- Opowiadanie: Ammebezer - Przebudzenie

Przebudzenie

Wrzucam gdyż mam do was szacunek, mimo tego że się ze mnie wyśmiewacie. 

Mimo wszystko miłego czytania. ;)

Oceny

Przebudzenie

---Pobudka– się ziemia, piasek i resztki roślin zmieszane z ciemnym drewnem. Klęczał na jednym kolanie z lewą ręką Powoli otworzył oczy, pod powieki wdzierała mu przytrzymującą klatkę piersiową w miejscu serca. Prawą rękę miał wyciągniętą przed siebie nieby przytrzymującą ciało, a zarazem zatrzymującą je przed Boskim Pędem. Zamrugał ponownie i poczuł…. ciepło-zimny, porywisto– zefirowy, czy też sucho wigotny powiew. Tchnienie. Czuł się opleciony w powietrze. Tajemniczo został odziany w białe szaty, zaś przed nim został wbity w ziemię miecz. Nie – zdawało mu się – to był liść palmy, ogromny i ostry a zarazem bardzo lekki. Nie podnosząc wzroku nad horyzont głowy, rozejrzał się. Był na cymentarzu: kamien jego nagrobka był odsunięty bardzo daleko, aż jakby odskoczył, zaś w środku widniała dziura po trumnie. Przecież oprócz niego spoczywała tutaj jego rodzina, ojciec Edward i matka Karolina. Zapewne to nie był ich czas na przebudzenie. Podniósł się, ale usłuszał niby grzmot pytanie:

 

-KIM JESTEŚ?– . -Sługą twym, Panie. – wyjęczał przerażony bohater.

– JAK TO, TY?! GDZIEŚ MI SŁUŻYŁ?! – drążył dalej gromowładny głos.

-O Panie, wielki i straszny, służyć Ci nie zdążyłem. Ostatnie dni swoje oddałem na łonie Twej Matki – Naszej Pani i Królowej. Idąc przykładem innych Świętych poszedłem z Nią za rękę i tu wylądowałem. Przyjąłem garść ziemi i kamień. Nie stawiałem oporu śmierci. Ja ubogi w głosie i w silne dłonie nie uposażony, Matce, Pani i Królowej się oddałem. Nie zyskując nic, poszedłem na stos. O, Panie! Jam tylko sługa, niewolnik, niegodny nosić miecz tak wyjątkowy. Jam tylko…-. 

 

-Milcz, bratem mi zostałeś czcząc Mnie, Matkę a przez to Ojca i Ducha. – władczym głosem przemówił kapłan w purpurze i bieli. Bohater nie zdążył nic zrobić a poczuł wokół siebie ciepło jasnego letniego poranka a na czole ognisty ślad. -Bracie niech cię przywitam i ucałuję.– Bohater nie zdążył nic zrobić a poczuł wokół siebie ciepło jasnego letniego poranka a na czole ognisty ślad.Niczym pieczęć…

 

 

Zdążył tylko zamrugać – a wszystko ucichło. Znów delikatnie zaszumiał wiatr między pataklonami a cyprysami, Komunalnego Cmentarza na Wzgórzach Krzesławickich.  Naszego bohatera zbudził Sam, Nasz Pan. A kto wybudzi CIEBIE???

 

 

Koniec.

Koniec

Komentarze

Niczym pieczęć……

Wspaniały wielokropek, mój kończy się na trzech kropkach… Gratuluję!

Dzięki Corrin, poprawiłem  bo mi się palec omsknął.

 

Ammebezerze, przykro mi to pisać, ale zaprezentowany fragment, w obecnej formie, nie nadaje się do czytania. Do poprawienia jest tu wszystko.

Nie odwodzę Cię, brońcie bogowie, od prób literackich, ale sugeruję, abyś chwilowo je zawiesił, a zyskany czas przeznaczył na zgłębienie zasad obowiązujących w języku polskim. I dużo, naprawdę dużo czytaj.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

---AMEN– krzaki, pierogi i stawonogi.

BOŻĘ czy to wyjrzałeą. na mnie maluczkiego?!

-Zbudź mnie. – mówię. – proszę…-.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

No proszę… Ale mi się miło zacznie dyżur po urlopie…

Po przeczytaniu spalić monitor.

Beton, fantasmagoryczny beton.

Co to znaczy fantasmagoryczny beton?

 

Jak coś, to nie ja pytam, tylko kolega na krzykpudle :D

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Biorąc pod uwagę chaos formy i treści, brak poszanowania dla jakichkolwiek norm zapisu tekstu (nie tylko literackiego) niedbałość (nie chodzi tylko o błędy gramatyczne, ale o olewanie oczywistych literówek i interpunkcji) oraz zważywszy Twój ostatni komentarz i zupełnie normalny sposób, w jaki pisałeś na szałtboksie, powinienem z czystym sumieniem założyć, iż robisz sobie jaja. 

Ale z poczucia (skrzywionego) obowiązku, albo po prostu przekory, uznam, że to na serio. Dlaczego nie. Przecież mogę mieć rację, że to tekst na serio. 

Zatem – tak się nie pisze. Nawet jeśli miał być to eksperyment formalny, na przekór zasadom, to nieudany. Nie można rzucać na papier (ekran) wszystkiego co tylko się chce, bo wychodzi bełkot. Idąc tą drogą, równie dobrze można zrobić kupę na tacę, postawić na stole i nazwać dziełem ostatecznej fazy perystaltycyzmu. 

A jeśli ten tekst wynika z Twojej nieumiejętności przelewania myśli na papier, to jako pierwszy krok ku poprawieniu sytuacji proponuję zajrzeć do pierwszej z brzegu książki i zapoznać sie ze sposobami właściwego zapisu tekstu. I zadbać o porządek, bo nic tak nie wkurza czytelnika, jak jawne olewanie podstawowych błędów. Jeśli autorowi nie chciało się napisać porządnie, to niby dlaczego mnie się ma chcieć to czytać? 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Mam jedno małe pytanie: czy fantasmagoryczny beton to ten tekst, czy też my, forumowicze?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

drakaino, wszystko marność.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

EDIT: Tu snułem pochopne domysły na temat kondycji psychicznej autora tekstu. Choć pozbawiony złośliwości, komentarz mógł być jednak odebrany jako atak personalny, za co najmocniej przepraszam.

- Panie Bożu, czy Jacku Dukaju wolno do nieba? - Nie wolno jenu.

@Bolly Ty tak na serio?

A jest coś, co każe Ci w to wątpić? Oczywiście mogę się mylić co do kondycji psychicznej autora i pewnie tak jest, bo równie dobrze może to być prowokacja.

- Panie Bożu, czy Jacku Dukaju wolno do nieba? - Nie wolno jenu.

Po prostu Twój komentarz odbieram, nie jako krytyka tego słabego tworu, tylko atak personalny. Nie sądzisz, że przesadzasz?

Nie było moim zamiarem atakowanie autora, wręcz przeciwnie – przypięliście mu łatkę trolla/prowokatora, na shoutboxie został nazwany burakiem, a może być zwyczajnie osobą potrzebującą pomocy. Ale może masz rację, mój komentarz niekoniecznie był w dobrym tonie.

- Panie Bożu, czy Jacku Dukaju wolno do nieba? - Nie wolno jenu.

Bolly, Drakaina w jednym z wątków snuła podobne przypuszczenia i miała podobne spostrzeżenia co Ty. Coś więc pewnie jest na rzeczy. Oczywiście nie jesteśmy specjalistami, terapeutami czy kim tam jeszcze, więc nie naszą jest sprawą rozkminianie czyjejś kondycji psychicznej, ale zgadzam się, że czasami utrollowienie kogoś i wyśmiewanie niekoniecznie jest trafne. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Nie bez znaczenia może być fakt, że jako psycholog jestem na pewne rzeczy szczególnie wyczulony.

- Panie Bożu, czy Jacku Dukaju wolno do nieba? - Nie wolno jenu.

Diagnoza przez Internet, szanuję :)

Zaznaczyłem przecież wyraźnie, że jest to zwykłe przypuszczenie, a nie diagnoza, bo tę może postawić tylko lekarz, i tylko po uprzednim zbadaniu pacjenta. Jednak nawet osoba, która z psychiatrią ani psychologią nie ma nic wspólnego, przyzna chyba, że rzadko widzi się tekst pozostawiony w takim bezładzie, z pourywanymi zdaniami, nietypowymi literówkami i w zasadzie nieistniejącą interpunkcją.

Nawiasem mówiąc, są badacze specjalizujący się w analizie wytworów artystycznych osób psychicznie chorych. Mieliśmy nawet na studiach wykładowcę, który zbierał obrazy malowane przez pacjentów psychiatrycznych. Dzieło wiele mówi o człowieku, który je stworzył, niezależnie od tego, czy jest zdrowy, czy chory.

- Panie Bożu, czy Jacku Dukaju wolno do nieba? - Nie wolno jenu.

hm…

 

Dzieło wiele mówi o człowieku, który je stworzył, niezależnie od tego, czy jest zdrowy, czy chory.

No to jestem zdrowo popie*dolony!

 

Taki żarcik :-)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Jasne, tyle że Ty prowadzasz swoje szaleństwo na smyczy i w kagańcu, pozwalasz mu pohasać tylko na podwórku własnych tekstów. Niektórzy tak nie potrafią, ich obłęd biega wolno, ściga koty, robi kupy przed drzwiami sąsiadów i gryzie staruszki w łydki :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Miałam się tu nie odzywać, ale nie dam rady. Oto jest… szaleństwo Mytrixa, panie i panowie!

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Fajnie wiedzieć jak wygląda twoje własne szaleństwo. Nie spodziewałem się, że tak sympatycznie!

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

“Klęczał na jednym kolanie z lewą ręką” w nocniku? Pasowałoby aż się prosi. Ja bym nie zabawiał się z takim tematem. Też się obudzisz kiedyś z ręką gdzieś.

In maiorem Dei gloria!

Nowa Fantastyka