- Opowiadanie: Szuwar - "Szczęściarz"

"Szczęściarz"

Krótka historia mająca na celu przedstawić głównego bohatera jednej z moich “szufladkowych” powieści. 

Oceny

"Szczęściarz"

Silvio Ogniste Palce słyną w swoich kręgach z bardzo szybkich dłoni; w końcu nie na darmo zyskał swój pseudonim. A że życie nigdy go nie rozpieszczało, uznał, że swoją umiejętność otrzymał od samego Stwórcy. Ten dał mu zdolności pozwalające przetrwać w okrutnym świecie. Złodziejaszek utrzymywał się z tego, co podwędził ludziom na ulicach oraz – przede wszystkim – z kantowania w kartach. W tym ostatnim miał szczególne szczęście; nigdy nie zdarzyło mu się, żeby ktokolwiek zauważył dodatkowe asy schowane za rękawem. 

Jednak jak to zwykle bywa – zawsze musi być ten pierwszy raz. W końcu natrafił na gracza, który co prawda dał się oszukać, lecz w szale po przegranej szarpnął Silvio za koszulę. Dowody jego oszustwa wysypały się na stół i wszyscy zgromadzeni  dobyli broni. A zapowiadało się na taki dobry dzień – żalił się Ogniste Palce sam sobie. – Myślałem, że zarobię orsissów na cały miesiąc! Wszystko przez tego furiata…

Mężczyzna, który go zdradził, był odziany całkowicie na czarno. Nie wyglądał na inteligentnego; w spojrzeniu jego ciemnych oczu kryła się pustka i smutek. Głowa zdawała się mu zwisać, jakby szedł na ścięcie. Garbił się, a w tłumie wyraźnie nie czuł się dobrze. Był blady, lecz wszechobecny rozgardiasz sprawiał, że czerwienił się ze złości, a na jego szyi pojawiała się żyła. Dosyć dziwny typ – podsumował Silvio. – A jeszcze jak się przedstawił! „Niecny” Algitieri! Cha! Kto by słyszał, żeby samemu przybierać takie durne pseudonimy. Pewno smutas jest niegroźny jak baranek, ale myśli, że „złowrogą” ksywą nabierze szacunku. Głupiec.

Na nieszczęście Silvio to właśnie ten imbecyl jako pierwszy popędził za nim. Ogniste palce zdążył złapać swoimi najbardziej cenionymi atrybutami jeden z mieszków wygranych monet i pognał do wyjścia. Tak się składa – na chybił trafił wszedł w posiadanie sakiewki, którą postawił Niecny Algitieri.

Była noc. Zziajany mężczyzna uciekał przed siebie uliczkami ogromnego miasta, będąc przekonanym, że lada chwila zgubi pościg. Odwracając się, widział, że wybiegło za nim kilku rosłych rzezimieszków, ze wspomnianym ponurakiem na czele. Silvio znał to miasto od urodzenia, miał dwadzieścia sześć lat, a nigdy nie musiał wykraczać poza jego mury. Uliczki, po których kroczył, poznałby nawet z zamkniętymi oczami.

Mimo tego się pocił. Nie tylko ze zmęczenia. Czuł zimne krople wstępujące na jego czoło. Kiedy ten cały Niecny Algitieri na mnie spojrzał… – pomyślał, rozgrzewany w tę mroźną noc przez nieposkromione emocje. – Najgorszemu wrogowi nie posłałbym takiego wzroku. Smok pewnie spogląda przychylniej na swoje ofiary!

W jego ślepiach Ogniste Palce dostrzegł mrok. Nienawiść wylewała się z pozbawionego radości spojrzenia, a on nie za bardzo starał się to ukrywać. Był wściekły, ale – jak wydedukował Silvio – powód jego agresji towarzyszył mu na długo przed tym, zanim ich drogi się skrzyżowały. Oszust jedynie posłużył mu za worek do bicia, za którego uderzenie nawet sam Zegarmistrz by go nie potępił. Nikt przecie nie żałuje kanciarzy… Owy brutal może go zabić, a straż przymknęłaby oczy. Przed takim typem ludzi zawsze ostrzegała mnie matka – tyle lat po jej śmierci w końcu miał szczere intencje, żeby posłuchać się tej mądrej kobiety.

Silvio nie miał już sił; ukrył się w cienkiej, całkowicie mrocznej uliczce i odpoczywał. Oddychał bardzo cicho, nie chcąc zwracać na siebie uwagi. Każdy dźwięk, który dobiegł jego uszu, przyjmował z niemałym lękiem.

Niespodziewane ujadanie psa spowodowało, że niemalże wrzasnął.

– To tylko pies – powiedział do siebie, starając się uspokoić. – Tylko głupie zwierzę…

Jeszcze nigdy nie był tak przerażony. Jako złodziej wielokrotnie narażał się na odcięcie palców, w szemranych towarzystwach przebywał równie często, lecz tym razem miał wrażenie, że znalazł się w kompletnie nowej sytuacji. Czyżby mężczyzna w czerni go zaczarował? Chyba tracę rozum – uznał, wiedząc, że niewielu magów ostało się na świecie. –  Nie, to nie może być czarownik. Nie mam aż tyle „szczęścia”, żeby akurat trafić na jednego…

– Warczał na mnie – usłyszał zza pleców stonowany głos. – Zwierzęta jakoś mnie nie lubią…

Odwrócił się momentalnie, wytrzeszczając oczy. Po tych krótkich zdaniach natychmiastowo rozpoznał ponuraka, który go ścigał. Przecież na tę ścieżkę prowadzi tylko jedno wejście! – dziwił się Silvio, wiedząc, iż mężczyzna musiał go minąć. – Jak on…

Nie widział łotra, lecz momentalnie poczuł sztylet dotykający jego brzucha. Ostrze powolnie wiło się ku górze, aż zatrzymało się na twarzy.

– Zabieram, co moje – Niecny Algitieri sięgnął po mieszek, który Ogniste Palce przypiął do pasa.

– Jesteśmy kwita – wrzasnął przerażony oszust. – Uznajmy, że ta sprawa nie miała miejsca. Dostanę po pysku i mnie puścisz, prawda?

Na policzku Sivlio poczuł ścisk stali, a z ciemności przed nim niespodziewanie dostrzegł dwa rodzące się znikąd kształty. Wcześniej ciemne oczy Niecnego Algitieri zmieniły barwę na czerwień.

– Noc dzisiaj jest niezwykle ciemna – zauważyło krwiste spojrzenie. – A w mroku budzą się strachy.

Po tych słowach Ogniste Palce poczuł nadludzki ścisk w krtani, choć nikt nie dotykał jego szyi.

– Ja jestem jednym z nich – oznajmił Niecny Algitieri, po czym ból wzmógł się do takiego stopnia, iż złodziej ledwie dychał. – Szczęście dla mnie, że dopiero dobija północ. Mamy jeszcze wiele czasu…

I tak Silvio Ogniste Palce musiał zgłębić lekcje swojego życia, najważniejszą ze wszystkich. Niewielu jest tych, którym udało się oszukać Niecnego Algitieri. Żaden nie żył na tyle długo, żeby o tym opowiedzieć.

 

*

 

Nazajutrz nad szyldem jednej z pobliskich karczm znaleziono niezidentyfikowane ciało mężczyzny. Trup zwisał bezwładnie, związany starym sznurem. Na pierwszy rzut oka nie dało się ustalić przyczyny śmierci. Na jego twarzy rysowały się niewielka blizna i niezmierzone przerażenie. Wyglądał, jakby zmarł ze strachu…

Później strażnicy, którzy go ściągali, odkryli kolejny dziw – martwego pozbawiono wszystkich palców, a rany po amputacji przysmażono ogniem i nałożono nań rękawice. Ustalono, iż znaleziono przyczynę zgonu – za winnego uznano szok pourazowy. Przed śmiercią nad denatem wyraźnie się znęcano.

Kimkolwiek był ten mężczyzna, najwyraźniej szczęście musiało go opuścić. Jak na ironię – znaleziono go nad karczmą, której szyld głosił: „Szczęściarz”. Ktokolwiek dokonał tej zbrodni, musiał mieć chore poczucie humoru.

Koniec

Komentarze

“w spojrzeniu jego ciemnych oczu kryła się pustka i smutek” – To pustka czy smutek?

 

“Cha!” → Ha!

 

„złowrogą” ksywą; Nie mam aż tyle „szczęścia”, żeby akurat trafić na jednego…” – po co ten cudzysłów?

 

 

Przykro mi, ale opowiastka mocno przeciętna, w dodatku napisana szablonowo. Pozornie niewiele znaczący, cichociemny antagonista i łotr, który mimo swojego fachu wzbudza sympatię. Język poprawny – opisujesz, nie opowiadasz. Ot, czytadło na krótką chwilę, do zapomnienia. Sugeruję to rozwinąć, porzucić archetypy postaci: dać czytelnikowi posmakować tego własnego świata, skoro mówisz, że rozrósł się do rozmiarów powieści. Buduj klimat, eksperymentuj. Mam nadzieję, że Cię nie zniechęciłam – może nawet dasz się sprowokować i popełnisz coś dłuższego?

 

Nie bardzo wiem, Szuwarze, co chciałeś opowiedzieć. Tekst wygląda na fragment czegoś większego i trudno powiedzieć o nim cokolwiek, poza tym, że wykonanie pozostawia bardzo wiele do życzenia.

Byłoby miło z Twojej strony, gdybyś zechciał zmienić oznaczenie na FRAGMENT.

 

Si­lvio Ogni­ste Palce słyną w swo­ich krę­gach… –> Si­lvio Ogni­ste Palce słynął w swo­ich krę­gach

 

swo­ich krę­gach z bar­dzo szyb­kich dłoni; w końcu nie na darmo zy­skał swój pseu­do­nim. A że życie nigdy go nie roz­piesz­cza­ło, uznał, że swoją umie­jęt­ność… –> Powtórzenia. Czy wszystkie zaimki są konieczne.

Miejscami nadużywasz zaimków.

 

do­dat­ko­we asy scho­wa­ne za rę­ka­wem. –> …do­dat­ko­we asy scho­wa­ne w rękawie.

 

A za­po­wia­da­ło się na taki dobry dzień – żalił się Ogni­ste Palce sam sobie. – My­śla­łem, że za­ro­bię or­sis­sów na cały mie­siąc! Wszyst­ko przez tego fu­ria­ta… –> Tu dowiesz się, jak zapisywać myśli. http://www.jezykowedylematy.pl/2014/08/jak-zapisac-mysli-bohaterow/

 

Męż­czy­zna, który go zdra­dził… –> Raczej: Męż­czy­zna, który go zdemaskował

 

Głowa zda­wa­ła się mu zwi­sać… –> Co to znaczy, że głowa zdawała się zwisać? Albo zwisała, albo trzymał ją prosto.

 

Ogni­ste palce zdą­żył zła­pać… –> Ogni­ste Palce zdą­żył zła­pać

 

Czuł zimne kro­ple wstę­pu­ją­ce na jego czoło. –> Zbędny zaimek. Czy czułby pot na cudzym czole?

 

Owy bru­tal może go zabić… –> Ów bru­tal może go zabić

 

żeby po­słu­chać się tej mą­drej ko­bie­ty. –> …żeby po­słu­chać tej mą­drej ko­bie­ty.

 

ukrył się w cien­kiej, cał­ko­wi­cie mrocz­nej ulicz­ce… –> Uliczka może być wąska, ale nie cienka.

 

Nie mam aż tyle „szczę­ścia”… –> Czemu służy cudzysłów?

 

Nie wi­dział łotra, lecz mo­men­tal­nie po­czuł szty­let do­ty­ka­ją­cy jego brzu­cha. –> Ze zdania wynika, że sztylet dotykał brzucha łotra.

 

Ostrze po­wol­nie wiło się ku górze… –> W jaki sposób ostrze sztyletu może się wić?

 

– Za­bie­ram, co moje – Nie­cny Al­gi­tie­ri się­gnął po mie­szek… –> Brak kropki po wypowiedzi.

 

Na po­licz­ku Si­vlio po­czuł ścisk stali, a z ciem­no­ści przed nim nie­spo­dzie­wa­nie do­strzegł… –> Na po­licz­ku Si­vlio po­czuł ucisk stali, a w ciem­no­ści przed sobą nie­spo­dzie­wa­nie do­strzegł

 

– Noc dzi­siaj jest nie­zwy­kle ciem­na – za­uwa­ży­ło krwi­ste spoj­rze­nie. –> Czy dobrze rozumiem, że krwiste spojrzenie przemówiło???

 

mu­siał zgłę­bić lek­cje swo­je­go życia, naj­waż­niej­szą ze wszyst­kich. –> Literówka.

Na czym polega zgłębianie lekcji swojego życia?

 

 Usta­lo­no, iż zna­le­zio­no przy­czy­nę zgonu – za win­ne­go uzna­no szok po­ura­zo­wy. –> Toż to wyrażenie wyjete z ust współczesnego lekarza.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Podpisuję się pod poprzednikami – historyjka ani zła ani dobra, ot, jest i już. Trudno cokolwiek o niej powiedzieć, bo wydaje się wyrwana z kontekstu; wygląda trochę jak zajawka czegoś większego – niewiele wiemy na początku, niewiele wiemy na końcu. Problem polega na tym, że gdyby ktoś mnie zapytał, czy zainteresowało, musiałbym odpowiedzieć przecząco. ;[

Ja również nie zostałam ani zainteresowana, ani poruszona tą opowiastką. Nie wiem, kim jest główny “zły”, jaką ma rolę, autorskie elementy świata (Smok, Zegarmistrz etc.?) są dla mnie niejasne, nie poczułam atmosfery grozy. Wykonanie pozostawia do życzenia, ale chyba wszystko, co wpadło mi w oko, zostało wymienione przez poprzednich komentujących, więc nie będę się powtarzać.

W każdym razie wygląda na to, że długa droga jeszcze przed Tobą, ale każdy od czegoś zaczynał. Czytaj i pisz, pisz i czytaj. Powodzenia.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Zgoda z przedpiścami. Spróbuj napisać zwarte, posiadające fabułę i nastrój opowiadanie ze swojego świata, a to oznacz jako “fragment”.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nowa Fantastyka