- Opowiadanie: Wojenka - Gwiazda dziennikarstwa

Gwiazda dziennikarstwa

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Gwiazda dziennikarstwa

W lokalu panował półmrok. Na kanapach nieopodal baru żywiołowo rozmawiała grupa jego przyjaciół: Rick, Kamil, Inka i Ewa. Tim nie zdążył jeszcze dojść do stolika, gdy przywitali go okrzykami.

– Przybyła nasza gwiazda dziennikarstwa! Gratuluję kolejnego wywiadu z szychą! – zawołał Rick, gestykulując zamaszyście mimo trzymanej w ręce szklanki. Pustej, jak okazało się po szybkim sprawdzeniu. – Barman, jeszcze jedna whisky dla mnie i kolejka dla niego na mój rachunek! – ryknął w stronę baru.

– Oj, jedną kolejką się nie wymigasz! – odparł zaczepnie Tim, szturchając go przyjacielsko w pierś. – Pijany byłem, ale zakład pamiętam! Płacisz dzisiaj za wszystko!

– Stary, myślałem, że ten ostatni zakład, to był żart! – oburzył się Rick.

– Wygrałem, więc płacisz – upierał się Tim, zajmując miejsce obok Ewy.

– Dobra, dobra. Rick się nie wymiga – próbowała załagodzić Inka, machając na Ricka, żeby w końcu usiadł. – Powiedz lepiej, co zrobiłeś, że zgodziła się na ten wywiad? – Przysunęła się bliżej odgradzającego ich stolika, wpatrując się z niecierpliwością w Tima swoimi szeroko otwartymi z ciekawości oczami.

– Ur… – zaczął Tim, ale Ewa nie dała mu dokończyć.

– Jak znowu powiesz, że „urok osobisty”, to ci łeb ukręcę! – Ewa patrzyła na niego groźnie.

– Erm… – Tim podniósł ręce w geście niewiedzy, czym tylko bardziej ją rozwścieczył.

– Jak to nie wiesz? – szczerze zdziwiła się Inka. – Co jej napisałeś w prośbie o wywiad?

– Nie pamiętam? – Kolejny raz rozłożył ręce. – Byłem nawalony, okej? – dodał, widząc morderczy wzrok Ewy.

– Że co?! Pisałeś do niej po pijaku?! Oszalałeś?! – Ewa, Rick i Inka krzyknęli niemal jednocześnie.

Kamil zachłysnął się drinkiem i tylko spiorunował Tima wzrokiem, gdy przestał wreszcie kaszleć.

– Erm… ledwie pamiętam z poprzedniej imprezy ten zakład… i że coś pisałem na telefonie. Jak się obudziłem na rano, to miałem w nieodebranych jej odpowiedź – powiedział ledwo słyszalnie Tim, kuląc się nieco pod naporem morderczych spojrzeń.

– Kretyn – parsknęła Inka.

– Głupi ma zawsze szczęście – skwitował nieco rozbawiony Rick.

Kamil przewrócił tylko oczami, za to Ewa ze łzami w oczach rzuciła się na Tima z pięściami.

– Zginiesz kiedyś przez to, debilu! – płakała, bijąc na oślep.

Tim objął ją i przytulił mocno, żeby uniknąć ciosów. Uspokoiła się trochę. 

– Rick, jak go zabiją przez tę pracę, to pożałujesz, że załatwiłeś mu robotę na tym portalu. – Ewa próbowała wyrwać się z objęć Tima, by walnąć Ricka, ale jej się to nie udało.

– Ej! Ja tylko podsunąłem jego pierwszy artykuł wujkowi. Nie moja wina, że mu się spodobał. – Rick na wszelki wypadek odsunął się nieco dalej od niej. –  Powinnaś się cieszyć, że świeżo po studiach robi karierę.

– Ale nie musi pisać o szefach mafii! – upierała się Ewa.

– Sam sobie tematy wybiera – oburzył się Rick.

Ewa zmarszczyła groźnie brwi, przypatrując się na zmianę, to Rickowi, to Timowi.

– Zawsze chciałem być dziennikarzem śledczym – próbował tłumaczyć się Tim. – Nie jestem jeszcze gotowy tropić afer, ale mogę chociaż poznać to środowisko.

– Tss… dziennikarz śledczy trzęsący portkami w czasie wywiadu, do którego nawet nie umiał się przygotować – rzucił siedzący do tej pory cicho w kącie Kamil. – Mogłeś wcześniej chociaż sprawdzić jak wygląda.

– Kurde! – zdenerwował się Tim. – Podpuściliście mnie na wywiad, o którym nawet wcześniej nie myślałem. Byłem na cholernym kacu, a umówiła mnie na następny dzień, to jak się mogłem przygotować? A weź, spróbuj znaleźć jej zdjęcie w sieci. Nie ma, ani na stronie firmy, ani kancelarii. W wynikach szukania w grafice wyskakują jakieś zaprzęgi konne i goście kanału trzeciego, albo sugeruje, czy nie chodziło mi o postać z mitologii. Już nawet sam zacząłem podejrzewać, że ona wcale nie istniej.

Tim był już tą sytuacją poważnie rozdrażniony. Sięgnął po whisky, którą właśnie przyniosła mu kelnerka i wychylił szklankę jednym duszkiem.

– Przecież była naczelnym dowódcą Dragonyshy. Podpisywała traktaty! Jak to, jej zdjęć nie ma w sieci? – niedowierzała Inka.

– A no, nie ma. Jest ich obecny dowódca, ale jej nie ma – zapewnił Tim.

– Pewnie kazała pousuwać zdjęcia – stwierdził po krótkim namyśle Rick. – Niektórzy bogacze bardzo cenią sobie prywatność. Dziwne, że zgodziła się na wywiad.

– Ja też nie mogę w to uwierzyć – przyznał Tim – a będę go przeprowadzał jeszcze raz.

– Dobrze powiedziane „jeszcze raz”, a nie „drugi” – rzucił prześmiewczo Kamil. – Tamto trudno było nazwać wywiadem. Przygotuj się chociaż tym razem.

– Weź, Kamil, ze mnie zejdź – warknął Tim. – Ciekawe jak tobie by poszło.

– Już to widzę – wtrącił Rick, zataczając ręką szeroki łuk, aby lepiej zobrazować swoją wizję. – Najpierw długie milczenie. Potem rzucasz jakąś kąśliwą uwagę. Pach…! No i ktoś będzie musiał dywan z plamy krwi wyczyścić.

– Parkiet ma – poprawił go Tim.

– Parkiet mówisz… to problemu nie będzie, choć to mniej klimatyczne. – Rick był zawiedziony.

– Niebyła bym pewna, czy bez problemy – wtrąciła Inka. – Czyściłam kiedyś rozlany sok z parkietu i w szpary wchodził.

– Na pewno są na to jakieś środki, po których śledczy nic nie znajdą – zapewniła ja Ewa.

– Wy… – oburzył się Kamil. – Już planujecie mnie zabić i zatuszować ślady?

– Nie my, ale z twoim ciętym językiem ktoś kiedyś na pewno. – Poklepał go po ramieniu Rick.

 

***

 

Obraz zgasł. Czarny ekran odtwarzacza przesłonięty został okienkiem komunikatora głosowego. Połączenie z Cień83 nadal było w toku.

– Dalej nie było nic godnego nagrania – zabrzmiał komputerowo zniekształcony głos Cienia. – Nie sądzę, żeby dziennikarz miał ukryte motywy. Moim zdaniem to zwykły idiota z dużą dozą szczęścia.

– Pożyteczny idiota – odpowiedziała kobieta, przewijając i zatrzymując film na ujęciu powitania Ricka z dziennikarzem. – Bossowie wykorzystują go dla swojego PR-u. Naiwny, poczytny i nie ukrywa, że pisze korzystając z oprogramowania czytającego myśli, co go bardziej uwiarygadnia.

Kobieta zamilkła na chwilę, przeglądając transkrypcję nagrania na drugim monitorze.

– W jaki sposób umawiał się z innymi na wywiad? – zapytała.

– Do Barona zgłosił się sam pod koniec studiów – odpowiedział głos. – Pozostali respondenci utrzymują z Baronem różnego rodzaju partnerstwa i zgłaszali się do dziennikarza przez portal, dla którego pisze…

– Strona też należy do Barona? – przerwała mu kobieta.

– Nie bezpośrednio. – Cień zamilkł na moment. Z głośników dobiegał jedynie cichy odgłos klikania. – Właścicielem portalu jest kuzyn szwagra – odezwał się po chwili.

– A więc jednak ma koneksje z mafią – skwitowała kobieta.

– Jego przyjaciel Rick, to siostrzeniec Barona – tłumaczył głos. –Dziennikarz mógł go poznać bywając u przyjaciela w domu. Jednak z nagrania wynika, że wywiad z panią był jego samowolą. Dla ustalenia powiązań… Jak się z panią skontaktował?

– Prośbę o spotkanie wysłał do kancelarii. Mój asystent automatycznie umówił go na pierwszy wolny termin – odpowiedziała, zaznaczając coś kursorem w transkrypcji. – Ten ostatni zakład to był żart… – przeczytała na głos.

– Proszę wybaczyć, nie rozumiem – zabrzmiał głos.

– Tak powiedział w nagraniu Rick – wyjaśniła kobieta. – Sprawdziłeś kogo dotyczyły inne zakłady?

– Przepraszam, nie wyłapałem tego – odpowiedział Cień. Towarzyszył mu odgłos nerwowego klikania i stukania w klawiaturę.

– Kto go pobił? – rzuciła kolejne pytanie, nie czekając na wyniki wyszukiwania Cienia.

– Pani wybaczy… – nie udało mu się dokończyć, bo kobieta znowu zaczęła mówić.

– W ostatnim artykule wspomniał, że został pobity, gdy określił kogoś jako „wrażliwego wobec zwierząt” – doprecyzowała.

– Ah, nazwał tak Cerbera – odpowiedział szybko Cień, a po kilku klikach dodał – rzeczywiście, krótko po wywiadzie był hospitalizowany.

– Jaki był ogólny wydźwięk artykułu? Pochlebny? – dopytywała kobieta.

– Niezupełnie – odpowiedział głos. – Łagodził jego wizerunek, ale ukazywał go nazbyt wrażliwym. Dziwne, że Cerber go autoryzował.

– Nie sądzę, by to zrobił – skomentowała.

Na głównym ekranie przybliżyła obraz z nagrania tak, by w kadrze znalazły się tylko twarze dziennikarza i Ricka.

– Sprawdź, dlaczego Baron podpuścił na mnie chłopaka – poleciła po chwili. – Nie chcę być zaskoczona pytaniami, jakie mu przygotują na następny wywiad.

– Tak jest – odpowiedział Cień.

Połączenie zostało zakończone.

Koniec

Komentarze

Gdybym nie czytała Bezdusznej maszyny, nie miałabym pojęcia, o czym traktuje powyższy tekst. Wojenko, proponuję abyś w przedmowie umieściła link do pierwszego opowiadania, aby czytelnicy mogli zorientować się, o co tu chodzi.

W Gwieździe dziennikarstwa nie dostrzegłam fantastyki.

 

trzy­ma­nej w ręce szklan­ki. Pu­stej, jak oka­za­ło się po szyb­kim spraw­dze­niu. ―> Szklanka jest przezroczysta, więc nie bardzo wiem, na czym polegało sprawdzenie, że jest pusta…

 

Przy­su­nę­ła się bli­żej od­gra­dza­ją­ce­go ich sto­li­ka… ―> Od czego odgradzał ich stolik?

 

wpa­tru­jąc się z nie­cier­pli­wo­ścią w Tima swo­imi sze­ro­ko otwar­ty­mi z cie­ka­wo­ści ocza­mi. ―> Zbędny zaimek – czy mogła wpatrywać się w Tima cudzymi oczami?

 

Jak się obu­dzi­łem na rano… ―> Co to znaczy obudzić się na rano?

 

Kamil prze­wró­cił tylko ocza­mi, za to Ewa ze łzami w oczach rzu­ci­ła… ―> Nie brzmi to najlepiej.

 

wy­chy­lił szklan­kę jed­nym dusz­kiem. ―> Można coś wypić duszkiem, ale nie można jednym duszkiem, tak jak nie można dwoma duszkami.

Pewnie miało być: …wy­chy­lił trunek jed­nym haustem. Lub: …opróżnił szklan­kę jed­nym haustem.

 

Nie­by­ła bym pewna, czy bez pro­ble­my… ―> Nie­ by­łabym pewna, czy bez pro­ble­mu

 

Czy­ści­łam kie­dyś roz­la­ny sok z par­kie­tu i w szpa­ry wcho­dził. ―> Dlaczego czyściła rozlany sok – czy chciała go użyć po wyczyszczeniu?

Ja bym raczej czyściła parkiet…

 

–Dzien­ni­karz mógł go po­znać by­wa­jąc u przy­ja­cie­la w domu. ―> Brak spacji po półpauzie.

 

– Pani wy­ba­czy… – nie udało mu się do­koń­czyć… ―> – Pani wy­ba­czy… – Nie udało mu się do­koń­czyć

 

Ah, na­zwał tak Cer­be­ra… ―> Ach, na­zwał tak Cer­be­ra

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Trudno zorientować się, o co chodzi w tekście. Dopiero później w komentarzu Reg doczytałam, że było coś wcześniej. Dlatego ciężko oceniać treść. Jeśli to część większej całości, scena w pubie może być potrzebna. Przy samodzielnym tekście, wydaje się za długa i trochę przegadana.

W opowiadaniu praktycznie nie dostrzegłam fantastyki, jedynie jakieś nawiązania do sprzętu czytającego w myślach.

Jest chaotycznie, dość szybko się zgubiłam. Kamil zaczął mylić mi się z Timem, nie wiem, kto kogo podpuścił, kto zrobił wywiad, kto jest z kim – bardzo dużo postaci i właściwie same dialogi, zabrakło trochę spowalniającej narracji, może bardziej precyzyjnych didaskaliów.

Część druga – mniej więcej zrozumiałam, ale wrażenie chaosu niestety pozostało.

Ogólnie mam wrażenie, że starałaś się za dużo upchnąć w niewielkiej objętości.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Ja też się pogubiłam, niestety. Do tego tekst nie jest najlepiej napisany. Kilka większych baboli:

 

W lokalu panował półmrok. Na kanapach nieopodal baru żywiołowo rozmawiała grupa jego przyjaciół.

Wychodzi na to, że mowa o przyjaciołach baru.

 

Ah → Ach

 

Mogłeś wcześniej chociaż sprawdzić[,] jak wygląda.

 

Niebyła bym pewna, czy bez problemy. Literówka [problemy → problemu], ale poza tym dwa błędy w jednym: niebyła bym → nie byłabym

Cześć Wojenko:)

Poprawiłam wczorajszy komentarz: był zbyt roboczy, w koło Macieju pisałam o tym samym, zagalopowałam się też w kwestii ingerencji w Twój styl.

Pomysł na całą opowieść mi się podoba, czyli Dragonesha, Cień, niewygadany, nieśmiały dziennikarz i rownież jego przyjaciele. Dla mnie jest zajmujący. Gdybym miała oba teksty porównywać to, pierwszy był ciekawszy, ponieważ stanowił zamknięte opowiadanie, miał fabularny zwrot akcji, pokazywał pewną rozgrywkę, i dzięki temu miał w sobie napięcie. Drugi tekst odebrałam jako dalszy ciąg, w którym ujawniasz powody takiego, a nie innego zachowania bohatera, pokazujesz trochę otaczającego go świata: relacje z przyjaciółmi i intrygi na poziomie władzy (?).

To opowiadanie zakwalifikowałabym do dalszego rozwijania oraz domyślania przez Ciebie historii, postaci jej przygód i świata, czyli fragment. Dla mnie jest mniej zręcznie napisane, ale też scena w pubie, grupowa jest trudniejsza do zobrazowania. Pod względem fabularnym brakuje akcji i o ile mogę uznać, że jest jej zawiązanie jej to rozwinięcia i zakończenia nie ma – zawieszasz czytelnika.

Scena z przyjaciółmi to kalka z filmów, plączących mi się po głowie, filmów, które lubię – dodam:), więc kupuję. Natomiast nie kupuję przeciągania, przez co rozumiem opisywanie stanów emocjonalnych bohaterów w atrybucjach dialogowych oraz poukładane od A do Z wypowiedzi postaci. Wolałabym szybsze wymiany, docinki, zazdrostki. Byłoby mniej jednoznacznie i chyba (?) bardziej naturalnie.

Przykłady:

– Dobra, dobra. Rick się nie wymiga – próbowała załagodzić Inka, machając na Ricka, żeby w końcu usiadł. – Powiedz lepiej, co zrobiłeś, że zgodziła się na ten wywiad? – Przysunęła się bliżej odgradzającego ich stolika, wpatrując się z niecierpliwością w Tima swoimi szeroko otwartymi z ciekawości oczami.

Usunęłabym wyboldowane, choć oczywiście można coś innego wyciąć. Ta niecierpliwość i ciekawość jest swego rodzaju powtórzeniem, coś bym zostawiła, lecz oba niepotrzebne, moim zdaniem. Poza tym bardziej szłabym w pokazywanie emocji w samej wypowiedzi niż nazywała emocje, odczucia jej towarzyszące.

‚ – Ur… – zaczął Tim, ale Ewa nie dała mu dokończyć.

– Jak znowu powiesz, że „urok osobisty”, to ci łeb ukręcę! – Ewa patrzyła na niego groźnie.

– Erm… – Tim podniósł ręce w geście niewiedzy, czym tylko bardziej ją rozwścieczył.

– Jak to nie wiesz? – szczerze zdziwiła się Inka. – Co jej napisałeś w prośbie o wywiad?

Mamy wymianę zdań pomiędzy Ewą i naszym dziennikarzem, chyba nie ma powodu, aby podkreślać, kto co mówi, zwłaszcza, że płeć różna? Jedno bym zostawiła, pewnie pierwsze. Przy Ince wyostrzyłabym. „Szczerze” jest dla mnie beznamiętne, nie wiadomo co znaczy, bardzo delikatne. Gest niewiedzy – jak wygląda? Popatrz dajesz komentarz o emocjach mówiącej postaci w każdej atrybucji, a fajnie byłoby, gdyby charakter osoby, nastawienia odzwierciedlały wypowiedzi. Ze sceną w pubie mam kłopot, ponieważ widzę ją przez pryzmat obejrzanych filmów, a więc tym samym tracisz mnie jako czytelnika, ponieważ zaczynam snuć swoją własną historię i w kolejnych scenach będę miała swoje odczucia, z których trudno będzie mi zrezygnować. Scena w barze – wydaje mi się –  musi pulsować, a u Ciebie się ciągnie i „gmatwa”. 

W drugiej części powalczyłabym z nadmiarowymi (moim zdaniem) określnikami. 

Obraz zgasł. Czarny ekran odtwarzacza przesłonięty został okienkiem komunikatora głosowego. Połączenie z Cień83 nadal było w toku.

– Dalej nie było nic godnego nagrania – zabrzmiał komputerowo zniekształcony głos Cienia. – Nie sądzę, żeby dziennikarz miał ukryte motywy. Moim zdaniem to zwykły idiota z dużą dozą szczęścia.

Wyboldowane – zastanowiłabym się nad usunięciem.

Na zakończenie – mnie zainteresowała historia dziennikarza i świata. Pisz i wymyślaj!

pzd srd, a

 

PS. A tak poza protokołem nieustająco zachęcam do komentowania opowiadań innych użytkowników i czytania komentarzy, to świetna nauka i rollercoaster:) oraz może wstaw jeszcze link do pierwszego opka we wprowadzeniu – potencjalnemu czytelnikowi będzie łatwiej:)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dziękuje wszystkim za komentarze. Link dodałam, poprawki będą musiały trochę zaczekać.

Nowa Fantastyka