- Opowiadanie: Anonimowy bajkoholik - Czarodziej Janko

Czarodziej Janko

Wiersz niezwykle głupi, stworzony właściwie jedynie z wszechogarniającej nudy. Ale może u kogoś wywoła choć uśmiech politowania na twarzy :-)

Dyżurni:

brak

Oceny

Czarodziej Janko

Witojcie mości czarodzieje!

Zawitoliście w te knieje,

co by tu się spróbować

i jeden drugiego pochować.

Słowem: Turniej Sztuk Magycznych!

Czarowników mamy licznych:

mag Północy i ze Wschodu,

mag Południa i Zachodu,

czarownik od cysorza ze stolycy,

a tamtyn z czarodziejskoj iglycy.

O mniej znacznych godać nie bedem,

znajcie tylko, że ostanie się jeden.

Kto dożyje nieruszony,

ten dostojny królewskiej korony.

Przez rok cały władać będzie,

słuchać bedom go się wszędzie.

Chłop jam prosty, zwą mnie Jankiem,

mam ja paczać kto żyw rankiem.

Do stu liczta dzielne pany,

nie zacznijta pókim nie schowany!

 

Wziął więc Janko za pas nogi,

biegł i biegł on aż do drogi.

A w tym czasie czarodzieje

weszli głębiej w leśne knieje.

Do stu liczyć rozpoczęli,

ale widać nie wszyscy umieli.

Mag Zachodu jako pierwszy

rzucił czar swój najczarniejszy.

Zaklęcie Agarma Juchy Spalenie

powoduje krwi twej wrzenie.

Mag Południa był niegłupi,

się zamienił w szkielet trupi.

Wnet go jednak rozszarpały

psy kamienne z litej skały.

Gdzieś tam czarownik stoliczny

ból wywołał potyliczny.

Ktoś rzuca Menloka Miłość Starą

– Wschód z Zachodem zostają parą!

W chruśniaku się długo nie gzili,

w falach potopu się potopili.

Tylko czarownik ze starej wieży

nie macha różdżką, nigdzie nie bieży.

W kurę przemieniony oddalił się cicho,

czeka aż wszystkich trafi złe licho.

Chwil kilka zaledwie minęło,

całe towarzystwo ducha wyzionęło.

Zbliża się Janko od drogi z żoną,

zaraz obdarzy zwycięzcę złotą koroną.

Czar zaraz pryśnie i maga z wieży

czekają zaszczyty i pokłony rycerzy!

Lecz wtem Janko wrzeszczy:

Psia mać, o rzesz ty!

Pozabijali jeden drugiego,

wybili się co do jednego!

Chciał mag oznajmić, że on uniknął losu,

nie mógł jednakże wydobyć z siebie głosu.

Siadł Janko, ukrył w dłoniach twarz,

a żona mówi: chociaż darmo kure masz!

Spojrzał nań Janko, spojrzała i kura

i Janko na maga szybko dał nura!

Czarodziej zdążył poczuć tylko ciarki,

wszak kurom tak łatwo łamie się karki…

 

Tym oto sposobem, Janko chłop prosty

królem naszym został, aż do przyszłej wiosny!

 

Koniec

Komentarze

Anonimie, nie lubię nikomu sprawiać przykrości, więc powstrzymam się od skomentowania Twojego „wiersza”.

 

Psia mać, o rzesz ty! –> Psiamać, o żeż ty!

Nie lubię czytać amatorskich wierszy, coś jednak sprawiło, że ten przeczytałam i nawet nie żałuję. Chociaż w pewnym momencie chciałam przerwać, gdy zobaczyłam stylizację na gwarę śląską i myślałam, że cały tekst będzie w tym stylu, ale przewinęłam trochę w dół i okazało się, że nie. Uważam, że to było niepotrzebne, taka trochę niekonsekwencja, bez żadnego powodu jeden losowy fragment jest stylizowany, a reszta nie. No i nie zaśmiałam się, może dlatego, że mnie trudno rozśmieszyć, a może, bo wiersz nie jest zabawny.

Rany Boskie, apage! I raczej nie funtastyka;), ino całkiem inny konkurs, jeśli kolejna edycja będzie.

 

Skoro taki tu wysyp wierszy, może ktoś zorganizuje konkurs na tę formę? ;)

“Czarodziej Janko” mnie nie urzekł. Źle się czytało. Sama historyjka nie taka kiepska, ale pisana prozą byłaby lepiej odebrana, tak sądzę.

Pozdrawiam.

 

Przeczytawszy.

Finkla

Politowania…

Jak już wspomniano wyżej, historyjka miałaby potencjał, gdyby została przedstawiona prozą, bo w samym pomyśle jest ziarenko humoru. W tej formie nie zakiełkowało.

Niestety marne rymy i niedbałość o rytm zabiły ten poemacik, który mógłby być pieśnią dziadowską, ale nie jest. Pieśń dziadowska powinna być regularna, a tu za dużo takich złych wersów jak tu:

 

Do stu liczyć rozpoczęli,

ale widać nie wszyscy umieli.

Skądinąd, gdyby popracować, to wszędzie ten rytm i długość wersów dałoby się poprawić, np.:

 

Do stu liczyć rozpoczęli,

ale widać nie umieli.

 

Do stu liczyć rozpoczęli,

lecz nie wszyscy to umieli.

Sympatyczne :)

Czytało się jak niezbyt zabawną rymowaną relację z sesji rpg. Pozostaję nieprzekonana.

Nie rozbawiło mnie do łez ale jest to sympatyczne i jakież prawdziwe.

Mnie raczej zmęczyło, niż rozbawiło. :(

Wiersz narodzony w bólach wszechogarniającej nudy, która z pewnością potrafi być bardzo bolesna… Raczej nie rozbawiło, ale też nie znudziło i nie zabolało :)

Przeczytałem. :(

OK, dostrzegam jakieś elementy humorystyczne, ale niezbyt duże.

Za to fantastyka wyraźna.

Fabuła jeszcze dałaby radę, gdyby tytuł nie zdradzał zakończenia. Błąd taktyczny.

Bohaterowie słabo przedstawieni. Znamy tylko imiona (albo i to nie) i zawody.

Z oryginalnością też tak sobie. Walka czarodziejów kojarzyła mi się z turniejem z Harry'ego Pottera. „Zostanie tylko jeden” to również popularna zagrywka.

Zgrzyta mi, że kilku czarodziejów ryzykuje śmierć dla tak nędznej nagrody – jednego roku na tronie. Gdyby chociaż kadencja była dłuższa… Bo przy obecnych rozwiązaniach, to czarodzieje muszą należeć do gatunków zagrożonych.

Warsztat kiepski. Rymy tak częstochowskie i gramatyczne, że przeszkadzały podczas czytania. Czasami brak jakiegoś przecinka i mam wrażenie, że tego nie da się wybronić licentią poeticą. Ale ortograf? „Żeż” pisze się właśnie tak, a nie jak w orzeszku. Stylizacja nierówna – na początku jest gwara (wygląda na góralską), a potem znika.

Nowa Fantastyka