- Opowiadanie: hania - Wehikuł czasu Jana Martina

Wehikuł czasu Jana Martina

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Wehikuł czasu Jana Martina

Wehikuł czasu Jan Martina

 

Wtorek, 26 stycznia 1971r.

Od soboty pracuję w sklepie meblowym. Kiedy przychodzą klienci przedstawiam się: Jestem Martin, Jan Martin, w czym mogę pomóc. Od dzisiaj prowadzę też notatki, bo wydarzyło się coś dziwnego.

Jak zwykle po przyjściu do pracy włączyłem wielką plazmę wiszącą nad kasą. Czasami myślę (Martin lepiej nie myśl), że ta plazma jest po to by móc oskubywać rozkojarzonych facetów oglądających na tej wielkiej plazmie babki topless, kobitki zapatrzone w blond ciacha, czy kogokolwiek. Przed kasą jest wielka sala wystawiennicza pełna różnych mebli, takich jak szafy, regały, kanapy, tapczany, łoża. Są też inne pierdy potrzebne w domu.

Wczoraj odkryłem, że plazma ma zdolność wyświetlania tego o czym się myśli. Siedziałem na wygodnej kanapie w kolorze lilaróż i wgapiałem się w plazmę. Jak to w porze Wiadomości. Gierek. W poniedziałek, nawijał do ludu w Gdańsku: „…Pomożecie?” a tłum jak ciele-mele odkrzykiwał „Pomożemy!”. Tak jak zwykle, nic ciekawego. Aż tu nagle widzę jedną z byłych dziewczyn, tylko jakby ze dwadzieścia lat później, może trochę więcej. Przez chwilę, patrzę i nie wierzę. Monika. Za nią stoję ja, taki jak teraz. Wchodzi jakiś młodziak i już od progu woła „Mamo, jest już obiad? Bo zaraz muszę lecieć na zajęcia”. Cholera, syn. „Mikuś, daj mi chwilkę, muszę odgrzać. Ciepły to był godzinę temu.” Patrzę coraz bardziej zaciekawiony. Gdzie oni (i ja) są? Nie wiem co mnie bardziej zaskoczyło, to że widziałem tam siebie, czy że salon/jadalnia/sypialnia były okrągłe.

Cholercia, klienci. Robota woła.

Kiedy wracam przed plazmę, widzę jak w alternatywnym świecie jest już ciemno. Wychodzę przed budynek, który okazuje się latarnią. Mikuś gasi światła nad wejściem. „Mikuś nie gaś, bo jakiś statek jeszcze się rozbije” „Tat, daj spokój, przecież nic się nie stanie. Latarnia działa. Dużo klientów jeszcze w barze na górze? „Nie, jeden. Drugi poszedł już spać.” Nie wiem skąd wiem, że nad salonem/jadalnią/sypialnią jest bar, a nad barem mini hotel. Zamykam drzwi. Sprawdzam, czy drzwi spiżarni też są zamknięte. Są. Idę na górę. Mikuś już śpi. Nigdzie nie widzę Moniki. Rozglądam się wokoło, na ścianach mnóstwo fotografii i ciekawy kalendarz. Ja i jednocześnie nie ja podchodzę do kalendarza. Odruchowo skreślam dzisiejszy dzień. Jest 13 stycznia 1993roku. K… co jest ! Wracam myślami do dzisiejszego dnia. Odruchowo zaczynam wyliczać w myślach, dzisiaj jest wtorek, 26 stycznia 1971 roku. Więc co jest grane!

 

Czwartek

Po przyjściu do pracy od razu włączyłem plazmę. Na razie żadnego klienta. Lecą wiadomości. Dzisiaj nad ranem, u wybrzeży wyspy Rugia zatonął prom Jan Heweliusz. Sztorm … Liczba ofiar… Akcja ratunkowa… Wyłączyłem plazmę. W wiadomościach widziałem wyraźnie datę 14 stycznia 1994r. Moje myśli, tak galopują, że aż boję się głośniej odetchnąć. Serce wali mi tak, że aż w głowie mi huczy. Jezu! Co to wszystko ma znaczyć! Pieprzona telewizja chce mi wodę z mózgu zrobić czy co? O co w tym wszystkim chodzi! Przecież mamy dopiero ‘71 rok!

 

Poniedziałek

Od kilku dni nie włączam plazmy po przyjściu do pracy. Powoli się uspokajam. Ale w głowie ciągle widzę wywrócony do góry dnem prom Jan Heweliusz.

 

***

 

Piątek, 11 maja 2012r.

Od kilku dni pracuję jako asystent. Moje marzenie się spełniło. To jakiś cud, że dostałem pracę od razu po studiach. W wolnych chwilach piszę książki, rysuję komiksy. Mój dom to jeden wielki pokój w hotelu asystenckim. Dziewczyny w tym pokoju nie ma, i nie ma tu też zbyt dużo rzeczy, dlatego wielka plazma od razu rzuca się w oczy. Zawsze włączam ją w porze wiadomości.

Wczoraj odkryłem, że plazma ma zdolność wyświetlania tego o czym się myśli. Siedziałem na wygodnej kanapie w kolorze lilaróż i wgapiałem się w plazmę. Jak to w porze Wiadomości. Pokazują Wałęsę, który nawija jak to Wałęsa. Nagle w głowie zaświeciła mi się żarówka. Wałęsa błysnął: „Są plusy dodatnie i plusy ujemne”. Nie wiem dlaczego zacząłem myśleć o mojej byłej dziewczynie Ance. Cholercia, książka. Muszę dzisiaj skończyć rozdział, bo inaczej profesorek urwie mi głowę. Robota woła.

Kiedy wracam przed plazmę, widzę jak w alternatywnym świecie jest już ciemno. I zupełnie widzę na ekranie siebie, toczka w toczkę. Wgapiam się w plazmę i oczom nie wierzę. To ja wychodzę przed budynek, który okazuje się leśniczówką i gadam nie wiem czemu „Mikuś, okiennice mocno zawrzyj i dobrze zabezpiecz, bo jakoś dzisiaj mocno wieje…” „Tat, daj spokój, przecież nic się nie stanie, łysy ostro przyświeca, jasno prawie jak w dzień…” „Synek, w lesie w nocy nigdy nie jest jasno jak w dzień.” O cholercia – myślę – wygląda na to że mam syna i to już prawie dorosłego. Nie wiem skąd wiem, że Anka już śpi w naszym pokoju na górze. Myślami szybuję do pokoju. Zaciekawiony rozglądam się dookoła. Nie wiedzieć czemu, plazma interaktywnie włącza się w mój tok myślenia. Postać w plaźmie rozgląda się dookoła. Ściany w pokoju wirują. Przy lustrze wisi kalendarz, a na nim data: piątek, 11 sierpnia 2017r.

 

Sobota

Po przyjściu z uczelni od razu włączyłem plazmę. Chciałem się odstresować. Profcio aniołkiem nigdy nie był, a teraz na stare lata jeszcze stał się ostrzejszy. Dzisiaj wszyscy latali na wysokości lamperii. Lecą wiadomości. „W nocy z 11 na 12 sierpnia 2017 roku przeszedł nad Polską huragan…” Myślałem, że się przesłyszałem, Oczom i uszom nie dowierzam. Zdenerwowany wyłączyłem plazmę. W wiadomościach widziałem wyraźnie datę: sobota, 12 sierpnia 2017r. Moje myśli, tak galopują, że aż boję się głośniej odetchnąć. Serce wali mi tak, że aż w głowie mi huczy. Jezu! Co to wszystko ma znaczyć! Pieprzona telewizja chce mi wodę z mózgu zrobić czy co? O co w tym wszystkim chodzi! Przecież mamy dopiero 2012 rok!

 

/…/

 

Piątek

Jutro jadę na zawody rolkowe „Pokonaj Nawałnicę, Rytel 11 sierpnia 2018r.” Jutro jest sobota i mogę mieć w nosie humory podstarzałego profcia. Na wszelki wypadek wypisałem urlop, by profciowi nie wpadło do łba wezwać mnie na uczelnię.

Kto by pomyślał, że na tych samych rolkach, na których pokonałem maraton w Berlinie dam radę przejechać jeszcze przez wiatrołomy. W głowie kłębią mi się makabryczne obrazy poprzewracanych, połamanych drzew.

 

 

Poniedziałek

„Jak się pan nazywa, pamięta pan?” Moje myśli leniwie szybują ku odpowiedzi. „Martin, Jan Martin.” I znowu czas się zatrzymuje, zamykam oczy. Byłem w Rytlu. Przejechałem. To co się w takim razie stało! Powoli jak przez mgłę przypominam sobie drogę powrotną, dojechałem już prawie do hotelu asystenckiego, który z ironią nazywam domem i…  Próbuję sobie przypomnieć, co się stało… 

Koniec

Komentarze

Haniu, zdajesz sobie sprawę z tego, że akcja opowiadań na Retrowizje ma się dziać do połowy XX wieku?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Może i był jakiś pomysł, ale sprowadzenie całej sprawy do memuarowych notatek, w których w roli głównej wystąpiła plazma objawiająca przyszłość, jakoś nie przypadł mi do gustu.

Wykonanie pozostawia nieco do życzenia.

 

Cie­pły to był go­dzi­nę temu.” –> Kropkę stawiamy po zamknięciu cudzysłowu – ten błąd pojawia się kilkakrotnie.

 

K… co jest ! –> Pewnie miało być: Kurwa, co jest !

Nie stosujemy autocenzury.

 

Sztorm … –> Zbędna spacja przed wielokropkiem.

 

wi­dzia­łem wy­raź­nie datę 14 stycz­nia 1994r. –> …wi­dzia­łem wy­raź­nie datę 14 stycz­nia 1994 r.

Ten błąd pojawia się kilkakrotnie.

 

Serce wali mi tak, że aż w gło­wie mi huczy. –> Czy oba zaimki są konieczne?

 

I zu­peł­nie widzę na ekra­nie sie­bie… –> Co to znaczy widzieć zupełnie?

 

Po­stać w plaź­mie roz­glą­da się do­oko­ła. –> Po­stać w plazmie roz­glą­da się do­oko­ła.

 

Dzi­siaj wszy­scy la­ta­li na wy­so­ko­ści lam­pe­rii. Lecą wia­do­mo­ści. –> Czy to celowe powtórzenie?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Melduję, że przeczytałam.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Rany, czemu wszystkim dziewczynom się wydaje, że jak tytuł konkursu to “Retrowizje”, to wystarczy tu wrzucić wszystko, co do głowy przyjdzie?

Już trzecie takie opowiadanie z rzędu :/.

No w każdym razie – jest jakiś pomysł, tylko za cholerę nie wiem, czemu ma służyć. Przedstawieniu migawek z przeszłości/przyszłości? W jakim celu?

I ta plazma – przedstawia myśli czy wspomnienia. Bo to jednak nie jest jedno i to samo. Że o anachroniczności plazmy (a właściwie telewizora plazmowego, bo plazma to jednak zdecydowanie coś innego) nie wspomnę.

Nie zrozumiałem. I tyle!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Wszystkim dziewczynom, Staruchu???

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

“Wszystkim” było nieuprawnionym skrótem myślowym po przeczytaniu n-tego opowiadania z tagiem Retrowizje, które pasuje do konkursu jak pięść do nosa, a wrzuconym przez istotę określającą swoją płeć jako żeńska ;).

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Zajrzałam, przeczytałam. 

Telewizor plazmowy w 1971? To już czysta fantastyka. Cała reszta – nie bardzo zrozumiałam, co właściwie chciałaś w tym tekście opowiedzieć. Co łączy dwóch bohaterów? Czemu w środku tekstu jest oznaczenie opuszczonego fragmentu?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Veni, vidi, legi.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Przeczytałem. 

Hmmm. Ja też się pogubiłam. Różne wątki, mnóstwo podobieństw między nimi. Jest jakaś plazma (w ‘70s?), ale co ona robi? Wyświetla w końcu myśli/ marzenia, przyszłe rodziny czy wiadomości za kilka lat? Jakie są tego skutki?

Babska logika rządzi!

Przeczytałem.

Tekst po pierwsze nie kwalifikuje się do ram czasowych konkursu (1971 to nie jest połowa wieku). Nie ma w nim rozwoju techniki (magiczna plazma – a w zasadzie to telewizor plazmowy – nie wystarczy). Fabuła mało ciekawa, złożona w zasadzie z migawek ważnych wydarzeń politycznych i społecznych w latach 1971-2018. Brak ciekawych postaci, brak akcji, brak ciekawego pomysłu na opowiadanie.

Nie zrozumiałem. Poza tym tekst nie wpasowuje się w ramy czasowe konkursu.

Poszczególne akapity nawet ciekawe, może jest tu potencjał na jakiś ciekawy szort. Ale obecnie to tylko zbiór epizodów, których sens i znaczenie do mnie nie docierają. 

Tekst wydał mi się z lekka przenoszonym żartem o telewizorze plazmowym. Ponieważ więc puenta nie chwyciła, toteż i koniec końców tekst nie zachwycił.

Światotworzenie… W sumie jakie światotworzenie?

Generalnie koncert fajerwerków nie dla mnie. Nie jestem pewien, czy nawet na ten konkurs.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

To bardziej impresja niż opowiadanie. Do tego trudno ją podciągnąć pod założenia konkursu – Twoja plazma nie jest powszechnie stosowaną technologią, zmieniającą świat, tylko pojedynczym, tajemniczym artefaktem, prześladującym bohatera (bohaterów?). Sam koncept sprawia przy tym wrażenie niedopracowanego, a opowiadanie napisanego naprędce i wrzuconego bez wymaganej karencji.

 

Dziękuję za udział w konkursie!

Po pierwsze – wyszłaś, Autorko, poza ramy czasowe określone w konkursie.

 

Po drugie – pogubiłam się z tymi datami. I o ile jeszcze łapię jakieś wizje przyszłości, które pokazuje plazma, to nie łapię przeskoku z 1971 do 2012. No i z tych mikro-scenek przedstawionych w notatkach bohatera nic nie wynika, co powoduje, że całość zatraca sens. Na myśl przychodzi pytanie – co chciałaś tu pokazać?

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nowa Fantastyka