- Opowiadanie: syf. - Sen Hymenaiosa

Sen Hymenaiosa

Opowiadanie uczestniczy w konkursie „W głębi snów”.

Jeśli podoba Ci się ten temat, przekaż darowiznę na fundację Synapsis: http://synapsis.org.pl/ (przycisk „Przekaż darowiznę” na stronie fundacji).

 

 

No, po baaardzo długiej przerwie jest opowiadanie. 

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Sen Hymenaiosa

 

Epilogos I

– Panie, zasypiacie. – Strażnik szturcha go dłonią.

Hymenaios łapie głęboki oddech. Zimny pot oblewa jego tłuste, drżące z braku snu ciało. Mężczyzna zamyka piekące oczy.

– Panie.

– Nie śpię – szepce. – Pilnuj dalej.

Hymenaios wstaje. Krąży po komnacie. Opiera się o ścianę. Walczy, ale jest zbyt słaby i znów przymyka oczy. Odpływa. Nim strażnik do niego doskoczy, zdąży zasnąć i zacząć śnić.

 

I

Kwadryga Heliosa przemierza przeraźliwie błękitny nieboskłon nad Kretikos Pelagos. Płowieją piaszczyste brązy spieczonej słońcem kreteńskiej ziemi. W bezwietrznej duchocie nie uświadczysz najmniejszego ruchu. Jedynie za kamiennymi murami Aptery kryją się życiodajne cienie.

Popołudniową porą, kiedy skwar już zelżał, Hymenaios przemyka zaułkami z pałacu swego ojca, basileusa, do zamienionej w magazyn strażnicy na tyłach zabudowań świątynnych. Jego opasłe ciało przepełnione jest lubieżnymi żądzami, dla których trzeba czym prędzej znaleźć ujście. Mężczyzna w ręku dzierży klucz, uzyskany jakiś czas temu od dowódcy straży za sowitą łapówkę. Ociekając potem, mija kolumnadę domu Ateny, trwożliwie zagląda do wewnątrz; ostatnio ktoś go nakrył i wołaniem przepłoszył. Teraz nikt go jednak nie widzi; nikt prócz Ateny Partenos z kości słoniowej o rubinowych oczach, podpierającej się złotą tarczą. Hymenaios przyspiesza kroku.

Jeszcze chwila i dociera do strażnicy. Wpycha klucz do zamka, otwiera i wpełza na piętro. Lubi to miejsce. Stąd ma doskonały widok na łaźnie kapłanek Ateny, wiecznych dziewic; nagie dziewczęta pląsają w basenach, śmieją się, oblewają kremowe ciała wodą z fontann. Zakazana niewinność skryta między ich nogami rozpala jego podniecenie.

Siada na zydelku, podwija tunikę i zaczyna się onanizować.

 

*

– Nie powinieneś był tu przychodzić!

Dudniący głos wytrąca Hymenaiosa z marzeń o nietkniętych ciałach, prąciu rozrywającym dziewicze błony i krwi zmieszanej z nasieniem. Mężczyzna obraca się.

– Raz już cię ostrzegłam…

Hymenaios, dostrzegłszy smukłe kolumny nóg, wąską kibić, widoczne spod delikatnej tuniki sterczące piersi, przyozdobione różowymi sutkami, wreszcie twarz – piękną a surową – nie wytrzymuje i z jękiem strzela. Nasienie ścieka po powierzchni Egidy.

– Przepraszam – mamrocze, czerwieniejąc na obwisłych policzkach.

– Hymenaiosie! – Głos kobiety jest przeraźliwy jak uderzenie pioruna. – Chciałam cię jedynie przegnać, lecz teraz doświadczysz mego gniewu! Nie potrafiłeś zapanować nad marzeniami, żądzom dając upust na pokalanie moich kapłanek. Będziesz więc przeklęty. Marzenia nad tobą wezmą władzę i wszystko, co we śnie zamarzysz, prawdą się stanie.

Mężczyzna pada na kolana, błagać o przebaczenie, lecz w izdebce jest sam.

Nad Apterą zapada zmierzch.

 

*

Przerażony Hymenaios biegnie przez kamienne ulice. Przeklina swoje imię, nadane na pamiątkę poczęcia. Ojciec jego bowiem po zaślubinach wyruszył razem z wojami z Knossos na wojnę z Polirenią, spędziwszy tylko jedną noc z małżonką i zostawiając ją brzemienną. Imię zaszczepiło w nim pragnienie, by spełnienia cielesnego dokonywać tylko z dziewicami; żona dawno temu oddała mu swą niewinność, zaś młode dziewczęta go nie chciały, mógł więc jedynie zanurzyć się w marzeniach.

Stanąwszy u progu domu, Hymenaios myśli o tym, by klątwę obrócić na swoją korzyść. Układa się do spania, wygania żonę, wyobraża sobie piękną kapłankę Hebe i zamyka oczy.

Hymenaios chce zapanować nad snem.

 

II

Mężczyzna budzi się przed południem.

Próbuje sobie przypomnieć, o czym śnił – resztki obrazów, pozostałych w jego umyśle, układają się w wizję upojnej nocy, podczas której uczynił Hebe kobietą i nauczył ją sztuki cielesnej rozkoszy.

U wejścia do domu zaczyna się harmider. Hymenaios, zawezwany przez straże, ubiera się i idzie porozmawiać z najwyższą kapłanką świątyni Ateny.

– Panie – mówi kobieta. – Odkryłyśmy, że jedna ze służek bogini złamała śluby czystości. Wyjawiła nam, że to wy ją nawiedziliście w nocy…

– Ja? – pyta z nieskrywanym zaskoczeniem Hymenaios.

– Pani – odpowiada jego małżonka. – Mąż spędził całą noc w naszym łożu.

– Pan nie opuścił w nocy pałacu – dodaje strażnik.

To jest prawda, myśli zdumiony Hymenaios, moje sny zmieniają rzeczywistość. Wizyta kapłanki utwierdza go w przekonaniu, że potrafi zapanować nad nocnymi marzeniami. Z niecierpliwością zaczyna wyczekiwać zmierzchu.

Wraca do pałacu, wykonać przypisaną pracę urzędową, a z nastaniem wieczoru udaje się na agorę.

 

*

– Co się dzieje? – pyta, widząc tłum płynący w kierunku bramy miejskiej.

– Skazali jedną z kapłanek na śmierć – ktoś odpowiada.

Hymenaios z pomocą swoich strażników przepycha się ku murom. Chce powstrzymać egzekucję, ale jest już za późno. Na stoku w promieniach zachodzącego słońca lśni przywiązane do pala blade ciało Hebe. Na szyi dziewczyny zaciśnięto już pętlę. Tłum buczy.

Wstrząśnięty Hymenaios wraca do pałacu.

 

*

Mężczyzna jest przepełniony żalem. Przewraca się z boku na bok; obrzydzenie wobec motłochu, radującego się śmiercią Hebe, przepełnia jego myśli. W końcu zasypia niespokojnym snem.

Nocna mara przynosi zagładę.

Śni o tym, jak kamienne mury spadają na oprawców dziewczyny, jak rozgniatają rozbawione twarze gapiów. Jakaś cząstka jego podświadomości mówi, że rozeźlonym bogom trzeba złożyć ofiarę – nagle widzi, jak basileus-ojciec w ofierze otwiera nożem gardło jego żony. Tryskająca krew…

Hymenaios budzi się z wyciem.

 

III

Trzęsienie ziemi nawiedziło miasto.

Z okien szczęśliwie ocalałego pałacu widać zawalone domy, spanikowanych mieszkańców, próbujących ratować bliskich. Oszalały Hymenaios biega po korytarzach, szukając małżonki. Nie ma jej. Rusza na plac świątynny. Tam płonie błagalny stos, skropiony krwią ofiar. Na płótnach złożono ciała kobiet.

– Taka jest wola bogów, synu – mówi ojciec.

 

*

Hymenaios nie śpi już szóstą noc. Zamknął się w pałacowej wieży i nakazał strażnikom zmieniać się i pilnować, by nie zasnął. Chodzi po komnacie, siedzi, znów chodzi, jego ciało cuchnie potem, wnętrzności przewracają się jak rozgotowane warzywa w garnku. Nie śpi. Boi się snów. Jednak nie potrafi nad nimi zapanować. Błaga boginię, by cofnęła klątwę.

Atena milczy.

 

Epilogos II

Hymenaios ponownie otwiera oczy. Widzi przed sobą ciało ojca, przebite sztyletem. Słyszy wycie przerażonego strażnika. Wie już, co czai się w głębi jego snów. Wie również, że nad nimi nie zapanuje.

Otwiera okiennicę i wyskakuje.

 

Koniec

Komentarze

Przeczytałam historię Hymenaiosa, targanego osobliwymi żądzami, nad którymi nie potrafił zapanować, skutkiem czego został srodze ukarany spełniającymi się snami.

Lubię opowieści inspirowane mitologią, więc tę przeczytałam z prawdziwą przyjemnością, jednakowoż muszę wyznać, że nie rozumiem tytułu – opowieść jest o Hymenaiosie, ale w tekście nie znalazłam choćby słowa o jego synu i stąd wspomniana dezorientacja. A może coś przeoczyłam, czegoś nie doczytałam… :(

 

Po­po­łu­dnio­wą porą, kiedy skwa­ro­ta lżeje… –> Domyślam się, ze chciałeś napisać: Po­po­łu­dnio­wą porą, kiedy skwar zelżał

Skwarota to roślina – Słoneczniczek szorstki, słonecznik szorstki (Heliopsis helianthoides). Ze słowem lżeje nigdy się nie spotkałam się, nie znalazłam go też w słownikach.

 

Siada na zy­del­ku, roz­sy­wa tu­ni­kę… –> Literówka.

 

lecz teraz uświad­czysz mego gnie­wu! –> …lecz teraz doświad­czysz mego gnie­wu!

Za SJP PWN: uświadczyć pot. «napotkać kogoś lub znaleźć coś» doświadczyćdoświadczać 1. «doznać czegoś» 2«poddać kogoś lub coś próbie»

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

nie rozumiem tytułu – opowieść jest o Hymenaiosie, ale w tekście nie znalazłam choćby słowa o jego synu i stąd wspomniana dezorientacja.

 

sEn, nie sYn, jest w tytule :D 

 

Ze skwarotą jako określeniem na pogodę spotykałem się w języku potocznym, ale chyba poprawię zgodnie z sugestią.

Dzięki za uwagi.

I po co to było?

Oślepłam? No tak, widać oślepłam. Ech, starość… :(

Ale przynajmniej nie jestem już zdezorientowana! ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Oślepłam? No tak, widać oślepłam. Ech, starość… :(

 

Kara boża za jakieś winy? :))

I po co to było?

Myślę, że to nie starość. Raczej na łódzkim zlocie fantastów Reg mogła pić coś podejrzanego :P

Początkowo szort jawi się jako podszyty mitologią mokry sen nastolatka. Później pokazujesz autorze drugie dno, wkrada się napięcie, jest krwiście i odrobinę przewrotnie. Trochę skojarzyło mi się z Drugą podobizną w alabastrze Huberatha. A to bardzo dobra rekomendacja :)

Bardzo sprawnie napisane, przy tym umiejętnie i lekko stylizowane, zarówno w narracji, języku, jak i świecie przedstawionym. Może odrobinę zbyt dosłowne jak na mitologię lub tragedię grecką i przez to nieco wulgarne. Ale bez przesady.

Fabuła zaiste godna mitologii czy greckiego dramatu. Dzieje się tutaj prawdziwa tragedia z udziałem bogów greckich, ludzkich słabości, śmierci i zniszczenia. Mieszkańcy Olimpu kroczą wśród ludzi wpływając na ich losy. Są ofiary, dramaty rodzinne, są żądze. Światy człowieka i bogów, realia historyczne i mityczne przenikają się jak należy.

Mam tylko wątpliwości, czy to jest nadal fantastyka, czy raczej alegoria ubrana w szaty mitologii greckiej. Albo raczej współczesny mitologiczny "apokryf". 

Imię bohatera to także imię greckiego bożka uroczystości weselnych itd. Ale zbieżność jest chyba przypadkowa?

Klikam.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Kara boża za jakieś winy? :))

Syfie, sama jestem ciekawa za jakie…

 

Ra­czej na łódz­kim zlo­cie fan­ta­stów Reg mogła pić coś po­dej­rza­ne­go :P

Wilku, nie piłam nic po­dej­rza­ne­go – szklan­ki i szkla­necz­ki ni­cze­go nie ukry­wa­ły, każdy wszyst­ko wi­dział, nikt ni­ko­go nie pod­glą­dał. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Prima sort tekst. Bardzo dobrze napisany, przemyślany, zamknięty. Trochę mnie zaskoczył wyraz “łapówka” i kilka innych, chyba zbyt współczesnych. Ale to w sumie drobiazgi. 

Kapitalny pomysł, wykorzystany do końca.

Chyba tekst piórkowy.

Pozdrówka.

Ła, zacne opowiadanie! Świetny pomysł, sprawny język :).

Gratuluję dobrego tekstu i powodzenia w konkursie!

 

Trochę mnie zaskoczył wyraz “łapówka” i kilka innych, chyba zbyt współczesnych.

RR, Platon już w swoich “Prawach” pisał, że ci, którzy biorą łapówkę zasługują na potępienie. Chociaż nie dam sobie uciąć ręki, czy użył akurat tego słowa :(.

Używanie poprawnej polszczyzny jest bardzo seksowne

**** napisałam ok. godz. 11 długi komentarz i najwyraźniej nie kliknęłam gotowe, choć byłam pewna, że to zrobiłam, dopiero nie-żółta gwiazdka uświadomiła mi, że jednak nie. Wrrr.

 

Streszczenie: niezły klimat, spójny świat, ale klasyczna dusza potyka się lekko na tym Knossos i Apterze, zastanawiałam się, czemu akurat Kreta ;) Bo świat to raczej taki przemieszana, baśniowa starożytność, a nie minojska. Imię celowo takie właśnie, przewrotne? No i jedna scena trochę jak z mitu o Erichtoniosie, ciekawam, czy też celowo…

 

Tak naprawdę zgrzyta mi tylko nowogreckie Kritiko Pelagos.

 

Może odrobinę zbyt dosłowne jak na mitologię lub tragedię grecką i przez to nieco wulgarne

Marasie, nie sugeruj się Parandowskim i podobnymi!

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Znam Stabryłę, Drakaino.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Hah, ja nawet osobiście :D Ale to też niezupełnie to, co miałam na myśli, jako że o którejś z bohaterek pada tam stwierdzenie, że “zorientowała się, że została zgwałcona” ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ładne!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Egida jest atrybutem Ateny, zazwyczaj widzi się w niej tarczę, ale częściej to jest taka narzutka. “Powierzchnia” w tekście sugeruje tarczę, ale tu masz najbardziej typowe przedstawienie – to jest to półokrągłe na dekolcie postaci oczywiście po prawej, z gorgonejonem.

 

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No właśnie, już wyedytowałem tamten post, bo nie załapałem w pierwszej chwili, że mowa o tarczy, a nie o osobie.

Zmyliła mnie ta “Egida” wielką literą, bo według mnie powinna być małą.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

No tak, ja z kolei klikłam gotowe, nie patrząc na edycję. Ale już chyba zostawię. Egida starożytna jest w zasadzie nazwą własną, więc może być dużą literą, choć przyznam, nie wiem, jaki jest powszechny uzus, bo z kolei jako atrybut może być i tak, i tak… Jak to miałam w książce, właśnie w takim kontekście, to pisałam małą.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nie podobało mi się.

Wychodząc poza stylizację i język, które rzeczywiście są dobre, opowiadanie bardzo powierzchownie traktuje nurt tradycji greckiej.

Zacznę od najoczywistszego zarzutu. Atena z przydomkiem Partenos kojarzy się jednoznacznie z kultem ateńskim w Attyce i na Krecie średnio pasuje. Niby wiem, że “partenos” to dziewica, a dziewiczość była atrybutem powszechnie przyznawanym rzeczonej bogini, ale umieszczanie posągu Ateny Partenos na Krecie to trochę jak Wieża Eiffela w Teheranie.

Ale o to mniejsza. Ważniejsze, co poniżej:

Mimo zewnątrznych ornamentów tragedii i przywołania różnych toposów mitologicznych, opowiadanie ani nie spełnia, ani nie polemizuje, ani nawet nie dotyka materii dramatycznej. Bohater tragiczny to taki człowiek, który zmuszony jest wybierać między dwoma przemożnymi racjami, albo taki, który mając szlachetne intencje dokonuje fatalnego błędu, wynikającego z niewłaściwej oceny sytuacji lub z porywu pasji.

We Śnie Hymenaiosa przedstawiasz nam repulsywnego bohatera, pozbawionego cech pozytywnych, którego nieszczęśnie jest niezawinione, który nie wybrał własnego losu, i za swoją wrodzoną przywarę jest dodatkowo karany przekleństwem, które okazuje się ciążyć raczej wszystkim wokół, niż jemu samemu. Hymenaios na żadnym etapie nie ma żadnego wyboru, jest bezwolny i pchany od jednego nieszczęśnia do drugiego, a wymierzona kara pasuje do jego przewin jedynie na zasadzie skojarzeniowej.

Dokąd to zmierza? Co chciałeś nam opowiedzieć? Ja, niestety, nie widzę ani symboliki, ani sensu, ani przekazu w powyższym tekście, nie widzę też dialogu z tradycją grecką, a jedynie eksploatację efektownych dekoracji. Czyli, niestety, wydmuszkę.

Dodatkowo opowiadanie jest ordynarne w sposób zupełnie niegrecki. Grecy byli ordynarni w sposób piękny ;D

Zdrażniło mnie też przywołanie startej kliszy, że jak ktoś jest zboczeńcem i onanistą, to musi być też spoconym grubasem. Wśród elit helleńskich (a Hymenaiosa wprowadzasz przecież jako syna bazyleusa) raczej nie uświadczyłbyś spoconych grubasów, chyba, że mowa o ludziach w starszym wieku.

Oceniam tekst bardzo surowo ze względu na miłość do cywilizacji greckiej. Opowiadanie nie jest może złe i da się je czytać z przyjemnością; dla mnie jednak jest puste.

Być może zaproponujesz jakąś interpretację, która pomoże mi dostrzec tekst w nowym świetle, a którą przeoczyłem zapalony świętym oburzeniem.

Wyszła Ci niezła grecka tragedia smiley. Historia wciągająca, choć ja jednak niektóre elementy z początku wolałabym pozostawione bardziej w domyśle.

Dzięki wszystkim za komentarze !

 

mr.maras

Imię bohatera to także imię greckiego bożka uroczystości weselnych itd. Ale zbieżność jest chyba przypadkowa?

Nie do końca, jedna z wersji tego imienia to także nazwa błony dziewiczej 

 

drakaina

klasyczna dusza potyka się lekko na tym Knossos i Apterze, zastanawiałam się, czemu akurat Kreta ;)

Po prostu byłem w wakacje na Krecie, w tym zwiedzałem również ruiny Aptery :) 

 

No i jedna scena trochę jak z mitu o Erichtoniosie, ciekawam, czy też celowo…

Przyznam, że scena, o której mówimy, zrodziła się samoistnie w mojej głowie, natomiast w trakcie pisania natknąłem się na ów mit, który utwierdził mnie w przekonaniu, że podążam słuszną drogą :D

 

nowogreckie Kritiko Pelagos.

Strasznie podoba mi się ta nazwa, dlatego znalazła miejsce w opowiadaniu; przy okazji zaś eliminuje powtórzenie.

 

wisielec

umieszczanie posągu Ateny Partenos na Krecie to trochę jak Wieża Eiffela w Teheranie.

 

Też się nad tym zastanawiałem, ale w internetach doczytałem, że kult Ateny istniał na Krecie, zaś wyobrażenie Ateny Partenos było popularne i pojawiało się w wielu miejscach świata, co mi wystarczyło – jakkolwiek zdaję sobie sprawę,że jeżeli ktoś mocno siedzi w temacie, to może uznać taką wizję za naciąganą :) 

 

opowiadanie ani nie spełnia, ani nie polemizuje, ani nawet nie dotyka materii dramatycznej.

Przyznam, że nigdy nie lubiłem tematyki antycznej Grecji. Mam natomiast przeświadczenie, że znaczna część mitologii to jednak opowieści o mściwych, małostkowych, złych, obleśnych, prymitywnych bożkach i bohaterach, którzy zasadniczo zajmują się rżnięciem na lewo i prawo oraz mszczeniem się za urojone winy. Bohater dramatyczny zaś nie jest warunkiem sine qua non zabawy w mitologię grecką (aczkolwiek dobra realizacja tego motywu z pewnością wymagałaby sporo umiejętności i pozwoliło uzyskać lepszy efekt artystyczny). Wystarczy przecież nawiązać do przywołanego wyżej mitu o Erichtoniosie :D

 

Dokąd to zmierza? Co chciałeś nam opowiedzieć? Ja, niestety, nie widzę ani symboliki, ani sensu, ani przekazu w powyższym tekście, nie widzę też dialogu z tradycją grecką, a jedynie eksploatację efektownych dekoracji. Czyli, niestety, wydmuszkę.

Przyznam wprost, że dialog z tradycją grecką to dla mnie za duże słowo. Natomiast jawi mi się jako atrakcyjne wpisanie się w nurt opowieści o bogach, którzy z małości i kaprysu chwili powodują krzywdy skrajnie wręcz nieporównywalne ze zniewagą, której doświadczyli. 

 

Wśród elit helleńskich (a Hymenaiosa wprowadzasz przecież jako syna bazyleusa) raczej nie uświadczyłbyś spoconych grubasów,

Hmm, to – wydaje mi się – również może być pewną formą kliszy. Myślę, że wśród greckich elit również działały geny, fizjologia i zwykłe lenistwo :D 

 

Oceniam tekst bardzo surowo ze względu na miłość do cywilizacji greckiej. Opowiadanie nie jest może złe i da się je czytać z przyjemnością; dla mnie jednak jest puste.

Reasumując, rozumiem Twój punkt widzenia. Myślę jednak, że starożytna Grecja to nie tylko Antygona, ale też opowieści o o życiu i zachowaniach ludzi, których dzisiaj określilibyśmy jako patologię. Mnie oczywiście bardziej ciekawią patusy :P 

I po co to było?

Mnie się w sumie też podobało.

Teraz nie całkiem serio, bo autor mówi powyżej, że nie takie miał intencje.

Otóż na moje oko akurat do greckiego podejścia opowiadanie pasuje całkiem nieźle, jeżeli tylko zapomnimy wyłącznie o tragediach w najwyższym tonie i popatrzymy np. na hymn Kallimacha do Demeter (III w. p.n.e.). Tam jest historia króla Tesalii Erisychthona, który wyciął drzewa w świętym gaju Demeter. Bogini pokarała go wiecznym głodem. Król przejadł majątek, państwo, a w końcu – zjadł sam siebie. Ponury-groteskowy ton w tym poemacie jest całkiem bliski temu z szorta :)

 

A trochę bardziej serio: na moje oko (disclaimer, bo nie wszyscy wiedzą: jestem grecystką-latynistką z wykształcenia i zawodu) tekst działa, pasuje zarówno do mitologii, z jakiej się wywodzi (łącznie z tą całą cielesnością, ona tu jest bardzo na miejscu – patrz wspomniany wcześniej mit o poczęciu Erechteusa, i z tym, że bohater nie zasłużył niczym poza hybris wobec bogini i jej kapłanek – Akteon na przemianę w jelenia też zasłużył wyłącznie przypadkowym rzutem oka na nagość Artemidy), jak i niezależnie od niej. Dobrze mi się go czytało i mimo ponurego tematu podobał mi się.

Reasumując, rozumiem Twój punkt widzenia. Myślę jednak, że starożytna Grecja to nie tylko Antygona, ale też opowieści o o życiu i zachowaniach ludzi, których dzisiaj określilibyśmy jako patologię. Mnie oczywiście bardziej ciekawią patusy :P 

Kiedy ja nie o tym, że  wszystko, co dotyczy antyku, musi być utrzymane w purpurowym tonie.

Kole mnie w oczy fakt, że z tego opowiadania niewiele wynika. W dobrej historii cenię to, że oprócz relacjonowania sekwencji wydarzeń zawiera jeszcze treść.

Komedia ateńska była lekką formą, lecz spełniała swoją rolę jako komentarz polityczno-obyczajowy.

Mity opowiadają niekiedy o bezmyślnym okrucieństwie, ale nawet wtedy niosą jakąś przestrogę albo dotykają prawdy o jakiejś warstwie ludzkiej duszy.

Ze Snu Hymenaiosa nie potrafiłem wywieść żadnej satysfakcjonującej interpretacji, dlatego pytałem, jaka była Twoja intencja jako autora.

Strasznie podoba mi się ta nazwa, dlatego znalazła miejsce w opowiadaniu; przy okazji zaś eliminuje powtórzenie.

Nie wiem, czy Kretikos Pelagos też Ci brzmi dobrze, a przynajmniej jest starogreckie, nawet jeśli nie używane w epoce (nie jestem pewna) ;)

 

Zdecydowanie broniłabym Ateny Partenos – potrzebujesz Ateny w jej mocno dziewiczym aspekcie, bo inaczej bajka idzie się bujać. Twoja Kreta nie jest minojska, bo i bóstwa nieminojskie (a u mnie skojarzenia z Knossos mocno skrzywione edukacją), ani nawet archaiczna, zatem w takim świecie, jaki stworzyłeś, po pierwsze może sobie stać posąg wzorowany na Fidiaszu (było ich sporo, wiadomo np. o ważnej kopii kultowej w Pergamonie czyli nie dość, że od Aten daleko, to i w stosunku do Fidiasza późno!), po drugie może być inny posąg Ateny czczonej w takim aspekcie, po prostu dlatego, że konstrukcja świata tego nie zabrania.

 

Kategorii związanych z tragizmem natomiast bym tu nie mieszała, bo nie ma powodu, nie ten gatunek, nie taka fabuła.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Trzyaktowa tragedia w tysiącu słów? Nieźle, nieźle…

Bardzo fajny pomysł na tekst konkursowy. Spodobało mi się imię bohatera.

Nie czuję się zniesmaczona takim niskim przedstawieniem mitologii greckiej. Hej, w końcu Priapa też oni wymyślili!

Siada na zydelku, rozsuwa tunikę i zaczyna się onanizować.

A czy tunikę da się rozsunąć? To nie szlafrok…

Babska logika rządzi!

Zdecydowanie broniłabym Ateny Partenos – potrzebujesz Ateny w jej mocno dziewiczym aspekcie, bo inaczej bajka idzie się bujać.

Lepiej przenieść akcję do Aten i sprawa załatwiona.

“Partenos” to aspekt Ateny czczony lokalnie w Attyce. Mimo że Atena wszędzie była “dziewicą”, to w innych sanktuariach nosiła inne przydomki, podobnie zresztą jak wszystkie ważne bóstwa panteonu greckiego. Z tego co wiem przydomki poliadyczne się nie powtarzają, chyba że w przypadku kolonii.

Ninedin na pewno mnie naprostuje jak plotę głupoty.

Przyznam, że nigdy nie lubiłem tematyki antycznej Grecji. Mam natomiast przeświadczenie, że znaczna część mitologii to jednak opowieści o mściwych, małostkowych, złych, obleśnych, prymitywnych bożkach i bohaterach, którzy zasadniczo zajmują się rżnięciem na lewo i prawo oraz mszczeniem się za urojone winy.

To niestety widać.

Z powyższej wypowiedzi wynika, że nie bardzo rozumiesz o co chodzi w mitologii. Może warto poszukać inspiracji gdzie indziej.

Słyszałem, że wampiry są popularne :D

 

Dopóki ktoś nie pisze fantastyki historycznej (a ten tekst nią nie jest, on jest raczej historyjką w duchu literatury hellenistycznej, nawet jeśli autor nie miał takiej intencji), nie widzę problemu z lekkim mieszaniem historycznych elementów, dopóki świat przedstawiony pozwala. Znamy już przyczyny, dlaczego Kreta, więc dyskusja o wyborze Knossos (na które jako wywołujące inne skojarzenia zwróciłam uwagę na samym początku) jest bezpłodna. Ateny wywołują również dość określony zestaw skojarzeń (epoka Peryklesa), niekoniecznie pasujących do historyjki, jeśli nie zna się komedii attyckiej.

Niemniej opis “nikt prócz Ateny Partenos z kości słoniowej o rubinowych oczach, podpierającej się złotą tarczą” jest opisem kopii rzeźby Fidiasza (dziwacznej, bo oczy z czerwonego kamienia szlachetnego są dość ekscentryczne), a nie samej bogini, a kopii Fidiasza było w świecie greckim multum jako posągów bogini. Jak inaczej niż “Atena Partenos” pisać o tej zaświadczonej w hellenistycznym Pergamonie, który nijak nie był kolonią Aten?

Ten zresztą konkretny element, rubinowe oczy, jest dla mnie jednym z elementów baśniowości ukazanego antyku – te oczy są kamienne, ale i żywe.

 

 

Z powyższej wypowiedzi wynika, że nie bardzo rozumiesz o co chodzi w mitologii.

Wcale nie. Mitologia to nie tylko postfraserowskie rozkminy antropologiczne (to zresztą raczej mit wg właściwej terminologii, mitologia zaś to jego literackie przetworzenie), ale właśnie opowiastki, które można streścić właśnie tak, jak zrobił to autor. Na dodatek Grecy miewali bardzo wyobrażenia o swoich bogach, ale tu istotnie najwłaściwszą osobą do prostowania jest ninedin.

 

 

Z wampirami przeszarżowałeś.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Kretikos Pelagos też Ci brzmi dobrze, a przynajmniej jest starogreckie

Brzmi niemal równie ładnie, więc zmienię :) 

 

Z powyższej wypowiedzi wynika, że nie bardzo rozumiesz o co chodzi w mitologii. Może warto poszukać inspiracji gdzie indziej.

Nie pozostaje mi nic innego, jak zapytać Cię, o co w niej zatem chodzi.  :))) 

 

tekst działa, pasuje zarówno do mitologii, z jakiej się wywodzi (łącznie z tą całą cielesnością, ona tu jest bardzo na miejscu – patrz wspomniany wcześniej mit o poczęciu Erechteusa, i z tym, że bohater nie zasłużył niczym poza hybris wobec bogini i jej kapłanek

 

Miło mi :) 

I po co to było?

Kara i wina. Tragedia podstarzałego, chyba można byłoby użyć słowa – obleśnego wojaka, w czytelniku (o sobie piszę, aby uciąć wątpliwości) budzi niesmak i może też odrobinę litości (niezauważalną). Poprowadziłaś nas odwrotną ścieżką. Na końcu było mi go żal. 

Ciekawe, że greckie (?), moje skojarzenie – takie dekoracyjne – było „rzymskie”, pewnie przez Bachusa i jego przedstawienia. Przypomniały mi się obraz Rubensa, jeden wstawię – nie, nie wstawię, bo nie wiem jak, „nie zaciąga się” i nie będę  kombinować (Bachus lub inne, PP. Rubens)

 

Kilka porównań mnie zastanowiło, to jednak nieistotne. Najdłużej myślałam o „marzeniu” – dla mnie stanowi dysonans (rozumiem, że w domyśle senne), wolałabym nagi sen, może chimerę (też grecka).

Świadomość słowa, konstrukcji, sam wiesz najlepiej, więc nie będę pisała. Chciałabym taką mieć, choć za wszystko trzeba zapłacić.

Fajnie, że wróciłeś i zamieściłeś opowiadanie! Chociaż, ja jestem tutaj nowa, więc nie wiem jak było.

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Fajnie, że wróciłeś i zamieściłeś opowiadanie! Chociaż, ja jestem tutaj nowa, więc nie wiem jak było.

 

No to zapraszam do innych moich opowiadań :D 

I po co to było?

Powędruję na pewno.  :D 

Oj, @syfie, technologia mi szwankuje non stop. Znowu zawiesił się system. Dojrzewam do tego, aby zablokować wszystkie aktualizacje, albo wystrzelić je w kosmos.

A teksty przeczytam chętnie.

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Wcale nie. Mitologia to nie tylko postfraserowskie rozkminy antropologiczne (to zresztą raczej mit wg właściwej terminologii, mitologia zaś to jego literackie przetworzenie), ale właśnie opowiastki, które można streścić właśnie tak, jak zrobił to autor.

Drakaino, z powyższej wypowiedzi wynika, że Fraser, Jung, Campbell i inni włożyli w starożytne mitologie sensy, których wcześniej tam nie było.

Ja zaś sądzę, że wymienieni badacze po prostu odczytali  treść, która tkwiła w mitach od zawsze.

Z tych pozycji możemy się spierać. Ty wydajesz się zajmować stanowisko postmodernistycznego konstruktywizmu, ja zaś jestem skłonny podnieść sztandar jungowskiej nieświadomości.

Nie pozostaje mi nic innego, jak zapytać Cię, o co w niej zatem chodzi.  :))) 

“Jak pan nie rozumie to trudno”.

Mówiąc zupełnie poważnie: przypowieść, mit i każde dobre dzieło literatury stanowią przekaz sam w sobie. Próba streszczenia myśli przewodniej w kilku zdaniach nie odda sprawiedliwości utworowi, tak samo, jak opis malowidła nie jest w stanie propagować artystycznego wyrazu, który  zapewnia wyłącznie obcowanie z oryginalnym płótnem. Syntetyczne podsumowanie dowolnej historii będzie z konieczności spłycało jej treść.

Parafrazując: gdyby dało się coś opowiedzieć wprost, mitologiczna alegoria byłaby zbędna.

Nie bardzo wiedząc, o czym traktuje Sen Hymenaiosa, przyznałem Ci, jako autorowi, benefit of the doubt, i zapytałem, co miałeś na myśli, pisząc powyższe opowiadanie. Miałem nadzieję, że naprowadzisz mnie na jakiś trop interpretacyjny.

W odpowiedzi raczyłeś wyznać, że nic nie miałeś na myśli i o nic nie chodziło.  Przytoczę ponownie:

Przyznam, że nigdy nie lubiłem tematyki antycznej Grecji. Mam natomiast przeświadczenie, że znaczna część mitologii to jednak opowieści o mściwych, małostkowych, złych, obleśnych, prymitywnych bożkach i bohaterach, którzy zasadniczo zajmują się rżnięciem na lewo i prawo oraz mszczeniem się za urojone winy.

Na mocy tej deklaracji podtrzymuję krytykę stanowiącą, że opowiadanie niczego nie dotyczy. Trywializacja treści legendarnych kojarzy mi się z troglodytyczną scjentofagią na miarę Dawkinsa.

Dlatego proponuję wampiry.

 

tłuste, drżące z braku snu ciało

Jakoś mi się to nie łączy. Może gdybyś to opisał… głupi ten limit :P

 Płowieją piaszczyste

Aliteracja, ale może to nawet dobrze?

 W bezwietrznej duchocie nie uświadczysz najmniejszego ruchu.

Skróciłabym.

 życiodajne cienie

Życiodajne?

 kiedy skwar zelżał

Kiedy skwar już zelżał.

 ciało przepełnione jest lubieżnymi żądzami,

Czy ja wiem…

 klucz, pozyskany

Pozyskuje się miód – klucz można uzyskać albo nabyć.

 rozpala jego podniecenie

Uuch, co ja czytam…

 czerwieniejąc na obwisłych policzkach

Hmm. A tak w ogóle, coś podobnego zrobił kiedyś Hefajstos (o tym myślałeś?).

 żądzom dając upust na pokalanie moich kapłanek

No, w sumie to kalał się tylko sam. Ale czy greccy bogowie kiedykolwiek byli sprawiedliwi?

 wyruszył wespół z wojami

Aliteracja, nawet przy tym temacie troszkę przesadzona.

 obrócić na swoją rzecz

Idiom – na swoją korzyść.

 oddala żonę

Czyli rozwodzi się. Chyba nie o to chodzi.

 Nakryłyśmy jedną ze służek bogini na złamaniu ślubów czystości.

"Nakrywa się" kogoś in flagranti. Więc raczej nie posądziliby jego, tylko jakiegoś przypadkowego włóczęgę.

 Tłum buczy.

Jakoś mi to buczenie nie pasuje. Takie mało greckie.

 Targany silnymi uczuciami przewraca się z boku na bok.

Dublujesz informację – wiemy, że jest targany uczuciami.

 Obrzydzenie radującym się śmiercią Hebe tłumem opanowało jego myśli.

Dałoby się to ułożyć zgrabniej. Może: Nie może zapomnieć o ohydnym motłochu, radującym się śmiercią Hebe?

 wnętrzności przewracają się jak rozgotowane warzywa w garnku

Nie widzę tego obrazu.

 

Dobre, mroczne i mitologiczne. Bardzo mitologiczne. Wczułeś się w ten styl.

To make a difference in somebody's life you don't have to be brilliant, rich, beautiful or perfect. You just have to care.

Podobało mi się :)

Tarnina

 

Przejrzę tekst pod kątem uwag. Dzięki

 

Anet

 

Miło mi ;) 

 

I po co to było?

Dobre, mroczne i mitologiczne. Bardzo mitologiczne. Wczułeś się w ten styl.

I Ty, Brutusie…

To make a difference in somebody's life you don't have to be brilliant, rich, beautiful or perfect. You just have to care.

Ładne. Podoba mi się klimat tworzony wypowiedziami, tragiczna puenta i stopniowe ukazywanie, jak kara bogów niszczy bohatera. Bardzo ładny krótki koncert fajerwerków.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Przeczytałem jakiś czas temu i nie wiedziałem, co mądrego mógłbym napisać pod taką interesującą dyskusją. Twoje przemyślenia na temat zachowania greckich bogów opisywanego w mitach w dużym stopniu pokrywają się z moimi.

Myślę, że przy dłuższej formie nie byłbym zadowolony z lektury, bo jednak dominuje tu pewna ponura monotonia, umiejętnie wprowadzasz nieprzyjemny nastrój i nie miałem złudzeń, że kolorowo się to wszystko nie skończy (może już wtedy wyczułem, że mamy podobne przemyślenia na temat zachowania greckich bogów). Doświadczenie przypominało raczej lekturę sensacyjnej wiadomości z kroniki zbrodni, po którą sięgnąłbym sam nie wiedzieć dlaczego i czytał z zainteresowaniem, którego bym się po sobie nie spodziewał ;). Do tego forma szorta była jak znalazł.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Dzięki za komentarze. 

 

Myślę, że przy dłuższej formie nie byłbym zadowolony z lektury, bo jednak dominuje tu pewna ponura monotonia, umiejętnie wprowadzasz nieprzyjemny nastrój

 

No, forma max. 1.000 słów jest specyficzna. Z jednej strony ogranicza objętością, z drugiej pozwala inaczej budować klimat bez ryzyka, że czytelnik zdąży się znużyć :) 

I po co to było?

Fantastyka: jest.

Motyw snu: jest.

 

Pomysł niby nie nowy, a jednak dobrze zrealizowany. Eksperyment z formą także udany. Jest pewna luka logiczna (dlaczego kapłanki nie cofały klątwy, gdy wymknęła się ona spod kontroli, a mogły to zauważyć już po pierwszym incydencie), ale luka ta jest w pełni uzasadnialna przyjęta konwencją opowieści mitycznej.

 

Dużym plusem jest bardzo udane dopasowanie historii do limitu liczby słów. Ten tekst dobrze czyta się przy tej długości. Po rozwinięciu go, nie czułoby się tak wyraźnie przyjętej formy, Ponadto tutaj widać stopniowo pojawiające się zagubienie głównej postaci – przy dłuższej formie większy akcent pewnie by poszedł nie na to, co w głowie, a na to, jaka jest scenografia.

 

Tekst jest na pewno wartościowy literacko. Ale, jak widzę, nie ma go w piętnastce. Czy to wynika z tych fragmentów "dla dorosłych"?

Po przeczytaniu spalić monitor.

Wulgarność faktycznie zauważyliśmy i rozmawialiśmy chwilę, czy nie byłoby to problemem. Ale odrzucenia tekstu jako takiego nie było, jedynie właśnie jedna z osób w jury zgłosiła wątpliwość. Potem w swoich piątkach żaden z jurorów nie wymienił tego tytułu.

Co do jakości tekstu – w pełni się zgadzam.

 

Nie wiem, Syfie, jak doszedłeś połączyłeś Synapsis i chore dzieci z tryskającym Hymenosem, ale nic mnie już na portalu nie zdziwi, chyba.

Nie mówię, że nie można o tym pisać, że utwór jest słaby, bo jest dobry, ale z konkursem łączy go, w tym przypadku tylko sen i nic więcej.

Może innym razem. Teraz szukam coś bardziej w ramach konkursu.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Nie mówię, że nie można o tym pisać, że utwór jest słaby, bo jest dobry, ale z konkursem łączy go, w tym przypadku tylko sen i nic więcej.

 

Przyznam, że dla mnie z opisu konkursu wynikało, że tematem ma być sen, nie chore dzieci :P 

I po co to było?

Tematem miał być sen.

Niech pomyślę. Gdybym był rodzicem z autystycznym dzieckiem, związanym dodatkowo z fundacją Synapsis lub gdybym pracował, cz w inny sposób był związany z fundacją, ciekawe czego oczekiwałbym od konkursu literackiego, powiązanego z fundacją, którego tytuł jest jakże wymowny i trafny w tym przypadku – W głębi snów. Czy opowiadania pokroju Issandera, czy sterczącego członka Hymenesa.

Brak na końcu znaku zapytania nie jest tu przeoczeniem, to nie było pytanie.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Darconie, Synapsis nie jest organizatorem, jest beneficjentem tego konkursu. Owszem, z tego stanu rzeczy mogą wynikać pewne ograniczenia tego, co do e-booka może pasować szczególnie mocno (stąd opowiadanie AQQ dostało się bonusowo) lub co szczególnie byłoby niedopasowane. Ale sam temat konkursu nie wymaga elementu autyzmu.

Co do oczekiwań rodzin… E-book nie ma być “dla rodzin”, rodziny pewnie i tak wspierają fundację. Jeśli e-book m,ma zachęcać do wsparcia fundacji, to fajnie by było, gdyby dotarł tez do ludzi, którzy być może nawet o fundacji nie słyszeli.

Czy chcesz, czy nie, Wilku, powiązanie konkursu z dziećmi autystycznymi, z Synapsisem, nawet tylko w roli beneficjenta, a już szczególnie przy tak trafnym temacie konkursu, przywodzi dosyć jasne oczekiwania społeczne, co też się może w takiej antologii znaleźć. I będą one podobne zarówno u rodziców, jak i czytelników sięgających po tą antologię. To, co sam myślisz, ma tu niewielkie znaczenie, i nie piszę tego, żeby w jakikolwiek sposób umniejszyć Twój wkład.

Dobrze, że nie dodałeś tego opowiadania do antologii, z całym szacunkiem dla Ciebie i Autora, nie wyobrażam sobie, że można dotrzeć do ludzi, którzy nie słyszeli o fundacji, przy pomocy tryskającego członka.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Darconie, spektrum autyzmu może dotyczyć tylko dzieci, a Synapsis zajmuje się nie tylko dziećmi.

Krótko: pomysł, styl, klimat na 5. Podoba mi się oparcie fabuły na mitologii, motywy snów proroczych, barwne opisy – to buduje atmosferę opowiadania. Zakończenie krótkie i nagłe, rozwinęłabym, ale to był wybór autora, który akceptuję.

Bardzo dobre. Nie pasuje jednak do idei konkursu, z powodów wymienionych powyżej.

 

Oj tak, dzieci dorastają i stają się wspaniałymi dorosłymi, bardzo wartościowymi. Niezależnymi, z którymi trudno stanąć w szranki, w dziedzinie w której się specjalizują i nie tylko. Są normalni. Czym jest szaleństwo, dzisiaj? Odchyleniem standardowym od średniej, lub kierowaniem się krzywą Gaussa.

 

Sen to sen, moim zdaniem Wilk ma rację. Darconie, nie dziw się, proszę. Grupa docelowa jest inna.

A na dużych marginesach :) -usłyszałam dzisiaj o dwóch ciekawych serialach z bohaterami ze spektrum autyzmu. Pierwszy „Atypowy”, gatunek – young adult i są już dwa sezony, podąża w stronę bardziej familijnej produkcji, więc interesujące, gdyż większość koncentruje się na szkolnym rozhoworze. Główny bohater jest w ostatniej klasie liceum, a jego ojca gra M.Rapaport, chłopak Fibi z „Przyjaciół” . Drugi serial, sporo starszy i właściwie dla dorosłych – „Teoria wielkiego podrywu” (The Big Bang Theory). W przypadku Sheldona, producenci nie zdecydowali się na ujawnienie możliwych przyczyn, a w „Atypowym” – tak, czyli coś się zmienia na plus.

 

Zastanawia mnie Twoje opowiadanie Syfie, nawet przed chwilą ponownie wróciłam, ponieważ nie pamiętałam, jak opisałeś przemianę Hymaneiosa. Jest ok tj. przejmuje się, nie powierzchownie (o siebie), lecz o innych, o to że stał się przyczyną. Zadośćuczynieniem jest śmierć, karą jest samobójstwo. Sprawiedliwie. Z mojego myślenia wynikło, że wolałabym, aby powalczył z Bogami, z Ateną. Wybrał łatwiejszą ścieżkę – tak mi wychodzi, ale to moje czytelnicze rozważania, ponieważ limit był, jaki był.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

[offtopic]

Z tym dorastaniem bywa różnie, zależnie od warunków. Dużo jest pseudoterapii, które niby pomagają przełamywać podstawowe problemy, a jednocześnie utrwalają pewne granice. Na przykład przekonanie o chorobie – a przecież spektrum autyzmu nie jest chorobą.

A co do seriali – w “Moście nad Sundem” nie ma ani słowa o przyczynach zachowania głównej bohaterki. Wiele osób wręcz myli ją z psychopatką, choć bardzo szybko widać, ze psychopatką nie jest. I to tez jest dobrym podejściem, bo pokazuje, ze postać, której się nie rozumie, też ma swoją wartość – nawet jeśli nie zna się “uzasadnień".

[/offtopic]

[off topic] Ano, chorzy to my wszyscy jesteśmy, temat na niekończące się rozmowy i koniec być musi bo – [/off topic]

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Zgadzam się, że sen to sen, ale nie o tym była dyskusja. 

Grupa docelowa jest inna.

Co znaczy, że grupa docelowa jest inna? Według kogo jest inna? 

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Na przykład według mnie jako organizatora. Masz inne zdanie w kwestii tego, czy szeroka grupa docelowa to grupa trafiona – ok. Jednak założenie projektu jest właśnie takie. Część argumentacji masz powyżej, część w wątku z wynikami, a część w niedawno przesłanym PW.

Wilku, mam wrażenie, że odbierasz to personalnie, przecież nie Ty napisałeś te czy inne opowiadanie. A ja pisałem, że temat jest bardzo dobrze trafiony. I mam nadzieję, że jest jasne, iż nie kieruję żadnych obiekcji co do konkursu.

A to, że uważam jedno czy drugie opowiadanie za nietrafione, to moja subiektywna opinia i nie przekonały mnie Twoje argumenty. A dyskusja o szerokiej grupie docelowej to gdybanie. Trzeba by zrobić badanie, chociaż na kilkudziesięciu osobach reprezentujących różne środowiska i sprawdzić na przykład ilu osobom podobałoby się to czy inne opowiadanie. Jeśli wynik byłby pół na pół, ok. Utwór pasuje do szerokiej grupy docelowej. Jednak jeśli na 50 osób spodoba się tylko 3-4 osobom, znaczyłoby, że utwór jest nietrafiony, a nie że grupa docelowa jest “szeroka”.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Darconie, nie odbieram personalnie. Staram się odpowiadać na każdą wątpliwość, jaka pojawi się w kontekście konkursu, jeśli ją tylko zauważę. Ale w przypadku przytoczonej wątpliwości naprawdę poczułem się zdezorientowany. Masz prawo czuć się nieprzekonany. Może nie mam racji co do przyjętych przeze mnie założeń. Założenie jest takie, żeby spróbować dotrzeć do nowej grupy. W tym celu nie trzeba badać grupy dotychczasowej, bo to dwie różne zbiorowości :-)

Ogólnie jednak nie bardzo wiem, w czym konkretnie leży wątpliwość. Zasady są jasne – tematyką był sen, a nie autyzm. Przy doborze prac staraliśmy się brać pod uwagę różne czynniki, o czym tez wspomniałem w wątku konkursowym – z tego, co zauważyłem, śledzisz konkurs, więc pewnie Ci to nie umknęło. Ten konkretny tekst nie znalazł się na żadnej z list jurorskich, wiec naprawdę nie wiem czy swoje uwagi zgłaszasz w kontekście tego tekstu, czy innego.

 

Darconie, nie odbieram personalnie. Staram się odpowiadać na każdą wątpliwość, jaka pojawi się w kontekście konkursu, jeśli ją tylko zauważę.

Czy te zdania się wzajemnie nie wykluczają? ;)

Dajmy już spokój, bo naofftopowaliśmy tu Syfowi.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Nie, nie wykluczają, a w każdym razie nie musza się wykluczać :-) 

Koniec offtopu.

 

Nowa Fantastyka