- Opowiadanie: Corrinn - Ludzie nieba

Ludzie nieba

Wiem, że fan­ta­sty­ki w tej fan­ta­sty­ce nie­wie­le, ale mam na­dzie­ję, że znaj­dzie­cie w tym tek­ście coś war­te­go uwagi.

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Ludzie nieba

Świt wy­dłu­bał z pół­mro­ku reszt­ki ustę­pu­ją­cej nocy, po­zo­sta­wia­jąc tylko le­ni­we cie­nie, nieme i po­nu­re, ma­je­sta­tycz­ne, wy­prę­ża­ją­ce się ni­czym za­spa­ne zwie­rzę­ta, bę­dą­ce je­dy­ną opo­zy­cją do bu­dzą­cej się na wscho­dzie gwiaz­dy. Jej blask od­bi­jał się od ska­li­stych zbo­czy gór, na­da­jąc im wy­gląd krwa­wy i jesz­cze bar­dziej nie­pokojący. U pod­nó­ża wznie­sień wiła się kręta rzeka, w któ­rej prze­zro­czy­stych wo­dach miesz­ka­ły całe ła­wi­ce ryb, a były one nad­na­tu­ral­nie wiel­kie i bar­dzo po­żyw­ne.

Wraz ze słoń­cem do życia bu­dzi­li się także lu­dzie gór, ple­mię Buttu. Wie­rzy­li oni w świę­tość Dłu­giej Rzeki oraz czci­li naj­wyż­szy znany sobie szczyt, zwany Górą Świa­ta. Buttu byli mocno zżyci z przy­ro­dą, jaka ich ota­cza­ła, ko­cha­li rzekę jak matkę, ona bo­wiem kar­mi­ła swoje ple­mię ni­czym wła­sne dzie­ci.

W za­mian lu­dzie gór poili rzekę krwią swo­ich wro­gów.

Od lat Buttu byli szczę­śli­wi, a lu­dzie rów­nin drże­li przed okrzy­ka­mi wo­jen­ny­mi gór­skich ple­mion, zwia­stu­ją­cy­mi śmierć. Nikt nie­po­wo­ła­ny nie śmiał nawet zbli­żyć się do Góry Świa­ta, gdyż każdy, kto wcho­dził w jej cień, mu­siał zgi­nąć z rąk wa­lecz­nych Buttu.

Aż pew­ne­go dnia na­de­szli lu­dzie nieba, któ­rzy nie byli tak tchórz­li­wi jak lu­dzie rów­nin.

Buttu chcie­li obro­nić Górę Świa­ta i Długą Rzekę. Wy­szli z dzi­da­mi i pro­ca­mi, aby zgła­dzić nie­przy­ja­ciół, jak czy­ni­li to od da­wien dawna. Wro­go­wie przy­le­cie­li w Sza­rych Pta­kach, któ­rych śpiew ogłu­szał Buttu do tego stop­nia, że za­ty­ka­li uszy i przy­gry­za­li wargi. A potem wy­szedł do nich czło­wiek, o ile to był czło­wiek. Ubra­ny był od stóp do głów, tak że nie było gdzie wbić dzidy, ani do czego ce­lo­wać z procy. Za nim z Sza­rych Pta­ków wy­szło jesz­cze wielu po­dob­nych, a Buttu po raz pierw­szy po­czu­li lęk. Isto­ty te (bo z całą pew­no­ścią nie byli to lu­dzie), miały w dło­niach dziw­ne przed­mio­ty i po­ro­zu­mie­wa­ły się w okrop­nym ję­zy­ku, któ­re­go nikt z ludzi gór nie znał. Roz­ma­wia­jąc ze sobą, po­wta­rza­ły wciąż jeden nie­zro­zu­mia­ły wyraz:

– Złoto.

Buttu chcie­li wal­czyć, ale Szare Ptaki pa­trzy­ły na nich strasz­ny­mi ocza­mi, a isto­ty z nieba w ogóle na nich nie pa­trzy­ły, bo miały na gło­wach dziw­ne maski, które za­kry­wa­ły twa­rze, ale nie przy­po­mi­na­ły ich. Wszyst­ko to bu­dzi­ło strach. Wódz Buttu pod­biegł do jed­ne­go z nich z wy­so­ko wznie­sio­ną dzidą, gdyż chciał po­wi­tać go jak przy­ja­cie­la, aby nie czy­nił krzyw­dy Górze Świa­ta, Dłu­giej Rzece, ani jego ple­mie­niu.

Nie­ste­ty, isto­ty z nieba nie znały się na oby­cza­jach tu­byl­ców. Jedna z nich po­ru­szy­ła przed­miot trzy­ma­ny w rę­kach, roz­legł się do­no­śny huk, a wódz Buttu, z dziu­rą w brzu­chu, legł na ziemi. Wtedy ple­mię zbun­to­wa­ło się, lecz nie bun­to­wa­ło się długo.

 

*

 

Lu­dzie nieba (bo jed­nak oka­za­li się ludź­mi) z roz­cza­ro­wa­niem od­kry­li, że w gó­rach ple­mie­nia Buttu nie ma złota, a w rze­kach jest tylko woda i tłu­ste ryby. Zro­bi­li więc wy­cią­gi nar­ciar­skie, a w do­li­nach budki z chru­pią­cy­mi ka­wał­ka­mi kur­cza­ka.

Woda w Dłu­giej Rzece szyb­ko prze­sta­ła być prze­zro­czy­sta, a świt nad Górą Świa­ta już nigdy nie miał być tak pięk­ny, jak daw­niej.

Lu­dzie nieba zwy­cię­ży­li, bo mieli Szare Ptaki i dziw­ne przed­mio­ty, które ro­bi­ły huk.

Lu­dzie nieba uwa­ża­li, że klu­czem do wiel­ko­ści jest złoto i po­stęp.

Lu­dzie nieba mu­sie­li mieć rację, skoro oni trwa­ją, a Buttu nie.

Koniec

Komentarze

Bardzo fajnie napisane, temat ważny, ale historia moim zdaniem trochę banalna.

Od lat Buttu byli szczęśliwi, (…) musiał zginąć z rąk walecznych Buttu.

Rozumiem, że powtórzenia w tekście mają dawać anarchoniczny vibe?

skoro oni trwają a Buttu nie.

Nie przydałby się przecinek przed a?

Wtedy plemię zbuntowało się, lecz nie buntowało się długo.

Celowe powtórzenie?

nie byli to jednak ludzie

Dla mnie trochę niekonsekwentnie nazywasz Ludzi nieba – najpierw ludzie, potem wątpisz w ich ludzkość, potem znowu ludzie. Dla mnie trochę nie gra.

 

Dzięki za tekst. Miło się czytało.

Wywaliłbym “jednak”.

bronchospazm: Dziękuję za zwrócenie uwagi, drobne błędy poprawiłem, a jeśli chodzi o powtórzenia… sam nie wiem. Z jednej strony chciałem nadać opowieści pewien klimat, z drugiej strony być może nie każdemu się to spodoba. Oczywiście słowa, które się powtarzają, mogę pozamieniać, to żaden problem, ale miałem tu pewien zamysł, szczególnie w zakończeniu. Jeśli jest to jednak błąd, mogę go skorygować.

@Corrin

Nie wiem, czy błąd, nie znam się. Dla mnie brzmi jak celowy zabieg anachronizujący, jakby jakiś ocalały Buttu opowiadał przy ognisku. Zastanawiałem się czy taki był Twój zamysł.

Właściwie to nie tyle krótkie opowiadanie, co krótka przypowieść. Smutna i taka prawdziwa. Temat niby co jakiś eksploatowany, a jednak ciągle aktualny. Trochę się kojarzy z tym, co się dzieje w Afryce na terenach, z których wydobywana jest ropa, jednak w tym opowiadaniu jest ten krok dalej, gdzie mowa o przypadku, gdy nawet brak surowców nie przeszkadza w wyduszaniu z terenu czego się da, skoro już podjęto “koszta”…

 

Do wątku biblioteki klikać idę.

Podobało mi się. Słowa i przesłanie. Ładnie napisane, neutralnie, nienachalnie, smutno. Szare ptaki ze straszliwymi oczami. 

Idę bibliotekować.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Świt wydłubał z półmroku resztki ustępującej nocy

Naprawdę, ale to naprawdę nie chcę po Tobie przechodzić. Ale muszę przez wzgląd na recenzencką uczciwość. What the hell is this supposed to be? Metafora powinna być spójna a) wewnętrznie, b) ze zdrowym rozsądkiem i c) z nastrojem, który zamierzasz osiągnąć. Przykład: Na widok takiej blondynki biskup wykopałby witraż z ram. (Raymond Chandler, przekład mój) Czujesz różnicę? Wyobrażasz sobie tę blondynkę? Porównaj ją z Twoim dłubiącym świtem.

zaspane zwierzęta, nieme i ponure, majestatyczne, będące jedyną opozycją do budzącej się na wschodzie gwiazdy

I ciąg dalszy metaforycznego bałaganu. Dlaczego te zwierzęta mają być opozycją wobec gwiazdy? W czym jej się przeciwstawiają, jak z nią kontrastują? I co jest majestatycznego w byciu zaspanym i niemym? Nic tu nie pasuje.

Aureola blasku odbijała się od skalistych zboczy gór

Aureola jest wokół czegoś. Kiedy się odbija, nie jest już aureolą.

nadając im wygląd krwawy i jeszcze bardziej niedostępny

Poza tym, że wygląd nie może być niedostępny, a krwawy też nie bardzo – nie jestem pewna, jakie te góry mają być. Groźne? Niebezpieczne?

w której przezroczystych wodach mieszkały całe ławice ryb, a były one nadnaturalnie wielkie i bardzo pożywne.

Mało naturalne. I – nadnaturalne ryby to już przebłysk fantastyki ;)

ludzie gór, plemię Buttu, które wierzyło

Nie wiem, jakoś mi to nie brzmi.

przyrodą, jaka ich otaczała

Która.

każdy kto

Każdy, kto.

przylecieli w Szarych Ptakach

I tu już wiem na pewno, że chodzi o samoloty. Jak myślisz, dlaczego? Czy nie lepiej by było jeszcze chwilkę potrzymać czytelnika w niepewności?

ogłuszał Buttu do tego stopnia, że zatykali uszy

Hmm. Już po ogłuszeniu?

wielu podobnych jemu

"Jemu" nie jest potrzebne, a potknęłam się na nim.

istoty z nieba w ogóle na nich nie patrzyły, bo miały na głowach dziwne maski

Skrótowe.

 

Ano, tak. Niegłupie, choć i niezbyt odkrywcze (ale to nie szkodzi, o pewnych rzeczach trzeba ciągle opowiadać od nowa). Skrótowe, niestety. Wszystko widzimy z pewnego oddalenia, co nie musi być wadą, ale nie do każdego przemówi. No i te metafory…

Próbuj dalej.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Jak dobrze Tarnino, że zajrzałaś do tekstu Corrinne!:)

Gdyby  poprawić  te metafory w kierunku, o którym piszesz,  byłoby rewelacyjnie, bo słowa są mocne i ujednolicają tekst oraz dają klamrę.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

wilk-zimowy – Bardzo dziękuję, właśnie mniej więcej o to mi chodziło w tekście.

Asylum – Bardzo się cieszę, że Ci się spodobało, mimo nadnaturalnych metafor :)

 

Tarnina – Jestem otwarty na sugestie i krytykę, jak zawsze zresztą. Początek lekko zmodyfikowałem, w pierwszym zdaniu chodziło oczywiście cały czas o cienie, może w złej kolejności ułożyłem słowa, to się czasami zdarza :)

 

przyrodą, jaka ich otaczała

Która?

Góry, rzeka, tłuste ryby, wschody i zachody słońca. Po co prymitywnemu plemieniu coś więcej do szczęścia?

 

w której przezroczystych wodach mieszkały całe ławice ryb, a były one nadnaturalnie wielkie i bardzo pożywne.

Mało naturalne. I – nadnaturalne ryby to już przebłysk fantastyki ;)

Owszem, bo to miał być przebłysk fantastyki, gdybym pisał literaturę piękną, to nie wstawiałbym swoich tekstów na Nową Fantastykę. W domyśle miała to być nawet ukryta teoria spiskowa, że te ryby rosną takie wielkie z powodu krwi wrogów, którą Buttu poją swoją rzekę, choć wiem, że to już pseudonaukowe podejście ;) i raczej mało kto by się tego domyślił, bo z kontekstu to jednoznacznie nie wynika.

Dziękuję za pomoc, część Twoich uwag wziąłem pod uwagę od razu, pozostałe muszę przemyśleć. I nie chodzi mi tu o to, że podważam Twój autorytet, po prostu zastanawiam się jak to zmienić, żeby był wilk cały i owca syta.

 

 

Wilk cały i owca syta, teraz to dopiero dowaliłem!!! :D

Spoko, tutejszy wilk jest wege, więc jak się dorwie do zieleniny, to trzeba się nastarać, żeby coś dla owiec starczyło :P 

Góry, rzeka, tłuste ryby, wschody i zachody słońca. Po co prymitywnemu plemieniu coś więcej do szczęścia?

Nie o to mi chodziło. "Jaka" sugeruje kategorię, "która" – konkret. A Ty piszesz o tej konkretnej przyrodzie w tym konkretnym miejscu.

W domyśle miała to być nawet ukryta teoria spiskowa, że te ryby rosną takie wielkie z powodu krwi wrogów

Spiskowa?

podważam Twój autorytet

Powtarzam – nie jestem autorytetem. Jestem krytykiem. To nie to samo :)

Wilk cały i owca syta, teraz to dopiero dowaliłem!!! :D

Mnie się podoba XD

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

I mnie się podoba  – cały wilk i owca syta XD

A nadnaturalne metafory są dobre, oby tylko logiczne. Teoria spiskowa  – jasna, to akurat zaburzało raj, lecz nie możemy mieć wszystkiego, nieprawdaż? W jako takiej równowadze żyli.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

To ja tylko krótko: podobało mi się :) I na pewno przeczytam Twoje kolejne szorty, a może i wreszcie coś dłuższego skrobniesz.

Spodziewałam się uwag co do pierwszego zdania i tylko połowicznie się doczekałam. ;) Ale napiszę to, co myślałam, gdy wydawało mi się, że pod tekstem znajdę więcej narzekania. Zgadzam się z Asylum, że nadnaturalne metafory (i mocno kombinowane metafory) nie muszą być złe, a często wręcz przeciwnie. Tu jednak ten początek mnie nieco przystopował, nawet nie względu na rozbudowane, opisowe zdanie, a jego umiejscowienie. Zaczynanie od opisu krajobrazu, wschodu słońca, gwiazd na niebie itede jest moim zdaniem lekkim pójściem na łatwiznę, takim rozpoczęciem, gdy nie ma się pomysłu na inne, banalnym rozwiązaniem.

Ale gdy już przez to przeszłam – bardzo ładnie napisany tekst, poruszający ważny, istniejący od zawsze temat. Trochę zazgrzytał mi fragment po gwiazdce. Nie wydaje mi się, że wytłumaczenie w nawiasie, że ludzie nieba byli ludźmi jest konieczne. Te wyciągi narciarskie i budki z kurczakiem trochę mnie wybiły z klimatu, nagle ściągając do współczesności. Ale po namyśle stwierdzam, że to w sumie wcale nie jest złe rozwiązanie.

arya – Cieszę się :)

 

ocha – Każdy komentarz jest dla mnie cenny, dziękuję za przeczytanie. Postaram się sumiennie zwiększać swój poziom, poprawiać warsztat i eliminować potknięcia. To chyba jedyna droga, nie ma ścieżek na skróty.

Ja pozostaję nieco bardziej sceptyczna niż większość czytelników i nieco mniej przekonana: metafora w tej przypowiastce wydała mi się nieco zbyt prosta i przewidywalna, a styl nie do końca przekonał. Natomiast za mocny i dobry pomysł uważam podkreślenie, że skoro nie ma złota, to kolonizatorzy i tak sobie znajdą coś do wykorzystania – smutne i prawdziwe, niestety. Choć akurat ten tekst mnie w 100% nie kupił, chętnie przeczytam Twoje kolejne.

Ładny tekst, smutny, z gorzką końcówką.

Ale jak dla mnie – trochę za mało fantastyki. No, to się niestety zdarzało nie raz…

W pewnym momencie odniosłam wrażenie, że nadużywasz zaimków – oni, ona w miejscu, gdzie spokojnie można się ich pozbyć.

Babska logika rządzi!

Fantastyki mało, wiem :( Obiecuję poprawę. Dziękuję za przeczytanie :)

Dobrze, że tekst ma wymowę. Źle, że wbijaną czytelnikowi łopatą ;) Ale generalnie to pisz dalej :)

Niezły tekst z końcówką, która wbiła mi się w pamięć – a w szorcie to najważniejsze w mojej ocenie. Dlatego daję klika i podrzucam ciekawe linki, które pomogą przy następnych tekstach :)

Dialogi – mini poradnik Nazgula: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/12794

Dialogi – klasyczny poradnik Mortycjana: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/2112

Podstawowe porady portalowe Selene: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/4550

Coś o betowaniu autorstwa PsychoFisha: Betuj bliźniego swego jak siebie samego

Temat, gdzie można pytać się o problemy językowe:

http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/19850

Temat, gdzie można szukać specjalistów do “riserczu” na wybrany temat:

http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/17133 

Poradnik łowców komentarzy autorstwa Finkli, czyli co robić, by być komentowanym i przez to zbierać duży większy “feedback”: http://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842676 

Poradnik Issandera, jak dostać się do Biblioteki ;)

https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842782 

Powodzenia!

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Dziękuję! :) Porady i wskazówki zawsze w cenie, chętnie poczytam w wolnej chwili. Cieszę się, że tekst się spodobał.

Całkiem nieźle, Corrinnie. Szorcik króciutki, ale wielce treściwy i zasobny w istotne treści. Przeczytałam z przyjemnością i miło mi, że mogę go odesłać do Biblioteki. ;)

 

a wódz Buttu legł z dziu­rą w brzu­chu na ziemi. –> Czy dobrze rozumiem, że brzuch wodza był na ziemi?

Proponuję: …a wódz Buttu, z dziu­rą w brzu­chu, legł na ziemi.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jest mi bardzo miło, że szort znalazł się w bibliotece :) Pierwsze koty za płoty, teraz pozostaje mi tylko pisać dalej i poprawiać regularnie warsztat.

I ja, Corrinnie, widzę Twoją przyszłość podobnie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Sympatyczny szort z perspektywy “ofiar”. Utkwiło mi w głowie kilka obrazków po lekturze, co niech świadczy o tym, że udało Ci się uniknąć nijakości. Nawet jeśli historia trąca sztampą i jest przewidywalna, została przedstawiona w całkiem ciekawy sposób.

Dziękuję za opinię i dobre słowo :)

Sympatyczne :)

Znam tylko pięć liter ;)

Bardzo ładny szort. Fantastyki, owszem, mało, ale nie szkodzi. Te wielkie, tłuste, zmutowane ryby też mi się rzuciły w oczy. A i nie wpadłabym na to, że karmione są krwią. Wilk cały i owca syta – też dobre :D

 

Pozdrawiam. :)

Sara

Trochę subiektywnego dziegciu – nieszczególnie mnie tekst zaskoczył – to takie mega-streszczenie Pocahontas lub Avatara (może to były twoje inspiracje?). Styl też nieszczególnie DO MNIE trafił – ale to przecież kwestie indywidualne. Jednakże – większości się podobało, biblioteka jest – dlatego gratuluję i trzymam kciuki za twoje przyszłe teksty. Nie poddawaj się, pisz dalej. Pozdrawiam!

Złościć się to robić sobie krzywdę za głupotę innych.

Dziękuję za opinię. Jeśli chodzi o bibliotekę, można powiedzieć, że sam jestem w szoku. :D

Nowa Fantastyka