- Opowiadanie: Jigidigi - Dziewczyna z podziemia - Retrowizje

Dziewczyna z podziemia - Retrowizje

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Dziewczyna z podziemia - Retrowizje

Dziewczyna z podziemia – Retrowizje

 

 Obserwował ją od miesiąca. Poznał jej każdy ruch, ale jej myśli nadal pozostawały nieodgadnione. Ostatnio grali codziennie w szachy, za każdym razem kiedy myślał, że już wygrał Ona go wykiwała. Jej śnieżne włosy opadły na twarz zakrywając srebrne oczy. Ciche westchnienie. Cofnęła królowa, położyła się na składanym stole.

-Jak nie chcesz grać to powiedz.– odparł zirytowany postawą Kluczniczki.

-Po co pragniesz mocy ? Czego od niej oczekujesz? Czy dla ka-sy?– cichym głosikiem cedziła każde słowo. Angielski nadal sprawiał jej problem choć Scorpions’ów słuchała co noc. Te pytania go zaskoczyły. Czemu tak nagle…Jego powrót to nie tajemnica.

-Zack mi powiedział, że to coś może leczyć nawet śmiertelnie chorych. Mój brat Aki umiera, ja-głos mu się łamie– obiecałem mu, że wyzdrowieje, ale– ręce zaczęły mu drżeć, próbował to ukryć, powstrzymała go. Lewą rękę zacisnęła na kryształku, który nosiła na szyi, zacisnęła krwawe usteczka

-Mogę go uleczyć.– odebrało mu mowę, to przecież nie… To może być jego ostatnia szansa, choroba uzbroiła się na leki. Niknie z każdym dniem. Przecież obiecał Matce, że będzie go za wszelką cenę, będzie go chronił . Nie może pozwolić mu Umrzeć. Choć zdawał sobie sprawę, jako żołnierz bardziej niż inni, że śmierć jest jedyną stałą we wszechświecie. Niczego nie można być bardziej pewnym niż jej, mimo to… On jest niewinny. Przełknął ślinę , oblizał nerwowo popękane usta. Spojrzał prosto w tą spokojną przestrzeń – oczy.

-Zrób to…pro-szę Chibi.

-Zabierz mnie do niego.– Ledwo nadążała za jego długimi krokami. Wojskowe buty strasznie tupały. Aby za nim nadążyć prawie musiała biec. To sztuczne światło raziło jej oczy, sterylne ściany wyglądały obco i upiornie. Minęli napis Laboratorium X3. Stanęli przed zamkiem cyfrowym, szybko wbił kod. Weszła za nim do środka. Uderzył ją zapach środków czyszczących. W pierwszym pomieszczeniu przy biurku siedziała pielęgniarka zajęta malowaniem paznokci. Weszli do drugiego pomieszczenia. Pokój bieli z ogromnym łóżkiem szpitalnym, z lewej była masa sprzętu z ekranami i diodami. Tysiące kabelków podpięto do wychudłego ciała chłopca, może 12 letniego. Oparł się plecami o ścianę naprzeciwko łóżka, spojrzał wyczekująco. Wolnym krokiem ruszyła w stronę dziecka. Nagle obleciały ją wątpliwości. Przed oczami pojawił się jej mistrz, Nauczył ją wszystkiego co wie o sobie i swoim przeklętym przeznaczeniu. – Widzisz kochaneczko, ratując życie za pomoc tego klejnocika co nosisz na szyi, odbierasz swoje własne życie, jego część i przekazujesz tej osobie. Tylko pamiętaj ratując kogoś zabijasz siebie. Dlatego korzystaj z tej mocy tylko w ostateczności, albo jeśli jesteś pewna, że tak należy postąpić.

-Nie martw się i tak nie mam kogo leczyć.

-Może kiedyś nadejdzie taki dzień.

Jej życie i tak było już stracone. Kiedy otworzę szkatułkę przyjdzie czas zapłaty . Nie chcę zastać zapomniana, ale… A jeśli nie będę w stanie go uleczyć? ,,Aki” umiera w oczach blado-szara skóra, serce ledwo co bije. Jeśli nic nie zrobię, to nie dożyje końca tygodnia. Cholerne moje serce. Dlaczego chcę się jemu przypodobać. Czemu mi na nim zależy i co mam zamiar zrobić? Chłopiec jest niewinny, chłopiec nie nosi grzechu, jeszcze nie może umrzeć. Nie chcę, aby Brus był bardziej ponury niż zwykle. I tak jest z niego gbur.

 Zatrzymuje się przed posłaniem, odgarnia czarne loki z chudej twarzy, kładzie dłoń na wilgotnym czole. Postępuje zgodnie z rytuałem: wyczuć zło-chorobę w ciele. Rozprzestrzeniła się po całym organizmie, mimo to nadal stara się walczyć. Skupia całą swą świadomość na krysztale na szyi . –Proszę mój opiekunie i nauczycielu, daj mi moc potrzebną do uzdrowienia tej istoty, co nie zna zła . Proszę, ja ostatnia z twego ludu, Atlantis Kluczniczka Lapis Lazuli. Zabierz moje życie i podaruj je temu dziecku, co już stoi u wrót śmierci. –Szepcząc formułę cały czas starała się utrzymać więź z jaźnią Akiego. Przez co była wstanie dostrzec jego wspomnienia i myśli . Jedna była wyjątkowo silna ,,nie chcę żeby braciszek się smucił”. Starała się go uspokoić i posyłać mu pokrzepiające myśli. Tylko, że nie miała pojęcia o tym, że on również może zobaczyć część jej wspomnień i emocji. Nastał kluczowy moment zabiegu, naprawienie szkód wyrządzonych przez chorobę, zabicie jej nie jest trudne, jak zgniecenie robaka. Najtrudniejsze jest odtworzenie obumarłych tkanek : naczyń krwionośnych, mięśni, organów, nerwów i danie im sił do pracy. W ciało chłopca zaczęła się wlewać energia kryształu wymieszana z jej życiową energią. Pot spływał jej po czole, kolana robiły się miękkie, obrazy zaczęły się rozmywać. Wisiorek zaczął drgać i wibrować. Białe światło bijące z jej dłoni i kamienia oślepiało oczy żołnierza. Mimo to starał się uchwycić każdy detal tej sceny. Na początku uważał ją za dzikiego dzieciaka, który nie wie ani co to jest strach, tęsknota czy bezsilność, niemożność ocalenia bliskich nam ludzi. Ale teraz poznał są lepiej… Nie była jak inne dziewczyny w jej wieku, choć podobno ma koło 2000 lat. Zdecydowanie na tyle nie wygląda, co najwyżej można jej dać 16-17 lat. Wygląda jak dziecko, tylko oczy ma jakby z lodu, choć w sercu tli się płomyczek. Nie wiedzieć czemu, ma słabość do Polskiej literatury np. ,,Atlantyda, wyspa ognia” Macieja Kuczyńskiego, choć on woli klasyków – Sienkiewicza albo Mickiewicza. Przyjaciel z byłego oddziały mu je cytował-był z matki i ojca Polakiem. Mają naprawdę smutną historię. Miło że wygląda na kruchą, ma siłę tura. Zack jest nią oczarowany. Jako naukowiec i archeolog, dla niego jest żywą skamieniałością i skarbnicą pradawnej wiedzy, która może odmienić współczesny świat. Tylko nie mam pojęcia czy na lepsze, bo przecież człowiek jest najokrutniejszym z bestii chodzących po Ziemi. Tylko nie wiedząc czemu, ona wydaje się być naprawdę krucha, jakby była lalką ze szkła. Tylko ona była wstanie sprawić, że pogodził się z własnym sobą. Wojna niszczy psychikę każdego żołnierza. Stała się dla niego jasnym promieniem w ciemnościach. Nie pozwoli z niej zrobić królika doświadczalnego. Ratuje, przecież, jego najcenniejszy skarb. Jeśli będzie musiał odda za nią życie i doprowadzi ją do domu. Światło jest już tak silne, że zasłania oczy rękawem kurtki. Nagle słyszy głośny trzask, jakby kryształowe zwierciadło stłukło się i głuchy łoskot. Po chwili wszystko wraca do normy. Przed oczami tańczą mu plamki, lecz po chwili odzyskuje wzrok. Aki wygląda zdrowo, skóra nabrała koloru, policzki się zaokrągliły i otwiera oczy… W kolejnej chwili dostrzega, leżącą na podłodze Kluczniczkę, nie rusza się i nie oddycha. Podbiega do niej. Obraca ją na plecy, sprawdza jej oddech, brak. Zaczyna ją reanimować, woła siostrę Franki, która w końcu odrywa się od swoich paznokci. Ta sytuacja wydaje się z chwilą coraz bardziej niedorzeczna. Mimo, że odzyskał brata, mógł zaprzepaścić całą operacje. Dla własnych korzyść, znowu bliska osoba umiera mu na rękach. Nie pozwoli na to! To się nie może powtórzyć!

Z wściekłością robi masarz serca, ignoruje zdezorientowanego brata, jego płacz, stara się po prostu ocalić swojego przewodnika.

 Wiem, że przesadziłam, może nie powinnam była go o to pytać i spełnić swoje zadanie bez wiązania się z tymi ludźmi, ale tak brakowało mi towarzystwa. Okazali się naprawdę dobrymi ludźmi, którym warto powierzyć tę moc. Cieszę się, że ich spotkałam i dowiedziałam się co to znaczy to uczucie, od którego serce bije Ci jak oszalałe, a w żołądku ma się motyle. Tylko czemu sprawia nam tyle bólu i cierpienia. Jakbym mogła, to bym powiedziała mu co czuję. Choć wiem, że on najprawdopodobniej by mnie odrzucił. Przynajmniej pozostawiłam po sobie jakiś ślad. Poniekąd będę teraz żyła w Akim, młodszy bracie Brusa – żołnierza armii Amerykańskiej z Japońskimi korzeniami. Los bywa okrutny, odbiera nam najcenniejsze rzeczy. Choć może czasem darowuje coś naprawdę wyjątkowego.

Po dwóch godzinach lekarz wojskowy Ciasteczko ustabilizował jej stan, aby tego dokonać musiał wlać w nią końską dawkę wszystkiego co możliwe od elektrolitów po glukozę z witaminami. Wyszedł z jej pokoiku, zastał jej opiekunów stojących lub siedzących na ziemi – byli spięci. Pierwsza odezwała się młoda afroamerykanka w szarym T-shirt’cie i spodniach khaki.-Jak z nią? –Starała się nie brzmieć jak przestraszona smarkula, ale naprawdę pokochała Lapis Lazuli, była taka szczera i pogodna jak dotąd nikt, kogo spotkała. Nie mogła umrzeć przez tego idiotę Brusa. Lekarz odchrząknął nie bardzo wiedział, co należało im powiedzieć o stanie tej dwójki. Aki był pierwszym takim przypadkiem ozdrowienia, a ta Lapis Lazuli…

-Sytuacja wygląda tak, oboje przeżyją. Twój brat jest całkowicie zdrowy, Brus, Gratulacje.– Jakoś żołnierz nie potrafił się z tego tak do końca cieszyć, koszt przecież był ogromny. I czuł jak Angelina go obwinia za stan Kluczniczki, wiedział, że ma racje.-Wracając do rzeczy, udało nam się ją ustabilizować, ale… Jej komórki za szubko się starzeją, nie umiemy tego wyjaśnić. Myślę ,że zostało jej pięć może sześć lat życia. Nie umiem też wyjaśnić, jak w ciągu pół godziny była w stanie tak wycieńczyć swój organizm, ani co zrobiła Akiemu. Możesz mi to wyjaśnić …– nie zdążył dokończyć, bo Angelina rzuciła się na Brusa z chęcią zatłuczenia go no śmierć, a on kompletnie nie starał się obronić przed jej ciosami. Po chwili zastali rozdzieleni. Lekarz zajął się kobietą, a profesorek Zack zastał z przyjacielem, zapalił papierosa.-Myślałem, że rzuciłeś, Ała!

-Nie wierć się, to może nie zaboli! Co wyście narobili ?! Odpowiadaj jak pytam do cholery!!

-Ja… Nie ona,… Powiedziała, że może go uratować… Gdybym wiedział, nigdy bym jej nie pozwolił … Ona pewnie sobie coś ubzdurała … Ja naprawdę nie wiem dlaczego ona to zrobiła…– Spuścił głowę jak skazanie gotowy na ścięcie. Nie czuł już nawet bólu, otępienie otuliło jego ciało i umysł. Musi przecież jeszcze wyjaśnić wszystko młodemu, pewnie teraz jest skołowany i zagubiony. Boję się i nie wiem, co mam mu powiedzieć.

-Czyli to jest to, już rozumiem… więc to miało znaczyć to: wielka moc niesie ze sobą równie wielkie cierpienie. Moc kryształu może naprawić-uleczyć wszystko lecz odbierze tyle mocy ile by potrzebowałaby sama natura. Aby coś uzyskać, musisz za to zapłacić odpowiednią cenę, jak były zatytułowane te książki. Lapisia, jak ją nazywał w myślach z czułością, dokonała wyboru. Kiedyś mi powiedziała, że bardzo by chciała pozostawić po sobie jakiś ślad. Nie chciała być zapamiętana jako klucz do nowej potęgi, tylko jako dobra osoba. Tak sądzę i zauważyłem jak na ciebie patrzy…

-Co ty bredzisz?

-Jesteś ślepy jak kret. Zakochała się w tobie, baranie. Dlatego chciała ci pomóc…-przerwał mu wywód i pobiegł do sali 777. Nie słyszał jak przyjaciel go woła, coś było nie tak, czuł to jak tamtego dnia, kiedy z oddziału pozostał tylko on… Coś złego miało spotkać Kluczniczkę. Był tego pewien. Dopadł drzwi. Patrzy, lekarz z pielęgniarką leżą na podłodze, jej nie ma. Wszczął alarm. Z Zakiem zaczęli przeglądać nagrania z kamer monitoringu. To ona powaliła doktorka i blondynkę. Z kolejnych nagrań wywnioskowali, że poszła w kierunku miejsca przechowywania szkatułki ze starożytnym źródłem energii, ukrytym w krysztale. Dotarli tam w tym samym czasie, kiedy otwierała zamek. Ignorując ich i to, że z jej palców ciekła krew, wprawiała w ruch kolejne zębatki zamka, dodają sobie nowe ranki. Wieko samo się otworzyło, całe pomieszczenie zalała fala białego oślepiającego światła. Z czarnej otchłani, z wnętrza skrzyneczki wyjęła kulę o średnicy 15 cm. Uśmiechając się błogo wyszeptała: ,,Dom” i wtuliła ją w swoją pierś. Wniknęła w nią, jej ciało połączyło się z nim. Sama zaczęła emanować tym światłem, wstała z klęczek i odwróciła się w ich stronę. Przeszyły ich puste białe ślepia, przemówiła dudniącym głosem, jakby chóru: Zadanie wykonaliśmy, już nic nas ty nie trzyma, nie sądzimy, że ludzkość jest na nas gotowa, dlatego przyjęliśmy tę formę. Damy wam część mocy na próbę, jeśli zawiedziecie, moc was unicestwi, a my wrócimy do domu.– Na podłogę opadły jej długie białe włosy, jarzące się jak gwiazdy, ruszyła w ich stronę wolnym krokiem. Stanęli z nią twarzą w twarz. Obróciła małą główkę w stronę Zack-a.– Byłeś dobrym przyjacielem i pomogłeś mi zrozumieć niektóre sprawy, dlatego dziękuje i mam nadzieję, że wiedza, którą Ci przekazaliśmy nie będzie zmarnowana. Tylko nie zapomnij żyć, masz je tylko jedno, oświadcz się w końcu Angeli, nie odmówi Ci.-Mężczyzna nie wie co powinien powiedzieć, skąd wie, że kiedyś chodził ze Shmith Angelą, to było lata temu, pewnie już o nim zapomniała.– Nie zapomniała, nie obawiaj się, my widzimy przyszłość, przeszłość i teraźniejszość. Tylko nie latajcie samolotami 11 września 2001 roku, wtedy zdarzy się coś strasznego. To tylko taka sugestia, każde działanie ma swój oddźwięk w przyszłości, zapamiętaj to dobrze Zack.– Podeszła do Brusa i spojrzała na niego białymi oczami, biło od niej niezwykłe ciepło, które nawet czuł przez grubą kurtkę.– Myślimy, że kochamy się w tobie, dlatego chcieliśmy/chciałam się z tobą pożegnać i zobaczyć ten ostatni raz. Skup się na młodszym bracie i o mnie zapomnij i mnie nie szukaj. Nie nawal następnym razem…– Jeszcze jej słowa nie przebrzmiały, kiedy znikła z tego pomieszczenia, placówki, kraju. Wróciła tam skąd pochodziła, do miejsca, które mogła nazwać domem. Jedynym jaki znała. Wrota ponownie zamknęły się na dziesięć lat, ciekawe kto następny je wywarzy? Może następnym razem będziesz to właśnie ty, jakiej mocy szukasz i co tobą motywuję?

Jej słowa były prorocze. Zack z Angelą wzięli ślub i mieli troję dzieci. Aki był zdrowy jak ryba i z najlepszym wynikiem zdał na studia. Tylko Brus cały czas szukał Kluczniczki i nie potrafił o niej zapomnieć, nawet nie starał się. Brata odchował czyli mógł poświęcić całą swoją uwagę na odnalezienie jej. Nie było to takie łatwe…

Koniec

Komentarze

Przykro mi to pisać, Jigidigi, ale przez Twoje opowiadanie przebrnęłam z największym trudem, w dodatku niewiele zeń zrozumiałam. Odniosłam wrażenie, że to nie jest skończone opowiadanie, a tylko fragment czegoś większego.

W Dziewczynie z podziemia nie zauważyłam nic, o czy można powiedzieć, że to SF.

Wykonanie woła o pomstę do nieba – jest tu masa wszelkich możliwych błędów i usterek, a źle zapisane dialogi i zlekceważona interpunkcja miejscami wręcz uniemożliwiają lekturę.

 

kiedy my­ślał, że już wy­grał Ona go wy­ki­wa­ła. –> …kiedy my­ślał, że już wy­grał, ona go wy­ki­wa­ła.

 

Cof­nę­ła kró­lo­wa, po­ło­ży­ła się na skła­da­nym stole. –> Literówka.

 

-Jak nie chcesz grać to po­wiedz.– od­parł zi­ry­to­wa­ny po­sta­wą Klucz­nicz­ki. –> Jak nie chcesz grać, to po­wiedz – od­parł zi­ry­to­wa­ny po­sta­wą Klucz­nicz­ki.

Źle zapisujesz dialogi. Pewnie przyda się poradnik:  https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/zapis-partii-dialogowych;13842.html

 

Czy dla ka-sy?– ci­chym gło­si­kiem… –> Czemu służy wytłuszczenie?

Brak spacji po pytajniku.

 

Czemu tak nagle…Jego po­wrót to nie ta­jem­ni­ca. –> Brak spacji po wielokropku.

 

Lewą rękę za­ci­snę­ła na krysz­tał­ku, który no­si­ła na szyi, za­ci­snę­ła krwa­we ustecz­ka –> Powtórzenie. Brak kropki na końcu zdania.

 

cho­ro­ba uzbro­iła się na leki. –> W jaki sposób choroba uzbraja się na leki?

 

Prze­cież obie­cał Matce… –> Dlaczego wielka litera?

 

że bę­dzie go za wszel­ką cenę, bę­dzie go chro­nił . –> Dwa grzybki w barszczyku.

Zbędna spacja przed kropką – ten błąd pojawia się w opowiadania wielokrotnie.

 

Nie może po­zwo­lić mu Umrzeć. –> Dlaczego wielka litera? Czemu służy wytłuszczenie?

 

Prze­łknął ślinę , ob­li­zał… –> Zbędna spacja przed przecinkiem.

 

Pokój bieli z ogrom­nym łóż­kiem szpi­tal­nym… –> Chyba miało być: Pokój w bieli, z ogrom­nym łóż­kiem szpi­tal­nym

 

do wy­chu­dłe­go ciała chłop­ca, może 12 let­nie­go. –> …do wy­chu­dłe­go ciała chłop­ca, może dwunastoletniego.

Liczebniki zapisujemy słownie.

 

Przed ocza­mi po­ja­wił się jej mistrz, Na­uczył… –> Dlaczego wielka litera?

 

ra­tu­jąc życie za pomoc tego klej­no­ci­ka co no­sisz na szyi… –> …ra­tu­jąc życie za pomocą tego klej­no­ci­ka, który no­sisz na szyi

 

,,Aki” umie­ra w oczach bla­do-sza­ra skóra… –> Aki umie­ra w oczach, bla­dosza­ra skóra

 

Przez co była wsta­nie do­strzec jego wspo­mnie­nia i myśli . –> Przez co była w sta­nie do­strzec jego wspo­mnie­nia i myśli.

 

Naj­trud­niej­sze jest od­two­rze­nie ob­umar­łych tka­nek : –> Zbędna spacja przed dwukropkiem.

 

Mimo to sta­rał się uchwy­cić każdy detal tej sceny. Na po­cząt­ku uwa­żał ją za dzi­kie­go dzie­cia­ka… –> Czy dobrze rozumiem, że uważał scenę za dzieciaka?

 

Ale teraz po­znał le­piej… –> Literówka.

 

choć po­dob­no ma koło 2000 lat. –> …choć po­dob­no ma koło dwóch tysięcy lat.

 

można jej dać 16-17 lat. –> …można jej dać szesnaście, siedemnaście lat.

 

ma sła­bość do Pol­skiej li­te­ra­tu­ry… –> …ma sła­bość do pol­skiej li­te­ra­tu­ry

 

Przy­ja­ciel z by­łe­go od­dzia­ły… –> Literówka.

 

Tylko ona była wsta­nie spra­wić… –> Tylko ona była w sta­nie spra­wić

 

po­go­dził się z wła­snym sobą. –> …po­go­dził się sam z sobą.

 

Świa­tło jest już tak silne, że za­sła­nia oczy rę­ka­wem kurt­ki. –> Czy dobrze rozumiem, że światło zasłania sobie oczy rękawem?

 

Dla wła­snych ko­rzyść, znowu bli­ska osoba umie­ra mu na rę­kach. –> Literówka.

Dla jakich własnych korzyści umiera bliska osoba?

 

Nie po­zwo­li na to! To się nie może po­wtó­rzyć! –> Czemu służy wytłuszczenie?

 

Z wście­kło­ścią robi ma­sarz serca… –> Dlaczego robi wytwórcę wędlin serca?

Poznaj znaczenie słów masarzmasaż.

 

od któ­re­go serce bije Ci jak osza­la­łe… –> …od któ­re­go serce bije ci jak osza­la­łe

Zaimki piszemy wielką literą, kiedy wracamy się do kogoś listownie.

 

żoł­nie­rza armii Ame­ry­kań­skiejJa­poń­ski­mi ko­rze­nia­mi. –> …żoł­nie­rza armii ame­ry­kań­skiej ja­poń­ski­mi ko­rze­nia­mi.

 

Pierw­sza ode­zwa­ła się młoda afro­ame­ry­kan­ka w sza­rym T-shirt’cie… –> Pierw­sza ode­zwa­ła się młoda Afro­ame­ry­kan­ka w sza­rym T-shirtcie

 

pro­fe­so­rek Zack za­stał z przy­ja­cie­lem… –> Literówka.

 

Co wy­ście na­ro­bi­li ?! Od­po­wia­daj jak pytam do cho­le­ry!! –> Czemu służy wytłuszczenie?

 

-Ja… Nie ona,… –> Przed wielokropkiem nie stawia się przecinka.

 

Gdy­bym wie­dział, nigdy bym jej nie po­zwo­lił … –> Zbędna spacja przed wielokropkiem.

 

Ona pew­nie sobie coś ubz­du­ra­ła … –> Jak wyżej.

 

wy­ję­ła kulę o śred­ni­cy 15 cm. –> …wy­ję­ła kulę o śred­ni­cy piętnastu centymetrów.

Liczebniki zapisujemy słownie, nie używamy symboli i skrótów.

 

Za­da­nie wy­ko­na­li­śmy, już nic nas ty nie trzy­ma… –> Literówka.

 

Ob­ró­ci­ła małą głów­kę w stro­nę Zack-a. –> Ob­ró­ci­ła małą głów­kę w stro­nę Zacka.

 

Wrota po­now­nie za­mknę­ły się na dzie­sięć lat, cie­ka­we kto na­stęp­ny je wy­wa­rzy? –> Dlaczego ktoś miałby ponownie wygotować wrota?

Poznaj znaczenie słów wywarzyćwyważyć.

 

ja­kiej mocy szu­kasz i co tobą mo­ty­wu­ję? –> Literówka.

 

Zack z An­ge­lą wzię­li ślub i mieli troję dzie­ci. –> Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Melduję, że przeczytałam. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

O rany…

Autorko, zachowaj sobie ten tekst. Wróć do niego po kilku miesiącach i przekonaj się, ile wtedy z niego zrozumiesz.

Bo ja nie zrozumiałem nic.

Nie pomaga kompletne lekceważenie zasad pisowni. Na forum są poradniki, jak pisać. Zerknij tam.

Ale najpierw przeczytaj tak ze sto książek, tak z kilkaset opowiadań na forum, to będziesz miała pojęcie, czego ci zabrakło.

 

Aha, a “masarz” to jest pan, który pozyskuje mięso ze zwierzątek ;P.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Zajrzałam, przeczytałam.

Ja też nie rozumiem, o co tu chodzi, a koszmarne wykonanie (od poziomu zapisu) zadania nie ułatwia.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Zaczęłam czytać, nawet rozumiałam z grubsza, o czym rzecz, ale wymiękłam na takim długaśnym akapicie, który powinien być rozbity na wiele mniejszych.

Jeśli w tekście był jakiś pomysł (a konieczność płacenia za uzdrawianie własnym życiem dobrze wróży), to został skrzywdzony wykonaniem.

Błędy różnych maści, przeskakujesz z punktem widzenia od jednego człowieka do drugiego bez żadnego uprzedzenia, te długaśne akapity… Bardzo źle się czyta tak napisany tekst. :-(

Babska logika rządzi!

Veni, vidi, legi.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Przeczytałem. 

Przeczytałem.

Niestety, nie znajduję w tym tekście ani jednej znacząco pozytywnej cechy, ani jednej rzeczy, której można byłoby bronić. Być może to dlatego, że opowiadanie jest koszmarnie źle wykonane: w zasadzie nie do czytania ze względu na zapis dialogów, interpunkcję itd. Jest też raczej banalne i mało ciekawe treściowo, z niezrozumiałą fabułą. Do tego wydaje się zupełnie niepowiązane z tematyką konkursu.

Z przykrością i brutalną szczerością stwierdzam, że tekst jest napisany fatalnie. Momentami miałem wrażenie, że pisał go ktoś pod wpływem jakichś psychoaktywnych substancji… i że to jakiś żart, trollowanie jurorów i czytelników. Niestety pewne elementy wskazywały na to, że tekst miał być na poważnie. Niestety, jest niezrozumiały i chaotyczny.

Dużo, dużo czytaj i staraj się uważać na lekcjach polskiego (bo poziom tekstu wskazuje na to, że jeszcze chodzisz do szkoły). 

Wykonanie fatalne. Jeśli był tu pomysł, utonął w technicznych brakach i niezrozumiałej narracji. Chwytaj przydatne linki, przestudiuj ich treść oraz wprowadź w życie. Mi to pomogło :)

Dialogi – mini poradnik Nazgula: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/12794

Dialogi – klasyczny poradnik Mortycjana: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/2112

Podstawowe porady portalowe Selene: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/4550

Coś o betowaniu autorstwa PsychoFisha: Betuj bliźniego swego jak siebie samego

Temat, gdzie można pytać się o problemy językowe:

http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/19850

Temat, gdzie można szukać specjalistów do “riserczu” na wybrany temat:

http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/17133 

Poradnik łowców komentarzy autorstwa Finkli, czyli co robić, by być komentowanym i przez to zbierać duży większy “feedback”: http://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842676 

Poradnik Issandera, jak dostać się do Biblioteki ;)

https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842782 

Powodzenia!

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Mogę tylko napisać, że opowiadanie nie spełnia założeń konkursu, tak tematycznych jak i technicznych. Spróbuj przeczytać je na spokojnie, po upływie tych kilku tygodni i zobacz, ile z Twojej wizji udało Ci się w sposób czytelny przelać na papier, a ile tekstu stanowi tylko komentarz do tego, co zostało w Twojej głowie. Jeżeli uda Ci się to zobaczyć, jako następny krok polecam naszą betalistę.

 

Dziękuję za udział w konkursie!

Dziękuję za wasze  krytykę i macie rację dopiero uczę się pisać.  W następnych pracach postaram się nie popełniać tych błędów. 

To był fragment historii, a dokładnie pomysłu.

Będę się uczyć pisać lepiej ponieważ nadal jestem uczniem, wasze komentarze bardzo mi się podobały.

A tak przy okazji, wiesz, że według profilu jesteś kobietą? ;-)

Babska logika rządzi!

Z wielką przykrością to piszę, ale ta opowiastka jest napisana fatalnie pod każdym możliwym względem. Leży nie tylko wykonanie (każdy możliwy błąd i usterka się tu znalazły), ale i fabuła. Nie wiem, ile masz lat, Autorko, ale tekst wygląda jak wymyślony przez młodszą nastolatkę. Ponadto nie widzę tu ani SF, ani technologii, która kwalifikowałaby tekst spełniający wymogi konkursowe.

Jeśli lubisz wymyślać historie i pisać, to fajnie. Jednak jeśli chcesz to robić tak, by inni chcieli to czytać, to musisz się jeszcze dużo nauczyć. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Sam rdzeń fabularny w porządku, dobry na tak krótką treść. Forma jednak pozostawia wiele do życzenia, jest cała masa literówek i zmian kierunku narracji. Czyta sie to bardzo ciężko, a takie krótkie opowiadania powinny być lekkie i odprężające. Radzę po napisaniu odczekać kilka dni i przeczytać ponownie, ewentualnie poeksperymentować z jednym, stałym sposobem narracji i opisów. 

Nowa Fantastyka