- Opowiadanie: dogsdumpling - Las Umarłych Cudów

Las Umarłych Cudów

Ćwiczenie literackie inspirowane opowiadaniem S. Millhausera “Muzeum Barnuma”.

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Las Umarłych Cudów

Jeśli wejdzie się do lasu drogą na wschodnim jego krańcu, tam, niedaleko, zaraz za leśniczówką, można dojrzeć do połowy zarośniętą ścieżkę i stary drewniany drogowskaz poznaczony resztkami białej farby ukryty za dębem o pustym pniu. Napisu nie da się już odczytać, ale wszyscy wiedzą, że to jest właśnie wejście do Lasu Umarłych Cudów – lasu, który rządzi się swoimi prawami i tą właśnie drogą zaprasza do siebie gości.

Żeby znaleźć się w Lesie, należy obejść drogowskaz trzykrotnie zgodnie z ruchem wskazówek zegara i zdecydowanym krokiem ruszyć przed siebie. Przez kilka minut wszystko jest zwyczajne – drzewa, pagórki, zarośla, niewidoczni na pierwszy rzut oka leśni mieszkańcy, a przecież obecni – ot, las jak każdy inny. Dopiero kiedy minie się złamany buk pośrodku ścieżki, Las Umarłych Cudów otwiera przed przybyszem prawdziwe podwoje. Pierwsze rozwidlenie prowadzi kolejno od lewej na Zieloną Polanę, do Zajęczego Obozowiska oraz nad Strumień Rybaków. Kiedy patrzeć od prawej, szlaki wiodą na Gnilne Moczary, do Pajęczego Leża i Opuszczonej Gawry.

Przenikające się pajęczyny ścieżek kuszą mrokiem, soczystą zielenią listowia, zapachem butwiejących liści i spróchniałych pni. Las dba o swoich gości – przewrócone drzewa tworzą wygodne ławeczki dla strudzonych piechurów, gdzieniegdzie wije się strumień chłodnej wody pachnącej latem, obfitość jagód i poziomek zniewala słodyczą.

Las Umarłych Cudów tętni życiem o każdej porze roku, wita gości świergotem ptaków, skrzypieniem sosnowych pni uginających się pod podmuchami wiatru, dźwiękiem upadających miękko na piasek szyszek. W Lesie istnieją miejsca, w których szept przechodzi w głośne zawodzenie, i takie, w których niepodzielnie króluje cisza.

Ci, którzy wolą wyprawy w nieznane, zamykają oczy, obracają się trzy razy i na ślepo wybierają ścieżkę. Można trafić w ten sposób na Wilcze Ostępy, Kleszczowisko czy Skarpę Żółtego Piasku. Czasem tylko, kiedy skręcimy w ścieżkę inną niż w tę, którą zamierzaliśmy iść na początku, możemy odnaleźć miejsce nieskażone ludzką stopą. Las Umarłych Cudów odkrywa swoje tajemne przestrzenie tym, którzy z ufnością oddają mu się we władanie.

Tych jednak, którzy zejdą z wyznaczonej ścieżki, Las karze tułaczą wędrówką przez dzikie ostępy i cierniowe chaszcze. Czas przyspiesza i słońce chyli się ku zachodowi, zanim na dobre zagości w pozycji zenitu. Ktoś powie, że to niemożliwe, i będzie miał rację. Cóż jednak po racji i tym, co możliwe, zagubionemu przybyszowi, niemogącemu odnaleźć drogi do domu? Gdy Las się już znudzi mamieniem niegrzecznego gościa, otwiera przed nim jedną z wielu ścieżek prowadzących do świata zewnętrznego. Brudny, podrapany i wyczerpany szczęśliwiec zostawia ostatnie drzewa za plecami, nie zdając sobie sprawy, że do Lasu nie ma już dla niego powrotu. Jeszcze nie wie, że niczym niedająca się zaspokoić tęsknota będzie mu towarzyszyć do końca życia.

My jednak nie nadużywamy gościnności Lasu i kiedy uznamy, że czas zakończyć wycieczkę, na każdym kolejnym rozwidleniu wybieramy ścieżkę skrajnie z prawej strony. Po kilku takich wyborach znajdujemy się, sami nie wiedząc kiedy, tuż za drogowskazem obok starego dębu. Szczęśliwi, że zawsze możemy złożyć następną wizytę w Lesie Umarłych Cudów.

Koniec

Komentarze

Witaj. To takie ćwiczenie, czyli bardziej skupiamy się na formie, tak? Dla mnie to taka impresja, obraz trochę. Bardzo udany obraz, podoba mi się. 

 

Przeczytałem dziś dwa portalowe opowiadania, w tym to. W obydwu z nich nie stało się nikomu nic złego. Czas włączyć telewizor. 

Witaj :-)

Ten tekst to ćwiczenie przede wszystkim narracji, ale też nastroju. Fajnie, że obraz przypadł do gustu :-)

 

Przeczytałem dziś dwa portalowe opowiadania, w tym to. W obydwu z nich nie stało się nikomu nic złego. Czas włączyć telewizor. 

Telewizją rzeczywiście szybko nadrobisz braki cięższych wątków… ;P

Dzięki za wizytę.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Całkiem ładny obrazek.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Dzięki, drakaino. Fajnie, że wpadłaś :-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Sorry, że nie napisałam więcej, ale w sumie co pisać – może jeszcze tyle, że wykonanie bardzo dobre, podobał mi się styl, więc jeśli to ćwiczyłaś, to jak dla mnie wyszło :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Komentarz był krótki i na temat :-) A za dodatkowe info bardzo dziękuję heart Zawsze jak próbuję czegoś nowego trudniej mi ocenić czy wyszło, więc dobrze wiedzieć, co uważasz.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Klimatyczny tytuł. Forma taka creepypastowa, choć zdecydowałaś się jednak budować inny nastrój. Nazewnictwo miejsc kojarzy mi się z grą, którą miło wspominam. Ogólnie ćwiczenie całkiem udane :)

Bardzo fajny, klimatyczny szorcik, dd :). Cieszę się, że miałam okazję go przeczytać.

 

Do jednego bym się przyczepiła – dwa razy użyłaś epitetu “żółty piasek”. Niby to nie jest powtórzenie, ale w krótkich tekstach nie warto korzystać z tego samego epitetu po raz kolejny. Pierwszy piasek zrobiłabym po prostu piaskiem.

 

Ładny obrazek :).

Używanie poprawnej polszczyzny jest bardzo seksowne

Opisujesz tak, że piękny obraz pojawia się w głowie mimowolnie. Czułem zapachy, o których piszesz, widziałem to, co chciałaś mi pokazać. I o to tutaj chyba przede wszystkim chodziło ;)

Teyami,

dzięki za wizytę. Nie znałam określenia creepypastowy – dobrze wiedzieć ;-) A jaką grę masz na myśli?

 

Sy,

piasek poprawiłam. Fajnie, że uważasz obrazek za klimatyczny :-) Dzięki za komentarz.

 

Realucu,

cieszę się, że wizyta w Lesie się udała :-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Pierożku, przeczytałam i dołączam do grona zadowolonych czytelników, którym spodobał się obraz, namalowany Twoimi słowami. Udane ćwiczenie. Narrację prowadzisz spokojnie, miarowo, odsłaniając powoli kolejne partie miejsca, wprowadzając nieco baśniowy, nieco niepokojący nastrój. 

Witaj, rosebelle,

cieszę się, że Las przypadł do gustu :-) Dzięki za komentarz.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Witaj. Bardzo łady i równocześnie nieco niepokojący obraz. Szkoda, że to tylko ćwiczenie, dodatkowo takie krótkie. Przez moment miałem nadzieję, że pomyliłem ilość znaków i za chwilę pojawi się bohater, który zacznie obchodzić znak ;-)

Teatrzyk marionetek dobiega końca, kiedy pętla owija się wokół szyi.

Uwielbiam lasy, i choć czasem niektóre skazywały mnie na tułacze wędrówki, to wszystkie spotkania wspominam mile ;)

 

Ciekawy szort, w zasadzie pozbawiony bohatera. Według mnie trochę podpada pod weirdowe klimaty. Opisy ładne, chociaż momentami niektóre zdania wydawały mi się nieco za bardzo zagmatwane, jakby łączone na siłę.

 

Sugestie poprawek:

 

stary drewniany drogowskaz poznaczony resztkami białej farby[+,] ukryty za dębem o pustym pniu

Przecinek.

 

tą właśnie drogą zaprasza do siebie swoich gości

Zbędne.

 

Pierwsze rozwidlenie prowadzi kolejno od lewej na Zieloną Polanę, do Zajęczego Obozowiska oraz nad Strumień Rybaków. Kiedy patrzeć od prawej, ścieżki prowadzą na Gnilne Moczary, do Pajęczego Leża i Opuszczonej Gawry.

Przenikające się pajęczyny ścieżek kuszą mrokiem, soczystą zielenią listowia, zapachem butwiejących liści i spróchniałych pni.

“prowadzą” => “wiodą”; “ścieżek” => “traktów”/“dróżek”/”szlaków”

 

dźwiękiem upadających miękko na piasek szyszek

Zamieniłbym szyk na: “dźwiękiem szyszek upadających miękko na piasek”, ale to dość subiektywna uwaga.

 

W Lesie istnieją miejsca, w których szept przechodzi w głośne zawodzenie, i takie, w których niepodzielnie króluje cisza.

Ci, którzy wolą wyprawy w nieznane, zamykają oczy, obracają się trzy razy w miejscu i na ślepo wybierają ścieżkę. Można trafić w ten sposób na Wilcze Ostępy, Kleszczowisko czy Skarpę Żółtego Piasku. Czasem tylko, kiedy skręcimy w ścieżkę inną niż w tę, którą zamierzaliśmy iść na początku, możemy odnaleźć miejsce nieskażone ludzką stopą. Las Umarłych Cudów odkrywa swoje tajemne przestrzenie tym, którzy z ufnością oddają mu się we władanie.

Tych jednak, którzy zejdą z wyznaczonej ścieżki, Las karze tułaczą wędrówką przez dzikie ostępy i cierniowe chaszcze.

Powtarzające się “który”, w pewnych przypadkach to oczywiście zamierzone powtórzenia, ale ogółem trochę tego dużo w tym fragmencie. Część można zamienić na konstrukcję z imiesłowami przymiotnikowymi.

 

Ktoś powie, że to niemożliwe[+,] i będzie miał rację.

Przecinek wydzielający zdanie podrzędne. “Ktoś powie” i “będzie miał rację” są współrzędne względem siebie.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Hiszpański scenarzysta Marcos Mas napisał książkę “Austramunia”. Miała 80 stron i cała składała się z obrazków takich jak twój. Niektóre były bardzo ciekawe, inne zupełnie przeciętne. Gdybym przeczytał 80 stron historyjek takich, jak Las Umarłych Cudów, byłbym zadowolony.

Nie jestem tylko pewien, czy zrozumiałem tytuł – być może dlatego niezbyt mi się spodobał.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

MaSkrolu,

dzięki za wizytę. Fajnie, że się podobało. Co do bohatera – zszedł z wyznaczonej ścieżki i jeszcze się błąka po różnych leśnych wertepach. Jak już Las go wypuści, to może opowie, co go spotkało ;-)

 

Wickedzie,

też uwielbiam lasy, co zresztą chyba widać ;-) Można chodzić i chodzić – dobrze się wtedy myśli.

Dzięki za wizytę i łapankę. Odnośnie pierwszego przecinka zastanawiałam się nad nim podczas pisania :P Ale doszłam do wniosku, że to, że znak stoi za dębem nie jest informacją dodatkową. Co do powtórzeń z który – paralelizm składniowy pomógł mi budować klimat tekstu. Nie jest to rozwiązanie idealne, ale podoba mi się bardziej niż imiesłowy. Ścieżki i dróżki pozamieniam. Rzeczywiście trochę ich za dużo :-) Jeszcze raz dzięki za komentarz :-)

Edytka. Dzięki za klik!

 

Nevazie,

 

Gdybym przeczytał 80 stron historyjek takich, jak Las Umarłych Cudów, byłbym zadowolony.

Miód na moje serce heart

Co do tytułu – Las funkcjonuje niejako poza czasem, charakteryzuje go wieczne trwanie. I w tym trwaniu jest niezmienny. A to w jakimś sensie jest przeciwieństwem życia. No i jest pełen cudów ;-)

A prywatnie to taka moja nostalgia za rzeczami, które bezpowrotnie odchodzą w niebyt.

Dzięki za komentarz i klik.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

W takim razie wolałbym utraconych niż umarłych, ale niech będzie :P.

Miałem kiedyś ulubiony pub, a potem go zamknęli, ale nie wiem, czy powiedziałbym o nim, że umarł. Zwłaszcza, że niedawno go wskrzesili…

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Jako ćwiczenie – bardziej niż OK. Tekścik wciąga jak bagno.

Tylko ten niedosyt po doczytaniu. “I co? Koniec już?!”

Dlatego tylko”5”.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Bardzo chciałbym napisać jakiś długi, wyczerpujący komentarz… ale to szort. Więc i opinia musi być krótka.

Dobrze się czytało. :)

Dosyć zwięzła, ale fachowo wykonana robota. :)

Nevazie,

 

Zwłaszcza, że niedawno go wskrzesili…

Wskrzesza się umarłych :P A tak na serio, to wydaje mi się, że żeby coś utracić, trzeba to najpierw mieć, choćby metaforycznie, a Las nie należy do nikogo. Ale koniec końców to pewnie kwestia gustu :-)

 

Zalthie,

super, że się podobało. Jeden z najlepszych komplementów, kiedy czytelnik żałuje, że tekst się skończył :-D Dzięki za klik!

 

CM,

dziękuję za krótki i zwięzły komentarz :-) Cieszę się, że dobrze się czytało.

 

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

drogą na wschodnim jego krańcu, tam, niedaleko, zaraz za leśniczówką

Trochę się pogubiłam w przecinkach. Droga jest na wschodnim krańcu(?), czy na wschodnim krańcu jest leśniczówka?

 drewniany drogowskaz

Aliteracja.

 można dojrzeć (…) ukryty za dębem

To widać go, czy nie?

 zaprasza do siebie swoich gości.

Wycięłabym "swoich" – nic nie wnosi.

 niewidoczni na pierwszy rzut oka leśni mieszkańcy, a przecież obecni

Składnia: mieszkańcy lasu niewidoczni na pierwszy rzut oka, a przecież obecni

 Dopiero kiedy

Dopiero, kiedy.

przed przybyszem prawdziwe podwoje. Pierwsze

Za dużo tych "p". "Podwoje" to drzwi, chociaż metaforycznie – mogą być.

 Przenikające się pajęczyny ścieżek

Nie jestem pewna tego obrazu.

 obfitość jagód i poziomek zniewala słodyczą.

To reklama, pierożku? :)

 uginających się pod podmuchami wiatru

Podmuchy na nich nie siedzą, nie? Może: od podmuchów?

 inną niż w tę,

Inną niż ta, którą…

 którzy z ufnością oddają mu się we władanie.

Hmm.

tułaczą wędrówką

Myślę, że "tułaczką" byłoby zgrabniej.

 zagości w pozycji zenitu

Zagości?

 niemogącemu

Zgrabniej: który nie może.

 ścieżkę skrajnie z prawej strony

Może jednak: ostatnią ścieżkę po prawej.

 

Jejku, jakie to ładne. Przyjemny, spokojny – ale nie nudny obraz. Czapki z głów.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Trochę się pogubiłam w przecinkach. Droga jest na wschodnim krańcu(?), czy na wschodnim krańcu jest leśniczówka?

No nie wiem, wydaje mi się, że ze zdania dość jasno wynika, że to droga znajduje się na wschodnim krańcu lasu (choć leśniczówka siłą rzeczy też).

 

To widać go, czy nie?

 

Na pierwszy rzut oka nie, ale jak się dobrze przyjrzeć, to można go dostrzec (przynajmniej częściowo).

 

Dopiero, kiedy.

Przy tego typu wyrażeniach nie stawia się przecinka.

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Jednak-gdy;17161.html

 

Za dużo tych "p". "Podwoje" to drzwi, chociaż metaforycznie – mogą być.

Tu mam nawet więcej : https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/18424 ;-)

A tak na serio, to lubię aliteracje i stosuję je jak najbardziej świadomie (a przynajmniej się staram). Podwoje użyłam dokładnie tak, jak to odczytałaś :-).

 

To reklama, pierożku? :)

Jak najbardziej. Las zachęca do odwiedzin :D

 

kiedy skręcimy w ścieżkę inną niż w tę, którą zamierzaliśmy iść na początku,

 

Inną niż ta, którą…

 

Patrzę i patrzę na to zdanie i nie wiem, wydaje mi się cały czas, że w tę jest poprawnie ze względu na czasownik, do którego się odnosi – skręcić w . Z drugiej strony jak spojrzeć na dalszą część zdania ta ma więcej sensu. Nie wiem :-(

 

Tarnino,

bardzo dziękuję za wizytę, miłe słowa i łapankę, nawet jeśli nie do końca się zgadzam ;-).

 

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

W tym zdaniu o drogowskazie też postawiłbym przecinek. Poprawność poprawnością, ale on tam strasznie chce być. 

Cóż można napisać… Narracja płynna i delikatna, klimat świetny, opisy sugestywne i obrazowe. No i ta łagodność… Nawet takie nazwy jak "Kleszczowisko" brzmiały jakoś tak pluszowo… 

Trening zaliczony. Brawo. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Przy tego typu wyrażeniach nie stawia się przecinka. https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Jednak-gdy;17161.html

… what? Całe życie w nieświadomości…

A tak na serio, to lubię aliteracje i stosuję je jak najbardziej świadomie (a przynajmniej się staram). Podwoje użyłam dokładnie tak, jak to odczytałaś :-).

No, chyba, że tak.

Patrzę i patrzę na to zdanie i nie wiem, wydaje mi się cały czas, że w tę jest poprawnie ze względu na czasownik, do którego się odnosi – skręcić w . Z drugiej strony jak spojrzeć na dalszą część zdania ta ma więcej sensu. Nie wiem :-(

Zawsze widziałam “ta” w takim kontekście.

heart

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Ładna impresja, podobały mi się nazwy własne :)

Pokazałaś las, do którego pragnie się wejść i trafić do wszystkich opisanych miejsc. Chciałabym móc posłuchać, jak Las Umarłych Cudów czyta Krystyna Czubówna. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Thargone,

bardzo dziękuję za wizytę i tak pozytywny komentarz :-D Miało być miękko, cieszę się, że się udało.

Pluszowe Kleszczowisko… – to tylko pozory; wchodzisz sam, a wychodzisz ze zgrają obcych :P

Co do przecinka (jeśli mówisz o pierwszym zdaniu) – to, o ile poprawność jest dla mnie ważna, przy wątpliwościach interpunkcyjnych kieruję się brzmieniem. I akurat tu po przeczytaniu lepiej brzmi mi bez przecinka niż z ;-)

 

Kam,

fajnie, że wpadłaś. Dzięki za komentarz :-)

 

Regulatorzy,

Oj, też chciałabym to usłyszeć :-) Dzięki za wizytę.

 

I dziękuję tym, co doklikali biblio heart

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Ech, kliknęłam i zapomniałam się przyznać. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

heart

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Ech, kliknęłam i zapomniałam się przyznać. ;)

W ramach organizacji czasu wolnego Reg wrzuca worki z pieniędzmi przez okna panien bez posagu :)

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Tarnino, czy Ty mnie podglądasz i śledzisz?!

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ciekawe hobby, Reg. Prawie jak Robin Hood ;-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Tak, prawie. W tym przypadku prawie robi wielką różnicę. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

smiley

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

dogsdumpling – przedstawiony przez Ciebie obraz oczarował mnie plastycznością. Są opisy, które nużą niemiłosiernie, ale Twój styl bardzo przypomina mi Patricka Rothfussa i jego czary w opisywaniu otoczenia. Dziękuję, że zabrałaś mnie w tak cudowne miejsce :)

 

Witaj, Livarel,

 

nie znam Patricka Rothfussa – będę musiała zajrzeć.

Dziękuję, że zabrałaś mnie w tak cudowne miejsce :)

A ja dziękuję za to, że wpadłaś i podzieliłaś się opinią :-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Tarnino, czy Ty mnie podglądasz i śledzisz?!

Spokojnie, nie zdradzę Twojego adresu w hrabstwie Bari :)

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

To ja, jak zwykle, pomarudzę.

Nie jestem do końca pewna, co dokładnie chciałaś przećwiczyć i może ten komentarz jest całkowicie chybiony, ale jeżeli chciałaś odtworzyć tamten klimat, to niestety, coś nie siadło.

Jakiś klimat stworzyłaś, bo ludzie chwalą, ale w porównaniu do muzeum (i niewidzialnych miast, i biblioteki babel jako innych książek opisujących dziwne miejsca) to wychodzi to dość… szkolnie. Tak dla dzieciaków.

Co samo w sobie jest wadą – tylko ja czytałam to przez pryzmat Muzeum.

Coś ciekawego dzieje się, kiedy słońce zachodzi przed zenitem, kiedy ścieżki zmieniają cel przy patrzeniu z lewej czy z prawej, ale tam gdzie w muzeum są fascynujące opisy – szczegółowe, ale nic nie tłumaczące, albo wymiana magicznych gadżetów ze sklepiku (które potem lądują za szafą) – tu mamy kilka nazw, które choć same w sobie są ok, to jednak nie działają na wyobraźnię (przynajmniej moją) jakoś specjalnie ożywczo – Kleszczowisko i Skarpa jeszcze, ale cała reszta się po prostu prześlizgnęła.

Zbyt ogólnikowe to wszystko jest.

Zaś tam, gdzie piszesz bardziej szczegółowo opisujesz zwykły las – poziomki i szyszki. Jasne, nie chodzi o detaliczne opisy – ale brakło mi jakieś magii i tajemnicy.

I would prefer not to.

Jako ćwiczenie jest ok, jako szort już nie bardzo, choć klimatu odmówić nie sposób.

Wybranietz,

co do “Muzeum” – nie chodziło mi o skopiowanie klimatu. To zresztą w tak krótkim tekście uważam za niemożliwe. “Muzeum” to jednak pełnowymiarowe opowiadanie. I też kładzie nacisk na nieco inne elementy – chociażby na dziwność i magię miejsca. Ja wolę magię obecną, ale występującą bardziej mimochodem ;-) Zwykłość lasu – cóż, jak dla mnie nie istnieje coś takiego. Nawet “zwykły” las jest niezwykły. Ale to już kwestia spojrzenia.

Dzięki za wizytę i komentarz :-)

 

Belhaju,

dzięki za wizytę. Fajnie, że uważasz tekst za klimatyczny :-)

 

jako szort już nie bardzo

Tak z ciekawości, dlaczego? Chodzi o brak bohatera?

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Poniekąd też chodzi o brak bohatera. Ale moim zdaniem puenta wybrzmiewa odrobinę za słabo. Zbyt tajemniczo.

Dzięki za wyjaśnienie :-) Dobrze wiedzieć.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Fajne:)

Nie wiedziałam, że mi się takie rzeczy podobają. Poetycznie, tajemniczo i magia lasu. Oj, już wiem, na las zawsze mnie można na wędkę złapać. Magię chyba drzewa wyciągają z ziemi, Ziemi, losu, czasu i wpływu na dobry nastrój. Przypomniałam sobie, ze one się porozumiewają, wspierają przez korzenie i rozpoznają, z rodziny, czy nie:)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Asylum, witaj :-)

Masz rację, drzewa są magiczne same w sobie. Mają dużo czasu, żeby się magią nasycić i się odrobiną z ludźmi podzielić ;-)

Dzięki wielkie za wizytę i komentarz.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

 

Przenikające się pajęczyny ścieżek kuszą mrokiem, soczystą zielenią listowia

– skoro jest tak mrocznie, to ciężko mi jest sobie wyobrazić tę soczystą zieleń. Poza tym opisy są bardzo plastyczne i w ten sposób nieźle wciągasz czytelnika. Bardzo fajny tekst! :)  

 

Witaj, Charlise,

w tym fragmencie chodziło mi o to, że część ścieżek kusi zielenią, część mrokiem, ale może powinnam była to bardziej zaznaczyć.

Cieszę się, że tekst wciągnął.

Dzięki za wizytę i komentarz :-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Psi-rożku ;) – przeczytałem, w pierwszym momencie nie zrozumiałem, w drugim zacząłem próbować zrozumieć bardziej i doszedłem do wniosku, że Las jest zwidem narkomana (ci, którzy już nie mogą do niego wrócić zaliczyli “złoty strzał”, ci, którzy go szanują – wracają). Kolejny moment poświęciłem na przeczytanie komentarzy – i wtedy zrozumiałem, że to tylko taki literacki obrazek, bez większego sensu (którego próbowałem się doszukać). A może jednak nie? Dużo pytań – to dobrze. Literatura powinna zmuszać do ruszenia szarych komórek – choćby minimalnie.

Barwnie operujesz słowem – plus.

Jestem prostym człowiekiem – osobiście wolę “prostsze” teksty – co wcale nie znaczy, że Twój był zły. ;)

Pozdrawiam!

Złościć się to robić sobie krzywdę za głupotę innych.

Tyraelu :-)

O narkotycznej interpretacji nie pomyślałam :P Co do poszukiwania sensu, w komentarzach gdzieś powyżej o tym już wspominałam, ale ten tekst w jakimś stopniu jest wyrazem mojej nostalgii za rzeczami bezpowrotnie odchodzącymi w niebyt. I taka refleksja, że pewnych doznań nie da się odzyskać, ale też powtórzyć. Tyle że to raczej moje motywacje, niekoniecznie coś, co musi być widoczne dla czytelnika. Przede wszystkim chodziło o stworzenie pewnego obrazu (i poćwiczenie narracji).

Co do prostoty – wydawało mi się, że jest prosto. W miarę :P

Dzięki za wizytę i obszerny komentarz :-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

@TyraelX. Kurcze, przepraszam, że wtrącam się do konwersacji, lecz wytrzymać nie mogę i pochopność mną kieruje!

Zwidy narkomana??? – gdzie to zauważyłeś? Jaki strzał, w dodatku złoty? Hm. Piszesz – “literacki obrazek bez większego sensu”, a przecież dogsdumpling napisała, że to eksperyment klimatyczny. Czego szukałeś w tej opowieści? Jakiego sensu próbowałeś się doszukać? 

Złoszczę się na Ciebie, bardzo. Pewnie bez sensu i niepotrzebnie. “Literatura powinna zmuszać do myślenia” – różnie i niekoniecznie, to zależy – odpowiedziałabym Ci.

Też jestem prostym człowiekiem, no kobietą, bo ponoć to ma znaczenie (bądź nie, moim zdaniem, ale może troszkę, też podług moich przekonań). Zdefiniuj proszę – prosty, prostotę… jestem ciekawa?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Pierożku – obraz namalowałaś bardzo kolorowy – ćwiczenie narracji oceniam na 5+ :) Czytało się “jasno i prosto”, ale zacząłem za bardzo kombinować, doszukując się głębszego znaczenia – stąd moje zaplątanie :D

Asylum – ależ wtrącaj się, przecież tutaj chodzi o wymianę zdań :) Po kolei – las był tak nierealistyczny, że taka interpretacja zrodziła się w mojej głowie po pierwszym (a w zasadzie po drugim) czytaniu. Złoty strzał i narkotyczne zwidy – tłumaczyłem w poprzednim komentarzu: las oferuje “cuda na kiju”, dumpling pisała, że jeśli ktoś nie szanuje lasu (czyli w moim zrozumieniu przesadzi z dawką), to nie ma powrotu do tego miejsca (bo kto umarł, ten nie żyje :D ). “Literacki obrazek bez większego sensu” – tak, dogsdumpling napisała, że to eksperyment – ale o tym dowiedziałem się już później, po napisaniu komentarza. I nie jest to krytyka sensu stricte – po prostu dla mnie utwór jest surrealistyczny. Nie zły – o tym też pisałem :P

A jeśli chodzi o moje upodobania literackie – czytanie traktuję jako rozrywkę (głównie) po długim dniu pracy, dlatego lubię gdy opowiadania (czy dłuższe formy) zostawiają mniejsze pole do interpretacji. Oczywiście w trakcie czytania mogą być twisty fabularne lub pewne tajemnice, ale dobrze się czuję, kiedy wszystkie wątki są na końcu utworu pozamykane. Tutaj tego nie było, bo – jak się później okazało – nie taki był zamysł autorki.

Dlatego – żeby nie było żadnych wątpliwości: utwór dumpling jest ciekawy narracyjnie, barwny (podkreślam to ponownie), NIE jest zły, po prostu nie trafił w całości w MOJE gusta. Dlatego nie złość się – zapewniam, że nie miałem niczego złego na myśli. ;)

Pozdrawiam

Złościć się to robić sobie krzywdę za głupotę innych.

Dzięki za wyjaśnienie :),  złość  się rozpłynęła.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ćwiczenie stylu udane. Mi się stworzony klimat podobał, a czytało się dobrze i bez problemu.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Asylum, Tyraelu – fajna dyskusja :-)

 

NoWhereManie,

dzięki za wizytę. Super, że klimat się spodobał i że uważasz ćwiczenie za udane :-). Dzięki.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Ładne. :)

Zafundowałaś mi klimatyczną podróż do Lasu Umarłych cudów. 

 

Pozdrawiam!

Sara

SaroWinter,

dzięki za wizytę i miłe słowa :-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

No dobrze, jest świat. Bardzo mi się podoba sposób na wejście do lasu.

Ale przydaliby się jeszcze bohaterowie i fabuła.

Babska logika rządzi!

Witaj, Finklo :-)

Tak myślałam, że ci bohatera i fabuły zabraknie :P Dobrze, że chociaż wejście do lasu przypadło do gustu.

Fajnie, że zajrzałaś. Dzięki.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Sympatyczne :)

Znam tylko pięć liter ;)

Miło mi :-). Dzięki za odwiedziny :-).

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Nowa Fantastyka