- Opowiadanie: chroscisko - Faunalia w cieniu burzowych chmur

Faunalia w cieniu burzowych chmur

Oceny

Faunalia w cieniu burzowych chmur

Gaudium magnum nuntio vobis!

Obwieszczam wszem i wobec, iże szlachetny rycerz Faunus de Suisse wyzwał na pojedynek Jego Miłość Gromisława Cienistego, który to wyzwanie przyjął.

Tedy dzielni paladyni, zbrojni w skrzypturały ostre niczym kilkudniowa szczeć na ich licach, stanęli przeciw sobie, by wiekuistej glorii bądź sromoty zaznać, ku uciesze gawiedzi.

Niniejszym przedstawiam dwa zacne drabble, które spod ich piór wyszły, i pod wasz osąd oddaję.

Ave popule, morituri te salutant!

 

 

Pojedynek na drabble

 

Awanturnicy: funthesystem vs Cień Burzy

Temat: Czarna owca

Termin głosowania: do piątku 15.02.2019 r., do godziny 22:00.

Głosując podajemy tytuł zwycięskiego drabbla (1 głos = 1 punkt)

Kolejność i autorstwo drabbli znane są tylko awanturnikom.

Każdy użytkownik portalu ma do dyspozycji jeden głos.

 

Wynik pojedynku: 23:7 dla “Rozproszą się pasterze” autorstwa funthesystem

 

-----------------

 

“Rozproszą się pasterze” – funthesystem

 

Po raz ostatni patrzę z obrzydzeniem, jak sąsiedzi patrzą z dumą w niebo. Przechwalają się: patrz, ja mam większego. Pańskie oko jednak nie tuczy cumulofungusów – cumulofungusy tuczą się same. Pasą się na gazach cieplarnianych, srają czyściutkim powietrzem. Wyglądają jak wata cukrowa przyklejona do firmamentu. Niezdrowy widok.

W telewizji mówili: kup swojego – ratuj klimat. Wszyscy posłuchali. Nawet ja, choć nie wierzę, że skrzyżowane z grzybami chmury ocalą świat. Planeta sama się uzdrowi.

Jeśli jej pomogę.

Dopracowałem swojego cumulofungusa. Jest inny: mały, czarny. Wygłodniały. Wypuszczam go.

Patrzę z zachwytem, jak ucztuje na swoich braciach. Od razu robi mi się cieplej na sercu.

 

-----------------

 

“Wybrany” Cień Burzy

 

– Jezu, nie… Błagam, wybierz kogoś innego! Weź Szymona, on…

– Szymona? Nie ma już Szymona, zapomniałeś? – Mężczyzna uśmiechnął się łagodnie.

– Ale…

– Wiem, że to trudne, ale uwierz mi: to musisz być ty.

– Nie chcę! Wiesz, że nigdy bym…

– Wiem. Ale tylko od ciebie zależy, czy moja… czy nasza misja się powiedzie. Nie lękaj się; ludzie pojmą, kim dla mnie jesteś i czego dokonałeś, i zostaniesz nazwany pierwszym spośród uczniów moich.

– Czy tak?

– Oczywiście. – Aura otaczająca Nauczyciela tchnęła mocą i spokojem, gdy ucałował klęczącego przed u swych stóp ucznia. – A teraz idź już, czekają na ciebie. Tylko wróć, nim zacznie się wieczerza.

 

 

-----------------

 

POSŁOWIE

 

I rozproszyli się pasterze, porzuciwszy swe trzody. On zaś sam pozostał, wybrany, zwany niegodziwcem. Spoglądał na pole garncarza, nad którym przetaczały się chmury czarne, małe, wygłodniałe. Mąż z Kariotu przerzucił powróz nad oliwnym drzewem i spadłszy głową na dół, pękł na pół i wypłynęły wszystkie jego wnętrzności. Gdzieś w oddali ktoś patrzył na martwe truchło z zachwytem. Na sercu odczuwał ciepło.

Koniec

Komentarze

Podbić… czy nie podbić? – Oto jest pytanie.

 

Peace!

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

gdy ucałował klęczącego przed u swych stóp ucznia

Que?

 

“Wybranego” nie rozumiem, więc głos na “Pasterzy”.

Wszyscy mogą głosować, czy są jakieś specjalne kryteria? W wątku pojedynków zniknął gdzieś regulamin :(

Wszyscy mogą.

Ja “Wybranego” skojarzyłam po Szymonie (a nieczęsto mi się zdarza odgadnąć puentę tak szybko), więc nie wiem. Oba mi się podobają.

 

Na razie usterki:

 

Rozproszą się pasterze

Po raz ostatni patrzę z obrzydzeniem, jak sąsiedzi patrzą z dumą w niebo. Przechwalają się: patrz, ja mam… –> Czy to celowe powtórzenia?

 

Wybrany

gdy ucałował klęczącego przed u swych stóp ucznia. –> Dwa grzybki w barszczyku.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Super. Oba teksty mają fajne twiściki, oba mi się podobają. Hmm, trudny wybór, ale zagłosuję na "Wybranego", bo w chmurkach, choć bardzo plastyczne, za dużo patrzenia ;)

Trudny wybór.

 

“Wybrany” – klasyka biblijna i dramat tego, który został wybrany, by stać się czarną owcą.

 

“Rozproszą się pasterze” – za pierwszym czytaniem wydawał mi się zbyt zagmatwany. Za drugim go doceniłem. Złośliwość czarna jak smoła wylewa się z serca.

 

Najchętniej zagłosowałbym na remis, ale… poczekam do jutra.

Jak mam być szczera, to żaden z drabbli szału wielkiego nie robi :D.

 

JasnaStrono, w “Wybranym” Jezus rozmawia z Judaszem (?) Przynajmniej tak mi się wydaje.

Nie zmienia to jednak faktu, że to tylko krótki dialog, a w “Pasterzach” jest jednak jakiś zarys świata przedstawionego.

 

Ciężki wybór, też się na razie wstrzymam.

Używanie poprawnej polszczyzny jest bardzo seksowne

Ach. I już wszystko wiem kto które napisał. XD

OMG. Zdają się równoważne. Przeczuwałam. Pomyślę jeszcze.

Cholernie (przepraszam za przekleństwo) fajnie, że stanęliście w szranki. To zabawa, takie skrzyżownie mieczy dech mi zapiera. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Oj tam, wiesz i nie wiesz, Jasna Strono. Też mogłabym typować:). 

Kieruj się sercem:DDD

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Już się pokierowałem. ;)

A do wszystkich jeszcze niepokierowanych: zaznaczajcie głosy pogrubieniem, będzie łatwiej liczyć!

Ano, pokierowałeś się @JS, teraz „złapałam” pogrubienie. Ja jeszcze pomyślę, jeden dzień: zjakiego świata jesteśmy i co nam w duszy gra oraz forma.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

“Wybrany” przywołuje dość oczywisty motyw, znany choćby z Ewangelii Judasza. Miałem nadzieję, że na oczywistości się nie skończy i że w ramach puenty Autor wykręci jakiś lepszy numer. Cóż, zawiodłem się.

Natomiast “Roproszą się pasterze” zdecydowanie mi się podoba. Tekścik jest oryginalny, zgrabny i dowcipny.

Punkt dla “Rozproszą…”.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

“Wybrany” przywołuje dość oczywisty motyw, znany choćby z Ewangelii Judasza.

taak! :O Przecież w Ewangelii wg Judasza Judasz nie zdradza Jezusa, ale wydaje go na jego wyraźne życzenie.

A teraz idź już, czekają na ciebie.

tak, to ma sens.

 

 

Mimo wszystko jednak brak przytupu w tym drabblu, więc głos oddaję na “Pasterzy”.

Używanie poprawnej polszczyzny jest bardzo seksowne

Zacne zwarcie!

Ale nie byłbym coboldem, gdybym nie zagłosował na “Wybranego”.

Taki trudny wybór, pomiędzy smutną puentą, a oryginalnością pomysłu. Wydaje mi się, że drabble są mniej więcej na tym samym poziomie. W takim wypadku, zdam się na przeczucie i szczere urzeczenie cumulofungusami :D

 

“Rozproszą się pasterze” +1

Oba drabble są OK. Niemniej bardziej przypasował mi pierwszy ze względu na bardziej oryginalny, absurdalny pomysł.

 

Rozproszą się pasterze

 

 

Tymczasowy lakoński król

Hmm. W pierwszym tekście jest pewna niekonsekwencja, która mi nieco burzy obraz całości… Otóż ta Twoja czarna chmurka to taki wilk jest raczej niż czarna owca… Oczywiście mogę dać się przekonać, że chodziło o wilka w owczej skórze, ale wychodzi wtedy taka jakby piętrowa przenośnia lekko naciągana. No i jakim sposobem bohater przerobił osobiście swoją chmurę??? No i tytuł trochę z choinki na zasadzie skoro są owce, czarne owce, wilki to i pasterze będą pasowali. Drabble żartobliwy, pomysł na adoptowane chmury zabawny.

Drugi tekst oparty jest na znanym mi motywie, więc zaskoczenia nie było. Oczywiście wredny żart z Judasza ma w sobie pokłady tragiczne, ale tutaj można pójść dwiema ścieżkami interpretacyjnymi. W pierwszej Jezus okazuje się niemiłosiernym oszustem, który celowo wprowadza Judasza w błąd, poświęcając go dla dobra swojej misji. Kłóci mi się to z charakterem Syna Bożego. W drugiej ścieżce Jezus naiwnie wierzy w ludzi i naprawdę myśli, że docenimy poświęcenie Judasza. Tutaj także mam zgrzyt. Przecież Jezus dokładne wiedział co nastąpi i nie mógł się tak pomylić. Drabble głębszy i poważniejszy jednak zupełnie pozbawiony fantastyki i niedopracowany technicznie (patrz komentarz Reg) dlatego oddaję głos na:

"Rozproszą się pasterze"

Po przeczytaniu spalić monitor.

Na sędziowanie się spóźniłam, ale cóż. Za to mogę pomarudzić :)

 

Rozproszą się pasterze

 patrzę z obrzydzeniem, jak sąsiedzi patrzą z dumą

Nie widzę uzasadnienia dla powtarzania schematu – gdzie tu symetria?

 cumulofungusy tuczą się same

Kuchnia, ale fajny pomysł!

 Niezdrowy widok.

Dlaczego?

 jak ucztuje na swoich braciach

Yyy… i w czym to ma pomóc? Wymusić ewolucję?

 

Wybrany

 Aura otaczająca Nauczyciela tchnęła mocą i spokojem

Aura tchnęła? Hmm? Od początku wiedziałam, o kogo chodzi (nie ukrywasz tego specjalnie) i spytam tylko – gdzie tu fantastyka? (Nie "nadnaturalność", fantastyka?) Ponadto – istnieją granice "exact words". Istnieją granice "większego dobra". To nie jest temat na drabble, jakbyś chciał upchnąć wieloryba do takiej banieczki na złotą rybkę.

Ceterum censeo, że maras zanalizował oba drabble do głębi, aż czerpak zazgrzytał o dno.

Zatem mój głos bez wahania maszeruje do "Rozproszą się pasterze".

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

“Wybrany” – bo ten tok myślenia jest mi bliski :).

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Rozproszą się pasterze

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Pasterze

Powiem szczerze, że na wstępie to “patrzenie na patrzących” zraziło mnie do pierwszego tekstu, ale potem było już fajowo i brak innych zastrzeżeń. Pomysł też dobry i oryginalny, aż zacząłem rozkminiać realność takiego rozwiązania.

Co do drugiego tekstu, to jawi mi się bardziej jako luźna relacja, niespecjalnie wzbudzająca emocje. Fantastyka zaś chyba polega na tym, że ludzie mieli coś tam pojąć, bo w rzeczywistości, zdaje się, nie pojęli, ale to szczegół.

Jak dla mnie, Rozproszą się pasterze zmasakrował konkurenta i na niego oddaję swój głos.

 

P.S. Drogi Marasie puchate chmurki kojarzą się z owieczkami, czy tam barankami i jest to wystarczające umotywowanie, bez względu na wilczość delikwenta.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Chrościsko, arbiter zlicza i podaje stan głosowania co jakiś czas.

Jeszcze tu zajrzę.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Drogi Bailoucie, to że chmurki są owieczkami, to oczywista oczywistość. Ale to, że czarna owca pożera inne owce to już nie takie oczywiste. Chyba, że to wilk w owczej skórze. A to nieco inna bajka, nie sądzisz?

Po przeczytaniu spalić monitor.

@Darcon

Jest szkoła falenicka i otwocka. Zlicza arbiter, pojedynkowicze lub najbardziej nudzący się w danej chwili użyszkodnik.

 

@MrMaras

No nieoczywiste, ale właśnie o to chodzi, żeby nie było oczywiste i jeszcze żeby była porządna fantastyka. Zresztą wilk w czarnej owczej skórze się dla mnie na wypasie kwalifikuje jako prawilna czarna owca.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Ech, Bailoutcie. :) Czyli niech ktoś/ktoś pewnie zrobi? :) Spróbuj tą metodę zastosować do czegokolwiek w pracy czy chociażby w domu. :) Koniec off-topu.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Jako że mam za godzinę egzamin i mnóstwo wolnego czasu, pozwoliłam sobie zliczyć głosy.

 

Rozproszą się pasterze: 10

 

Wybrany: 3

 

Kto da więcej?

Wybaczenia proszę, Darconie, za mą niesumienność, lecz sprawy przyziemne i błahe zajęły mnie tego ranka na tyle, żem nie podołał obowiązkom swoim.

Na szczęście mościa panna Minuskuła w sukurs mi przybyła, za co chwała jej.

 

Wracając do drabbli.

Serce skłania się ku Wybranemu, a rozum ku Pasterzom.

 

“Wybrany” wywołał lepsze pierwsze wrażenie. Jest też lżej napisany, a choć zaskoczenia nie wywołuje, to skłania do refleksji. Rację ma Jeroh i inni, że motyw to już znany. Rację mają też Maras z Tarniną, że fantastyki brak. Bo czy można to traktować jako historię alternatywną? Nie sądzę. Wszak to czy Judasz zdradził z pobudek finansowych, strachu, czy też skłoniony słowem Mistrza, niczego w historii nie zmienia. Jezus i tak zostanie ukrzyżowany, a historia potoczy się tak samo.

Do refleksji jednak utwór skłania i to jest jego zaleta. Powstaje pytanie, do czego potrzebował Jezus zdrady Judasza? Wszak Żydzi i tak by go dopadli, i tak by mógł zbawić świat. Czy chodziło o to by wypełniły się słowa Pisma? A czy Bóg jest niewolnikiem słowa proroków? Czy też może cynicznym politykiem, kalkulującym wszystko na zimno? Jednak cyniczni politycy nie zwykli poświęcać swego życia dla innych.

 

“Rozproszą się pasterze” jest taki smolisto-złośliwo-paskudny. Nie wątpię, że autor właśnie taki efekt chciał wywołać. Na pewno ma w sobie więcej fantastyki. Ma w sobie pomysł. Ma też smaczek w postaci “cumulofungusów” nawiązujących do nicków obu awanturników.

Napisany jest ciężej, żeby nie powiedzieć “mniej zgrabnie”.

Autor użył języka, jestem pewny że świadomie, mającego wywołać w czytelniku rodzaj obrzydzenia czy też może lepiej byłoby napisać “kontrowersji”:

Przechwalają się: patrz, ja mam większego.

srają czyściutkim powietrzem.

I świetnie to autorowi się udało. Aż za dobrze, bo część tego smolistego absmaku przykleiła się do samego drabbla, przez co nie potrafię odczuwać sympatii do tego utworu.

 

Jako że “za” i “przeciw” zdają się być podzielone po równo. Ostatecznie głosuję na REMIS.

 

Obecny stan punktowy:

Rozproszą się pasterze: 10.5

Wybrany: 3.5

 

Mój głos na “Rozproszą się pasterze”, za koncept. Doceniam “Wybranego”, ale z zawodowo-osobistych powodów z apokryfami biblijnymi miałam do czynienia o jeden raz za dużo :D

Głos na Rozproszą się pasterze. 

Oczywiście razi to wielokrotne patrzenie, jeśli celowe, to chybione (ale mi się fajnie napisało :-)) ale jest tu ciekawy pomysł, zarys jakiegoś świata, nawet z delikatnym akcentem społeczno-ekonomicznym (nieśmiertelna siła napędowa swojskiej zawiści – "a na całe kargulowe plemię ześlij, Panie Boże, klęski wszelakie…") 

Skojarzenie owieczek z chmurkami, mimo że oczywiste, nad wyraz urocze. 

to że chmurki są owieczkami, to oczywista oczywistość. Ale to, że czarna owca pożera inne owce to już nie takie oczywiste.

Szczerze mówiąc, kiedy wymyśliłem "czarną owcę" jechałem przez środkówo-zachodnią Irlandię, gdzie krowy i owce są dominującym elementem krajobrazu, i przyszedł mi do głowy nowozelandzki film "Czarna owca" o zmutowanych, mięsożernych owieczkach. Zatem chmurożerny obłoczek świetnie pasuje :-) 

Co do "Wybranego", to o ile pożądaną w drabblach rzeczą jest używanie znanych i ogólnie rozpoznawalnych motywów (nie trzeba tracić cennych słów na prezentację świata), warto jednak zadbać o niestandardowe, oryginalne podejście do tematu. Niekoniecznie tłist i zaskoczenie, bo to nie najważniejsze w dobrym drabblu. Ale jakąś rzecz dodaną, przełamującą typowość prezentowanej sceny. Tutaj nieco tego zabrakło (mimo sporego ładunku emocjonalnego), sam motyw zdrady/niezdrady Judasza jest dość mocno eksploatowany, prawie jak dylemat Abrahama. I to zarówno na poważnie, jak i dla jaj, by wspomnieć klasyczny już fake trailer filmu o Terminatorze i Jezusie. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Kurde… Wiem, co kto napisał. Chyba nie oddam głosu ;)

“Rozproszą się pasterze”

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Szczerze… żaden mego serca nie skradł. Przedpiścy piszą, że widzą widzenie, co faktycznie drabelowi dolega. Drugiemu za to brakuje czegoś mocniejszego, na moje oko toż to jeno kawałek kawałka sceny.

 

Już chciałam remisować, ale doszłam do wniosku, że nie ma tak łatwo. Głos oddaję na Rozproszą się pasterze, za element fantastyki i motyw podłości.

“Rozproszą się pasterze”

 

(czy trzeba uzasadniać?)

Daję kreskę za Rozproszą się pasterze za fajną wizję żarłocznej chmurki oraz fantastykę, której u konkurenta jako żywo brak.

Obecny stan punktowy:

Rozproszą się pasterze: 16.5

Wybrany: 3.5

 

@kam_mod

Uzasadnienie nie jest konieczne, aczkolwiek mile widziane.

Rozproszą się pasterze. 

;)

Pierwszy drabelek ma fajny pomysł, wciśnięte światotwórstwo i cynicznego bohatera, więc w pełni wykorzystane ramy objętościowe. Trochę zgrzyta językowo, co zauważono. Za to “cumulofungus” jest absolutnie fantastyczny. 

Drugi tekst mnie rozczarował niestety. Temat mocno eksploatowany, a tutaj zasadniczo nic nowego nie dodaje, ani się nim nie bawi, ani zaskakuje. No nie wiem za bardzo co miał zrobić. No i fantastyki brak. Szkoda. 

Głos zdecydowanie na Rozproszą się pasterze

Oba teksty są ciekawe, przeczytałam je z przyjemnością. Atutem “Pasterzy…” jest zawarcie w tak krótkiej formie wielu elementów: interesującego świata, pomysłu pro-eko, intrygi niczym z horroru. “Wybrany” odwołuje się do znanej tematyki, ale przekazuje duży ładunek emocjonalny. Doceniam też świetnie napisany dialog i niuanse typu przejęzyczenie Jezusa czy zastosowanie szyku przestawnego w zdaniu. Prosta forma i klasyczna tematyka są mi bliższe, dlatego oddaję głos na “Wybranego”.

Obecny stan punktowy:

Rozproszą się pasterze: 18.5

Wybrany: 4.5

Oddaję głos na Wybranego. Przewaga minimalna.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Głos na Rozproszą się pasterze.

Chociaż to “patrzenie” nie gra za dobrze, to jednak styl i pomysł ciekawe. “Wybrany” jest oparty na dość ogranym motywie, poza tym “aura tchnęła”, “uczniów moich” – nie kupuję tego ani trochę.

Rozproszą się pasterze jest bardziej dopracowany, jak na drabbla. Forma przypowieści mi odpowiada, choć tylko pierwszy raz cylumfusy czytało się fajnie, drugi i trzeci już jest w drabblu nie potrzebny. Pomysł jest, choć na słowa “ratuj klimat” wzruszam ramionami i sranie też mnie nie rusza. Trafiło się też koślawe zdanie “Dopracowałem swojego cumulofungusa”, co w tak krótkiej formie nie powinno mieć miejsca. Puenty brak, że właściciel się cieszy, jak jego chmurka zwycięża, to rzecz oczywista.

Wybrany, ech, jak można drabbla w formie dialogu wypuścić? Nie leży mi zupełnie taka forma. Czarna owca tutaj już oczywista, aż trochę za bardzo. Finał lepszy niż w Pasterzach, ale ten babol “ucałował klęczącego przed u swych stóp” to wpadka duża.

Oj, widać, że panowie zapracowani i drabble po łepkach wypuścili, na odczepnego, ale po co to pojedynek proponować i przyjmować?

Remis.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Rozproszą się pasterze.

Dla mnie wygrywa "Rozproszą się pasterze" ze względu na ciekawy pomysł, cumulofungusa i niecodzienne wykorzystanie hasła przewodniego. "Wybrany" w porządku, ale sam nie wiem, może tematyka na tyle często wykorzystywana, że twist nie zrobił na mnie wystarczającego wrażenia.

Zatem głos na Rozproszą się pasterze

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Pierwszy oparty na ciekawszym pomyśle, ale mam wrażenie, że zbytnia wulgarność mu nie służy. Początek (a właściwie 2/3 drabbla) napisany tak sobie. I ta wyświechtana dwuznaczność słowna, kto ma większego… Za to dwa ostatnie akapity bardzo fajne.

Drugi to zapis znanej właściwie wersji historii, trochę zabrakło mi czegoś świeżego.

Pół punkta dla Pasterzy za końcówkę.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Na chwilę obecną:

Rozproszą się pasterze: 20.5

Wybrany: 5

Wybrany, bo tematyka jednak mi bliższa. Może drabble nie jest jakiś bardzo odkrywczy, ale lubię wszelkie zabawy z odwracaniem ról czy zmienianiem perspektywy. Nie widzę tu, co prawda, fantastyki, ale dość gorzki klimacik i pewna refleksyjność to rekompensują.

Pasterze ogólnie też w porządku, ale jakoś mnie nie kupili. I faktycznie za dużo paczenia.

Bardziej przemówił do mnie Wybrany, choć faktycznie brakuje fantastyki.

Mam trochę jak Minuskuła (”Jak mam być szczera, to żaden z drabbli szału wielkiego nie robi”), a trochę jak Dogs (”wyświechtana dwuznaczność słowna“), więc ode mnie pół punkta dla “Rozproszą się pasterze”, bo jest oryginalniejszy. ”Wybrany” – mam wrażenie, że coś w podobny deseń kiedyś czytałam, pomysł trochę zbyt prosty, no i jednak wolę zdrową dawkę absurdu ;)

 

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Na chwilę obecną:

Rozproszą się pasterze: 21

Wybrany: 7

 

Rozproszą się pasterze – za lepszy pomysł.

Hmmm. Żaden nic mi nie urwał.

Pierwszy razi powtórzeniem na samym początku.

Drugi potraktowaniem tematu na zasadzie “A, napiszę sobie o najbardziej znanej czarnej owcy i będzie fajnie”. No, dla mnie nie było.

Głos oddaję na “Pasterzy”. Za pomysł. Ale bez przekonania, bo to powtórzenie… Ale i “Wybrany” nie jest bez winy. Nie przyłożyliście się, Panowie.

Babska logika rządzi!

Czas głosowania minął. Ostateczny wynik:

Rozproszą się pasterze: 23

Wybrany: 7

 

Panownie awanturnicy, czas odsłonić przyłbice.

Zapewne większość ze stałych bywalców portalu poprawnie wytypowała autorów, ale dołączam do apelu – ujawnijcie się, gagatki :)

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

To niech się większość bywalców nie krępuje. Czekam na typy.

Zatem krew w końcu została przelana ;)

Moje są cumulofungusy są. 

Dzięki, Cieniu, za podjęcie rękawicy. A wszystkim dziękuję za głosy. Mam nadzieję, że mimo niewybitnego poziomu pojedynku, dostarczyliśmy choć trochę rozrywki. 

Toś mnie zaskoczył. :o

Moje są cumulofungusy są. 

No, dowiodłeś powtórzeniami ;)))))

 

Nie mogłam się powstrzymać :P

JS – w fazie REM, niemożliwe staje się prawdopodobne:D

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Proszę mnie nie podejrzewać o narkolepsję!

A Funowi chałwa!

Gratki, Fun. :-)

Babska logika rządzi!

Z orzeszkami piniowymi, idziemy w kierunku wege. Nikt nikogo nie zjada ;p

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Gdyby ktoś był zainteresowany, jak dalekie bywa to, co piszący zamierza, od tego, co piszący osiąga… To u mnie było kilka czarnych owiec. Trzy właściwie. Pierwsza, ta nieco dosłowna, bo czarna wizualnie, to zmutowana chmura. Drugą miał być ten paskudny narrator, który swym działaniem zaszkodzi ludzkości. Trzecią zaś (tak zakamuflowaną, że pewnie tylko ja o tym pomyślałem na zasadzie odległych skojarzeń) czarną owcą jest ludzkość niszcząca planetę. A, i ostatnie zdanie miało nawiązywać do globalnego ocieplenia, które powróci za sprawą czarnego cumulofungusa.

Ja również gratuluję Tobie, Funie, i nie tylko Tobie. 

Gloria victis.

Funie, gratuluję! ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Gratulacje, dobrze obstawiłam, że to, co bardziej stylistycznie wygląda na Cienia nie będzie jednak Cienia ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Gratsy dla obu panów. Okej, przyznaję się bez bicia, nie było mnie we wzmiankowanej “większości stałych bywalców”, bo dawałem jakieś 60 % szans na to, że “Pasterze” są Cienia. Aczkolwiek za cholerę nie pasowało mi, żeby spod jego klawiatury miały wyjść takie kwiatki jak “sranie” :P. Dobra robota, Fun.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

W sumie zgadza się o tyle, że Cień nie przepada za SF, a Fun nie stroni od bluzgów. Przynajmniej kiedyś mnie na nie namawiał. ;-)

Babska logika rządzi!

Gratuluję, gratuluję. I nie zgadł żem autorów. Widać za mało stary ze mnie bywalec :-) 

Mam nadzieję, że mimo niewybitnego poziomu pojedynku, dostarczyliśmy choć trochę rozrywki. 

Bo ludziska dość już pewnie mają drabbli. Następny pojedynek powinien być przy użyciu bardziej niekonwencjonalnej broni. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Thargonie, co sugerujesz? Haiku?

Czemu nie? Haiku, poemat, szorcik z godzinnym czasem na napisanie, szorcik z określoną liczbą samoglosek… Coś odjechanego :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Określona liczba samogłosek – brzmi jak tortura XD

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Taaa, zwłaszcza przy liczeniu…

Babska logika rządzi!

Coś odjechanego :-) 

W odległej przeszłości, kiedy to potykałem się ze świętej pamięci Akanirem, pojawił się pomysł, byśmy walczyli na jednozdaniowe dribble.

Zapewne byłoby ciekawie, ale ktoś trafnie zauważył, że przydałoby się pamiętać o jakości i wartości utworu, a te by raczej ucierpiały na podobnych eksperymentach ;/

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

kiedy to potykałem się ze świętej pamięci Akanirem,

Brzmi, jakbyś to Ty, podczas pojedynku, posłał go na łono Croma ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Holender, wpadłem po terminie. Nauczka dla mnie.

Nazwę więc tego, na kogo padłby głos zachowam dla siebie :) Oba utwory zaś niezłe :)

I gratulacje dla Ciebie, Funie, za zwycięstwo :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

przydałoby się pamiętać o jakości i wartości utworu, a te by raczej ucierpiały na podobnych eksperymentach ;/

Dlaczego?

“Buciki niemowlęce, nieużywane, pilnie sprzedam.”

Trudniej o fantastykę w takim maleństwie, ale… ?

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Kaganiec na ksenomorfa kupię. Ripley

;-) Wiem, to nie to samo.

Babska logika rządzi!

Gratulacje :)

Jednak przeczucie mnie nie myliło co do autorstwa tekstów :)

No, koniec tortur!^^

 

Gratulacje dla Funa, tym większe, że jakkolwiek spodziewałem się lania, to jednak nie przypuszczałem, że będzie aż tak mocne. Co mnie jednak naprawdę boli (i mocno zaskakuje), to to, że nikt z Was nie odczytał tego drabbla tak, jak autor go napisał.

Po doskonale niedokładnej interpretacji tekstu imć jeroha, już zasadniczo byłem pewien, że większość pójdzie tym tropem i zostanę zrównany z ziemią, ale potem pojawił się Pan Maras i przywrócił mi nadzieję, że jednak może doszukacie się tego, co tam było ukryte… Nie, właściwie nie – nie było ukryte; było na samym wierzchu.

Cytując Mr.Marasa:

Drugi tekst oparty jest na znanym mi motywie, więc zaskoczenia nie było. Oczywiście wredny żart z Judasza ma w sobie pokłady tragiczne, ale tutaj można pójść dwiema ścieżkami interpretacyjnymi. W pierwszej Jezus okazuje się niemiłosiernym oszustem, który celowo wprowadza Judasza w błąd, poświęcając go dla dobra swojej misji. Kłóci mi się to z charakterem Syna Bożego. W drugiej ścieżce Jezus naiwnie wierzy w ludzi i naprawdę myśli, że docenimy poświęcenie Judasza. Tutaj także mam zgrzyt. Przecież Jezus dokładne wiedział co nastąpi i nie mógł się tak pomylić. Drabble głębszy i poważniejszy jednak zupełnie pozbawiony fantastyki i niedopracowany technicznie (patrz komentarz Reg) dlatego oddaję głos na:

Pogrubiony fragment tyczy właśnie tego, o czym mówię. To była jedynie słuszna interpretacja tego opowiadania, ale nikt z Was nie zwrócił uwagi na pocałunek, który między tymi dwoma panami ma znaczenie symboliczne i jednoznaczne, i który – jak naiwnie wierzyłem – nie pozostawi Wam żadnych wątpliwości co do tego, jak należy interpretować całą historię i jednak dość skutecznie odseparuje ją od Ewangelii Judasza, wg której, o ile mi wiadomo, Jezus prosi swojego ucznia o przyjęcie trzydziestu srebrników. Nie wiem, czy to – wbrew powszechnie panującej opinii – czyni mojego drabbla w jakikolwiek sposób oryginalnym (choć chcę wierzyć, że i owszem), ale poszedłem w nieco inną stronę. Można by powiedzieć nawet, że poszedłem o krok dalej i właśnie dlatego “ byłem taki do przodu, że mnie z tyłu zabrakło”. Inaczej rzecz ujmując, zwyczajnie przekombinowałem.

A że to się kłóci z charakterystyką Jezusa? No cóż, choć czarną owcę widać tutaj jak na dłoni, dla mnie sednem drabbla (i jego najfajniejszą częścią) jest właśnie ta zabawa konwencją, która, jak miałem nadzieję, skłoni Was do poszukania odpowiedzi na jeszcze jedno pytanie: Czy to na pewno (tylko) Judasz?

No i ten pieprzony (tak, Cieniu też przeklina – kto nie wierzy, tego prosim do najnowszej mojej publikacji;) błąd, którego ni jak nie potrafię wyjaśnić; chyba tym tylko, że po sugestii, iż drabble jest zbyt enigmatyczny, by go pojąć, postanowiłem ułatwić Wam zrozumienie, kto jest tutaj kim (i oczywiście przesadziłem w drugą stronę; choć mrugnięcie okiem z imieniem jednego z bohaterów otwierającym opowieść było tu od początku), przez co rozlazły mi się liczby i musiałem dalej kombinować, aż w pewnym momencie przestałem widzieć tekst, a zamiast niego widziałem już tylko słowa. Najgorzej, że wyłożyłem się w kluczowym momencie, więc bardzo możliwe, że gdyby nie ten zgrzyt, ktoś zwróciłby uwagę na pocałunek jako taki i doczekałbym się tego, że ktoś zinterpretuje tę opowieść tak, jak należy: jako historię alternatywną (co też wpisuje się w nurt fantasty – naciągane, wiem^^), w której to Jezus (Mesjasz otoczony boską aurą – kolejny motyw fantastyczny;) zdradza Judasza. Mr Maras był najbliżej, zasadniczo utrafił w sedno, ale nie uchwycił go tak, jak należy.

Wina leży jednak wyłącznie po mojej stronie, bo wyraźnie przekombinowałem, a do tego zwyczajnie spartoliłem robotę, i właśnie dlatego czułem się w obowiązku możliwie dokładnie przedstawić Wam autorską interpretację powyższego króciaka. Co, choć słabe, mam nadzieję, że zostanie mi wybaczone.

 

“Buciki niemowlęce, nieużywane, pilnie sprzedam.”

To akurat prawie na pewno bujda. Nawet jeżeli Hemingway faktycznie urządził ten sławetny zakład i użył cytowanych wyżej słów, nie był ich autorem. To po prostu ogłoszenie zaczerpnięte z jakiejś gazety, zresztą jedno z wielu bardzo podobnych.

 

Peace!

 

EDYTKA: Kurde, oczywiście zapomniałem o najważniejszym: bardzo – BARDZO, BARDZO – dziękuję wszystkim, którzy oddali swój głos na moją owieczkę.

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

To akurat prawie na pewno bujda

Tak, ale dobrze wymyślone :P Co do Twojego tekstu, podtrzymuję to, co napisałam – to nie jest temat na drabble. Nie da się tyle informacji upchnąć w stu słowach (metodą literacką, Twój post może ma poniżej stu, nie będę sprawdzać).

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

 Cieniu,

Rozumiem Twoją intencję, ale mnie ona nie przekonuje. Pozwolę się więc powtórzyć:

Powstaje pytanie, do czego potrzebował Jezus zdrady Judasza? Wszak Żydzi i tak by go dopadli, i tak by mógł zbawić świat. Czy chodziło o to by wypełniły się słowa Pisma? A czy Bóg jest niewolnikiem słowa proroków? Czy też może cynicznym politykiem, kalkulującym wszystko na zimno? Jednak cyniczni politycy nie zwykli poświęcać swego życia dla innych.

 

I nawet jeżeli odwrócimy role, że to Jezus zdradza Judasza, to na dobrą sprawę nic to w historii nie zmienia. I nadal nie rozumiem, po co Jezus miałby to robić? Po to by się poświęcić kolejnego dnia?Brakuje mi tu motywu i śmiem twierdzić, że dlatego nikt na taką interpretację nie wpadł.

 

Cieniu, nie sądzę, że Biblia jest autorytetem w każdej kwestii. Jesteśmy tu pisarzami i wiemy – wybór między brakiem kasy a garścią srebra i morderstwem to żaden wielki dylemat. Jeśli ktoś na to poszedł, to jest psychopatą. Ale jeśli ktoś doskonale o tym wiedzący, wybiera psychopatę na ucznia… Jak dla mnie – wynika z tego, że musiały być jeszcze jakieś inne motywy. Ale historie, a nawet ewangelie, piszą zwycięzcy. I zapisują tam, co im się podoba.

Inna sprawa, że bez Judasza nie byłoby ukrzyżowania, ofiary za grzechy, dobrowolnego wydania się na mękę… Każdego innego apostoła dałoby się bez problemu zastąpić.

Ten, a może podobny, problem poruszył Łukianienko w książce, którą czytałam kilkanaście lat temu. Tak że tego – nadal nie widzę świeżości i fajnego pomysłu.

Babska logika rządzi!

Inna sprawa, że bez Judasza nie byłoby ukrzyżowania, ofiary za grzechy, dobrowolnego wydania się na mękę

Śmiem twierdzić, że Judasz był tylko symbolem. W istocie ofiary, ukrzyżowania i zbawienia był zbędny. Wystarczyłoby, że Jezus wszedłby do świątyni i zaczął nauczać, a i tak by skończył przed Sanchedrynem, a dalej potoczyło by się wszystko podobnie.

No, skoro tak mówisz. Nie znam się na ichnim prawie.

Babska logika rządzi!

Chrościsko, pewnie masz rację, ale ja w swoim drabblu nie prosiłem do tańca logiki tylko słowa Pisma i historię która – być może – się zdarzyła. Ale skoro już chcemy szukać w tym wszystkim jakiejś logiki, to może warto by zacząć od postawienia sobie pytania o to, dlaczego Judasz zdradził Jezusa, skoro musiał – no po prostu MUSIAŁ wiedzieć, że ten prawdziwie jest Chrystusem; te wszystkie cuda, od rozmnożenia jedzenia po wskrzeszenie, wypędzenia, głosy z nieba… Kto normalny występowałby przeciw komuś takiemu? Słyszałem i widziałem różne uzasadnienia: a bo niby Judasz myślał, że Jezus poprowadzi Żydów do walki, a ten tylko o nadstawianiu drugiego policzka, a bo wierzył, że Jezus rozwali komitywe Rzymsko-Żydowską swoją mocą i udowodni, że naprawdę jest Synem swego Ojca i Królem swego narodu, a bo coś tam… Ale ni cholery mnie to nie przekonuje. Dla mnie jedyną logiczną opcją jest zaplanowane działanie. Zwłaszcza że Jezus doskonale wiedział o zdradzie i nawet wskazał zdrajcę. I tu rodzi się kolejne pytanie: dlaczego Jezus, facet będący alegorią dobra, miłości, oddania i cnót wszelkich, pozwolił, by Judasz go zdradził, tym samym skazując chłopa nie tylko na niebyt towarzyski po wsze czasy, ale też na samobójczą śmierć i – prawie na pewno – Piekło? Przecież równie dobrze mógł faktycznie iść i nauczać w synagodze i dać się uczciwie złapać. Na to samo by wyszło, a miałby czyste sumienie i jedną zbawioną owieczkę więcej. Generalnie zmierzam do tego, że doszukiwanie się w całej tej historii – niezależnie od wariantu i interpretacji – jakiejś głębszej logiki czy sensu, moim zdaniem mija się z celem. Dlatego ja tego nie robiłem, tylko bawiłem się gotową konwencją, jaka by ona nie była.

 

Fifi, nie twierdzę, że Biblia jest autorytetem w jakiejkolwiek kwestii. Jestem od tego raczej daleki i chyba nie rozumiem, skąd taki wniosek w ogóle. Nie twierdzę też, że to na pewno świeży i oryginalny pomysł. A już absolutnie nie twierdzę, że był fajny.

 

Tarnino, na pewno miał x razy sto słów w poprzednim poście.

 

Peace!

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Cieniu, odczytanie proponowane przez Ciebie wydaje się dość naturalne, łącznie z niewnikaniem w podwaliny świata i logiki. Przynajmniej ja to tak odebrałam, tylko nie czułam konieczności pisania komentarza z interpretacją.

Cieniu, wpadasz z tymi pytaniami w typową pułapkę racjonalnego i pseudohistorycznego tłumaczenia mitu… To tak jakbyś pytał, dlaczego żaden z bogów nie jest w stanie zapobiec uwolnieniu się Fenrira albo dlaczego Hades porwał Persefonę, choć musiał wiedzieć, że pozostałe rodzeństwo się na niego wkurzy. A jeżeli takie rozumowanie Cię uraża (albo kogokolwiek innego), to proszę przypomnieć sobie słowa Tertuliana (którego ja osobiście nie znoszę za sporo rzeczy, ale tu akurat miał rację): credo quia absurdum.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ale politeistyczni chyba nie twierdzili, że są wszechwiedzący i wszechmocni?

Babska logika rządzi!

Aż tak nie gwiazdorzyli. Byli tylko bardzowiedzący i bardzomocni.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

I bardzopłodni. ;-)

Babska logika rządzi!

Cieniu, wpadasz z tymi pytaniami w typową pułapkę racjonalnego i pseudohistorycznego tłumaczenia mitu…

Wino dla drakainy!

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Mam wrażenie, że doktryna o wszechwiedzy jest sporo późniejsza od czasu powstania kanonu NT…

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Tarnino, toast!

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Cieniu, wpadasz z tymi pytaniami w typową pułapkę racjonalnego i pseudohistorycznego tłumaczenia mitu…

Wszystko fajnie, tylko gdzie Wy w mojej wypowiedzi widzicie próbę racjonalnego tłumaczenia czegokolwiek, skoro jest dokładnie odwrotnie i ja też występuję tu w roli logikosceptyka?

 

ale ja w swoim drabblu nie prosiłem do tańca logiki, tylko słowa Pisma i historię która – być może – się zdarzyła. 

 

Generalnie zmierzam do tego, że doszukiwanie się w całej tej historii – niezależnie od wariantu i interpretacji – jakiejś głębszej logiki czy sensu, moim zdaniem mija się z celem. Dlatego ja tego nie robiłem, tylko bawiłem się gotową konwencją, jaka by ona nie była.

 

 

Peace!

 

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

próbę racjonalnego tłumaczenia czegokolwiek, skoro jest dokładnie odwrotnie i ja też występuję tu w roli logikosceptyka?

Ja tam nie wiem, czy pozytywiści logiczni by się do Ciebie przyznali ;) Żeby wyjaśnić terminologię: sceptyk to taki gość, który wątpi w możliwość poznania. Logika nie ma nic do prawdziwości zdań syntetycznych – z definicji można tę prawdziwość stwierdzić tylko poszedłszy i sprawdziwszy.

W każdym razie – pytasz:

Przecież równie dobrze mógł faktycznie iść i nauczać w synagodze i dać się uczciwie złapać. Na to samo by wyszło, a miałby czyste sumienie i jedną zbawioną owieczkę więcej.

I (uwaga, spekulacje! Jeśli przyjdzie po mnie Święte Oficjum, będziecie wiedzieli, dlaczego) Twoje pytanie dotyczy właśnie elementu mitycznego. Elementu, który ma znaczenie w kompozycji mitu. (Uwaga – używam tu słowa “mit”, abstrahując od prawdziwości tego, co tym słowem określam, chodzi o mit według definicji Lewisa: “a particular kind of story which has a value in itself–a value independent of its embodiment in any literary work” tj. “szczególnego rodzaju opowiadanie, które ma wartość samo w sobie, niezależnie od sposobu jego przedstawienia w dziele literackim”). Mit zawsze ma sens. Niekoniecznie musi to być sens dający się ująć wprost w słowach (zob. paradoks Le Guin). Dlatego potrzebujemy mitu – żeby opowiedzieć o czymś, o czym nie da się opowiedzieć.

Wydaje mi się, że Judasz jest symbolem – nas wszystkich jako grzesznych. To wszystko nasza wina, i to właśnie ma przekazać ten konkretny mit (ta jego część, bo on jest większy i przede wszystkim mówi o nadziei na odkupienie – ale też nie ma odkupienia bez winy. Temat-rzeka).

doszukiwanie się w całej tej historii – niezależnie od wariantu i interpretacji – jakiejś głębszej logiki czy sensu, moim zdaniem mija się z celem

I tutaj dochodzimy do sedna. Twoje wyjaśnienia przypominają mi o tych programach “dokumentalnych” próbujących wyjaśniać np. plagi egipskie wybuchem wulkanu itp. zamiast przyjąć, że część (większość? nie znam się na tym) tekstu Biblii jest zapisem mitów. Po prostu przyjmują tylko jeden sposób wyjaśniania czegokolwiek, tzw naukowy. Takie stanowisko nazywamy scjentyzmem – problem w tym, że a) scjentyzm sam siebie obala (na jakiej podstawie przyjmujesz sposób wyjaśniania? Nie ma po temu podstaw naukowych) i b) nie wszystko podlega wyjaśnieniu naukowemu.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Chroscisko, dopiero teraz zauważyłam, że masz błąd w łacinie we wstępie. Powinno być Ave, popule…

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Dziękuję za odpowiedź, szczególnie, że tak bogatą i ciekawą, ale, prawdę mówiąc, pogubiłem się trochę w jej celowości^^

 

Twoje wyjaśnienia przypominają mi o tych programach “dokumentalnych” próbujących wyjaśniać np. plagi egipskie wybuchem wulkanu itp. zamiast przyjąć, że część (większość? nie znam się na tym) tekstu Biblii jest zapisem mitów.

Tylko, że ja dążę w kierunku dokładnie przeciwnym, że się tak powtórzę.

Moje pytanie – to przez Ciebie przytoczone – jest elementem polemiki z Chrościskiem, który mojego drabbla przepuścił właśnie przez pryzmat logiki opisanych zdarzeń; przykładem na to, że w oryginalnej wersji historii o zdradzie Judasza też są dziury, które – moim zdaniem – burzą spójność i sens tej opowieści i niektórych przyjętych w niej założeń, więc i w moim drabblu nie ma sensu się tego sensu doszukiwać. Nie ma w nim również żadnych prób dociekania, jak to faktycznie mogło być, jak być powinno i jak było naprawdę, bo dla mnie – przynajmniej patrząc na wszystko przez pryzmat króciaka, którym zgrzeszyłem – nie ma to kompletnie żadnego znaczenia i dla Was, czytelników, też mieć go nie powinno. Próbowałem Was wręcz odciąć od myślenia tego typu schematami, bo nie szukałem tu brakujących odpowiedzi na pewne pytania i nie próbowałem niczego dowodzić. Po prostu napisałem ten mit inaczej, przewrotnie, tym samym zmieniając jego znaczenie.

Co oczywiście nie zmienia faktu, że to tylko jedna więcej interpretacja powyższego dzieła, która przecież nie musi być ani lepsza, ani bardziej prawdziwa niż wszystkie inne – tyle, tylko tyle i aż tyle.

Wybacz, że pomijam pewne aspekty Twojej wypowiedzi, a zamiast tego wciąż gadam jedno i to samo, ale wydaje mi się, że po prostu rozmijamy się na poziomie zrozumienia intencji moich wypowiedzi. Poza tym, klasycznie: czas, czas, czas.

 

Niemniej uwielbiam takie dyskusje.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

pogubiłem się trochę w jej celowości^^

Nie mów nikomu, ale ja też :)

 wydaje mi się, że po prostu rozmijamy się na poziomie zrozumienia intencji moich wypowiedzi

Bardzo możliwe. Ale czytelnik ma tylko wypowiedź do dyspozycji, a intencji już nie. I będzie sobie dotwarzał różne rzeczy, bo tak jest zrobiony.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Jakie to forum jest fajne – czy Judasz był marionetką, jak się wymawia Guy, czy każdy psycholog jest szarlatanem.

No po prostu coś pięknego :).

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Nil humanum a nos alienum esse putemus :D

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Chroscisko, dopiero teraz zauważyłam, że masz błąd w łacinie we wstępie. Powinno być Ave, popule…

Dzięki, Drakaino. Poprawiłem. 

Tak czy inaczej, zawsze lubię te polemiki i sążniste posty Cienia. Natomiast nadal zarzucam jego tekstowi, że nie dał rady czysto literacko. Zastanawiam się zatem, czy, gdyby Shadow miał 2 razy więcej słów do wykorzystania to: a) tekst byłby lepszy w sensie miodności i b) sens intencji autora byłby zrozumiały dla większości gawiedzi bez przypisów.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Mam to samo… Ludzie nie rozumieją moich intencji. A one tam są! ;)

Nie wiem, Bailaucie. I pewnie się już nie dowiemy.

Tak czy inaczej, skoro zabawa polegała na napisaniu drabbla, nie double drabbla, a ja nie dałem sobie rady z taką formą, to teraz muszę żyć z faktem, że jestem w te klocki Cieńki. Dzięki Bogu nie jestem Bogiem, więc nie muszę być doskonały.^^

 

Peace!

 

P.S.

Jak myślicie, teraz, już po wszystkiemu, mogę poprawić to nieszczęsne zdanie?

 

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Jak myślicie, teraz, już po wszystkiemu, mogę poprawić to nieszczęsne zdanie?

Tak, Cieniu, poprawiaj, jeśli taka Twoja wola :)

Jeśli pojedynkowicze nie mają nic przeciwko, to i w trakcie można poprawiać…

Babska logika rządzi!

Jeśli pojedynkowicze nie mają nic przeciwko, to i w trakcie można poprawiać…

TERAZ mi mówicie?^^

 

Peace!

 

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Myśmy z którymś rywalem poprawiali w trakcie. Nie czytałeś?! ;-)

Babska logika rządzi!

Czytać pewnie czytałem, ale drabble, nie komentarze.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Oj, jakże ostrzyłam sobie zęby, na te „puląpki racjonalnego myślenia”, scjentyzm i mity, politeizm, kiedy czytałam komentarze. Niestety, jestem z dala od źródeł/ swoich zasobów i googlowania byłoby zbyt dużo.

A pozytwiści logiczni zmieszani ze sceptykami – bajeczne, do zastanawiania się – miodzio:)

Kiedy wrócę do domu i trochę „ogarnę się”, spróbuję lekko zapolemizować. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Nowa Fantastyka