- Opowiadanie: Harry Willson - Szukając cienia w snach

Szukając cienia w snach

Oceny

Szukając cienia w snach

– Znowu tam byłem, dasz wiarę ? Tyle razy pojawiałem się w tym miejscu, ale nigdy nie mogę sobie przypomnieć czym właściwie jest. Równiny pozbawione wszelkich praw, fizyka wykraczającą poza swoje ziemskie ramy, niby nieznajome postacie na twarzach których rysuje się moja własna przeszłość, choć mogę jedynie dostrzec ich obecność, nie widząc ciał. A dziś, znowu przyszło odwiedzić mi to miejsce, choć po raz pierwszy zdawało się że znajduję się tam, właśnie tam gdzie powinienem być. – Opowiedz mi – Pustynia wyblakłych budynków. Zniszczone zgliszcza byłych mieszkań, które w tym świecie mogłyby być zamieszkane przez tak wiele historii. Stałem w jednym z nich, sam, a jednocześnie wyczuwając obecność setek innych, podobnych mi. Atmosfera zdawała się zwiastować burzę, ale nie taką która nawiedza nasze miasto wiosną. Ta miała być inna, mroczniejsza, pozbawiona swojej natury. Burza ciągnąca się przez setki kilometrów, pochłaniająca wszystko co mogłoby pochodzić z tego świata. – Bałeś się ? – Czy można tamte odczucia, nawet podobne choć z jednej tysięcznej procenta, porównać do tych z którymi żyjemy w prawdziwym świecie ? Jeżeli miałbym powiedzieć co przede wszystkim utrzymuje w stabilności te pustkowia, to powiedziałbym że jest to właśnie strach. Ale jeżeli dzięki niemu wszystko tam staje się klarowniejsze i nie zmusza do ucieczki, to czy strach nadal pozostaje znanym nam strachem ? Tak, odczuwałem lęk, ale wiedziałem że tak długo jak mi towarzyszy, pozostanę w tym miejscu sekundę dłużej. Sekundę, której nie da się zmierzyć w żaden znany nam sposób. Trzeba ją po prostu poczuć. – Co było dalej ? – Setki duchów zdawały się badać razem ze mną tą przestrzeń, choć niemożliwe żeby go nie znały. Słyszałem ich myśli, lecz nie mogłem dotknąć ich ciał. Każdy obrót oczu przyprawiał o wymioty, z każdym innym spojrzeniem musiałem odczekać chwilę aby obraz znów stał się wyraźny. Nie chciałem zgubić kontaktu, oderwać się świadomością od tej chwili, ale z drugiej strony odczuwałem potrzebę pójścia dalej. Wiele odpowiedzi mogłem wyciągnąć z samej burzy, ale zdecydowałem zaryzykować. Mieszając całą gęstość, wymusiłem na sobie obrót, który być może spętałby mój umysł gdyby prawdopodobnym było wykonać go jeszcze raz. Teraz już nie mogłem zawrócić, świat znajdujący się za moimi plecami istniał już jedynie w mojej pamięci. – Zauważyłeś je ? Były tam ? – Tak. Jedyne światło informujące o poziomie zagłębienia oślepiło moje oczy. Nie jestem pewien który to był poziom, ale mogę śmiało założyć że piekło było o krok stąd. Wiesz jak działają tam windy ? Portale, dzięki którym możesz zmieniać głębokość. Strach pomyśleć jakie światy przemierzają podczas zmiany pięter. – Gdzie Cię zaprowadziły ? – Do Ciebie. Po chwili spędzonej we wnętrzu jednej z nich, wiedziałem że zmierzam na dno. Liczba duchów towarzyszących mi od początku zdawała się zmniejszyć o połowę, zostały już tylko same grzechy których nie jest w stanie pochłonąć nawet burza. Zaraz miałem ujrzeć dno. Czas który dzielił mnie przed wstąpieniem zapewne zależny jest od każdego z osobna, drzwi nie otworzą się przed Tobą dopóki nie uświadomisz sobie, gdzie zmierzasz. W przeciwnym przypadku zastaniesz usunięty. – Co się wydarzyło ? – Kroki umierały z każdym następnym. Widząc Cię, próbując zbliżyć, umierałem, rodziłem się, z każdym kolejnym krokiem czułem jak moje niekompletne ciało jednocześnie upada i powstaje z niego następne. Nigdy wcześniej nie sięgnąłem tak blisko zagrożenia. Twoja inkarnacja wyglądała jak ożywiony posąg, uformowany tak abym nie miał wątpliwości co do narastających konsekwencji. Jeden dotyk mógłby odwrócić rozwój wydarzeń, jednak wszystko było zaplanowane z największą dbałością. Niewidzialna szyba dzieliła nas, szyba której nie widzisz, ale czujesz chłód od którego odbija się wszystko w co wierzysz. Posąg poruszył się i z syczącym, błagalnym szlochem rozpoczął przedstawienie. Powykręcane w nieznane mi strony ręce zaczęły eksponować uczucia, ustawiając jedne obok drugiego, tworząc linie czasu. Ściany poprosiły mnie o to samo, i wiedziałem że odmowa równałaby się z wybuchem konsekwencji. Choć nie potrafiłem ich rozpoznać, ustawiałem swoje uczucia naprzeciw twoim, kierując w przeciwną stronę. Szarańcze łzy paliły także i moją niewyraźną twarz i przeczuwałem że zaraz wszystko zniknie. – Spotkaliśmy się ? Czy ostatecznie doszło do spotkania ? – Nie. Wraz z zakończeniem linii czasu, Twój wzrok został porwany przez burzę, a ja sam zostałem usunięty. Wygląda na to, że nie jestem jeszcze na tyle odsłonięty, aby dotrwać do końca. Wygląda na to, że piekło jeszcze nie przyszykowało dla mnie miejsca. To miała być jedynie zapowiedź przyszłego jutra.

Koniec

Komentarze

Harry, mam kilka drobnych uwag.

 

niby nieznajome

Czyli trochę jednak znajome?

 

mogę jedynie dostrzec ich obecność, nie widząc ciał

Nie pojmuje

 

zamieszkane przez tak wiele historii

A nie przez ludzi którzy tworzyli historię?

 

roki umierały z każdym następnym.

Następnym czym? Krokiem?

 

Jak robisz pytania, to między ostatnim wyrazem zdania pytającego, a znakiem zapytania nie powinno być spacji.

 

Sądząc że to ma być absurdalne (tag) to chyba ci się udało. Osobiście czułem się bardzo zdezorientowany w tym tekście który moim zdaniem jest chaotyczny. Jeśli tym tekstem chciałeś osiągnąć efekt oszołomienia i zagubienia czytelnika to ci się udało. Natomiast jeśli chciałeś przedstawić jakiś świat to ja nie potrafię tego świata wyobrazić sobie w żaden sposób.

Takie moje drobne uwagi ;)

@aKuba139 Dziękuje za trafne uwagi :)

Jeśli to jest opis snu, to, brakło mi w nim fantastyki. Senne omamy, nawet najbardziej absurdalne, nie są fantastyką.

Wykonanie pozostawia bardzo wiele do życzenia. :(

 

– Znowu tam byłem, dasz wiarę ? –> Zbędna spacja przed pytajnikiem. Ten błąd pojawia się wielokrotnie.

 

wła­śnie tam gdzie po­wi­nie­nem być. – Opo­wiedz mi – Pu­sty­nia wy­bla­kłych bu­dyn­ków. –> Tu znajdziesz wskazówki, jak zapisywać dialogi: http://www.forum.artefakty.pl/page/zapis-dialogow

 

badać razem ze mną prze­strzeń… –> …badać razem ze mną prze­strzeń

 

Gdzie Cię za­pro­wa­dzi­ły ? – Do Cie­bie. –>

Dokąd cię za­pro­wa­dzi­ły?

– Do cie­bie.

Zaimki piszemy wielka literą, kiedy zwracamy się do kogoś listownie. Ten błąd pojawia się kilkakrotnie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka