- Opowiadanie: DW_R - Przygotowanie do pokazu fajerwerków

Przygotowanie do pokazu fajerwerków

Jak zwykle na ostatnią chwilę, choć przypuszczam, że to grafomania, bo się nie przyłożyłem, ale co mi tam szczytny cel więc dorzucę swoje trzy grosze.

Opowiadanie uczestniczy w konkursie „W głębi snów”.

Jeśli podoba Ci się ten temat, przekaż darowiznę na fundację Synapsis: http://synapsis.org.pl/ (przycisk „Przekaż darowiznę” na stronie fundacji).

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Przygotowanie do pokazu fajerwerków

– Kuba, Kuba! No gdzie go wywiało?

– Tato, tato!

– Jasiu, co ty tutaj robisz? Wiesz, że nie powinieneś tu wchodzić?

– No wiem, ale widziałem Kubę, a ty go szukasz.

– Tak? A gdzie?

– Szedł w stronę straganów, kazał ci powiedzieć, że idzie na foczki, cokolwiek to znaczy.

– Tak, to ja sobie z nim jeszcze pogadam. Powinniśmy sprawdzać przewody przed pokazem fajerwerków, a on sobie w kulki leci. A co to? Pogryziony kabel, a tu kolejny? – Zakłopotany mężczyzna podrapał się po głowie. – Synu podaj mi szkota.

– Tato ja tu nie widzę żadnego pana w spódnicy, żeby ci pomógł, ale za to, widzę ogromnego szczura, który stara się ukraść fajerwerki.

– Po pierwsze nie chodziło mi o takiego szkoda, a po drugie gdzie jest ten wredny gryzoń?!

– A tu. – Chłopak wskazał zwierzę, a to w popłochu czmychnęło w szczelinę.

– Eee tam, jeszcze nie widziałeś ogromnego szczura.

Jak na zawołanie, cała platforma z fajerwerkami zaczęła się ruszać.

– Synu, robimy to, co każdy mężczyzna powinien zrobić w takiej sytuacji.

– Rozłożyć bezradnie ręce, tylko po to, żeby sięgnąć po piwo. A jak się skończy, zacząć wołać pomocy, kobiecym głosem?

– Tak, nie! Noo, może za chwilę, ale najpierw uciekamy.

Chwile później, ogromne zwierzę, niosące na plecach platformę z fajerwerkami, odchodziło w stronę zachodzącego słońca.

– Tato, tato! Co robimy?

– W tej chwili jest tylko jedno rozwiązanie, czas na super tatę.

Mężczyzna ubrany w niepasujące do siebie, kolorowe ubrania, z dumnie powiewającą peleryną, przy akompaniamencie orkiestry dętej przez dmuchanej, wypiął pierś i oznajmił:

– Do super pojazdu, wierny druhu.

– Jej! – Ubrany już, w równie fikuśny kostium chłopak, ruszył za ojcem.

– Tato, ale wiesz, że powinieneś powiedzieć: „Ruszamy do Wrum brum bruma”

– Rozmawialiśmy na ten temat, nie mogę skrzywdzić naszego super monster trucka, nadając mu imię Wrum brum brum.

– Dlaczego nie?

– Bo nie i to jest koniec dyskusji, a teraz wsiadaj i zapnij pas.

– Młodszy pomocnik na miejscu, zwarty i gotowy do rozwałki.

– Dowódca i kierowca na stanowisku, zaraz gotowy do rozwałki? Kto cię takiego słownictwa uczy?

– Kuba.

– Ja sobie z nim pogadam, ale teraz gonimy olbrzymiego szczura. Jakie są odczyty?

– Chwila, kssszzy, danych.

– Jakie odczyty?

– Mój, super, hiper bombastyczny, najnowszej generacji, niezastąpione liczydło, twierdzi, że w takim tempie nie dogonimy szczura.

– Nie!

– Nie mamy wyboru super tato.

– Nie powiem tego na głos.

Kssszzy.

– Tak wszystko w porządku. Czekam na sygnał. Szczur ucieka.

– W takim razie nie mam wyboru.

– Tak?

– Włącz program.

– Jaki?

– Przyśpieszenie.

– Mama nie nauczyła cię mówić pełnym zdaniem.

– Młodszy pomocniku, proszę włączyć program turbodoładowania „Różowy jednorożec”.

Ogromne pole siłowe, otoczyło pojazd i przyjęło kształt wspomnianego zwierzęcia. I pognali jak szaleni.

– Przygotować urządzenie przechwytujące!

– Wielki harpun, do przechwytywania niecodziennie dużych obiektów, gotowy do odpalenia, na sygnał.

Gdy już mieli dorwać zwierzę, głośny i niespodziewany dźwięk, wybudził mężczyznę ze snu.

Kkksssszzzyyy.

Wydawała go, stojąca na nocnym stoliku, elektroniczna niania.

– Jasiu, tata już idzie!

W pokoju obok, przy zapalonej lampce, kilkuletni chłopak, wyraźnie niezadowolony, siłował się z kratką ochronną łóżka.

Mężczyzna spokojnie podszedł i usiadł obok dziecka, które nie zaprzestało swoich wysiłków.

– Spokojnie tata tu jest, nic złego ci nie grozi.

Na dźwięk głosu, głowa chłopca przechyliła się najpierw w jedną stronę, potem w drugą, nieobecny wzrok wędrował w poszukiwaniu czegoś.

– Czyżby Pan Różowy Jednorożec spadł na ziemię? Już w porządku, oto on. – Podał dziecku zabawkę, lecz gdy tylko próbował się do niego przytulić, to zareagowało piskiem.

– Dobrze, przepraszam, tatuś cię bardzo, bardzo mocno kocha, bez względu na wszystko…

Koniec

Komentarze

Ekhm, ekhm.

Proszę o uzupełnienie wstawki :-)

Jestem ciekaw, jakim komentarzem uraczy nas NoWhereMan :)

ironiczny podpis

przed pokazem fajerwerk – fajerwerków 

Synu podaj mi szkoda. – taśma izolacyjna “Szkot”?

nie pasujące – niepasujące 

nie zadowolony – niezadowolony 

 

Trochę widać, że pisane na ostatnią chwilę. Przyznam, że historia mnie nie wciągnęła :) 

I po co to było?

No cóż, DW_R, bardzo chaotyczny tekst i tak po prawdzie to nie bardzo wiem o czym miałeś nadzieję opowiedzieć.

Wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Dialogi pozbawione didaskaliów są bardzo nieczytelne. :(

 

– Tato ja tu nie widze żad­ne­go pana w spód­ni­cy, żeby ci po­mógł, ale za to, widze ogrom­ne­go szczu­ra… –> Literówki.

 

– Chło­pak wska­zał zwie­rze… –> Literówka.

 

ogrom­ne zwie­rze, nio­są­ce… –> Literówka.

 

go­to­wy to od­pa­le­nia… –> Literówka.

 

Gdy już mieli do­rwać zwie­rze… –> Literówka.

 

– Czyż­by Pan ró­żo­wy jed­no­ro­żec spadł na zie­mie? –> Dlaczego wielka litera? Literówka.

Jeśli to imię, winno być: – Czyż­by Pan Ró­żo­wy Jed­no­ro­żec spadł na zie­mię?

 

Już w po­rząd­ku, oto on.– Podał… –> Brak spacji po kropce.

 

Podał dziec­ku za­baw­kę, lecz gdy tylko pró­bo­wał się do niego przy­tu­lić, te za­re­ago­wa­ło pi­skiem. –> …to za­re­ago­wa­ło pi­skiem.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No dobra, a gdzie tu jest fantastyka?

Dość szybko można się domyśleć, że to sen, w końcu temat konkursu zobowiązuje. Zostaje szara, skrzecząca rzeczywistość.

Z wykonaniem tak sobie. Duże zagęszczenie literówek, niektóre problemy wydają się stałe, niewynikające z wciśnięcia złego klawisza.

Czy supertata nie powinno się pisać łącznie, jak Superman?

Babska logika rządzi!

Niektóre momenty mnie rozbawiły, a końcówka (jeśli dobrze ją odczytałam) nadaje opowiadaniu inny, smutny wymiar.

Sytuacja ciekawa. Jest w Twoim opowiadaniu wyraźna myśl lecz ją gubisz (moim zdaniem). Rozpisz na sceny i dialogi, a będzie dobrze.

Edit: wyjaśniam skrót myślowy. Dialogi są, ponieważ szort jest w zasadzie jedną długą rozmową. I tak jak napisałeś we wprowadzeniu przydałoby się to opowiadanie dopracować i oszlifować. Natomiast moim zdaniem ten szkic, gdyby potraktować go jako bazę wyjściową – bardzo dobry.

supertata nie powinno się pisać łącznie, jak Superman?

 

Batman.

Spider-Man.

Iron Man.

 

A z supernianią różnie bywa… Znaczy, pisarz robi, jak uważa.

OK, nie było pytania.

Babska logika rządzi!

ŁUP!

Ale ja…

KABOOM!

Ale co…

JEBUDU!

Ale że niby…

Dobra, tematyka fajna (hehe), ale nie mam pojęcia, co właśnie zobaczyłem. Jakiś pokaz fajerwerków, dziecko, którego brat “poszedł na foczki”, potem wychodzi, że to sen i jednorożec. Dużo tego i chaotycznie. Brak didaskaliów nie pomaga – ciężko czasem domyśleć się, co konkretnie ma dana postać na myśli, czy to agresywny ton, czy raczej zaskoczony.

Tak więc koncert fajerwerków tu jest, ale wdarł się chaos i treść przesłonił :( Bywa.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Nowa Fantastyka