- Opowiadanie: ninedin - Oszukać przeznaczenie, albo trzy żywoty Parysa Trojańczyka

Oszukać przeznaczenie, albo trzy żywoty Parysa Trojańczyka

Alternatywna historia mitologii, bez wojny trojańskiej, w trzech aktach. Opowiadanko trochę zbyt oczywiste na konkurs Fun-tastyka.

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Oszukać przeznaczenie, albo trzy żywoty Parysa Trojańczyka

 

Bogowie zastanawiali się, jak by tu rozwiązać problem sądu Parysa. 

W wersji 1.0, jak wiemy, Parys wybrał Afrodytę, Afrodyta obiecała mu Helenę, Helena uciekła od męża z Parysem, mąż z wojskiem pognali za nimi i skończyło się wielką demolką i mnóstwem katastrof, z powstaniem Rzymu na czele. Nie wszystkim się to podobało. Postanowiono więc zaryzykować i stworzyć wersję, powiedzmy sobie, alternatywną.

Mojry co prawda patrzyły z lekkim niedowierzaniem na Atenę, podczepiającą się do ich warsztatu tkackiego i doplatającą do życia Parysa jeszcze jedną, dodatkową nitkę, ale ostatecznie ich malkontenctwo okazało się nieuzasadnione: czas się cofnął, a Parys – nowy, inny i w założeniu zdecydowanie lepszy – znów stanął z jabłkiem w dłoni przed trzema boginiami.

W wersji 2.0 Parys identyfikował się jako aromantyczny i aseksualny. Propozycja Afrodyty nie wydała mu się zbyt kusząca, natomiast idea, że dzięki Herze miałby zyskać potęgę i władzę, zabrzmiała całkiem ciekawie. Hera dostała jabłko, a Parys jakiś miesiąc później został powiadomiony przez wyrocznię, że powinien udać się na zachód, by tam ogniem i mieczem wywalczyć sobie królestwo.

No i poszedł. I wywalczył. Niestety.

Nie minęło parę lat, a ilość modlitw dających się podsumować frazą: „Bogowie, złożę wam w ofierze cokolwiek, byleby króla szlag trafił” zaczęła rosnąć eksponencjalnie. Osiemdziesiąt siedem procent tych próśb pochodziło z jednej konkretnej lokalizacji: nowo powstałego i szybko rozrastającego się bałkańskiego królestwa Parysa. Niezależnie od preferencji i podjętych decyzji, Parys zachował pewne niezmienne cechy. Nadal miał wybitny talent do irytowania wszystkich dookoła i ego rozmiarów Peloponezu. Tym razem jednak było ono wsparte ofiarowanym przez Herę i działającym niezależnie od wszelkich błędów króla politycznym fartem. Parys mógł sobie być serdecznie znienawidzonym tyranem, satrapą i krwawym hegemonem, ale co postanowił zdobyć i podbić, to podbijał. Co z tego, że armię miał liczebnie słabszą, dyplomatów żadnych i talentu do strategii i taktyki za grosz? Jego państwo rosło w siłę, ludziom bynajmniej nie żyło się dostatniej, a Mojry kiwały głowami i przy każdym spotkaniu z Ateną któraś z nich wtrącała „A nie mówiłam?”. W końcu wszyscy mieli dość i kiedy państwo Parysa natrafiło na barbarzyńskie plemię, które okazało się odporne na magiczną potęgę, na Olimpie rozległo się kolektywne westchnienie ulgi.

Bardzo szybko jednak okazało się, że plemieniem, które zlikwidowało państwo Parysa, byli Rzymianie.

Nikt na Olimpie nie palił się do dziękowania Rzymianom za rozwiązanie problemu. Bogowie wiedzieli aż za dobrze, jak bardzo Rzymianie namieszają w historii i polityce, o mitologii już nie mówiąc. Z ciężkim sercem postanowili więc podjąć jeszcze jedną próbę. Prastary Kronos obrócił koło czasu w przeciwną stronę, królowa Hekabe oznajmiła mężowi, że jest w kolejnej ciąży i tak oto Parys rozpoczął żywot w wersji 3.0.

Atena robiła wszystko, by tym razem wybrał ją. Odpowiednia edukacja. Wychowanie w kulcie rozumu. Świątynie Rozsądku, Rozwagi i Mądrości wyrastające w okolicy jak grzyby po deszczu. Biblioteka w pałacu. Filozof jako nauczyciel. Bogini mądrości była nieprawdopodobnie dumna, kiedy podczas sądu Parys, niepytany, włożył złote jabłko w jej dłoń.

– Dam ci za to wiedzę i mądrość, chłopcze – wyszeptała, wzruszona.

Uzbrojony w dary bogini, Parys zaszył się na długie miesiące w dawnych laboratoriach Dedala, niestrudzenie pracując nad wynalazkami, które miały odmienić los ludzkości. Kiedy po upływie niemal roku wychynął z ukrycia i zaczął ładować na wóz coraz to nowe skrzynie i pudła, Atena z trudem powstrzymywała łzy.

Wzruszenie szybciutko jej przeszło, kiedy na Olimp dotarły wieści o powodzeniu, jakim cieszyły się sprzedawane przez Parysa specyfiki – i o tych specyfików charakterze. Całą Helladę zalała ambrozyjska lewoskrętna woda Mnemosyne, lecząca wszystko, od zarazy ateńskiej po niebezpieczne skłonności do filozofowania. Ludzie mdleli w kolejkach po cudowny proszek rozpędzający widoczne na niebie i rzekomo przynoszące pecha ślady przelotu skrzydlatych bóstw. Świątynie stały puste, szkoły zamykały się na potęgę albo przekształcały w punkty handlujące wynalazkami Parysa, a bogów, na czele z Ateną i bóstwami Rozsądku, Rozwagi i Mądrości, szlag trafiał najjaśniejszy. Wyrocznie już zapowiedziały, jak to się skończy: lada moment przyjdą Rzymianie, podbiją zaczadzony pseudowiedzą lud helleński i przy okazji nie dość, że sami zarażą się Parysowym altmedem, to jeszcze rozniosą go po całym świecie.

Trudno: trzeba było po raz kolejny zakręcić kołem czasu i pozwolić, by świat wrócił do wersji 1.0. W tym wszystkim wojna trojańska zaczynała wyglądać jak sensowna alternatywa.

 

Koniec

Komentarze

Nie do końca mnie ten tekst przekonał. Czytało się go szybko i sprawnie, nie powiem, ale jakoś nie mam wrażenia, że zostanie ze mną na dłużej. Wszystko tu zostało pośpiesznie streszczone, więc nie można mówić o klimacie, w którym czytelnik może się zanurzyć. Podejrzewam, że taki był właśnie zamysł, ale do mnie jakoś kompletnie nie trafiło. Rozbawiły mnie za to dowcipy o Rzymianach i “altmed” Parysa. 

mnóstwem katastrof, z powstaniem Rzymu na czele

heart

kusząca, (…) całkiem intrygująco

Dwa ące :)

modlitw, dających się podsumować frazą

Tu bez przecinka, bo to określenie konkretnej klasy modlitw, a nie wszystkich.

ego rozmiarów przyszłego

Rym.

państwo Parysa natrafiło na barbarzyńskie plemię, które okazało się odporne na magicznie wspomaganą potęgę

Hmm. Coś tu fonetycznie nie tegesuje.

Nikt na Olimpie jakoś nie palił się

Jakoś ten szyk nie teges.

jak bardzo Rzymianie namieszają w historii i polityce, o mitologii już nie mówiąc.

heart

 

Oj, na Rzymian też przyjdzie kryska :)

Żarcik rozkoszny.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Przeczytałem, uśmiechnąłem się nawet tu i ówdzie, ale zaznajomiony z efektem motyla (tym właściwym, nie filmem rzecz jasna) jakoś za grosz nie jestem w stanie kupić mechaniki podróży w czasie, która nawet jeśli tworzy dosłownie alternatywny timeline za każdym razem gdy następuje, to poza kosmetycznymi zmianami historyczny determinizm pozostaje zachowany. Albo bowiem zachowujemy zasadę niezmienności historii i Atena winna po drodze nogę złamać, pomylić drogowskazy czy też inny szlag ją trafić albo też wolna amerykanka i świat światowi równy nie będzie, bo być nie może. Wszak jak się nad tym zastanowić to jeden atom w innym miejscu niż być powinien całkowicie zmienia naturę danego wszechświata. Przyznam też, że bardzo niepokoi mnie przekaz, iż Parys po otrzymaniu Mądrości TM, miast zostać filozofem co najmniej na miarę Sokratesa (postać równie legendarna bądź co bądź), poszedł w hochsztaplerstwo i alt-med. Mam jednak nadzieję, że wątek ten umieszczony został w celach czysto humorystycznych, a mój delikatnie autystyczny umysł jak zwykle podszedł zbyt poważnie do tematu.

"Nie wierz we wszystko, co myślisz."

Podobało mi się. Tak to jest, kiedy ma się nieodpowiedniego człowieka, bez względu na to, jakie możliwości mu się da, zawsze coś schrzani. ;)

Bardzo mi się pomysł spodobał, a ostatni wybór szalenie!:)

Tekst jest chropowaty, haczy, ma zadziory. Są one dwojakiego rodzaju – dla mnie, chociaż być może wynikają z jednego źródła, a mianowicie w jaki kontekst/okoliczności/formę to ubrać, gdyż to narzuciłoby  styl. O tym myślałam, czytając. Można byłoby z tego uczynić opowieść, ale funką tego rozwiązania nie jestem, ponieważ ta chropowatość i dystans bardzo mi pasuje do treści. Kombinowałam, może jakieś wypracowanie, licencjat,  wypisy dla Mojr. Nie wiem.

Klikam, znaczy proszę o zrobienie tego Tajemniczego Ducha.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

A mnie rozbawiła ta rzymska nieuchronność, przed którą nawet najbardziej alternatywna z historii się nie skryje. Doskonała logika tkwi też w tym, że magiczne boskie sztuczki nie dotyczą barbarzyńskich ludów. No i doktor Parys-Zięba to zdecydowanie najciekawsza z alternatyw :D

Pomysł z zawracaniem koła czasu może i nie jest oryginalny. Były nawet, zdaje się, jakieś kabarety o alternatywnej historii Polski, ale wykonanie sympatyczne, napisane jest gładko i czytałam z uśmiechem.

Czytało się fajnie i wielka szkoda, że sprawa została zawarta w tak niewielu zdaniach.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Świetne, masz parę zdań, które rozbrajają. Szkoda, że takie krótkie!

www.alecojak.blogspot.com

Parys greckim Jurkiem Ziębą :D

Super opowiadanie, narazie najbardziej pomysłowe jakie czytałem na tej stronie :)

No coś pięknego: szybkie, ładne, logiczne, a na lewoskrętnej wodzie Mnemosyne parsknąłem śmiechem.

@gnoom: ponieważ traktujesz mój tekst bardzo poważnie (bardzo mi miło), to i ja odpowiem z może aż za dużą powagą :D. Jest tak: w literaturze starożytnej (po Homerze, znaczy) istnieje głębokie poczucie, że każda mityczna/literacka postac ma swój etos. Tak np. Achilles jest uparty, wojowniczy i skory do gniewu, Helena – piękna i świadoma własnej urody itd. Pisarz może poruszac się w obrębie tego etosu i go modyfikowac, decydując np. że jego Helena będzie samoświadoma i dumna z faktu, że jest nadludzko piękna jako córka Zeusa,albo z kolei pyszna, zarozumiała i egoistycznie zadufana w sobie. Po Homerze etos Parysa jest taki, że jest on urodziwy, egoistyczny i bardzo niemądry. W centrum mojego zupełnie niepoważnego opowiadania stoi idea, że etos Parysa, zgodnie z antyczną tradycją, pozostanie niezmienny niezależnie od okoliczności i wersji świata :D . A ponieważ tekst miał byc powiastką, a nie pełnoprawnym narracyjnym opowiadaniem – zdecydowałam, że logika i spójnośc koncepcji zawracania czasu nie jest tu, powiedzmy, priorytetem, w porównaniu z osiągnięciem efektu humorystycznego.

 

@ Tarnina: Może powinnam dołożyc jeszcze jedno zdanie, na sam koniec: “W tej sytuacji bogom pozostało jedynie solidnie przyłożyc się do stworzenia Gallów”. Babole poprawiłam, za ich wyłapanie bardzo dziękuję.

 

@Kam_mod, @reg, @nir, @kordylian, @pieknykapec : dziękuję.

 

Przedstawiłaś interesujący skrót wydarzeń, ale nic poza tym :(

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Doceniam poprawną polszczyznę oraz przygotowanie merytoryczne, ale troszkę zgadzam się z Mytrixem odnośnie treści i formy.

Żarcik to, rzekłbym, akademicki. Wygląda bardziej na zapis humorystycznej rozprawki spekulatywnej na temat mitów, prowadzonej przez upalonych historyków klasycznych (lub klasycznie upalonych historyków) niż fantastyczny szorcik.

W sumie ciężko tekst nazwać prozą czy literaturą, bo są to raczej spisane z przymrużeniem oka warianty mitycznych spekulacji probabilistycznych…. Albo jakoś tak. I prawdziwie docenią je raczej miłośnicy starożytności, których pewnie te żarty rozbawią znaczniej bardziej niż mnie…

Po przeczytaniu spalić monitor.

Ej, Marasie, historyk też człowiek :)

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

@Mytrix, @mr.maras

 

Absolutnie nie wątpię, że macie rację: nie jestem pewna, czy w tym tekście jest dośc pomysłu na pełnoprawne opowiadanie, wydaje mi się, że nie i że taka powiastka-humoreska to wszystko, co da się z tego jednego pomysłu (ba, pomyśliku) wydobyc. Dobrze się bawiłam, pisząc go, chociaż, tak, liczyłam się z faktem, że pewnie będzie bawic specyficzną grupę odbiorców.

A ja dobrze  bawiłam się, czytając:), a poza tym daje do myślenia – te pomysły. Dodatkowo rozbawił mnie pastisz na  powszechnie wchodzące w różnych dziedzinach wersje jeden, dwa, trzy zero. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Sympatyczne :)

Znam tylko pięć liter ;)

Podobało się. Zrozumiałem, że w wersji 3.0 odpowiednia edukacja i wychowanie w kulcie rozumu doprowadziło w końcu do rozplenienia się wirusa konsumpcjonizmu, a powrót do v1 i wojna trojańska ergo Rzymianie czyli Unia Europejska czyli konsumpcjonizm. Morał? Jakby nie patrzeć d… zawsze z tyłu :)

Pozdrawiam i walę klika!

Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię

Fajne :) Podoba mi się i pomysł, i humorystyczny charakter tekstu, i wykonanie, i zdania perełki. Bardzo przyjemna lektura.

Ode mnie brakujący kliczek.

@ninedin – Dziękuję za wyjaśnienie, było bardzo pomocne. Naturalnie zdaję sobie sprawę, że tekst powstał w celach w zasadzie czysto humorystycznych, jednak ta drobna ekspozycja dotycząca założeń, której dostarczyłaś pozwoli mi na skuteczniejsze zawieszenie niewiary w przyszłości, zarówno jeśli chodzi o ewentualny powrót do tego tekstu jak i jemu podobne. Także jeszcze raz dziękuję. Nie przejmuj się też proszę nadmiernie moimi lingwistycznymi wypocinami. Po prostu jako osoba żywo zainteresowana ideą podróży w czasie i multiwersum, niezmiernie mierzi mnie sposób jej przedstawiania w mediach różnorakich – ot takim Interstellarze na przykład, żeby daleko nie szukać, który bez owijania w bawełnę uważam za przereklamowane gunwo. Stąd też prawdopodobnie moje skrzywienie i ewentualne alergiczne reakcje na rzeczy, które choć odrobinę przypominają popkulturowe śmieci, które mają dość czelności i pretensjonalności by brać siebie na poważnie. Ty masz nad nimi jednak taką wyższość, że no – nie bierzesz się ;)

"Nie wierz we wszystko, co myślisz."

[Insterstellar, litości – mało co mnie tak znużyło w ostatnich latach w kinie SF, jak ten film. Choć, owszem, obrazki i muzykę ma ładną, i co z tego]

Sympatyczny tekścik. :-) Wesoły taki, na różnych płaszczyznach.

Ja tam bym wysłała Parysa na podbój/założenie Paryża. I w ogóle udawała, że to stąd wzięła się nazwa miasta.

A tak poważniej, jak uważasz; powstanie Imperium Rzymskiego faktycznie było tak nieuniknione jak wojny światowe czy więcej w tym przypadku, bo wilczyca wzięła i wykarmiła bliźnięta?

 

Babska logika rządzi!

Sami Rzymianie (i podbici przez nich Grecy) debatowali o tym bez przerwy, jest sporo pism i wypowiedzi autorów z I/II w. n.e. na temat “Czy za sukcesem dziejowym Rzymu stoi wyłącznie uśmiech Fortuny?”. Rzymianie sami chętnie widzieli w powstaniu Rzymu dziejową sprawiedliwość: wyrównanie krzywd podbitej i zniszczonej podstępem Troi, z której Rzymianie wiedli swój rodowód. Ja mam wrażenie, że paru historyków antycznych (głównie Greków piszących o Rzymie) ma rację i że zadecydowała, do czasu, stabilność ustroju politycznego mniej zależnego od talentów jednostek (Liwiusz pisze wprost, że jego zdaniem Rzymianie wygraliby z Aleksandrem Wlk., choć nie mieli jednego wodza o porównywalnym talencie – mieli ich za to dużo i mogli wymieniać słabszych na silniejszych, a wypalonych na nowych i ambitnych) oraz dobra organizacja armii :)

Czyli romans Eneasza z Wilczycą? ;-)

OK, armia do mnie przemawia. Zdaje się, że centurie dość długo pozostawały zasadniczo niepokonane?

Babska logika rządzi!

Kto mógł przewidzieć wynalazek magicznego napoju… ? XD

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Każda wieszczka. ;-)

Babska logika rządzi!

Fajne. Tekst nie zostanie ze mną na dłużej, ale jako taki dokawowy tekst rozluźniający, bardzo pasuje. :) Dobrze się czytało, niektóre zdania w punkt, rozbrajały. Najfajniejsza wersja 3.0. Odbiór pozytywny :)

Nowa Fantastyka