- Opowiadanie: Tuszek_Plus - Delta

Delta

Na początek może powiem że jestem debiutantem i to do tego młodym a to mam nadzieję usprawiedliwi wszystkie błędy jakie znajdziecie w tekście. Nie jestem nawet pewny czy opowiadanie łapię się w konkursie ale chyba tak bo jakby nie patrzeć świat w "OSD" rozwijał się trochę inaczej niż nasz między innymi za sprawą tajemniczej "Unii" o której nie bardzo chciałem pisać w tym opowiadaniu ale i tak nadal spróbować zamknąć całą historię. Zdradzając trochę tajemnicy unia to cała europa która stworzyła razem jedno wielkie państwo. Wziąłem też chyba inne spojrzenie na sprawę nie przedstawiając postaci cywilnej a bardziej oddział wojskowy.  To tyle co mam do napisania w tej przedmowie i mam nadzieję że opowiadanie się wam spodobało i z chęcią posłucham jakiś porad na doszlifowanie warsztatu.                                                                                                                               

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Delta

Prolog

Mężczyzna z hełmem na głowie wszedł do sterylnej sali. "Symulator" bo tak nazywało się urządzenie które nosił, miało po swoich bokach wiele czujników. Minął całe ściany komputerów służących jako serwery i dostał się do małego biura. Biło od niego zwyczajnością co nie było zwyczajne w budynku w którym przebywał. Pokój z przeważającym kolorem zielonym, bardzo przypominało mu dom. Teraz jednak musiał oddzielić emocje by załatwić ważną sprawę. Miał świadomość że kolor i wyposażenie biura jest stworzone aby te uczucia u niego wywołać. W końcu zabytkowe meble z różnymi zdobieniami były o wiele cieplejsze od białych prostych biurek a jak wiadomo powszechnie kolor zielony działał rozluźniająco na zmysły. Może pokój na taki nie wyglądał, ale był jednym z tych w których sprzedaje się duszę. Wiedział o tym.

– Witaj Leon, Z jakiej okazji do mnie przyszedłeś? – Zapytał mężczyzna siedzący na fotelu

Leon nie odpowiedział od razu. Szukał czegoś wzrokiem a kiedy tego nie znalazł zaczął rozmowę.

– Miałem racje Fordzie. Wspominałem ci ostatnio o kronice, która mówi o świecie jeszcze sprzed zjednoczenia. Mam ją dzisiaj ze sobą – powiedział mężczyzna ale zanim pokazał księgę swojemu rozmówcy otworzył jednym przyciskiem dziwaczny kask który miał na głowię a ten rozsunął się na różne strony. Wyciągnął zgrabnie grubą książkę. Była podpisana jako "Kronika rodzinna Brownów"

– To tomiszcze opowiada o tytułowej rodzinie Brownów. Jeśli jednak dobrze poszukasz napotkasz także informacje o świecie ich otaczającym. Między innymi mapy i pamiętniki – dodał zadowolony Leon.

Ford patrzył na książkę z nie dowierzaniem.

– Skąd ty to masz? Cholera jasna Leonie, możemy przez to obydwoje zginąć – Odpowiedział cicho Ford

Na twarzy Leona ukazał się delikatny uśmiech.

– Tak, Możemy. Ale nie chce by moje dzieci musiały dalej tu żyć. W tej kronice zapisane jest że w dawnych czasach istniało aż 7 kontynentów a jeśli to prawda to możemy załatwić problem przeludnienia. A twoja Isla? – Spytał Leon

Wiedział że to jego słaby punkt. Wiedział też że bez forda może sobie swój projekt co najwyżej wsadzić rzyć. Nastała cisza. Tego się obawiał. Stał przed nim i czekał, ale nie chciał też tracić czasu.

-Dobrze fordzie w takim razie wracam do siebie – Stanowczo powiedział leon, łapiąc za kronikę i pakując ją do torby. Zaczął iść w stronę wyjścia. To była ostatnia szansa. Po tym jak wyjdzie nie będzie już możliwości by odtworzyć program. Chwycił za klamkę i ją przekręcił.

– Możemy spróbować stworzyć symulacje leonie, ale jeśli moja rodzina przez to zginie przeklnę cię na zawsze – Wyrzucił przez zęby Ford.

Leon odszedł od drzwi i odwrócił się w stronę swojego nowego wspólnika.

– Nadzieja umiera ostatnia przyjacielu.

 

“Operacja "Materiał powtórzeniowy"

 

magazynu nie było widać w świetle nocy. Na szczęście mieli ze sobą urządzenie demaskujące. Milo zastanawiał się jak rebelianci byli w stanie tak szybko przejąć cały magazyn wojskowy. Może mieli kogoś w środku? Nie to raczej nie możliwe. Wewnątrz roiło się od ochrony a sam magazyn składał się głównie z podziemi. Może podkop? Może. Nie od tego tu dzisiaj był. Nie miał wyjaśnić jak dostali się do środka. Miał oczyścić z nich magazyn. Przytrzymał przycisk na swoim dotykowym indeksonie zaczepionym o prawą rękę. Urządzenie było podstawą w wyposażeniu specjalistów i służyło im do różnych celów, głównie do komunikacji. Maska naniosła się na jego głowę.

– Phantom, Koordynaty rebeliantów – Powiedział bez wyrazu przygotowany do ataku milo.

Obok niego z kamuflażu wyszła kobieta w dużymi goglami na oczach. Pojawiła się znikąd co oznaczało że rebelianci nie rozgryźli jeszcze wojskowego EMP które było rozstawione dookoła całego terenu.

– Phantom? Co za głupia ksywka. Musisz wymyślić coś lepszego nowy. – Powiedziała

– Nie teraz Jess – Ostudził jej zapał milo wskazując ręką kierunek. Jess dotknęła przycisku na ramieniu i zniknęła kamuflując się w otoczeniu.

Milo oparł się o dużą skałę i odetchnął.

– Przesyłam panu skany drona. Namierzył ośmiu. Wystarczy że wpiszę pan je w swoją… – nie skończył

– Wiem jak używać "VEVO" phantom – Przerwał mu Milo i wyciągnął z kabury "Przebijacz". "VEVO" pozwalało na namierzenie celów z dużych odległości jednak bardzo szybko wyczerpywało cenne reaktory. Z torby którą miał przyczepioną do pasa wyjął też długą i grubą igłę. Złamał w pół pistolet i wsadził do niego igłę. Wychylił się zza skały. Jego hełm pokazywał trajektorie jaką będą leciały pociski. Wiązka laserowa rozdzieliła się na 8 stron. Pociągnął za spust. Z przebijacza wyleciało 8 pocisków. Strzał wydał głośny huk a sama jego siła odepchnęła milo do tyłu. Rozgrzany do czerwoności reaktor neutronowy wyskoczył z magazynka broni.

– No to chyba musimy wejść do środka. Kinder, masz jakieś skany echolokacyjne? – zapytał milo i zaczął zabezpieczać reaktor.

– Nie, nie ma szans na jakiekolwiek połączenie z tej odległości – Snajper będący po drugiej stronie budynku szybko sprawdził hologram który wyświetlił się przed nim – 8 osób które było w górnej części magazynu nie żyje. Dobry strzał. Reszta, czyli 32 osoby są rozdzielone między trzy podziemne poziomy. Oprócz rebeliantów system znalazł jeszcze 78 innych ciał. Wszyscy są martwi.

– Czyli to ochrona i pracownicy. Rebelianci się przemieszczają ?

– Nie, ale zaznaczyłem ich i przesłałem wam plany budynku. Możecie ruszać – Powiedział Kinder  

– Dobra robota. Format D3, rozdzielamy się na dwójki. Jess ty idziesz ze mną a Phantom razem z gwintem – powiedział przez radio milo – ruszamy a reszta zostaję na miejscach. Misja "Materiał Powtórzeniowy" zostaję rozpoczęta. Oddział specjalny zjednoczonych "OSD' wkracza do akcji.

Milo czekał na pozwolenie z bazy.

– Możecie ruszać – Powiedział do jego słuchawki znajomy głos.

Pokazał jeden gest ręką i ruszyli na budynek znikając pod okryciem nocy.

 

 

-Myślisz że już tu są? – Spytał mężczyzna

– Kto? Wojsko? Przestań – Wyśmiał go inny rebeliant – Przecież gdyby coś się działo kapitan już dawno by nam o tym powiedział, nie?

Milo wyciągnął błyskawicznie nóż i wbił go w powiekę śmiejącego się rebelianta. Drugi zdążył tylko zrozumieć co się dzieje. Jess jednak nie dała mu czasu na wydanie z siebie jakiegokolwiek dźwięku przebijając na wylot jego czaszkę.

– To wszyscy po naszej stronie pierwszego piętra. Jak u was D-2? – Spytał przez komunikator milo.

– Właśnie spotkaliśmy i wyeliminowaliśmy ostatni patrol. Co mamy robić kapitanie? – powiedział gwint

– Wysyłam do was jess aby pomogła w zabezpieczaniu terenu. Szukajcie wszelkich niezabezpieczonych ładunków wybuchowych i wzywajcie powoli umundurowanych. Ja skończę misje i zaraz do was dołączę. – powiedział zdecydowanie

Milo nie lubił kiedy ktoś twierdził że jest nie kompetentny do wykonania jakiegoś zadania i wiedział że zaraz Jess postawi się przed wykonaniem rozkazu. Zdjął z głowy hełm symulacyjny.

– Jesteś pewny kapitanie? – spytała jessica

– Naprawdę nie chce tego przerabiać po raz kolejny. Ten teren nie jest optymalny do wykonania misji w 4 osoby.

 Prawda była jednak taka że podejrzewał coś. Skoro udało się buntownikom przebić przez ochronę i pracowników to czy aby nie powinni pilnować tego miejsca? Tymczasem wejście do magazynu było banalnie proste a strażnicy zdawali się nie wiedzieć nawet o tym że w budynku są już służby tak jakby ktoś już zapieczętował ich los. Możliwe że cała ta sytuacja była tylko wabikiem aby kupić komuś czas. Tego obawiał się najbardziej ale nie chciał o swoich wątpliwościach informować oddziału. Wykonanie misji w takich warunkach byłoby w formacie jednoosobowym najszybszym rozwiązaniem. U boku pasa miał przyczepione cienkie ostrze przypominające katanę które mogło też służyć jako aktywator i nadajnik wszelkich sygnałów. W lewej ręce trzymał mocno pistolet jonowy. Jedno celne trafienie powodowało kompletne wyniszczenie organizmu.

– Masz weź ze sobą mój hełm. Wiesz jak to działa prawda? Jeśli go założysz ukażą ci się wszystkie informacje dotyczące mojego organizmu dzięki połączeniu z chipem. W razie kiedy nie ukończę misji ty zostajesz przywódcą operacji i całego oddziału – powiedział milo

– Tak jest – odpowiedziała jess a milo zniknął w ciemnościach.  

 Przebiegł szarym szerokim korytarzem i dotarł do windy. Z pewnością wolałby użyć schodów ale budynek takowych nie posiadał. O dziwo winda działała co jeszcze bardziej potwierdzało jego teorie na temat zasadzki. Wszedł do niej a winda automatycznie zaczęła opadać w dół. Spodziewał się towarzystwa dlatego użył maskowania. Jeśli mieli urządzenie demaskujące sytuacja mogła się trochę skomplikować dlatego musiał ich zaskoczyć. Otworzył indekson i sprawdził mapę budynku. Winda prowadziła do dużej otwartej sali magazynowej. Pierwszą rzecz jaką zrobił oddział było odcięcie zasilania ale głęboko w ziemi placówka miała samowystarczalny reaktor co stanowiło dla milo problem. Nawet gdyby mieli EMP i UDK mógłby chociaż przemieszczać się w ciemnościach. Na mapie kinder zaznaczył mu położenie przeciwników. Nie było ono aktualne ale nie powinni odejść za daleko. Taką miał nadzieję. Na szczęście ta operacja szła zaskakująco bardzo po jego myśli. Nie zauważył nawet kiedy państwowa misja zmieniła się dla niego w zabawę. Gdyby przywódcy unii sie o tym dowiedzieli zapewne… Nie, nie miał teraz czasu by o tym myśleć. Winda zatrzymała się a po otwarciu drzwi błyskawicznie wyskoczył z niej milo. Był przygotowany do strzału ,jednak najbliższy widoczny przeciwnik był od niego oddalony na około 20 metrów. Kamuflaż dalej działał. Musiał mieć z tyłu głowy każdą możliwość. Możliwe że UDK nie było bo oni sami mieli jakieś maskowania. Skoro EMP nie było odpalone postanowił użyć skanowania echolokacyjnego. Podrzucił urządzenie do góry a skaner podpiął się pod ścianę. Skan się zaczął a do indeksona milo zaczęły napływać informację. Sprzęt wdawał w otoczenie wstrząsy dzięki którym system mógł dokładnie określić konstrukcje budynku, materiał z którego był zbudowany ale pokazywał też dokładny przekład skanowanego miejsca w formie hologramu 3d. Milo miał rację. 4 Rebeliantów z kamuflażami. To oznaczało że mieli też prawdopodobnie hełmy symulacyjne. Nic dziwnego byli w końcu w dobrze zaopatrzonym budynku wojskowym. Problem z hełmami polegam jednak na tym że wykrywały każdą zmianę w otoczeniu oraz wspomagały ogólnie zmysły nosiciela. Milo był na to przygotowany. Posiadał przy sobie skonfigurowane polowe EMP które powinno zakłócić sygnały komunikatorów i wszelkich urządzeń elektrycznych a dzięki wykluczeniu swojego wyposażenia dalej mógł przeprowadzać planowo misje. Wychylił się za rogu półki z kartonami i strzelił dwa razy. Oby dwa pociski trafiły cele bezszelestnie zmieniając ciała rebeliantów w pył. Teren był bezpieczny. Przebiegł między regałami i znowu ustawił się w pozycji gotowości do strzału. Sprawdził indekson. Najbliższy rebeliant był od niego oddalony o 30 metrów. Z tym sytuacja nie była taka prosta. Był jednym z tych którzy mieli na sobie Symulator więc zanim milo mógłby strzelić musiał najpierw ustawić się jakoś w martwym punkcie skanerów hełmu a tych nie było dużo. Pociski pistoletu jonowego co prawda były bardzo niszczycielskie ale także powolne i łatwe do wykrycia. Milo wsadził polowe EMP między regały i je odpalił. To spowodowało całkowity paraliż systemów elektrycznych rebeliantów. Teraz już na pewno wiedzieli że jest w budynku ale nie mógł wymyślić innego rozwiązania. Gdyby czymś rzucił by odciągnąć uwagę strażnika hełm wyliczył by trajektorię rzutu a to spowodowałoby wykrycie. Szybko wspiął się na duży regał i czekał aż jego przeszkoda zareaguję na stratę wizji. Ku jego zdziwieniu awanturnik nie zaczął szukać źródła problemu a ściągnął z głowy hełm. Milo postanowił to wykorzystać i zeskoczył na niego odcinając mu głowę. Krew zaczęła tryskać na boki brudząc wszytko w zasięgu. Przeskakiwanie na regałach było dobrym pomysłem do przemieszczania dlatego po zabraniu EMP milo szybko wrócił na górę. przeskoczył na kolejny regał. Były one długie i szerokie a w samym pomieszczeniu było ich aż 12 rzędów z czego w każdym można było znaleźć 5 regałów. Rozmiar magazynu robił wrażenie a takich sal w całym ośrodku było kilkanaście. Dzięki systemowi segregacji nie musiało w placówce pracować dużo osób bo wszystko było zrobotyzowane. Przeskoczył na kolejną półkę. Był już na środku a wokół siebie miał 4 strażników. Cała sprawa była dobra o tyle że żaden z nich nie miał na sobie symulatora a zważając na to milo musiał ich po prostu rozdzielić na dwie grupy. Zaczął szukać czegoś czym mógłby rzucić. Ostatecznie jego wybór padł na starą rurę. Wziął zamach i po upewnieniu się że ktoś usłyszy uderzenie rzucił rurą w regał na przeciw niego. Uderzenie spowodowało głuche odbicie które usłyszeli rebelianci.

– Słyszeliście? Co to było do cholery? – Spytał chłopak z maską w kształcie czaszki

– Ta, słyszałem. No i co z tego? Nie pamiętasz co mówił szef? – odpowiedział mu wielki mężczyzna z brodą

– Idę to sprawdzić – odpowiedział rebeliant z maską idąc w kierunku uderzenia

– Przestań to pewnie tylko któryś z debili wywalił się na czymś – powiedziała kobieta z czarnymi włosami

Idealny moment pomyślał milo i zeskoczył na mężczyznę z brodą wbijając mu swoje ostrze w środek głowy. Teraz musiał działać szybko i zneutralizować największe zagrożenia. Na swój następny cel wybrał kobietę. Buntownicy stali jak sparaliżowani ale wiedział że ich ciała zaraz zaczną się instynktownie ruszać dlatego odbił się od mężczyzny na którego ramionach stał i skrócił czarnowłosą o głowę. Mężczyzna z maską sięgnął po pistolet co zauważył kontem oka milo. Nawet jeśli by go trafił zapewne nic by mu się nie stało ale nie chciał ryzykować. Po swoim odbiciu dalej był jeszcze w powietrzu dlatego obrócił się o 180 stopni dotykając ręką ziemi i zniknął kamuflażem. Mężczyzna z maską zaczął strzelać ale pomogło to tylko zagłuszyć ucieczkę milo z powrotem na górę. Nie został jednak w ukryciu na długo bo już moment po zniknięciu pojawił się za watażką przebijając go na wylot. Mężczyzna upadł. Dopiero teraz milo zauważył zatrważającą ilość krwi wokół siebie. Nie mógł nic na to poradzić taka robota. Czwarty strażnik stał dalej sparaliżowany. Od czasu pojawienia się milo nie ruszył się nawet o krok. W tym przypadku jednak nie było litości i ostrze milo rozcięło jego ciało na dwie części tryskając czerwoną mazią.

 

RE:

– RE? co to oznacza fordzie? – Spytał leon wpatrując się w jeden z wielu ekranów

– Cóż RE oznacza wiele rzeczy ale w tym przypadku informuję nas tylko o tym że symulacja się udała – Odpowiedział z zakłopotaniem

– To świetnie. W takim razie teraz potrzebujemy tylko ochotników do zanurkowania prawda? – spytał po raz kolejny leon

– Znaleźć ochotników? Zwariowałeś? Nie leonie najpierw musimy dogłębnie przetestować to urządzenie. Wiesz ile rzeczy w kontakcie z taką mocą może się nie udać? – Krzyknął ford na tyle głośno by zdominować leona i na tyle cicho by nikt ich nie wykrył.

– Więc? Co na przykład fordzie? Pewnie chcesz powiedzieć że w najgorszym przypadku super żołnierze? Unia tworzy ich już nawet bez tej symulacji. Piorą dzieciom mózgi by te zabijały najlepiej jak tylko potrafią. Nic nie może być gorzej głupcze. Naprawdę chcesz przez całe życie być szczurem który może zginąć przez jeden fałszywy ruch? A co ważniejsze czy chcesz aby isla i ariell i całe ich pokolenie żyło w tych niewolniczych warunkach? Pierdolę taką totalitarną unię fordzie. Ale ty? Ty dalej się ich boisz. Dlaczego? – powiedział bez zająknięcia leon

Ford odwrócił wzrok. Wyglądał jakby chciał ułożyć dobrą odpowiedź do tego co przed chwilą usłyszał.

– Bo mogą ją zabić leon. Isla może zginąć przez walkę o fikcyjny świat – odpowiedział

– Nie, mylisz się. Isla może zginąć przez walkę o nasienie nowego świata – poprawił go – a teraz jeśli możesz. Powiedz mi w końcu kogo mam szukać.

 

Pajęcza sieć

Teraz był już pewny. Nie dość że cała placówka na drugim piętrze stała się pajęczą siecią nawet z mapą to był jeszcze głęboko w sidłach wroga. Udało mu się przejść spory kawałek piętra ale w pewnym momencie zaczęły się na nim pojawiać osoby których nie wykrył nawet skan echolokacyjny a to oznaczało że mieli jakąś silną barierę. Sprawa bardzo się skomplikowała ale mimo tego czuł że musi jak najszybciej dotrzeć do serca budynku. Wiedział że oni chcą kupić dla kogoś czas. Cała ta sytuacja była zgrabnie zaplanowaną pułapką i nawet nie chciał myśleć jakie piekło rozpętało by się gdyby wpuścił do środka nowego. Przemieszczanie się między regałami było zbawieniem ze względu na to że w pewnym momencie na kamuflaż milo zaczęło działać wrogie EMP. Jeden błąd i z pewnością mógłby zginąć. Zastanawiał się tylko co jest dla rebeliantów tak ważne? Jakaś nowa broń? Musiał się śpieszyć. Gdy miał znowu przeskoczyć światła w sali zgasły. Otrzymał swoją odpowiedź. Chcieli zabrać reaktor co samo w sobie nie było głupim pomysłem. Dostać taki reaktor na czarnym rynku to jak zobaczyć białego kruka nie wspominając już o tym że unia zagorzale niszczyła takie aukcje w zarodku. Znając ich zamiary musiał się tym bardziej pośpieszyć a mrok z pewnością był w stanie mu w tym pomóc. Zatrzymał się i uruchomił indekson. Na szczęście był zasilany ciałem milo i nie posiadał wrażliwości na EMP. Chciał znaleźć najkrótszą drogę do jądra całego budynku. Jak się okazało sprawa nie była prosta. Co prawda każdy szyb wind był połączony ze wszystkimi piętrami ale dostęp do nich otwierał się dopiero w czasie ewakuacji budynku. Sala w której mógłby ją włączyć była oddalona o 100 metrów podziemnych tuneli. Przechodzenie całego 3 piętra nie miało sensu. Do ewakuacji potrzebował też zasilania. Musiał jakoś poinformować swój oddział o tym by włączyli z powrotem podłączenia zewnętrzne. Milo wysłał do jess wiadomość w treści której było tylko "Włączyć zasilanie" przez swój indekson który dalej wyświetlał mapę. Nie spodziewanie wszyscy rebelianci będący razem z milo na piętrze zaczęli się przegrupowywać. Kilka oddziałów podbiegło do dwóch mężczyzn ubranych na czarno.

– Gdzie siódemka? – Spytał

– Znaleźliśmy ich ciała, nie żyją. Zostali pocięci na części – odpowiedział mężczyzna z goglami na głowię

Ubrany na czarno awanturnik splunął na ziemię trzymając w ręce papierosa.

– Poświęcili się dla słusznej sprawy bracia. Znacie dalszy plan. Ruszajcie – Powiedział zdejmując z siebie płaszcz – Xander, zostajesz przywódcą misji. Mam nadzieję że doprowadzisz ich wszystkich do domu synu

– Tak jest, Kapitanie – Powiedział młodo wyglądający chłopak odbiegając w zakręcające się korytarze budynku prowadząc resztę rebeliantów.

Dopiero teraz milo zauważył że stary mężczyzna ma przy sobie przypięte ostrze przypominające to jego. Przypomniał też sobie że dobrze go zna. Pietro, były członek oddziału Jota. Były ze względu na to że postanowił zdradzić. Zabił wszystkich członków joty i ukradł ze sobą tyle broni i zasobów ile było to tylko możliwe pod pretekstem transportu. Milo zdziwił się że jeszcze żyję. Wiedział że tej walki odpuścić nie może nawet gdyby rebelianci mieli ukraść księżyc.

– Wychodź Milo. Wiem że tu jesteś odkąd tylko wszedłeś w pole EMP. Widzę cię nawet w tej ciemności – powiedział zmęczonym głosem wypuszczając z ust dym.

Milo zeskoczył z wysokiego regału trzymając mocno rękę na rękojeści swojej katany.

– Teraz wszystko się zgadza. Taką pułapkę mógłby skonstruować tylko ktoś taki jak ty. Posyłać swoich ludzi na śmierć tylko po to aby stworzyć pozory. Nic się nie zmieniłeś pietro – powiedział bez uczuć milo – Tylko skoro o mnie wiedziałeś dlaczego nie zaatakowałeś od razu?

Pietro wziął do ust papierosa.

– Nie chciałem aby żaden z chłopaków niepotrzebnie zginął. Musiałem też kupić im czas na demontaż a gdyby sytuacja była zbyt skomplikowana na pewno powiadomiłbyś umundurowanych a tego z pewnością by nie przeżyli. Znając ciebie milo – Przerwał pietro by wypuścić z siebie po raz kolejny dym – zabiłbyś ich bez opamiętania. Na szczęście jestem tu dzisiaj ja a oni wrócą do swoich rodzin.

Pietro rzucił papierosa na ziemie i go zdeptał.

– Więc jeśli pozwolisz nie dam ci tak łatwo przejść – Powiedział z uśmiechem pietro – Potwory takie jak ty mogą zginąć tylko z ręki drugiego potwora nieprawdaż?

Milo miał w głowie tysiące pytań z których "dlaczego to zrobiłeś" i "i co chcesz zmienić" brzmiały najbardziej. Był zawiedziony. Co prawda nie spodziewał się takiego spotkania po latach ale gdy tylko zobaczył znajomą twarz miał nadzieję na rozmowę. Za to pietro ruszył na niego trzymając oburącz swoją katanę. Nawet ze swoim treningiem jaki przeszedł na zostanie specjalistą odczuwał dalej smutek w stronę swojego starego druha. Była zawiedziony. Zawiedziony nie Pietro a samym sobą. W ostatnim momencie sparował cięcie pietro które odepchnęło go spory kawałek w tył. Specjaliści byli szkoleni do walki w każdym terenie i w każdych sytuacjach. Stąd też używane przez nich ostrza. Nie którzy twierdzili że umiejętny specjalista potrafił pokonać kilka osób uzbrojonych po zęby tylko starą rurą. Nie było to dalekie od prawdy. Postanowił że tym razem to on zaatakuję. Wykonał zamach a pietro uniknął ciosu. Teraz był już pewny że przegrał. Pietro mógł wykonać cięcie podczas zawahania milo jednak tego nie zrobił. Zamiast tego przeszył go wzrokiem. Milo nie chciał z nim walczyć ale był pewny że musi. W całej unii został za nim wystawiony list gończy. Teraz stał przed nim. Kryminalista, Przyjaciel i Zdrajca. Nawet mimo tego że operowali w innych regionach a Milo był jeszcze szczeniakiem kiedy Pietro należał do Joty dobrze się dogadywali. Teraz pietro dyszał ze zmęczenia a walka jeszcze dobrze się nie zaczęła. Chciał go przetrzymać. Tylko dlaczego? Co widział w tej całej rebelii? Kapitan złapał w końcu oddech.

– Wiesz milo, tak naprawdę to przyszedłem porozmawiać – Wyrzucił z siebie – Wiedziałem że to wy zostaniecie tu wysłani ze względu na region. Jako że jesteś młodszym z kapitanów wszystkich 24 oddziałów może chociaż ty mnie zrozumiesz – przerwał i schował swoją katanę do sayi – Jeśli jednak nadal chcesz mnie wykończyć – Znowu przerwał i wypuścił powietrze z ust – To teraz masz szansę. Nie zamierzam się bronić – skończył i wyciągnął z kieszeni papierosa.

Milo nie wiedział co zrobić. Gdyby zdecydował się na rozmowę z pewnością nie starczyło by czasu na wykonanie misji z drugiej jednak strony gdyby zabił teraz pietro mógłby wykonać misję ale stracił by możliwie cenną wiedzę. Decyzja nie była łatwa.

– Czego więc ode mnie chcesz pietro? – spytał milo zirytowanym głosem

– Ha – zaśmiał się pietro – Czyli nadstawiasz dobro własne nad misję? To pokazuje że masz wątpliwości milo – przerwał i zapalił kolejną fajkę wdychając dym w swoje płuca – Widzisz, z tym co teraz ci powiem zrobisz co chcesz. Składam specjalistyczny oddział rebeliantów. Zostałem wyznaczony jako kapitan Hety. Problem polega na tym że w tej wojnie po mojej stronie walczą ludzie a nie bez duszne maszyny takie jak ty i ja. Modyfikacje jakie przeprowadzała unia w naszym ciele zostaną z nami na zawsze a jako iż wiem jaki ból sprawiają nie zamierzam robić tego samego moim chłopakom i dziewczyną – Znowu się zatrzymał tak jakby był zmęczony samym ruszaniem ust.

– I co mi do tego – spytał milo podejrzliwym tonem.

– A to że ja wojownikiem już nie jestem. Teraz pełnie tylko rolę kapitana i podopiecznego. Naprawdę dalej wierzysz w te brednie o których opowiadają wam ci z góry? Milo, To państwo nie może dłużej tak funkcjonować. Co z tego że technologicznie poszliśmy do przodu jeśli nasza ludność została cofnięta do średniowiecza? W tym zasranym kurwidołku nie masz żadnych praw jako obywatel ani nawet jako człowiek. Umundurowani traktują klasy niższe jak psy. Naprawdę tego nie dostrzegasz? – Wykrzyczał pietro jednym tchem.

Milo stał i dokładnie przyglądał się staremu druhowi. miał rację. Jednak jako były specjalista powinien wiedzieć lepiej niż ktokolwiek inny o tym że unia ma już zbyt wielką siłę. Milo nawet mimo tego że nie wybaczył ludziom którzy wykonali na nim operacje przeszczepiające postanowił po prostu robić swoje.

– Nie wiem co zamierzacie stworzyć ale nawet gdybyście mieli zesłać z chmur deszcz meteorów z unią nie wygracie – powiedział milo

Na to pietro zaśmiał się ponuro spoglądając na milo.

– Wiesz milo, szanuję twoje poglądy jednak są one wywołane przez strach. Pozwól że opowiem ci tylko dlaczego zabieramy ten reaktor. Widzisz znasz na pewno ośrodki dla bestii prawda? Miejsca w których trzyma się ludzi jak zwierzęta i robi się z ich pomocą różne wystawy? Jedne z najtrudniejszych miejsc do dostania się. Tylko jedno wyjście, Pełno wojskowych, transportowce a nawet sami zwiedzający którzy z chęcią byliby w stanie poinformować strażnika o dziwnych zachowaniach samych bestii. Godzinę temu z takie ośrodka udało się uciec 11 osobą. A ten reaktor jest do ich statku – Powiedział i rzucił na ziemię papierosa który całkowicie się spalił. W tym samym momencie zapaliły się światła w całej placówce. Pietro chwilę się na nie patrzył po czym rzucił uśmiech w stronę milo – Spytasz pewnie do jakiego statku i który to statek potrzebuję takiego reaktora? A taki który podróżuję między kontynentami – powiedział pietro

– Kontynentami? – spytał z zaciekawieniem milo

– Tak, Widzisz w Rebelii podejrzewamy że wojna która spowodowała powstanie unii wybuchła między kontynentami. Unia oczywiście wojnę wygrała ale w takim razie co z innymi? – Spytał retorycznie pietro – Unia to tak naprawdę stara tak zwana Europa. Był to wielki kontynent na który istniało wiele państw. Po wojnie stworzyły razem unię a może nawet zostały do tego zmuszone? Nikt nie wie. To tłumaczy nasz brak wiedzy na temat świata z przeszłości? No bo milo, czy widziałeś kiedyś jakąś książkę starszą niż 20 lat? Poszukiwanie odpowiedzi w Unii jest wręcz zakazane i dobrze o tym wiesz. Ale dlaczego? Cóż to już szukanie odpowiedzi milo – przerwał pietro łapiąc kolejny oddech.

Milo patrzył się na niego z nie dowierzaniem. To z pewnością nie był ten sam pietro którego znał ale tak samo jak kiedyś miał rację. Wszystkie rzeczy jakie wymienił o unii były prawdą i wiedział też że gdyby uważał go za głupca podałby ich więcej. Milo nie dopuszczał po prostu kiedykolwiek myśli o upadku unii. Teraz było już za późno. Ale chciał wiedzieć jedną rzecz.

– Pietro, Dlaczego zabiłeś oddział Jota? – Spytał milo z widocznym smutkiem na twarzy

Pietro to zauważył a jego twarz pokazał dokładnie takie samo uczucie

– Wiesz milo, Jeśli brałbyś każde słowo głów unii za pewniak to czy przypadkiem już bym nie żył? Nie milo, Nie zabiłem ich. Dokładnie tak samo jak ja dołączyli do rebelii wiedząc co robią. Uwierz mi że każdego dnia żałuję tam tych chwil – przerwał siedząc w ciszy.

Taka odpowiedź satysfakcjonował Milo. Wybaczył i sobie i jemu.

– Czyli rozumiem że chcesz abym do was dołączył? – Spytał milo

– Chcę abyś dołączył do mnie milo – Powiedział Pietro

Na twarzy milo ukazał się gorzki uśmiech.

– Wiesz co? Może kiedyś. Tym razem nie mogę zostawić delty bez kapitana ale jeśli dożyjesz do jakiejś dalekiej daty to nad tym pomyśle druhu – powiedział milo zawracając na pięcie w stronę wyjścia.

– Żegnaj Milo – Wypowiedział Pietro podążając krokami swoje oddziału.

 

Smak krwi

Milo udało się wyjść na powierzchnię. Dalej w głowię miał tylko rozmowę z Pietro. Całkowicie zapomniał o misji. Nie brał jej już na serio. To spotkanie choć krótkie i dla nie których nie mające znaczenia dla milo było punktem zwrotnym w życiu. Co prawda posiadał wcześniej wątpliwości względem unii ale teraz się w nich upewnił i przestał się bać. Jego rozmyślenia przerwała mu Jess. Nie zauważył nawet kiedy noc zaczęła zmieniać się w poranek.

– Kapitanie to pana Symulator – Powiedziała przekazując mu hełm.

– Dzięki jess. Misja się nie udała – odpowiedział milo maskując swoje wątpliwości zakładając na głowę symulator.

Jess patrzyła na niego z zakłopotaniem.

– Nie udała? Przecież przejęliśmy wszystkich rebeliantów –

Milo kliknął szybko przycisk na ramieniu rozkładając hełm.

– Jak to przejęliśmy? – Spytał

– Tak że gdy pan bawił się podziemiach my zaczęliśmy szukać miejsca z którego rebelianci mogli się dostać do środka. No i znaleźliśmy. Kinder wykonał skan powierzchniowy z którego wynikło że pod ziemią ciągnie się podkop zaczynający się w pewnym lesie – Pochwaliła się zadowolona Jess wychodząc z magazynu razem z milo. Przed nim w rzędzie zostali ustawieni wszyscy rebelianci będący wcześniej w podziemiach na czele z Pietro.

– Co prawda pierwsza grupa zdołała uciec ale na tych użyjemy Ustawy 29431 i przetransportujemy ich do placówki. Następnie ich skany pamięci zostaną wykonane za sprawą ustawy 9678 i pobierzemy je za pomocą "Vachi" – powiedziała zadowolona Jess.

Milo był zszokowany. W jego głowie brzmiała burza myśli. Nagle z nich wszystkich najbardziej wybrzmiało " Ale jeśli zrobią skan to wtedy…". Sięgnął do kabury swojej podwładnej i wyciągnął z niej błyskawicznie Pistolet, wycelował i strzelił przebijając czaszkę Pietro.

 

Epilog

Milo wszedł do małego biura. Przeważał w nim kolor zielony. Usiadł na miejscu na przeciwko Doktora i się wyciszył. Pomogły mu w tym miłe kolory a przede wszystkim piękne biurko którym nie mógł nacieszyć oczu. Nigdy nie widział czegoś podobnego. Zawsze tylko białe lub czarne. Doktor uważnie obserwował milo.

– Dobrze, więc powiedz mi czy czujesz zakłopotanie Milo? – Spytał Ford

– Zakłopotanie? Aktualnie? nie, ale podczas misji czasami się zdarzy – Odpowiedział

– Masz jakąś bliską osobę? – spytał Ford

– Najbliższy jest dla mnie mój oddział, Doktorze – Odpowiedział

– Czy czujesz że mógłbyś coś zmienić? Czy mógłbyś zacząć życie na nowo? – Spytał Ford

Milo odwrócił wzrok tak jakby wstydził się odpowiedzi

– Zdecydowanie tak – odpowiedział

– W takim razie chodź. Przedstawię ci Pana Leona. Możliwe że zechcesz wziąć udział w naszym projekcie.

 

 

Koniec

Komentarze

Na początek może powiem że jestem debiutantem i to do tego młodym a to mam nadzieję usprawiedliwi wszystkie błędy jakie znajdziecie w tekście.

Tuszku_Plus, skoro zdajesz sobie sprawę, że w zaprezentowanym opowiadaniu są błędy, to zachodzę w głowę, dlaczego nie zrobiłeś nic, by się tych błędów pozbyć. Czy naprawdę sądzisz, że Twój młody wiek wszystko tłumaczy?

Czy naprawdę uważasz, że tekst liczący niemal 30 000 i okraszony 33 (słownie: trzydziestoma trzema) przecinkami, nadaje się do czytania?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Autorze, młody wiek może (choć nie musi) tłumaczyć takie rzeczy jak pewna naiwność czy nieporadność w tworzeniu fabuły czy pełnowymiarowych postaci, bo do tego potrzebne jest doświadczenie – zarówno życiowe, jak i przede wszystkim czytelnicze.

Niemniej nic, ale to nic nie tłumaczy pozostawienia takich niedoróbek wynikających z nieprzeczytania własnego tekstu, jak imiona pisane z małej litery (bo nie chciało Ci się wcisnąć shifta?), powtórzenia*, kompletne olanie przecinków (nie jesteś chyba w przedszkolu i przez podstawowy kurs interpunkcji przeszedłeś?), mylenia rodzajów gramatycznych (obydwoje to on i ona, a nie dwaj panowie). Źle zapisujesz dialogi (poradniki można znaleźć w sieci, to naprawdę nietrudne), błędów ortograficznych (nie dowierzaniem), braku kropek na końcu zdania. Całość napisana jest niedobrą polszczyzną, co sprawiło, że doszłam mniej więcej do 1/3 tekstu i poddałam się, bo naprawdę czytanie czegoś, co ma wszystkie wymienione wcześniej wady, po prostu nie jest żadną przyjemnością.

 

Zjeżdżając na dół, do komentarzy, zerknęłam jednak na sam koniec i tam rzuciło mi się w oczy kilka kwiatków:

 

“W jego głowie brzmiała burza myśli.” – wut?

“wyciągnął z niej błyskawicznie łamacza, wycelował i przebił nim na wylot czaszkę Pietro” – czyli wbił lufę (? skoro celował) łamacza (cokolwiek to jest, słowo występuje raz w tekście) w czaszkę? bo na to wychodzi

“Milo wszedł do małego biura. Przeważał w nim kolor zielony.” – z tego wynika, że to w Milu czy Milonie (używanie imion kończących się na -o jest ryzykowne) przeważał kolor zielony, bo to on jest podmiotem domyślnym

 

* “Mężczyzna z kaskiem na głowie wszedł do sterylnej sali. "Symulator" bo tak nazywało się urządzenie które nosił miało po swoich bokach wiele czujników. Minął całe ściany komputerów służących jako serwery i wszedł do małego biura. Biło od niego zwyczajnością co nie było zwyczajne w budynku w którym przebywał. Typowe biuro w którym przeważał kolor zielony bardzo przypominało mu dom.” Btw brakuje tu siedmiu przecinków w miejscach absolutnie oczywistych!

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Gra komputerowa. Zdecydowanie. Trzy czwarte tekstu to “Counter Strike” zdaje się. Albo inna rozwałka w tym stylu.

Język – masakra. To, Autorze, już wiesz.

Fabuła – hm, przeplatające się światy Mila i Leona. Może nie skupiłem się odpowiednio, ale co je łączy? Jakie znaczenie ma książka z początku rozdziału? Jakoś ta historia mi się fabularnie nie klei.

Niestety, drogi Autorze, długa droga przed Tobą. Od spotkania ze słownikami wszelakimi należy ją rozpocząć.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Po opublikowaniu w portalu tekst ciągle można poprawiać. Warto zmienić choćby początek zdania i akapitu pisany małą literą. Poza tym, poprawek wymaga wszystko to, o czym napisała Drakaina w komentarzu. Sama historia przypomina opis gry. Moim zdaniem, ciężko zrozumieć, jakie jest przesłanie tego opowiadania. Brak przecinków i inne błędy przeszkadzają w odbiorze tekstu.

Melduję, że przeczytałam.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ciekawy jest sam pomysł UE przerodzonej w państwo totalitarne. Jednak według mnie cały tekst trzeba by od nowa przemyśleć. A poza tym nadal dużo i uważnie czytać (nie tylko fantastyki), podpatrując, jak inni relacjonują kolejne zdarzenia, układają dialogi, prowadzą opisy itp.

Szczególnie narracja sprawia u Ciebie wrażenie niedopracowanej. Przykład: jeden z bohaterów posługuje się jako bronią kawałkiem rury, ale skąd ją dorwał? Trzeba by wspomnieć, że walała się w takim a takim miejscu, zakurzona, poplamiona rdzą, ewentualnie pokrzywiona itp. Chcę to zobaczyć, chcę to poczuć. 

I jeszcze jedno: znaki interpunkcyjne nie są po to, żeby polonistom się podobało, tylko po to, żeby czytający rozumiał, co czyta! 

Zajrzałam, przeczytałam.

Hmm. Trudno odgadnąć, o czym jest tekst, bo większość mocy przerobowych idzie na zrozumienie, o co chodziło w zdaniu. Ale na ogół akcja przypomina rąbankę. Komputerową.

Jak już przedpiścy wspominali, wykonanie bardzo słabe. Najpierw powinieneś poprawić to, żeby móc swobodnie porozumiewać się z odbiorcą.

Interpunkcja leży i kwiczy. Literówki, zapis dialogów do remontu. Duże litery wstawiane są losowo – czasami w środku zdania, a czasami imiona ich nie dostają. Sporadycznie słowa użyte niezgodnie z instrukcją obsługi. Czasami gramatyka się rozjeżdża.

Dlaczego wskazane dawno temu błędy jeszcze nie są poprawione?

Ford patrzył na książkę z nie dowierzaniem.

Niedowierzaniem łącznie. Jak wszystkie tego typu rzeczowniki.

Cholera jasna Leonie, możemy przez to obydwoje zginąć

Obydwoje to para mieszana.

że w dawnych czasach istniało aż 7 kontynentów

Liczby w beletrystyce raczej piszemy słownie.

Milo miał w głowie tysiące pytań z których "dlaczego to zrobiłeś" i "i co chcesz zmienić" brzmiały najbardziej.

Najbardziej jak? Końcówka zdania nie ma sensu.

Czyli nadstawiasz dobro własne nad misję?

Na pewno nadstawiasz?

Godzinę temu z takie ośrodka udało się uciec 11 osobą.

Jest różnica między “osobom” a “osobą”.

Babska logika rządzi!

Veni, vidi, legi.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Przeczytałem.

Przeczytałem.

Napisane bardzo niedbale, czytałem z dużym trudem. Fabuła naiwna. Powiązanie z tematyką konkursu wątpliwe. Nie będę się dłużej rozwodzić, bo na razie, Autorze, powinieneś się nauczyć poprawnie i zrozumiale pisać. 

Wykonanie niestety takie, że bolą oczy i zęby od zgrzytania. Niestety, nim zacznie się sprzedawać swoje wizje, trzeba najpierw dojść do ładu z językiem i programem do pisania. I chodzi mi tu nawet o niepoprawione małe litery imion.

Dlatego chwytaj poniższe linki, dużo czytaj, analizuj teksty. I opanuj sprawdzanie pisowni w Wordzie – niestety niejeden się zawiódł ten, kto polegał na jego autokorekcie.

Dialogi – mini poradnik Nazgula: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/12794

Dialogi – klasyczny poradnik Mortycjana: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/2112

Podstawowe porady portalowe Selene: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/4550

Coś o betowaniu autorstwa PsychoFisha: Betuj bliźniego swego jak siebie samego

Temat, gdzie można pytać się o problemy językowe:

http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/19850

Temat, gdzie można szukać specjalistów do “riserczu” na wybrany temat:

http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/17133 

Poradnik łowców komentarzy autorstwa Finkli, czyli co robić, by być komentowanym i przez to zbierać duży większy “feedback”: http://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842676 

Poradnik Issandera, jak dostać się do Biblioteki ;)

https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842782 

Powodzenia!

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Widać, że autor dopiero na początku swojej ścieżki. Na dalszą drogę, ode mnie trzy rady:

1. dobra opowieść to taka, w którą zanurzasz czytelnika – opowiadaj o swoim świecie, jakbyś był jego mieszkańcem lub ambasadorem, nie dystansuj się – unikaj zabiegów takich, jak umieszczenie nazw przedmiotów w cudzysłowie.

2. jeśli przeplatasz w narracji różne punkty widzenia, rób to w jakiś uporządkowany sposób – klamra, naprzemienność itp.

3. szanuj swój tekst i swojego czytelnika – naprawdę nie jesteś odosobniony, jeśli chodzi o kłopoty z przecinkami, ale imiona pisane z małej litery to już gruba przesada.

 

Dziękuję za udział w konkursie.

Warsztat, a raczej jego braki, to pierwsze co rzuca się w oczy: literówki, niewłaściwa odmiana słów, pomijanie ogonków przy ę, ą, leżąca interpunkcja, liczebniki zapisane cyframi zamiast słownie, bloki tekstu nie podzielone na akapity, zły zapis dialogów, powtórzenia. Nieporadnie zbudowane zdania, co przekłada się na narrację brzmiącą jak streszczenie historii przekazane koledze ustnie na przerwie między zajęciami. Pisana opowieść po prostu musi wyglądać inaczej.

Zza tego wszystkiego trudno mi było wyłuskać fabułę i do końca zrozumieć, o co w niej chodziło. W pamięci nie pozostało mi nic poza nawalanką.

 

Z jednej strony chwali się, że chcesz i próbujesz pisać. Z drugiej jednak szkoda, że po publikacji tekstu nie zajrzałeś już do niego i komentarzy. Skorzystałbyś na tym i Ty i tekst. A tak pozostał bez poprawek.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nowa Fantastyka