- Opowiadanie: Flapjack123 - Wiejski Klimat

Wiejski Klimat

Wiersz przepełniony nostalgią.

Dyżurni:

brak

Oceny

Wiejski Klimat

Myślami wracam do tamtych lasów.

Sosen i świerków rozmaitych.

Do zapachu świeżości.

Szyszek porozrzucanych.

 

Myślami wracam do tamtych stawów.

Z rybami gdzieś na łące wykopanych.

Do tej specyficznej atmosfery.

Chleba rzucanego.

 

Myślami wracam do tamtych kultur i osądów.

Gdzie w wigilię razem siedzieliśmy.

Gdzie w śmigus dyngus wodą się oblewaliśmy.

Gdzie w Wielkanoc jajka podkradaliśmy.

 

Myślami wracam do tamtego klimatu.

Odzianego swojską atmosferą.

W którym wszystko wydawało się nadzwyczajne.

Gdzie wszystko spowite było śmiechem i humorem.

 

Myślami wracam do tych zwierząt.

Wszystkich krów od których mleko piłem.

Wszystkich kur które zaganiałem.

I wszystkich świń których się strasznie bałem.

 

Myślami wracam do tamtych zabaw.

Gdzie absurd mógł sięgać zenitu.

Do tych podchodów i klas w które grywałem.

Do tych sprzeczek, że to ja wygrałem.

 

Myślami wracam do tamtych przekąsek.

Kiedy to z dziadkiem kiełbasę wędziłem.

Z babcią bigos gotowałem.

A z tatą ryby obierałem.

 

Myślami wracam do czasu kiedy pisałem ten wiersz.

Aby znów na nowo poczuć stary klimat.

Ten jedyny jak poemat.

Wiejski klimat.

Koniec

Komentarze

Czemu ludzie upierają się pisać coś, co ma wygląd wiersza, ale wierszem nie jest? Gdybyś to napisał piękną prozą, byłoby znacznie lepszym utworem literackim. Tu masz wymieszany brak rymów z rymami gramatycznymi – w sumie poezji to zabrakło. Nie ma też wyrazistego rytmu, a nie zdecydowałeś się na wiersz wolny, gdzie tradycyjne wyznaczniki nie są potrzebne, ale za to wielu osobom wydaje się, że wystarczy podzielić prozę na nienaturalne kawałki (wersy) i po sprawie. (Wielkie złudzenie.)

Pisz prozę. I poczytaj dobrą poezję, może zrozumiesz wtedy, na czym polega różnica.

 

Przeklejam tu odpowiedź na Twoje pytanie o rymy gramatyczne, zadane gdzie indziej, bo może tu szybciej znajdziesz:

 

Flapjack123 – w poezji nie ma “błędów”, jak w gramatyce. Jest po prostu zła poezja. W prozie nieładne stylistycznie zdanie też nie jest błędem, ale brzydko brzmiącym zdaniem.

 

Ale w przybliżeniu – tak, rym gramatyczny można uznać za coś w rodzaju “błędu” warsztatowego. Choć lepiej powiedzieć, że rym gramatyczny jest po prostu banalny, łatwy, czasem wręcz prostacki. Dlatego należy ich unikać. Niektórzy mówią, że może być ich jakiś tam procent w wierszu – ja uważam, że powinien być jak najmniejszy.

 

Czasem nie da się tego uniknąć, ale czasem coś, co wygląda jak rym gramatyczny niekoniecznie nim jest – jeśli masz dla jakiejś grupy rzeczowników takie same formy w różnych przypadkach (M, kto co – liście; B, kogo co – liście), to rym przestaje być gramatyczny. Np. “to są [M] liście | a ja widzę [B] kiście” – nie jest to może jakiś szczególny popis poetycki, ale nie jest to najbanalniejszy możliwy rym w rodzaju “na podłodze [M] liście | a na stole [M] kiście”. Wiem – różnica jest bardzo subtelna, ale jednak jest.

 

Można też kombinować, że jeśli już musi być rym gramatyczny, bo inaczej się nie da – zważ, że piszę z punktu widzenia tłumacza poezji, skrępowanego oryginałem, we własnej twórczości można znacznie bardziej kombinować – to warto przynajmniej zadbać, żeby słowa połączone rymem gramatycznym miały różną długość: “żeby wpaść na [B] kłodę | w tak piękną pogodę?” jest znacznie lepsze od “żeby wpaść na [B] kłodę | przechodząc przez [B] wodę?”, bo zmiana długości słowa przynajmniej nie daje efektu monotonii czy katarynki.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Hmmm. Odrobinę kojarzy się z “Moją piosnką”, ale Norwid to robił o wiele lepiej.

Cały utwór można streścić jednym zdaniem: “Kiedyś to było” albo “Dzieciństwo było sielskie”. Końcówka odrobinę przełamuje schemat, ale niestety – w stronę zamieszania, bo wychodzi, że podmiot liryczny myślami wraca do teraz.

Fantastyki nie ma.

Chyba już wiesz, że nie przepadam za rymami gramatycznymi.

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka