- Opowiadanie: Matsu-kun - Mityczna Domena: Pszeniczny Ogród cz.1

Mityczna Domena: Pszeniczny Ogród cz.1

Miłego czytania! Mam nadzieję, że się spodoba! ;)

Oceny

Mityczna Domena: Pszeniczny Ogród cz.1

Mówi się, że tutejsze pola, zajęte są przez Polewika. Był to niski człowiek, o ziemistej cerze, ceglanych oczach i kłosami zboża zamiast gęstego, intensywnego zarostu.

Pola spowite od lat były pszenicą, prosem, owsem i jęczmieniem. Ranem złociste słońce, oślepiało swoimi promieniami, a w południe i o zachodzie pojawiał się Polewik. Wychodził zazwyczaj na miedzę, oddzieloną dwoma pasmami złotego zboża. Był bardzo agresywny wobec ludzi, zmęczonych rolników dusił i deptał, a pozostałych wodził na manowce. Posuwał się nawet do zabójstwa.

Jednak… Nie był zły. Jego rolą od urodzenia była opieka nad polem, ale najprawdopodobniej przez zaniedbanie stał się tym kim, stał. Wieśniacy i rolnicy długo debatowali na temat tutejszego Polewika, dochodząc do wniosku, że go chyba zostawią. Wprowadzono ważną zasadę, a sołtys wygłosił orędzie, którym zbudował stodołę na przechowywanie stworzenia.

Kiedy nastawały deszczowe żniwa, Polewik przerażony ostrymi jak brzytwa sierpami, chował się w snopkach siana, wówczas przechodził z jednego do drugiego, aż trafił na ostatnie, które zaniesiono do stodoły i wrzucono je w kąt, aby mógł bezpiecznie, dożyć kolejnej wiosny i kolejnych deszczowych żniw.

Stodoła zamknięta była szczelnie, dwie drewniane bale, bezwładnie ściskały grube, aż do przesady, drzwi. Słomiany dach ochlapywał bezwiednie, a przez pojedyncze szpary przedostawały się ciepłe promienie słoneczne. Polewik wówczas już spał i czekał na wiosnę, ponieważ latem był okres wilkołaków. Ohydne bestie wydostawały się zza wąwozów i polowały na tutejszych mieszkańców i wieśniaków, szczególnie wchodziły na bogate pola i zabijały pracujących rolników.

Ludność chowała się ów w domach, zamykała okna i barykadowała drzwi, kiedy bestie rozszarpywały innych obywateli. Wilkołaki te nie wiadomo z jakim celem przybywały do biednej osady. Składała się ona z kilku większych i mniejszych gospodarstw a przede wszystkim z rozmaitych pól, których wyzłacane pszenice sprzedawano za dziesiątki dukatów.

Wilkołaki te mierzyły pięć łokci. Po osadzie krążyły mity i kilka legend, jedna mówiła o tym, że bestią jest człowiek. Dawny władca królestwa Godor, niejaki Helgerd z rodu Biscmark, był paskudnym człowiekiem i nie wierzył w demony i inne plugastwa. Obserwujący go diabeł ziemi, zesłał na niego apokalipsę, a z tym bogów, którzy za karę przemienili go i obsługę, w wilcze zwierzęcia. Od tamtej pory, bestie te rozmnażały się w lasach i pomału je zajmowały.

Stary jak świat sołtys, nakazał zesłania tu kilku rycerzy, aby wiernie ochraniali osadę. Trafiło na piątkę mężczyzn, znanego dowódcę Korneliusa, jego podwładnego Juliusa i trzech innych: Tadeusza Jednookiego, Nohlana Szlacheckiego i Moritiusa Mocnego. Rycerze złożyli przysługę i oddalili się od swojego królestwa, znajdującego się na południowym zachodzie w obszarach podniebnych. Zaawansowali na pewno byli, podobno w przeszłości latali na smokach, a niektórzy ujeżdżali mantikory. Kornelius szczycił się pokonaniem Nagi, a Tadeusz oswoił Niana. Byli to rycerze, którzy mieli fach w ręce.

Od sołtysa miesięcznie postanowili brać tylko pięć dukatów. Była to suma bardzo mała, jak na cztero-kwartałową ochronę osady. Dla sołtysa wyszło to tylko na plus.

Kiedy lato zbliżało się ku końcowi, w osadzie nastąpił przełom. Wszystkie nękające ją wilkołaki zostały zabite, a straty w ludziach były znikome.

Na jesień rozpoczęto budowę nowych gospodarstw, dla niedawno przybyłych emigrantów i bękartów wojennych, pochodzących z południowych wysp. Lasy stanowczo się rozrosły, a ludzie niechętnie do nich chodzili. Legenda głosiła, że zielony teren, pod panowanie objął leszy. Wysoko postawiony pan lasu, uśmiercił natychmiastowo kilku podróżnych, a nocne Umangoby poszukiwały martwych ciał i odgryzały im kciuki i duże palce u stóp.

Rycerze bacznie przyglądali się rozbudowie. Pomimo bezużytecznych lasów, narodził się kolejny problem. Pojawiły się nikczemne skrzaty, może nie robiły krzywdy ludziom, a pozbawiały ich majątku i cennych przedmiotów. Przyjęły przydomek rabusiów. Dowódca Kornelius słusznie zarządził swoją, malutką armią i z wielką powagą, a zarazem potężną odwagą, pozbyli się szkodliwych skrzatów.

Do białej i niezwykle chłodnej zimy, osada zamieniła się w małą wioskę, w której znajdowały się drewniane chatki i brukowane domostwa. Na jej czas nic nie przeszkadzało i denerwowało mieszkańców, był to też czas wielkich zmian i podpisania dokumentu politycznego. Sołtys otrzymał ważne papiery, po kilku dniach rozpoczęto pracę nad kilkoma karczmami, rozbudowami ścieżek, małego kowala i dwoma rzemieślnikami. Rycerze postanowili zostać tutaj do końca życia, zbudowano dla nich domy i otworzone mini pomniki. Na czas wiosny Polewik ponownie ochraniał zboża. Po prostu! Był to czas kiedy wioska otrzymała prawa miejskie i nareszcie dostała godną, oficjalną nazwę: Pszeniczny ogród.

Koniec

Komentarze

Witaj na portalu!

Na wstępie – jeżeli jest to jakaś większa część, musisz ją oznaczyć jako fragment, a nie opowiadanie.

Masz sporo błędów w tym fragmencie i aż ciężko je wszystkie wymienić. Widać, że dopiero zaczynasz, jednak jesteś jeszcze młody i wszystko przed Tobą.

Jak znajdę czas, to postaram się wszystko Ci wypisać i pomóc najlepiej jak umiem.

Pozdrawiam i życzę powodzenia ;)

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Dziękuję za komentarz! I cieszę się, że mi pomożesz jak znajdziesz jeszcze czas, faktycznie jestem młody i wszystko przede mną :) Również Pozdrawiam!

Mówi się, że tutejsze pola, zajęte są przez Polewika

Przed zajęte chyba nie powinno być przecinka.

 

i kłosami zboża zamiast gęstego, intensywnego zarostu.

To zdanie mi nie pasuje. Lepiej po prostu napisać: miał gęsty zarost i koniec.

 

a w południe i na zachód pojawiał się Polewik.

powinno chyba być o zachodzie, bo nie mówisz o kierunkach świata.

 

wykwintnego zboża

To jakoś nie pasuje. Zostaw po prostu: złotego zboża

 

śpiących zmęczonych rolników dusił i deptał,

przecinek przed zmęczonych, ale to też bym wywalił i zostawił samo śpiących.

 

Nie był on zły.

bez on

 

stał się tym kim stał

przecinek przed kim

 

i przeprowadzono orędzie sołtysa

lepiej napisać: a sołtys wygłosił orędzie

 

 

które zaniesiono do stodoły i wrzucono je w kąt

bez je

 

aby mógł bezpiecznie i miło, dożyć kolejnej wiosny i kolejnych deszczowych żniw.

Lepiej bez tego miło. Bez przecinka przed dożyć

 

dwie drewniane bale, bezwładnie ściskały grube,

dwa drewniane* i bez przecinka przed bezwładnie

 

 

mieszkańców i wieśniaków, szczególnie wchodziły na bogate pola i zabijały pracujących rolników.

Po wieśniaków daj kropkę i zacznij nowe zdanie

 

Ludność chowała się ów w domach,

bez tego ów

 

innych obywateli

słowo obywateli trochę nie pasuje do klimatu. Postaraj się je jakoś zastąpić

 

Wilkołaki te mierzyły pięć łokci.

bez te

 

Obserwujący go diabeł ziemi, zesłał na niego apokalipsę, a z tym bogów, którzy za karę przemienili go i obsługę, w wilcze zwierzęcia.

To zdanie jest bardzo dziwne. Co to jest diabeł ziemi? Jakiś inny, od zwykłego? Dlaczego on zesłał bogów? Sama apokalipsa brzmi zbyt mocno. Aha i jeszcze jedno. Czym jest ta obsługa? 

 

Byli to rycerze, którzy mieli fach w ręce

chyba w rękach, ale nie jestem pewien

 

i już brukowane domostwa

bez już

 

Pojawiły się nikczemne skrzaty, może nie robiły krzywdy ludziom, a pozbawiały ich majątku i cennych przedmiotów.

przed może daj kropkę i zrób nowe zdanie

 

No. Sam widzisz, że jest tego dużo, a pewnie i tak wszystkiego nie wyłapałem.

W każdym razie czekaj na komentarze bardziej doświadczonych twórców i ucz się.

Pozdrawiam ;)

 

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Dzięki wielkie, już poprawiam :3

Jeszcze co do diabła ziemii i obsługi – to później jest wyjaśnione, bowiem w wykreowanym świecie istnieje wiele rodzajów diabli, a apokalipsa to najgorsze co mogło być, we wierzeniach odebranie ludzkiej formy ;)

Matsu-kunie, jeśli istotnie masz czternaście lat, to niewątpliwie można pogratulować wyobraźni, ale skoro zdecydowałeś się wrzucić tekst na portal, to musisz stawić czoła krytyce, jaka spotyka tu wszystkich uczestników bez taryfy ulgowej ;)

 

A jakkolwiek masz tu jakiś pomysł na Polewika, tak bardzo trudno cokolwiek więcej powiedzieć. Brak fabuły – jest opis, kto mieszka w wiosce i właściwie tyle. Nie ma akcji, fabuły, nie bardzo nawet bohaterowie. Jest zarys historii kryjącej się za nazwą wioski, ale to też trochę mało na opowiadanie, a nawet fragment większej całości, choć taki gatunek ma nawet własną nazwę – ajtiologia.

 

Wykonanie niestety leży i kwiczy, zarówno interpunkcja jak i gramatyka, składnia, styl. Masz przed sobą jeszcze długą drogę, jeśli chcesz pisać, ale nie poddawaj się, tylko ćwicz.

Sugerowałabym przede wszystkim dużo czytać, tu, na portalu na przykład zakwalifikowane do biblioteki szorty, żeby zobaczyć, jak buduje się fabułę w krótkich formach. Poza tym starać się pisać właśnie króciutkie scenki, ale takie, w których coś konkretnego się dzieje. Nie musi być tego dużo – wystarczy jedno wydarzenie, ale zbuduj wokół niego coś. Napięcie, nastrój, interakcje między bohaterami – cokolwiek, co zaintryguje czytelnika i zatrzyma przy lekturze. I poczytaj o zasadach języka polskiego ;)

A jeśli chcesz porozmawiać spokojnie z innymi użytkownikowi o błędach, jakie popełniasz, wrzucaj teksty na betalistę.

 

Powodzenia!

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Przyłączam się do zdania drakainy.

Ogólnie rzecz biorąc, pisanie to fajne i rozwijające hobby, więc dobrze by było się nie zrazić.

I po co to było?

Nowa Fantastyka