- Opowiadanie: Xiqin - Ostatni lot

Ostatni lot

Warto pochylić się nad problemami superbohaterów.

Oceny

Ostatni lot

“Chwała obrońcy miasta” – wybrzmiewa tytuł dzisiejszej gazety. Kondukt żałobników zebrał się pod domem herosa. Oddają mu cześć, leją łzy i biadają. Dziś zmarł bohater, Hipergrzmot zginął! Cóż za arcypotężna kreatura pozbawiła go tchnienia? Torg? Mistrz Zjod? Przybysze z kosmosu?

– Mamuś – łkało brzydkie dziecię – czy my wszyscy zginiemy?

Matula omdlała bezsilnie, znała odpowiedź. Koniec świata, ludzie! Apokalipsa!

Dom Hipergrzmota. Nad zmasakrowanym ciałem stała jego żona. „Kochanie, czemu nie wziąłeś dziś zbroi…” – zastanawiała się, czy powinna była bardziej nalegać.

Bez pancerza, albo chociaż hełmu, nie mógł stawiać czoła największym złoczyńcom. Siła uderzenia wyniosła dwadzieścia ton. Bocian, w którego wleciał, zginął na miejscu.

Koniec

Komentarze

Niebawem przylecą bociany – czarno widzę los superbohaterów…

 

Xiqinie, możesz jeszcze zaszaleć i dopisać jedno słowo brakujące do pełnej setki. Wtedy o Ostatnim locie będzie można powiedzieć, że to drabble.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję za komentarz. Nieuwaga, było 100 słów, usunąłem jedno, ponieważ myślałem, że mam 101. Ponownie jest 100.

Niebawem przylecą bociany – czarno widzę los superbohaterów…

Parę lat temu Boeing 777, cały w dziurach i poobijany, musiał awaryjnie lądować po niefortunnym spotkaniu ze stadem bocianów. Lepiej nie latać zbyt szybko, jeśli nie ma się wystarczająco dobrego refleksu lub obrony.

Cóż, nawet Boening spada, wobec boćków stada.

 

Na przyszłość szczerze polecam liczenie słów paluchem – proste i niezawodne. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dobry drabelek, podobał mi się o wiele bardziej niż poprzedni. Jest zaskakująca puenta, wszystko się wyjaśnia w samej końcówce… Tak trzymać. :-)

Babska logika rządzi!

Pomysł niezły, ale końcówka cokolwiek mętna. Rozumiem, że Hipergrzomyt latał z naddźwiękową prędkością? Nie wiem czy zbroja by coś tu pomogła, ale to niech jakiś fizyk się wypowie.

Bylem psychologiczną osobliwością chwytającą fotony szczęścia, by na zawsze uwięzić je w grawitacyjnym więzieniu pułapki mojej depresji.

Rozumiem, że Hipergrzomyt latał z naddźwiękową prędkością?

Wystarczyło, żeby latał z prędkością przeciętnego samolotu komercyjnego.

Dobry drabelek, podobał mi się o wiele bardziej niż poprzedni.

Dziękuję bardzo! :)

Przyjemne :)

Przynoszę radość :)

Biedny bociek :-(

Dream big.

Zabawny tekst, choć podejrzewam, że lotnikom, zwłaszcza tym mającym na koncie powietrzne zderzenia z ptactwem, może jednak do gustu nie przypaść.

Nowa Fantastyka