- Opowiadanie: Anonimowy bajkoholik - Zemsta Widara. Sto lat później

Zemsta Widara. Sto lat później

Anonim nie wie, czy to nadal jest śmieszne, ale jak się skubany Widar do niego przyczepił, tak się, cholera, nie chce odczepić. ;)

Anonim dziękuje Baskerville i Drakainie za inspirację. :)

 

Widary po kolei:

1. Zemsta Widara

2. Zemsta wiadra

3. Inspiracja: Ostateczne rozwiązanie...

4. Zemsta Widara. Wysłannicy ministerstwa

5.  Zemsta Widara. Sto lat później

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Biblioteka:

drakaina, rybak, Użytkownicy

Oceny

Zemsta Widara. Sto lat później

Gdzieś w Biesz­cza­dach

Ho­jo­to­ho! ho­jo­to­ho! he­ia­ha! he­ia­ha!

ho­jo­to­ho! ho­jo­to­ho! he­ia­ha! he­ia­ha!

ho­jo­to­ho! ho­jo­to­ho! ho­jo­to­ho! ho­jo­to­ho!

he­ia­ha ha! ho­jo­ho!

Widar sie­dział w fo­te­lu, ze spoj­rze­niem utkwio­nym w ścia­nie. Jo­dło­wa­nie so­pra­nist­ki dzia­ła­ło mu na nerwy, ale nie miał siły wstać i wy­łą­czyć CD z operą Wa­gne­ra. Nie, żeby lubił operę. Z mu­zy­ki to­le­ro­wał je­dy­nie tę re­lak­sa­cyj­ną, z ptasz­ka­mi, szem­rzą­cy­mi stru­my­ka­mi, względ­nie fle­ci­kiem w tle i ko­niecz­nie bez udzia­łu skrzy­piec, bo te wy­wo­ły­wa­ły u niego gęsią skór­kę. Wa­gne­ra kupił kie­dyś, bo chciał wie­dzieć, co kom­po­zy­tor miał do po­wie­dze­nia o jego ro­dzi­nie i zna­jo­mych. Same bred­nie, jak się oka­za­ło, wszyst­ko po­prze­krę­cał.

Teraz ka­to­wał się so­pra­nem, wy­ko­nu­ją­cym par­tie Brun­hil­dy, bo miał dziw­ne wra­że­nie, że jego stan ma coś wspól­ne­go wła­śnie z jakąś so­pra­nist­ką. A był w sta­nie po­ża­ło­wa­nia god­nym. Nie mógł jeść, ani spać, nie po­tra­fił się do ni­cze­go za­brać i uznał, że życie jest do dupy. Odkąd ludz­kość uci­chła i żyła w har­mo­nii, nie miał się na kogo i na co wku­rzać. A wła­śnie te wy­bu­chy zło­ści do­da­wa­ły jego życiu smacz­ku i za­pew­nia­ły względ­ną rów­no­wa­gę psy­chicz­ną. Bo­wiem kon­takt z in­ny­mi miał je­dy­nie wtedy, gdy wa­ha­dło jego na­stro­ju znaj­do­wa­ło się w polu sko­pać komuś tyłek, ku czemu od dawna nie miało oka­zji. Skut­kiem była de­pry­wa­cja zmy­sło­wa, mó­wiąc po ludz­ku, Widar nu­dził się tak bar­dzo, że gdyby nie był nie­śmier­tel­ny, dawno by umarł.

Diwa jo­dło­wa­ła w naj­lep­sze, kiedy po­trak­to­wa­ne kop­nia­kiem skrzy­dło drzwi wal­nę­ło z im­pe­tem w ścia­nę. Fu­try­nę wy­peł­ni­ła w ca­ło­ści po­stać po­tęż­nej ko­bie­ty w skrzy­dla­tym heł­mie.

– Tu się scho­wa­łeś, stary capie! – za­hu­cza­ła basem, ochry­płym od wo­jen­nych okrzy­ków i li­trów piwa.

– Witaj, Brun­hil­do. Wcale się nie ukry­wa­łem – od­parł bez­barw­nym gło­sem.

Wal­ki­ria wkro­czy­ła do środ­ka, za­trza­snę­ła drzwi i kich­nę­ła po­tęż­nie, bo za­le­ga­ją­cy w cha­cie od dzie­się­cio­le­ci kurz za­ata­ko­wał jej noz­drza. Spoj­rza­ła na boga. Skoł­tu­nio­na broda się­ga­ła mu do pasa, nie­my­te od dawna włosy były jesz­cze dłuż­sze, spoj­rze­nie miał tępe i zre­zy­gno­wa­ne. A na do­da­tek w cha­cie śmier­dzia­ło nie­mi­ło­sier­nie.

– O, widzę, że cie­bie też wzię­ło – po­wie­dzia­ła już ła­god­niej.

Widar wzru­szył wy­chu­dzo­ny­mi ra­mio­na­mi.

– Cz-cze­go chcesz?

– Idziesz ze mną. Tylko naj­pierw mu­si­my do­pro­wa­dzić cię do po­rząd­ku – oznaj­mi­ła.

– Dokąd? – za­py­tał apa­tycz­nie.

– A jak, do cho­le­ry, my­ślisz!

 

Wal­hal­la

Ostrzy­żo­ny i wy­pu­co­wa­ny Widar pchnął ol­brzy­mie drzwi, pro­wa­dzą­ce do głów­nej sali, zro­bił krok, by wejść do środ­ka i za­stygł, onie­mia­ły. Gdyby Brun­hil­da nie przy­trzy­ma­ła po­wra­ca­ją­cych cięż­kich drew­nia­nych skrzy­deł, wal­nę­ły­by w boga.

– Co, na wy­ka­łacz­kę Lo­kie­go, się tutaj stało? – za­py­tał wstrzą­śnię­ty.

Zwy­kle gwar­na i pełna tłu­ką­cych się wo­jow­ni­ków sala była teraz cicha i pusta. Ko­ron­ko­we ser­wet­ki i bież­ni­ki, we­spół z ręcz­nie ma­lo­wa­ny­mi wa­zo­ni­ka­mi zdo­bi­ły stoły, na do­da­tek na ścia­nach wi­sia­ły ma­kra­my i słod­kie ob­raz­ki.

– Twój durny po­mysł się stał – mruk­nę­ła Hlokk, a szy­deł­ko w jej ręku za­czę­ło się po­ru­szać szyb­ciej.

– No! – wark­nę­ła Gudr, szczę­ka­jąc dru­ta­mi.

Widar aż się za­chwiał pod cię­ża­rem nie­na­wi­ści w jej gło­sie. Do­pie­ro teraz za­uwa­żył, że wszyst­kie wal­ki­rie noszą weł­nia­ne, naj­wy­raź­niej ręcz­nie ro­bio­ne sza­li­ki, czap­ki i swe­try ze wzo­rem w je­le­nie. Bóg wo­dził wzro­kiem od jed­nej wo­jow­nicz­ki do dru­giej.

Olrun pra­co­wa­ła sku­pio­na, z wy­su­nię­tym ko­niusz­kiem ję­zy­ka. Pod­nio­sła pę­se­tą kwia­tek, wy­cię­ty z pa­pie­ro­wej ser­wet­ki i przy­kle­iła go na bu­tel­kę. Wzdry­gnę­ła się pod spoj­rze­niem Wi­da­ra, przy­gry­zła sobie język i splu­nę­ła krwią na pod­ło­gę.

– De­co­upa­ge – wy­sy­cza­ła wście­kle.

Thrud wal­czy­ła z dłu­gi­mi ka­wał­ka­mi włócz­ki, wią­żąc je w mi­ster­ne węzły.

– Ma­kra­ma – po­in­for­mo­wa­ła, krzy­wiąc się z nie­chę­cią.

Po­zo­sta­łe wal­ki­rie też od­da­wa­ły się róż­nym ro­dza­jom rę­ko­dzie­ła. Oszo­ło­mio­ny Widar osu­nął się na naj­bliż­szą ławę.

– G-gdzie są wszy­scy? – Bez­rad­nie za­to­czył ręką.

– Mu­sia­ły­śmy ich uśpić – wy­ja­śni­ła Brun­hil­da.

– Co?!

Wal­ki­rie za­czę­ły gadać jedna przez drugą. Z tego zgieł­ku wy­ło­ni­ła się opo­wieść o bun­cie znu­dzo­nych wo­jow­ni­ków.

– Wła­ści­wie nu­dzi­li się od za­wsze, ale wcze­śniej mogli przy­naj­mniej po­pa­trzeć, jak lu­dzie ska­czą sobie do gar­deł. A teraz! Ech, spójrz tylko na nas – na­wi­ja­ła Hlokk, a szy­deł­ko w jej dłoni śmi­ga­ło coraz szyb­ciej.

– N-no do­brze, a gdzie o-oni są? – do­py­ty­wał się Widar.

– Tra­dy­cyj­nie, śpią pod jakąś górą – od­po­wie­dzia­ła Thrud.

– A wierz mi, nie było łatwo o wolne miej­sce dla nich. Wszyst­ko za­ję­te! Gie­wont, Czan­to­ria… Pod byle pa­gór­kiem śpią jacyś ry­ce­rze. W końcu udało nam się zna­leźć pusty Sto­żek – do­rzu­ci­ła Brun­hil­da.

– Ale da się ich o-obu­dzić?

– Jasne, wy­star­czy, że ktoś za­wo­ła: po­mo­cy, kurwa, po­mo­cy – od­par­ła z prze­ką­sem Hlokk.

– No, to sobie chłop­cy po­śpią – wes­tchnął Widar.

Wal­ki­rie za­mil­kły i pa­trzy­ły na niego wy­cze­ku­ją­co. Bóg wier­cił się nie­spo­koj­nie pod ich spoj­rze­nia­mi.

– N-no co? – za­py­tał w końcu.

– Mu­sisz coś z tym zro­bić, jakoś to od­krę­cić! – pal­nę­ła Hlokk.

Uśpio­ne do tej pory wa­ha­dło na­stro­ju Wi­da­ra za­czę­ło się wol­niut­ko prze­su­wać w stro­nę pola: sko­pać komuś tyłek. Nikt nie bę­dzie mówił bogu, że musi coś zro­bić!

– Mu­si­my coś z tym zro­bić – do­pre­cy­zo­wa­ła Brun­hil­da, zanim do­szło do wy­bu­chu.

Widar wes­tchnął, wal­ki­rie miały rację, pro­blem po­le­gał tylko na tym, że nie miał zie­lo­ne­go po­ję­cia, jak wyjść z tego baj­zlu.

– A może… – za­czę­ła nie­śmia­ło Olrun.

Jej po­mysł ni­ko­mu się nie spodo­bał, ale za­ini­cjo­wał praw­dzi­wą burzę mó­zgów. Ko­bie­ty po­rzu­ci­ły ro­bót­ki ręcz­ne, na stole po­ja­wi­ły się nie wia­do­mo skąd kufle piwa, a at­mos­fe­ra za­czę­ła nieco przy­po­mi­nać tę sprzed stu lat. I w tym roz­gar­dia­szu wy­klu­ła się w końcu idea, którą po­sta­no­wi­li wpro­wa­dzić w życie.

 

Epi­log

Kilka dni póź­niej w naj­waż­niej­szych ga­ze­tach świa­ta uka­za­ło się ogło­sze­nie:

 

Ko­man­do Uci­sza­ją­cych Rwe­tes Wi­kin­gów

in­for­mu­je, że z dniem 1 sierp­nia 2119 roku za­wie­si­ło swoją dzia­łal­ność.

Od tego mo­men­tu każdy może wrzesz­czeć do woli, wy­ży­wać się na in­nych i czy­nić wszel­ki hałas bez obaw o kon­se­kwen­cje.

 

Przez kilka dni nic się nie dzia­ło. Wal­ki­rie ner­wo­wo ob­gry­za­ły pa­znok­cie, a Widar po­padł w ka­ta­to­nię. Aż któ­re­goś dnia…

Drob­ny, prysz­cza­ty chło­pak szedł chod­ni­kiem ze wzro­kiem utkwio­nym w ko­lum­nie cyfr, którą wy­świe­tla­ły jego oku­la­ry. Był tak za­ję­ty ob­li­cze­nia­mi, że nie za­uwa­żył czer­wo­ne­go świa­tła. Obły po­dusz­ko­wiec za­ha­mo­wał w ostat­nim mo­men­cie.

– Jak ła­zisz, kre­ty­nie! – wrza­snął otyły pa­sa­żer po­jaz­du.

Prze­chod­nie za­trzy­ma­li się zdu­mie­ni i zszo­ko­wa­ni.

– No, i co się ga­pi­cie! Żaden pie­przo­ny wi­king tu nie przy­le­zie! – wy­dzie­rał się dalej gru­bas.

Oku­lar­nik wpa­try­wał się w prze­strzeń, a przy­naj­mniej tak wy­glą­dał, bo w isto­cie go­rącz­ko­wo prze­szu­ki­wał stro­ny hi­sto­rycz­ne in­ter­ne­tu. W końcu od­na­lazł tę dawno za­po­mnia­ną in­for­ma­cję.

– Cisza, k-kur­wa – wy­ję­czał i ci­snął w pa­sa­że­ra lewym san­da­łem.

Gapie wstrzy­ma­li od­dech, wstrzy­my­wa­li go tak długo, jak się dało, ale nic się nie stało.

– Ha! – wy­krzyk­nął trium­fal­nie gru­bas.

I za­czę­ło się mor­do­bi­cie.

W Wal­hal­li wal­ki­rie i Widar pod­ska­ki­wa­li z ra­do­ści i kle­pa­li się po ple­cach. Byli pewni, że teraz wszyst­ko wróci do normy. Lu­dzie za­czną się żreć, awan­tu­ro­wać, wda­wać w kłót­nie, doj­dzie do rę­ko­czy­nów i może nawet ja­kiejś wojny. I nie my­li­li się. Wy­pad­ki po­to­czy­ły się la­wi­no­wo. Wy­star­czy­ło le­d­wie kilka mie­się­cy, by ko­by­ła hi­sto­rii wró­ci­ła na stary, do­brze sobie znany trakt. Choć w tym przy­pad­ku na­le­ża­ło­by ra­czej mówić nie o ko­by­le, a o ośle.

Koniec

Komentarze

 Pierwszy!!!!111!jedenJeden!jeden!!!111

Czekam na papierową wersję zbioru opowiadań “Zemsta Widara: Zemsta wiadra”. Poprowadzę także dystrybucję oraz przetłumaczę zbiór na esperanto. W skład cyklu wchodzą również niedokończone opowiadania “Zemsta Wiadra sto lat później”, “Star Widar: Wojny wiadra” oraz “Bogowie z Valhalli: Wiadro Widara”. Ktoś chętny na przedsprzedaż??

Bardzo sympatyczne jak zawsze. Trochę mniej śmiechu niż w dwóch poprzednich, ale wciąż bardzo mi się podobało. 

Teraz katował się sopranem

A nie pasowałoby bardziej “wysokim piskliwym głosem”? 

Kocham żarty tworzące się wokół kilku tekstów. 

Nadal cudne :) Choć oczywiście wolałabym świat z pierwszej zemsty Widara :) Za twórcze wykorzystanie Wagnera – ode mnie dodatkowy plusik!

MaSkrolu, skoro zajmiesz się dystrybucją papierowej wersji opowiadań o Widarz, to Anonim dorzuci jeszcze Zemstę Widara – przebudzenie wikingów. ;)

Fajnie, że Ci się podobało. :D

 

Drakaino, Anonim dziękuje za kliczka, kurcze, klik od Ciebie, to naprawdę coś. :D

 

Yupi!!

Anonim ma klika od Drakainy!

ANONIM MA KLIKA OD DRAKAINY!!!

Omg. Czym ja sobie na to zasłużyłam?

Wykańczając trylogię ;)

 Nie żeby

Nie, żeby.

 postać potężnej kobiety

Hmm.

 zlegający

Zalegający. Zległ, to ogar przed kominkiem.

 kurz, zaatakował

Bez przecinka między podmiotem, a orzeczeniem. Luuuudzie.

 Widar wzruszył wychudzonymi

Wiele "w" wystąpiło…

 zastygł oniemiały

Dałabym przecinek: zastygł, oniemiały.

 powracających

Zbędne, jasne z kontekstu.

 zapytał wstrząśnięty

Tu też przecinek.

 sala, była

Oooj…

 serwetki i bieżniki zdobiły stoły, wespół z ręcznie malowanymi wazonikami

Stoły z wazonikami?

 słodkie obrazki

Z kotkami? ^^

 szydełko w jej ręku zaczęło się poruszać szybciej.

Oj, ale na szydełkowaniu to się nie znasz :P

 aż zachwiał się

Aż się zachwiał.

 kwiatek, wycięty z papierowej serwetki

Nie dawałabym przecinka.

 pincetą

Nie "pęsetą"?

 – Makrama – poinformowała, krzywiąc się z niechęcią.

Ej, to bardzo żeglarskie zajęcie :D Te węzły :)

 przynajmnie

"J" smakowało?

 Jak łazisz kretynie!

Jak łazisz, kretynie!

 No i co się gapicie!

No, i co się gapicie!

 wyjęczał

Hmm. Wiesz, że nie lubię tego słowa.

Tarnino, Anonim dziękuje za łapankę. Większość poprawiona. :D

powracających

Zbędne, jasne z kontekstu.

Anonim nie może tego znaleźć.

 

 szydełko w jej ręku zaczęło się poruszać szybciej.

Oj, ale na szydełkowaniu to się nie znasz :P

To, co robi szybełko? ;)

 

 pincetą

Nie "pęsetą"?

Może być tak i tak.

https://sjp.pwn.pl/sjp/peseta;2499610.html

Ale niech będzie po twojemu. :)

 

A wrażenia ogólne, coś w rodzaju: podobało się, było fantastyczne? :)

 

Drakaino, no jakżesz czym – kliczkiem. :D

Gdyby Brunhilda nie przytrzymała powracających ciężkich drewnianych skrzydeł, walnęłyby w boga.

O, tu.

To, co robi szybełko? ;)

Nic nie robi :) To ja nim dłubię.

Może być tak i tak.

Patrz, jak się człowiek całe życie uczy (i głupi umrze :D)

A wrażenia ogólne, coś w rodzaju: podobało się, było fantastyczne? :)

heart

 

A dla mnie, takie małe rozczarowanie.

Po pierwsze, zakończenie przewidywalne, chociaż droga do niego ciekawa.

Po drugie, mniej śmieszne – ale w trzecim odcinku zawsze jest kryzys.

Czekam na “Przebudzenie wikingów”.

 

Ach, Fizyku crying

Klątwa trzeciej części mówisz, Anonim musi sprawdzić. ;)

 

Z przyjemnością śledzę następstwa zemsty Widara i nie ukrywam, że czekam na kolejne odcinki dzieła, mam nadzieję,  jeszcze ciekawsze i jeszcze zabawniejsze. ;)

 

szem­rzą­cy­mi strum­ka­mi, względ­nie fle­ci­kiem w tle… –> Literówka.

 

Pod byle po­gór­kiem śpią jacyś ry­ce­rze. –> Chyba miało być: Pod byle pa­gór­kiem śpią jacyś ry­ce­rze.

 

że nie nie miał zie­lo­ne­go po­ję­cia… –> Dwa grzybki w barszczyku.

Reg, babole oczywiście poprawione. Specjalnie dla Ciebie Anonim tworzy kolejne opko. ;)

Choć wcześnie będzie chyba musiał napisać sprostowanie, bo ktoś tu jakąś dezinformację na temat Widara szerzy. ;)

Oczom nie wierzę, uszom nie słyszę!!! Możliwe to, Anonimie???

Ciekawość mnie zżera i drżenie niecierpliwości targa. ;D

Hmmm. Może być, ale pierwsze części były lepsze. Ten smak świeżości… Niniejsza już trochę wymuszona.

Fajne, zabawne i nieźle wykonane. 

Problem w tym, że nie bardzo wiem, co jeszcze napisać. Ostatnio czytam całe mnóstwo tekstów na Fun-tastykę, gdzie roi się od fajnych, zabawnych i nieźle napisanych opowiadań, więc kolejne fajne, zabawne i nieźle wykonane opowiadanie przechodzi bokiem, jak obrażony cumulonimbus. 

Chyba muszę strzelić sobie jakąś depresyjkę. Idę zobaczyć ostatni tekst Katii. 

Finklo, Anonim przyznaje, że na operze zna się średnio i stąd może Twoje wrażenie. ;)

 

Thargone, w sumie masz rację, jeden kawałek czekolady smakuje świetnie, dwa, nawet trzy też, ale kiedy człowiek zaczyna jeść na całe tabliczki… ;) Tylko, że Widar się do Anonima faktycznie przyczepił, jak rzep do psiego ogona i za cholerę nie chce puścić. Jak Anonim próbuje się migać i napisać coś depresyjnego, to tylko siedzi i gapi się tępo w monitor, a w głowie szaleją mu widarowskie tłisty. ;)

A czemuż to Anonim w ogóle się anonimi, skoro w konkursie udziału nie bierze? Wszak Widara wstydzić się nie należy. 

A, bo “Zemsta Widara” jest w konkursie. Opuściłeś, Thargone, już dwa teksty Anonima: “Zemstę Widara” i “Zemstę wiadra”. :)

Aaa… Bom już myślał, że Anonim, na podobieństwo Upiora w operze, fizys swą wybrakowaną przed okrutnym wzrokiem Świata skrywać musi, tudzież płochy jest, jako ta Zosia, co w negliżu po kwietnym ogrodzie za motylkami goniła… 

Anonim płochy?! Nie ten w każdym razie. Dumnie przed publiką stanie i lico swe odkryje. W stosownym czasie, rzecz jasna. A Ty, zacny Thargone biegnij zaległości odrobić, bo dziś jeszcze nowe opko przybędzie. Anonim musi bowiem honoru Widara bronić.

Dalej sympatyczne. Nadal lekkie. Tyle że trzecia część już jednak trochę “wiezie się” na pozytywnym odbiorze poprzednich. Jeśli mają powstać kolejne, potrzeba w mojej opinii choćby lekkiego odświeżenia. 

Anonimie, ja też się zbytnio nie znam na operze. Podejrzewam, że nie na tym polega problem.

A tak na marginesie, to masz zajebistego awatara, CM :-) 

Sorki za offtop ;-) 

Finklo, Anonim przyznaje, że może za bardzo starał się odpowiedzieć Drakainie. Opko nie płynęło mu samo, jak poprzednie. Ale jest nowy tekścik, zajrzyj i orzeknij, czy forma Anonimowi wrócila. ;)

 

Thargone, a offtopuj, zawsze to jakiś ruch pod tekstem. :) A awatar rzeczywiście fajny.

Czy Anonim wie, jakie Finkla ma zaległości? Konkursowe i nie tylko?

Rewelacja! Jeszcze lepsze niż Zemsta. A ostatnie zdanie… Zazdraszczam.:)

 

A tak na marginesie, to masz zajebistego awatara, CM :-) 

Mogę polecić Ci autora. :-)

 

EDIT: I ja przepraszam za offtop.

Paczpan, komentarz uleciał, niezamieszczony:( , więc jeszcze raz  skrótowo.

Szkoda, że świat na oślą ścieżkę powrócił, ale tak realniej. Sprawnie napisane i dobre te zwariowane pomysły. Walkirie zajmujące się robótkami ręcznymi :))). Rozbroił mnie kwiatek z decoupage.

A cóż tam nie zgadzało się Widarowi z przodkami według Wagnera?

Asylum, Anonim cieszy się, że Widar nadal się podoba i dziękuje za klika. :)

Szkoda, że świat na oślą ścieżkę powrócił, ale tak realniej

Powrócił, ale dopiero za sto lat, więc nam już wszystko jedno. ;)

 

A cóż tam nie zgadzało się Widarowi z przodkami według Wagnera?

No, na przykład sopran Brunhildy. ;)

Aaa, tylko sopran, szkoda, bo pomyślałam sobie, że nieprawdziwa jest końcówka o zostaniu zwykłą kobietą, swoją drogą, bogowie są niesprawiedliwi, zwłaszcza Odyn.

Tak Ci się Anonimie tylko wydaje, z tym powrotem po stu latach, skróci się na pewno. Choćby dzisiaj słyszam "rewelacje”, że za trzydzieści lat naszymi partnerami będą roboty. Pewna psycholożka wypowiadała się na temat szczęścia i relacji. Brrr! Będziemy szczęśliwi – człowiek, będę miała Zygmunta, zamykała go w szafie i wyciągała go z niej, kiedy kiedy będę chciała pogadać. No, zdefiniujmy szczęście? Nie za mądra ta pani. Eh.

będę miała Zygmunta, zamykała go w szafie i wyciągała go z niej, kiedy kiedy będę chciała pogadać.

Tja, niestety to znam. Eh.

Och, dziewczyny, skąd ten depresyjny nastrój. To opko miało rozbawić. ;)

Nie Twoja wina, cny Anonimie, że mnie świat połknął, wymemłał i wypluł.

Nowa Fantastyka