świetnie, że nie zamierzasz cenzurować i bawić się w poprawność polityczną. Ja również nie zamierzam cenzurować Twoich wypowiedzi. Po prostu moim zdaniem, Twój komentarz wykraczał ciut poza krytyczne wyrażenie opinii o czyimś tekście:

Jakież to płaskie i tanie! I takie coś w ogóle zbiera komentarze. Jestem zniesmaczony.

Ale to już taka moja wrażliwość.

Po przeczytaniu spalić monitor.

W końcu monitor bez kineskopu jest płaski. Pozostaje pytanie, za ile można sprzedać duszę.

Babska logika rządzi!

Napisane sprawnie, czyta się przyjemnie i do tego rozbawiło! To jest recepta na udane opowiadanie humorystyczne! Ja jestem zadowolona z lektury. Nie widzę w opowiadaniu niczego obraźliwego. 

Szczególnie podobał mi się dowcip o farmieniu golda ;) znam ten ból!

Dziękuję serdecznie, rosebelle :) Tak jak już wspomniałem, starałem się potraktować temat możliwie delikatnie. Mógłbym umieścić w tekście mocniejsze żarty, ale nie chciałem przesadzić.

Cieszę się, że Ci się podobało. To taka bardziej wprawka niż pełnoprawne opowiadanie, tym bardziej cieszę się, że znalazło się w bibliotece, chociaż pojęcia nie mam kto dał piątego klika. :D

Niby motyw niebiańskości na wszystkie sposoby został już wykorzystany wręcz do porzygu, ale całkiem przyjemnie czytało się Twojego szorta, Corrinnie. Głównie nawiązania do gier dodały mu odpowiedniej przyprawy. Chociaż początkowo zrozumiałam, że to nie w cyrografie Piotr sprzedał część Raju, a bezpośrednio w grze się zadłużył :D

Arya

W sumie dobry pomysł. Mógłby nadużyć mikropłatności, chociaż w Diablo nie ma czegoś takiego. :)

Ale zamysł miałem nieco inny, aczkolwiek Twoja interpretacja też nie jest zła.

Dziękuję za wizytę i miłe słowa. Pozdrawiam!

Liczba (i jakość!) zagrań na grach słownych robi tu robotę, w szczególności zaś nieraz tu już wymieniany w komentarzach „Ekran Niebieski”. Cieć przy komputerze, który robi trochę za ciecia-stróża, a trochę za człowieka, który dostał wygodny sprzęt, którego nie ogarnia wyszło bardzo lekko i zabawnie, a czart-informatyk też w sumie fajnie łączy się z teoriami o tym, jak to „internety złowieszcze zło roznoszą” ;-)

 

Ale wracając do gierek słownych, bardzo fajnie wkomponowałeś więcej żartów, nienachalnie, lekko, a zarazem wyraźnie i w dużej ilości. „Och, dzięki Bogu już pan jest!”. No i Windows jako narzędzie zła… Kto kojarzy memy z Billem Gatesem to pewnie parsknął tu dodatkowo ;-)

No i Windows jako narzędzie zła…

Nawróćcie się na jedyną słuszną wiarę Pingwina! :D

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Nawet zabawny tekst. Jako człek grający w D2 od dnia premiery, doskonale rozumiem pokusę Piotra :)

Kompozycja w porządku, tempo niezłe. Zabrakło jednak przytupu na końcu szorta – skończył się dokładnie tak, jak się spodziewałem.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Wilku,

Cieszę się, że zagrania słowne przypadły Ci do gustu. Dobrze odczytałeś moje intencje. :) Dziękuję za komentarz.

NoWhereMan,

Dziękuję za odwiedziny i opinię. Cieszę się, że oprócz zakończenia tekst Ci się spodobał. Mogło być bardziej bombowo, ale petarda na koniec nie wypaliła. Czasem tak się zdarza. :)

Tarnino,

A co to za portalowa indoktrynacja? Mamy wolność wyboru. :D

Też mi się to spodobało

Dobre. Stare gry Blizzarda wiecznie żywe i nie dziwię się, że nawet św. Piotra skusiło :)

Nowa Fantastyka