- Opowiadanie: Wilk który jest - Cała nadzieja w nowych wyborach

Cała nadzieja w nowych wyborach

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Cała nadzieja w nowych wyborach

Zbliżał się pierwszy kongres cywilizacji Drogi Mlecznej. Wybranych było już dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy dziewięciuset dziewięćdziesięciu dziewięciu reprezentantów. Brakowało jedynie przedstawiciela Ziemi, która poprosiła o wydłużenie terminu. Co było tego powodem? Na tej pozornie zjednoczonej planecie kraje były ze sobą tak pod wieloma względami skłócone, że nie potrafiły osiągnąć konsensusu. Po stu czterdziestu czterech nieudanych głosowaniach postanowiono rozpisać wybory na nowo. Zaskoczeni takim stanem rzeczy kosmici, chcąc zrozumieć ten problem, wysłali na Ziemię licznych przedstawicieli.

Nowa ordynacja stanowiła o tym, że najpierw w poszczególnych państwach wybranych zostanie po jednym kandydacie. Następnie z ich grona wyłoniony będzie przedstawiciel kontynentu. Ostateczne tajne głosowanie przeprowadzi Parlament Narodów ONZ. Na podstawie jego wyników wskazany zostanie emisariusz Ziemi. Tu zmieniono istotny zapis w porównaniu z wyborami zakończonymi fiaskiem: do powołania wystarczy zwykła większość głosów zamiast bezwzględnej.

W Polsce największe szanse mieli kandydaci dwóch partii: Awangardy Postępu i Ariergardy Wartości. Wygrał lider tej pierwszej. Gdy okazało się, że według sondaży może liczyć na zwycięstwo w całej Europie, otrzymał nieoczekiwane poparcie od swojego konkurenta. Rozpętało to w sieci burzę słowną, chyba nawet większą niż ta trwająca przez całą kampanię wyborczą.

Zwolennicy Awangardy Postępu zarzucili liderowi Ariergardy Wartości hipokryzję, uzyskiwanie politycznych korzyści poprzez „podłączenie się” do cudzego sukcesu i tak dalej. Jego stronnicy zaczęli zadawać nachalnie pytania: „jak tak można? Przecież szef Awangardy Postępu to: …” (tu padał wulgarny epitet, przeważnie ten sam). Wzajemne drwiny i wyzwiska zdawały się nie mieć końca. Wreszcie głos zabrał lider Ariergardy Wartości. Napisał tylko tyle:

„Uprzejmie proszę przyjąć do wiadomości, że są kwestie takie, w których z moim konkurentem nie zgadzam się bezwzględnie, są też takie, w których mimo wszystko możemy się porozumieć, a nawet takie, w których mu kibicuję”.

Słowa te błyskawicznie zniknęły w tym, co zgodnie z językiem urzędowym Ziemi, określa się terminem: „data smog”, a po polsku „szumem informacyjnym”. Media już następnego dnia zajęły się innymi sprawami, a zwolennicy Ariergardy Wartości i Awangardy Postępu dalej obrzucali się słownym błotem i tylko niezależni obserwatorzy z odległych planet zadepeszowali do swoich cywilizacji, że jest jakaś nadzieja dla tego świata.

Koniec

Komentarze

Znowu szort taki nie Twój, za to tematyka jakby z naszego podwórka, tylko przeniesiona w kosmos.

Ale rozumiem, że już odpocząłeś od siebie, zregenerowałeś się i, zgodnie z zapowiedzią,  wracasz do siebie. ;D

 

Osta­tecz­ne tajne gło­so­wa­nie prze­pro­wa­dzi Par­la­ment Na­ro­dów ONZ. –> Jeśli rozwinie się skrót, to będzie to głupio brzmieć: Parlament Narodów Organizacji Narodów Zjednoczonych.

A może wystarczy: Osta­tecz­ne tajne gło­so­wa­nie prze­pro­wa­dzi Par­la­ment ONZ.

 

Prze­cież szef Awan­gar­dy Po­stę­pu to:…” –> Brak spacji po dwukropku.

 

Wza­jem­nym drwi­nom i wy­zwi­skom zda­wa­ło się nie mieć końca. –> Wza­jem­nym drwi­nom i wy­zwi­skom zda­wa­ło się nie być końca. Lub: Wza­jem­ne drwi­ny i wy­zwi­ska zda­wa­ły się nie mieć końca.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Pięknie dziękuję za uwagi! :-) Czy można napisać „Parlament ONZ”? Nie jestem pewien. Parlament Narodów to druga nazwa Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Wydaje mi się, że samo słowo „Parlament” nie wystarczy, bo takiego tworu nie ma. Pomyślę. :-)

Kolejna opowieść będzie z delikatnym przymrużeniem oka. Miała być na konkurs Fun-tastyka, ale wyszła za mało śmieszna. Chyba, że ktoś ma bardzo zwyrodniałe poczucie humoru. ;-)

Z pozdrowieniem,

Wilk który jest

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Zwyrodniałe poczucie humoru, powiadasz. Intrygujące. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jak zawsze. ;-)

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dodam tytuł na zachętę: „Rycerz Unio i konsekwencje konsekwencji oraz konsekwencje niekonsekwencji”. Zamieszczę na początku przyszłego tygodnia. :-)

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

O! Na szczęście to już niedługo! ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Twoja radość jest moją radością! :-)

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

kraje były ze sobą tak pod wieloma względami skłócone

Trochę to zbyt zaplątane, na moje oko.

takim stanem rzeczy

Zbędne, jasne z kontekstu.

ordynacja stanowiła o tym

Jesteś pewien tej kolokacji?

poszczególnych państwach wybranych zostanie po jednym kandydacie

Zgłupiałam. Naprawdę nie jestem w stanie odróżnić, czy to jest poprawne. Serce mówi, że nie, rozum mówi: eee?

nie mieć końca..

Ilukropek to ma być?

 

Ech. Zasmuciłeś mnie teraz. I nawet obrazek nie pomógł. Ale poza tym zasmuceniem – nic. Zero reakcji. Ciśnienie krwi – bez zmian.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Jedno opowiadanie = jedna reakcja. W tym wypadku zasmucenie i nie oczekuj więcej! ;-)

Dzięki za uwagi!

Z pozdrowieniem,

Wilk który jest

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Jak lody włoskie? (A na Długiej mają mango plus truskawka, o! Zrób opowiadanie mango-truskawkowe :D).

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Nowy tekst wrzucę najprawdopodobniej we wtorek. Ocenisz. czy smak się zgadza. :-) Dzięki za wyzwanie! Pomyślę o tym! :-)

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Cóż, chyba jednak wolę te typowo wilkowe teksty. Ten żarcik jest… Bo ja wiem, nie rozbawił mnie jakoś. Ani ze względu na styl, ani na fabułę. To właściwe nie jest nawet pełnowymiarowy szort. Ech, co będę narzekał. Lepiej przeczytam jakieś Twoje prawdziwe opowiadanie :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Wiesz, moim zdaniem to raczej smutne. :-) Idealistyczne założenie, że świat zmieniają drobne gesty.

Przy pomyślnych wiatrach jutro wrzucę tekst przesiąknięty zwyrodniałym poczuciem humoru. Z rycerzem w roli głównej, więc może się nada na wieczorną lekturę do poduchy? :-)

Z pozdrowieniem,

Wilk który jest

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Przeczytałem. I cóż mogę napisać? Konstatacja, że ludzie są skłóceni i trudno im się porozumieć jest banalna. Mniej banalne byłoby wyjaśnienie, dlaczego mimo wszystko często jakieś porozumienie następuje. Moim zdaniem wynika to z tego, że postronny obserwator często nie potrafi odróżnić sporu merytorycznego od niemerytorycznego. Typowy dla demokracji stan sporu na temat rozwiązań rozmaitych problemów traktuje więc on jak walkę i brak jedności społecznej. Właśnie to złudzenie jest powodem, że tak wielu ludzi niechętnych jest demokracji i ulega złudnemu urokowi pozornej stabilności dyktatur.

 

Najciekawsza byłoby jednak wyjaśnienie, dlaczego ci wszyscy kosmici z umoralniających opowiastek sf zawsze są tacy idealni.

Najciekawsza byłoby jednak wyjaśnienie, dlaczego ci wszyscy kosmici z umoralniających opowiastek sf zawsze są tacy idealni.

Wyjaśnienie doylowskie (tj. z punktu widzenia autora): bo takie jest założenie projektowe. Umoralnianie wymaga przykładów.

Wyjaśnienie watsonowskie (z punktu widzenia świata przedstawionego): dobre pytanie. Napiszesz?

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

dobre pytanie. Napiszesz?

 

Chybiony przytyk, bo ja się nie wyzłośliwiam, tylko naprawdę jestem ciekawy, jak ten problem można by rozwiązać. (A na razie nie napiszę, bo nie mam pomysłu :) ).

No i proszę: taka sobie satyra oraz uszczypliwy komentarz okazały się doskonałym źródłem inspiracji. Siedziałem sobie dziś rano na tronie, do którego król (a kto wie, może nawet Władimir Putin?) piechotą chodzi i nagle spadło na mnie objawienie: wiem jak wyjaśnić doskonałość kosmitów w inny sposób niż tylko chciejstwem autora.

 

Tak więc Autorze, Tarnino: napiszę!

 

Ale nie od razu, bo mam teraz trochę pilnych zajęć, więc może – skoro wyjściowe opowiadanie jest o wyborach – dajmy sobie czas do wyborów 13 października. Dobrze?

 

Chybiony przytyk, bo ja się nie wyzłośliwiam, tylko naprawdę jestem ciekawy, jak ten problem można by rozwiązać.

… to nie był przytyk. Szczere pytanie. Ciekawostka, jak ja zawsze wychodzę na jędzę, kiedy nie mam takiego zamiaru, a kiedy mam, to nie wychodzę. Ulubiona_emotka_Baila.

Na tekścik z przyjemnością zaczekam.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

@ Marcin Robert

Wiesz, ciągle liczymy, że spotkamy wreszcie jakąś wyższą cywilizację i, paradoksalnie, bardziej od nas ludzką. Spory na górze. Z historii osobistych. Pierwszy poseł, na spotkaniu z którym byłem, reprezentował KPN. Takie spotkanie otwarte w rodzącej się demokracji. Pytaliśmy jako grupa małolatów o relacje z politykami SDRP. Z telewizora i gazet wyglądało na wojnę, a on powiedział, że są całkiem normalne. Potrafią się składem z okręgu spotkać przy kawie, żeby coś razem obgadać. Wiele lat później w swoich politycznych czasach też tego doświadczyłem, że wojna kończy się, gdy wyłączają mikrofony. To czego mi brakuje teraz to drobne gesty i to jest opowieść o drobnym geście. A jak chcesz zaprzeczenie tej idei, to jest w „Zwierzeniach Clowna”, które napisał noblista Heinrich Böll.

Nie dostrzgłem złośliwości. Chyba się robisz politycznie nadwrażliwy. ;-) – Żarcik! XD

 

@Tarnina

Dziękuję za przywołania sir Doyla. Zawsze lubiłem tych jego bohaterów. :-) Jak ich nazywano w „Studio 102”: Doktor Boston i Szeroki Holmes.

 

Pozdrawiam Was serdecznie,

Wilk który jest

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Nie dostrzgłem złośliwości. Chyba się robisz politycznie nadwrażliwy. ;-) – Żarcik! XD

 

To taka konwencja, jak na przykład podczas rozmowy kwalifikacyjnej, gdy mówią “zadzwonimy do pana/pani”, zamiast prostego “spadaj”. ;-)

 

PS Niestety, ponieważ pracuję teraz nad zamówionym tekstem, mniej pilne prace będą musiały poczekać, tak więc obiecane opko zamieszczę co najmniej z tygodniowym opóźnieniem (tzn. po 13 X).

To taka konwencja, jak na przykład podczas rozmowy kwalifikacyjnej, gdy mówią “zadzwonimy do pana/pani”, zamiast prostego “spadaj”. ;-)

– Taak, zadzwonicie… Fiutem! A jak ja zadzwonię, to powiecie, żebym zadzwonił w piątek, a w piątek, że w poniedziałek, a w poniedziałek, że w kolejny piątek! Rozszyfrowałem wasz system! Cynicznego niszczenia artystów!

– Pani Paulinko, pan Staszek wychodzi.

laugh

PS Niestety, ponieważ pracuję teraz nad zamówionym tekstem, mniej pilne prace będą musiały poczekać, tak więc obiecane opko zamieszczę co najmniej z tygodniowym opóźnieniem (tzn. po 13 X).

Nic nie szkodzi, i tak mam kolejkę dłuższą od SKMki :)

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Hmmm. Nie porwało, nie rozbawiło… Nic mi nie zrobiło. Polityka to chyba trudny temat. W opowiadaniach też.

Babska logika rządzi!

@MarcinRobert

@Tarnina

@Finkla

Przepraszam, że zostawiłem Was bez odpowiedzi. :-) Wilk się poprawi! A teraz stoi przed Wami i trzyma kwiaty w pysku! :-)

Z pozdrowieniem,

Wilk który jest

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Nowa Fantastyka